next - który nie radzi sobie z rolą - co robić?

04.12.06, 13:32
Witam wszystkie Mamy!
mam pytanie do samotnych mam, które zdecydowały się na nowy związek - jak
dajecie sobie radę w tej kompilacji? Czy wasz partner miał problemy z
przejęciem nowej roli? u mnie cos zaczyna sie dziac = moj mezczyzna chyba nie
radzi sobie z nowa funkcja - na problemy wychowawcze z kilkuletnim chlopcem
reaguje agresja np., uzywa bez przerwy tonu rozkazujacego, albo o zgrozo -
przestaje sie do malego odzywac i go ostentacyjnie lekcewazy, zachowuje sie
cynicznie, maly tego nie rozumie. twierdzi ze zakazy i nakazy wszystko
zalatwia bo dziecko musi byc zdycyplinowane a jednoczesnie mowi o tym, ze nie
chce sie stac tyranem i ze ja niepotrzebnie lituje sie nad synem wynagradzam
mu to, ze nie ma prawdziwego ojca, ja jednak uwazam ze z dzieckiem trzeba
rozmawiac i wyksztalcic w nim zdrowa samodyscypline, by moglo samo w
przyszlosci decydowac i zyc bez lekow. Czy ktos mial podobne problemy? A moze
znacie we wroc jakiegos dobrego psychologa?
    • bsl Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 13:41
      u mnie zasady kumpelskie , chlop w ogóle ni ekrzyczy bo nie musi i niema
      takiego zwyczaju , są zasady i sie tego trzymamy , duzo rozmawamy , jest na
      prawde ok , i wszyscy sa zadowoleni a najbardziej młody bo ma świetnego tatusia
      Z smile i tatusia K ,szczyt szczęści awink))))))))))))

      na Twoim miejscu porozmawialam bym z panem ze pewne rzeczy ci sie nie
      podobają , i sie na nie nie zgadzasz , doszla do porozumienia , a jak sie nie
      podoba to pakuj sie chłopie i wioooo
    • braktalentu Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 13:55
      Nie pomogę, ale strasznie jestem ciekawa jak wątek się rozwinie. Ten problem
      wydaje mi się szczególnie bliski, bo dotyczy wielu pachworkowych rodzin w
      okolicy, w tym również mojej (konflikt pasierbicy z przyjacielem Jej mamy). Na
      forum macochy wielokrotnie wałkowany jest temat "wychowywania" pasierbów, a w
      zasadzie nie mieszania się w metody wychowawczy rodziców. Ale większości macoch
      jest znacznie łatwiej niż ojczymom, bo z reguły dzieci zostają z Exią, a przez
      dwa weekendy w miesiącu i miesiąc wakacji można znieść prawie wszystko.
      Domyślam się, że to co dla mnie jest drobną uciążliwością, dla Nexta
      (przyjaciela Exi) musi być nie do wytrzymania.
      Pocieszające w całej tej sytuacji jest to, że nie idealizujesz partnera i
      dostrzegasz problem, który wiele innych matek (wcale nie patologicznych,
      wyrodnych, czy złych) bagatelizuje ("jakoś się ułoży"), załatwia pozą
      cierpiętnicy ("tak mnie boli, że się nie dogadujecie"), lub rozwiązuje
      radykalnie ("internat" lub "samotność for ever"). Mam nadzieję, że u Ciebie
      wszystko się ułoży-smile. To możliwe! Mój ojczym to najlepszy tata na świecie-smile!
    • braktalentu Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 14:03
      dodam jeszcze na pocieszenie, że na początku związku z obecnym mężem również
      miałam zapędy "wychowawcze" wobec Jego córki i pracowaliśmy nad tym ze dwa lata-
      smile. Łagodnie, aczkolwiek stanowczo zwracał mi uwagę, że jeżeli coś mi się nie
      podoba to zawsze mogę MU o tym powiedzieć, ale podniesiony ton, czy agresja w
      stosunku do Młodej jest NIEDOPUSZCZALNA! I vice versa. Dzisiaj z ręką na sercu
      mogę powiedzieć, że moja pasierbica jest fajną, normalną nastolatką (z typowymi
      dla tego wieku problemami wychowawczymi), z którą ja - macocha chętnie spędzam
      czas i, że jest super siostrą mojego synka. Wszystko to zawdzięczamy stanowczej
      postawie Jej Ojca (czego i Nextowi Exi życzę-smile)))
    • iziula1 Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 15:31
      Dla agresji powiedziałabym zdecydowanie NIE.
      Lekceważenie i obrażanie się na dziecko nie jest żadną metoda mająca wychować
      lub czegoś nauczyc.Swiadczy tylko o niedojrzałości.
      Z drugiej strony twój partner ma inne podejście do dziecka i wychowania.Warto
      ocenić co jest z tego warte uwagi.Ty też nie jesteś ideałemsmile
      Ale to ty jesteś matka i decyzje dotyczące dziecka należa do Ciebie.
      Pozdrawiam
      Iza
    • mira59 Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 15:35
      a ja mam pytanie:czy Twój partner ma własne dzieci?Może on potrzebuje
      konkretnych wskazówek jak postępować z dzieckiem?A wzorce bierze z własnego
      ojca,może on z nim w ten sposób postępował?
      Twój partner zdaje sobie sprawę z tego,że związał się z kobietą z dzieckiem i
      powinien współwychowywać dziecko,a nie sam decydować w jaki sposób powinno się
      wychowywać dziecko.Zakazami,nakazami i obrażaniem się tylko zniechęca dziecko
      do siebie.
      • e_lena Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 20:01
        dziekuje wszystkim Mamom ktore tak jak ja zmagaja sie z urokami zycia
        w ,,chaotycznej" rodzince. rozumiem ze mojemu mezczyznie moze byc trudno, ze ma
        wiecej krytycyzmu, ale nie podoba mi sie jego stosunek do mojego dziecka - on
        je niekiedy po prostu ,,scina" - nawet spojrzeniem. dlatego powiedzialam mu
        dzis o tym co czuje, w mysl zasady, ze zycie jest za krotkie by sie wzajemnie
        szarpac i zatajac prawdziwe uczucia. jestemy przeciez po to, by bylo nam w
        zyciu latwiej, przyjemniej...trudna rozmowa.. troche wzajemnych pretensji..
        male sciecia slowne..ale jakos poszlo..mam nadzieje ze sytuacja jakos sie
        unormuje..choc nadal martwia mnie sytuacje gdy np jestem w szkole - studia
        zaoczne - caly weekend od 8 do 20 i np dziecko zjada 1 posilek dziennie a moj
        mezczyzna tlumaczy ze ,,przeciez nie bedzie zmuszal do jedzenia".. powiedzial
        ze postara sie to ,,zauwazac"...hmmm znow wystawiam kredyt zaufania.. i BARDZO
        dziekuje wszystkim Mamom na forum za odpowiedzismile zycze samych pomyslnych
        wiatrowsmile trzymajcie sie cieplutko
        elena
        • e_lena Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 04.12.06, 20:05
          do miry59:
          nie, nie ma dzieci, jest po rozwodzie. czasem zauwazam ze brakuje mu ciepla
          albo takich zwyczajnych ,,rodzicielskich" odruchow. albo dziwi sie roznymi
          reakcjami syna, uwaza za nienormalne jak np. gadanie jedynaka do siebie albo
          gadanie z misiami podczas zabawysmilecierpliwie tlumacze...winkale to i tak nie to
          samo co byc rodzicem z krwi i kosci. pozdrawiam
        • burza4 Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 06.12.06, 20:57
          e_lena napisała:

          choc nadal martwia mnie sytuacje gdy np jestem w szkole - studia
          > zaoczne - caly weekend od 8 do 20 i np dziecko zjada 1 posilek dziennie a moj
          > mezczyzna tlumaczy ze ,,przeciez nie bedzie zmuszal do jedzenia".. powiedzial
          > ze postara sie to ,,zauwazac"

          kobieto, ty chyba wcześniej nie mieszkałaś z ojcem dziecka?

          95% ojców biologicznych robi to samo! sporo dzieci głodu nie czuje, a facet jak
          to facet - ma mniej mamusiowe podejście i jak to facet - stosuje prostą
          obsługę - jak dziecko mówi że nie jest głodne, to nie. Śmiem twierdzić, że
          facetom jest ciężej w tej roli, tym bardziej że polski model rodziny wpaja im,
          że są od dzieci jest matka, oni zaś od "twardego" wychowywania, w sensie
          karcenia, wymagania właśnie, te wszystkie "chłopaki nie płaczą" itd w nich
          pokutuje.

          A jednocześnie sporo samotnych rodziców popełnia ten błąd, że rozpieszcza swoje
          dziecko. I ktoś nowy w takim układzie częściej zwraca uwagę. Grunt, żeby poza
          tym były jeszcze jakieś pozytywne aspekty. Skoro facet swoich dzieci nie ma, to
          jak i kiedy miał się nauczyć jak być ojcem? skoczył na głęboką wodę, bo dziecko
          już starsze, ma swoje nawyki.

        • nanai11 Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 06.12.06, 21:39
          jak dla mnie to nawet sonie nie wyobrazam ze ktokolwiek zrwraca uwage mojemu
          synowi albo sie obraza...
          kilka lat zyłam z macocha i do dzis udusiłabym ja niestety, dlatego nie wiem
          czy kiwedykolwiek dojdzie do sytuacji w postaci nexta
    • midzi1 Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 06.12.06, 14:31
      witam!!!
      chce opowiedziec historie mezczyzny z ktorym ama wspaniala coreczke.Kiedy Roman
      mial 3 miesiace jego mama odeszla od jego ojca , ktory byl alkoholikiem ,nie
      dawal pieniedzy ... .P Ela mama Romana, kochala go bardzo,byli bardzo
      zzyci,wszytsko robili razem,jezdzili na wakcje z zakladu pracy,wszedsie i
      wszystko z mama nawet razem ze soba spali.Powiem tez ze roman byl jako dziecko
      strasznym samotnikiem indywidualista meczyly go dzieci ludzie ,byl ciezkim
      dzieckiem... .Gdy Roman mial 3 latka P Ela poznala swojego obecnego mea,ojczyma
      dla romana,ktory go molestowal psychicznie,wyzywal tyral upokarzal od samego
      dziecinstwa,zaczal gdy mial 6 lat ,gdy urodzil sie brat Romka,czyli syn mamy
      Eli i jego ojczyma.Roman byl pobity przez niego pare razy,a matka nic
      bagatelizowala ,jakby nie widziala co sie dzieje,chciala odeslac go do
      internatu,dziecko niesamowicie krzywdzone,odosobnione w swojej tagedii.opuscila
      go matka ktora ma nowe dziecko,mezczyzne,a on z poprzedniego zwiazku jak by
      zawadzal w nowym zyciu.straszne.

      dzisiaj ja z romanem mam corenke,wspaniala wczoraj miala 14 miesiecy.gdy bylam
      w 7 tyg ciazy odeszlam od niego.po porodzie 3 miesiace wrocilam , bo go kocham
      i chcialam dac szanse naszej rodzinie.Zycie z romkiem jest straszne,jest jak
      taki maly zagubiny 35 letni chlopczyk,ktory nie ma zadnej wartosci dla siebie
      dsamego,bardzo niska samoocena,jest tyranem takim jakim byl jego ojczym ,jest
      po dwoch rozwodach,nic mu nie wychodzi w zyciu osobistym , jest
      alkoholikiem ,probuje sie wywyzszac po prezz pieniadze,poniza wszystkich nikogo
      nie szanuje,ale sam w sobie jest dobrym czlowiekiem, ale jak uslyszy z le slowo
      n aswoj temat to jest koniec,takiej awantury nigdy nie widzialam jaka wywoluje
      jedno slowo u niego,zwrocenieuwagi czy cos odpada,bardzo ciezkim czlowiekiem
      jest dzisja ,matka wie o tym , unika tematu, chociaz jest tak dobra i kochana
      osoba ze az sie dziwie ze cos takiego mogl pozwlic,aby mezczyzna mogl tak
      traktowac jej dziecko,i to wszytsko materaz ogromny wplyw na jego zycie,dlatego
      nie moze sobie go poukladac.

      na dzien dzisiajeszy wyjezdam ,chce separacji,nie mam juz sily na wieczne
      klotnie,zaczepki,nie ma spokojnego zycia z nim,na kazdym kroku widzi
      zagrozenie,wroga ktory chce mu naublizac,mimo ze jak go kocham i nie cce dla
      niego zle,nie moge tak zyc,nie moge pozwolic na to zeby moje dzieciatko
      patrzylo na takie rzeczy.zobacze moze 3 miesiace,moze wiecej pobede w domu,ale
      przez okres naszego nie dlugiego zwiazku narobilismy tyle przykrosci sobie,ze
      niektore osoby przez cale zycie nie zrobia.
      mam na mysli to ze jego zachowania pchaja za soba inne zachowania,ktorych ja
      nawet u siebe nie znalam bo nigdy w ten sposob z nikim sie nie klocilam, to
      jest dla mnie takie cos co sie w glowie nie miesci.dlatego musze
      odejc,zobaczymy moze cos sie zmieni,moze zrozumie ile warta jest rodzina,bo jak
      sie stara mi ufac,jak sobie sam tlumaczy ze go kocham i ze nie chce zle to jest
      dobrze nawet 2 tyg jest wspaniale.ale wiecej jest tej zgrozy,na ktora ja juz
      nie mam sily
      nie moge trace sily,wykorzystam je na co innego.nie przekreslam go,mlosc ,ale
      zobaczymy co bedzie.

      chcialam powiedziec ,zeby uwazac co sie dzieje w domu,jak sie zachowuje
      ojczym,jak jest cos nie tak rozmawiac stanowczo,nie przymykac oczu,bo kochamy,a
      ja sie nie zmienia to wioooooooo....
    • pelagaa Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 06.12.06, 19:43
      Mysle, ze zyjac w rodzinie rekonstuowanej trzeba ustalic pewne zasady. Nie ma
      jednego obowiazujacego wzorca. Wzorzec promowany na macochach (nie moje
      dziecko, nie moj problem) przestaje sie sprawdzac, jesli mnieszka sie razem z
      nieswoim dzieckiem, no chyba, ze jest sie czlowiekim wyzbytym podstawowych
      ludzkich uczuc. Najczesciej to ojczymowie mieszkaja z nieswoimi dziecmi.
      Mnie osobiscie przeraza ilosc pobic dzieci przez konkubentow matek sad(( Nie
      rozumiem jak one moga na to pozwalac sad Nie rozumiem jak mozna pozwolic
      krzywdzic wlasne dziecko sad
      Myslem ze trzeba wyznaczyc granice interwencji osoby niebedacej rodzicem. Nie
      odwazylabym sie uderzyc nieswojego dziecka, ale nie sprawia mi trudnosci
      zwrocenie uwagi nieswojemu dziecku, jesli zachowuje sie niestosownie,
      obojetnie, czy to dziecko sasiadki, brata, czy mojego faceta. Wszystko musi
      jednak miec odpowiednia forme i musi byc dostosowane do wieku dziecka.

      Ja osobiscie nie zwiazalabym sie z facetem, ktory zle traktowalby moje dziecko.
      • pelagaa Errata 07.12.06, 07:54
        > Myslem...

        ...wiec jezdem wink
        Przepraszam za byka.
        • nanai11 Re: Errata 07.12.06, 21:10
          bez wzgledu na byki macie racje a tekst midzi jest bardzo dobry w tym miejscu i
          mocno nacechowany emocjonalnie stad tez sporo błedów a propo....
          dla mnie dobro dziecka jest najważniejsze chocby to był G.Clooney...
    • mrs_ka Re: next - który nie radzi sobie z rolą - co robi 08.12.06, 10:18
      Odpowiadając na pytania po kolei: daję sobie świetnie radę, partner nie miał
      problemu z nową rolą.
      Jeżeli facet nie ma potrzeby, chęci bycia dla dziecka i z dzieckiem- nic z tego
      nie będzie. Takie jest moje brutalne zdanie.
      Warto oczywiście rozmawiać, walczyć i tak dalej. Trzeba jednak wiedzieć, kiedy
      złożyć broń.
      Bycie ojczymem i macochą (i nie mam tu na myśli wzoru lansowanego na Macochach,
      a streszczonego przez Pelagę "nie moje dziecko, nie mój problem") jest chyba
      trudniejsze od bycia rodzicem, bo my mamy biologiczny background w postaci
      instynktu i poczucia "krew z krwi kość z kości". Nie każdy się do tego
      ojczymowania, macochowania nadaje, nie każdy to potrafi, nie każdy jest zdolny
      do tego typu miłości, która jest dość abstrakcyjna i którą samemu trzeba
      stworzyć od podstaw.
      Są matki, którym wystarczy sympatia ze strony ojczyma. Są takie, które zgodzą
      się nawet na tolerancję. Ja szukałam mężczyzny, który mojego syna pokocha. I
      takiego mężczyznę mam. Tu dodam, że mój syn ma też kontaktującego się,
      kochającego i fajnego ojca.
      Jeśli mam być szczera to uważam, że tylko układ oparty na miłości lub
      serdecznej, ciepłej przyjaźni jest dobry. I niewarto w moim poczuciu godzić się
      na kompromisy. W każdej innej sprawie-tak, ale nie w tej.


      a.
Pełna wersja