ile alimentów na dwulatka?

06.12.06, 21:52
tak z ciekawosci pytam>Ja przedstawiłam w sądzi kwotę 700zl
utrzymania .Wnosiłam o 500zl alimentów.
Dostałam 300zl, sąd określił utrzymanie dwulatki na 450-500zl, kwestionując
moje wyliczenia

    • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 06.12.06, 22:22
      Ja podczas sprawy o alimenty bylam pytana nie tyle o rachunki ile wlasnie o sposob wyliczenia czyli skad takie a nie inne kwoty.
      W zwiazku z tym, ze rzeczywiscie siedzialam sama i moglam powiedziec skad sie wziela jaka pozycja a nie usmiechalam sie glupio i nie szukalam po papierach to mysle, ze poszlo w miare gladko.

      Mysle, ze sad nie tyle patrzy na kwote, ktora chesz dostac na dziecko a na to, jak motywujesz to, ze taka ma byc ta kwota.
    • mira59 Re: ile alimentów na dwulatka? 06.12.06, 22:46
      Moje dzieci pierwsze alimenty w 2002r. miały w kwocie po 250 zł,mieli wtedy 2
      lata i 3.5 roku.Obecnie mają 6 i 8 lat i alimenty w kwocie po 350 zł na każde
      dziecko.
    • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 08:46
      Ja wnioskowałam o 1200 zł. alimentów, tj. 2/3 z 1800 zł. (w wyliczeniach
      uwzględniłam każdy smoczek i każdą kromkę chleba, drogie testy alergiczne,
      meble itd.itd., same wiecie ile to wszystko kosztuje).
      Sąd wycenił koszt utrzymania dwulatka na 1200 zł. (w tym ponad 600
      zł.opiekunka) i zasądził mi 2/3 tej kwoty, tj. 800 zł.
      Moje znajome za moją namową także odważyły się wnioskować o kwotę wyższą niż
      1000 zł.
      Uważam, że kwota 300 zł. na dziecko urąga jego godności. Gdybyśmy masowo
      zaczęły występować o wiele wyższe alimenty, może Sądy zaczęłyby poważniej
      traktować nas i nasze dzieci.

      =======
      Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
      wszystkich głupich mężczyzn.
      • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 09:06
        Żądając 2/3 kosztów utrzymania dziecka motywowałam to swoimi "osobistymi
        staraniami" = spełniam swój obowiązek alimentacyjny wobec dziecka "w naturze",
        tj. nie dosypiam, dbam o to, żeby syn był zdrowy, czysty, najedzony, wyspany,
        szczęśliwy, żeby dobrze się rozwijał, miał poczucie bezpieczeństwa itd.itp.
        Tymczasem tatuś nie ma takich obowiązków, a przez to może rozwijać się
        zawodowo, dorabiać w nadgodzinach, jeździć na długie urlopy, wypoczywać,
        prowadzić bogate życie towarzyskie - wszystko to wpływa na jego "wyższą stopę
        życiową".

        =======
        Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
        wszystkich głupich mężczyzn.
        • mama_ameleczki Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 09:15
          mafema napisała:

          > Żądając 2/3 kosztów utrzymania dziecka motywowałam to swoimi "osobistymi
          > staraniami" = spełniam swój obowiązek alimentacyjny wobec dziecka "w
          naturze",
          > tj. nie dosypiam, dbam o to, żeby syn był zdrowy, czysty, najedzony, wyspany,
          > szczęśliwy, żeby dobrze się rozwijał, miał poczucie bezpieczeństwa itd.itp.
          > Tymczasem tatuś nie ma takich obowiązków, a przez to może rozwijać się
          > zawodowo, dorabiać w nadgodzinach, jeździć na długie urlopy, wypoczywać,
          > prowadzić bogate życie towarzyskie - wszystko to wpływa na jego "wyższą stopę
          > życiową".
          >
          > No właśnie- tylko ze Sedzina wycieniła moj wkład w wychowanie dziecka(100%)
          na 150 zł! hahaha!
          A Twój? Doceniła Cie troche bardziej?
          • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 10:27
            > > No właśnie- tylko ze Sedzina wycieniła moj wkład w wychowanie dziecka(100
            > %) na 150 zł! hahaha!
            > A Twój? Doceniła Cie troche bardziej?

            Wiesz co,nie rozpatrywałam tego w ten sposób, Sąd też nie wyceniał mojego
            wkładu w złotówkach, nie jestem dobra z matematyki i nie umiem tego przeliczyć.
            Właściwie to myślę sobie (awangardowo), że do każdego "materialnego" wyliczenia
            kosztów powinnyśmy dodawać przeliczone na złotówki "starania osobiste"...

            =======
            Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
            wszystkich głupich mężczyzn.
            • latortura Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 11:25
              chcesz 1200 zł z 1800 zł wypłaty mezczyzny tak?
              mam rozumiec ze w małzenstwie tez tak jest? taką kase wydaje sie CO MIESIĄC na
              dziecko?
              a jesli kobieta w takim zwiazku nie zarabia to mam rozumiec ze z 600 zł kóre
              zostają to pieniądze na czynsz i utrzymanie rodziców ?

              śmieszne

              1200 zł na jedno dziecko ! co miesiąc !

              przeciez to normalne, ze to są pieniadze nie tylko dla dziecka ale i dla matki,
              szok,

              ex mojegomeża tez chce wiecej, bo....opłaty jej wzrosły wink
              a przepraszam, to juz nie jest małzenstwo zeby były mąż płacił opłaty byłej
              zonki, a poza tym, mezczyznie opłaty nie rosną tak?

              żałosne, żałosne !!!!!!!!!!!!!!
              • latortura Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 11:27
                aha, i piszesz zeby sądy wkoncu powazniej traktowały Was i Wasze dzieci,
                a dzieci z koljenych związków? one brzuszków nie mają tak? wszystko nalezy sie
                pierwszym? bo co? bo wczesniej spłodzone, czesto "przypadkowo"?
                dzieci sie nie rozróznia na lepsze i gorsze...
                • mama_ameleczki Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 11:32
                  latortura napisała:

                  > > dzieci sie nie rozróznia na lepsze i gorsze...

                  Właśnie ciekawe tylko dlaczego sad mojemu dziecku przyznal o polowe mniejsze
                  aimenty niz "tatus" zeznal ze wydaje na (własnie) starsza córke!!??
                • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 12:11
                  Latortura. Oczywiscie. Tylko, ze gdzies czytalam ze jeden z sadow powiedzial cos takiego jednemu z tatusiow, ze jesli decydowal si ena nastepne dziecko to jego sprawa, bo doskonale wiedzial, ze ma to pierwsze i zobowiazania wobec niego - patrz alimenty, obowiazku wychowawcze.
                  Tylko ze jakims dziwnym trafem tatusiowie odkladaja te pierwsze dzieci na poleczki niczym zniszczone zabawki, biorac nowe dzieci, jak nowe, lepsze zabaweczki.

                  Kazde dziekco kosztuje.
                  Tylko, ze te drugie dzieci maja pelne rodziny, w razi echoroby sa dwie osoby do zajecie sie dzieckiem, w razie czego moga sie wymieniac, sa dwie osoby by dzielic sie urlopem, gdy trzeba jechac na wakacje...
                  • grzanka23 Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 13:06
                    Ja wyliczylam dziecko na 1500 zl.(na 2 latke)
                    dziecko sie leczy,przyjmuje leki.Nie wskazane jest przedszkole,wiec chodzimy na
                    zajecia.Przyznano mi 800zl,ale na rozwodzie byla inna sedzina i ona przyznala
                    700zl.
                    Wiec nie mam co biadolic.Tata placi regularnie do mych rak.Troche dokupuje
                    rzeczy-slodycze,ubrania,zabawki,owoce.
                    • madziulec Nie ma zlotego srodka 07.12.06, 13:45
                      To, co napisala Grznka jest bardzo rozsadne.
                      Rzeczywiscie chyba zalezy od tego jakie jest dziecko. Innego starania sie i tym samym innych nakladow finansowych wymaga dziekco zdrowe,a innych chore (tu jeszcze zalezy na co i jak ciezko chore).
                      Wazne jest tez to, czy matka jest zdrowa, bo jesli ona np. ma problemy zdrowotne i musi miec pomoc do sprawowania opieki nad dzieckiem (sa takie sytuacje - np. moja znajoma) to tez to wszystko inaczej zaczyna wygladac od strony kosztow.

                      Tak samo miejsce zamieszkania dziecka - miasto ma znaczenie, czy male czy duze a nawet rejon Polski (przeciez sa rozne koszty nawet wynajecia mieszkania i inne oplaty). Koszty opiekunki sa inne i jesli ktos wpisze warszawskie koszty w Olsztynie to narazi sie na wysmianie przez sad (pisze oczywiscie jako przyklad, bo nie wiem).

                      Tak wiec nei da sie powiedziec - mnie dziecko kosztuje 100 PLn, bo moze sie okazac, ze np. moja rodzina ma gospodarstwo (akurat nie ma i ubolewam nad tym) i dostarcza mi warzywa i owoce, po czym ten koszt w utrzymaniu dziecka mi odpada, a np. moja siostra ma dziecko strsze o pol roku wiec mam wszystkie ubranka po tym dziecku (tez akurat nie mam zadnego dziecka starszego ani tez mlodszego w rodzinie).
                      Podobnie mieszkanie z dziadkami zmniejsza wbrew pozorm koszty utrzymania bo gotowanie np. na 4 osoby koszt jednostkowy jednego obiadu zmniejsza.


                      Sa pewne koszty stale - np. zlobek czy przedszkole, koszty ksiazek czy tego typu rzeczy.
                      Ale tez moze sie okazac, ze np. ja .. chomikowalam przez .. dziesiat lat i moje dziecko teraz ma sporo ksiazek po mnie (i to jest akurat fakt - wiec oszczedzam na zakupie ksiazek - dzieki czemu m,oge przeznaczyc pieniadze na cos innego).
              • mafema Do latortury 07.12.06, 11:55
                Nie unoś się tak...
                1) Wypłata ojca dziecka jest dużo, dużo, dużo większa.
                2) Oczywiście, ze CO MIESIĄC nie wydaję na dziecko 1800 zł., na pewno wydaję
                ponad 1000 zł., z czego 650-670 na opiekunkę. To jest podstawa. Do tego
                dochodzą... ech... nie będę powtarzać tego, co na tym forum było tysiąckrotnie
                wałkowane.
                3) Na siebie to ja pieniędzy tatusia naprawdę nie potrzebuję, sama zarabiam.
                4) Ojciec mojego dziecka nie ma next, tzn. ma, co chwilę inną.
                5) Nie mam zamiaru sie przed Tobą tłumaczyć, autorka wątku pytała o wysokość
                alimentów na 2-latka, odpowiedziałam. Jeżeli chcesz się poskarżyć na ex swojego
                obecnego partnera - może załóż nowy wątek?
                Pozdrawiam

                =======
                Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
                wszystkich głupich mężczyzn.
              • chalsia Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 14:16
                > śmieszne
                >
                > 1200 zł na jedno dziecko ! co miesiąc !
                >
                > przeciez to normalne, ze to są pieniadze nie tylko dla dziecka ale i dla
                matki,
                >
                > szok,

                nie Latortura, wszystko zależy od konkretnego przypadku.
                Moje dziecko ma specjalne wymagania związane ze zdrowiem, bardzo dużo choruje,
                ja pracuję i w związku z tym potrzebna była (i jest) opiekunka.
                Jak dziecko miało 2-3 lata to sama opiekunka kosztowała ca. 1600 zł
                miesięcznie. Ojciec płacił wówczas alimenty (ustalone ugodowo) w takiej własnie
                kwocie. I zaręczam, że ani jeden grosik z alimentów nie szedł na mnie, ponieważ
                wówczas zarabiałam więcej od ojca dziecka.
                Chalsia
              • burza4 Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 16:53
                latortura napisała:


                > 1200 zł na jedno dziecko ! co miesiąc !

                wiesz, ja znam takich, którzy płacą po 3 tysiące, rekordzista wśród znajomych -
                8 tysięcy (na dwójkę) - i nie narzekają. Nie widzą po prostu powodu żeby
                oszczędzac na dziecku.
                >
                > przeciez to normalne, ze to są pieniadze nie tylko dla dziecka ale i dla
                matki,

                czyżby, a skąd wiesz? może wydatki na dziecko są znacznie wyższe niż alimenty?
                sama na swoje dziecko wydaję znacznie więcej


                > ex mojegomeża tez chce wiecej, bo....opłaty jej wzrosły wink

                no chamka normalnie, co za tupet...

                nie jej, a IM, dzieci z nią mieszkają, więc logiczne, że ojciec powinien
                partycypować w tych kosztach.


                > a przepraszam, to juz nie jest małzenstwo zeby były mąż płacił opłaty byłej
                > zonki, a poza tym, mezczyznie opłaty nie rosną tak?
                > żałosne, żałosne !!!!!!!!!!!!!!

                nikt cię nie uprzedzał że konsekwencje związku z rozwiedzionym będziesz
                odczuwać do końca życia? teraz się ocknęłaś?

                szok!!!!! szok!!!!
                • latortura burza4 07.12.06, 22:03
                  wiesz, ja znam takich, którzy płacą po 3 tysiące, rekordzista wśród znajomych -
                  >
                  > 8 tysięcy (na dwójkę) - i nie narzekają. Nie widzą po prostu powodu żeby
                  > oszczędzac na dziecku.


                  hm, oczywiscie, niech płacą skoro ich stac,
                  mój partner na dzieciach nie oszczedza, daje pieniądze adekwatne do swoich
                  zarobków,
                  pewnie gdyby zarabiał 200 tys. to i stówkę by im przelewał,

                  stówkę ???
                  ojej tak mało?
                  po co miałabym mu zostac kolejna stówka prawda? przeciez jak ma tyle to dałby i
                  ze 150 tys. czyż nie ?

                  czyżby, a skąd wiesz? może wydatki na dziecko są znacznie wyższe niż alimenty?
                  > sama na swoje dziecko wydaję znacznie więcej

                  wydatki na dziecko są takie na ile nas stac,
                  mam mniej - wydaję mniej, mam więcej - dam więcej,
                  nikt jakos nie interesuje sie losem owego faceta (mówie o normalnym facecie -
                  płacącym, nie pijącym, nie bijącym),
                  z czego ona ma zyc?
                  to że nie udało się mu małzenstwo ma znaczyc że do konca zycia ma biedowac i
                  zarabiac tylko i wyłącznie na byłą rodzinę?
                  na dzieci owszem, ale na byłą zonę?
                  a dlaczego, skoro ona pracuje?

                  bo jak wyjechał na kilka dni na urlop to zrobiła awanturę - jak to mozliwe ze
                  go stac? a dzieci nie zabrał ! a jednak ma jakies pieniądze!
                  jakim bezczelny ze w ciagu 365 dni pracy w roku 7 dni spedził na wakacjach,
                  skandal!
                  a przeciez mógł tą kwote wydac na dzieci, taka juz jego rola skoro je spłodził
                  (pewnie sam.........)

                  no chamka normalnie, co za tupet...
                  >
                  > nie jej, a IM, dzieci z nią mieszkają, więc logiczne, że ojciec powinien
                  > partycypować w tych kosztach.

                  a kto partycypuje w kosztach ojca? on sam tylko tak?
                  jej opłaty rosną, a jemu idą w dół?
                  a moze by tak zadzwonic, uzgodnic cos, porozmawiac po ludzku z byłym mezem?
                  nie, bo po co,
                  jej sie poprostu WSZYSTKO nalezy bo....przeciez była jego żoną,
                  tylko daj, daj, daj,

                  a w normalnym związku, w normalnym małzenstwie gdy zarobki z miesiaca na
                  miesiac są u partnerów stałe, nie ma podwyzek a opłaty rosną to co robią?
                  zonka goni męza aby dorobił?
                  a moze tak ustalają wspolnie jak do tego podejsc, moze zaczac na czyms
                  oszczedzac itd,
                  jakos po rozwodzie okazuje sie ze była zona nie musi na niczym osczedzac -
                  tzn.....nie powinna, bo facet ma dac i koniec, bez dyskusji,

                  nikt cię nie uprzedzał że konsekwencje związku z rozwiedzionym będziesz
                  > odczuwać do końca życia? teraz się ocknęłaś?
                  >
                  > szok!!!!! szok!!!!

                  długo juz jestem w tym zwiazku, jakże szczesliwym -
                  znam juz tajniki pogrywania ex żon, szantazu z dziecmi (oczywiscie wszystko dla
                  ICH DOBRA! a jakze),
                  szantaze dla ich dobra o spotkania z ojcem (mimo iz bardzo chca sie z nim
                  spotkac), płacz (bo zamiast ustalic cos z ojcem dzieci przekazuje informacje
                  przez dzieci, które wmieszane są w każdą kłótnie),
                  szkoda gadac,

                  konsekwencje do konca zycia?
                  a dlaczego?
                  konsekwencje do konca zycia to bedzie odczuwała była zona, bo to jej sie
                  małzenstwo nie udało,
                  my oboje - jako dobrana juz para, a nie para biorąca ślub "z wpadki" - dbamy o
                  to aby tych konsekwencji nie było,
                  dzieci konsekwencją?
                  kiedys alimenty sie skonczą, kontakt pozostanie- i dobrze- bedzie wieksza
                  rodzina,
                  a exia niech sie wkoncu zajmie własnym zyciem a nie utrudnia zycia innym,

                  ma pracę, wiec niech zadba tez o finanse,
                  kto powiedział ze rodzine utrzymuje tylko facet?
                  to nie te czasy !

                  aha, wina zawsze lezy po obu stronach,
                  nieudane małzenstwo nie to nie koniecznie wina faceta,
                  moze warto sie nad tym zastanowic...

                  a pozniej zaczac normalnie rozmawiac, jesli jest to facet, z którym rozmawiac
                  sie da,

                  a, i jeszcze jedno,
                  wiele z Was pewnie zwiąże sie kiedys najprawdopodobniej z rozwiedzionym facetem,

                  życze Wam takiej własnie zgryźliwej exi, moze wtedy poczujecie jak to jest gdy
                  z Waszego budzetu chce wyciagac coraz wieceji wiecej - mimo iz np ma naprawde
                  duzo, bo tylko o taką sytuacje mi tu chodzi,
                  gdy ma ... i ciągle chce...
                  • madziulec Re: burza4 07.12.06, 22:28
                    A spojrz na to z drugiej strony.
                    Moj eks jest wlasnie taki.. ot, z tej wlasnie drugiej strony, czyli ma kogos. Nie, nie ma drugiego dziecka, wiec nie ma problemu ktore dziecko ma dostac wiecej (choc tu bym dyskutowala, bo jest dziekco jego partnerki).
                    I... to ja musze kombinowac z wakacjami, ni ema mozliwosci, bym wyjechala choc na JEDEM weekend w ciagu roku (2 dni na 365) bez dziecka, podczas, gdy ojciec dzieck awyjezdza spokojnie kompletnie sie nie przejmujac, ze przy okazji przepadaja mu wyznaczone wizyty przez sad, na 2 tygodnie w lato i mniej wiecej 2 tygodnie w zimie.
                    Swojego dziecka nigdy nie zabiera.
                    Nie, nie robie awantury. Taka awantura nic by niezmienila, bo moj eks zawsze bedzie uwazal, ze on MI placi za to, ze ja gotuje dziecku, ze to DLA MNIE sa alimenty, bym byla sluzaca dziecka, nie zastanawia sie, ze dziekco dzieki temu ma swoje ulubione posilki, dzieki temu ma oplacony zlobek, dzieki temu ma nowe buty (a wydatek spory, bo zimowe kosztowaly 200 zl), nie mysli, ze dzieki temu nie wywalili nas z domu (bo eks jakos zapomnial, ze rowniez bral kredyt na to mieszkanie).

                    Ja wszystko rozumiem, ze dwie osoby sie rozchodza, ze jakos im kiedys nie bylo po drodze. Ale osoba, ktora sie decyduje na faceta po przejsciach musi liczyc sie z tym, ze niestety ten oto facet bedzie wydawal iles pieniedzy (zasadzoncyh czy nie) na swoje dzieci z pierwszego zwiazku, bedzie z nimi spedzal iles czasu (aha, u nas zawsze sa telefony i smsy podczas wizyty u dziecka... ). Niestey. I jesli sie na to zdecydowalas - wybacz - widzialy galy co braly, jak mowi stare przyslowie pszczol.
                    • mira59 "Widziały gały co brały" 07.12.06, 23:33
                      Patrzę inaczej niż mówi przysłowie.
                      Jest dziecko z pierwszego związku,ma określone potrzeby,które rodzicie
                      powinni/muszą zaspokajać.Tylko bardzo często zdarza się,że liczy się tylko
                      kasa,kasa,kasa...I z nas (matek) wychodzi jad!założył nową rodzinę,ma dziecko?
                      To mu dowalę-wystąpię o podwyżkę.Nie ma znaczenia czy potrzeby dziecka wzrosły
                      czy nie,liczy się chęć udupienia ojca.Za to,że ma nową rodzinę,że jest
                      szczęśliwy,że mu się układa...
                      Cieszę się,że potrafię zachować dystans.
                      • madziulec Re: "Widziały gały co brały" 07.12.06, 23:42
                        A ja mysle, ze bardzo chetnie wiele osob przedstawia sie jako te, ktore sa "pond to", ktore sa te lepsze, nie pazerne na kase. Bo przeciez stawiaja sie wtedy w bardzo dobrym swietle, a nie pokazuja - kurcez, wcal enie jest tak latwo jak chcialabym by bylo.
                        Czytalam ty iles postow, jak to matki z duma opowiadaly, ze sa w stanie ze swojej pensji utrzymac siebie i dziecko. Gratuluje. Czy te panie sa na stanowisku prezesa Orlenu czy Prezydenta m.st. warszawy?? Z tego co pamietam pierwsza osoba to mezczyzna, a druga nie jest samotna matka.
                        Nie jest latwo i kazda z nas, ktora samotnie boryka sie z wychowywaniem dziecka wie, ze jest to wlasnie od strony finansowej trudne.
                        I jasne - ja tez wolalabym swojemu eksowi powiedziec, by sobie swoja kase wepchnal w buty, w gardlo (zarabia ok. 6 razy tyle co ja, a ja naprawde zle nie zarabiam) to jednak nie moge mu tego powiedziec, bo pieniadze na dziecko sa potrzebne.

                        Mysle, ze to fajnie jest pokazac sie z innej strony, niz w rzeczywistosci - ale to juz ma do siebie internet, gdzie nikt nas nie zna i nie wie kim tak naprawde jestesmy.


                        Zas co do zalozenia przez faceta nowej rodziny. Zakladajac ze jednak bylby z nami to decyzja o nowym dziecku podjeta zostalaby pewnie w oparciu rowniez o przeslanki ekonomiczne - czyli w jakims momencie padloby pytanie "czy nas na to dziecko stac", "czy sobie poradzimy?". Jesli po szybklim podliczeniu dochodow i wydatkow para stwierdza, ze jednak nie - zazwyczaj ich dziekco zostaje jedynakiem. Niestety przy drugim zwiazku takie pytania nie pytaja, a jesli juz to bardzo rzadko.
                        • latortura Re: "Widziały gały co brały" 08.12.06, 10:34
                          madziulec,
                          rozumiem, ze w drugim związku dzieci byc nie powinno, mimo iż czesto kobieta w
                          tym drugim związku jest bezdzietna ???
                          wybacz, nigdy nie zrezygnowałabym z macierzynstwa tylko dlatego, ze tamtym
                          dzieciom może byc gorzej,
                          bez przesady,

                          zrobimy wszystko ( a w szczególnosci mój partner, by dzieciom niczego nie
                          zabrakło - ich matka z pewnoscia tego nie doceni, jestem pewna, ze bedzie
                          wciskac dzieciom bzdury,ze ojciec bedzie miał nowe dziecko, ze juz nie bedą mu
                          potrzebne- taka "mądra" matka poprostu),
                          ja sie postaram by dzieci miały wspólny kontakt, by sie spotykały, wkoncu bedą
                          rodzenstwem,

                          a czy w małzenstwie analizuje sie az tak dokładnie kwestię, czy stac na dziecko?
                          nie sądze...
                          znam wiele kobiet, które porafiły w umiejętny sposób "postarac sie" aby drugie
                          dziecko przyszło na swiat bez konsultacji z jego ojcem,

                          a co do wyjazdów, to w naszym przypadku jest akurat tak, ze chcemy zabrac
                          dzieci na całodniową wycieczke, czy na weekend a exia pisze, ze nie pozwoli, że
                          najpierw trzeba spełnic warunek: pierwszy, drugi, trzeci...
                          dzieci płaczą bo chcą jechac, ona nie pozwala, po czym zgadza sie łaskawie,
                          myśląc ze dzieci bedą jej wdzieczne - mam nadzieje ze wkoncu zobaczą jak
                          manipuluje ich uczuciami, starsze dziecko juz powoli widzi,

                          takze ...kazda sytuacja jest inna,
                          ja wnioskuje tyle:
                          kobieta która ma dobrego exia robi wszystko zeby sie na nim zemscic (bo ma
                          drugą rodzinę, bo jest szczesliwy...itp), manipuluje dziecmi bo tylko ta bron
                          jej pozostała,

                          kobieta która ma złego exia - tez jest niezadowolona, ale wtedy ma przynajmniej
                          powody,

                          nie ma rozwiązania,
                          najwazniejsze to inteligencja, której niestety exi partnera zawsze brakowało...
                          • madziulec Re: "Widziały gały co brały" 08.12.06, 10:52
                            Nie powiedzialam, ze nie powinno.
                            Ale napisalam wyraznie, ze jesli dwojka ludzi jest ze soba to analizuje czy stac ich na DRUGIE dziecko. A to jednoczesnie oznacza, ze wlasnie dziecko z drugiego zwiazku jest tym drugim i nie moze juz w tym momencie byc kaprysem chwili.
                            Ty, jako kobieta, ktora jest z mezczyzna nie rozumiesz moze tego, z on ma spore zobowiazania - czasowe, finansowe, emocjonalne, slowem - juz nigdy nie bedzie wolny. Wlasnie - NIGDY. On po prostu zawsze bedzie mial dzieci z pierwszego zwiazku, chyba ze jest strasznym chamem i przestanie utrzymywac z nimi kontakty (ale akurat tu nie jest ten przypadek).
                            Mysle, ze akurat Twoja osoba, Twoje starania zeby dzieci si espotykaly na wiele sie nie zdadza - moze byc tak, ze dzieci z pierwszego zwiazku beda postrzegac ojca jako zdrajce a Ciebie jako ta, ktora ojca zabrala (kiedys byl taki artykul wlasnie o osobie, ktora byla traktowana strasznie wlasnie przez dzieci ojca z pierwszego zwiazku, bo dla nich byla nikim i wybacz ale wg mnie mialy racje).
                            Dzieci z pirwszego zwiazku nie maja obowiazku jezdzic z Toba - maja za to obowiazek jezdzic z ojcem i z nim spedzac czas. Nie z Toba, nie z Twoimi dziecmi, nie z jego dziecmi z waszego zwiazku. Czas, ktory spedza maja spedzic z ojcem.


                            I naprawde bawi mnei to, ze wciaz sie widzi matki jako kobiety manipulujace dziecmi, by nastawialy przeciwko tym biednym macochom, ktore tak naprawde dla ich dzieci sa nikim.. jakiz by mialy w tym cel??? Rozumiem nastawianie przeciewko ojcu, ale to chyba nie ta sprawa...
                            • jowita771 Re: "Widziały gały co brały" 08.12.06, 12:08
                              mój NM nie zamierza spędzać ulopu beze mnie. jak to sie nie spodoba jego córce,
                              to trudno. z naszymi wspólnymi dziećmi też będziemy wyjeżdzać razem. ja i on
                              jesteśmy dla siebie najblizszymi osobami, czy to się komuś podoba czy nie.
                              mam dziecko, ale uważam, że na pierwszym miejscu jest partner. na szczęście
                              trafiłam na faceta, który myśli tak samo. dziecko dorosnie i znajdzie kogoś,
                              kto będzie dla niego najważniejszy. my jestesmy najważniejsi dla siebie.
                              • madziulec Re: "Widziały gały co brały" 08.12.06, 12:18
                                Wiesz, partner umrze mniej wiecej w miare szybko - jedyna osoba, ktora pozostanie to dziecko, ktore bedzie moglo zapewnic godna, lub wlasnie nie - starosc.
                                Coz... Jak widac w waszym przypadku te niegodna, bo ... nie dbacie nawet o szacunek dzieci. Bo uwazacie, ze jestescie pepkiem swiata, tymczasem zycie nie jest tak, ze sie tylko bierze. Zycie to wieczne "cos za cos".

                                Brutalne jest to co napisalam, lecz zycie niestety wystawia nam rachunki za konsumpcyjne podejscie do zycia. Zycze, by Tobie wystawilo jak najpozniej, bys nie popatrzyla, ze masz np. chorego partnera, a dziecko by Ci nie powiedzialo, ze ma Cie gdzies, bo jak potrzebowalo waszej pomocy i opieki to wy mieliscie je gdzies.
                                • jowita771 Re: "Widziały gały co brały" 08.12.06, 12:26
                                  madziulec, chyba nadinterpretujesz. pojechałaś po mnie, tylko niesłusznie.
                                  nie napisałam, ze nie dbamy o dziecko. po prostu mój model zycia jest taki, że
                                  dziecko nie jest centrum mojego świata. to różnica. po prostu nie odpowiada mi
                                  model zycia matki-Polki, męczennicy poświęcającej wszystko dla dziecka. taki
                                  model jak u nas wystepuje jeszcze chyba tylko w Ameryce Południowej. i ani
                                  Polska ani tamte kraje nie należą do najlepiej rozwiniętych. i moją metoda da
                                  się wychować dzieci tak, aby mnie szanowały na starość, zapewniam Cię,
                                  zaobserwowałam kilka przypadków.
                            • latortura madziulec 08.12.06, 14:08
                              Ty, jako kobieta, ktora jest z mezczyzna nie rozumiesz moze tego, z on ma spore
                              > zobowiazania - czasowe, finansowe, emocjonalne, slowem - juz nigdy nie bedzie
                              > wolny. Wlasnie - NIGDY. On po prostu zawsze bedzie mial dzieci z pierwszego
                              zwi
                              > azku, chyba ze jest strasznym chamem i przestanie utrzymywac z nimi kontakty
                              (a
                              > le akurat tu nie jest ten przypadek).

                              ależ ja doskonale rozumiem Jego zobowiązania - świadomie jestem w tym związku,
                              jak dla manie to On jest wolny,
                              wolny od związku z inną kobietą, tyle że ma dzieci,

                              Mysle, ze akurat Twoja osoba, Twoje starania zeby dzieci si espotykaly na wiele
                              > sie nie zdadza - moze byc tak, ze dzieci z pierwszego zwiazku beda postrzegac
                              > ojca jako zdrajce a Ciebie jako ta, ktora ojca zabrala (kiedys byl taki
                              artykul
                              > wlasnie o osobie, ktora byla traktowana strasznie wlasnie przez dzieci ojca z
                              > pierwszego zwiazku, bo dla nich byla nikim i wybacz ale wg mnie mialy racje).
                              > Dzieci z pirwszego zwiazku nie maja obowiazku jezdzic z Toba - maja za to
                              obowi
                              > azek jezdzic z ojcem i z nim spedzac czas. Nie z Toba, nie z Twoimi dziecmi,
                              ni
                              > e z jego dziecmi z waszego zwiazku. Czas, ktory spedza maja spedzic z ojcem.

                              tak sie składa ze z dziecmi mam dobry stosunek,
                              i mysle ze moje starnia jednak na cos sie zdadzą, bo u mnie jest taka sytuacja
                              jak u przedmówczyni, mój partner nie pojedzie nigdzie beze mnie wink
                              jesli miałby jechac na wakacje z dziecmi to tylko i wyłącznie gdy ja pojade, na
                              weekend i wypad w gory tak samo,
                              jestem dla Niego bardzo wazna i racja jest w tym, ze dzieci kiedys odejdą z
                              domu, moze się "wypną" na rodziców, nie docenią staran, moze wyjada na stałe za
                              granice, a partner zostanie,
                              tak więc w tym przypadku mają obowiązek jezdzic tez ze mną, co im w ogóle nie
                              przeszkadza, wrecz przeciwnie - ku złosci exi, ze mamy dobry kontakt,

                              i mysle ze własnie o to tu chodzi,
                              nie potraficie pogodzic sie z tym ze Wasze dzieci mogą polubic partnerke byłego
                              meza,
                              ot i tyle...
                              • madziulec Latortura 08.12.06, 15:06
                                Podobnie jak ktoras z samodzielnych zaczynam zastanawiac sie co taka osoba jak Ty robi tu na tym forum? Jestes samodzielna matka? Nie. Masz klopot zwiazany z samodzielnych wychowywaniem dziecka, uzyskaniem alimentow, uzyskaniem paszportu, problemem zastraszania (jak kilka tu osob) jesli nie wycofasz sprawy o alimnety?
                                Widzisz... Oczywiscie Ty przedstawiasz swojego faceta jako ideala. Ja tez 3 lata temu rowniez powiedzialabym, ze jest idealem, co wiecej - dalabym sobie za niego reke odciaz i nawet podobna sytuacja miala miejsce po urodzeniu naszego dziecka.
                                Zmienilo sie jak maly mial niecaly rok, wtedy gdy ojciec mojego synka zdecydowal, ze taki model rodziny juz mu nie pasuje. Mysle, ze tak naprawde nastapilo zmeczenie materialu - wstawainie w nocy, pobyty w szpitalu itp. Miala miejsce przemoc.

                                Jego aktualna partnerka rowniez widzi go przez pryzmat rozowych okularow, choc nie jest jakas gowniara, a kobieta dojrzala, z dzieckiem znacznie starszym od mojego (praktycznie 5-razy starszym).
                                Ona przedstawia go jako chodzacego aniola.
                                Tu tylko kojarzy mi sie takie skojarzenie - na poczatku kazdego zwiazku pokazujemy sie partnerom jako zupelnie inne osoby. Bo chcemy byc lepsi, bardziej lubiani. To jest bardzo ludzkie. Nie, nie chce bys pisala, ze akurat w Twim przypadku to nei ma miejsca - ze w Twoim zwiazku tak nie jest.
                                W kazdym jest, kazdy chce miec kogos, kto go bedzi ekochal, lubil i akceptowal, dlatego wlasnie troszke udajemy kogos innego.

                                Stad nie chodzi mi o krytykowanie Ciebie, ale pomysl - za jakis czas bedziecie tylko para staruszkow - fajnie byloby miec gromadke wnuczkow prawda??? Fajnie byloby spotkac sie z tymi wnuczkami a nie tylko siedziec nawet slodko trzymajac sie za raczki ale tylko we dwojke przed telewizorem...
                                I ja mysle, ze dlatego wlasnie kontakt ojciec - dzieci, podcas gdy TY do tego ukladu wybacz, al enie nalezysz, jest bardzo wazny. Ty tam jestes obca i chocbys bardzo byla ojcu tych dzieci bliska - chyba musisz to zaakceptowac albo staniesz sie wrogiem tych dzieci.

                                I mysle tez, ze oczywiscie nie wiem dlaczego, ale pojawiaja sie tu glosy macoch jakie super kontakty maja z pasierbami i pasierbicami.. Nie wiem dlaczego, ale chyba jednak bajki maja w sobie nieco prawdy.
                                • latortura Re: Latortura 08.12.06, 15:34
                                  znam partnera 8 lat wieć rózowe okulary juz spadły...
                                  i nadal jest super, trzeba poprostu sie dobrac,


                                  Stad nie chodzi mi o krytykowanie Ciebie, ale pomysl - za jakis czas bedziecie
                                  > tylko para staruszkow - fajnie byloby miec gromadke wnuczkow prawda??? Fajnie
                                  b
                                  > yloby spotkac sie z tymi wnuczkami a nie tylko siedziec nawet slodko
                                  trzymajac
                                  > sie za raczki ale tylko we dwojke przed telewizorem...
                                  > I ja mysle, ze dlatego wlasnie kontakt ojciec - dzieci, podcas gdy TY do tego
                                  u
                                  > kladu wybacz, al enie nalezysz, jest bardzo wazny. Ty tam jestes obca i
                                  chocbys
                                  > bardzo byla ojcu tych dzieci bliska - chyba musisz to zaakceptowac albo stanie
                                  > sz sie wrogiem tych dzieci.


                                  alez my nie zostaniemy sami trzymający sie za rączki,
                                  nasz dzidzius jest w drodze,
                                  on bedzie miał kiedys wnuki i bedziemy własnie taką rodzinką siedząca sobie
                                  razem,
                                  moze dzieci z poprzedniego małzenstwa nie bedą pasowac do tego obrazka co? o
                                  tym nie pomyslałas?


                                  nie twierdze ze układ ojcic-dzieci nie jest wazny,

                                  i wcale nie dąże do tego, by te dzieci traktowały mnie jakos super, nie jest mi
                                  to potrzebne do szczecia poprostu,

                                  wymagam tylko szacunku i normalnych kontaktów,
                                  gdyby tego nie chciały jestem pewna,ze nie spotykałyby sie w moim towarzystwie,
                                  a mają wybór, nie stawiamy ich przed faktem dokonanym: musze byc i juz,

                                  partner nie pojedzie z nimi beze mnie na wakacje i akies wypady, ale w
                                  codziennych relacjach i owszem, spotyka sie z nimi sam, wozi do szkoły itp,

                                  bardzo czesto gdy przychodza do nas, pobede chwilkę, przygotuję
                                  jedzonko,ulubione słodycze i...wychodze, zostawiam ich samych,
                                  a Jego córka niezadowolona ze poszłam, bo...porysowałaby ze mną, poczytała itd,

                                  własnie Wam sie wydaje ze macocha niepasuje do układu tamtej rodziny,
                                  a ja powiem ze dzieci z poprzedniego zwiazku moga nie pasowac do nowej, pełnej
                                  rodziny...
                                  tyle ze nigdy u nas tak nie bedzie,

                                  tylko ze jak Wy macie nowegopartnera to robicie wszystko by sytuacja była
                                  super, żalicie sie tutaj,ze nowy partner sobie nie radzi itd, a po co Wam to,
                                  przeciez to obca osoba prawda?
                                  a jednak zależy Wam...
                                  • madziulec Re: Latortura 08.12.06, 15:49
                                    Czytam sobie. Dzidzius jest w drodze. Ale to nei dzidzius jest najwazniejszy. Nie owoc milosci, nie to, co powinno byc najwazniejsze w zwiazku.
                                    Najwazniejszy jest Twoj partner i Ty - sama to napisalas.
                                    Wiec podejrzewam, ze oczywiscie moze nei zapiszesz sie od razu do Klubu matek wyrodnych, ale jakos nie widze wiezi ... Przepraszam, ze to pisze, bo wnioskuje to tylko i wylacznie z Twoich postow, kompletnie Cie nie znajac.
                                    Nikt nei wie jak sie zycie ulozy, jakie bedzie to dziecko. moze wlasnie to dziecko an was sie wypnie i zostana wam tylko dzieci z pierwszego malzenstwa Twojego partnera i co wtedy??? Chcialabys, by ktos kto Cie nienawidzi krztal sie kolo Ciebie??? Ja chyba nie, to bylaby chora sytuacja.

                                    Zycie polega na tym, ze zawsze robimy w zyciu cos, tak jakby inwestujemy, to cos do nas wraca z rozna sila. Jesli tak sie odnosisz do cudzych dzieci, ogolnie olewczo (moze sie myle, ale takie odnosze wrazenie) to moze sie zadrzyc, wrecz duze prawdopodobienstwo, ze wlasnie wlasne dziekco, czyli ta osoba, na ktorej bedzie Ci zalezec wlasnie tak Cie potraktuje.
                                    Bo zycie to nie obrazek, ktory sobie namalujesz i postawisz i bedziesz patrzec i wywalisz tego, kto Ci nie bedzi epasowac. Zycie to uklady z ludzmi, ktorzy czesto nam nie pasuja, a jednak jakos musimy z nimi wspolzyc.


                                    A co do szacunku - dzieci nie maja wbudowanego programu pt. szcunek. Jesli im pokazesz co to jest napewno sie naucza tego, beda wiedziec. jesli zas masz do nich taki stosunek jak pokazujesz, ze to nie one sa najwazniejsze dla ojca a TY - coz... moze byc roznie. Dzieci ucza sie od nas.
                                    Taka jest prawda.
                                    Tak wiec trzeba nmiec szacunek dla dzieci, dla ich innosci, dla ich pottrzeb, emocji itp.
                      • latortura Re: "Widziały gały co brały" 08.12.06, 10:20
                        mira,
                        nie mogłaś lepiej ując tego o co mi chodziło,


                        chylę czoła dla inteligentnej kobiety...
                • jowita771 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 11:59
                  pewnie, że są konsekwencje, ale niektóre eksi przesadzają. nasza mieszka
                  zagranicą, ma tam dość zamożną rodzinę. dzieci z tamtej rodziny biegają na
                  zajęcia pozaszkolne, mają drogie zabawki itd. i nasza eksia sobie wymyśliła, że
                  będzie równać do nich. jak była z moim NM, twierdziła, ze on za duzo pracuje.
                  teraz twierdzi, ze powinien pracować więcej, bo ich córka powinna mieć to, co
                  tamte dzieci. ale on teraz też ma rodzinę i chce spędzać czas również z nami, a
                  ona jak chce dać córce to, co mają tamte dzieci, to niech na to zarobi.
                  a co do decydowania się na nastepne dziecko, nasza eksia zarała dziecko i
                  utrudnia kontakty jak może, ale nie spodobało jej się, że NM będzie miał
                  kolejne dziecko. więc on powinien ponieść konsekwencje jej decyzji i nie mieć
                  pełnej rodziny, żeby córka miała frykasy? bez przesady.
                  • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 12:04
                    Jowita, czy obowiazkiem rodziny matki dzieci jest utrzymywac jej dzieci? NiE. To obowiazek jej i ojca dziecka.

                    Wiec opowiadanie, ze ktos byl dobry i sponsorowal cos rodzinie jest fajne i mile ze strony tej rodziny ale "laska panska na pstym koniu jezdzi" i exia ma prawo teraz zadac takiego samego poziomu zycia dla swoich dzieci jakie one mialy.
                    • jowita771 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 12:12
                      nie zrozumiałaś. ona nie żąda poziomu takiego, jaki był wcześniej, tylko
                      wyzszego, bo inni mają. tam, gdzie mieszka rzeczywiście poziom zycia jest
                      wyzszy, ale nikt jej nie kazał tam jechać. wręcz przeciwnie, wywiozła dziecko
                      bez zgody i wiedzy ojca. i teraz wymagania, bo tam koszty utrzymania są wysokie
                      i on ma jej dać. to niech wraca, tu jest taniej.
                      • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 12:23
                        Jasne, ukradla dziekco, przewiozla przez zielona granice.
                        Moze przewiozla w kontenerze lub... pod podwoziem TIR-a????

                        A teraz realniejsza wersja - byla sprawa o paszport - ona dostala zgode, moze nawet nie bylo takiej sprawy a on spokojnie poszedl do wydzialu paszportowego i podpisal zgode na wydanie dziecku paszportu.
                        No i co? Czy taka wersja jest realniejsza? Wydaje mi sie ze tak.
                        Posiadanie paszportu zwykel laczy sie z mozliwoscia podrozowania, ba nawet zamieszkania za granica. Wiec eks wiedzac o tym (bo nie ma mozliwosci by dziecko mialo paszport bez wiedzy ojca, chyba ze nie ma praw rodzicielskich) ze dziecko ma paszport musial sie liczyc z tym, ze kiedys wczesniej czy pozniej jego byla partnerka (zona?) wyjedzie. Ona majac tam rodzine pewnie myslala o tym, by tam sie zaczepic, gdyz pewnie prosciej o prace, miala wieksze zaplecze i mogla liczyc na ew. opieke nad dzieckiem, gdy pojdzie do pracy (na co nie moze liczyc - co wynika z Twoich postow, bo TY jestes tylko dla swojego partnera a on TYLKO dla Ciebie a nie dla jakichs tam dzieci).

                        Teraz sie zastanowmy czy to co piszesz jest logiczne? Nie.
                        Poprosimy o oficjalna wersje wydarzen, a nie o wersje wydarzen rozgoryczonej nastepnej kobiety faceta majacego dzieci z pierwszego zwiazku.
                        • jowita771 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 12:31
                          sprawy o paszport nie było, byli małżeństwem, dziecko miało paszport, byli
                          wcześniej razem zagranicą. jakis czas później ona pojechała sama., dziecko
                          zostało z nim w Polsce. jak wróciła, to za jakis czas wzięła dziecko i
                          pojechała do swojej matki. jak dzwonił, to nie mógł jej zastać przez kilka dni,
                          a potem teściowa mu powiedziała, żeby dał sobie spokój i nie szukał kontaktu,
                          bo ona się tam zakochała i juz go nie chce. nawet adresu nie zostawiła.
                          jak widać nie wszystkie eksie są w porządku.
                          • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 12:37
                            Przepraszam, że się wtrącam, ale zaraz mnie trafi...
                            Czy nie ma jakiegoś forum dla Next-ek???
                            Miało być o alimentach na dwulatka, temat dla samodzielnych mam...

                            =======
                            Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
                            wszystkich głupich mężczyzn.
                            • jowita771 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 12:39
                              przepraszam
                            • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 13:05
                              Jest forum Macochy. Ale jakos cos je tu przyciaga. Chyba cos za bardzo uwielbiaja sie czepiac i widzec w samodzielnych matkach wszelkie zlo dziejszego swiata.
                              A kiedys myslalam, ze za to odpowiedzialni sa rowerzysci
                              • jowita771 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 13:17
                                przepraszam, ale to już ostatni mój post w tym wątku nie na temat.
                                madziulec, skorzystałam z wyszukiwarki, żeby zobaczyć co z ciebie za ptica. i
                                już wiem, że niepotrzebnie zaczynałam z tobą rozmawiać. nawet inne samodzielne
                                nie traktują cię jak partnera do rozmowy, bo jesteś pieniaczką i niczym więcej.
                                to naprawdę nie moja wina, że facet kopnął cię w dupę.
                                • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 13:29
                                  Jowita, to nei moja wina, ze musialam wziac sobie "uzywany egzemplarz" i musisz si eteraz wyzywac na innych osobach wink Jak komus w zyciu nie wychodzi to zawsze szuka winnych obok a nie w sobie. Jak bylabys szczesliwa napewno nei saczylabys tu swojego jadu tylko spokojnie wiodla swoje podobno szczesliwe zycie ze swoim partnerem.
                                  Nie jest tak, wiec dlatego sie tu wyzewnetzrniasz, dodatkowo wszystkie samodzielne matki sa winne wszystkich zlych przezyc jakie Cie w zyciu spotkaly wink))


                                  Pozdrawiam macoche, ktora jakos moze sie dowiedziala po slubie ze jej facet ma dzieci z pierwszego zwiazku z moze nawet traktuja ja jak powsinoge i to jej najbardziej przeszkadza, bo przeciez chcialaby byc ta ukochana "mamusia", a jej to nie wychodzi ;_)
                                  • madziulec poprawka 08.12.06, 13:30
                                    w pierwszym zdaniu "musialas" a nie "musialam" wink
                                  • latortura madziulec 08.12.06, 14:29
                                    Jowita, to nei moja wina, ze musialam wziac sobie "uzywany egzemplarz" i musisz
                                    > si eteraz wyzywac na innych osobach wink Jak komus w zyciu nie wychodzi to zaws
                                    > ze szuka winnych obok a nie w sobie. Jak bylabys szczesliwa napewno nei
                                    saczyla
                                    > bys tu swojego jadu tylko spokojnie wiodla swoje podobno szczesliwe zycie ze
                                    sw
                                    > oim partnerem.
                                    > Nie jest tak, wiec dlatego sie tu wyzewnetzrniasz, dodatkowo wszystkie
                                    samodzie
                                    > lne matki sa winne wszystkich zlych przezyc jakie Cie w zyciu spotkaly wink))

                                    bardzo brzydkie słowa "uzywany egzemplarz",
                                    skoro same tak piszecie to ja tez tak powiem:
                                    facet jednak nie zabiera ze sobą dzieci, czyli owego bagazu jak to nazywacie,

                                    to Wy zostajecie z dziecmi, wiec kto tu wychodzi na "używany egzemplarz" ?

                                    nie podoba mi sie to co napisałam bo tak nie uwazam, ale jestes zgryzliwa to ja
                                    tez wink

                                    ja jestem szczesliwa i podejrzewam ze Jowita tez,
                                    a to ze troche jadu posączymy wink
                                    złosc nas poprostu bierze jak czytamy cos takiego,
                                    to Wy z nas robicie harpie i hieny,
                                    nie zalezy mi na pieniądzach na tyle zebym robiła wszystko by dzieci partnera
                                    miały jak najmniej, wrecz przeciwnie, wiele zrobiłam jzu od siebie w tej
                                    kwestii,

                                    Nie jest tak, wiec dlatego sie tu wyzewnetzrniasz, dodatkowo wszystkie samodzie
                                    > lne matki sa winne wszystkich zlych przezyc jakie Cie w zyciu spotkaly wink))
                                    >

                                    napewno nie są winne, ale w duzym stopniu przyczyniają sie aby to zycie
                                    uprzykrzyc, no i własnie...dlaczego?

                                    mysle ze chyba jednak z zazdrosci...

                                    przykre, ze samej nie potrafiło sie utrzymac małzenstwa a były mąż z inną
                                    kobieta tworzą cudowną parę wink
                                    • madziulec Re: madziulec 08.12.06, 15:16
                                      A zastanawialas sie dlaczego nie zabiera tych dzieci???
                                      Ja sie zaastanawialam wink Moj eks od chwili odejscia - przypomne, bo moze nie znasz historii- od maja 2005 grozil mi ze dziecko mi zabierze. Oczywiscie grozil grozil, grozil. W tzw. miedzyczasie ja wystapilam o alimenty, potem o ustalenie kontaktow i jakos eks zapomnial o zabieraniu dziecka.
                                      Zeby bylo smieszkaniej zabral za to samochod, wiec nie zastanawiajac sie - bo bylo miw ygodniej przeprowadzilam dziecko do dziadkow. Tatus wiec (ah, wielka milosc przeciez do dziecka) - 43 dni dziecka nie widzial... Dziecko go potem nie poznalo. Potrafil tylko mnie straszyc a na moje propozycje spotkania w parku na spacerze reagowal cisza i olewaniem.
                                      Dlaczego dziecka nie zabral? Otoz powiem Ci - orzeczenie o niepelnosprawnosci, koniecznosc owczesnej rehabilitacji 2 razy w tygodniu po 40 minut, ryzyko ze dziecko trafi do szpitala z zakazeniem ukladu moczowego w kazdej chwili (to jego podstawowew schorzenie), do tego - opieka psychologa i hematologa.
                                      Nieee, eks sobie garba nie ma ochoty wziac. O ilez ciekawiej jest pojawic sie 6 razy w miesiacu, nie zabrac dziecka nawet na wakacje.

                                      Tu chcialabym Ci powiedziec, ze rok temu wnioskujac wo widzenia napisal, ze chce miec kazdy weekend i miesiac wakacji. Teraz weekendy odwoluje, bo ma studia podyplomowe, a na wakacje jezdzi ze swoja partnerka.


                                      Tak to wyglada. Dziecko jego partnerki ma 10 lat, jest w stanie sobie samo poradzic, mozn aje wyslac na oboz, kolonie.. Moj szkrab ma 2,5 roku - wybacz, ale wymaga pomocy, wstawania w nocy... Na to moj eks nie jest przygotowany. Podobnie jak nie ma zamiaru zajmowac sie dzieckiem gdy jest chore itp.


                                      Co zas do tej "cudownej pary"... Moj eks ostatnio podpisywal ze mna akt notarialny przekazania mieszkania dla naszego dziecka. Od niedawna nosi obraczke. Na podpisanie aktu ja zdjal.. I w akcie jest kawaleer, chco twierdzize wzial slub. Coz - jesli Twoj partner wypiera sie tak samno Ciebie jak moj byly swojej damy serca to wspolczuje. Rzeczywsiscie mozna na tym budowac zaufanie i przyszle szczescie.
                                      • latortura Re: madziulec 08.12.06, 15:24

                                        • madziulec Re: madziulec 08.12.06, 15:41
                                          napisalam slowo "jesli" co oznacza pewnie wiesz, a jesli nie, przykro mi, nie chce mi sie tlumaczyc zawilosci jezyka polskiego.
                                          Wracajac jednak do meritum sprawy.

                                          Polacze dwa watki - zainspirowal mnie ten Twoj stan blogoslawiony, to swiadome przezywani etacierzynstwa i inne tego typu. Cholera, wiesz, moj tez to niby mial i co?? Nie przeszkodzilo mu to w momencie gdy maly mial niecaly rok powiedziec, ze ogolnie to dziecko przerazliwie kocha (hmm.. tu pytanie do Ciebie - czym wyraza sie milosc ojca do dziecka?? - dla mnie absolutnie nie pieniedzmi, a czasem, ktory ojciec spedza z dzieckiem, tym co ojciec dziecku przekazuje, tym, co mu daje od siebie itp) ale tak naprawde to sie wyprowadza, bo.. i tu juz zabraklo mu odwagi podac praw3dziwa przyczyne wyprowadzki.

                                          Ciaza byla doskonalym sprawdzianem - wszystkie USG wspolnie, porod wspolnie, przecinanie pepowiny i to wszystko. A jednak facet nadal nei rozumie.

                                          Zycze Ci by Tobie sie ulozylo, bo wbrew pozorom to wcale nie jest tak, ze eksia jest jakas zla zawistna kobieta,, ale niech ktos nas tych bylych tez nie postrzega jako kogos kto broni szczescia, my tylko nie chcemy by odbywalo sie to kosztem naszym a przede wszystkim naszych dzieci, co dzieje sie nagminnie
                        • latortura madziulec 08.12.06, 14:14
                          >Teraz sie zastanowmy czy to co piszesz jest logiczne? Nie.
                          Poprosimy o oficjalna wersje wydarzen, a nie o wersje wydarzen rozgoryczonej
                          nastepnej kobiety faceta
                          majacego dzieci z pierwszego zwiazku.<


                          rozgorączkowane to raczej są byłe zony,
                          drugie partnerki to juz raczej przemyslane, dorosłe, rozsadne decyzje faceta,
                          czesto te prawdziwe miłosci..
                    • latortura madziulec 08.12.06, 14:11
                      Jowita, czy obowiazkiem rodziny matki dzieci jest utrzymywac jej dzieci? NiE. T
                      > o obowiazek jej i ojca dziecka.
                      >
                      same sobie przeczycie,
                      pełno tu postów "jak wyciągnąc kase od żony byłego meza albo od Jego rodziców"
                      • madziulec Re: madziulec 08.12.06, 15:07
                        Ja nie probowalam - po pierwsze dlatego ze moj eks nie ma zony po drugie jego rodzice nie maja kasy wink
                        Moze na przyszlosc kieruj swoje zarzuty do wlasciwych osob???
                  • latortura jowitka ;) 08.12.06, 14:19
                    nie spodobało jej się, że NM będzie miał
                    > kolejne dziecko. więc on powinien ponieść konsekwencje jej decyzji i nie mieć
                    > pełnej rodziny, żeby córka miała frykasy? bez przesady.

                    kochana im sie nigdy nie podoba że byli meżowie beda mieli kolejne dziecko wink
                    jak tak mozna? to tylko one mogą ułozyc sobie na nowo zycie bo im sie nalezy,
                    wszystko im sie NALEZY bo ktos je nazwał kiedys "żonami",
                    wstretne jest to co piszą niektóre tu kobiety,
                    faceta po rozwodzie to lepiej wystrzelac, bo po co ma byc jeszcze kiedys
                    szczesliwy, w dodatku z jakąs inną kobietą wink

                    nie daj Boze bedzie fajna i dzieci ją polubią,

                    tak jowita,
                    dzieci z pierwszych małzenstw powinny miec frykasy,
                    te z drugiego związku są mniej wazne...
            • mama_ameleczki Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 11:28
              u mnie to sedzina TAK wyliczyła
              • latortura Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 11:38
                nie iwem, nie wiem...
                dla mnie to ten kraj jest popieprzony,

                i niektórzy faceci i niektóre kobiety,
                gdyby faceci normalnie płacili i przyznawali sie do swoich dzieci to nie byłoby
                tych problemów,
                a jesli jest tak jak jest, to niech wkoncu ten cholerny rząd zrobi cos by takim
                kobietom było łatwiej,
                w ogóle nas nie chronią, w du..e to mają,
                sami robią dzieci na lewo i prawo, gdzie tam beda sie przejmowac cudzymi,

                jest we mnie mnóstwo nerwów i zalu,
                mój mąż płaci, zajmuje sie dziecmi z poprzedniego małzenstwa, jest dobrym ojcem
                a exi ciągle źle !
                stad we mnie tyle agresji, wrrr

                chciałabym czasem opisac Wam jak to jest własnie w przypadku mojego faceta,
                większosc z Was chwyciłaby sie za głowe, ze tak mozna postepowac,
                wiele z Was cieszyłoby sie z takiej sytuacji i odpoweidzialnego faceta,
                dlaczego wiec exia nie potrafi? tylko ciagle jej mało!
    • joanna9969 Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 18:29
      Gdzies czytalam ze w Polsce chca wprowadzic uregulowane stale stawki alimentow w
      stosunku do zarobkow ojca .
      Uwazam ze to jest bardzo dobry pomysl bo ten system ktory jest teraz jest bardzo
      dla matek niesprawiedliwy .

      Wezmy na przyklad ten watek , jednej mamie zostalo przysadzone 300 zl a drugiej 800
      zl na dziecko w podobnym wieku no i od podobnie zarabiajacego ojca (tego nie
      wiemy ale zakladamy ze tak jest).
      Ta druga byla moze lepiej przygotowana , miala bardziej przychylny sad i tak
      dalej ta pierwsza nie miala tyle szczescia.

      Staly system alimentacyjny istnieje w wielu krajach i sie sprawdza np tu gdzie
      mieszkam w Kanadzie alimenty na jedno dziecko to jest okolo 10% udokumentowanych
      zarobkow ojca . I to sie sprawdza .

      Ojciec wie ile sie tych alimentow spodziewac , i nie ma niespodzanki w postaci
      ogromnych kosztow utrzymania dziecka bo ma na przyklad nieuczciwa ex ktora
      zalatwila sobie rachunek od opiekunki na XXX sume , no wiadomo sami swieci po
      tym swiecie nie chodza.

      I dla matki jest to bardziej sprawiedliwe bo teraz nasze obie mamy dostana np
      600 przy podobnie zarabiajacych ex.

      • burza4 Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 18:55
        nie wiem, czy kanadyjski system jest sprawiedliwy, dla mnie 10% zarobków to
        śmieszne, w pełnych rodzinach relatywnie najwięcej kasy przeznacza się na
        dzieci (czy ponosząc bieżące wydatki, czy inwestując w ich przyszłość), tylko
        tego się po prostu nie liczy. Po rozwodzie mają dostać ochłapy?

        pomijam już prosty fakt, że w polskich realiach byłaby to kwota zbliżona raczej
        do kieszonkowego niż pokrycia kosztów utrzymania. Pamiętaj że średnia krajowa
        to coś około 2 tysięcy netto, a więc 10% nie wystarczyłoyby nawet na opłacenie
        PAŃSTWOWEGO przedszkola. Opiekunka w Warszawie kosztuje min. 800 zł, a dla
        wielu osób jest to konieczność, a nie widzimisię, bo po prostu nie ma miejsc w
        żłobkach/przedszkolach.

        żadnych zmian tego typu się jednak nie planuje, czytałaś raczej czyjeś wywody,
        i bardzo dobrze - powód jest prosty - w wielu przypadkach bardzo łatwo te
        zarobki obniżyć. Mój eks 8 lat temu oficjalnie zarabiał 450 zł, czyli mniej niż
        miał rachunków. Tak naprawdę - ponad 2 tysiące. Masa osób prowadzi działalność
        gospodarczą, gdzie wystarczy wziąć parę faktur, żeby zysku nie wykazywać - i co
        wtedy?
        • joanna9969 Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 19:25
          a uwazasz ze to ze jedna mama 2-latka dostaje 300 a druga 800 (zakladajac te
          same zarobki ojca) to sprawiedliwe ?

          A wiadomosc o takich planach czytalam w gazecie w wywiadzie z pania z biura
          ktore zajmuje sie przywroceniem Funduszu Alimentacyjnego.
          • burza4 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 13:50
            joanna9969 napisała:

            > a uwazasz ze to ze jedna mama 2-latka dostaje 300 a druga 800 (zakladajac te
            > same zarobki ojca) to sprawiedliwe ?

            kochana, takie stwierdzenia lepperyzmem trącą. To nie epoka realnego
            socjalizmu, żeby wszyscy mieli równo. Sprawiedliwie ma być z uwzględnieniem
            (zgodnie z przepisami) 2 czynników:
            - usprawiedliwionych potrzeb dziecka - które są bardzo indywidualną sprawą
            - MOŻLIWOŚCI zarobkowych ojca (możliwości, a nie zarobków)

            i wystarczy, jeśli ten przepis będzie respektowany, a widzimisię sędziów nie
            będzie głównym czynnikiem różnicującym wysokość alimentów.

            nie ma stałej kwoty na utrzymanie, jedno dziecko ma np. alergię albo inne
            schorzenia, musi mieć opiekunkę, mama wynajmuje mieszkanie, itd, inna może być
            w zupełnie innej sytuacji - mieszkać u rodziców, korzystać z bezpłatnej opieki
            babci. Różnice w kosztach utrzymania pomiędzy różnymi miejscami w Polsce są
            kolosalne, w Warszawie wynajem mieszkania kosztuje 1500 zł, w mniejszej
            miejscowości takie samo wynajmniesz za 400. W Warszawie metr2 mieszkania
            kosztuje 4-6 tysięcy, gdzie indziej kupisz za 2, itd. Kumpela w Pcimiu za
            opiekunkę płaci 300 zl, u mnie w pracy dziewczyny płacą po 1200. Jaka tu może
            być urawniłowka??

            przy podobnej pensji dana rodzina ma zupełnie inne priorytety, dla jednego
            kupno książki czy basen dla dziecka, czy wyjazd na narty jest standardem, dla
            innego - zbędnym luksusem. Standard życia niektórych nie przewiduje np.
            chodzenia do dentysty, czy odpłatnych szczepień... znam ludzi, którzy nie mogą
            się nadziwić po co się chodzi do teatru (bilet 60 zł) skoro można sobie DVD
            pożyczyć od sąsiada.

            A dziecko ma prawo do tego aby standard życia mu się nie obniżył z powodu
            rozwodu rodziców.

            na marginesie - w przypadku działalności gospodarczej można wnioskować o
            alimenty na podstawie obrotów firmy i standardu życia ojca, i powołać świadków,
            jeśli np. jego firma ma stratę, a ojciec nowe BMW. Na tej zasadzie bankrutujący
            znajomy ma 3,5 tysiąca alimentów.


        • madziulec Re: ile alimentów na dwulatka? 07.12.06, 20:42
          Poruszylas bardzo ciekawy problem - mianowice dzialalnosc gospodarcza.
          Moj eks wykazal w swoim PIT-cie dochody rzedu 1400 zl, tymczasem jednoczesnie w sadzie wykazywal wydatki rzedu okolo 5000 na miesiac (bez jedzenia) - same stale wydatki (mieszkanie, opieka medyczna itp).
          Sad wyraznie to napisal w uzasadnieniu wyroku, ze jest to niemozliwe i ze m.in. dlatego daje takie a nie inne alimenty.

          Ja wiem jak to dzila - w koncu mieszkalam z tym czlowiekiem 3,5 roku...
        • mamba30 Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 09:18
          burza4 napisała:

          Masa osób prowadzi działalność
          > gospodarczą, gdzie wystarczy wziąć parę faktur, żeby zysku nie wykazywać - i
          co wtedy?


          dokładnie tak. Jestem teraz w trakcie sprawy o podwyższenie alimentów a
          dokładnie 10 stycznia będę miała 3 z rzędu i mój ex właśnie prowadzi
          działalność gospod. która jest działalnościa usługową - wartość faktury, którą
          wystawi jest jego przychodem, nie ma kosztów lokalu i innych, jedynie paliwo,
          telefon i zus. Wyobraźcie sobie, że PIT za ub. rok opiewa na kwotę przychodu
          103.000,00 zł. a mój "biedny" ex utrzymuje, że jego średni m-ny dochód wynosił
          1.900,00 zł.....
      • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 09:26
        1) Joanna9969 zapomniałaś tylko, ze "Polak potrafi"...
        Tatusiowie pracują na czarno, a oficjalnie siedza na bezrobotnym. Ojciec mojego
        dziecka prowadzi działalność, która oficjalnie wykazuje dziesiątki tysięcy
        STRAT. Z tych "strat" tatuś finansuje huczne imprezy, drogie wczasy i swoje
        piękne, nowe samochody - i dobrze, nie żałuję mu, ale gdyby Sąd dał się nabrać
        na jego nędzę i brak dochodów...?
        W Polsce jest oficjalne społeczne przyzwolenie na "wymigiwanie się" od płacenia
        alimentów wszelkimi metodami, taka jest prawda.

        2) Zauważcie, że Mama, która dostała 300 zł. występowała o 700, ja dostałam
        800, bo miałam odwagę wystąpić o 1200 (mimo narażenia się na lincz ze strony
        Latorury). Boimy się zarzutów o materializm i wyzyskiwanie "biednego tatusia",
        robią z nas hieny i harpie, a my potulnie kulimy ogon i godzimy się na ochłap w
        wysokości 200 zł.alimentów od zdrowego, wykształconego, posiadającego dobry
        zawód ojca dziecka...

        =======
        Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
        wszystkich głupich mężczyzn.
        • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 09:40
          Sprostowanie: Mama, która dostała 300 zł. wnosiła o 500 zł. alimentów, a nie
          700 jak napisałam wyżej.

          =======
          Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
          wszystkich głupich mężczyzn.
          • mafema Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 10:33
            I jeszcze coś, kilka razy w TV i gazetach mignęła mi taka oto informacja:
            wychowanie dziecka od urodzenia do pełnoletności kosztuje średnio 500 tys. zł.
            (tak wyliczyli eksperci).
            www.wprost.pl/ar/?O=83402
            Podzielcie sobie 500 tys. przez 18 lat, a potem przez 12 m-cy...


            =======
            Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
            wszystkich głupich mężczyzn.
            • kasiunia.fm Re: do latortury 08.12.06, 10:48
              Wszędzie są dwie strony medalu i każdy patrzy na swoją. Rozumiem, że TY
              uważasz, że MY chcemy ciągle za duzo na DZIECI bo dla Twoich (czy dla Was),
              jest wtedy mniej. Piszesz, że Przecieć naszym byłym i ich rodzinom rachunki
              rosną, owszem, ale i nam też rosną. Niewiem dlaczego sądzisz, że alimenty idą
              też na matkę, to nie jest sprawiedliwe. Jasne zdarza sie i tak, że ojciec
              dziecka płaci tyle, że i matka ma coś z tego ale jest i tak, że kwota alimentów
              nie starcza. Piszesz też że powinnyśmy spokojnie się dogadać z ex, owszem to
              byłoby najlepsze i najrozsądniejsze rozwiązanie i może Twój mąż i Ty jesteście
              takimi ludzmi że da się z Wami dojśC do rozsądnych rozwiązań. Jednak niestety
              nie zawsze tak jest, niekiedy to my dążymy do ugody a słyszymy w najlepszym
              przypadku trzask odkładanej suchawki. Wiem, że Ty i Twój mąż oraz wasze dzieci
              mają prawo do normalnego i spokojnego życia bez byłych, no ale niestety Twój
              mąż ma "zobowiązania", które będą z nim do końca życia a i dużej bo WSZYSKIE
              dzieci będą po nim dziedziczyc na równych prawach. Masz szczęscie że zyjesz w
              szczęśliwym związku, my tego szczęścia nie miałyśmy, źle wybrałyśmy, ale nie
              obrażaj nas i nie sugeruj, że jesteśmy nieodpowiedzalnymi "latawicami" i mamy
              dzieci z przypadku. Moje dziecko stworzyła miłość, tylko potem jemu się
              znudziło byc tatą ...
              Odpowiadając na pytanie wątku, to mój dwulatek ma od taty 300 zł i ani grosika
              więcej (nawet w Mikołaja o nim nie pamiętał ...). Wnosiłam do sądu o 400 zł bo
              koszty utrzymania wyceniłam na 800 zł ale adwokat zaproponował ugodę i
              przystałam na 300 zł. Tak więc widzisz latortury, z nami można się dogadać
              tylko trzeba chcieć. Pozdrwawiam
              • latortura kasiunia.fm 08.12.06, 14:56
                Wszędzie są dwie strony medalu i każdy patrzy na swoją. Rozumiem, że TY
                > uważasz, że MY chcemy ciągle za duzo na DZIECI bo dla Twoich (czy dla Was),
                > jest wtedy mniej. Piszesz, że Przecieć naszym byłym i ich rodzinom rachunki
                > rosną, owszem, ale i nam też rosną. Niewiem dlaczego sądzisz, że alimenty idą
                > też na matkę, to nie jest sprawiedliwe. Jasne zdarza sie i tak, że ojciec
                > dziecka płaci tyle, że i matka ma coś z tego ale jest i tak, że kwota
                alimentów

                dlaczego wciąż obracie kota ogonem - my swoje, Wy swoje,
                nie uwazam ze chcecie za duzo, uwazam ze chcecie czasem wiecej "tak poprostu"
                zeby sie zemscic, zeby dokopac,
                absolutnie nie myślę ze nie powinnyscie dostawac pieniedzy,
                tylko wkurzają mnie te wyliczenia: kromeczka, majteczki, ble, ble, ble...

                w małzenstwie tez tak robiłyscie?
                nie sadze!

                ja mówie ze opłaty rosną exi, a nam moze nie?
                a Ty powtarzasz to samo o sobie,
                oczywiscie ze rosną, wszedzie rosną,
                ale pensje nie zawsze, raczej czesto stoją na takim samym poziomie,
                wiec jesli facet zarobi 3000,
                exia np 1500,
                opłaty rosną, a exia chce wiecej,
                ale 3000 nadal w tym samym miejscu i 1500 w tym samym miejscu
                to dlaczego facet ma dac wiecej ???????????

                a moze by tak zapytac, czy ma?
                czy go stac?
                ale po co, niech płaci jak spłodził (sam oczywiscie - gwałtem pewnie),

                wiecie co, jestem prawei pewna, ze gdyby większosc tych byłych mezów zapytac
                kiedys spokojnie:
                słuchaj, czy byłoby mozliwa spokojna rozmowa o pieniadzach, czy byłbys w stanie
                płacic troche wiecej, pomóc...
                nie wiem, moze ja sądze po swoim facecie ze jest normalny i takich własnie
                rozmów oczekuje a nie smsa: potrzebuje na to, na to, na tamto....
                a gdy nie otrzyma smsa zwrotnego to pisze: nie zobaczysz wiecej dzieci...
                po czym dzieci same chca zobaczys sie z ojcem i wychodzą z domu wink

                >ale niestety Twój
                > mąż ma "zobowiązania", które będą z nim do końca życia a i dużej bo WSZYSKIE
                > dzieci będą po nim dziedziczyc na równych prawach. Masz szczęscie że zyjesz w
                > szczęśliwym związku, my tego szczęścia nie miałyśmy, źle wybrałyśmy,ale nie
                > obrażaj nas i nie sugeruj, że jesteśmy nieodpowiedzalnymi "latawicami" i mamy
                > dzieci z przypadku. Moje dziecko stworzyła miłość, tylko potem jemu się
                > znudziło byc tatą ...


                tak, zobowiązania mogą byc do konca zycia ( choc te wielkie finansowe do
                usamodzielnienia sie dzieci wiec raczej nie do konca zycia),

                ale czy była zona ma byc obecna do konca zycia?
                oj, chyba nie...

                nie widze zebym w któryms tekscie użyła słowa latawica,
                dzieci mojego faceta nie zostały poczete z miłosci wiec po tym sądze,
                małzenstwo z wpadki po kilku miesiacach znajomosci,
                wiec czego mozna oczekiwac po takim małzenstwie,
                dwie obce sobie osoby pewnego dnia muszą zaczac ze sobą mieszkac i zajac się
                spłodzonym nieodpowiedzialnie dzieckiem,

                Odpowiadając na pytanie wątku, to mój dwulatek ma od taty 300 zł i ani grosika
                > więcej (nawet w Mikołaja o nim nie pamiętał ...). Wnosiłam do sądu o 400 zł
                bo
                > koszty utrzymania wyceniłam na 800 zł ale adwokat zaproponował ugodę i
                > przystałam na 300 zł. Tak więc widzisz latortury, z nami można się dogadać
                > tylko trzeba chcieć. Pozdrwawiam

                oczywiscie ze mozna sie dogadac, wcale nie sadze ze nie,
                powtarzam, 300 zł jak dla mnie to smieszna kwota - widocznie facet świnia (ale
                kiedys tego faceta sie wybrało, wiec to jestkonsekwencja jakiegos
                wczesniejszego wyboru),
                no i własnie "ani grosika wiecej"
                a w naszym przypadku te grosiki wiecej to oprócz alimentów jakies 300 zł
                dodatkowo wydawane na dzieci,
                oczywiscie urodziny, Mikołaj, Gwiazdka super prezenty,

                kazda sytuacja jest inna,
                prawda jest taka ze exie nigdy nie zroumią nexi i odwrotnie,
                niestety
                • madziulec Re: kasiunia.fm 08.12.06, 15:20
                  Wiesz.... za podszeptem nexi eks zabral samochod kupiony dla mojego dziecka bym miala je czym wozic (30 km ) do lekarzy, do dziadkow, ktorzy sie nim codziennie zajmowali, za jej podszeptem przestal pacic SWOJ (bo razem bralismy) kredyt mieszkaniowy.

                  Oczywiscie uwazam, ze ona jest bardzo pokojowo nastawiona do mojego dziecka, szczegolnie, ze dostalam od niej tyle maili swiadczacych o tym, ze jest odwrotnie.

                  Aha.. nie zapominajmy o tym, ze teraz dziecko nexi uzywa mojego discmana, ktorego dostalam na mikolajki od eksa... To tak w celu poprawienia humoru i sarkastyczniewink

                  Poza tym masz racje - ciesze sie, ze sie go pozbylam wink))))
                  • latortura Re: kasiunia.fm 08.12.06, 15:47
                    ale się gryziemy wink
                    słuchaj, Ty masz swoje racje, ja swoje,

                    są exie i "exie", są nexie i "nexie",
                    ja nie podszeptuję takich rzeczy,
                    o ! ale podszeptałam ostatnio facetowi: kup mu ten droższy, bo jest lepszy
                    (chodziło własnie o prezent na mikołaja) mimo iz przeznaczył okresloną sme na
                    prezenty,
                    miał moje wsparcie, małą akceptacje i podpowiedź co do kupna,
                    wiec nie kazda macocha jest jak z "kopciuszka",


                    a co do discmana wink

                    czy tak bez pytania wzięło?
                    niech ktos z dorosłych nad tym czuwa wink
                    jak Twój discman znalazł sie u exia?


                    pozbyłas sie i juz, i dobrze...
                    niektórzy faceci poprostu na nas nie zasługują,
                    ja tez w swoim zyciu sie kilku pozbyłam, a ten z którym jestem jest tym
                    własciwym,
                    czego kazdej kobiecie zycze, spotkania tego własciwego,

                    dla jednej z nas facet moze byc draniem a dla drugiej bedzie aniołem, trzeba
                    tylko sie własciwei dobrac,

                    pozdrawiam Cie i zycze miłego wieczoru,
                    mnie juz powoli bola plecy od tego siedzenia
                    • madziulec Re: kasiunia.fm 08.12.06, 15:58
                      Po pierwsze ja nie odbieram tego jako gryzienie sie.
                      Absolutnie, nawet nei odbieram tego jako klotnie. Po prostu spokojna rozmowa.

                      Widzisz - juz to napisalam w ktoryms z postow. Czy jesli bylabys wredna jedza, taka naprawde wredna to napisalabys tu na forum tak jestem wredna, spowodowalam, ze dziecko mojego faceta ma nizsze alimenty, spowodowalam, ze sie widuja rzadziej, spowodowalam, ze ... ? Nie, Nie napisalabys. Tak samo jak wiele matek nie napisze, ze tak naprawde nie zawsze postepuje fair po to by uzyskac wyzsze alimenty (ja na przyklad nie mam moze najwyzszych ale to co mi zostaje wlapacam na polise posagowa dla malego, wiec chciaqlabym miec wiecej..).
                      Tak samo nie napisze, ze jestem wredna suka, ktora zabrania spotkan z ojcem. O, co to to nie. Tu kazda pisze - ja nie zabraniam, to tylko on, ten zly nie hce sie widywac z moim dzieckiem. Tymczasem zycie jest rozne.. Nie jest bialo-czarne. Czasem jest tak, ze facet rzeczywiscie ma to gdzies, trudno wydobyc alimenty, a czasem - matka w bolu, zalu stara sie dowalic maksymalnie wysokie alimenty i wywalic faceta ze swojego zycia na ile sie da, w tym tazke i z zycia dziecka.

                      Moj eks sam z siebie nie za bardzo wie co ma robic z dzieckiem. Prezenty kupuje nieadekwatne - ostatnio ona mu cos chyba polecila, ale dziaka nie zainteresowalo to... Na gwiazdke ja powiedzialam co ma kupic i wiem, ze bedzie trafione, znam swoje dziecko i to chyba jest dobre rozwiazanie.

                      Co zas do discmana - nie nie wzielo bez pytania - oczywiscie. tak samo jak jego mamusia bez pytania nie wziela samochodu. Tatus dziecka wzial. po discmanie zostaly mi sluchawki, zasilacz i cos jeszcze wink (jakies czesci)
                      A eks po prostu wzial z domu, lezal na wierzchu... Tyle. I sie wyprowadzil. Nie ma szans na odzyskanie, mimo wielokrotnych prosb.
                      Podobnie jak zdjec dzieck aprzegranych na plyty CD - prosilam okolo pol roku...
                      (wlasnie takie zachowanie eksa nie powoduje ze ta eksia jest pokojowo nastawiona a nexia nie wie o jego wyczynach, bo mysli ze wszystko jest ok)

                      Sa po prostu rozni faceci, niektorzy niezle si ekamufluja, moj robil to przez 3,5 roku wspolnego mieszkania smile
                      I wcal enie jest tak, ze dla drugiej bedzie aniolem, bo jesli ma sie osobowosc przemocowca to nigdy dobrze nie bedzie.

                      Pozdrawiam.
        • latortura Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 10:43
          mafema,
          nie mów o linczu bo ja złą kobietą nie jestem wink

          myślisz ze ja byłabym zadowolona z 300 zł na dziecko, absolutnie !
          NIGDY nie bede popierac facetów którzy mają a nie płacą, dla takiech facetów
          brak mi słów - nie komentuje tego nawet,

          nie robię z Was harpi i hien,
          nie cierpie tylko głupoty kobiet, które mają sie dobrze, dostają fajne
          alimenty, ojciec chce zajmowac sie dzieckiem a one utrudniają,

          rozumiem ze tutaj w wiekszosci są kobiety których faceci to dranie?
          chciałabym to poprostu wiedziec,
          bo byc moze dałoby sie z niektórymi normalnie porozmawiac, poustalac cos, no
          nie wiem, nie znam relacji,
          jestem poprostu nastawiona na "nie" przez nasz przypadek, ale nie twierdze ze
          wszystkie exie są takie same,

          pieniądze dziecku sie należa i tu nie ma dwóch zdan,

          tylko adekwatnie do prawdziwych zarobków faceta,
          • pati_76 1800 zł 08.12.06, 11:31
            na starszą córkę 900 zł
            na młodszą 800 zł
            uważam, że dzieci żyły na wysokim poziomie i ma tak pozostać, bez względu na
            to , że tatusiowi zachciało się opuścic rodzinę dla nowszego modelu
            (minęły dwa lata i tatus żałuje)
            uważam, że zarówno potrzeby dzieci z pierwszych związków jak i z drugiech są
            bardzo ważne
            ale jak świat światem nie pozwolę na to , żeby moim dzieciom czegos zabrakło
            i już
            sama oczywiście też pracuję
            ale dzieciaki chcą żyć normalnie, chca jeździć na nartach, chodzić na
            angielski, dobrze jeśc, ubierać się i wyjeżdzać na wakacje
            do tego wszystkiego obie maja wady wzroku i jako że rosną to wada sie
            powiększa, więc muszę zrobic wszystko , żeby co kilka miesięcy miały nowe
            okulary
            i jeszcze oszczędzam, żeby kiedyś jak juz będą pełnoletnie i wada nie będzie
            się zmieniała zafundować im operacje laserowe
            wysłać na studia itp..
            lista jest długa
            ale niestety biologiczny ojciec nas zawiódł i muszę sama o tym wszystkim mysleć

            do latortury:
            u mnie sytuacja jest inna , ex nie ma nowych dzieci i rozstał się ze swoja nową
            dziewczyną,
            i ja wywalczyłam te alimenty w Sądzie Apelacyjnym , bo nie interesuje mnie to
            czy on mam pieniądze na kolacje w drogich restauracjach (był czas , że nie
            dawał na dzieci pieniędzy , a jeździł w Alpy, GranCanaria i chodził codziennie
            i zostawiał po kilka setek w restauracjach)
            dla mnie najważniejsze są dzieci
            i tak już zostanie
            • pati_76 Re: 1800 zł 08.12.06, 11:37
              oczywiście 1000 zł na starszą
              a nie 900 zł
            • latortura Re: 1800 zł 08.12.06, 15:10
              na starszą córkę 900 zł
              > na młodszą 800 zł
              > uważam, że dzieci żyły na wysokim poziomie i ma tak pozostać, bez względu na
              > to , że tatusiowi zachciało się opuścic rodzinę dla nowszego modelu
              > (minęły dwa lata i tatus żałuje)

              a dlaczego ma tak zostac?
              a jesli mąż traci prace i nie ma długo innej, a pozniej dostaje gorzej płatną
              to co z tym standardem?
              nadal na tym samym poziomie?
              chodzi o to ze nikogo nie interesuje na jakim poziomie zyje obecnie były mąż,
              moze juz nie ma tak dobzr jak miał, a płacic musi nadal tyle samo,

              "opuszczenie" rodziny to bardzo trudna decyzja,
              trzeba miec wazny powód by to zrobic, widocznei Twój maż miał, widocznie było
              mu źle,
              mojemu partnerowi własnie tak było, w domu syszał tylko o piniadzach, ciągłe
              pretensje,
              a jak zarabiał to źle bo nie ma go w domu,
              no to odszedł, bo zadna miłosc nie łaczyła go z tamtą kobietą,
              wiec po co miał tego słuchac,



              ale dzieciaki chcą żyć normalnie, chca jeździć na nartach, chodzić na
              > angielski, dobrze jeśc, ubierać się i wyjeżdzać na wakacje
              > do tego wszystkiego obie maja wady wzroku i jako że rosną to wada sie
              > powiększa, więc muszę zrobic wszystko , żeby co kilka miesięcy miały nowe
              > okulary
              > i jeszcze oszczędzam, żeby kiedyś jak juz będą pełnoletnie i wada nie będzie
              > się zmieniała zafundować im operacje laserowe
              > wysłać na studia itp..
              > lista jest długa
              > ale niestety biologiczny ojciec nas zawiódł i muszę sama o tym wszystkim
              mysleć


              jezdzic na nartach, chodzic na angielski to znaczy "życ normalnie", chyba nie w
              tych czasach,
              teraz trzeba wybierac, w tym roku to, w przyszłym cos innego, nie mozna miec
              wszystkiego...

              a wakacje?
              nich jezdzi raz tata, raz mama prawda?
              exia mojego partnera chce dwa razy do roku by ojciec zabierał dziecina
              wakacje wink
              przy czym jak byli małzenstwem to zdarzyło im sie wyjechac tylko raz wink
              za co ma je zabierac?

              dziecko tez ma wade wzroku,
              okulary kupuje mój facet, dla exi to jest normalne- takma byc,
              nie ma dziekuje, nie ma słowa ze fajnie ze kupił,
              o operacji laserowej tez mysli mój M.,
              bo dla Niego tez bardzo wazne są dzieci,
              i gdyby exia była inna, dzieci nie poczułyby nawet tego rozwodu,
              ona sama doprowadziła do tego ze przeszły przez to wszystko
              • burza4 Re: 1800 zł 09.12.06, 14:50
                latortura napisała:
                > jezdzic na nartach, chodzic na angielski to znaczy "życ normalnie", chyba nie
                w tych czasach,
                > teraz trzeba wybierac, w tym roku to, w przyszłym cos innego, nie mozna miec
                > wszystkiego...

                kto musi, ten musi. Uwierz, że inaczej wygląda "normalnie" w przypadku dzieci z
                rodzin popegeerowskich, a inaczej dla takich, które przed rozwodem rodziców tak
                właśnie żyły.

                Pisałaś na przykładzie,
                "ale pensje nie zawsze, raczej czesto stoją na takim samym poziomie,
                wiec jesli facet zarobi 3000,
                exia np 1500,
                opłaty rosną, a exia chce wiecej,
                ale 3000 nadal w tym samym miejscu i 1500 w tym samym miejscu
                to dlaczego facet ma dac wiecej ???????????"

                a gdyby dała eks byłoby to normalne i sprawiedliwe? przy tym co by nie mówić,
                opieka nad dziećmi należy do niej, nie on lata na wywiadówki, nie on odrabia
                lekcje i prowadzi do dentysty? dla ojca zostają "fajniejsze" sprawy, spotkania,
                a codzienne obowiązki zostają przy matce.

                mylisz się głęboko sądząc, że większość ojców jest skłonna "dogadywać" się
                kiedy pojawiają się dodatkowe wydatki. Większość ojców umywa ręce uważając, że
                alimenty z górką wystarczają na wszelkie potrzeby, a i jeszcze eksia z tego
                obficie korzysta. Jeśli nie wierzysz - wejdź na foru w stronę ojce, zobaczysz
                jak z absolutnym przekonaniem alimenciarze klarują, że za 300 zł ich eks zyje
                jak panicho...

                mój eks, skądinąd bardzo kochający córkę - wszelkie wydatki miał w głębokim, a
                kiedy jeszcze płacił - była to oszałamiająca kwota 250 zł. I wg niego - było to
                na wszystkie potrzeby dziecka!
    • mafema Do Latortury - pytanie zasadnicze: 08.12.06, 11:19
      Latortura, czy Ty masz dziecko? Jesteś już mamą?


      =======
      Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
      wszystkich głupich mężczyzn.
      • latortura Re: Do Latortury - pytanie zasadnicze: 08.12.06, 15:16
        można sie domyślec z sygnaturki ze mamą dopiero zostanę,

        i mimo tego co powiesz, a domyslam sie ze to, iz nie mam narazie pojecia o
        wychowywaniu dziecka, powiem Ci, ze mam i doskonale zdaje sobie sprawe z tej
        odpowiedzialnosci,

        na szczescie mam faceta, który jest rozsadną, odpowiedzialną osobą,
        dziecko poraz pierwszy ma zaplanowane z czego bardzo sie cieszy,
        poraz pierwszy bedzie wiedział co znaczy przezywac to od poczatku, dotykac
        brzucha, czuc całą sytuację...

        i wbrew Waszym opinią nie pobiegniemy do sądu o zmniejszenie alimentów z tego
        powodu, choc wiemy doskonale ze mamy takie prawo,
        i nadal twierdze ze bedziemy sie starac o dobry kontakt z dziecmi partnera i
        naszym wspólnym,
        bo tak chcę ja i tak chce mój partner wink
        • latortura Re: Do Latortury - pytanie zasadnicze: 08.12.06, 15:18
          a... no i dzieci chcą wink

          dziekuję za rozmowe kochane exie,

          było bardzo miło wink
          ale na macoszkach jakos przyjemniej, jakies takie rozsądniejzse te kobietki,
          dojrzalsze, mniej pazernosci...
          pozdrawiam
          • rybka1405 Re: Do Latortury 09.12.06, 15:33
            Czytam twoje opinie i nawet nie wiem jak okreslic to co mnie ogarnia...chyba
            litosc nad toba latortura. Masz cos z facetow...oni tez zawsze ida tam gdzie
            przyjemniej. A jesli chodzi o dojrzalosc,to nawet nie masz jej przeblysku,a
            przynajmniej jej nie wykazalas. Mam wrazenie,ze niedlugo tu dolaczysz(choc ci
            tego nie zycze ) oczywiscie pod zmienionym nickiem,bo nie bedziesz miala odwagi
            sie przyznac,ze tobie sie tez nie powiodlo. Nie masz pojecia na tematy o
            ktorych piszesz,wiec po co sie wtracasz? Mysle,ze nikt tu nie bedzie za toba
            tesknil, wiec..........
    • magda.lu Re: ile alimentów na dwulatka? 08.12.06, 21:07
      cześć, ja właśnie przygotowuje sie do sprawy o podwyższenie alimentów, zróbiłam
      szczegółowe wyliczenie na córkę ( rok i 3 miesiące)na kwotę 900zł,mam pytanie,
      czy ty pzredstawiałaś wyliczenie czy opierałaś się na rachunkach?
      • pati_76 Re: ile alimentów na dwulatka? 11.12.06, 12:16
        przedstawiałam wyliczenie opierając sie na rachunkach oczywiście
        nawet teraz zbieram paragony ze sklepów
        w razie gdyby ex chciał zmniejszyć
        wszystko wyliczałam na miesiąc , czyli rachunki domowe typu gaz , prad itp
        jedzenie, środki czystości, lekarz + leki
        wakacje ile kosztuje dojazd *2 +cały pobyt oczywiście nie oszczędzając i
        pamiętaj że dziecko nie może jechac samo więc koszty twoje i dziecka i to
        dzieliłam przez 12 miesięcy żeby wyszła kwota na miesiąc
        narty (Twoja dzidzia jest jeszcze za mała więc to odpada) ale możesz podać
        jakiś wyjazd zimowy (przeciez to dla zdrowia dziecka)
        ummnie były jeszcze kursy angielskiego
        mała tańce , warsztaty teatralne , basen (obie córki)
        Ty tez możesz wliczyć basen
        z wiekiem dziecka wystepuj o podwyższenie alimentów bo potrzeby dziecka rosną
        i to strasznie
        podaję maila montia-76@tlen.pl, napisz mi , żebym znała Twojego to przeslę Ci
        moje zestawienie które przekazałąm w Sądzie do uzyskania alimentów
        teraz przygotowuje się do wystąpienia o alimenty na siebie
        pozdrawiam
Pełna wersja