Dodaj do ulubionych

boję się zmienić swoje życie

IP: *.* 03.09.02, 08:49
Cześć, jeszcze niedawno przedstawiałam się na forum i do głowy mi nie przyszło, że zamiast radościami będę musiała się dzielić smutkami. Zacznę może od dzisiejszego zdarzenia. Obudziłam dzisiaj rano mojego debiutującego przedszkolaka (drugi dzień), zrobiłam mu soczek. Ale mały zaczął troszkę marudzić, że nie chce pić z takiego kubeczka tylko z innego. Postanowiłam wziąć go na przeczekanie i spokojnie wyszłam do łazienki. Niestety do akcji wkroczył mój mąż i jak torpeda wpadł do dziecinnego pokoju, krzycząc zaczął bić małego po gołej pupie. Wkroczyłam do akcji i wygoniłam męża z pokoju. Gdy mały był już w przedszkolu, postanowiłam spokojnie wyjaśnić sytuację i wytłumaczyć, że to nie było wielkie przewinienie, że byśmy sobie sami poradzili i napomknęłam coś o jego fatalnych metodach wychowawczych. Słowem ble, ble, ble....Jak grochem o ścianę. No i skończyło się wielką kłótnią, w której usłyszałam, że ja sobie nie daję rady z dzieckiem (co za bzdury),że on jest dla mnie zbyt dobry bo czasami umyje naczynia itp, że teraz to się skończy. Znacie te męskie gadanie. Ale zmierzam do tego, że to nie jest pierwszy raz i właściwie to my się częściej kłócimy niż kochamy. Ja jestem niemal prawie pewna, że z tym człowiekiem nie chcę spędzić życia. Tak to ja nie chcę. Przeraża mnie jednak myśl o zmianach, które mnie mogą czekać. Co z mieszkaniem? Teraz mamy gdzie mieszkać, ale to mieszkanie kupił nam teść, z zastrzeżeniem, że w razie rozwodu to mąż będzie miał do niego prawo (odbyło się to przy notariuszu). Ja mogę mieszkać nawet pod mostem, ale co z małym. Nie zostawię go z ojcem - serce by mi pękło. Myślałam, żeby zaproponować sprzedaż mieszkania i podzielić się forsą, ale mąż może mieć zbyt wielu "życzliwych" doradzców i się na to nie zgodzić. A jeśli się zgodzi to ja i tak bardzo boję się tej zmiany. Co z uczuciami dziecka. Trochę się rozpisałam, ale naprawdę jest mi ciężko i to nie tylko z powodu tego dzisiejszego zdażenia - to trwa juz 4 lata. Dziękuję, że mogłam się wyżalić. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: zula Re: boję się zmienić swoje życie IP: *.* 03.09.02, 09:49
      Brak pieniędzy strasznie hamuje takie decyzje. Ty sobie poradzisz ale co z małym? Rany, ile jest takich związków. Tkwimy w nich żeby nie krzywdzić dzieci. Ale i tak je krzywdzimy bo co to za dom bez miłości?Kinga, trudno w takiej sytuacji doradzić bo każdy ocenia według siebie i każda historia jest inna.Moja mama odeszła od ojca dopiero jak byliśmy dorośli. Zmarnowała całe swoje życie. Mama nigdy nie spełniła sie jako kobieta. To straszne. Każdy przeciez potrzebuje kochania.Nie dowiem sie nigdy jak by było gdyby odeszła wczesniej.Ale dom rodzinny nie kojarzy mi się z "ciepłem "wokół serca, pachnącym ciastem, niedzielnymi spacerami.Decyzja o odejściu bedzie rozstrzygajaca w Twoim życiu. Gdyby nie kasa decyzja zapadłaby pewnie szybciej. To szambo.Na forum "samodzielnych mam" jest wiele dziewczyn, które poradziły sobie same i moga być inspiracją dla innych. Skorzystaj z ich rad. Chciałabym Ci pomóc. Trzymaj się ciepło.Uściski dla synka
    • Gość edziecko: jagooska Re: boję się zmienić swoje życie IP: *.* 03.09.02, 14:00
      Kinga, myślę, że najpierw powinnaś usiąść spokojnie, w jakimś najlepiej neutralnym miejscu i podsumować to wszystko-całe 4 lata...wszystkie za i przeciw, a później o ile "warto" będzie odejść, najzwyczajniej zacząć się do tego przygotowywać- szukać pracy- o ile jej nie masz, mieszkania, zbadać nastawienie potencjalnie bliskich Ci osób- na czyją pomoc możesz ewentualnie liczyć, jakiego miałaby być rodzaju i na jak długo, bo widzisz, najtrudniejsze są początki. Zrób "porządki" ze zdrowiem- później może być trudniej i z czasem i z finansami, a przede wszystkim z własnymi emocjami, bo pamiętaj, że musisz być pewna, przynajmniej tego, że CHCESZ odejść.Żebyś później nie żałowała, bo wrócić pewnie jest bardzo trudno, zwłaszcza kiedy odchodzi kobieta. Ja na szczęście z każdym dniem po odejściu byłam pewniejsza swoich decyzji, chociaż oczywiście były i wątpliwości. Teraz postępowanie człowieka od którego odeszłam daje mi pewność. Że gdybym została...wolę nie myśleć co by było, gdybym została. Ale w Twoim przypadku może być inaczej i Ty przecież znasz siebie najlepiej, prawda?Przepraszam, że zabrzmiało tak praktycznie, ale nie znam waszej sytuacji, trudno coś więcej powiedzieć na podstawie tej jednej, choć typowej przecież sytuacji, bądź pewna, że ciepło myslę o Tobie i Twoim Synku, bo wiem jak wiele wątpliwości, i jak smutno, kiedy myśli takie po głowie biegają i jestem gdybyś potrzebowała pomocy bardziej namacalnej...pozdrawiam.
    • Gość edziecko: monikajuly Re: boję się zmienić swoje życie IP: *.* 13.09.02, 22:06
      Kinga, nie daj się!Jeżeli uważasz, że jest jeszcze jakakolwiek szansa an to, żeby uratowac Wasz związek - walcz. Rozmawiaj, tłumacz, staraj się. Jeżeli nie - odejdź, ale nie zaraz, nie z dnia na dzień. Przygotuj sobie najpierw plan akcji, zastanów się, jak rozwiązac problemy, które na pewno się pojawią - czy możesz na przykład liczyc na pomoc rodziców przy małym, czy będziesz miała pracę, co z mieszkaniem wreszcie? Nie jestem pewna, czy to, co twój Teść zastrzegł sobie notarialnie, ma jakieś znaczenie w obliczu prawa. Zajrzałam do kodeksu - generalnie do majątku wspólnego nie wchodza "rzeczy majątkowe nabyte przez zapis lub darowiznę", jeżeli tak postanowił darczyńca, ale nie wiem, czy dotyczy to także mieszkania, no i w końcu nie chodzi tu tylko o Ciebie, ale tez o dziecko. Poradź się kogoś, choćby na którejs stronie internetowej z poradami prawnymi. Niczego nie rób pochopnie, najpierw musisz wiedzieć dokładnie, co Cię czeka. Jeżeli zdecydujesz się odejść, na pewno nie będzie różowo. Będą problemy finansowe, emocjonalne, poczucie winy, że odbierasz dziecku ojca (tylko co to za ojciec, który bije?!). Może być gorzej, niż jestes to sobie w stanie wyobrazić. Ale da się to znieść, ja najgorsze mam juz za sobą, i naprawdę nie żałuję. Problemy z kasą permanentne, ale wczesniej nie było inaczej, mój mąż nie płaci na dzieci ani złotówki, bo pensję wydaje w tydzień (też żadna nowość), złożyłam właśnie pozew o alimenty, ale potrwa to ok. 2 mies. jeszcze dużo przede mną, po załatwieniu alimentów dopiero złożę pozew rozwodowy. Ale dopiero teraz czuję, że żyję. Uspokoiłam się, wyciszyłam, nie robię już głupstw, przeprowadziłam się, zaczęłam nową pracę, mam nowych znajomych, mój starszy synus poszedł do przedszkola i znosi to całkiem nieźle, chociaz początki były trudne, ogólnie - życie samotnej matki nie jest wcale takie złe. Ale musisz wiedzieć, czy naprawdę tego chcesz, nawet jeżeli podejmiesz juz decyzję, poczekaj z jej realizacją. Nic na gorąco, nic pochopnie, musisz przewidzec i zaplanowac wszystko, także to, że mąż może utrudniac Ci życie jak tylko będzie mógł. Ale nie daj zrobic z siebie ofiary, nie zmarnuj sobie życia dla faceta, który nie jest Ciebie wart. I szukaj wsparcia wśród innych kobiet - świadomość, że nie jesteś sama naprawdę pomaga. Jeżeli nie pracujesz, nie martw się - jest w końcu cos takiego jak alimenty dla współmałżonka. Jeżeli uważasz, że jest jeszcze jakaś szansa, żeby cos się zmieniło - walcz. Jeżeli nie - walcz, żeby ułożyć sobie życie na nowo.W razie załamań, pytań i wątpliwosci - pisz na priv.Pozdrawiam i życzę duuuużo siłyJuly
      • Gość edziecko: agacia Re: boję się zmienić swoje życie IP: *.* 19.09.02, 14:50
        to rzeczywiscie chyba jedna z najwzniejszych decyzji w twoim zyciu-dlatego musi byc dokladnie przemyslana.najwazniejsze jest jednak zebys pamietala ze twoj synek ma ojca ktory-jestem tego pewna tez go kocha.i nie oburzajcie sie tak na bicie-kazdy przeciez moze stracic cierpliwosc a jeden czy dwa klapsy w zyciu nikomu jeszcze nie zaszkodzily-moze rzeczywiscie twoj maz nie powinien sie wtracac-ale coz ma do tego pelne prawo.wiem ze to pewnie jedna z nielicznych sytuacji ktore przyprawiaja cie o zawrot glowy wiec przemysl wszystko spokojnie i trzymaj sie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka