Gość edziecko: Leska Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 03.01.03, 02:16 Macierzynstwo uwazam za najpiekniejszy dar od losu. Wiekszosc kobiet marzy o tym od dziecinstwa, wyobraza sobie sliczne dzieci, dobrego meza, szczesliwe zycie. Niestety nie zawsze wszystkie marzenia sie spelniaja. Nie wszystkie kobiety spotykaja na swojej drodze ta druga polowke, a mezczyzni ktorych spotkaly nie nadaja sie na dobrych ojcow, lub po prostu zostaly przez nich skrzywdzone. To ze nie ma sie stalego partnera - meza, nie musi rownac sie z pozbawieniem macierzynstwa. Uwazam, ze cieply dom pelen milosci moze istniec takze bez ojaca dziecka. Jest to duze lepsze rozwiazanie niz nieszczesliwy zwiazek w ktorym oboje rodzice niszcza sie nawzajem. Nie potepiam samotnego macierzynstwa z wyboru. Dzieci daja nadzieje, szczescie, milosc, wiare na lepsza przyslosc. Dlaczego kobiety samotne maja sie tego pozbawiac? Dziecko kochane pyta o ojca, marzy o nim ale majac kochajaca matke rozwija sie prawidlowo.Mnie i siostre wychowala mama. Nasz ojciec odszedl od nas w moje pierwsze urodziny. Przez cale moje dziecinstwo tesknilam z ojcem, idealizowalam go i slepo kochalam choc on czesto zawodzil. Teraz jako 28 letnia kobieta majaca wlasna rodzine wiem ze dobrze sie stalo. Podziwiam moja mame za jej milosc, dobroc, za to jak swietnie dawala sobie rade. Pracowala zawodowo, uprawiala ogrodek, szyla, i jeszcze miala tyle dla nas czasu. Nie brakowalo nam niczego w sensie materialnym i emocjonalnym. Mama potrafila byc przyjaciolka, mama, ojcem. Nie czulam sie pokrzywdzona a wrecz obdarowana przez los za taka mame. Teraz nie mam uczuc do ojca, nie rozumiemy sie, bardzo rzadko sie widujemy. Mame za to podziwiam, kocham bezgranicznie i probuje czerpac z niej przyklad. Sama mam szczesliwa rodzine, dobrego meza, dwoje udanych dzieci. Czasami mysle ze nie stracilabym wcale nie znajac ojca. Lepsze to niz ciagle rozczarowania, zawody, bol zwiazany z brakiem ze strony ojca uczuc i akceptacji. Lepiej nie znac ojca niz znac same jego wady...Uwarzam ze kazda kobieta ma prawo do macierzynstwa, szczegolnie jezeli bardzo tego pragnie. Jezeli swiadomie decyduje sie na samotne macierzynstwo, wie ze sobie poradzi to dlaczego ma tego nie zrobic? A ojciec jak chce byc czescia zycia dziecka to dobrze, jezeli nie to kochajaca mama to tez duzo. Czasami to jest jedyna jak nie ostatnia szansa dla wielu kobiet aby cieszyc sie dzieckiem. A o tym czy powinna powiadomic partnera o ciazy to juz zalezy od danego zwiazku, od ukladow w nim panujacych i od samego partnera...jakim jest czlowiekiem i czy bylby w stanie kochac dziecko.(-naprawde sa ludzie ktorzy nie potrafia kochac swoich dzieci). Zycze wszystkim mamom tym samotnym i niesamotnym trafnych decyzji, szczescia i duzo, duzo milosci-takiej czystej ktora potrafi wlasnie dac dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Lomianki1 Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 07.01.03, 12:18 Mysle, ze kazda kobieta chce pelnej i szczesliwej rodziny, ale niejedna samotna kobieta w moim wieku (34 lata) zadaje sobie pytanie, czy chce do konca zycia byc tak samotna - i nie spelnic sie w roli matki - ktora to rola jest tak gleboko zakorzeniona w naszej psychice. Malo ktora kobieta nie chce miec dzieci wogole.Kobieta po 34, 35 roku zycia zdaje sobie sprawe, ze niedlugo bedzie za pozno, i niejedna ma pokuse.....(stad banki spermy na zachodzie !) Jest to napewno forma pewnego egoizmu - bo dziecko - kazde dziecko - bedzie szczesliwsze w pelnej rodzinie - i taka powinno mu sie starac zapewnic. Przynajmniej starac sie, zrobic wszystko, co mozna i nie wpadac z przypadkowa osoba, w zwiazkach krotkich i niepewnych. Oczywiscie nie ma gwarancji, ze sie uda stworzyc pelna rodzine, ale sumienie pozostaje czyste - ze sie zrobilo wszystko.To teoria - a emocje, pragnienia kobiety, instynkt macierzynski.nieudane zwiazki.... wszystko to powoduje, ze nie zawsze podejmujemy racjonalne dezycje a.... wizja posaidania bobasa przyslania nam widok nieudacznika i niepewnego faceta, z ktorym sie zadajemy. Nie potepiam kobiet pragnacych dziecko ponad wszystko i liczacych sie z wizja samotnego macierzynstwa. Jest to i egoizm, ale i wielka odwaga, wyzwanie, budowanie swojego zycia z wiekszym sensem niz bycie wiecznie "mloda", wolna, bez zobowiazan, bez smutkow i radosci bycia rodzicem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: eBeata Re: Co o tym myslicie? do Hermiony i nie tylko IP: *.* 15.01.03, 10:27 cd z dnia wczorajszego:Nie chcę nikogo przekonywać i namawiać na zmianę poglądów. Bo to dobrze, że ludzie mają różne poglądy.Ale tak bardzo nie lubię jednostronnego, jednokierunkowego patrzenia na życie.Widzisz tylko jedną, złą stronę działania takich kobiet.Czy bierzesz pood uwagę, że dają życie i miłość?Są momenty, kiedy jest ciężko, dosyć mamy życia, kiedy dopada nas depresja, choroby.Szczególnie wtedy kiedy w życiu się nie układa obarczamy odpowiedzialnością innych. Często rodziców i często słusznie.Gosia np. uważa, że gdyby tata nie odszedł, miałaby łatwiejszy start w rolę żony. Być może. Ale czy Gosia nie cieszy się że żyje? Czy wolałaby aby jej nie było, skoro tyle przeszła? Ludzie mają przeróżne życiowe problemy. Często dochodzi do prób samobójczych, ale większość odratowanych po jakimś czasie cieszy się z tego, że się nie udało.Moim zdaniem życie jest wartością nadrzędną.I pisząc o rysie jako braku ojca nie miałam na myśli, że jego brak jest tak mało znaczący w życiu danej osoby. Miałam na myśli to, że jest TYLKO jednym z czynników życia.Więc jeżeli kobieta, zdaje sobie sprawę z tego co ja czeka, z konsekwencji jakie poniesie ona i dziecko, jeżeli wie co robi, ja jej prawa do dania życia nie odmawiam.Życie w pełnej rodzinie wcale szczęścia ani spokoju nie gwarantuje. Tak samo jak życie bez jednego z rodziców nie musi być przyczyną wielkich urazów na psychice. I jest tyle innych przyczyn dla których niektóre z kobiet nie powinny mieć w ogóle dzieci, że ta o planowanym samotnym wychowywaniu dziecka jest wg mnie gdzieś na szarym końcu.Ale o tym chyba na początku wątku pisałam.Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia1 Re: Co o tym myslicie? do eBeaty IP: *.* 16.01.03, 18:49 No właśnie - życie jest wartością nadrzędną. Beatko, ja nie jestem nastawiona "biegunowo", ja staram się patrzeć "przestrzennie". Piszesz pięknie o niesamowitym instynkcie macierzyńskim, tak silnym, że nie do powstrzymania, o kobiecie 40-letniej, która już nie ma szansy na ułożenie sobie życia itd itp. Ja to wszystko naprawdę rozumiem, sama jestem w nietypowej sytuacji posiadania straszliwego instynktu (mimo, iż mam dwoje dzieci), którego już nie jestem w stanie zaspokoić (w jakiś sposób mogłabym, ale nie w ten "tradycyjny"). I widzisz, widząc drugą stronę myślę sobie tak: pani, która dzieci nie posiada, która pragnie Ich najbardziej na świecie, ma zazwyczaj (podkreślam - zazwyczaj, jak każda z nas zresztą, jeszcze przed porodem) takie pojęcie o dziecku - śliczne, różowe, pulchne, śmiejące się, jedzące w nocy, czasem katarek, kaszel, jakaś grypka, no i trudny wiek...taaaaa, ten trudny wiek, ciekawe jak to będzie....I patrząc na to wszystko z boku nie potrafi wczuć się w rolę padającej z niewyspania kobiety (nie na darmo się mówi: syty głodnego nie zrozumie), drżącej z panicznego strachu, gdy dziecko leje się przez ręce z gorączki, no i potem - Beatko, w jakim wieku masz dziecko? Ja mam w domu 14-latkę...Dużo w życiu przeszłam. Kilkunastokrotne hospitalizacje Ani, Jej drgawki, zasłabnięcia...Ale powiem Ci, że to jest pryszcz w porównaniu z tym, co jest teraz. To jest MÓJ życiowy egzamin. Bardzo, bardzo trudny. Stawką w nim jest moje dziecko. Moje złe "zagrania" i stracę z Nią kontakt - poczytaj wątek na temat mam (w lutowym "Dziecku" nas wydrukowali!). Zobacz jak dużo jest kobiet, które w żadnej dziedzinie nie dogadują się z matkami. Czy kobiety "zaślepione" macierzyństwem są w stanie myśleć o tym? Nie, niestety (ja też nie potrafiłam, nie chciałam nawet). Mądry Polak po szkodzie. Powiedz mi teraz, kto poniesie KONSEKWENCJE porażki takiej kobiety? Sama zauważyłaś, że zbyt dużo jest "nieudanych" rodziców żyjących razem. Niby nie ma gwarancji ani na jedno ani na drugie, ale jednak nie na darmo życie samo wskazało, że rodzicami mogą zostać ludzie obojga płci RAZEM. Wszystko inne to wymysł cywilizacji - czasem dobry, czasem zły. A jak też sama słusznie zauważyłaś (tylko w innym kontekście...) - w Domach Dziecka jest tyle nieszczęsnych istot, które JUŻ SĄ na świecie, a które POWOŁANE do tego życia wegetują. Ponoszą konsekwencje nieodpowiedzialności ludzi...Czy nie zasługują na miłość? Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: eBeata Re: Co o tym myslicie? do Gosi IP: *.* 17.01.03, 14:23 Nie wysłała mi się odpowiedź ze środka wątku. Ale to dobrze. Tak będzie wszystko w kupie.Zauważyłaś, że znowu obie kończącą dyskusję toczymy .Najpierw odpowiedź na poprzedni post:>Nie rozumiem - komu odmówic prawa do życia? Gosiu, Gosiu, jak to komu? Ktoś chce mieć dziecko, stworzyć życie. A Ty mówisz, że nie ma do tego prawa. Stwierdzasz, że jakiegoś dziecka nie będzie na świecie, ze względu na ewentualne przyszłe koszmarne życie.Myśląc tak odmówmy przy okazji prawa do poczęcia wszystkim rodzinom patologicznym, rodzinom alkoholików. Rodzicom, którym dziecko może się urodzić z wadami. Niewidomym, którzy np. mogą mieć tylko niewidome dzieci itp. itd.I..... będziemy mieli piękne, zdrowe społeczeństwo, wychowywane wyłącznie przez mądrych, odpowiedzialnych rodziców. Bajeczka horrorek.> Jeżeli w ten sposób rozumiesz zagadnienie, to ja się wypisuję - czy zdajesz sobie sprawę ile razy w swoim życiu ja sama odmówiłam "komuś" prawa do zycia??? Nawet tylko tym, że nie kochałam się z mężem? Twoja strata i męża.Opacznie rozumiesz moje słowa. Uważasz, że ktoś nie ma prawa mieć dziecka, bo skazuje je z góry na straty psychiczne. Skoro wiadomo, że dziecko, człowiek będzie miał problemy, to lepiej niech nie istnieje.Lepiej niech nie żyje, niż ma żyć z problemami.JA TAK rozumiem tok Twojego myślenia. Jeżeli się mylę to proszę mnie naprostuj. >Poza tym, nie pisałam, że ludzie wychowywani w takiej rodzinie są niezdolni do życia, źli, podli, nieszczęśliwi itd - to mogą być idealni ojcowie, matki, przyjaciele - ale zapytaj kogoś takiego, czy jeśli by miał PRAWO WYBORU, to co wybrałby...Tylko tyle.Właśnie Gosiu... Może Ty po tym co przeszłaś, gdybyś miała PRAWO WYBORU wolałabyś nie zaistnieć na naszym świecie. Ty nie.Skąd w Tobie ta absolutna pewność, że INNI także?Naprawdę nie znasz przypadków osób, które miały, mają naprawdę koszmarne życie /Twoje przy nich to pestka/ i cieszą się mimo wszystko, że żyją? Że ktoś im to życie dał.Gosiu, masz prawo napisać, że Ty byś tak nie zrobiła.Ja napiszę, że nie wiem jak bym w takiej sytuacji postąpiła.Wiek co prawda osiągnęłam, ale mam dziecko. Więc jestem spaczona .Ale matka, która chce dać życie nie jest zbrodniarką. Chce tak jak wszystkie inne mamy mieć szczęśliwe dziecko.Nie ma obok partnera na dobrego ojca. Może za jakis czas spotka kogoś kto pokocha ją i dziecko. Może nie... Żadna z nas nie wie jak będzie wyglądało nasze życie i życie dzieci.A w ogóle to myślę, że gdybamy i gdybamy i gdybamy.....A na Zachodzie żyją dzieci samotnych mam, które miały kontakt z bankiem spermy. I może należałoby się takich osób spytać, czy są zadowolone z życia, czy mają żal do swoich mam???PozdrówkaBeata*************************>pani, która dzieci nie posiada, która pragnie Ich najbardziej na świecie, ma zazwyczaj (podkreślam - zazwyczaj, jak każda z nas zresztą, jeszcze przed porodem) takie pojęcie o dziecku - śliczne, różowe, pulchne, śmiejące się, jedzące w nocy, czasem katarek, kaszel, jakaś grypka, no i trudny wiek...taaaaa, ten trudny wiek, ciekawe jak to będzie.... >I patrząc na to wszystko z boku nie potrafi wczuć się w rolę padającej z niewyspania kobiety (nie na darmo się mówi: syty głodnego nie zrozumie), drżącej z panicznego strachu, gdy dziecko leje się przez ręce z gorączki, no i potem - Beatko, w jakim wieku masz dziecko? Ja mam w domu 14-latkę...Gosiu, co Twoje wywody mają do tematu?????Wg mnie żadnego związku. A zamężna to inaczej patrzy ?Dlaczego uważasz, że 40 latka tak myśli o dziecku???!!!!Ja uważam, że takie poglądy na małe, różowe, to ma raczej 20 latka, która jeszcze niewiele w życiu widziała.A może ta 40 latka ma licznych bratanków? Może pracuje w żłobku? Może już miała dziecko i jej zmarło???Może mieć większe doświadczenie z dziećmi i więcej rozsądku i cierpliwości niż młoda mama. Żadna z nas nie wie jak to jest z dzieckiem dopóki nie urodzi.>Czy kobiety "zaślepione" macierzyństwem są w stanie myśleć o tym?Dlaczego uważasz, że kobieta 40 letnia musi być zaślepiona macierzyństwem???? Moim zdaniem jest własnie mniej zaślepiona. Bo już wiele przeszła, ma większe doswiadczenie, zdaje sobie sprawę ze swojego wieku i dobrze wie czym jest odpowiedzialność, szczególnie jednoosobowa. Nie będzie pisała na forum, że ktoś jej każe... , że chce na dyskotekę... , że kariera ...Do życia ma już o wiele mniej emocjonalny stosunek.>Powiedz mi teraz, kto poniesie KONSEKWENCJE porażki takiej kobiety? Gosiunia.... i to ma być argument?????!!!!!!!????A kto ponosi konsekwencje innych porażek????? A dlaczego ma być porażka ??????!!!!>w Domach Dziecka jest tyle nieszczęsnych istot, które JUŻ SĄ na świecie, a które POWOŁANE do tego życia wegetują. Ponoszą konsekwencje nieodpowiedzialności ludzi...Czy nie zasługują na miłość? Gośka, czy Ty obwiniasz 40 latkę, która chce mieć dziecko za winy tego świata????? Co to ma do nieodpowiedzialności innych osób, do Domów Dziecka???!!!!!???????!!!!!!!??????Nie wiem.... poplątana się czuję , bo już sama nie wiem dlaczego wg Ciebie samotna rycząca 40 nie powinna mieć dziecka. Możesz krótko, w punktach? Beata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia1 Re: Co o tym myslicie? do Gosi IP: *.* 17.01.03, 15:27 Nie zrozumiemy się chyba nigdy...A ja nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego. Wyłapujesz moje zdania z kontekstu całości, chwytasz mnie za słowa i wyciągasz pochopne wnioski Beatko. Nikomu nie odmawiam prawa do posiadania dziecka - to na wstępie. Po prostu nie mieści mi się w moim światopoglądzie fakt "innego" poczęcia - moim (podkreślam MOIM) zdaniem "nienormalnego". Zbyt daleko wybiegasz - nie rozpatruję tutaj sytuacji rodzin patologicznych i innych, które wymieniasz, nawet nie miałam ich na myśli, skąd to wytrzasnęłaś? To są właśnie te opaczne wnioski...Rozmawiam tylko i wyłącznie o banku nasienia i "samodzielnym" zapłodnieniu kobiety (o ile mogę użyć tego terminu). Dziecko to nie prezent, któego możemy sobie zażyczyć, bo jesteśmy samotne, złaknione dziecka, i skoro nie możemy/nie chcemy mieć męża/partnera, to choć dziecko sobie stwórzmy. Strasznie opacznie rozumiesz moje słowa. Jeszcze raz podkreślam - nikomu nie odmawiam racji bytu z powodu ewentualnych przyszłych kłopotów. To Ty Beato raczej dziwnie to pojmujesz - idąc za Twoim tokiem rozumowania - już napisałam: wszyscy powinniśmy bić się w piersi z rozpaczy, że nie powołaliśmy na ten świat więcej dzieci z powdu złego stanu materialnego rodziny, złych warunków mieszkaniowych, bo tak, bo nie chcemy mieć więcej itd, itp. To nie tak. W tych wszystkich przypadkach mówi się - są rozsądni, nie powołują dziecka na świat, bo wiedzą że...tu wstaw co chcesz. Ja nadal upieram się przy swoim - dziecko, które od poczęcia nie ma ojca jest dzieckiem o tego kogoś uboższym. Nie dane Mu jest poznać tego innego życia, nie ma prawa wyboru (może faktycznie nie chciałoby taty, ale skąd to wiadomo???). Uważasz, że to fair? I żeby ubiec ewentualne Twoje zarzuty - nie mam na myśli ani dobrego ani złego ojca - po prostu ojca!!! Weź w takim razie sytuację analogiczną do tej, którą omawiamy - to mężczyzna chce mieć dziecko, ale nie chce mieć żony. I wynajmuje sobie kobietę do urodzenia dziecka. Dla mnie to też jest moralnie dwuznaczne, mimo iż nie twierdzę, że taki pan nie będzie dobrym tatą, bo może być tym tatą najlepszym na świecie! Ale sam fakt, iż dziecku odmówiono KOGOŚ niezmiernie ważnego od samego początku, jest dla mnie nie do przyjęcia. Ono potrzebuje zarówno mamy jak i taty, i proszę, tylko nie mów mi, że może się okazać, iż mama nie nadaje się do bycia mamą albo tata - tatą. Bo nie to omawiamy, ale sam START. Rozumiesz? Początek, od którego wszystko się zaczyna - czyli danie szansy. I nie sobie, ale dziecku. Mnie chodzi o pozbycie się egoistycznych pobudek, choćby i piękne były - nie zapominaj, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Czy w którymkolwiek momencie napisałam, że wszyscy tak myślą, jak ja? Że jestem przekonana, że wszyscy mają takie traumatyczne przeżycia? Najpierw odpowiedź na pytanie - jeszcze do nie tak dawna temu moja odpowiedź brzmiałaby: tak, nie chciałabym się urodzić. Odkąd sama mam dzieci już nie. Ale to też egoistyczne z mojej strony, bowiem są One obciążone tym, że są celem, sensem mojego życia. Nie tak powinno wyglądać życie, nie tak powinno się to wszystko odbywać (a więc suma sumarum - nie powinnam się była urodzić, mimo iż jestem szczęśliwa, bowiem w jakiś sposób obciążam moje dzieci...). Z tego co się orientuję, to wszyscy MOI znajomi, wychowywani bez ojca, mają podobne odczucia, jak ja...(podkreślam - MOI ZNAJOMI!!)Nigdzie nie napisałam, że matka które chce dać w ten sposób życie swojemu dziecku jest zbrodniarką!!!! Tylko egoistką. Widzisz, jak już napisałam o swoim dzieciństwie - dziecka nie powinno się rodzić DLA SIEBIE. Ono powinno się rodzić Z MIŁOŚCI dwojga ludzi (błagam, tylko nie pisz znowu o rodzinach patologicznych! - nie biorę pod uwagę różnego rodzaju "klonów" naszego życia, tylko rozpatruję sprawę pod kątem "normalności", że się tak wyrażę). I znowu to samo - widzisz, dziecko w pełnej rodzinie ma większe szanse na zdrowe dorastanie, niż przy samotnej matce(znowu prośba - nie przytaczaj mi argumentów o rozwodach, załóżmy, że nie ma ich na świecie - rozpatruję tylko sytuację mamy która celowo, powtarzam celowo rezygnuje z partnera) - nie pisałam, że 40-letnia kobieta nie może być mamą, ani nie oceniałam kto ma lepsze czy gorsze predyspozycje do zostania nią ze względu na wiek. Dając Ci ten przykład miałam na myśli, że mając partnera kobiecie łatwiej jest przeżyć wszystkie pułapki macierzyństwa (i znowu prośba - bez przykładów samotności w małżeństwie...). Cały czas rozpatruję TYLKO I WYŁĄCZNIE fakt sztucznego zapłodnienia - nie biorę pod uwagę żadnych życiowych pułapek. Ani nie silę się na porównywanie wieku i stopnia odpowiedzialności kobiety - proszę, pomiń to, bo inaczej do końca życia będziemy zarzucać się argumentami. Na świecie jest mnóstwo nieodpowiedzialnych ludzi, mnóstwo zła. Nie musimy tu wszystkiego przytaczać - piszę tylko o moralnym aspekcie sztucznego zapłodnienia, nie wdając się w szczegóły życia różnych ludzi. Tak, jak już napisałam - dziecko powinno rodzić sie z miłości DWOJGA ludzi, tak to zrobiła sama natura (i znowu - pomiń gwałty, nieodpowiedzialność itd), a więc moim zdaniem nie powinno się jej (natury) oszukiwać. I teraz rozważając szerzej - zobacz, ile zła wyrządziły nieodpowiedzialne zawieranie małżeństw, rozwody. Ile zła przyniosły dzieciom, najniewinniejszym z niewinnych. Dlatego, moim zdaniem, nie powinno się ich skazywać na "półśrodki" od samego początku. Tyle.Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: sawlb Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 17.01.03, 18:45 -mala kontrybucja do dyskusji. swego czasu zamieszczalam to tlumaczenie chyba juz na e-dziecku ale teraz w kontekscie tematu...troche moze na boku ale po czesci sie wiaze.Zaprojektowane dziecko6 marca 2001Charles LaurenceLONDYN, Dziennik LondynskiPortland, OreganoDoron Blake mial byc geniuszem-jednak sam ma wrazenie,ze jest raczej wielkim rozczarowaniem.Pan Blake mowi mi przez telefon abym rozgladal sie za wysokim, przystojnym blondynem gdy juz dotre na osiedle akademickie w Portland.W rzeczywistosci ukazuje mi sie wybujaly chuderlak, ubrany w rozciagniety sweter, o przetluszczonych, dlugich wlosach niedbale przerzuconych do tylu i z kozia brodka. Nie moge sie oprzec wrazeniu,ze jednak opis "przystojny , wysoki blondyn" bardziej by odpowiadal mi tutaj w przypadku kogos, kto zostal poczety w tak tajemniczy sposob.Pan Blake byl mianowicie jednym z pierwszych w Ameryce slynnych "zaprojektowanych" dzieci. Poczety metodo specjalnej selekcji spermy co mialo mu zapewnic ponad przecietny iloraz inteligencji. Mial stac sie geniuszem w dziecinie nauk scislych, muzyki i sztuki. Dzis ,gdy wreszcie osiagnal dojrzalosc mozna smialo powiedziec,ze wiele z tych obietnic sie urzeczywistnilo. Podczas egzaminow otrzymal maksimum punktow w dziedzinie amtematyki. Z latwoscia gra rowniez na pianinie i gitarze. Daleko mu jednak do wizerunku nazistowskiego superczlowieka. Maniery Pana Blake`a pozostawiaja wiele do zyczenia a w jego zachowaniu wyczuwa sie ogromne skrepowanie. Nauki scislezdecydowanie go nudza.Nienawidzi rowniez wspolzawodnictwa sportowego. W tej chwili studiuje religie. Ksiazka ktora kurczowo sciska jak ulubiony kocyk to egzemplarz "Narni" C.S. Lewis`a."Lubie to,ze mam dobry mozg"-mowi-" pozwala mi to szybko sie uczyc. Jednak nie przypisuje tego az tak bardzo genom Bycie zdolnym wcale nie gwarantuje bycia dobrym czlowiekiem."W Instytucie Wyboru Genetycznego utworzonym w 1980 r w Pdn Kaliforni (znanym bardziej pod nazwa " Bank Spermy Geniuszow") ojciec Pana Blake`a znany byl jego matce ,Afton,jako Fiolka 28. Zalozyciel kliniki, dr Robert Graham, byl z zawodu optykiem, ktory zarobil miliony dolarow wynajdujac soczewki kontaktowe, po czym zainwestowal swoj kapital w "pomoc" ludzkosci polegajaca na udoskonaleniu metod genetycznych.Pomysl sprowadzal sie do zebrania spermy pobranej od najwiekszych "umyslow" wspolczesnego swiata- laureatow Nagrody Nobla, profesorow, wielkich artystow i muzykow a nastepnie zaplodnienie nia zainteresowanych kobiet ,pragnacych urodzic genialne dziecko.Od samego poczatku przedsiewziecie to spotkalo sie z krytyka i wysunieto oskarzenie o manipulacje metodami zaplodnienia.Jednym sposrod pierwszych dawcow ( i jednym z nielicznych ktorzy oficjalnie obwiescili to swiatu) byl laureat Nagrody Nobla, William Shockley, ktory jednoczesnie oglosil swiatu jakoby czarni ludzie genetycznie plasowali sie nizej niz biali.Dr Graham, ktory zmarl 3 lata temu w wieku 90 lat,zaprzeczyl jakoby mial na celu stworzenie rasy nadludzi."Nie probujemy przechytrzyc natury"-powiedzial. "Pragniemy jedynie wydac na swiat kilku wysokiej jakosci przywodcow, ktorzy z kolei byliby w stanie pomoc swiatu" A gdyby tak jego instytut stworzyl naukowca , ktory zdola wynalezc lek na raka?? Jego zdaniem to bylo glowna idea.Afton Blake, psycholog New Age, typowa hippiska, podajaca sie za bezposrednia spadkobierczynie poety Williama Blake`a, byla jedna z pierwszych klientek instytutu. Doron William Blake byl drugim z 230 dzieci narodzonych w wyniku zaplodnienia `genialna` sperma.Matka pana Blake`a, 60-letnia kobieta, ktora cale zycie spedzila samotnie, nigdy publicznie nie wypowiedziala sie na temat swego syna. Nadala mu imie pochodzace od greckiego slowa `dar`.Pan Blake wiedzial o swym poczeciu od czasu gdy mial 5 lat. Wtedy wlasnie poraz ostatni przeszedl przez test sprawdzajacy iloraz inteligencji. " To bylo chyba 180, juz nie pamietam.", zajaknal sie i zaczerwienil. Po czym siegnal lapczywie po ogromna porcje nalesnikow z sosem jagodowym, ktore zamowil na swoj wegetarianski obiad."Uwazam, ze ten test to czysta glupota. Jedyne czego pragne to byc czlowiekiem zyczliwym i troszczacym sie o innych. Jesli bedziesz zdolny i okrutny, skonczysz jak Hitler. Pragne sprobowac pomoc swiatu i ludzkosci"To oczywiste,ze Blake zdaje sobie sprawe z tego co stoi za kwestia jego poczecia. To on poraz pierwszy wspomnial o Hitlerze.Jak na 18 latka,jego zrozumienie tych kwestii jest zdumiewajace.Inteligencja zdaje sie wyprzedzac daleko rozwoj emocjonalny.“Ja nie wywodze sie z jakiejs stabilnej grupy, normalnej rodziny czy tez spolecznoscinosci”-mowi. Wie pan dlaczego religia jest dla mnie tak cenna? Poniewaz nie wiem tak naprawde kim jestem I gdzie jest moje miejsce we wszechswiecie. Blake wstapil na Uniwersytet w Reed, elitarna ,prywatna uczelnie dla jedynie 1200 studentow. Przyszedl tu z innej prestizowej szkoly- Exeter –najlepszej w kraju szkoly z internatem ,ktora od lat slynie z wysokiej klasy absolwentow. Spedzil tam 4 lata I to raczej jego umysl niz pieniadze odtorzyly mu do niej drzwi.. Swoj czas dzielil miedzy laboratoria naukowe a klase muzyczna. W wieku 16 lat wierzyl,ze zostanie profesjonalnym muzykiem. Marzyla mu sie gra na gitarze, spiewanie o milosci,o potrzebie ochrony srodowiska.Jego szkolni doradcy natomiast wierzyli,ze jego przeznaczeniem jest nauka, wynalazki w tej dziedzinie.“Zbuntowalem sie”-mowi-Nigdy nie widzialem sie jako naukowiec czy matematyk."Jak kazdy nastolatek Blake zmaga sie z zagadnieniami egzystencji.“ Jedna dobra rzecz wynikajaca z faktu,ze pochodze z banku spermy to to,ze nie mialem ojca w moim zyciu- kogos ,kto by mnie popychal do uprawiania sportu czy stania sie macho. Z reguly raczej wole towarzystwo dziewczat niz chlopcow.Zawsze bylem bardzo zwiazany z matka I dobrze nam sie razem zylo.......az dotad.Z pewnoscia Dr Graham bylby zaintrygowany faktem,ze syn Fiolki 28 , podobnie jak inni przecietni nastolatkowie, zmaga sie,z typowymi problemami wieku dojrzewania.Gdy mialem 15-16 lat ,bylismy z matka najlepszymi przyjaciolmi. Zrozumialem jednak,ze wszystko sie zmienia. Rodzic jest rodzicem. Problem w tym,ze w zyciu mojej matki nie ma nikogo innego. Teraz jest samotna I nie moze sie z tym pogodzic. Ma 60 lat a moje zycie toczy sie dalej .Ona jednak nie pozwala mi na to.Nadal sie swietnie rozumiemy. Jednak nie moge pozostac przy niej I zastepowac jej najlepszego przyjaciela. Ona z kolei tego nie akceptuje I ciagle wynikaja z tego powodu nieporozumienia.Blake sam juz zauwazyl,ze glowny problem wynikajacy z istnienia banku spermy to to,ze korzystaja z jego uslug ludzie o roznych motywacjach. Czesto maja swoj egoistyczny poglad na to kim powinny byc ich przyszle dzieciNajwieksza batalia oczywiscie toczy sie o pierwsza dziewczyne Blake`a. Ona ma na imie Emma I pochodzi z normalnej rodziny gdzie jest jedna z 4 corek. Urodzila sie w naturalny sposob I obecnie jest na ostatnim roku w Exeter. Blake przyznaje,ze zanim poznal Emme ,nie mial przyjaciol. Podczas wakacji woli spedzac czas w jej domu rodzinnym w Pensylwanii co oczywiscie rani jego matke.“Jednak tam zostaje przyjety do normalnej rodziny”-mowi. Matka Emmy nie jest tak liberalna jak moja. Pozwala jednak nam wszystkim zmywac naczynia, ustanawia granice I nikt w tym domu nie jest traktowany w szczegolny sposob. Tego wlasnie potrzebuje. Aby moja matka dala mi porzadnego kopa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Hidalgo Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 19.01.03, 14:57 Wiesz co, eBeato, jak tak sobie czytam te Twoje posty i dochodzę do wniosku, że Twoją życiową dewizą jest "hulaj dusza piekła nie ma". Ważne są tylko Twoje kaprysy i potrzeby (czyt. instynkt macierzyński), ważne jest tylko to co ty sobie wyobrażasz, że jest jedyne słuszne. A ponieważ często tutaj posuwasz się do tego, żeby "iść za czyimś tokiem myślenia", to ja zrobię to samo w stosunku do Ciebie: Otóż jeśli ja chcę być wędkarzem to mogę sobie tak jak Paweł czy tam Gaweł nalać w mieszkaniu w bloku wody i siedząc na komodzie łowić sobie te swoje ukochane ryby. A co mnie obchodzi, że sąsiadowi się leje na głowę? On tylko ma mokry sufit. (To moja wersja Twojego "jeśli kobieta ma taki silny instynkt macierzyński i tak bardzo chce się spełnić i wie, że będzie wspaniałą matką, to rodzi sobie dziecko. A co z tego, że będzie miało tylko matkę? To będzie TYLKO rysa w jego życiu."). Tak mniej więcej wyglądają Twoje "przedłużenia" naszych postów.Poza tym nie masz najmniejszego pojęcia o czym piszesz... Ja nie wchodzę na wątki dla rodziców bliźniaków, bo nie mam pojęcia jak to jest mieć bliżniaki. Wiesz, żeby się o czymś wypowiadać, to trzeba mieć o tym przynajmniej zielone pojęcie. Jeśli będziesz dzieckiem wychowanym bez ojca, bo taka decyzję podjęła Twoja matka(/ojciec/oboje rodzice) to wtedy możesz wypowiedzieć się na temat tego, co czuje takie dziecko. Twoje samotne macierzyństwo jeszcze Ci nie daje takiej wiedzy o odczuciach dzieci wychowywanych przez jednego rodzica, więc wyluzuj i wpuść tutaj Twoje dziecko za parę lat, niech się wypowie, czy jest dumne ze swojej mamy, że zdecydowała, że ono już na starcie nie dostało najmniejszej szansy na rozwój w pełnej rodzinie. Bo moim skromnym zdaniem nie masz najmniejszego powodu do dumy i niepotrzebnie się wpychasz na ten piedestał. piszesz:> Ale czy Gosia nie cieszy się że żyje? Czy wolałaby aby jej nie było, skoro tyle przeszła? wiesz, Gosia może i cieszy się, że żyje, ale na pewno gdyby miała wybór, to wolałaby dorastać inaczej. Niestety zadecydowano za nią, nie licząc się kompletnie z jej odczuciami, potrzebami, z nią, z dzieckiem, z małym człowiekim, który jeszcze tak niewiele rozumie z tego jaki jest świat, a już tak bardzo został doświadczony, zraniony, bo dla małego dziecka OBOJE Rodzice są początkiem i końcem całego świata. Ale Ty tego nie chcesz przyjąć do wiadomości... > I pisząc o rysie jako braku ojca nie miałam na myśli, że jego brak jest tak mało znaczący w życiu danej osoby. Miałam na myśli to, że jest TYLKO jednym z czynników życia.Dla ciebie to TYLKO jeden z czynników życia, dla dziecka to CAŁE jego życie. No i z Twoich ostatnich postów wynika, że piszesz w pracy, mam nadzieję, że się jednak mylę. Ale jeśli nie, to trochę będzie teraz nie na temat: nie wiem co Twoje szefostwo na to, ale za prywatne korzystanie z inetu w pracy grozi nawet dyscyplinarne zwolnienie... Do Gosi1Gosieńko doskonale wiem co czujesz... Możemy sobie najwyżej podać ręce i nawzajem powspółczuć. Mnie dyskusja z eBeatą bardzo rani, bo jej się wydaje, że zjadła wszystkie rozumy, że samamotne wychowywanie dziecka dało jej dogłębną wiedzę o dzieciach i prawo do wypowiadania tego co one czują. Tymczasem stałaś się mi bardzo bliska... Trzymaj się Gosieńko bardzo cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia1 Re: Co o tym myslicie? do Hidalgo IP: *.* 19.01.03, 15:12 Napisałam do Ciebie na priva - na adres z tego profilu. Nie gniewaj się na mnie za to - nie chcę pisać rzeczy osobistych na publicznym forum. Pozdrawiam cieplutko Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Ika Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 19.01.03, 15:19 czyli NIKT napisała/ł:> Wiesz co, eBeato, jak tak sobie czytam te Twoje posty i dochodzę do wniosku, że Twoją życiową dewizą jest "hulaj dusza piekła nie ma". Ależ jest piekło, jest, oczywiście! Pełne bękartów, wyklętych ze społeczeństwa przez tych prawych i jedynie słusznych, wychowujących swoje dzieci ucząc ich takich słów, jak "bękart" i "dziewucha" oraz w przekonaniu, że są lepsze od tych "bękartów", bo są ślubne i to je na piedestale stawia......> Ja nie wchodzę na wątki dla rodziców bliźniaków, bo nie mam pojęcia jak to jest mieć bliżniaki. Wiesz, żeby się o czymś wypowiadać, to trzeba mieć o tym przynajmniej zielone pojęcie. Cóż więc robisz na "Samodzielnej mamie"????? > Jeśli będziesz dzieckiem wychowanym bez ojca, bo taka decyzję podjęła Twoja matka(/ojciec/oboje rodzice) to wtedy możesz wypowiedzieć się na temat tego, co czuje takie dziecko. Twoje samotne macierzyństwo jeszcze Ci nie daje takiej wiedzy o odczuciach dzieci wychowywanych przez jednego rodzica, więc wyluzuj i wpuść tutaj Twoje dziecko za parę latO ile mi wiadomo, to forum nazywa się "Samodzielna mama" a nie "Dziecko samodzielnej mamy". Ale pewnie to ja się mylę, wszak jestem do odstrzału, bo mam czelność samodzielnie wychowywać syna.eBeata, jesli by Ci przyszło do głowy potraktować słowa Hidalgo poważnie, to wiedz, że są ludzie, których zdaniem tym się różnicie, że Twój sposób myślenia nie sprawia, że się człowiekowi odechciewa z Tobą rozmawiać. Nawet, jesli sa to ludzie, na których Hidalgo patrzy z góry, z politowaniem i obrzydzeniem, bo nie żyją według jego, jedynie słusznych, zasad. Mam nadzieję, że Hidalgo uczyni mi uprzejmość i mi nie odpowie. Mam nadzieję, że mnie zlekceważy. Jest nadzieja, że tak uczyni - wszak nie jestem godna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia1 Re: Co o tym myslicie? do Iki IP: *.* 19.01.03, 15:50 Ika, kochanie, chyba opacznie rozumiesz słowa Hidalgo. Zbyt dosłownie je bierzesz, no i odnosisz do siebie. Naprawdę tu nie chodzi o to, nie daj Boże, że dzieci z niepełnych małżeństw, czy też Mam bez ślubu, są gorsze, są bękartami. Myślę, że dobrze odebrałam przesłanie Hidalgo - to nie jest wina dzieci, dzieci są tylko dziećmi - wspaniałymi, kochanymi, cudownymi, godnymi miłości, poświęcenia, czułości. Tylko widzisz tu chodzi o rodziców - a więc ludzi biorących pełną odpowiedzialność za maleńkie życia. To my dorośli powinnyśmy być godnymi zaufania, jakim będą darzyć nas nasze dzieci. Iko, nawet ja zawiodłam moją córkę, i o mały włos nie zgotowałam losu, podobnego do mojego. Nie zastanowiłam się, nie pomyślałam, poszłam za głosem głupiego serca, uporu, bo chciałam już, natychmiast, wszystkie swoje obawy schowałam głęboko na zasadzie - jakoś to będzie, po ślubie zmieni się...No i tuż po ślubie zaszłam w ciążę. Upragnioną, ale całkowicie "bezmyślną". To JA zadecydowałam. I nie dość, że to ja poniosłam konsekwencje, to jeszcze do tego wszystkiego MOJA CÓRUNIA!!! Bo to Ona potem płakała, to Ona tęskniła, to Ona patrzyła na innych ojców z takim potwornym żalem w oczach...I to Ona czuła się niekochana, niepełna, jakaś taka inna, bo niegodna miłości i opieki własnego ojca (jeszcze na koniec zgotował Jej takie upokorzenie - zrzekł się Jej przed sądem, "sprzedał" za 800 zł miesięcznych alimentów...). Przecież znam to uczucie z autopsji!!! I co mi dało moje dziecięce doświadczenie??? Nic. O mały włos zgotowałabym taki sam los ukochanemu dziecku. Dzięki Bogu pokochał Ją całym sercem Darek. I teraz Ania ma pełną rodzinę. Iko kochana, nie chodzi mi o te wszysktie Mamy, które zostały same, opuszczone przez mężów. Bo jak wiele ludzi, tak wiele historii życia - mnie chodzi o takie sytuacje, jaką ja miałam - nie powinnam była wychodzić za mąż za mojego "pierwszego", nie powinnam była zachodzić w ciążę. Bo ja doskonale wiedziałam kim on jest, jaki jest. Ale zakochana, miałam klapki na oczach i to piekielne przeświadczenie, że się zmieni...Nie słuchałam nikogo. A więc to był MÓJ błąd. Tylko mój. I do tego zmierzam ja i do tego zmierza Hidalgo. Żeby CELOWO, ŚWIADOMIE nie popełniać go. Wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale bardzo, bardzo dużo - tak. Dlatego zanim młoda dziewczyna zdecyduje się na współżycie, powinna się zastanowić. Bo to nie tylko uczucie rozkoszy, spełnienie zachcianki, fizyczne doznanie - to powinien być (tak, powinien) akt MIŁOŚCI i ODDANIA. Z pełną świadomością, że jest to ta kochana osoba, z pełnym zaufaniem, że nawet jeśli zdarzy się ciąża, to będzie ona ukoronowaniem miłości, poczucia bliskości, a przede wszystkim ogromną radością. Ja wiem, że to utopia. I na razie tylko marzenie. Ale to przecież my teraz tworzymy nasz świat. Zacznijmy więc w ten sposób wychowywać NASZE DZIECI. Żeby wiedziały, że seks, to nie jest fizyczne zaspokojenie, czy robienie dzieci - że jest to coś pięknego, co możemy dać i wziąć tylko od osoby kochającej i kochanej. Oraz, że dzieci to nie kaprys - chcę, więc mam - ale owoc wspaniałego związku dwojga dorosłych ludzi (i nie tylko, sama znam osoby niepełnoletnie, które są cudownymi rodzicami - widać dusza jest dorosła). I jeszcze jedno - ja wiem, jak to jest pragnąć dziecka i nie móc Go mieć (dobrze, że dopiero teraz...). Przez prawie dwa lata było to moją obsesją. Ale to jest właśnie odpowiedzialność - nie mogę dać mojemu dziecku wszystkiego, nie powołuję Go więc na świat. Oczywiście nie chodzi tu o dobra materialne. To jest ta dorosłość - nie mogę mieć wszystkiego, o czym marzę. Niestety...I nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogodzić się z tym. Pozdrawiam Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Ika Re: Co o tym myslicie? do Iki IP: *.* 19.01.03, 16:13 Gosiu...chciałabym, aby tak było - że źle rozumiem to, co wyrazić chce Hidalgo! Ale dlaczego Hidalgo potrzebuje tłumacza? Dlaczego używa słów, które ranią??? Dlaczego nasze dzieci nazywa bękartami??? NIGDY nie usłyszałam takiego słowa. Dopiero tu. Jak można nazwać dziecko bękartem?? A przecież nikt poza Hidalgo tego słowa nie użył...Gosiu... Hidalgo nas ocenia, choć innym odmawia tego prawa. Hidalgo używa epitetów nie na miejscu. Hidalgo nas potępia, bo miąłyśmy czelność zadecydować za dziecko, że będzie wychowywane bez ojca. My zdziry, którym nie należy się szacunek, bo nie robiłyśmy tego w świętym związku małżeńskim, z oczywiście doskonale dobranym mężem.Ja jestem jak wiesz po rozwodzie. Nauczona tamtym doświadczeniem NIE CHCĘ już nigdy wyjść za mąż. Liczę na legalizację konkubinatów. Ojciec Oskara nie był moim mężem. Wiesz o tym.A teraz przeczytaj jeszcze raz posty Hidalgo i zobaczysz, co - na tej podstawie - o mnie myśli.Zauważ też, że ta pokiereszowana psychika ma być udziałem dzieci nieślubnych, bo te wychowywane przez samotne matki, którym mężowie poumierali, już pokiereszowane będą mniej... bo się z nich inne dzieci nie będą natrząsać, że bękart! Tak, oczywiście, te dzieci w przedszkolu sa przecież świetnie zorientowane, kto to bękart i z jakiego powodu! Modlę się, by moje dziecko NIGDY nie poznało dzieci wychowywanych przez takich Hidalgo. Bo tylko przez tak wychowywane dzieci może cierpieć dodatkowo. Nazywane bękartem, wysmiewane. Moje dziecko chcę wychować tak, by nigdy nikogo nie nazwało z politowaniem: "bękart!" "Żyd!" "Murzyn!"Gosiu... tez chciałabym świata, w którym nie ma samodzielnych rodziców. Ale nie doprowadzimy do tego stosami dla "dziewuch", którym się szacunek nie należy, bo nie poczekały z seksem do ślubu. i wybacz, Gosiu, emocjonalność postu. Ale Twoje życie już się poukładało, a większości nas tutaj nie. I przychodzi taki Hidalgo, by - po cholerę????? _ wysypać beczkę soli na świeże rany. Moim zdaniem to obrzydliwe. Szczególnie, gdy się samodzielnej eBeacie pisze, że nie ma prawa się tu wypowiadać........ ale to prawo ma oczywiście świety/a Hidalgo....Gosiu... chciałabym, by ktoś zamknął ten wątek. Naprawdę. Hidalgo życzę dalszego samozadowolenia w oczekiwaniu na wpis do rejestru świętych i błogosławionych. I może miec satysfakcję, że jedną taką co na szacunek nie zasługuje, zdołowała i skrzywdziła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Hidalgo Re: Co o tym myslicie? do Iki IP: *.* 20.01.03, 07:47 Ika mama Oskarka napisała/ł:> Szczególnie, gdy się samodzielnej eBeacie pisze, że nie ma prawa się tu wypowiadać........ ale to prawo ma oczywiście świety/a Hidalgo....Ależ oczywiście jak najbardziej ma prawo do wypowiedzi na tym forum, ale może nie na temat tego co czuje takie dziecko, bo o tym akurat nie ma najmniejszego pojęcia.Jak przepłacze w poduszkę piętnaście lat, bo będzie się czuła gorsza i odrzucona przez kogoś, kto powinien być dla niej całym światem i całym życiem (a kimś takim jest dla małego dziecka rodzic), to wówczas chętnie posłucham co ma do powiedzenia na temat odczuć porzuconego dzieciątka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Hidalgo Re: Co o tym myslicie? do Iki IP: *.* 20.01.03, 08:48 Ika mama Oskarka napisała/ł:> Dlaczego nasze dzieci nazywa bękartami??? NIGDY nie usłyszałam takiego słowa. Dopiero tu. Jak można nazwać dziecko bękartem?? A przecież nikt poza Hidalgo tego słowa nie użył...Wiesz co, Ty nie usłyszałaś nigdy tego słowa, ale przy odrobinie pecha Twoje dziecko może je usłyszeć i to prędzej niż byś sobie tego życzyła. Nie bierzesz tego pod uwagę? W moim poście to słowo występuje tylko raz i to w kontekście tego, że ludzie będą w ten sposób próbowali często dziecko potraktować. Zobacz ile razy ty sama przytoczyłaś to słowo przyczyniając się tym samym do jego rozprzestrzeniania. > Gosiu... tez chciałabym świata, w którym nie ma samodzielnych rodziców. Ale nie doprowadzimy do tego stosami dla "dziewuch", którym się szacunek nie należy, bo nie poczekały z seksem do ślubu. Wiesz, jednak człowiek cywilizowany tym różni się od zwierząt, że panuje nad swoimi popędami i instynktami, że potrafi dokonywać wyborów, że ponosi pełną odpowiedzialność za popełniane przez siebie czyny... A nie "świat jest zły, to się nie będę starać i też będę zła albo w najlepszym wypadku bylejaka". To Ty współtworzysz świat, który Cię otacza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Hidalgo Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 20.01.03, 08:33 Ika mama Oskarka napisała/ł:> > Ja nie wchodzę na wątki dla rodziców bliźniaków, bo nie mam pojęcia jak to jest mieć bliżniaki. Wiesz, żeby się o czymś wypowiadać, to trzeba mieć o tym przynajmniej zielone pojęcie. > > Cóż więc robisz na "Samodzielnej mamie"????? Odpowiadam na pytanie "Co o tym myślicie?". Odpowiadam co myślę o świadomym skazywaniu dziecka na niepotrzebny ból z powodu uczucia odrzucenia. I gdybyś nie skupiała całej swojej uwagi na czubku własnego nosa, własnym odrzuceniu przez faceta, to może dotarłoby do Ciebie, że dziecko czuje inaczej niż dorosły... i cierpi też inaczej...> O ile mi wiadomo, to forum nazywa się "Samodzielna mama" a nie "Dziecko samodzielnej mamy". Ale pewnie to ja się mylę, wszak jestem do odstrzału, bo mam czelność samodzielnie wychowywać syna.Ale wątek dotyczy również "dziecka samodzielnej mamy". Chyba, że jednak masz w przysłowiowym "poważaniu" uczucia takiego dziecka? Poza tym nie ma forum dla "dziecka samotnej matki", a wiesz dlaczego? Bo tak naprawdę to nikogo nic nie obchodzi. Ciebie też nie. Choć pewnie zaraz się zaperzysz, że jest inaczej.> Mam nadzieję, że Hidalgo uczyni mi uprzejmość i mi nie odpowie. Mam nadzieję, że mnie zlekceważy. Jest nadzieja, że tak uczyni - wszak nie jestem godna.Przepraszam, że Cię rozczarowuję i jednak odpowiadam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Ika Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 20.01.03, 09:12 Pczywiście, święty/a Hidalgo, ty wiesz na pewno, że ja przez faceta zostałam odrzucona (i pewnie za mąż wyszłam za pierwszego, który litościwie mi to zaproponował, a jakże!), oraz wiesz na pewno, że w poważaniu mam uczucia mojego dziecka... Tak jak wiesz na pewno, że eBeata nie ma pojęcia o czym pisze i tak jak wiesz na pewno jeszcze parę innych rzeczy... Ach, wizjonerze Hidalgo!!! To właśnie mnie w tobie obrzydza i sprawia, że nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Bo sam/a widzisz tylko siebie i do łba ci nie przyjdzie, że ranisz niepotrzebnie, dla własnej przyjemności. Oraz że gdybyś umiała wypowiadać się jak np. Gosia1, to osiągnąłbyś/abyś więcej. Bo Gosia przyczyniła się już nie raz do tego, że ktos zmienił zdanie - argumentami, a nie poczuciem wyższości, obrażaniem o poczuciem, że jest od kogoś lepsza. Ty osiągasz skutek absolutnie przeciwny. Szczęście dziecka nie zalezy tylko od dwojga rodziców albo od tego, że ojciec umrze zamiast się rozejść z matką. Twoje dziecko może być bardziej nieszczęśliwe, niż moje, które wychowuję sama. Nie ma reguły. Nie popieram świadomego powoływania do życia dziecka dla kaprysu, ale daleka jestem od oseniania, gdy się nie zna szczegółów czyjegoś życia. Hidalgo jednak WIE NA PEWNO... więc może oceniać, jaaasne....Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że życie lubi być przewrotne i weryfikować radykałów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Hidalgo Re: Co o tym myslicie? IP: *.* 20.01.03, 10:02 > To właśnie mnie w tobie obrzydza i sprawia, że nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Bo sam/a widzisz tylko siebie i do łba ci nie przyjdzie, że ranisz niepotrzebnie, dla własnej przyjemności. Nie odczuwam przyjemności w ranieniu kogokolwiek. Ty natomiast najwyraźniej czerpiesz przyjemność w obrażaniu mnie. "obrzydza"? "łba"? Ale widać taka już jesteś. No to sobie taka bądź.Ty nie ranisz natomiast wcale. hehehe... Liczysz na order? Poczytaj sobie swoje posty w tym wątku, nie są najsympatyczniejsze. Ty próbujesz mnie zranić i obrazić i to jest Twoim zdanie OK. Ale jeśli ja próbuję stanąć w obronie dziecka, to ranię uczucia biednej mamy. Typowa polityka Kalego. Kali ukraść to dobrze, Kalemu ukraść to źle. > Szczęście dziecka nie zalezy tylko od dwojga rodziców albo od tego, że ojciec umrze zamiast się rozejść z matką. Twoje dziecko może być bardziej nieszczęśliwe, niż moje, które wychowuję sama. Nie ma reguły. Nadal nie rozumiesz. To nie chodzi o to, że takie dziecko będzie nieszczęśliwe. Chodzi o to, że w tej małej istotce NA ZAWSZE zostaje wyryta głęgoka rana, której nie tylko NIE POWINNO być, ale której przede wszystkim MOGŁO nie być, ale poprzez wybory dorosłych niestety jest! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Hidalgo Re: Co o tym myslicie? do Gosi IP: *.* 19.01.03, 15:05 Jeszcze jedno. Piszesz:>> Nie rozumiem - komu odmówic prawa do życia? > Gosiu, Gosiu, jak to komu? > Ktoś chce mieć dziecko, stworzyć życie. A Ty mówisz, że nie ma do tego prawa. A KTO TOBIE TAKIE PRAWO DAŁ? Z chęci posiadania, to sobie możesz "stworzyć" figurkę z plasteliny albo zasadzić kwiata w donicy! Dziecko to nie jest zabawka, którą się ma dla (często chwilowego) kaprysu! Moim zdaniem moralnego prawa do takiego postępowania (robienie sobie dziecka, bo jak chcę je mieć i już) nie ma nikt. Ale tak już jest, że łamanie praw moralnych może być osądzane jedynie przez opinię publiczną... Chyba szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: AnetaDr Re: Co o tym myslicie? - zamykam wątek IP: *.* 20.01.03, 10:15 Kochani!Kto chciał się wypowiedzieć na zadane ponad pół roku temu pytanie p.Redaktor, ten to już uczynił. Dyskusja zaczyna zbaczać na inne tory, więc zamykam wątek.Aneta, administrator Odpowiedz Link Zgłoś