Gość edziecko: as
IP: *.*
11.07.02, 12:44
Zdaje się, że posypią się na mnie gromy, ale jeśli to będą argumenty a nie osobiste wycieczki i epitety to zniosę wszystko.Od jakiegoś czasu sporo jest nowych wątków o odchodzeniu i złych doświadczeniach. Sporo jest nowych samotnych mam na świecie i smutniej mi od tego. To jest takie miejsce gdzie te "nowe" mogą znaleźć inne "takie same", więc nie dziwi mnie ten nagły zalew odchodzącymi od tatusiów mamami. Dobrze jeśli znajdują w tym miejscu obraz "samodzielnych mam" ze stażem i mogą przekonać się jak sobie radzić w tej niewesołej przecież sytuacji. Dziwi mnie jednak jak inne samotne mamy doradzają "odejdź od niego" "zostaw to nieszczęście bo ważniejsze jest to żebyś Ty była szczęśliwa" i tu padają rozmaite argumenty, a najważniejszy to ten, że przecież dziecko potrzebuje szczęśliwych rodziców. To prawda, ale... Wydaje mi się, że każda nawet najbardziej dokładnie opisana historia dwojga ludzi, zawiera w sobie całe mnóstwo tego, co nie sposób opisać. Na ogół zresztą opisywana jest na naszym forum tylko przez jedną stronę. Sądzę, że to dosyć smutne relacje i na pewno prawdziwe, ale tylko jednostronne. Nie chodzi mi o to, że należy je podważać lub niewierzyć w nie. Ale mówić "odejdź", "zostań sama, bo to lepiej" - tego przecież nie wiemy. Czym innym jest dodawać otuchy w trudnych chwilach, dzielić się doświadczeniem, wspierać na wzajem i myślę, że naszym "nowicjuszkom" mamy wiele do zaoferowania. To był mój kij w mrowisko. Pozdrawiam wszystkich i proszę o chwilę refleksji. Moje przemyślenia nie dotyczą żadnej konkretnej sprawy i są jedynie ogólnym wrażeniem.AS