jestem egoistka?chyba żałuję...

21.11.06, 12:50
Dziewczyny drogie,

Jest mi źle.
Jest mi źle i powinno mi byc źle.
Zasłużylam sobie.
Chciałam raz w zyciu zrobic cos dla siebie i zrobilam.
Odeszlam od męża bo najzwyczajniej w świecie go nie kochałam i nie potrafilam
wyobrazic sobie zycia z nim.
Ale kto inny nie wyobrazal sobie zycia bez niego-nasze wspolne dziecko.
odeszlam dopiero wtedy kiedy mialam do kogo odejsc-do innego faceta.
Mieszkamy teraz razem ja moj syn i moj facet.
juz rok.
Kontakty z ojcem są
I to bardzo dobre.
Ojciec jest sam-i nie szczedzi uwag o mnie(jestem najgorsza bo odeszlam
przeze mnie jest teraz sam.gdyby nie ten facet inny mamusia by caly czas byla
z tatusiem itp.)
I najgorsze ze to jest prawda.
Pewnie nigdy nie odwazylabym sie odejsc i byc sama.
Myslalam ze nie bedzie wciagal dziecka w te dorosle sprawy.
Ale wciagnal.
pare dni temu pierwszy raz syn mnie ocenil.
Ocenil jako tą złą.
Tatus jest biedny i sam ,wszystko przeze mnie i tego mezczyzne-pojawil sie i
mnie zabral tacie.
moj syn i moj partner maja naprawde super kontakt.
Ale ta ocena mnie zmrozila.
Poczulam sie straszniesad
POjechal mi po wyrzutach sumienia.
Olalam je wczesniej ,patrzac na swoje szczescie(teraz jestem zakochana i
naprawde szczesliwa)
I wiem ze kiedys popelnilam blad wychodzac za maz(bylam w ciazy-nie
wyobrazalam sobie wtedy ze moge sama byc-on nie byl slubem zachwycony no ale
przystal-mamusia kazala)
Dziewczyny,
powiedzcie mi cos.
i zlego i dobrego.
czy jestem egoistka?
czy naprawde powinnam zostac z czlowiekiem na ktorego patrzec juz nie moglam.
Rozchorowalam sie ciezka depresja lęki mysli samoboijcze.teraz w nowym
zwiazku wszystko minelo.psychoterapia wskazywala ze jestem strasznie
nieszczesliwa w tamtym zwiazku.BYlam.odeszlam.Czy stracilam swoje dziecko?
    • anetina Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 13:00
      dziecko jest po części za małe pewnie, żeby zrozumieć

      wygląda to tak, ze ty odeszłaś od męża, jak tylko nadarzyła się okazja
      czyli jak poznałaś kogoś
      dziecko poszło z mamą

      a teraz dziecko widzi, że ty jesteś szczęśliwa
      masz partnera
      a ojciec?
      jest sam

      więc kto jest ten zły - mama, bo zostawiła tatę samego
    • lilith76 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 13:05
      Ile lat ma dziecko?

      Bo od tego zależy sposób wytłumaczenia.

      Według mnie nie jesteś egoistką.
      • redtower Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 13:33
        moim skromnym zdaniem to egoistą jest tu tatuś... nie patrzy na dobro dziecka
        tylko wbija mu do głowy jaka to mam jest zła... nie powinien wciągać dziecka w
        sprawy dorosłych... dzieci są od tego żeby być dziećmi!!
        • kratka5 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 13:49
          dziekuje wam dziewczyny.

          wiem ze dziecko mysli logicznie tatus jest sam a mama z innym panem wiec tata
          jest biedny a mama ta be.
          syn ma 10 lat.
          idziemy w nastepnym tygodniu do psychologa.
          Uznalam ze to wazne i ze trzeba.

          Dodam iz syn przebywa dwa dni w tygodniu u ojca(spi tam)i rano idzie stamtad
          sam do szkoly(tatus mieszka w naszym wspolnym mieszkaniu ja musialam sie
          wyniesc i wynajac cos i tym samym jestem dalej od szkoly)Niedlugo podobno ma
          sie wyporwadzic daleko od nas(na szczescie).

          Tez mi sie wydaje ze ojciec powinien chronic dziecko przed naszymi problemami.
          ojciec jest czlowiekiem ktory wszystko wie najlepiej i jak dla mnie nie ma
          pojecia o czyms takim jak uczucia.

          A do siebie mam pretensje ze sie zakochalam moze powinnam najpierw sie rpzejsc
          a potem dopiero ukladac sobie swoje dorosle zycie.

          ech..
    • nieide Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 13:53
      Moja opinia (nie jestem specjalistą wink ):

      Decydując się na ślub tylko ze względu na ciążę zachowałaś się
      nieodpowiedzialnie i po szczeniacku. Reszta Twoich działań to konsekwencje
      nieodpowiedzialnej decyzji o małżeństwie. Robiąc to, co zrobiłaś zniszczyłaś
      życie swojemu mężowi, swojemu dziecku a pośrednio i sobie (chociaż sobie chyba
      najmniej).

      Z drugiej strony Twój mąż nie ma prawa obarczać dziecka problemami rozgrywek
      pomiędzy dorosłymi. Jeżeli tak robi to tylko niszczy psychikę dziecka.

      Powinnaś z nim o tym porozmawiać. A jeżeli nie potrafisz z nim rozmawiać
      spokojnie(!) i konkretnie(!) i uważasz, że jest to dla ciebie za trudne to
      jesteś współodpowiedzialna za niszczenie swojego dziecka.

      Jeżeli zaś Ty potrafisz z nim rozmawiać, a On nie potrafi z Tobą to znaczy, że
      On się jeszcze nie uporał ze swoimi uczuciami i powinien sam poszukać pomocy u
      specjalistów.

      A może dla dobra dziecka oboje razem pójdziecie do jakiejś poradni?
      • kratka5 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:04
        rozmawialam z nim nie raz!
        Przeciez wiem ze niszczy dzecku psychike.
        Problem w tym ze on uważa ze nie robi nic zlego!
        proponowalam psychologa-malo tego sama chodze i mowie mu jakie jest zdanie
        psychologa na to on wyprawia.Nic nie dociera.On poprostu nie chce sluchac
        nikogo i niczego.
        Sam mi powiedzial ze doprowadzi do tego ze dziecko mnie znienawidzi-i
        slutecznie to czyni.

        Wiem wiem,powinnam mu ograniczyc kontakty itp.
        Dziecko juz jest za duze-nie moge go zamknac w domu i zakazac kontaktu z ojcem-
        bo on chce tych kontaktow.

        Poki co ide do pscyhologa-moze jakas opinia bedzie ze ojciec robi mu krzywde.

        Rece mi opadaja naprawde.
        • nieide Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:17
          Ech - Ograniczenie kontaktów to głupie podejście. Dzieciak potrzebuje ojca.
          Jeżeli Ty rozmawiasz z ojcem dziecka, a on nie potrafi i nie chce się z Tobą
          dogadać, to znaczy, że "jeszcze się nie otrząsnął" i nie potrafi z Tobą jeszcze
          rozmawiać i niewiele wskórasz próbując z nim rozmawiać.

          Ale może ojciec dziecka ma jakiegoś kumatego kolegę, ktorego Ty mogłabyś
          wykorzystać? wink Może ten kumaty kolega będzie mógł mu wytłumaczyć jak facet
          facetowi przy piwie, że głupio jest zatruwać życie dzieciakowi i wykorzystywać
          go do zemsty na byłej partnerce?

          Powodzenia.
      • kratka5 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:05
        achaaa... i jeszcze jedno:decydujac sie na slub mialam 21 lat-masz racje bylam
        szczeniakiem.
        • anetina Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:20
          ale decydując się na ślub, byłaś pewnie też pod presją i otoczenia, rodziny

          ja patrzę na to tochę z innego punktu
          miałam 25 lat, pracę, kończyła studia
          wiedziałam czego chcę
          mam więc syna
          a że nie wyszło nam z jego ojcem - to lepiej
          jak się okazało,. był innym człowiekiem, niż mnie się wydawało

          miał być ślub, odwołałam, jak się okazało, że jestem w ciąży



          wiek tu dużo daje (chociaż są wyjątki)
          będąc w ciąży w wieku 19-23 lat (+/-) jest się pod presją - wyjdź za mąż, bo
          nie możesz pozbawiać dziecka ojca

          i w ten sposób ślubujesz facetowi, którego tak właściwie nie kochasz
          którego wydawało ci się, że kochasz, a tak naprawdę to była tylko fascynacja,
          zauroczenie

          jest jednak dziecko


          i teraz rzeczywiście ponosicie konsekwencje ślubu
          idź do psychologa

          ale wydaje mi się, że dziecku w takim wieku ciężko stwierdzić, że to ojciec nie
          ma racji
          dla niego tata jest autorytetem
          na wszytsko mu pozwala

          dziecko zrozumie, kto jest jego przyjacielem
          ale na to potrzeba czasu i cierpliwości
          życzę wam tego wszystkim
          • konkubinka Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 26.11.06, 19:05
            mysle ,ze dla dziecka nie ma nic gorszego jak widok nieszczesliwych
            rodzicow.Zwlaszcza pod jednym dachem.I rowniez uwazam , ze to ojciec jest
            niedojrzalym egoista wciagajac dziecko w te sprawy.

            Ludzie popelniaja błędy...
      • julia.68 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:17
        Zgadzam się z Nieide. Zamiast się samobiczować porozmawiaj z eksem i wytłumacz
        mu, że swoim gadniem krzywdzi syna.
        Pewnie wiele się zmieni gdy eks znajdzie sobie next, a to pewnie tylko kwestia
        czasu.
        Nie rozumiem po co ciągniesz syna do psychologa? Żeby mu wytłumaczył, że mama
        nie jest be? To Twój eks ma problem kwalifikujący się do terapii, nie syn.
        Powiedz synowi, że byłaś nieszczęśliwa z jego ojcem a teraz jesteś szczęśliwa i
        czy wolałby mamę smutną i złą? 10 lat to duże dziecko i wiele rozumie. Z punktu
        widzenia dziecka najlepiej jest mieć kochających się oboje rodziców, ale chyba
        lepiej mieć przynajmniej jedno z rodziców szczęśliwe, niż żrącą się parę?
        Coś mi się zdaje, że syn dobrze wiedział jak Ci dopiec i chlapnął coś, bo
        zabroniłaś mu grać na komputerze lub coś w tym rodzaju.
        • kratka5 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:26
          sie usmialam(o ten komputer mi chodzi)
          do pscyhologa pojde bo syn jest naprawde nieznosny-agrsywny do mnie.w szkole
          tez nie najlepiej.I moze dostane na papierze ze ojcec go wciaga w jakies swoje
          gierki.POkaze mu wtedy.Moze cos zrozumie.
        • kratka5 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 14:27
          Z synem rozmawialam dokladnie tak jak sugerujesz.Mysle ze rozumie.Ale w zlości
          faktycznie chlapie ile mozesmile
    • joanna9969 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 21.11.06, 21:40
      To teraz wyobraz sobie
      Ze czytasz post gdzies na tym forum od jakiegos faceta.
      "Zona mnie zostawila , powiedziala ze mnie nie kocha , zabrala dziecko i
      zamieszkala z kochankiem ."
      Bylo ci by go pewnie szkoda nie ?.
      Mysle ze pod tym tekstem moglby podpisac sie spokojnie twoj byly maz.
      (Przynajmniej to wynika z tego co piszesz)
      Twoj syn ma 10 lat , dzieci w tym wieku duzo wiecej rozumieja niz
      nam sie wydaje .
      Ma dobry kontakt z ojcem a ojciec jest nieszczesliwy
      i nie mozesz chyba mu sie za bardzo dziwic , bo moze akurat ON ciebie
      kochal i ON wyobrazal sobie zycie z toba.
      Czy nie jest obludne to ze gdyby to pisala kobieta w tej sytuacji
      co twoj maz to wszystkie szybciutko wieszalysmy nim psy a nad biedna plakaly.

      Nikt nie skazuje cie na zycie w zwiazku bez milosci ale zawsze lepiej jest
      najpierw po sobie posprzatac ,pozamykac wszystkie dzrzwi a potem zaczynac od
      poczatku , powoli.

      Zrobilas tak jak zobilas i z tego powodu w tej sytuacji zawsze bedziesz na
      pozycji tej ZLEJ i WINNEJ i b ciezko bedzie to zmienic.
      • headonshoulders Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 22.11.06, 00:27
        wiesz co, najlepiej wsadzic sobie sentymenty do d... Po co Ci wyrzuty sumienia? Dokonalas wyboru.
        WYBORU. Wybralas szczescie. Przeszla ci deprecha, jestes z facetem ktorego kochasz. Przestan sie
        obwiniac. Nie porzucilas dziecka z ojcem i nie ucieklas za granice. Wszystko zostalo zalatwione w
        sposob cywilizowany. Robisz co mozesz. Nie obwiniaj sie za to ze nie pozostalas w zwiazku bez milosci
        gdzie na dluzsza mete podcielabys sobie zyly a twoj ex wcale nie bylby szczesliwy majac totalnie
        zalamana zone. Wybor juz zostal dokonany, teraz naprawde pozbadz sie zlych emocji i ciesz sie swoim
        szczesciem.

        Nie mozna tkwic w zwiazku ze wzgledu na dziecko. Dziecko sprowadzasz na swiat po to aby zylo
        swoim zyciem. Rob tak aby dziecku bylo dobrze, dbaj o nie, ale nie rezygnuj z siebie. Chlopaki sobie
        wszystko poukladaja w glowie. No worries.
      • natasza39 Hehehe, a wyobraxcie sobie, że 22.11.06, 00:45
        taki sam post pisze, facet, który był nieszczęsliwy z żoną i odszedł do innej.
        żona teraz nastawia dziecko przeciwko niemu.

        Zostałby nieodpowiedzialnym gnojem, egista, dziwkarzem, powiedziałybyscie, ze
        rozwalił swemu dziecku rodzinę, a jego ex zona ma prawo mieć żal do niego i
        absolutnie dzieciakowi nie powinien pokazywac next na oczy jak matka sobie tego
        nie zyczy, a w szczególności nie powinien mówic dziecku, że był przedtem
        nieszczęsliwy a teraz jest szczęsliwy. Pewnie wysłałybyscie dziecko na jakas
        psychologiczna kurację w związku z tym, a nie trakwowały tego bynajmniej jako
        tłumaczenia o rozstaniu rodziców.
        Juz nie wspomnę o tym, ze gdyby tak durnowato się tłumaczyl, ze wpadł i się
        musiał ozenił, to chyba smiechem zostałby zabity.

        Ale że autorka watku to babka, to wszystko jest ok.
        Obłuda, drogie panie, obłuda i to do potęgi!
        • kammik Re: Hehehe, a wyobraxcie sobie, że 22.11.06, 11:29
          Słusznie prawisz, nataszo.
          • so7b Re: Hehehe, a wyobraxcie sobie, że 22.11.06, 13:54
            Ja się podpisuję pod Nataszą. Dziwi mnie też, że autorka wybrała akurat forum
            samodzielna mama, bo nigdy nie była i nie jest - sama z dzieckiem. Więc
            dlaczego nie na przykład forum macochy? Tam jest chyba więcej dziewczyn
            mających większą wyrozumiałość dla związków budowanych na czyjejś krzywdzie.

            Ja też bym miała wielkie wyrzuty sumienia gdybym tak sobie przeszła ze związku
            w związek. Teraz pewnie musisz jakoś nauczyć się z tym żyć.
            • natasza39 Re: Hehehe, a wyobraxcie sobie, że 22.11.06, 14:39
              A propos "krzywdy"...
              Juz druga pisze tu o "budowaniu czegoś na cudzej krzywdzie"

              Jaką krzywdą jest to, że ktoś kogoś nie kocha?
              To raczej zdrowy układ, że nie siedzi się z kimś na siłę bez miłosci, bez
              przyjaźni, bez szacunku.
              Robieiem krzywdy jest okłamywanie kogos, albo robienie niepotrzebnych nadzieji.
              A tutaj jest układ jasny i prosty.
              Pewnie powinna dalej kisić się w układzie, w którym była, w małżeństwie gdzie
              się ciagle kłócili.
              Wtedy nie byłaby to "krzywda".
              Śmieszne jest to definiowanie "krzywdami"!
              A pieprzenie o tym, ze "kara spotka" autorkę za to, że tak "skrzywdziła"
              małzonka jest nawet nieśmieszne co żalosno naiwną wiara, wtzw. "sprawiedliwosc
              boską" w myśl naszych własnych miałkich definicji.

              Nie ona pierwsza i nie ostatnia wolała żyć zamiast stwarzać pozory zycia.
              Nie ona pierwsza i nie ostatnia popełniła błąd, za który zapłaciła. Mam tu na
              mysli wybór nieodpowiedniego partnera z którym ma dziecko i z którym wzieła
              ślub.
              A czym ona różni się od tych tutaj piszących, które zostały porzucone jeszcze
              przed slubem?
              NICZYM!
              Gorsza jest od was, bo to ona miała odwagę się wymiksowac z układu
              beznadziejnego, tak jak wymiksowali się ojcowie innych tu piszących?

              A jakaż to "kara" waszych exów spotkała za porzucenie?
              Pewnie żadna.
              Ta świadomosc "kar" to takie pocieszenie, że jak mi jest źle, to inni za moje
              łzy kiedyś zapłacą.
              No to pocieszajcie sie. Tak nie ma i niestety i na szczęscie, bo jakby
              faktycznie za "krzywdy" wyrzadzone kazdy kiedys odpokutowac musiał, to zapewne
              99% społeczeństwa pokutowałoby, bo ktos zawsze kogos w zyciu "skrzywdził" i
              własnie najczęsciej tym, ze na siłę nie chciał kogoś, kto przez to czuł się
              ofiarą.
              • so7b Re: Hehehe, a wyobraxcie sobie, że 22.11.06, 15:05
                Natasza, nie zgodzę się z Tobą. Krzywda jest wtedy, kiedy ktoś się czuje
                skrzywdzony. I tyle. A najlepszą zasadą jaką można się trzymać w życiu jest
                IMHO postępowanie w ten sposób, w jaki samemu chciałoby się być potraktowanym.
                Jeżeli autorka chciałaby np w tym związku zostać opuszczona dla innej, to nie
                byłoby sprawy, prawda?

                O karze nic nie pisałam, jedynie o tym że autorka będzie musiała żyć z tym co
                czuje. A że czuje się winna, no cóż... ja też bym się czuła. Już raz chodziła
                na psychoterapię, zapewne trafi tam jeszcze raz.

                A Tobie Nataszo radzę jednak meliskę na uspokojenie smile
              • virgo70 Re: Hehehe, a wyobraxcie sobie, że 22.11.06, 15:16
                odeszlam dopiero wtedy kiedy mialam do kogo odejsc-do innego faceta.
                Nataszo, aurorka sama napisała te słowa. I tylko właśnie o to chodzi. O właściwą
                kolejność. Jest źle w związku, nie ma juz miłości - odejdź. Nikt nie uważa, że
                na siłę trzeba trwać w zwiazku. Ale o pewnego rodzaju "przyzwoitość" rzy
                zachowaniu odpowiedniej kolejności. Jeżeli takowa nie jest zachowana ma prawo we
                współmałżonku odezwać sie poczucie krzywdy. Zdrada, a tak właśnie rzecz w takim
                przypadku trzeba nazwać, jest jedną z najbardziej bolesnych krzywd jaką można
                wyrzadzić drugiemu człowiekowi.
    • natasza39 Nie jesteś egoistką, bo jestes kobieta. 22.11.06, 01:00
      Kobieta jak odchodzi od męża, z którym jest nieszcześliwa, działa w imię dobra
      dziecka, bo jak mama nioeszczęsliwa to dziecko też.
      Jak byłabys facetem w takiej samej systuacji byłabyś egistką, a tak niesmile
      To tyle jesli chodzi o stereotypy panujace w naszym społeczeństwie.
      Jesli chodzi o moje zdanie, to uwazam, że kazdy ma tylko jedno zycie i powinien
      robić wszystko aby byc szczęsliwy w tym zyciu.
      I kazdy ma prawo do błędów, bo jest tylko człowiekem.
      Grzechem wobec zycia i siebie jest grzech zaniechania. Zaniechania, które
      spowoduje, ze nic się w nas i naszym zyciu nie zmieni.
      Tak jak uwazam, że matka obciążająca swoje dziecko problemami zwiazanymi z
      rozstaniem z jego ojcem jest nieodpwoiedzialną idiotką, tak Twój ex mąż jest
      kretynem, który nie zdaje sobie sprawy, jakie w tej chwili spustoszenie czyni w
      psychice dziecka.
      Opuszczony małzonek ma prawo nienawidzeć zdrajcy, nawet jeśli ten "zdrajca"
      miał powody do tego, żeby odejśc i ułożyc sobie zycie z kimś innym, ale nie ma
      prawa tej nienawiści krzewić we własnym dziecku.
      Bo dla nas po rozwodzie ex jest obcym człowiekiem, a dla dziecka zawsze bedzie
      mamą czy tatą i mówiąc mu dziwne rzeczy o ojcu czy matce temu dziecku a nie
      exowi robi się krzywdę.
      Musisz bezwzględnie facetowi to wytłumaczyć. Ty go bardziej znasz niż my. W
      końcu przezyłaś z nim ileś lat. Może jakiś jego kumpel, z którym się liczy,
      może ktos z rodziny może tu byc mediarorem. Jakiś autorytet którego posłucha.

      Dla pocieszenia powiem ci, ze ex kiedys odpuści. Faceci w takich sytacjach
      odpuszczaja wylewnie jadu o wiele wczesniej niż kobiety.
      Chyba, ze Twój ex ma układ psychiczny kobiety. Wtedy może Ci dziecko nastawiać
      na "nie" przez najblizsze 20 lat.
    • as99111 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 22.11.06, 09:01
      Tak, jesteś egoistką i bardzo dobrze że żałujesz. Zniszczyłaś życie swojemu
      byłemu mężowi i skomplikowałaś życie dziecku. A z tym drugim pewnie też nie
      będziesz szczęśliwa, bo los zwykle odpłaca pięknym za nadobne. Z każdym da się
      żyć jeśli się tylko chce, tak pewnie mogło być z twoim byłym mężem. Zachowałaś
      się jak małpa-puściłaś się jednej gałęzi dopiero jak złapałaś drugą. Zraniłaś
      go strasznie, rozumiem jego żal i nie dziwie się dziecku. Próbowałaś chociaż to
      co było nie tak między tobą a mężem naprawić? Pewnie szukałaś sobie kochasia i
      w ten sposób się pocieszać. Związek to praca a nie piaskownica z której się
      wychodzi jak się znudzi. Zwłaszcza kiedy jest dziecko. Co twój były mąż ma
      mówić synowi? Że jest szczęśliwy, jeśli na kilometr widać że nie jest? Chciał
      być szczęśliwy z wami, byliście rodziną którą zniszczyłaś przez swoje
      egoistyczne zachcianki. Maż nawet nie musi nic mówić, syn jest na tyle
      dojrzały, że sam zauważył jaka jest prawda. Nie zbuduje się szczęścia na
      nieszczęściu innych. Podpisuję się pod postem Joanny 9969. Też Joanna
      • tojo Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 22.11.06, 09:12
        Obrzydliwe.... podwójna moralnosć szanowne Panie?
        Gdyby to było o facecie - potępienie byłoby powszechne. szanowna Pani odeszła
        jak poznała gacha. pewnie zdradzala najpierw meza. Poczula te motylki i już
        szczesliwa. dziecku rodzine rozpieprzyła. Ale jest szczesliwa. Za 5 lat, jak
        jeszcze ktoś Cie bedzie chcial, znów bedziesz szukać , bo.... to jednak nie
        ten. Nie martw sie, jak syn dorosnie to Cie odpowiednio oceni. Wtedy poczujesz
        co to znaczy odwrócic sie plecami do rodziny.
        • kratka5 bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi. 22.11.06, 09:41
          Naprawde dziekuje.

          I za te glaszczace i za te w pysk.

          Sprawa nie jest prosta,wiadomo ze każdy będzie mial swoje zdanie.
          Kazdy tez jest w innej sytuacji-odpisuja osoby zranione i te ktore zranily stad
          roznice.
          i tez mysle ze gdyby pisal to facet to napadlybysmy na niego ze cham ze
          skonczony swinia.

          dlatego dziekuje dziewczynom ,ktore napadly na mnie.Nalezy mi sie,tylko skad
          tyle jadu w wypowiedzi jednej osoby..poczujesz co to znaczy za pare lat ,skad
          tyle zyczen niepowodzenia? I jakim prawem prognozy co bedzie za 5 lat??Czyzby
          Tobie w zyciu sie az tak bardzo nie udalo?? czysby az tak bardzo ktos
          skrzywdzil?czysby az tak bardzo zyczysz temu komus piekła? pytanie po co? i
          skad tyle jadu.

          Dowiedzialam sie od was ze jednak mimo wszystko moj ex nie powinien obarczac
          dziecka swoimi niepowodzeniami-a robi to i glosno o tym mowi.

          Co do sytuacji?
          Po tej rozmowie i wyrzuceniu wszystkiego z siebie syn bardzo sie otworzyl,duzo
          wiecej rozmaiwiamy-widocznie bylo mu to potrzebne i to jest dla mnie w tej
          chwili najwazniejsze.

          A szczxesliwa jestem,wlasnie dlatego ze dziecko widzi mnie usmiechnieta,w domu
          nie awantur i zyje nam sie naprawde dobrze.I ciesze sie ze mialo odwage sie
          otworzyc i powiedziec mi co czuje.JA takiej odwagi nie mialam w stosunku do
          swoich rodzicow,ktorzy wlasnie dladobra dzieci sie nie rozeszli a dzieci zyly
          sobie w piekle wiecznych awantur i braku szacunku.

          Jeszcze raz dzieki za wszystkie wypowiedzi.
          • novembre Re: bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi. 22.11.06, 11:26
            Kratka5, trzymaj sie.
            nov.
          • so7b Re: bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi. 22.11.06, 15:08
            Kratka - przeczytaj tytuł forum to wydedukujesz skąd tyle złości. A "dowiadywać
            się" nie powinnaś tutaj tylko u psychologa, szczególnie jeżeli piszesz że
            terapia nie jest ci obca (w co nieco wątpię, ale to już moja sprawa dlaczego)
          • triss_merigold6 Re: bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi. 22.11.06, 16:22
            Jeśli po jednej stronie jest depresja i mysli samobójcze a po drugiej normalne
            funkjconowanie to IMO należy wymiksować się z układu bez wyrzutów sumienia.
            • virtual_moth Re: bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi. 22.11.06, 18:21
              triss_merigold6 napisała:

              > Jeśli po jednej stronie jest depresja i mysli samobójcze a po drugiej
              normalne
              > funkjconowanie to IMO należy wymiksować się z układu bez wyrzutów sumienia.

              Z pomocą drugiego pana, oczywiściesmile
    • megaa Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 08:30
      Rozumię solidarność jajników, ale czy to forum musi być kółkiem wzajemnej
      adoracji??? Gdyby ten post napisał facet od razu byłby okrzyknięty
      nieodpowiedzialnym łajdakiem i tego typu epitetami (zresztą moim zdaniem
      słusznie) Czemu facetowi który wyprowadza się z domu nie mówicie"ok wszystko
      jest w porządku, nic złego nie robisz, twojemu dziecku żadne krzywda się nie
      dzieje bo przecież skoro ojciec jest szczęśliwy to i dziecko jest szczęśliwe".
      Wiele z nas zostało skrzywdzonych przez facetów ale to nie oznacza że
      pozbawiono nas także obiektywizmu. Jak widać są i złe kobiety i źli faceci.
      Niestety
      • kratka5 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 09:29
        terapia nie jest mi obca-niestety.trwala i w czasei malzenstwa i teraz takze
        trwa.Jezeli myslicie ze tak latwiutko jest poprostu odejsc to jestescie w
        bledzie.ZNAcznie łatwiej jest zostac i udawac-cale zycie udawac ze jest ok.
        Nie czuje sie "zła"
        Ale wyrzuty sumienia mam - bede je miala pewnie juz zawsze.

        Rozumiem waszą złośc na facetow ktorzy odeszli.Zauwazcie jednak ze facet kiedy
        odejdzie czesto zachwycony wolnoscia, brakiem obowiazkow i nowa kochanką
        zapomina o dziecku i calym swiecie.Placi alimenty i jest ok(albo i nie placi)
        Ja o dziecku nie zapomnialam,nie zostawilam ale fakt-zburzylam jego swiat.
        Bo teraz zamiast afer i wiecznie zaplakanej matki ma matke silniejsza
        poswiecajaca mu duzo wiecej czasu i silna przede wszystkim.I patrzy na faceta
        ktory matke szanuje.MA tez ojca w ktorym z kazdym dniem coraz mniej jadu i
        zlości,spedzaja duzo czasu razem.
        Dla mnie najwazniejsze jest ze dziecko nie slyszy awantur wiecznych i nie czuje
        w ciaglego poczuciu lęku ze mama wyszla z domu i juz nie wroci(bo poklocila sie
        z tatusiem )alnbo ze tatus trzaska drzwiami i sie drze.
        Ja mialam takie dziecinstwo-"pelna rodzine mialam"-serdecznie dziekuje za takie
        zycie.Dla mojego dobra sie nie rozeszli.
        A ja odchodzac zrobilam pierwszy raz w zyciu cos dla siebie a nie dla innych.

        BArdzo dziekuje za wszystkie posty
        • kratka5 macie racje 23.11.06, 09:33
          powinnam najpierw odejsc a potem zwiazac sie z kims.
          Zaluje ze zdradzilam.
          I wiem ze nigdy juz tego nie zrobie.
    • lucerka Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 11:26
      Moim zdaniem nalezy pracowac nad przyszloscia a nie oplakiwac przeszlosc.

      Rozstalas sie z fecetem, ktorego nie kochalas i jestes szczesliwa w nowym
      zwiazku - to wielka zaleta. To, ze ojciec miesza w wasze sprawy dziecko na pewno
      utrudni ci zycie przez nastepnych pare lat. Jednak nie wierze, zeby Twoj syn cie
      znienawidzil za dazenie do szczescia. Pewnie powie to i owo pod wplywem taty -
      jednak niedlugo wlaczy mu sie samodzielne myslenie i umiejetnosc oceny. Ciekawe
      ja oceni ojca, ktory go do matki zle nastawial?
    • natasza39 Jesli tak ważne jest "dobro" dziecka, to... 23.11.06, 13:20
      Czym niby różni się "rozwalenie" mu rodziny poprzez wyprowadzenie się do mamusi
      od wyprowadzenia się do "innego pana".
      Jedno i drugie rozwala dziecku rodzinę. Nie do końca idealną, więc
      owo "rozwalanie" może w konsekwencji przynieśc więcej dobrego niz złego.

      Oceniacie autorkę postu z perspektywy własnych wizji szczęsliwej rodziny, z
      której zrezygnowali wasi partnerzy.
      Tak samo zreszta myśli maz autorki. Jemu było dobrze, dlatego dziecko nastawia
      przeciwko "burzycielce" domowego ogniska.
      Po analizie wpisów w tym watku mozna odnieśc wrażenie, ze jedyna winą autorki
      jest to że ma teraz faceta z którym jest szczesliwa.
      Jak gryzłaby pazury u mamusi, po opuszczeniu małzonka, z którym sie nie
      układało byłaby cacana. Pewnie nawet pisac mogłaby na tym forum.
      Miała okazję wyjść z nieszcześliwego zwiazku od razu do innego, a nie czekac na
      zmianę, na "tego jedynego" parę lat. I to jest jej "wina". Dodatkowo nie umie
      się "wybielić" tak jak 99% społeczeństwa tylko widzi również swoje błędy.
      Ależ ona paskudna, a fe!


      Ciekawe ile z Was, jakby miało taka okazję, najpierw odbyłoby
      kilkuletnią "pokutę" za nieudany związek zamiast oprzeć się od razu na ramieniu
      faceta, który wspierałby was?
      Już widzę jak mówicie NIE najpierw się parę lat porozwodzę, podzielę te
      majatki, poreguluję wszystko a ty facet czekaj na swoja królewnę!

      • triss_merigold6 Ja akurat ją popieram. n/t 23.11.06, 14:09
        n/t
      • sar36 Re: Jesli tak ważne jest "dobro" dziecka, to... 23.11.06, 19:57
        Ale z Ciebie mądra baba, Nataszko! Naprawdę!
        Chociaż można to również określić w ten sposób, że myslę tak samo (w tej
        kwestii przynajmniej), jak Ty.

        Ale ja - jak wiadomo (niektórym) - nie jestem obiektywny...
    • wiedzma15 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 15:13
      jesteś egoistką

      wyszłaś za mąż bo byłaś w ciąży, a nie chciałaś być sama - pomyślałaś o sobie
      urodziłaś dziecko mężczyźnie którego nie kochałaś - pomyślałaś o sobie
      rozstałaś się z mężem bo nie wyobrażałaś sobie życia z nim - pomyślałaś o sobie
      odeszłaś w bezpieczne dla siebie ramiona drugiego faceta - pomyślałaś o sobie
      uważasz że to mąż krzywi dziecku psychikę, ale to ty chyba nie dojrzałaś do roli matki - potrzebujesz kogoś, nie potrafisz być sama i samodzielna - myślisz tylko o sobie
      kiedy odchodziłaś od męża nie myślałaś, czy dziecku będzie dobrze w tym nowym układzie - odeszłaś bo TY byłaś nieszczęśliwa, odeszłaś bo na CIEBIE czekał już następny mężczyzna

      kiedy syn cię ocenił - jesteś załamana - TY przeżywasz rozterki

      a myślałaś kiedyś co czuje twoje dziecko i twój eks mąż?
      a myślisz o tym co czuje twój obecny partner?

      jesteś egoistką

      ja też rozstałam się z mężem, mając 5-letnią córkę + maleństwo, które urodzi się w lutym 2007, decyzja była przemyślana i nawet perspektywa samotnej ciąży mnie przed tym nie powstrzymała, rozstałam się z mężem którego kocham i który mnie pewnie nadal na swój sposób kocha, walcząc o swoją godność w toksycznym związku. To tylko tak tytułem usprawiedliwienia, dlaczego cię tak oceniłam. Jesteś egoistką, ja czasem zazdroszczę egoistom, bo oni mniej cierpią... i nie robią sobie wyrzutów, że inni cierpią przez nich.
      • lilith76 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 15:59
        Ty chyba nadal jesteś w toksycznym związku. Sama ze sobą.
        • wiedzma15 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 16:04
          ja nie jestem tematem wątku, a zamieściłam to zdanie tylko tytułem rozjaśnienia sytuacji, że tego typu przypadki nie są mi znane wyłącznie z teorii...
      • pietronela Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 23.11.06, 22:02
        100% racji.
        Gdyby osoby typu Kratki zarowno plci meskiej jak i damskiej potrafily myslec
        szerzej, głebiej, nie byloby tylu tragedii na swiecie.
        Dla mnie ohydne jest to, ze mieszkala i trwala w zwiazku z facetem az do
        momentu znalezienia nastepnego. To na swoj sposob wykorzystanie drugiej osoby -
        wredne i wyrafinowane.
        A to ze ojciec mowi synowi, ze gdyby mama sie nie wyprowadzila do innego pana
        to nadal byliby razem jest tylko i wylacznie PRAWDA. I nie wiem dlaczego tak to
        kratke oburza.
        A ze jakosc tego zycia moze nie bylaby ok to juz inny temat. Ja uwazam, ze z
        kazdym da sie poukladac stosunki i skoro powiedzialo sie a i wzielo slub, to
        trzeba brac odpowiedzialnosc za slowa.. Najlatwiejszym sposobem jest odejscie i
        usprawiedliwienie bo ja nie bylam szczesliwa.
        To po co sa sluby? po co przysiegi? gdzie praca nad zwiazkiem i
        odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka (zone/meza i dziecko)? Przeciez wiadomo,
        ze sa momenty lepsze i gorsze a najwazniejsze w tym wszystkim sa checi.
        • lilith76 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 10:53
          petronela. Kto skrzywdził tego mężczyznę - była żona, czy dziecko???
          Niech odgrywa się bezpośrednio na niej, bo na razie zatruwa psychikę syna jak tchórz, który nie potrafi bezpośrednio stanąć do walki. To samo bym napisała, gdyby sytuacja była odwrotna (to mąż opuszcza żonę).
          • wiedzma15 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 11:17
            a ja myślę, lilith76, że 10 letnie dziecko potrafi już wiele rzeczy samo ocenić i to zazwyczaj trafnie, bo nie ma lepszych psychologów w małżeństwach niż wspólne dzieci - nie wiem jakie masz doświadczenie w tym względzie, ale ja wiem co mówię bo sprawdziłam to na własnej skórze

            nie demonizowałabym ojca broniąc matki za wszelką cenę, moim zdaniem to egoistka, a fakt, że ojciec powiedział synowi, że gdyby nie ten pan, to rodzina byłaby razem to - popieram pietronelę - PRAWDA - autorka wątku bałaby się odejść z dzieckiem, nie mając na boku drugiego faceta - bo jest egoistką i myślała tylko o własne wygodzie, żeby jej na waciki nie zabrakło i żeby się sama w łózku nie budziła.

            10- latkowi trudno jest takimi słowami skrzywić psychikę, dzieci z małżeństw przeżywających kryzysy potrafią być zaskakująco dojrzałe.

            • kratka5 wiedzmo.. 24.11.06, 11:38
              waciki...oceniasz chyba wzgledem siebie.
              JA patrzylam raczej na dach nad glowa dla mojego dziecka i mozliwosc zaplacenia
              rachunkow.

              A co do budzenia sie samotnego-przywyklam przez ostatnie 5 lat malzenstwa-nic
              takiego-idzie sie przyzwyczaic.
              Nie o to tu idzie-płytka jestes w mysleniu oj płytka...
            • lilith76 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 13:19
              > a ja myślę, lilith76, że 10 letnie dziecko potrafi już wiele rzeczy samo ocenić
              > i to zazwyczaj trafnie, bo nie ma lepszych psychologów w małżeństwach niż wspó
              > lne dzieci -

              Doskonale o tym wiem!
              Mając 7 lat chciałam aby rodzice się rozstali i żałowałam, że nie są egoistami.
              Widziałam, że są nieszczęśliwi.
              I co teraz napiszesz?
              • natasza39 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 13:31
                lilith76 napisała:
                > Doskonale o tym wiem!
                > Mając 7 lat chciałam aby rodzice się rozstali i żałowałam, że nie są
                egoistami.
                > Widziałam, że są nieszczęśliwi.
                > I co teraz napiszesz?


                Bo Ty jakas nienormalna byłaśsmile
                Wiekszośc dzieci jest szczęśliwych jak widzą codziennie awanturujących się
                rodziców, powietrze jest tak geste od złych emocji, ze siekiere można zawiesić.
                Uiwelbiaja wysłuchiwac wzajemnych pretensji i złosci.
                Byle tylko mamusia z tatusiem razem jedno nazwisko nosili i rozwodu nie bralismile
                Bo najwazniejsza jest rodzina, to juz mało wazne, ze jest nia tylko z nazwy.
                • lilith76 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 13:49
                  > Bo Ty jakas nienormalna byłaśsmile

                  I tak się czułam smile
                  Miałam dziecięce poczucie winy, że nie uważam własnej rodziny za nierozerwalną świętość. "Małe dziewczynki powinny chcieć mieć rodziców razem".
                  • natasza39 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 13:56
                    lilith76 napisała:
                    > I tak się czułam smile
                    > Miałam dziecięce poczucie winy, że nie uważam własnej rodziny za
                    nierozerwalną
                    > świętość. "Małe dziewczynki powinny chcieć mieć rodziców razem".


                    No właśnie, a Ty tego nie czułaś. I zapewne, gdyby któreś z rodziców podjęło
                    wreszcie decyzję o odejściu, a drugie byłoby tym faktem rozżalone i wpajałoby
                    Ci do główki, ze tamten rodzic, co odszedł jest "fuj", to moze i nawet
                    uwierzyłabyś, że jednak "rodzice powinni byc razem". Wszak małe dziewczynki i
                    mali chłopcy bez wyjątku tego chcąsmile

                    Dopiero jak ci mali chłopcy i małe dziewczynki dorastaja mówia o tym, ze wcale
                    tego nie chcieli.
                    Nie Ty jedna lilith, nie ty jedna.!
                    • lilith76 Re: jestem egoistka?chyba żałuję... 24.11.06, 14:20
                      > Czy alimenty powinny również zaspokajać ta cześć? to znaczy, czy powinna z
                      > tego być jakas polisa posagowa płacona, czy tez odkładana comiesiecznie na
                      > dziecka fundusz?
                      > Czy może Was i waszych M, ojców tych dzieci to raczej martwi?

                      Z tym byłoby różnie. Od zawsze byłam mocno związana z tatą i nawet, kiedy wina była ewidentnie po jego stronie, ja winiłam mamę. Gdyby się rozwiedli, a my byśmy z nią zostali, miałaby ze mną jatkę.

                      Fakt!
                      Syn autorki wątku może być mocno związany z ojcem! I wtedy ojciec nawet nie musi powiedzieć słowa, a syn będzie wiedział kogo winić. Ciężka sytuacja.
          • kratka5 dajmy juz spokój. 24.11.06, 11:34
            Wszytkie odpowiedzi sa bardzo wazne.
            Kazda reprezentuje czyjs poglad na sprawe.
            A ze sa nieraz skrajnie rozne to tylko dowod istnienia roznych osobowosci.
            Kots gdzies wspomnial ze nie odczuwam wyrzuttow sumienia.Otoz ja je wlasnie
            odczuwam-pisalam tu o tym nie raz.
            I tak jak zauwazyla NAtasza jest to moj problem.Gdybym ich nie miala to
            swietnie bym sie bawila swoim nowym zyciem.
            Ktos tez pisze ze wszystko da sie poukladac jakos ze z kazdym da sie
            zyc "jakos".
            JAk to sobie mam wyobrazac?
            Zycie w osobnych pokojach?_przeciez uczuc sie nie da wykrzesac na sile.
            Wiecznie udawac ze jest ok?
            A jak sie tu ma sprawa psychiki tego ktory udaje i tego kto jest wiecznie
            oszukiwany ze jest dobrze?
            Czy naprawde sądzicie ze osoba oszukiwana nie czuje tego ze jest niekochana a
            trwanie przy niej to tylko przykry obowiazek??
            Czy wolalybyscie miec partnera ktory jest z wami"ze wzgledu na dobro dziecka"?
            To wcale nie jest takie proste jak sie tu co poniektorym wydaje.
            MAlo tego wydaje sie wam ze odejsc to tez takie najlatwiejsze
            rozwiazanie.Zostawic wszystko i myk do innego.
            To byla najtrudniejsza decyzja w moim zyciu i nie trwala chwili.Dojrzewalam do
            niej 5 lat tylko niestety nie stac mnie bylo na zycie samodzielne.Niestety za
            malo zarabiam.A angazowanie w moje problemy mamusi i pakowanie sie jej na glowe
            nie wchodzi w gre w moim przypadku.I mysl o odejsciu rodzila sie na dluuuuugo
            przed poznaniem nowego partnera,ktory nie stal sie nim od razu.
            Powtarzam to byla najtrudniejsza decyzja w moim zyciu.Fakt egoistyczna ale
            czasami trzeba zrobic cos i dla siebie.
            A najnowsze informacje?
            POgadalam z ex.Szczerze i bez ogordek powiedzialam ze dziecko mnie ocenilo jako
            ta zla i nie wiem czy pod jego wplywem czy zrobilo to samo.powiedzialam ze
            jezeli chce zeby dziecko bylo nastawione na "nie "do mamy to nie bedzie z tego
            nic dobrego.Efekt?
            Rozmowa ex z dzieckiem.
            NAprostowujaca(przyznal mi sie ze na pocazatku w zlosci tak dziecku mowil)
            I tak:
            ja wczoraj u fryzjera a moj nowy i moje dziecko razem usmiechnieci robili
            zakupy,odrabiali lekcje.a wieczorem telefon (bardzo mily) od ex jak poszlo
            malemu na angielskim i pytanie(!) czy zgodze sie zeby spedzil z nim weekend bo
            babcia przyjezdza.
            Moja zgoda-dziecko zadowolone meldowalo mi jak fajnie z tausiem i babcia
            ostatnio bylo na basenie i kiedy pojdziemy tez ja on i moj nowy.

            I wiecie co?
            Rok po rozwodzie i rok po odejsciu(bo do rozwodu jeszcze mieszkalismy razem)
            czuje ze zaczyna byc ok.Zlośc opadla-teraz z ex (mam nadzieje) skupimy sie na
            tym zeby jak najlepeij wychowac nasze dziecko.Bo o dziecku mimo rozstania nie
            zapomnialam ani ja ani on.A relacje pozbawione jadu i złości i utrudniania
            sobie wszystkiego wzajemnie napewno będą lepsze dla syna.

            A teraz prosze was wszystkie zebyscie zyczyly nam powodzenia.
            Bo chyba nie ladnie jest zyczyc komus wszystkiego najgorszego prawda?
            POzdrawiam,
            Asia

            PS.BArdzo dziekuje NAtaszy,ktora tak ostro mnie bronilasmile

            • wiedzma15 Re: dajmy juz spokój. 24.11.06, 11:48
              nie życzę ci najgorszego - wręcz przeciwnie smile

              mówiąc "waciki" użyłam skrótu myślowego- jeśli cię uraził - przepraszam, wiem że musiałaś myśleć w pierwszej kolejnosci o rachunkach - ja rostałam się z mężem, mimo braku stałej pracy i tego, że za moment urodzi się drugie dziecko, więc wiem, jaka jest kolejność spraw w takim przyziemnym życiu - ale pytałaś po prostu czy jesteś egoistką? i z tego co napisałaś, znalazłam kilka sytuacji, które to potwierdziły

              dopiero twój ostatni post odsłonił nieco więcej z tej twojej skomplikowanej sytuacji i po przeczytaniu go na samym początku mogłabym ocenić cię nieco inaczej... niestety.. inni wiedzą o tobie tylko tyle ile sama im powiesz i na tej podstawie wydają opinie o które prosisz

              ja cię nie potępiam, że jesteś egoistką, bo ja się właśnie tego zdrowego egoizmu chcę nauczyć smile

              naprawdę życzę ci jak najlepiej, zwłaszcza, żeby dziecko nie było świadkiem wojny między wami, ono naprawdę wiedziało od dawna, jeśli coś w domu było nie tak i to było dla niego trudniejsze do zniesienia niż rozstanie.

              jeszcze raz przepraszam, jeśli moja opinia wydała ci się niesprawiedliwa, ale wydałam ją na podstawie tego co udało mi się wyczytać z twojego postu+własne przemyślenia wynikające z osobistych doświadczeń.

              wiedźma
              • kratka5 Re: dajmy juz spokój. 24.11.06, 12:03
                wiedzmosmile

                Nie uraziłas.Ja pokornie krytyke przyjmuje-tak zostalam nauczonasmilewiec tak
                bardzo mnie nie razi i nawet az tak nie boli.
                Mysle ze bede szczesliwa jeszcze, ze jakos sie to pouklada.

                A ty jak sobie poradzisz w tej trudnej sytuacji?
                Masz kogos kto ci pomoze chociby finansowo?
                Napewo jakos ci sie pouklada.
                Podziwiam cie moja droga ze odeszlas !
                Liczac sama na siebie-naprawde-to wielka odwaga.

                Pozdrawiam
              • natasza39 Jeszcze jedno, tak na koniec wątku. 24.11.06, 12:38
                Prowokacyjnie troche na poczatku zadałam pytanie dlaczego bronicie jej tylko
                dlatego, ze jest kobieta? Gdy zaczęły się sypać gromy na jej głowę chciałam,
                abyście zastanowiły sie jak łatwo kogos zaszlufladkować, przypiąc mu łatke
                egoisty i xle odczytać czyjeś intencje.
                Z góry założone zostało, ze to egoistka bez serca, która przechodzi sobie z
                jednego zycia w drugie, bo jej tak wygodnie.
                Pewnie, ze sa i takie kobiety i tacy mężczyźni, którzy tylko własna wygodę
                cenią.
                No moze nawet facetów jest w tej grupie więcejsmile
                Ale generalnie, jak ktos odchodzi, to nigdy nie jest to łatwa decyzja. I nie
                zawsze tylko i wyłacznie egoityczna. Własnie kobiety, które podejmujac decyzję
                o odejściu przewaznie odchodzą wraz z dzieckiem nie moga sobie pozwolic na
                odejscie z dnia na dzień pod przysłowiowy most.
                Muszą to zrobic z głową. Pomijam przypadki przemocy, patologii, bo wtedy lepiej
                pod tym "mostem" byle z dala i bezpieczniej.
                Facet jak odchodzi przewaznie pakuje swoje rzeczy, albo i nie i idzie w diabły,
                albo do innej. Ale i w jednym i drugim przypadku odejscie to raczej skutek co
                działo sie wczesniej.
                Autorka watku pisze o "wyrzutach sumienia".
                Zastanówcie się, który egoista, zakochany w sobie takowe posiada?
                Egoista typowy, jest jak złodziej, który nie ma wyrzutów ze ukradł, ale cierpi
                ze strachu, ze go złapią.
                Gdyby była typowym egistą skupiłaby sie na wadach exa i zrobiłaby z niego
                takiego potwora, ze nikt kto czytałby ten watek nie przyznałby racji autorce.

                Nie z kazdym mozna się dogadać. To jest na wskros fałszywa teza. Sa ludzie
                którzy po prostu do siebie nie pasują i tyle. Dzieci to bardzo słaby łacznik
                ludzi, którzy maja inne priorytety życiowe. A napewno nie może to być łacznik
                jedyny.
                Autorka pisze, ze próbowała się dogadać iles tam lat zanim odeszła.
                Ile lat mozna? Jaka jest granica?
                Wiekszą madrością jest zejśc ze sceny przed końcem, niz walczyć za Termopile.
                Poprostu trzeba wiedzieć kiedy odpuścić.

                A teksty o tym, ze "ja kara za to co zrobiła spotka", ze "nigdy nie bedzie
                szczęśliwa". Pobozne zyczenia i wiara w tzw. "boską sprawiedliwość".
                A zatem po pierwsze jak juz jestesmy takie boskie i "sprawiedliwe", to
                zastanówmy się nad prostymi słowami:
                "Odpusć nam nasze winy jako i my odpuszczamy"

                Zastanówmy się jakie plusy daje walka, chęć zemsty, odpłacenia pieknym za
                nadobne, a co daje wola dogadania sie?
                Ex maz autorki zrozumiał, mam nadzieję, że dla dobra dziecka trzeba odpuścić,
                ze to co było skończyło się już i nie warto brnac dalej, bo lepiej pozostac w
                miarę dobrych stosunkach z matką własnego dziecka, bo lata całe jeszcze będą
                musieli razem pewne decyzje podejmować wspólne, spotykac się.
                "To se juz ne wrati". On to zrozumiał. Słusznie się domyslałam, że prędzej
                odpuści niz kobieta w podobnej do jego sytuacji.


                Zycze Ci wszystkiego dobregosmile
                I nie jestes egistką. Masz po prostu większy niż wiekszość poziom asertywności.
                To nic złego.
                Powodzeniasmile
                • delika1 jeszcze ja.. 26.11.06, 16:40
                  kratko-nie jesteś egoistką.Doskonale wiem co oznacza tkwić w chorym, toksycznym
                  zwiazku bez uczucia.Jak cierpią WSZYSCY.Jestem pewna ,że Twój mąż, kiedy miną
                  emocje i poczucie krzywdy i odrzucenia, będzie Ci wdzięczny za tę decyzję.Syn
                  też.Ludzie, którzy nie pasują do siebie, są inni, mają inne priorytety,
                  odbieraja na innych falach, są po prostu razem nieszczęsliwi,czasem zasklepia
                  sie w tym i z lenistwa, czy lęku przed zmianą ,obawą przed poradzeniem sobie i
                  z powodu odpowiedzialności za dziecko, tak żyja z dnia na dzień.A zachowanie
                  męża-buntowania syna- to niedojrzałóśc, nieumiejetność poradzenia sobie z
                  emocjami.Moim zdaniem to nie są uczucia do Ciebie, tylko właśnie do siebie-to
                  jest własnie egoizm, granie słabszym, czyli synem.
                  Kratko, ciesz się swoim szczęściem, tak mało ludzi ma możliwosć go
                  doswiadczyć.Dobrany zwiazek to wielkie szczęście.
                  Ja miałabym do Ciebie pytanie-jesli chcesz-napisz na priva-jak wyglądał Twój
                  poprzedni związek?Na czym polegało niedobranie, skad awantury?Hm..pytanie to
                  zadaję w celu..nieco egoistycznymsmile..dla samej siebiesmile
                  Pozdrawiam, i trzymam kciuki, by terapia pozwoliła Ci pozbyć sie poczucia winy.
                  • pietronela Re: jeszcze ja.. 27.11.06, 10:13
                    a ja polecam artykul w ostatnich Wysokich Obcasach o polskich rozwodach.
                    Tam jest zawarte/opisane "klu" malzenstwa.
                    Pozdrawiam,
                    Pieta
                    • natasza39 Re: jeszcze ja.. 27.11.06, 10:59
                      pietronela napisała:

                      > a ja polecam artykul w ostatnich Wysokich Obcasach o polskich rozwodach.
                      > Tam jest zawarte/opisane "klu" malzenstwa.
                      > Pozdrawiam,

                      Przeciez najstarsze clue małżeństwa jest zawarte w słowach małzeńskiej
                      przysięgi.
                      Miłość, szacunek, uczciwość małżeńska. No i oczywiście to, ze "nie opuszczę cię
                      aż do śmierci"!
                      Kłopot w tym, że jak nie ma tych 3-ch pierwszych składników i to OBOPÓLNIE
                      odczuwanych "trwanie az do śmierci" jest masochizmem a nie małżeństwem.
                      A, co najwazniejsze.
                      Na pierwszym miejscu podana jest miłosc i szacunek.
                      Jeśli małzonek nie kocha i nie szanuje, to nie mozna być jednostronnie
                      uczciwym, bo po co?
Pełna wersja