tamara54 14.11.06, 11:39 www.tata.pl/cyferki.htm Co pozostaje napisać...... ku przestrodze. Nienawiść do byłych to jedno , a zdrowie psychiczne dziecka to drugie... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
derena33 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 11:49 Co za manipulatorskie zestawienie. Szkoda ze nie zaczeto od podania ilu ( w procentach) ojcow zapomina o swoich dzieciach w momencie rozstania z ich matka,ilu jest alkoholikow, ilu jest zwolennikami uzywania przemocy w procesie wychowawczym wobec zony i dzieci, wtedy moze reszta tekstu stala by sie bardziwej wiarygodna Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 12:01 nikt nie odpowiada za idiotę który nie chce widywac się ze swoim dzieckiem, ale to co matka może dla dziecka zrobić, to nie utrudniac.To jest ze strony o ojcach którzy staraja się o dzieci itd więc napewno jest zestawione odpowiednio,ale może warto się zastanowić. To jest tylko do tych matek które zaślepia nianawiść, wiekszosc wie jak ważny jest kontakt ojca z dzieckiem./ Odpowiedz Link Zgłoś
mama_ameleczki Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 12:05 tamara54 napisała: > nikt nie odpowiada za idiotę który nie chce widywac się ze swoim dzieckiem NIKT NIE ODPOWIADA ZA IDIOTKĘ KTÓRA ZABRANIA DOBREMU OJCU NA KONTAKT Z DZIECKIEM > > Odpowiedz Link Zgłoś
monami77 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 12:01 Też się zgadzam z moją poprzedniczką. Bardzo manipulatorskie zestawienie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_ameleczki Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 12:11 jak znajdziesz forum dla "uciekajacych tatusiów" to wrzuć ten link tam- jak chociaz jeden na 1000 zrozumie należy ci sie pomnik. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 12:47 A mnie to zestawienie rozsmieszylo, bo przeciez w tych wszystkich procentach nie podano DLACZEGO te dzieci wychowuja sie bez ojca i tak np. 85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze wychowało się bez ojca wcale nie jest rownoznaczne z tym, ze 85% matek porozwodowych ograniczylo kontakt z dzieckiem/dziecmi porozwodowym ojcom. A ciekawe ilu z ojcow tych 85% dzieci SAMYCH wylogowalo sie z ukladu, bo pewnie zdecydowana wiekszosc. A zdanie: 76% spraw rozwodowych z orzekaniem o winie kończy się przypisaniem jej mężczyźnie (wobec 8,5% winnych kobiet) w ogole jest swietne, bo dla mnie swiadczy jedynie o tym, ze to panowie czesciej rozwalaja swoje malzenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
szymon00 i po co te emocje? 14.11.06, 13:14 no właśnie przyszła taka jedna zapewne jakaś kochanka, która rozwaliła jakimś dzieciakom rodzinę a że facet wolał kurestwo niż rodzinę to teraz się dziwi, że nie ma kontaktu z dzieciakami, bo żona mu broni. I teraz kochanka chcąc pokazać się jaką to jest wspaniałą osobą podrzuca mamusiom jakieś dziwne statystyki, które ja jako ojciec czytam je z bardzo ale to bardzo dużym dystansem i są dla mnie dość banalne i niosą tyle samo dobrego co dla porzuconej i zdradzonej kobiety rada: musisz być silna, nie jesteś sama, masz przecież dzieci. życzę rozumu Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: i po co te emocje? 14.11.06, 13:41 łatwo obrzucac błotem prawda? mylisz się ale nie będę prostowała.Dobrze że ty nalezysz do tych ojców którzy zawsze będa przy swoim dziecku bez względu na wszystko, plus dla ciebie i dziecka.Nie obrażaj kobiety której nie znasz bo to dobrze o tobie nie świadczy.Post nie mial na celu obrażania tylko , wiem że jest jakis procent kobiet które często chore z nienawiści do byłego nie myśla o dobru dziecka.Ja nikomu nic nigdy " nie rozwaliłam" jak to okreslasz.I obys ty tego nie zrobił.A rady dla kobiet typu musisz byc silna bo masz dzieci wybacz ale również zawsze śmieszyły mnie zwłaszcza wypowiedziane z ust faceta.Bo za każdym razem były to puste słowa powiedziane by powiedziec coś tylko" mądrego".To nie tylko kobieta ma dzieci ma je tez facet. Rozumiem twoje rozgoryczenie w końcu tez masz problem z byłym swojej zony .Nie wszyscy faceci sa tacy i rozumiem że wypowiadasz sie tylko w oparciu o swoje oświadczenie. Rozumu równiez życze. Odpowiedz Link Zgłoś
kini_m Re: i po co te emocje? 14.11.06, 21:13 Krotko polemizując z kolegą (bo nie mam zbyt wiele czasu): Czemu podnosisz dystans, banalność do tych informacji? Oczywiście że są to fragmenty, ale nie będziemy tu przepisywali całej ksiązki i jest to wypis dotyczacy sedna problemu. Oczywiście że są to suche dane, ale sens ich czytania jest w przypadku ojców walczacych, a nie olewajacych. Szymonie nie śledzę Twojej sytuacji, ale czyżbyś wierzył w nasz aparat sądu rodzinnego (w tego rodzaju przypadkach)? Powiem za swoją sytuację - przez 22 miesiące odcinania mnie i córki sąd nie wyciąga wniosków z sytuacji odgradzania, przez palce patrzy na robienie z mojej córki półsieroty. Pozostawia mi jedynie upokarzającą dla godności rodzica drogę w trybie art.1050 kpc - wzajemne karanie się rodziców grzywnami. Wskazane przez autorkę liczby jak najbardziej nadają się do podrzucenia sądowi jako lektura (można jako pełną bibliografię) - właśnie jako suche fakty materiał pomocniczy do podjęcia decyzji. Osobiście ja też powoli zaczynam uważać postawę sądu za skandaliczną - tak długie przymykanie na robienie z mojej dziecka półsieroty z premedytacją. _________________ Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
alicja_wk Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 13:56 Ok, powiedzmy, że zostały tu wzięte pod uwagę dwie skrajne przyczyny tego, że dziecko nie ma kontaktu z ojcem: - bo tatuś najzwyczajniej w świecie nie chce ich utrzymywać - bo matka je utrudnia, a co w sytuacji, gdy tatuś, który prawie nie zna swojego dziecka, bo odkąd maluch skonczył 1,5 roku przebywa za granicą i widuje synka średnio 2-3 razy w roku przez 1 dzień, uważa się za najwspanialszego ojca pod słońcem, bo "przecież to jego dziecko i on doskonale wie, co jest dla niego najlepsze"?! Co w sytuacji, gdy dziecko nie chce jechać z tatą, mimo, że nikt nie nastawia go przeciwko ojcu, jeśli widzisz w oczach dziecka strach, lęk i paraliż, gdy jego własny ojciec patrząc mu prosto w oczy przemawia do niego władczym tonem, gdy ukochany tatuś kompletnie olewa zalecenia matki, mające na celu dobro dziecka, jeśli nie potrafi sie nim odpowiednio zając, puszcza 3-letniemu dziecku zwariowaną muzykę, którą słychać już na ulicy, jesli wizyty u ojca wzbudzają w dziecku agresję, złość i bunt przeciwko matce, którego nie można odczytac inaczej jak tylko "dlaczego pozwoliłas mnie mu zabrać", to czy w takiej sytuacji skazywać dziecko za wszelką cenę na te kontakty, bo jesli ich zabraknie, to moj syn bedzie gwałcicielem, kryminalista, narkomanem lub popełni samobójstwo?! To są tylko statystyki, które niestety, ale zawsze sprowadzają indywidualne przypadki do jednego mianownika, bo przecież można zapewnic dziecku odpowiednie warunki rozwoju eliminując szkodliwe dla niego czynniki, nawet jeśli mialyby sie one nazywać OJCIEC. Odpowiedz Link Zgłoś
iludien Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 14.11.06, 14:01 czy według autorki odwrócenie tych proporcji (tj. w uproszczeniu 5,2% dzieci przyznane w opiece ojcom)zmieni cokolwiek w statystykach dotyczących samobójstw, ucieczek z domów itd? szczerze wątpie. autorka zrzuca winę na Sądy rodzinne i utrudniające kontakt matki. podsumowując: schematyzacja i manipulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Off topic 14.11.06, 14:05 a dla mnie ciekawym zbiegiem okoliczności jest, że nikomu na samodzielnej nie znana Tamara54 umieszcza taki watek praktycznie w tym samym momencie, gdy na "macochach" identyczny watek zakłada jedna z macoch - Aga aga. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Off topic 14.11.06, 14:21 mam wytłumaczyc się że czytam więcej niz jedno forumi stamdąd zaczerpnełam link? poprostu zwróciłam uwage na to. Jak dobrze poszukasz to okaże sie jeszcze że jeszcze gdzieś na forum na jest ten sam wątekTo pewnie spisek(ale tamten o ile sie nie myle facet załozył) a że nikomu nie znana to grzech tak? rozumiem że tutaj kółko wzajemnej adoracji poprostuu istnieje i tylko tych akceptujemy którzy ciągle się rozpisują? Swoję doga włąsciwie to moja wina nie pomyślałam że przeciez i tak to każda samodzielna mama przeczyta bo trzeba sledzic" konkurencję" Odpowiedz Link Zgłoś
nzuri Re: Off topic 14.11.06, 20:51 Fajnie - czytasz więcej niż jedno forum, a piszesz na jakimś? Bo wyszukiwarka milczy na ten temat. Tak jakby nick pojawił się dzisiaj. To stawia pod znakiem zapytania opisywane tu intencje. Odpowiedz Link Zgłoś
martalik Re: Off topic 14.11.06, 20:56 A ja droga Tamareczko mam do Ciebie serdeczną prośbę: załóż na "macochach " wątek o next zniechęcających ojców do utrzymywania kontaktów z własnymi dziećmi i namawiających tychże ojców do obniżania alimentów, jak wiemy powyższe przyczynia się do ....... itp. Pozdrawiam gorąco. Martalik. Odpowiedz Link Zgłoś
kini_m Re: Off topic 14.11.06, 21:17 ps: Najbardziej żenujące jest to, że chyba najbardziej rozwinie się drugorzędny temat "którz wstawił temat?", a meritum zostanie olane. Po prostu kolejny przerost dyskusji o formie, nad dyskusją o treści. Na szczęście nie wszystkie dziewczyny są takie. _________________ Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Off topic 15.11.06, 09:20 nie ma sprawy tylko podrzuc link z danymi statystycznymi o tych znęcajacych się macochach... bajka kopciuszek nie wchodzi chyba w grę. Nie zamieściłam tego linku po to żeby się licytowac kto jest gorszy to jest poprostu jeden z punktów w skomplikowanych sytuacjach dzieci z rozpadajacych sie rodzin to wszystko.Czasami poprostu warto się chwilę nad czyms zastanowic, jezeli ktos zastanowi i dojdzie do wniosku ,że nie ma w tym ani odrobiny prawdy to poprostu może napisac nie zgadzam sie mam inne doświadczzenie itp. Odpowiedz Link Zgłoś
katerina77 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 09:56 Tamara, niektóre Panie są tu bardzo wojownicze....A ja powiem tak, choc pewnie zaraz i mnie zasztyletują: odnoszę wrażenie, że znakomita większość samodzielnych w ogole nie potrafi zrozumiec, bo to wcale nie takie łatwe, że tatus, który olał mamusie, moze byc kochajacym, dobrym i potrzebnym ojcem i to mamusia ma moralny obowiazek dziecku zapewnic kontakt z ojcem a przede wszystkim nie nastawiac dziecka przeciwko. Ale jak tu, myślę, jest zawsze prezentowana tylko 1 strona medalu- tatus nieodpowiedzialny ku..arz, który zostawia rodzine dla młodszej ładniejszej z wiekszymi cyckami, a porzucone zawsze sa bez winy. Przy okazji : 95,5% sędziów sądów rodzinnych uważa, że matki częściej niż ojcowie utrudniają dziecku kontakt z drugim rodzicem. (źródło: profesor prawa Wanda Stojanowska, "Ojcostwo w aspekcie prawnym", Wyższa Szkoła Pedagogiki, Warszawa 2000) Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 10:51 katerina77 napisała: > Przy okazji : 95,5% sędziów sądów rodzinnych uważa, że matki częściej niż > ojcowie utrudniają dziecku kontakt z drugim rodzicem. Może dlatego, że to matki w 95,5% mają przyznaną opiekę nad dzieckiem? Zatem jeśli ktoś utrudnia, nawet jeśli miałby to być przypadek 1 na 100, to oczywiste, że będzie to matka a nie ojciec... Uwielbiam mundre wypowiedzi mundrych autorów mundych artykułów, a jeszcze bardziej osoby, które bez żadnego zastanowienia te mundrości cytują Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 12:16 > Przy okazji : 95,5% sędziów sądów rodzinnych uważa, że matki częściej niż > ojcowie utrudniają dziecku kontakt z drugim rodzicem. no to ojciec mojego dziecka zalicza sie do tej drugiej kategorii - kiedyś w RODK powiedział, że nie wpuści matki swojego dziecka za próg swojego domu (w zwiazku z czym na dziecko, gdy je odbieram od ojca, czekam przed klatką schodową na dworzu). Ponadto uniemożliwia mi kontakt telefoniczny z dzieckiem, gdy ono u niego jest (mimo iż mówiłam mu, że dziecko prosiło mnie bym do niego zadzwoniła). Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
so7b Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 14:27 "Moralny obowiązek" uj, dawno się tak nie uśmiałam DD Znaczy się facet moralnego obowiązku nie ma bo sobie poszedł w tango ale to jest w porządku, ale kobieta ma się "zdobyć" )) Nie dyskutuję tutaj z prawem dziecka do ojca ale z przekonaniem, że kobieta coś "musi". Nie musi. Jak tatuś chce być tatusiem to stanie na głowie a dobry kontakt z dzieckiem mieć będzie. No chyba że jest życiowym nieudacznikiem i musi kłaść się pokotem na schodach PS. Mój były nie musi odstawiać cyrków ale musiał CHCIEĆ spotykać się z dzieckiem na warunkach jakie uznałam za najlepsze dla dziecka (ocena subiektywna). A kiedy przestałam myśleć że coś "muszę dla dobra dziecka" od razu cała złość na byłego mi przeszła. Jak ręką odjął Odpowiedz Link Zgłoś
megan26 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 09:56 no i tak ja właśnie się nie zgadzam przedstawiasz nam tu jakieś durne ststystyki które są jakimś durnym wymysłem pewnie jakiejś kobiety która właśnie zabrała dzieciom ojca i ich matce męża jest to poprostu żałosne!!!! tak samo żałosne jak tatusiowie którzy mają w nosie swoje dzieci ich los i wychowanie bo znależli sobie jakąś.... która im teraz w głowach namieszała!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
katerina77 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 10:05 Durne statystyki jako wynik wieloletnich badan profesora w dziedzinie prawa rodzinnego. Nie wiem, czy zabrala dzieciom ojca i czy jest załosna. Ale niech lepiej megan nie czyta jej artykułów, bo sie zdenerwuje niepotrzebnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bella67 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 10:35 No włąsnie wszytsko ten żąl, złość, negatywne emocje. Szkoda, ze insytucja rodziny jest u nas zupelnie bez opieki( wyłączam duże miasta gdzie mozna zasięgnąć terapii ), szkoda, że tak łatwo się rozstajemy, nie walczymy, że tak malo popularna jest terapia małżeńska, że kobieta/ męzczyzna po rozstaniu czy w jego trakcie nie ma wsparcia( bo co to za wsparcie jak rodzina/przyjaciele radzą dokop mu/jej, weź jak najwięcej, niech ma za swoje- nie tędy droga ludzie, choć zapewne robią to w dobrej wierze), niełatwo uporac się z żalem, obawą przed dniem jutrzejszym, samotnością, tym czy sobie poradze z samiodzielnym wychowaniem dziecka, obciązeniem nie tylko psychicznym, ale i fizycznym itd. To wszytsko negatyne emocje i tym usprawiedliwiam chwilowe( choć długie czasami i zgubne dla dzieci) zaćmienie umyslu kobiet zabraniających kontaktów z dzieckiem- trzeba zawsze uporac sie z własnym żalem i mysleć przede wszytskim o dzieciach nie o sobie- my jesteśmy dorosli- damy rade, mamy ukształtowana psychike, a dziecko- niedojrzałe, przeglądające się w nas jak w lustrze, szukające u nas bezpieczeństwa, to my powolalismy na ten świat dziecko i my ponosimy odpowiedzialność za jego wychowanie- tyczy się to obu stron, tak łatwo w emozjcach zapominamy o naszych obowiązkach- bo wychowanie to nie tylko zapewnienie potrzeb bilogicznych, estatycznych, społecznych, ale psychicznych. Szkoda, ze te statystyki nie są pełne tzn. nie pokazują dlaczego dzieci nie mają kontaktu z ojcami, co jest najczęstrzą przyczyną rozpadu rodziny- niechętni wizytom ojcowie czy zabraniający wizyt matki- mysle, że Ci piersi ponosza wieksze "zasługI"- rozglądając się po własnym środowisku i patrząc na swoj własny przypadek- mąż ex tez z czasem zapomi o syny, bo proste wyjedzie za granice, urwą sie kontakty i jak na odleglość pielęgnować więzi z dzieckiem- wtedy jest jeszcze trudniej niż mieszkając w jednym mieście w sąsiednichg dzielnicach. Napisze tak, też mam ogromny żal do męza że nie starał się tak barzdo jak ja o małżeństwo, że wazniejsza była dla niego praca, pieniądze- przegrałam z nimi, że nie wykazał zrozumienia i okazała się egoista, bo najważniejsze były jego potrzeby, a rola w stosunku do mnie syna ograniczała się do dostarczyciela pieniedzy i jestem potwierdzeniem na to, że pieniądze szczęscia nie dają ze nie miał dośc miłości do własnego syna, żeby opiekowac się nim, kochać( tweirdzi, ze kocha), ale też mysle, ze może ja mogłam inaczej postępowac z mężem, że zabrakło mi cieprliwości itp- szukam przyczyn starając sie być obiektywną, dlatego jesteśmy w tym punkcie w który zabrneliśmy- sprzedaz domu, rozwód, alimenty i tez jest cięzko wszytsko ustalać, szarpiemy się, ale powoli, nie nerwami a z rezerwa jakiś kompromis sie kalruje. Napewno żal mi będzie jak mąz - ex już znajdzie sobie nową partnerkę i bedzie daj mu Boze szczesliwie wiódł zycie u jej boku, bedzie bardziej o nią zabiegał ( a tez tak bywa)a ja np. zostane sama- mam 35 lat i jak to czasem powiadają , ze w pewnym wieku prędzej piorun szczeli w kobiete niż znajdzie sobie nowego partnera)),to tym bardziej bedzie mi cięzko, a biore wszytskie opcje pod uwagę, to nie pozwle jednak na to, zeby mąz nie widzial dziecka. Syn ma 2,5 roku i jest bardzo za ojcem, krtóry nawet nie mial okazji zając sie nim, bo był gościem w domu, wiec ucze go tego teraz, dosłownie- każe ubierac, karmić, bo jak zabierze kiedyś dziecko do siebie?Łoże do glowy rzeczy, których niestety kolega/przyjaciel, a przede wszytskim rodzice!!!!!( i tu trzeba pamietać o tym jak wychowujemy wlasne dzieci) mu nie nalozyli, nie nauczyli co jest wazne, co się liczy, bo kto uczy w zyciu wartości jak nie rodzina!?- dziecko jest najwazniejsze, nie rozwodzi się z nim, a ze mną, mam do niego żal,ale dla dobra dziecka będę łykac ta pigułke i tak naprawde tylko już od mądrości męża zalezy czy uda sie nam to. Do tanga trzeba tak naprawdę dwoja, nie tylko chętnej matki do kontaktów, ale też ojców. Szkoda, że tych zależności nie badają te statystyki, choć sa niestety prawdziwe- zajmuje się również medycyna i psychologią, więc z niejako z własnego podwórka takie rzeczy wiem i bez badań(((Smutna rzeczywiśtość. Szkoda, ze nie uczy się nas matek/ ojców jak postepowac( bo może nie byloby mi tak cholernie teraz ciężko), nie daje wsparcia jak postępowac jak znajdziemy się w takiej sytuacji, ciezkiem dla samotnej matki pełnej obowiązków, obaw, pretensji i żalu i naprade trzeba być super mądrym i silnymżeby umieć się z tym zmierzyć jak nalezy, a często nas to zwyczajnie przerasta, dlatego matki zabraniają kontaktóew z ojacmi, a ojcowie tak łatwo zapominają o swoich dzieciach, czasem nie dorastamt do danej roli.Bell. Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 10:17 Tak Megan statystyki do wymysły.Z tego co wiem statystyki oparte są na jakichś badaniach, są podane źródła i wydają się wiarygodne prawda? Wiem, że zawsze według niektórych samodzielnych mam jest winny facet albo jego nowa partnerka , która jak to określasz w głowie mu miesza.Myślę ,że przemawia przez Ciebie poprostu, żal i rozgoryczenie.Zanzaczam jeszcze raz, że celem wklejenia tego linku nie było udowadnianie czegokolwiek.Nie wszyscy ojcowie mają swoje dzieci" gdzieś" , z tego co wiem to właśnie często wściegłość na byłego i na to że układa sobie życie z inną sprawia, że jedyną "bronią" jest dziecko .Kobieta wie jak ranić faceta, sama nic dla niego już nie znaczy więc swoją osobą mu nie dopiecze ,ale może mu zabrać kogoś kogo on kocha , albo przynajmniej udowadniać mu jak dla dziecka on jest nieważny prawda?.Są też oczywiście ojcowie, niechcący znać swoje dzieci , nie czujący sie za nie odpowiedzialny w żaden sposób , których cieżko nazwac właściwie ojcami i nie uważam , że jak taki się znajdzie to wymaga taryfy ulgowej. Mogłabym tak pisac jeszcze tylko po co?? nie rozpatrzy się tutaj każdego przypadku, nie znajdzie recepty na wszystko? Tutaj jest poruszona tylko jedna kwestia, jedna strona medalu, że tak powiem i nie ma co się atakować nawzajem.Poprostu spokojnie wypowiedziec się, napisac co się myśli i jeszcze na przykład poprzeć to jakimiś dowodami , bądź właśnie statystycznymi, bądź z własnego życia.Wiem , że każda sprawa jest indywidulana , dlatego zostaje szukanie tylko jakichs wspólnych punktów,przy tak rozległym i ogólnym temacie, które mozna przenalizować , by na przykłady być lepszą matką dla swojego dziecka, by jak najprzyjemniej mu się żyło. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwija Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 10:28 statystki sobie a ojcowie sobie . są takie statystyki które mówią ze pracujemy tylko jeden dzień w roku.... hi hi hi właśnie co z tatusiami co uwazaja ze ich spotkania z dziećmi to bezsens? bo mają zły stosunek z matka? Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 11:11 tamara54 napisała: > Tak Megan statystyki do wymysły.Z tego co wiem statystyki oparte są na jakichś > badaniach, są podane źródła i wydają się wiarygodne prawda? Taaak, tylko co innego fakty i cyferki, a co innego wyciąganie na ich podstawie błędnych wniosków. Przykład: Faktem jest, że 95% sędziów uważa, że to matki utrudniają tzw. "kontakty". Wniosek mundry: matki są be. Wniosek logiczny: dlatego, ponieważ to matkom w zdecydowanej większości zostaje powierzona opieka na dzieckiem, więc trudno aby dochodzący ojciec utrudniał kontakty z dzieckiem matce (choć btw takie rzeczy też się zdarzają). I NIC PONAD to z tego zdania nie wynika. Przykład drugi: "5,2% dzieci otrzymuje od sądów rodzinnych prawo do wychowywania ich przez ojców". Wniosek mundry: sądy są stronnicze, a ojcowie dyskryminowani. Wniosek logiczny: z tego zdania nie wynika praktycznie nic, bo nie wiemy ILE ojców ubiega się o opiekę i czy to 5,2% to jest procent ojców ubiegających się o opiekę czy wszystkich ogółem. Jeśli to drugie to śmiem twierdzić, że to znośny wynik, jako że w ogóle bardzo mało ojców się o opiekę nad dzieckiem ubiega. Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 11:43 Każdy może mieć własne wnioski.I o to chodzi przecież, żeby się zastanawiać i analizować ewentualnie obalać lub potwierdzać.Uczucia i emocje to jedno a trzeźwe rozumowanie to drugie. W tak skomplikowanych sytuacjach jestem za tym , żeby starać się myślec jak najbardziej obiektywnie.Bo to że nie da się w 100% to wszyscy wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 12:29 tamara54 napisała: > W tak skomplikowanych sytuacjach jestem za tym , > > żeby starać się myślec jak najbardziej obiektywnie. Zamieszczanie linku do skrajnie tendencyjnych wypowiedzi NIE ŚWIADCZY o obiektywizmie czy chęci dyskusji, raczej o myśleniu jednostronnym, a nawet o głupocie (opieranie się na tendencyjnych wnioskach). Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 12:47 Nie ma jak atak.Czytaj uważniej nie twierdzę , że statystyki to są wnioski to tylko jakies dane z których mozna bądź nie próbowac wyciagac jakieś wniski. We wnioskach należy starać się o obiektywizm. Zresztą jak ktoś chce być zlośliwy i bardzo"mądry" to nic go nie przekona.A jak ktos ma swoją " jedyną i słuszną" teorię" tez nie ma co dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagaa Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 13:26 Mysle, ze Virtual przeczytala bardzo dokladnie, za to Ty najwyrazniej masz z tym problem. W zamieszczonym przez Ciebie linku POZA danymi statystycznymi umieszczone sa TENDENCYJNE KOMENTARZE, jesli ich nie zauwazylas nie mamy o czym dyskutowac. Ktos, kto te wnioski sformulowal o obiektywizm nie zadbal, stad odbior taki a nie inny. Jesli cytujesz tendencyjne wypowiedzi, licz sie z posadzeniem o tendencyjnosc, szczegolnie jako nick znikad. A swoja droga co poza kagankiem oswiaty przygnalo Cie na forum samodzielnych mam? Odpowiedz Link Zgłoś
so7b Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 14:42 Tamara, wybacz ale IMHO Ty masz problem ze zrozumieniem czym są wyniki statystyczne... otóż zonk - one właśnie są wnioskami. I od umiejętności przeróżnych badacza - w czym najważniejsza jest umiejętność postawienia falsyfikowalnej hipotezy (polecam jakieś podstawy metod statystycznych do poduszki) - zależy efekt końcowy - czyli liczby będące nie faktami a wnioskami statystycznymi... W tym przypadku bardzo wątpię żeby te wyniki zamieścił ktoś o poważnym nazwisku. Wygląda to raczej na robotę dziennikarza Faktu, który bez oporów wyciągnie średnią z kobiety i mężczyzny i wyjdzie mu obojniak. Odpowiedz Link Zgłoś
megan26 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 13:02 i zgodzę się z toba co ona chciała nam udowodnić tymi cyferkami??!!ja znam mnóstwo dzieci z rozbitych rodzin i nie są takie jak przedstawiaja te cyferki w czym lepsze są dzieci z pełnych rodzin od naszych??!!! wogóle ta dyskusja jest moim zdaniem zbędna kto nie znalazł się w sytuacji takiej jak my nigdy nie będzie miał pojęcia co czuje samotna matka czytając takie durne statystyki!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
megan26 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 11:27 ok a gdzie są statystyki ile dzieci jest szczęśliwszych bez ojców którzy do domu zamiast miłości przynosili alkochol i wieczne awantury? nie dotyczy taka sytuacja dokładnie mnie mnie ale są takie przypadki. Tak przemawia przezemnie żal ale co innego może przezemnie przemawić skoro moje dziecko zostało tak bardzo skrzywdzone przez człowieka który powinien je kochać i dbać o nie?? A tak ogólnie to wokół mnie jest mnóstwo samotnych matek mnóstwo dzieci które teraz są już dorosłymi ludźmi wychowywanymi bez ojca i co? wyrosły na wspaniałych wykształconych ludzi zero jakiejkolwiek patologi więc nie wiem skąd się wzięły te statystyki a przecież większość z tego co się słyszy o różnego rodzaju przestępstwach to są ludzie z dobrych rodzin jak każdy twierdzi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 11:52 Pozwolisz że się przyczepię do końcówki twojej wypowiedzi.A skąd masz inormacje na ten temat , że to dzieci z dobrych rodzin popełniają różne przestepstwa? z gazet? I o ile wiem to że dziecko pochodzi z rozbitej rodziny nie znaczy że ze złej.Więc co ma piernik to wiatraka?? Za bardzo uogólniasz, nikt nie twierdzi, że każde dziecko z niepełnej rodziny będzie przestępca itd to głupota. Te statystyki nie skazują i nie oceniają tylko przedstwiają pewne badania, które gdzieś ktos przeprowadzał. To nie są wyroki przecież.dziecko nie ma wyboru jaki jest jego ojciec, czy pije czy nie i pewnie lepiej , żeby go nie było niz żeby wprowadzał niepokój i poczucie zagrożenia w jego zyciu.Ale myślę,że każde dziecko potrzebuje kontaktu z matką i ojcem albo z ludzmi którtzy im ich zastępuje.Często jest to np nowy partner mamy.Myślę że nie chodzi tylko o biologicznych ojców tylko o pewne wzorce , poczucie miłości, bezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
julia.68 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 10:57 Skoro ponad 95% matek otrzymuje opiekę nad dziećmi - nie wnikajac już czy dlatego, że tatusiowie się nie poczuwają, czy dlatego, że sądy są takie "niesprawiedliwe", to przekonanie sędziów jest zupełnie logiczne. I nie wynika z tego, że te 5% tatusiów, którzy opiekują się dziećmi kontaktów nie utrudnia. A mnie ciekawi jaki procent tatusiów jest bezkontaktowy lub prawie bezkontaktowy. Jaki procent samodzielnych matek uważa, że tatuś jest niewystarczająco kontaktowy. Jaki procent tatusiów wieszających psy na sądach rodzinnych uważa, że płacą za wysokie alimenty, a jaki wystąpił do sądów o ustalenie kontaktów i postanowienie sądu ich nie satysfakcjonuje i to jest przyczyną ich irytacji. Znam wiele samodzielnych mam w realu. Wszystkie występowały do sądu z pozwami o alimenty (bo tatusiowie najchętniej nic nie płaciliby) a nie znam ani jednej, której eks walczyłby o kontakty. Odpowiedz Link Zgłoś
katerina77 Re: Dla mamm utrudniajacych kontakt z ojcem. 15.11.06, 11:47 A ja znam mamusie, które niby nie utrudniają kontaktów , ale jak dzwoni ojciec z prosba o odwiedziny to pytają " czy musisz ?" i wcale nie dlatego, ze dziecko jest akurat na ten przykład chore, albo im koliduje ta wizyta z innymi planami. Niby nic nie znaczace słowa. Matka mojej kolezanki , ktora dzis ma 30 lat, rowniez nie utrudniala kontaktow, ale nastawiala dziecko " ciekawe, kiedy mu sie znudzi, teraz przychodzi z przyzwyczajenia" itp. I faceci, i kobietki, nie potrafią zazwyczaj oddzielic osobistych animozji i wspóldziałac dla dobra dziecka, choc nalezy wierzyc, ze dla niektorych jest to tylko kwestia czasu i minimum dobrej woli z obydwu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
mafema Pytanie do Tamary54 15.11.06, 12:57 Tamaro54, czy Ty jesteś samotną matką? Odpowiedz Link Zgłoś
tamara54 Re: Pytanie do Tamary54 15.11.06, 13:47 Byłam samotna matką, nie mam juz syna... i nigdy nie wybacze sobie że nie walczyłam dla niego o rodzinę. I może tyle napiszę na koniec bo tutaj nie mozna za bardzo dyskutować.Podejrzewam że średnia wieku na tym forum nie jest większa niz 35 lat zobaczycie za jakies 20 jak wasz brak walki( nawet jak jest to naruszenie waszego dobrego samopoczucie) wpłynie na wasze dzieci.Nie potrafię i nigdy nie wytłumaczę tęsknoty dziecka za ojcem która może przerodzic się w obsesję.Matka nie każdemnu dziecku wystarczy( chociaz by się bardzo starała), żeby wyrosło na szczęśliwego, niczym nieobciązonego cżłowieka....Wiele z was musi jeszcze" dorosnąc" i się wiele nauczyć.... powodzenia zostanie życzyć, ja nie będe wdawała się w głupie słowne przepychanki.Chiałaym wiedziec to co teraz wiem 20 lat temu i byc niektórych rzeczy świadoma. Skoro tak ważne jest jaki ma sie tutaj nik i ile się wczęśniej wypisywało to rzeczywiście nie mam stażu więc nie mam prawa pisać..... logika forum? Dziwna. Odpowiedz Link Zgłoś
nieistotne74 Re: Pytanie do Tamary54 16.11.06, 06:48 To jest dyskusja o niczm... chyba wszyscy wiemy że statystyki nie są obrazem rzeczywistości.. dla przykładu, ststystyczny Polak zarabia ponad 2500 zł... tylko dlaczego większość zarabia 700 zł na rękę ??? Odpowiedz Link Zgłoś