Skąd się biorą mężowie- egoiści?

IP: *.* 24.09.02, 23:48
Heja.Tak sobie czytam te posty i czytam, bo sama będę niedługo samodzielną mamą. Generalnie większość z Was (nas) ma smutne i niestety podobne życiorysy. Prawie zawsze okazuje się, że tamta druga osoba nie podołała ojcostwu i małżeństwu ( bo znajomi, bo browarek, bo meczyk, bo atrakcyjniejsza- to jest: mniej wymagająca- kobieta). Zawsze jest "coś" i to "coś" w opinii naszych panów jest ważniejsze od nas i rodziny. Zresztą, może kiedyś się namyślą i wrócą. Oni po prostu wciąż "poszukują". Nieistotne, że sami deklarowali dojrzałość do założenia rodziny, miłość, wierność i tym podobne- jak się okazało w ich przypadku- bzdury. Ale mnie interesuje inna strona medalu. Ktoś przecież wychował naszych "uszczęśliwicieli". Ktoś zadbał o ich wybujały egoizm, przeświadczenie, że wszsytko zostanie im wybaczone bo "mężczyźni nigdy nie dorastają". I wiecie co? Myślę, że to my same chowamy takich egoistów! Mój brat pierwszy raz zmył naczynia, kiedy miał 18 lat. Mój mąż (jeszcze) ilekroć jedzie w odwiedziny do swojej matki ogranicza się do włożenia talerza do zlewu ( "nie pozmywam, bo mama lubi zmywać). Z miłości do swoich synów staramy się im słać życie rózami. Jeśli rzeczywiście lubimy rolę służącej to super, ale czy ich przyszła partnerka będzie to lubiła? W "rozmowach w toku" mamusie mówiąc o wymarzonych synowych tak je określały:"gospodarne, nie za ładne, żeby umiały posprzątaĆ, ugotować..". To może niech zatrudnią synom opiekunki? Najdziwniejsze jest to, że te wszystkie kobiety, które zdają się zapominać, że ich synowie dawno wyrośli z pieluch to fajne, dzielne babki. Niejedna swoją beczkę soli zjadła. Moja teściowa jest "kobietą po przejściach", urodziła pięcioro dzieci, w ogole mądra z niej kobieta. Mężczyzn traktuje jak ułomny gatunek, któremu trzeba wiele wybaczać, a zarazem usługiwać, bo zagubią się w życiowej dźungli. Gdzie tu logika? Rany, dziewczyny, jak to jest?! Moja matka, która oczy wypłakała w małżeństwie z moim tatą, hoduje sobie drugiego "tatusia" z dwiema lewymi rękami. Moja teściowa już wyhodowała, a teraz ja zostałam uszczęśliwiona owocem jej pracy. Czasami mam wrażenie, że tylko kobiety są na tym świecie dorosłe. Inna sprawa, że to właśnie one skutecznie uniemozliwiają dorośnięcie swoim synom. I koło się zamyka. Co o tym myślicie?
    • Gość edziecko: anastazja Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 25.09.02, 12:02
      Witam! Bardzo ciekawy post napisalas. Cóż, zgadzam się z Tobą, że kobiety same hodują takich egoistów, ale myśle że nie robią tego celowo-po prostu same wyniosły z domu przekonanie,że do kobiety obowiązków należy pranie, gotowanie, zmywanie,szorowanie podłóg i tak szorują, piorą, gotuja swoim mężczyznom, a synowie, cóż oni przecież to wszystko obserwują, biorą przykład z ojca, który wraca z pracy i siada przed telewizorem, więc co innego mogą myśleć?Tkwiąc w takim schemacie przez spory kawałek zycia póżniej powielają ten schemat we własnych rodzinach, wydaje im się że to jest normalne i w porządku. Myślę też że dużo zależy od kobiety jaką spotkają w życiu-to, że wychowali sie w takim domu nie przekresla ich jeszcze jako facetów, kazdego faceta można przeciez mniej lub bardziej "wychować", a co najwazniejsze przed ślubem zorientować się, czy dany facet jest zwolennikiem układu partnerskiego czy pasożytniczego. Wiecie co, nawet takie szczególy-np. jesli dorosły facet nie pierze nawet swoich skarpet(a robi to za niego mamusia) to mysle że trzeba by sie grubo zastanowić zanim sie z kimś takim zwiąże :) Mój ojciec pochodzi z domu gdzie matka wykonywała praktycznie wszystkie domowe obowiazki, a on jest zupełnie inny-moi rodzice oboje pracują i oboje gotują, piorą, sprzątaja...- to naprawdeę równy podział ról, ale wiem że to w dużej mierze zasługa dominującej osobowości mojej mamy. Myślę, ze osobie pochodzącej z domu w którym panował partnerski układ łatwiej będzie nie wychowac egoisty (mam taką nadzieje bo sama mam synka :) )Niestety tak to już jest że często nieświadomie wpadamy w pewne niezdrowe schematy-na początku-to radość ugotować coś dla swojego mezczyzny, wyprać- zadowolony wtedy, uśmiechnięty- i nam samym nieraz takie uszczęśliwianie faceta sprawia wielką prayjemność. Wcale nie namawiam, żeby z tego zrezygnować, ale ograniczyć do minimum, bo czasem nim zdązymy sie obejrzeć a wszystko staje się rutyną i tworzy się błędne koło. Sama mam synka i nie planuje wychować go na egoistę, ale tego się nigdy nie planuje-któregos dnia po po prostu spostrzec mogę że jednak nim jest...juz nawet nie egoistą ale wogóle, że zobaczę w nim zło którego nie posiałam, nienawiść, której dostępu do nigo broniłam wszelkimi sposobami. Czasem bywa, że im bardziej się staramy, im bardziej zapatrzeni w jasno wytyczony cel tym więcej nam umyka gdzies tam po drodze .Im więcej czytamy podręcznikow dotyczacych wychowania tym bardziej nic wiemy. Jak zahamować to błedne kolo? Nie wiem, ale myślę że powinniśmy zacząć od siebie, sami przestac tkwić w stereotypach. Najważniejsze uświadomić sobie, że taki problem istnieje, ze chociaz staramy sie byc najlepszymi mamami na świecie i pragniemy naszym dzieciom nieba przychylić trzeba pamiętac o tym, że miłość polega nie tylko na obdarowywaniu, ale także na dawaniu. Trzeba więc też wymagać, mieć pewnie oczekiwania co do naszych dzieci (oczywiście tak żeby nie przesadzić w drugą stronę). Tak to sobie obmyśliłam, a co będzie dalej i jak to sie sprawdzi zobaczymy za parę lat( jak mój synek podrośnie) :)pozdawiam :)anastazja
      • Gość edziecko: AnjaT Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 25.09.02, 14:33
        Z egoistycznych narzeczonych...Anja
    • Gość edziecko: Magda72 Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 26.09.02, 02:40
      100% racji. Mam syna i też myślę, że dużo ode mnie zależy. Ale i dużo przychodzi z przykładu ojca. Stety lub niestety. Kalpa
    • Gość edziecko: Behemot Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 27.09.02, 15:26
      Masz zupełną rację. Zawsze to powtarzam: kobiety tak wychowują mężczyzn. Ja tylko czekam, kiedy moja teściowa pójdzie za moim mężem pomóc mu w toalecie. Zauważ, że kobiety same się nie szanują. Te antyfeministyczne teksty, których tyle w życiu słyszałam zwłaszcza w ustach starych kobiet z których wynika, że: facetowi wypada się upić, zdradzać, kobiety nie nadają się na kierownicze stanowiska itp. Mężczyżni nie mówią źle o sobie i są solidarni. Gdy mój mąż zachowywał się wobec mnie niezbyt w porządku w sytuacji gdy byłam w ciąży z drugim dzieckie, jego matka nie stanęła w mojej obronie, wręcz odwrotnie. Zarzuciła mi nawet, że nie musiałam za niego wychodzić skoro jest taki i wypomniała, że mnie utrzymuje (z powodu dzieci straciłam pracę)a jak pracowałam, to zarabiałam mało.Synka nie nauczyła niczego nawet słowa "przepraszam". Ale go kocha, cokolwiek by zrobił, zawsze stanie po jego stronie. Ja mam nadzieję, że wychowam syna inaczej.Pozdrawiam.
    • Gość edziecko: Berenika Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 30.09.02, 10:43
      Oj, tak, tak - trzy razy tak. Mnie się, chwała Bogu, dostał jakiś wyjątkowy egzemplarz, chociaż jedyny synek samotnej mamy - był raczej używany niz obsługiwany. Ale na przykład mój brat...To jakaś paranoja. Moja mama była wrogiem numer jeden rodziny mojego taty, z czego zdawała sobie świetnie sprawę - chciała robić karierę, a babcia życzyła synkowi (rzeczywiście wyjątkowo uzdolnionemu) żony, która będzie mu prać, prasować, gotować i sprzątać, a on będzie mógł rozwinąć skrzydła. i z tego mama sobie świetnie zdawała sprawę, ale tata akurat nie miał aż takich ambicji - czego mógł, tego się nauczył i nawet umie ugotowac krupnik :). (może dodam, że są małżeństwem dokładnie od 40 lat :) :) :) :love: )Wydawałoby się, że po takich przejściach mama wykaże się odrobiną rozsądku, jesli chodzi o wychowanie swojego syna - a gdzie tam. Mnie się uczyło gotowania - Marcina w życiu. Ja byłam rykiem naganiana do sprzątania - on trzy razy mniej. A teraz słyszę z ust mamy zdania, które zbijają mnie z nóg: "Ta Gosia (tj. bratowa) to w ogóle o Marcina nie dba, jakie on ma podarte spodnie!". No do cholery, co jest ???!!!! To duży chłopczyk, bliżej czterdziestki niz trzydziestki, a trzeba mu spodenki łatać? Ja nie mówię, żeby sobie sam to robił, ale dopilnować umie chyba, nie mówiąc już o kupieniu nowych. Czy ja mam miec pretensje do Roberta, że nie pierze mi skarpetek albo nie kupuje nowej bluzki? Nie. Ale już mój braciszek do swojej żony - powinien mieć.I to wszystko kobieta, dla której nigdy nie bło całym światem obskakiwanie męża i dzieci (chociaż radziła sobie z tym świetnie), kóra pracuje w trzech miejscach równocześnie i jest wybitnej klasy specjalistą w swojej, wcale nie tak znowu babskiej dziedzinie. Skąd ta tendencja do samoumartwiania?Mam nadzieję, że nasze dzieci (oby jak najwięcej :) ) będą umiały poradzić sobie w razie czego ze wszystkim i że nie wpoimy im poczucia, że dziewczynka w kuchni zmywa gary, podczas kiedy chłopczyk z nogami na stole pije piwko.Życzę i waszym dzieciom zdrowego rozsądku, niewątpliwie odzidziczonego po mamach :)Berek mama Żaby :bounce:
    • Gość edziecko: DagmaraKawalska Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 03.10.02, 10:49
      No,cóż nie oszukujmy się, wielu z nas niestety "Brakuje jaj".My mieszkamy z teściową. Na szczęście, nie trafiłam źle. Ale też stoczyłam niejedną walkę na początku. Mój mąz jest sporo starszy ode mnie, jest pierworodny, wydaje mi się, że traktowany lepiej, wyjatkowiej przez mamę. Nie wyprowadził się, bo mieał pracę, która wywiewała go na ponad pół roku z domu. Poza tym pasowało mu to, że mama prała skarpety. Ile ja się nazłościłam, żeby teściowa ( jeszcze wtedy nie) nie wyciągała z kosza na brudna bieliznę jego skarpet i majtek, bo " ręcznie to sie zawsze lepiej dopierze". Spodnie i koszule też mu prała. Jednocześnie pracowała cały czas. Jak znalazł pracę na lądzie, jak wracał do domu mama podsuwała wszystko a nawet po 22 przynosiła talerz kanapeczek na kolacyjkę. Ale powoli, powoli sie to skończyło. Oczywiście do teraz czasem słyszę, że powinnam coś tam mu zrobić, że nie on powinien pozmywaćitp. A my mamy umowę, ja gotuję ( bardzo to lubuię), on zmywa. Oczywiście nie zawsze, bo rozumiem, że czasem jest padnięty, ale w weekendy jak najbardzie. Ale mama go w tym często wyrecza. Ręce mi opadają, ale sie nie poddaje. A mój mąż jest samodzielnym, dorosłym facetem, czego jego mama nie zauważa.Aczkolwiek przy mnie jest partnerem, choć czasem wychodzi z niego macho. Nie pozmywa? To naczynia postoja brudne. Nie schował spodni lub skaroetek do kosza? Nie ma czystych. jest pojetny. mam nadzieję, że moje dzieci wychowam po prostu na ludzi, nie na chłopca i dziewczynkę. jestem feministką, nie kryje tego i bardzo mi zależy, żeby moja córka umiała walczyć o swoje na równi z bratem ( o ile oczywiście będzie go miała).jej kupie samochodziki, jemu miśka jak będzie chciał. I żadne tam "nie chodź bo się skaleczysz". Jak nie upadnie, nie nauczy się na drugi raz uważać. Może to troche brutalne, szczególnie widząc siniaki i guzy na slicznej buzi Weroniczki, ale nikt nie powiedział, że życie to bajka. Chcę dzieciom dać jak najlepszy start, a potem, każdy jest kowalem swojego losu.Niestety my jeszcze musimy ostro walczyć ze steoretypami, pewnie nasze córki też jeszcze powalczą. Ale to my kreujemy nowe istoty, my musimy zmienić nasz i ich światopogląd. Pozdrawiam. Daga
    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 03.10.02, 16:08
      No tak, Moja mama natomiast wychowywał mnie inaczej. Zmywam, potrafię prać i robię to dość często, zmywam, trzepę dywany, prasuję, bo moja narzeczona, kiedy zajdzie w ciąze, bęidze i tak miała przechlapane, kiedy ja zniknę na cały dzień... nie, nie na browarek za dotychczasowe dobre uczynki, tylko po to, aby zaproacować na rodzinę. Tu nie chodzi o egoizm, tylko o to, aby na samym początku zdeklarować się na to, co do kogo należy. Oczywiście pewnymi obowiązkami mozna się zamieniać lub wyreczać partnera. W sumie nie lubię kiedy moja narzeczona sama zakłaa zasłonki czy chce wytrzepać dywan. Czasami wyniesie smieci, ale uwierz mi, uszę być padnięty. Nie wiem, moze to dlatego, ze nie mieszkamy ze sobą na stałe, tylko weekendowo i tyklo czasmi (urlop , "L4") po kilka lub kiklanaście dni. Mam nadizeję, ze nie dam powodu mojej przyszłej żonie, do takiego patrzenia na mnie, jak Wy na swoich mężów.pzdr
      • Gość edziecko: 34579 Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 03.10.02, 16:58
        Ja też ci tego życzę, Marcinie!Jednak- dla pewności- daj jej może przeczytać swoje posty na EMAMIE ;))))))
      • Gość edziecko: AniaH Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 03.10.02, 17:08
        Czyżby idealny przyszły mąż??? Mój mąż potrafi dużo więcej,problem w tym,że oni rzadko robią coś z własnej incjatywy.O wszystko trzeba prosić.
        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 04.10.02, 06:08
          o nie, do ideału, to mam jeszcze daleką drogę, powiedzmy, że baaaaaaardzo daleką. ALe staram sie jak mogę.pzdr
          • Gość edziecko: eBeata Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 04.10.02, 08:43
            Marcin, masz starszego wolnego brata :-)
            • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 04.10.02, 08:50
              nie qmam, wyjaśnij o co biega z Młodym
    • Gość edziecko: Grazynusia Re: Skąd się biorą mężowie- egoiści? IP: *.* 05.10.02, 21:29
      Boze, jak madrze napisalas! Jestem w podobnej sytuacji, co Ty, ale ciagle z nadzieja, ze jednak nie zostane sama. Ze moj kochany "egoista" do mnie/nas wroci (psychicznie). I najgorsze, ze to, co on zarzuca mojemu zachowaniu (np. swego rodzaju matkowanie - naturalne u kazdej kobiety wynikajace z potrzeby serca, z milosci i instynktu macierzynskiego - spelnionego czy nie) to w gruncie rzeczy to, co mu najbardziej odpowiada i... jednoczesnie, czego nie cierpial u swojej matki. Sam sie nie moze zdecydowac. Bo zeby decydowac trzeba byc doroslym i myslec o innych, a to wymaga ciezkiej pracy. U facetow. Mam 8 miesiecznego synka i mam nadzieje, ze dzieki madrym czasopismom, ksiazkom i Wam przygotuje go do lepszego zycia i lepszego dla innej kobiety. Natura wyposazyla nas w niezwykle wrecz sily i oni to wykorzystuja. Ci, co niedojrzali. I kazda z nas pyta: czemu to mnie spotkalo. I jest nas coraz wiecej. Smutna to prawda. I gdyby nie dzieci i spoleczne stereotypy to moze latwiej byloby nam machnac na nich reka i pozostawic samym sobie, tylko sa jeszcze te Slodkie Malenstwa i wieksi Malcy, ktorzy podobno ich potrzebuja. I tak tkwimy ciagle w tym samym mysleniu i kopiujemy zachowania naszych mam i babc. I cierpimy.I pisze juz jak samotna, bo czasem naprawde sie boje. Na szczescie mam zrozumienie i wielkie wsparcie ze strony mojej Mamy i - co ciekawe - zadnego ze strony moje Taty (chora meska lojalnosc?).Pozdrawiam Was i zycze wszystkim mnostwa niespozytych sil dla siebie i tych Kochanych Maluchow, ktore mamy!!!Graza
Pełna wersja