Gość edziecko: dorka2
IP: *.*
12.02.02, 13:12
Witam Was, wszystkie wspaniałe Mamusie pojawiające się na tym forum. Cieszę się, że Was znalazłam bo jestem w podobnej sytuacji i zastanawiam się co zrobić. W kwietniu spodziewam się "istotki mojego życia" i od piątego miesiąca borykam się sama z macierzyństwem. Byliśmy razem 8 lat(aż a może tylko). Różnie bywało, raz wspaniale raz beznadziejnie bez zobowiązań itd. Pewnego dnia okazało się, że jestem w ciąży i wydawało mi się,że to być może najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Niestety dla mnie tak, dla niego był to początek jakieś tragedii. Podobno dziecko nie było przyczyną tylko wizja naszego wspólnego życia-bo przecież nie pasujemy do siebie, on mnie już nie kocha i po co dziecko ma oglądać kłócących się rodziców. Mimo wszystko zacisnęłam zęby, miał odbyć się ślub no i ostatecznie usłyszłam że niestety ale on nie będzie kłamał i nie jest w stanie tego zrobić. Postanowiłam wyrzucić go ze swojego życia bo przecież po co mi ktoś kto mnie nie kocha, ma być nieszczęśliwy i wypominać mi to przez całe życie. Deklaruje pomoc ale we mnie coś pękło i stanowczo odmawiam czegokolwiek z jego strony. Ale przecież będzie dzidziuś i tu zaczyna się problem. Jak go rozwiązać? Pozwolić ojcu uznać dziecko i mieć problem w przyszłości jak za bardzo się poczuje"ojcem", nie mam już do niego zaufania. Chcę żeby dziecko miało moje nazwisko ale chcę również(chyba) żeby znało swojego ojca, jakiby nie był. Nie chcę żeby mnie nachodził ale dla rozwoju dziecka byłoby dobrze gdyby tego ojca widywało co jakiś czas. Oczywiście nie zamierzm go prosić, sam to deklaruje(przynajmniej narazie). Chcę ułożyć sobie życie od nowa z moim maleńswem i być może z kimś kto nie przestraszy się zobowiązań. Ale co zrobić z kimś kto niestety będzie mi towarzyszył w jakiś sposób do końca życia-bo przecież będę mieć jego dziecko....Może podpowiecie mi cosik. Będę wdzięczna. Dorka