co czuje "ojciec" ?

29.11.06, 13:19
zastanawiałyście się kiedyś ?
bardziej mi chodzi o "ojców" nie widujących dzieci ani nie płacących

zastanawia mnie niekiedy eks
pod tym względem miałabym ochotę z nim neutralnie pogadać

czy nie brak mu kontaktu z własnym dzieckiem?
dlaczego nie chce znać dziecka?
dlaczego nie pozwala swoim rodzicom poznać wnuka?
siostrze i bratu - bratanka?

nurtuje mnie takie zagadnienie

dlaczego człowiek wyrzeka się świadomie swego dziecka
    • monami77 Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 13:28
      Też się zastanawiam co czuje taki facet?
      A może zacznijmy od tego czy wogóle coś czuje?
      Nie chce znać własnego dziecka a tak wogóle to najpierw się wypiera,robi
      badania DNA i co wtedy?
      Ja myślę,że są to bezduszne osoby które Pan Bóg kiedyś sowicie pokara!!
      • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 14:00
        musi jednak coś czuć

        bo z takim facetem nie związałabym się
        wydawało mi się, że poznało się dogłębnie drugą osobą

        i mam nadzieję, że eks nie ma z nami tylko dlatego kontaktu, jak to mi
        stwierdził na sali, że nie chce nam utrudniać życia

        oby tak było

        a ktoś tam na górze podarował Małemu wspaniałego tatę
        wspaniałych dziadków, pradziadków
        super ciotki i wujowie

        ani na moment nie dane nam było odczuć, że Mały nie jest biologicznym synem M.
    • mlodytatus Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 16:44
      nie wiem. sam nie rozumiem jak tak mozna. ale z drugiej strony tez sa kobiety
      ktore moze nie chca zeby kochajace tatusie widzieli wlasnych dzieci bo nie maja
      po co. da sie tego rozumiec?
      ZAwsze wszystkiego jest po pol.
      tak samo jest ze zdrada. mowi sie zawsze ze faceci zdradza. tylko zeby zdradzic
      jest potrzebna kobieta, wiec tyle samo kobiet musi tez zdradzic.

      Logiczne?
      nie?
      bo zycie nie jest logiczne.
      • mama_ameleczki Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 17:08
        to ja Wam powiem. Ojciec mojego dziecka mowił, ze chcialby wszytsko naprawic i
        zobaczyc mala ze jeszcze duzo czasu mogloby byc przed nimi, ale ....uwaga....
        nie wie co ma jej powidziec (dlczego go do tej pory nie było)i boli
        go ...uwaga.....serce! wiec woli olać swoje dziecko na reszte zycia! Bo nie ma
        odwagi spojrzec mu w oczy!
        • kati78 Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 10:34
          Mojego synka jego ojciec nigdy nie widział. A mój Jacuś ma już 3 latka. Zniknął
          jak powiedziałam mu o ciąży - byłam wtedy w drugim miesiącu. Ale najlepsze było
          to, że przed pierwszymi urodzinami mojego malucha zaczął do mnie słać sms-y, że
          życzy mi wszystkiego najlepszego, ze na pewno dam sobie radę. Ani słowa o
          dziecku. Raz rozmawialiśmy telefonicznie - powiedział, że ma za mało "drobnych"
          ( to jego określenie pieniądza ) i że nie mógłby dać swojemu dziecku tego co
          najlepsze!!!! Pojawi sie jak odrobi straty finansowe. PARANOJA!!!! Oczywiście
          od dwóch lat cisza. Jestem ciekawa, kiedy znowu się odezwie.
          Wiem, że nie myśli o dziecku, choc jest w 100 % pewny, że to jego synek. Nigdy
          tego nie kwestionował. Nie mam od niego pieniędzy, synek nie jest uznany.
          Doszłam do wniosku, ze nie będę się z nim szarpać. Mam przykłady koleżanek,
          który miały spokój i wystąpiły o uznanie ojcostwa. Teraz to są kłębki nerwów.
          Ciągane po sądach bo "tatuś" nie chce płacić i inne tego typu rzeczy.
          Ja mam od tego spokój.
          POzdrawiam
          Kasia mama Jacka
          • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 11:13
            dlatego ja zrezygnowałam z łażenia po sądach
            dziecko ma tylko ustalonego "ojca"
      • iludien Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 18:21
        tylko zeby zdradzic
        >
        > jest potrzebna kobieta, wiec tyle samo kobiet musi tez zdradzic.

        zdecydowanie nielogiczne.
        nieprawdziwe również.
        jeszcze parę przymiotników zaczynających się od "nie..." możnaby dopasować.

        uśmiałam się.
        • mlodytatus Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 19:44
          no kurcze, mowilem o "normalnych facetow i kobietow" hetero wink
          • mamatoomaszka Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 19:55
            Nic nie czuje, bo po prostu nie ma uczuc, to proste. Na moje stwierdzenie "jak
            on sie nie wstydzi chociazby wlasngo dziecka, ktore przeciz wie, ze tatko
            latami nie placi, pamieta, ze tatki nie widzialo wiele lat itd" moja
            przyjaciolka Krysia powiedziala "jak on sie moz wstydzic, skoro jest
            bezwstydny!"

            Natomiast slyszal albo czytal, ze okrada wlasne dzicko , skoro zarabia i nie
            daj na jego utrzymanie, wiec opowiada znajomym rozne glupoty.
      • alicja_wk Re: co czuje "ojciec" ? 21.12.06, 14:51
        > tak samo jest ze zdrada. mowi sie zawsze ze faceci zdradza. tylko zeby
        > zdradzic jest potrzebna kobieta, wiec tyle samo kobiet musi tez zdradzic.
        Nie koniecznie, bo może zdradzają z wolnymi, które nie są z nikim związane. Ale
        bardziej bym się skłaniala do tego, że czasem jest tak, że to obie strony są
        winne zdrady, że jest ona np. konsekwencją czegoś w związku wink
    • geve Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 21:30
      Są ludzie, którzy cierpią na atrofię uczuć. Niekiedy to choroba dziedziczna sad
    • atilka Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 22:04
      Tez tego nie rozumiem. Ojciec mojego dziecka twierdzi, ze kocha mnie i synka,
      ze chce wrócic, ale potrafi nie przyjechac przez 2, 3 tygodnie i nie dzwonic
      przez tydzień. Dla mnie to nie zrozumiałe. Bo albo sie z kims chce byc, kogos
      sie kocha i teskni, albo nie. Więc go nie rozumiem po co wciaz zawraca mi głowe
      twierdzi, ze przyjedzie, a potem go nie ma nie odbiera telefonu itd, i tłumaczy
      sie, ze popsuł mu sie samochód, a komórke zostawił w samochodzie, który oddał
      do mechanika!!!. Takie wymówki to standardzik. Wiec co on odemnie chce?,
      powtarzam mu, ze nie musi byc z nami ze moze odejsć i moze kiedys uda nam się
      zostac przyjaciółmi
    • alter_czarny Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 22:21
      Na pewno na swoj sposob przezywa wewnetrznie ta sytuacje.
      Sa ludzie madrzejsi i glupsi, sa mniej i bardziej wrazliwi - ale nie ma ludzi z
      betonu, nie ma takiej opcji zeby zdawal sobie sprawe z faktu istnienia wlasnego
      dziecka i kompletnie go to nie ruszalo.

      p.s. logowalem sie jako tommy80 ale zapomnialem hasla
    • mira59 Re: co czuje "ojciec" ? 29.11.06, 22:21
      Szcerze?Choć myślałam o tym często odpowiedz brzmi NIE WIEM.Bo dla mnie
      wytłumaczenie typu "nie chcę robić problemu;bo obawiam się reakcji matki;itp"
      nie jest wytłumaczeniem.I nie jestem w stanie określić co czuje ojciec moich
      synów,tak jak nie rozumiem czemu ich olał (bo inaczej nie da się tego
      nazwać).Samo jego twierdzenie,że nie chciał "takiego" [chorego na stałe]
      dziecka i że "mu wstyd" powoduje,że scyzoryk mi się otwiera.Ja też chciałabym
      mieć w pełni sprawne,zdrowiutkie,ale to nie zwalnia mnie z obowiązku opieki
      nad "takim" dzieckiem i kochania dziecka.
    • megan26 Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 10:49
      ja sie zastanawiałam wiele razy. On wiele razy powtarzał mi jak to bardzo kocha
      córkę jak bardzo mu jej brakuje ale skoro tak jest dlaczego jej nie odwiedz
      dlaczego nas zostawił w taki sposób dlaczego zupełnie zerwał kontakt z córką?
      wydaje mi sie ze on nie czuje nic oprócz tego że to on jest najwazniejszy i
      jego potrzeby jak mu się przypomni to dzwoni po 4 miesiącach on czuje że to on
      został najbardziej pokrzywdzony bo w młody wieku został ojcem. Ale może kiedys
      dojrzeje do miłości do własnego dziecka tylko ze jest problem moze być za późno
      bo córka już w tej chwili nie chce go znać. Ale wiem że być może kiedyś jeszcze
      bedzie cierpiał z powodu swoich błędów których teraz nie dostrzega. Pozdrawiam
      • mamatoomaszka Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 11:33
        Mowic to sobie moga, to ich nic nie kosztuje, szczegolnie, jak pisalam wyzej,
        kiedy do znajomych wygaduja glupoty i nam plota jakies trzy po trzy. Dlaczego
        my , zamiast mowic, po prostu jestesmy przy swoich dzieciach i obok tego, z
        mowimy, ze je kochamy, to przede wszystkim robimy rzeczy, ktore to
        potwierdzaja, nasze dzieci sa ubrane, nakarmione, chodza do szkol i na rozne
        zajecia, jezdza na wakacje..............i nie za te 100 czy 150 zl.
        miesiecznie, ktore tatusiowie srednio z siebie wyciskaja i nie za te slowa bez
        pokrycia!!
        To jest smieszne, zeby dorosly mezczyzna majacy pelnie praw i bez zoltych
        papierow nie rozumial, ze dziecko ma konkrtne potrzeby-fizyczne i psychiczne.
        Jakos tak sie sklada, ze te same potrzby tatusie u siebie widza, jedza kilka
        razy dziennie, czesto w restauracjach, jezdza samochodami, bywaja w cieplych
        krajach, twierdzac jednoczsnie, ze 300 zl. alimentow to bardzo duza suma, a
        spotkanie z dzieckiem raz na 2 tyg. przez 3 godziny to szczyt ich mozliwosci i
        jst absolutnie dla dziecka wystarczajace!!
    • swieta_1 Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 12:42
      Wiesz co anetina, ja na tym forum zadałam inne pytanie-czemu mama utrudnia kontakty z dzieckiem? czemu nie myśli o sytuacji odwrotnej, że to ona nie widziałaby swojego dziecka przez misiące?
      • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 14:20
        nie wiem, czemu matka moze utrudniać kontakt
        każdy przypadek jest inny

        ale ja bym utrudniała, gdyby ojciec
        pił
        używał przemocy w domu
        zarabiał w nielegalny sposób
        itp.

        i powiedzmy dlatego, że się boi o dziecko, ma myśleć, co eks czuje?
        a jeślui jest w sztok pijany - nic wtedy nie czuje
        • swieta_1 Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 09:40
          NIE jest pijakiem- nigdy nie był, NIE stosował przemocy-nie stosuje nadal, zarabia w LEGALNY sposób.
          Mimo wszelkich dołożonych starań ( czytaj - nie tylko uczuć niematerialnych, materialnie też) dalej NIC. Żadnego gestu dobrej woli, żadnych kontaktów.

          Wszelkie czynione próby - ZERO odzewu i tak od dwóch lat, nie znającym tematu, powiem że po 2,5 roku dobrych ( delikatnie powiedziane- bardzo dobrych kontaktów) kontaktów
          A więc ogłaszam że tacie też się przestaje chcieć, tata to też taki człowiek co ma uczucia, który tęskni, który przeszdł czas załamania i czas buntu, który oprócz portfela ma SERCE.
          NIE WSZYSCY "tatowie" to tępe, wredne typy, bez żadnych uczuć, wypierające się swoich dzieci, choć nie twierdzę że takich nie ma.
          • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 10:12
            swieta_1 napisała:


            > NIE WSZYSCY "tatowie" to tępe, wredne typy, bez żadnych uczuć, wypierające
            się
            > swoich dzieci, choć nie twierdzę że takich nie ma.
            >

            przeczytaj wypowiedzi dziewczyn
            ja tu ciągle czytam o takich "tatusiach"


          • mira59 Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 10:43
            swieta_1 - o ojcu moich synów nie umiem wypowiadać się pozytywnie,ale sam na
            to "zapracował".Współczuję Twojemu M,że nie ma kontaktu z dzieckiem,bo była
            utrudnia.Tylko zawsze może zwrocić się do sadu by uregulować prawnie kontakty z
            dzieckiem-jeśli ex-ia nie potrafi postawić dobra dziecka przed własnymi
            żalami.Czemu nie spróbuje?I nie przekonuje mnie tłumaczenie,że "nie,bo ex-ia
            nastawi dziecko przeciw niemu".
            • swieta_1 Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 19:52
              Wiesz Mira, to nie jest aż takie proste- sąd. Moj M, jak rozmawialiśmy o tej ostateczności, jakiej jest sąd, powiedział że nie chce narażać Małej na jeszcze większe stresy, Ona ma tylko 11 lat. A poza tym udział byłej Żony chyba nie jest duży( mam nadzieję), to raczej żądło Jej ojca.
              Jeszcze chwila, jeszcze takie troszkę- jak mówi mój Młody, może sytuacja zacznie się poprawiać. Może jednak Mała, która zna i lubiła(?!) nas wróci i znów zacznie wierzyć w to co widzi i to co czyta, a nie ma łopatologicznie tłuczone go głowy.
              • mira59 Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 22:55
                swieta_1 - znów coś muszę napisać.
                Z jednej strony rozumiem (???),że M "nie chce narażać Małej".Bo może matka
                dziecka będzie nastawiać córkę,itp.A z drugiej strony co myśli teraz to 11-
                letnie dziecko?Co czuje?Miała z tatą dobry kontakt i nagle tata ją olał-
                myślisz,że dziecko myśli inaczej?Nie sądzisz,że lepiej iść do sądu,uzyskać
                orzeczenie w sprawie kontaktów i wytłumaczyć dziecku czemu w ten sposób się
                postąpiło niż tłumaczyć za x lat dziecku,które jest rozżalone dlaczego nie
                miała kontaktu z tatą?.Ja bym nie umiała pozostawić sprawy tak sobie,do czasu
                aż dorośnie i "zacznie wierzyć w to co widzi".
                • swieta_1 Re: co czuje "ojciec" ? 02.12.06, 19:13
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=45577352&a=45577352
                  Mira to jest to co opisałam dawno temu, wiesz mi, od tamtego czasu nic się nie zmieniło.
      • latortura Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 14:23
        święci mają racje wink

        ja już w żale niektórych exiar nie wierzę,
        ex mojego M. wszystkim dookoła rozgłasza, ze ojciec nie zajmuje sie dziecmi a
        M. widzi się z nimi codziennie,bo wozi je do szkoły (ale dla exi to nic
        takiego - bo to Jego obowiązek wink
        widzi je tez w weekendy, czesto gdzies zabiera,

        a jak exia ma zły dzien i ma kaprys to pisze: "więcej dzieci nie zobaczysz"
        albo "jak chcesz je gdzies zabrac to napisz gdzie je bierzesz i o której
        przywieziesz",
        ciekawe dlaczego gdy ma randkę juz ją to nie obchodzi wink

        mysle, że w takich sytuacjach cokolwiek ojciec dzieci by zrobił zawsze bedzie
        źle "bo zostawił" i trzeba sie na Nim zemscic,

        jedyną bronią takiej kobiety jest dziecko i dlatego po wieki wieków tak bedzie,
        na szczescie są tez normalne kobiety, normalne exie, ale chyba jest ich mało...
        • latortura Re: co czuje "ojciec" ? 30.11.06, 14:27
          oczywiscie to jest racja, że pijakowi i bijącemu tez bym utrudniała kontak ale
          myślę ze wiecej tu przypadków normalnych tatusiów,

          a ze facet nie wierzy czesto ze dziecko jest Jego?
          hm, jakies wnioski mozna z tego wysunąć...
          • mafema Do latortury 01.12.06, 08:50
            > a ze facet nie wierzy czesto ze dziecko jest Jego?
            > hm, jakies wnioski mozna z tego wysunąć...

            Latortura, mogłabyś skonkretyzować "wnioski", jakie "wysuwasz"? Bo poczułam się
            jakoś nieswojo...
          • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 09:28
            że facet jest d...
            i broni się jak może
        • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 09:27
          ale ja nie piszę o takim przypadku, że ojciec interesuje się dziecka, który ma
          z nim dobry kontakt

          ja piszę o takim, co nie chce znać dziecka
        • madziulec latortura a ja mysle... 04.12.06, 11:09
          Wiesz, czytam sobie to forum bardzo czesto i z reguly to wlasnie jest tatus,
          ktory porzucil mamusie z dzieckiem ukladajac sobie nowe zycie, nie pytajac jej o
          zgode, nie pytaajc czy ONA sobie poradzi, nie pytajac jej, czy ona kiedy bedzie
          chciala wyjsc, czy da rade finansowo i psychicznie wychowac samodzielnie male
          dziecko.
          W moim przypadku akurat tak jest - radosny wesoly tatusiek, z reguly nigdy nie
          przejmujacy sie ani mna ani dzieckiem ani reszta swiata (bo przeciez on jest
          jego pepkiem) oczekuje wlasnie tego, ze to ja mam z dzieckiem sie do niego
          dostosowywac. Ja nigdy nie moge poprosic go o to, by zajal sie dzieckiem.
          Nie chodzi o to, ze mam ochote na randke. Czasem mam ochote tylko pojsc do
          lekarza, co ja pisze ochote - koniecznosc. NIe - nie moge isc sama, nawet do
          ginekologa zabieram mojego malego synka. Na ostry dyzur kiedys tez musialam go
          zabrac, bo eks nie byl zainteresowany tym, by sie zajac dzieckiem przez moze 3
          godziny, a ja akurat sikalam krwia i musialam z tym cos zrobic. Wszedzie chodze
          z dzieckiem, lekarze patrza czasem z wyrozumialoscia, ale czasem neistety
          krzywo. MNysle, ze sporo osob z forum to zna.

          ja wiem - to wciaz ja mam zly dzien, bo to ja wstaje w nocy po kilka razy gdy
          teraz maly ma kaszel, to ja wstaje, gdy slysze "mama, psikryj mnie", to ja
          wstaje gdy malentas poprosi "mamo psitul" albo znow poprosi, ze chce spac ze
          mna. Eks ponad 1,5 roku nocki ma slicznie przespane, o ile oczywiscie nie robi
          czegos innego. Ja wyjscia nie mam. Dziecko nie jest przedmiocikiem, ktory mozna
          polozyc na poleczce i zapomniec o nim, tak jak to zrobil moj eks.
          To ja wstaje gdy dziecko mialo temperature 41,6, to ja zwalniam sie z pracy bo
          musze sie zajac chorym dzieckiem. To ja gotuje, ja piore, ja sprzatam, ja robi
          ezakupy.. Jestem matka, ojcem, gosposia, opiekunka. Tak jak wiekszosc forumowiczek.

          Tatus mowi tylko "nie moge". I to chyba wystarczy. Wiesz szczerze Ci powiem,
          jestem wredna, zgorzkniala i wsciekla. Bo dziecka nie zrobilam sobie sama.
          i jesli eks zaczyna mi mowic, ze rozpoczal studia i znow mam swoje zycie
          przestawiac bo jemu nie pasuja wizyty wyznaczone przez sad to staje mu okoniem
          bo mam go gdzies. Bo on ma mnie rowniez gdzies i co najgorsze - swoje dziecko
          przede wszytskim.
          • anetina Re: latortura a ja mysle... 04.12.06, 11:29
            a co byście zrobiły, jak nastoletnie dziecko stwierdzi, że mimo wszystko on
            chce pomóc ojcu !?
            że chce miec z nim kontakt !?

            będziecie miały jakieś ale !?
            • madziulec Anetina... 04.12.06, 11:48
              Ja codziennie wychodzac ze zlobka pytam mojego synka czy zadzownimy do taty.
              Szczerze Ci mowie najchetniej powiedzialabym swojemu dziecku, ze ojciec jest....
              (tu wpisz dowolne inwektywy), ale... zadzownil maly z zyczeniami w imieniny
              (Andrzeja) i wczoraj w urodziny, co prawda nagral sie tylko na sekretarke, ale
              uwazam, zes a pewne formy, ktorych Myszatka nalezy uczyc.

              Czasem Myszatek nie che dzownic do taty, mowiac tata przyjedzie, wtyedy
              spokojnie tlumacze, ze tata jest w pracy, choc chcialabym powiedziec, ze nie -
              tata ma cie synku gdzies, wyniosl sie, woli brylowac w towarzystwie innej kobiety.
              Tylko to nie o to chodzi w calej tej sytuacji. MOje podejsci esi enaprawde nie
              liczy. Liczysie to, ze Myszacik ma ojca i musi miec komfort,ze to on wybiera czy
              chce miec z tym ojcem kontakt.
              • mafema Do Madziulca 04.12.06, 12:04
                > Ja codziennie wychodzac ze zlobka pytam mojego synka czy zadzownimy do taty.

                > spokojnie tlumacze, ze tata jest w pracy, choc chcialabym powiedziec, ze nie -
                > tata ma cie synku gdzies, wyniosl sie, woli brylowac w towarzystwie innej
                kobiety.

                I tego właśnie nie rozumiem...
                Przywiązywania dzieci do ojców, "pchania" ich na siłę w ramiona
                nieodpowiedzialnego tatusia, a potem bólu serca, że dziecko tęskni...
                Ja nie robię nic ponadto, co muszę. Nie szkaluję ojca, ale i nie wmawiam, że
                tatuś bardzo kocha. Uważam, że to ojciec (a nie ja za niego) powinien ciężko
                zapracować na miłość własnego dziecka.

                =======
                Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
                wszystkich głupich mężczyzn.
                • madziulec Re: Do Madziulca 04.12.06, 12:44
                  Dziecko teskni do ojca. Moze mam mu powiedziec tak jak ojciec mu powiedzial, ze
                  tatus p[owinien zdechnac pod plotem? Nie uwazam.
                  Tak samo jak nie uwazam, ze powinnam dziecku mowic, ze nienawidze ojca, tak jak
                  to zrobil tatus dziecka.

                  Sa ludzi ei ludzie.
                  To, ze mam same negatywne uczucia wobec ojca mojego dziecka wydaje mi sie dosc
                  oczywiste po tym, jak sie wobec dziecka i mnei zachowal. Nie znaczy to jednak,
                  ze mam moje dziecko nastawiac przeciwko niemu i pokazywac "o zobacz Michalku ten
                  pan to kawal ... (tu wpisz cokolwiek Cio sie podoba)".
                  • mafema Re: Do Madziulca 04.12.06, 13:04
                    Madziulec, nie czytasz dokładnie.
                    Czy ja napisałam, że masz nastawiać dziecko przeciwko ojcu???
                    Miałam na myśli tylko to, że najpierw sama budujesz dziecku sztuczny obraz ojca
                    jako kogoś bliskiego i bardzo ważnego, a nawet kochającego (codzienne telefony
                    po żłobku) a potem przeżywasz, że dziecko tęskni. Nie musisz usprawiedliwiać
                    ojca, nie musisz kłamać, nie musisz robić nic ponadto co do Ciebie należy, mało
                    masz obowiązków przy dziecku? Niech tatuś dzwoni, niech sam się stara i
                    zabiega...

                    =======
                    Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
                    wszystkich głupich mężczyzn.
                    • madziulec Re: Do Madziulca 04.12.06, 13:31
                      Sorki, ja tego tak nie widze.
                      Potem wlasnie dziecko powie, nastawione przez ojca (bo tak z reguly jest), ze
                      matka nie pozwolila na kontakty, a tak nie jest. Wole zadzwonic i niech tatus
                      sie gimnastykuje mowiac, ze nei ma czasu, niech tatusiek wymysla kolejne
                      klamstewka mowiac, ze nie przyjedzie jak dziecko pyta.

                      Poza tym - ojciec to ktos bliski i wazny cokolwiek bym nie robila.
                      • mafema Re: Do Madziulca 04.12.06, 13:46
                        Ok, ojciec powinien się sam tłumaczyć, jestem za i tu Cię popieram.
                        Mój syn (też Michałek zresztą) nigdy nie wspomina o ojcu, bo ten pojawił się w
                        czerwcu tego roku i jest dla niego obcym panem, który od czasu do czasu
                        przychodzi się z nim pobawić. W przypadku mojego synka tatuś nie jest
                        ani "bliski", ani "ważny", i sam będzie musiał ciężko nad tym popracować.
                        Nie utrudniam kontaktów i nie mam zamiaru nastawiać małego przeciwko ojcu, ale
                        i samemu ojcu nie zamierzam niczego ułatwiać.


                        tickers.tickerfactory.com/ezt/d/2;10722;31/st/20040806/n/Michalinek/dt/6/k/5eb0/age.png
                        • madziulec Re: Do Madziulca 04.12.06, 13:54
                          Ale widzisz, moj syn w natury jest bardzo towarzyski, lgnie do ludzi, do swojego
                          ojca tez.
                          I to bardzo. Oczywiscie, ze rok temu po 43 dniach nie widzenia ojca Myszacik w
                          ogole nie wiedzial kto to jest ten pan, ale teraz jak czasem rozmawiaja przez
                          telefon to Michas pyta: przyjedziesz tato albo wrec zmowi zadajacym tonem: tato
                          przyjedz.
                          Nie ulatwiam kontaktow, bo pamietam co stalo sie w maju zeszlego roku, pamietam,
                          ze wczesniej jeszcze eks wolal spotykac sie z kochanka niz przebywac z wlasnym
                          dzieckiem, mam tez i teraz swiadomosc, ze woli byc z kims innym niz zajac sie
                          np. swoim wlasnym chorym dzieckiem.
                          Ale to takze moje dziecko i z emocjami i uczuciami mojego dziecka musze a
                          wlasciwie CHCE sie liczyc.
                          • anetina Re: Do Madziulca 04.12.06, 14:03
                            ale z drugiej strony - czy dziecko nie traci wiary w siebie, jeśli taki ojciec
                            cały czas nie ma czasu dla niego?
                            czuy dziecko nie tłumaczy sobie - jestem nieważny, jesli tata nie chce się ze
                            mną spotkać
                            • madziulec Re: Do Madziulca 04.12.06, 14:15
                              Mysle, ze dziecko jest dla mnei najwazniejsze ;-0
                              To ja jestem od tego, by pokazac - ok, tata nie ma czasu,ale jestes wazny, ktos
                              dba o ciebie, dla kogos jestes calym swiatem, ktos dla ciebie zrobilby wszystko.
                              I to sie liczy.
                              To powtarza sie dziecku po zasnieciu - to jest takie "odczarowywanie" dzieckasmile
                              Uwierz mi - pomaga.
                          • mafema Re: Do Madziulca 04.12.06, 14:20
                            Mój syn też jest towarzyski i otwarty, z ojcem - podobnie jak z każdym gościem
                            w naszym domu - także bawi sie chętnie. I tyle.

                            > Ale to takze moje dziecko i z emocjami i uczuciami mojego dziecka musze a
                            > wlasciwie CHCE sie liczyc.
                            Nie wiem po co te złośliwości... Jestem matką tak samo jak Ty i dla mnie
                            uczucia mojego dziecka są najważniejsze. W przeciwieństwie do Ciebie jednak nie
                            kreuję się na Matkę Teresę, a potem nie mam do nikogo żalu o to, że "tak się
                            poświęcałam", a nikt tego nie docenia...

                            =======
                            Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
                            wszystkich głupich mężczyzn.
                            • madziulec Re: Do Madziulca 04.12.06, 15:46
                              Nie, zle odbierasz. Wcale nei bylo to zlosliwe.
                              Tylko po prostu podkreslenie, ze ja chcialabym si eliczyc z tym, ze moje dziecko
                              cche z kims spedzic czas,czy tez posluchac o swoim ojcu i niekoniecznie
                              chcialoby moze by te historie byly jak bajka o zelaznym wilku czy o babie jadze.

                              a na Matke terese sie nie kreuje, poza tym robie dla ludzi znaczni ewiecej niz
                              tylko bzdurne pisanie na forum
                      • atilka Re: Do Madziulca 04.12.06, 20:49
                        Nie zgadzam się z tobą Madziulka. Tez uważam , ze to ojciec swoim zachowaniem
                        pracuje na miłosć dziecka. Ja tez mimo ze nie jestesmy razem staram sie, ze by
                        ojciec mojego synka miał z nim kontakt, kochał go i czuł sie do niego
                        przywiązany i za niego odpowiedzialny. Ale jesli zauważę, że mu na tym nie
                        zależy, ze spotkania z synem to obowiazek, to nie bede naciskać. Nie bede go
                        tłumaczyć. Synek ma 8 m-cy i jesli pewnego razu tata, którego widzi raz dwa
                        razy w m-cu odejdzie to jest na tyle mały, ze nie bedzie cierpiał. Mam nadzieje
                        ze tak nie bedzie, ze jesli nie bedziemy razem, to bedziemy na tyle dorosli i
                        odpowiedzialni, ze nasz syn nie bedzie musiał cierpiec przez nasza głupotę.
                        • madziulec Atilka 04.12.06, 21:43
                          Rzeczywiscie 8 miesieczne dziecko inaczej odbiera obecnosc badz jej brak jakiejs osoby w jego zyciu.
                          Niestety lub ststy moj Myszacik ma prawei 3 lata. Wtedy tez i potrzeby emocjonalne wygladaja inaczej.
            • mira59 . 04.12.06, 11:48
              Co ja zrobię w takiej sytuacji?Wypiszę sobie dyplom za dobre wychowanie
              dziecka - bez przelewania na synów własnych pretensji,żali,goryczy.Wiem,że w
              moim przypadku tak jest,bo nie mam okazji rozmawiać z dziećmi na temat ich ojca
              (nie pytają o niego),bo to moje doświadczenia z nim i żale do niego...
              • anetina Re: . 04.12.06, 12:07
                czyli mimo wszystko pozwolicie na kontakt?

                ja już kiedyś się zastanawiał
                i wielokrotnie twierdziłam i mimo wszystko nadal twierdzę, że jesli Mały mnie
                poprosi, abym mu pomogła znaleźć ojca, nawet z nim tam pojadę

                niech się sam przekona, kim jest ojciec
                jak wygląda
                niech się sam eks tłumaczy, dlaczego do tej poruy nie miał kontaktu z własnym
                dzieckiem

                ale jeszcze jedno napiszę
                gdyby w tym momencie się pojawił eks - nie dałabym mu nawet poznać dziecka
                dziecko to nie jest zabawka, którą można sie pobawić za ileś lat
                a gdzie eks niby był do tej pory?

                a M. stwierdził tez jedno, nie pozwoliłby mu spotykać się teraz z Małym
                jak dziecko samo świadomie zdecyduje, że chce, to tak
                ale póki jest małe, nie ma mowy
                • madziulec Re: . 04.12.06, 12:46
                  Widzisz, podobno dzieci gdzies w podswiadomosci daza do poznania tych
                  "prawdziwych" rodzicow. I jesli sie im tego zabrania to neiuwierza, ze ich
                  ojciec to pijak, narkoman i cham. Nie uwierza, nawet jak to zobacza.
                  Pojada, beda mialy zlamane serce...
                  Ale musza przejsc swoje wlasne oczyszczenie.
                  I chyba nie ma co zabraniac, bo moze sie to przeciw nam obrocic.
                  • anetina Re: . 04.12.06, 12:57
                    w tym momencie (na szczęście nie muszę tego przeżywać, bo eks się nie
                    kontaktuje) mam prawo decydować, z kim moje dziecko się widuje

                    Mały jest po prostu za mały, aby zrozumieć całą sytuację
                    wie, ze gdzieś tam ma tatę
                    ale równocześnie mówi, że jego tata ma na imię M.

                    mieszają się mu te dwie osoby

                    w tym momemncie dziecko nie zrozumiałoby, że jakiś obcy pan chce go widywać
                    gdzieś zabierać itp.

                    dlatego w naszym przypadku czekamy, aż Mały sam świadomie zdecyduje o poznaniu
                    swego biologicznego "ojca"
                    mimo tego, że M. chce w pełni przysposobić Małego
                    więc oficjalnie eks przestanie "istnieć" w dokumentach dziecka

                    ale mimo wszystko uważam, że dziecko ma prawo znać swoje korzenie
                    • madziulec Re: . 04.12.06, 13:30
                      W pewnym moemncie bylam w sytuacji takiej, ze rozmawialam z pania kurator nt.
                      kontaktow z ojcem Myszatka.
                      Pani kurator pytala o moja sytuacje i o sytuacje eksa.
                      Myszatek ma 2,5 roku i mieszka ze mna - tylko ze man. Eks zamieszkal z pania,
                      ktora ma dziecko z pierwszego malzenstwa w wieku okolo bodajze 10 lat.
                      pani kurator powiedzial, ze Myszatek w tym momencie jest za maly by mu tlumaczyc
                      kim jest ta pani, bo on tego swoim rozumem nie pijmie, aniepotrzebne mu jakies
                      dodatkowe stresy.

                      Ty masz sytuacje klarowna, dajesz dziecku poczucie bezpieczenstwa - to bardzo
                      wazne. ja tez, na swoj sposob satram sie zapewnic dziecku jakies bezpieczenstwo
                      w taki sposob jaki umiem.
        • so7b Re: co czuje "ojciec" ? 05.12.06, 12:34
          Torturko, ale to chyba normalne że jeden rodzic (w dodatku ten z pełnymi
          prawami rodzicielskimi) chce wiedzieć gdzie dziecko jest i o której wróci do
          domu? Bo ten cytat jakoś dziwnie na zarzut wygląda, ciekawa jestem dlaczego?
          Może Twoim zdaniem samotna matka powinna postępować jak tatuś i nie powinno jej
          obchodzić co się z dzieckiem dzieje?
          • latortura so7b 21.12.06, 16:22
            tak, normalne, ze rodzic chce wiedziec, oczywiscie,

            szkoda tylko, ze chce wiedziec i żąda podania godzin i miejsca wtedy gdy chce
            zrobic na złosc i nie chce "puscic" dzieci do ojca (wiele razy tak było),
            ale gdy są juz u niego i mają wróci o umówionej porze, ona 5 minut przed czasem
            wysyła smsa, zeby zostały u niego jeszcze ze 2, 3 godziny, bo nie "wyrobiła"
            sie z randki,

            albo dzien wczesniej "ustala" mojemu M.o której ma je skądś odebrac bądź gdzies
            zawiezc, wtedy nie potrzebuje informacji czasowej i miejscowej,

            oskarża M. ze dzieci wracają od niego głodne przy czym sama podaję im obiad,
            coś słodkiego, szok dosłownie,

            i nie pisz, ze moim zdaniem samotna matka powinna postepowac tak jak tatus,ze
            nie obchodzi jej co sie dzieje z dzieckiem, bo nie kazdy facet jest taki sam,

            mojego M. bardzo obchodzą dzieci, o tyle bardziej od matki,ze podczas ich 4-
            tygodniowego pobytu !!! w pewnym miejscu odwiedzał je i w tygodniu i weekendy
            (kupował soki, słodycze) podczas gdy matka nie odwiedziła ich ANI RAZU !

            więc nie wrzucaj wszystkich do jednego wora, bo i nie kazdy facet jest zły i
            nie kazda exia i nie kazda nexia...
    • adsa_21 Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 12:26
      bo jest egoista i interesuje go tylko i wylacznie swoj tylek.
      • mirabellka26 Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 13:25
        nie mam pojęcia co taki czlowiek czuje ja nie potrafilabym z tym życ na jego
        miejscu ale to tak trudnio sobie wyobrazić jak to jest na jego miejscu... jedno
        jest pewne to nieodpowiedzialny facet... dokładnie taki jak mój eks
        • mama_basienki Re: co czuje "ojciec" ? 01.12.06, 13:37
          Wiecie co? Tysiące razy zastanawiałam się jak można nie chciać zobaczyć swojego
          dziecka? Nie być ani trochę zainteresowanym, czy może jest podobne do mnie, a
          może ma moje oczy, nos, albo robi taką samą mine? I nie wiem, po prostu nie
          mogę tego pojąć...
          A co do "dawcy", jak córcia miała mniej więcej rok (jestem sama od ciąży)
          spotkał moją znajomą przypadkowo i spytałą się JEJ co u mnie i jak tam "ta
          sprawa"....pozostawię to bez komentarza. smile

          Ps. Od tej pory jeszcze bardziej odechciało mi się go kiedykolwiek spotkać.
    • september_77 Re: co czuje "ojciec" ? 02.12.06, 22:55
      Zastanawiam się nad tym od wielu lat... Swojego ojca nigdy nie widziałam na
      oczy, choć mam skończone 29 lat. Jak pomyślę, że moja córka ma przeżywać to
      samo co ja przeżywałam i przeżywam nadal to... Brak mi słów.
    • yoanna_yo Re: co czuje "ojciec" ? 02.12.06, 23:30
      A pogadam sobie. Siedzę dziś w domu, mała śpi.Co czuje jej ojciec? on mysli że miłość, że kocha ją. Ja jestemta zła - opusciłam go jak byłam w ciąży. Chlał,roztrwaniał pieniądze, byłamw obcymkraju bez ubezpieczenia,ale co tam, jego jakas tam koleżanka na oczy lekarza nie widziała i urodziła.
      Jak pofruneły doniczki to się spakowałam. Płakał przy autobusie.
      Po powrocie leżałam w szpitalu 2 tygodnie zeby do siebie dojsć.
      Był tu jak miała pół roku, ostatnia szansa. Po 3 dniach zaczeły sie wrzaski, szantaże z dzieckiem na ręku.Policja.Wyrzuciłam z domu i zapomniałam.Wyjechał.
      Telefon z płaczem " co ja narobiłem"
      rok milczenia, potem obietnice, bede dzwonił, mów jej o mnie przyślę ci pieniądze,pomoge.1 raz i półtora roku milczenia.
      Teraz od miesiąca telefony niemal codziennie, raz w tygodniu kasa. Dobra praca.
      Na wiosnę mamy jechać do jego rodziny i tam sie spotkac.
      Zawsze chciałam zeby mieli kontakt. Bolało mnie to milczenie ze względu na małą.
      Wierzyłam ,ze czas zatrze na tyle te ciernie że chociaz bedziemy w stanie rozmawiac bez podnoszenia głosu. Ze w stosunku do niej nie bedzie tak nieobliczalny jak do mnie.
      I znowu ,3 dni temu, na wiesc ze dziecko chore usłyszałam ze jestem złą matką, że wyrwałam ja z odpowiedniego klimatu i przywiozłam do złej i ponurej Polski gdzie zimno wybitnie jej nie służy. Jak przyjade to on bedzie z nią spał , aja w innym pokoju bo córka to jego skarb i on chce ją poznać i ze ona na pewno bedzie cała szczęśliwa bo po prostu wyczuje ze oto jej kochający ojciec.
      Czuje przez skórę że on mnie nienawidzi. Boje sie ze wykorzysta dziecko, ze urządzi z jej życia piekło zeby sie na mnie zemścić.
      I wiecie co ,chyba bym wolała żeby już wogóle zniknął, żeby jej nie chciał, niż tak zyc w niepewnosci, jak się zachowa, straci panowanie nad sobą czy nie, zacznie wrzeszczec czy powstrzyma sie. Dziecko jest ultra wrażliwe na kłótnie,płacze nawet przy głośniejszym gadaniu.
      Właścwie to nie wiem co robić. Nie ma go w papierach, tak że prawnie mam spokój.Nigdy nie ścigałam go o pieniądze, nie prosiłam. Nie wiem właściwie jak postapić, czy dac im szanse czy trzymać go z daleka sad(
      Takie to epistoły pisują same mamy w sobotnie wieczory zamiast brykac w klubie , ot co .
      • anetina Re: co czuje "ojciec" ? 04.12.06, 08:26
        i czytając takie wypowiedzi jak twoje, cieszę się, że eks nie chce z nami
        kontaktu
        • ajmj Re: co czuje "ojciec" ? 04.12.06, 10:27
          nie zawsze sprawa w Sądzie o uregulowanie kontaktów z dzieckiem "przestraszy"
          Eksowa do tego stopnia, ze ona nagle zapała chęcia, aby niepatologiczny ojciec
          widywał dziecko. U nas niestety sprawa nie dała NIC.
          Ale każda historia jest inna, moze sie inaczej skonczyć, moze tez happy endem?
          U nas niestety na to widoków nie ma...
    • anitka06 Re: co czuje "ojciec" ? 02.12.06, 23:56
      Myslalam, ze do tej pory jestesm jedyna osoba na tym swiecie kiedy sie
      zastanawialam dlaczego ojciec mojego dziecka zniknal z naszego zycia.
      Do czasu, na poczatku bylo wszystko ladnie kochajaca rodzina,dom, dobra praca.
      Mielismy wszystko i dla dziecka rzeczy o ktorych nie jedni rodzice moga sobie
      pomarzyc.Wszystko zaczelo sie tego koszmarnego dnia,2 tygodnie przed porodem
      przyznal sie ze cpa czulam sie tak jakbym w pysk dostala chociarz nigdy mnie
      nie uderzyl.Widzial swoje dziecko moze 10 razy,ostatni raz jak syn mial 3
      miesiace i na tym koniec, pozniej tylko glupie smsmy i tel ze sie zabije jak do
      niego nie wroce.Splodzic dziecko to nie znaczy byc juz rodzicem.
      Nie przebaczylam mu i wiedzialam ze to wszystko nie ma sensu, nie mialam
      wsparcia ani od niego ani jego rodzicow.
      Zostalam z tym wszystkim sama i dzis wiem ze moje dziecko nie zasluguje na
      takiego ojca.Minelo juz 3 lata jak dziecko i kiedys zaczelo pytac o tate
      dlaczego go nie ma powiedzialam bo nie potrafi byc rodzicem.Na to moj synek nie
      kocham go bo nie przychodzi do mnie!!!
      To zamkniety rozdzial zycia, 3 letnie dziecko potrafi zrozumiec wiecej niz jego
      ojciec.
    • mira59 Do Madziulec 04.12.06, 21:40
      Skoro pisanie na forum jest bzdurą to po jaką cholerę tu piszesz?Żeby anonimowo
      napisać,że nowe dziecko ex-a to bękart?
      • madziulec Re: Do Madziulec 04.12.06, 21:45
        Eks nie ma nowego dziecka, wiec narazie nie mamy o czym pisac no nie.
        A jak nie masz nic do pwiedzenia to moze lepiej nie pisz bo troche szkoda pisac glupio prawda???
        • katarzynasg Re: Do Madziulec 05.12.06, 00:03
          A ja nie rozumiem jednego.......
          Piszesz Madziulcu,że ważne są emocje dziecka,które tęskni za ojcem a
          jednocześnie nie ułatwiasz ojcu kontaktów z dzieckiem. W tym wszystkim Ty jesteś
          ważniejsza niż Twoj syn!!! Przelewasz frustracje na dziecko. Jeśli nie chcesz
          żeby były interesował się dzieckiem to po cholere codziennie do niego
          wydzwaniacie, myślę że właśnie tym mieszasz małemu w głowie. I właśnie to może
          Ci wypomnieć za kilka lat, bo wcale nie pomagasz mu w kontaktach z dzieckiem. Ok
          rozumiem złość i inne negatywne emocje w stosunku do Eksa, rozumiem że ojciec
          POWINIEN być bliski dziecku, ale taka huśtawka dla 3 latka??? Tutaj tatuś
          wspaniały tutaj tatuś ble,....
          Chowasz dziecko pod kloszem tylko po co??
          Mówisz że tak bardzo pomagasz innym.... Pomóż sobie dziewczyno bo wykończysz
          siebie i dziecko takimi nastrojami. A jeśli uważasz że Twoje dziecko wierzy że
          Twój przyklejony uśmiech jest szczery to współczuje i Tobbie i malutkiemu....
          • madziulec Re: Do Madziulec 05.12.06, 07:08
            Nie, nie ja jestem wazniejsza. Nie mam 20 lat jak sporo osob z tego forum. 20 lat to naprawde piekny wiek i wtedy rzeczywiscie chcialoby sie sobie powiedziec - jestem wazna, chce cos w tym zyciu osiagnac, przezyc, zobaczyc.
            Ja to juz zrobila.
            Blad moj polegal na tym, ze wybralam niewlasciwego czlowieka - ale to wcale nie znaczy, ze nei nalezy pokazac dziecku, ze to cham, ktory nawet nie potrafi powiedziec "dzien dobry" jak wchodzi do domu, czy nie zna podstawowych zasad zachowania.

            NIe chowam dziecka pod kloszem. Akurat nie mam na to ani czasu ani nigdy takiego zamiaru nei mialam, tylko po prostu uwazam, ze jesli ktokolwiek ma prawo miec zdanie na temat swojego ojca to samo dziecko.

            Co zas do wizyt - coz.. Jesli sad zdecydowal w tym momencie o 6 wizytach w miesiacu (gdyz zmniejszyl je z 8 na 6) to jednak jakis powod jest i nie mi to analizowac, a po prostu starac sie maksymalnie wykorzystac ten czas. Nie mam jednak wplywu na to, ze eks woli w tym czasie robil milion innych rzeczy, ale to naprawde inna sprawa.

            Rodzice w tym wieku dla dzieci sa autorytetem i nie musze go w oczach dziecka podwazac.
            I usmiechu przyklejonego nie mam, mam obojetna mine jak widze ojca mojego dziecka
            • karolinka1116 Re: Do Madziulec 21.12.06, 00:19
              A moje dziecko ma wspaniałego tate który bardzo lubi się Nią zajmować i często
              mnie wyręcza, nawet kiedy nie musi. Jest on dla mnie olbrzymim wsprciem i nie
              wiem jak bym sobie bez niego poradziła.
              • anetina Re: Do Madziulec 21.12.06, 07:20
                dlatego ja się zapytałam, co czuje ojciec, który nie ma kontaktu z własnym
                dzieckiem

                ciesz się, ze dziecko ma mamę i tate
                ja się bardzo cieszę, że moje dziecko ma tylko mamę, ze nie musi znac takiego
                ojca
                • katep_1 Re: Do Madziulec 21.12.06, 07:40
                  moj eks chyba czuje satysfakcję...że spieprzył mi życie. Tylko że ja tak nie
                  uważam. Dał mi najpiekniejszy dar jaki mógł dać..smile
                  • anetina Re: Do Madziulec 21.12.06, 07:46
                    też bym chciała sobie tak łatwo odpwoeidziec

                    ale akurat u nas dziecko było planowane


                    tylko że ja mam satysfakcje, że udaje mi sie dziecko wychowywać
                    mam wszystko, co jest potrzebne w życiu
                    mamy też M.
                    • karolinka1116 Re: Do Madziulec 21.12.06, 10:00
                      to nie ja napisalam poprzedniego posta...
                      ktos skorzystal z mojego loginu...i mi pokazal


                      co czuje ojciec?
                      NIC nie czuje

                      uwaza ze matka wykorzystuje to narzedzie jakim jest dziecko przeciw niemu, bo
                      ja zostawil
                      i dlatego np. podaje go alimnety, sciga w prokuraturze,po sadach
                      on uwaza, ze dziecko-jest nabuntowane przeciw niemu, ze wszystko to jest matki
                      wina, to ona zgotowala dziecku taki los, bo nie zrobila tak, tak, tak, bo z
                      robila to, to i to..
                      a czasami mowi,ze okoicznosci byly niesprzyjajace!!: on mial malo lat, byla
                      wojna, jego matka chorowala itp..
                      zazwyczaj tak pucybut uwaza, ze dziecko po latach do niego przylizie, bo
                      zrozumie ze to matka zawianila i rozbila mu rodzine

                      kocham ich surrealne myslenie
                      zawzietosc
                      brak logiki
                      pozdro dla wszystkich takich



                      • anetina Re: Do Madziulec 21.12.06, 10:15
                        > to nie ja napisalam poprzedniego posta...
                        > ktos skorzystal z mojego loginu...i mi pokazal


                        ciekawe, w jaki sposób skorzystał z twojego loginu !? big_grinDD



                        > co czuje ojciec?
                        > NIC nie czuje


                        na to wygląda, że tak do końca to nie jest NIC




                        > uwaza ze matka wykorzystuje to narzedzie jakim jest dziecko przeciw niemu, bo
                        > ja zostawil
                        > i dlatego np. podaje go alimnety, sciga w prokuraturze,po sadach



                        to ciekawe, co czuje mój eks
                        bo nie nastawiam dziecko przeciwko niemu - nie znają się
                        nie podałam go o alimenty
                        nie scigam go w prokuraturze
                        nie ciagam go po sądach





                        > on uwaza, ze dziecko-jest nabuntowane przeciw niemu, ze wszystko to jest
                        matki
                        > wina, to ona zgotowala dziecku taki los, bo nie zrobila tak, tak, tak, bo z
                        > robila to, to i to..



                        moje dziecko akurat dzięki temu, że jest wychowywane bez ojca, jest szczęsliwe
                        ma lepszy los niż miałby w "pełnej" rodzinie

                        w ogóle ma o niebo lepiej pod względem psychicznym, fizycznym i finansowym niż
                        niejeden jego równolatek w pełnej rodzinie




                        > a czasami mowi,ze okoicznosci byly niesprzyjajace!!: on mial malo lat, byla
                        > wojna, jego matka chorowala itp..
                        > zazwyczaj tak pucybut uwaza, ze dziecko po latach do niego przylizie, bo
                        > zrozumie ze to matka zawianila i rozbila mu rodzine



                        akurat po częsci tu racja
                        bo ja odeszłam big_grinDD

                        ale akurat dziecko zrozumie tutaj przyczyny
                      • alter_czarny Do Karolinki 21.12.06, 16:00
                        > co czuje ojciec?
                        > NIC nie czuje
                        >
                        > uwaza ze matka wykorzystuje to narzedzie jakim jest dziecko przeciw niemu, bo
                        > ja zostawil
                        > i dlatego np. podaje go alimnety, sciga w prokuraturze
                        ... itd.

                        smile

                        Misiaaa, alez Ty uparta jestes. O ile bez wiekszego trudu udalo Ci sie w paru
                        watkach pojezdzic po kompleksach, samotnosci i niespelnionych pragnieniach
                        obecnych tu samodzielnych, to dokopanie rozwiedzionym ojcom jeszcze dlugo
                        bedzie pozostawac poza zasiegiem Twoich wysilkow. A tymczasem od takich gosci
                        trzymaj sie z daleka, bo z kolei Twoje uczucia niekoniecznie moga pozostawac
                        poza granicami ich mozliwosci wink
                        • karolinka1116 Re: Do Karolinki 21.12.06, 16:36
                          smiesznesmile
                          nadgatunek nie do okreslenia
                          az mnie zaciekawilo
                          cmok!
                          • karolinka1116 Re: Do Karolinki 21.12.06, 16:43
                            moj login zostal uzyty przez inna osobe, ktoras mogla to zrobuic
                            skoro to stwierdzialm to musialo tak byc
                            po co o to p[ytac?!


                            • anetina Re: Do Karolinki 22.12.06, 07:19
                              jakoś na szczęście żadna tu z dostępnych osób nie rozpowszechnia swojego hasła
                              może i nam sie pochwalisz nim?
    • indianar zanik szarych komorek 21.12.06, 23:18
      ja stwierdzilam ze moj byly jest poprostu chory na atrofie-czyli zanik szrych
      komorek.Pali marichuane i to ona chyba mu wypala dziure w mozgu, poza tym to ja
      tez juz do niego nic nie czuje bo jak mozna kochac kogos kto nie widzial
      swojego dziecka przez 3 lata.
      A dodatkowo robi nastepne dzieci, czy warto zyc z takim czlowiekiem och jak sie
      ciesze ze moje dziecko nie ma jego nazwiska bo przynajmniej mozna tak
      powiedziec ze z jego strony nie bedzie mial rodzenstwa.
      • bella67 Re: raczej nie zanik szarych komorek 22.12.06, 09:35
        a troche biologia, troche wychowanie, brak charakteru.
        My jestesmy związane z dzieckiem od poczatku- od komórki jajowej, nosimy
        dziecko 9m pod sercem, wiemy co to ból porodowy, karmimy piersią, opiekujemy
        sie i drżymy 24 godz/ dobe po urodzeniu, zmienia nam się świat jak przychodzi
        dziecko o 180 stopni, a męzczyzna co?- zrobił swoje( to co zwykle zreszta tylko
        ze skutkiem) , zyje jak dotychczas- no może poświęcamu mu mniej czasu niz
        dotychczas, bo pojawia się dziecko. Jak jeszcze do tego nie włącza się w opiekę
        nad maluchem, nie ma czasu dla dziecka- przeciez pracuje i zarabia na dom(
        przykład mojego jeszcze mężą), to jak ma czuc więź?My tez musimy zapracowac na
        uczucia macierzyńskie czasem, a męzczyzna jeszcze bardziej, a jak nic nie robi
        ku temu, to kim to dziekco jest dla niego? Jest , bo jest! Dlatego tak latwo
        zucic kobiete w ciąży, z małym dzieckiem. Okropne , ale prawdziwe. Poza tym oni
        sa biologicznie rózni od nas, inaczej mysla, skupieni wiecznie na sobie, swoich
        sprawach, pracy, a jak się pojawia nowa pani i kończy miłość do nas to i kończy
        się milośc do dziecka. Jeszcze jak rodzece takiego pana wpoja jakieś poczucie
        odpowiedzialności, wartości takiemu gagatkowi to jest szansa, że jak nie umiał
        byc mężem, to może będzie ojcem dla dziecka chociaż, a jak nie to szukaj wiatru
        w polu. Pisze z własnego podwórka. Na stwierdzenie, ze syn bedzie czuł się
        gorszy, bo wychowywany bez taty, że zrobimy mu krzywdę, ze bedzie tęsknił-
        usłyszałam- nie on pierwszysadJakie to typowe. B.
        • anetina Re: raczej nie zanik szarych komorek 22.12.06, 09:41
          Pisze z własnego podwórka. Na stwierdzenie, ze syn bedzie czuł się
          gorszy, bo wychowywany bez taty, że zrobimy mu krzywdę, ze bedzie tęsknił-
          usłyszałam- nie on pierwszysadJakie to typowe. B.



          a wiesz, że ja nigdy takich słów nie usłyszałam
          wszyscy raczej podchodzą do tego, ze lepiej, ze Mały szczęśliwie się wychowuje
          bez ojca niż miałby cierpieć w niby pełnej rodzinie
      • bella67 Re: dlatego 22.12.06, 09:40
        chciałabym byc facetem, im jest łatwiej w zyciu. Nie musza bac sie samotności-
        mając 40 lat może mieć 20, 30 i 40, sam Świat nie spędzi najwyżej pójdzie do
        pabu. Odchodzi sam i zamyka drzwi i ma pełną swobode ruchu, wolna rękę do
        zalożenia nowej rodziny, a kobieta z dziekciem a juz więcej niż jednym jakie ma
        szanse na ulożenie zycia szczegolnie jeśli zostaje sama i jej świat to praca i
        dom i tak w kółko. Szkoda, ze nie jestem męzczyznąsad
        • anetina Re: dlatego 22.12.06, 09:45
          jak byłam młodsza bardzo chciałam być chłopakiem

          później jednak zrozumiałam, jak kobiety sa w lepszej sytuacji
          a najlepsze jest to, że my nosimy cuda w brzuchu
          my je karmimy własną piersią

          nie chciałabym być facetem
          • karolinka1116 Re: dlatego 22.12.06, 14:07
            niestety nie podam Ci atenino swoich danych do logowania
            nie tym razem
            probuj-moze mnie skusisz


            tez chcialabym byc facetem
            muiec taka latwosc nieprzejmowania sie
            i chyba mi sie to udaje, co widac po moich wpisach
            oni umieja sie zdystansowac, wylaczyc myslenie i czucuie
            zazdroszcze
            • karolinka1116 Re: dlatego 22.12.06, 14:09
              nieprzejmowania sie-jako nie czynonosc, tylko przymniotnik
              nie z przymnotnikami piszemy razem
              z czasownikiami odzielnie
              • ela1975 do anetina 23.12.06, 17:34
                o Anetino! dlaczego nie jesteś moją bratową?! (patrz mój watek)
                Wesołych Świąt
                • anetina Re: do anetina 28.12.06, 09:17
                  ela1975 napisała:

                  > o Anetino! dlaczego nie jesteś moją bratową?! (patrz mój watek)
                  > Wesołych Świąt



                  pod jakim względem !?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja