spóźniony tatuś

IP: *.* 16.01.03, 00:42
witajciemój problem polega na tym, że nie podoba mi się proponowana przez mojego byłego męża forma jego kontaktów z naszym synem (2,5 roku)tak właściwie to jego tatuś nie mieszka z nami już 1,5 roku (wrócił do rodziców, którzy go lepiej rozumieją - mama przytuli na dobranoc itp. - to nie żart - zresztą w jego wieku(29) to prędzej przerażające niż śmieszne)a jak mieszkał to po 12 godzin spędzał w pracy a w weekendy studiował - i co to był za ojciec i mąż?ale teraz - ma już więcej czasu - skończył studia - i może zająć się synemproblem w tym, że dziecko nie kojarzy go jako rodzica tylko jako kogoś kto się z nim fajnie bawi (np. w niedzielę)i to mu wystarcza, natomiast jego tatuś chce z nim spędzać całe weekendy (od piątku do niedzieli - 2 razy w miesiącu), miesiąc wakacji i tydzień ferii zimowych - a ponadto dodatkowo całą sobotę(np. 2. w miesiącu) i jeszcze wszystkie środowe popołudniawłaśnie toczy się o to sprawa w sądzie i boję się że sąd zgodzi się na jego żądania - a on niestety nie popuści (np. w dzień kiedy on widuje się z dzieckiem spóźniłam się kilka minut - bo mały był u lekarza - i nie wiele brakowało abym wylądowała w sądzie za utrudnianie kontaktów)sytuacja się komplikuje tym bardziej że syn nigdy nie nocował poza domem i nie wyraża na to ochoty a ponadto zdażały się takie sytuacje że np. po wizycie u męża wracał nie w swoich ubraniach - bo się zsiusiał - czego nie robi już od rokuprawdopodobnie skończy się na opinii RODKchcę podkreślić że nie mam zamiaru zabraniać ojcu kontaktu z synem - ma je i to w bardzo szerokim zakresie jak na fakt że dziecko nie traktuje go jako rodzica i nie odczuwa jego braku w domu - bo go nigdy nie było- boję się tylko o te noce i wakacje (na to też wyraziłabym zgodę ale za jakiś czas - gdy synek będzie nieco starszy)napiszcie co o tym myślicieczy to możliwe że ktoś kto będzie widział moje dziecko przez np. 2 godziny (RODK) zadecyduje o tym co jest dla niego najlepsze?czy ja nie mam nic do powiedzenia? przecież mój synek dopiero od września idzie do przedszkola - czy takiemu małemu dziecku potrzebne są takie doświadczenia
    • Gość edziecko: AniaAsi Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 09:19
      Myślę, że zwłaszcza przy tak malutkim dziecku, a i w ogóle, należy określić pewne stałe zasady, które będą najlepsze dla synka. Np. zawsze (ZAWSZE) wraca wieczorem i śpi w domu i wraca np. na kolację, dobranockę czy coś podobnego. Bez wyjątku, niezależnie od godzin pracy kogokolwiek, pory roku, itp. Dopóki bączek nie będzie większy i nie "przyzwyczai" się do taty jako taty, ja osobiście nie zgodziłabym się na dłuższe okresy niż dzień (bez nocy), nie mówiąc już o całych wakacjach.Moja znajoma tak ustawiła kontakty z ojca z synkiem (sytuacja niemal identyczna jak Twoja, wiek chłopca też), że widywał on się tylko u nich w domu w jej obecności (jeśli to u Ciebie możliwe i zgadzasz się na to) przez pierwsze 2 lata. Sąd przychylił się tu do jej wniosku i myślę, że nie bez racji. Masz argumenty i dla dobra malucha trzeba je chyba wykorzystać.Piszesz, że synuś idzie do przedszkola od września - dobrze by było łagodnie wprowadzać wszelkie nowości z ojcem, żeby mały nie miał zbyt dużo zmian naraz.Na Twoim miejscu bardzo dokładnie obserwowałabym zachowanie dziecka, czy przypadkiem nie dzieje mu się żadna krzywda, czy nie czuje się obco, źle, czy nie jest zdenerwowany po pobytach z tatą (zwłaszcza, że to dla niego bardziej kolega a mniej rodzic-opoka).Nie wiem jeszcze, co Ci doradzić - to tak na bieżąco co mi przychodzi do głowy po raczej cudzych doświadczeniach, ale prawdziwych.Trzymam kciuki, żeby Wam wszystkim się ułożyło jak najlepiej.Anka
      • Gość edziecko: 19751 Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 10:10
        witambardzo dziękuję za słowa otuchy (bałam się że mogę być źle zrozumiana)jeśli chodzi o Twoją propozycję kontaktów u mnie w domu (oczywiście mam takie możliwości - mieszkam sama z synkiem)-to też byłam bardzo "za" (zwłaszcza że było to dopiero zaraz po wyprowadzce męża i myślałam że wspólne przebywanie z dzieckiem pozwoli nam ułożyć jakoś sprawy między nami)- ale sąd nie przychylił się do mojej prośby (oczywiście miałam sprawę w sądzie - o kontakty - których tatusiowi brakuje)poczułam się wtedy okropnie - właściwie nie miałam nic do powiedzenia w sądzie - liczyło się tylko to co powiedział "on" i to, że miał np. zdjęcia z dzieckiem na dowód tego jaki to jest wspaniały (a gdybym się nie zgadzała na jego kontakt z synem to miałby figę a nie zdjęcia)cóż - przede mną kolejna rozprawa (druga rozwodowa - i mam nadzieję że ostatnia - chciałam rozwodu bez orzekania o winie żeby było prędzej - a i tak od złożenia pozwu minął prawie rok) - i kolejna walka o synka (mam nadzieję że tym razem sędzia będzie rozważniejsza)jeszcze raz bardzo dziękuję za odpowiedź - to był mój pierwszy post - i ma to dla mnie duże znaczenie (trafiłam tu przypadkiem - po przeczytaniu Marie Claire)cieszę się że jest takie miejscepa
        • Gość edziecko: AniaAsi Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 10:39
          Sprawy rozwodowe ciągną się niestety długo (jak wszystko przed naszymi sądami), a jeśli są dzieci to potrafi to trwać lata - przygotuj się psychicznie na kolejne spotkania - może będziesz miałą miłą niespodziankę...? :-) Wiem, że przed Tobą (i za Tobą też) wielki stres, nerwy i łzy, ale jak już się skończy, to odetchniesz i powoli się odłapiesz.Narazie o małego walcz jak lwica, sądy w tych sprawach są raczej za matkami, więc powinno nie być tak źle.A Forum jest fajne, można tu się wyżalić, znaleźć dużo praktycznych porad, poznać niegłupie opinie, czasem przypatrzeć się jakiejś wielce zażartej dyskusji ;-) lub w niej uczestniczyć. Dziewczyny są świetne i mądre, a nawet jak ktoś Cię zatakuje to zaraz znajdzie się rzesza obrońców :lol:Pozdrawiam serdecznie.Ania, mama 13-miesięcznej Joasi
    • Gość edziecko: eBeata Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 10:58
      Nika, a ode mnie dobrych słów nie będzie.Bo uważam, że źle robisz.Bez względu na powód Waszego rozstania, i Twój żal, mąż jest ojcem Twojego synka. I co najważniejsze chce nim być. Chce opiekować się dzieckiem.Nie napisałaś jakim ojcem był przez pierwszy rok. Czy jego główną wadą była 12-godzinna praca i studia w weekendy?Czy przez następne 1,5 roku widywał dziecko?Masz do niego pretensje, bo skończył studia, ma więcej czasu i chce go poświęcić dziecku?!Dochodzący tatuś zawsze dla dziecka będzie rozrywką i kojarzył się z przyjemnościami, bardziej niż codzienna, wymagająca mama. Ale Tobie także powinno zależeć na tym aby dziecko zaczęło "kojarzyć ojca jako rodzica". A z Twojego postu wynika /jeżeli się mylę, to przepraszam za niecne posądzenie/, że Ty kontakty starasz się jednak ograniczać. Jż. ojciec miałby wystarczający dostep do dziecka nie musiałby o to walczyć w sądzie. >całe weekendy (od piątku do niedzieli - 2 razy w miesiącu), miesiąc wakacji i tydzień ferii zimowych - a ponadto dodatkowo całą sobotę(np. 2. w miesiącu) i jeszcze wszystkie środowe popołudniaWybacz, ale wcale nie uważam aby to było za dużo. Ty i tak spędzasz z dzieckiem więcej czasu ;-).Masz rację co do tego, że są dzieci, które nie lubią zmian i w wieku 2,5 roku byłoby najlepiej te zmiany ograniczyć do minimum. Jeżeli synek RZECZYWIŚCIE do takich dzieci należy, porozmawiałabym z jego ojcem. Jeżeli zależy mu na dziecku powinien zrozumieć i z noclegami trochę poczekać. Tak samo z wyjazdem na wakacje. Miesiąc dla takiego malucha bez mamy to zbyt długo.To, że u taty się moczy, jest objawem jakiegoś stresu. Wpływ na to mogą mieć zbyt rzadkie kontakty z tatą. Dla synka jest "zbyt obcą" osobą aby Mu zaufać, czuć się bezpiecznie i jeszcze dodatkowo nowe miejsce. Dlatego uważam, że powinno Tobie zależeć na jak najczęstszych kontaktach dziecka z tatą, może /jż. synek tak reaguje/ najpierw u Ciebie w domu, ewentualnie wspólne w trójkę spacery. Kiedy synek całkowicie tatę zaakceptuje nie powinno być problemów z moczeniem itp. A nocleg u taty moze stanie się prawdziwą atrakcją. Mój synek w tym wieku uwielbiał zostawać u babci.> chcę podkreślić że nie mam zamiaru zabraniać ojcu kontaktu z synem - ma je i to w bardzo szerokim zakresie Wiesz, wydaje mi się że chyba inaczej rozumiemy wyrażenie "w szerokim zakresie". Jak często on teraz widuje dziecko??To, że 2,5 letnie dziecko nie odczuwa braku taty w domu jest normalne. Taty praktycznie nigdy nie było. Dla synka byłoby dziwne gdyby tata nagle z Wami zamieszkał :-). Ale nie jest to równoznaczne z tym, że dziecko taty nie potrzebuje i wystarczą mu luźne z nim kontakty.Akurat to, że synek od września idzie do przedszkola jest olbrzymim plusem całej sytuacji. Dopiero od września! Do tego czasu powinien się oswoić z wyjściami do taty.Jeżeli Twój maż jest dobrym ojcem, chce nim być to powinnaś z tego powodu się cieszyć. A może warto jednak żale odłożyć i próbować rozmawiać z mężem, tak aby obyło się bez sądu?? Bo przecież DZIECKO JEST NAJWAŻzNIEJSZE. A jakiś kompromis zawsze można ustalić :-).PozdrawiamBeata
      • Gość edziecko: bubu Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 14:13
        Koczana!Tzymam za Ciebie kciuki, tym bardziej że to o czym piszesz znam z autopsji. Za miesiąc mam sprawę w sądzie, drugą i mam nadzieję ostatnią.Zgadzam się z eBeatą, że najważniejsze jest dobro dziecka dlatego nie pozwoliłabym ojcu na tak częste kontakty z dzieckim tym bardziej, że według tego co napisałaś ( mam na myśli to, że wszystko chce wymusić przez sąd)wydaje mi się, że jemu zależy raczej na umęczeniu Ciebie, inaczej bowiem starałby się dogadać, przecież napisałaś że nie robisz mu trudności z widywaniem dziecka. Jeśli dwoje ludzi chce się dogadać to się dogada bez pomocy osób trzecich.Jego żądnia są zupełnie wyssane z palca wasze dziecko jest zbyt małe na to ( miesiąc wakcji?, tydzień ferii? całe weckendy? )poza tym jest nie przyzwyczajone do ojca więc nie wolno go rzucać na głeboką wodę tylko dlatego, że to jest jego tatuś. Powinni się przyzwyczając do siebie obydwoje!!, stopniowo. A co jeśli tatusiowi po jakimś czasie znudzą się tak częste kontakty z dzieckiem bo będą dla niego zbyt absorbujące, bo znajdzie sobie jakąś fajną dziewczynę lub coś tam jeszcze- przecież takie rzeczy się zdarzają, jak wtedy to wszystko przeżyje maluch, taka huśtawka jest nie wskazana. Nauczyłam się żeby nie dawać szansy na kredyt, tym bardziej jeśli ktoś już mnie raz zawiódł, niech twój mąż ( jeszcze) udowodni, że potrafi być dobrym tatą i tego naprawdę chce bo to, że jest ojcem jeszcze nic nie oznacza. Może się mylę ale tak myślę.Pozdrawiam Mima.
        • Gość edziecko: goga Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 15:02
          Jestes WIELKA. Kocham CIe!I podpisze sie dwiema rekami! I ja tez czekam na sprawe , pierwsza i tez sie martwie!I trzymajcie za mnie kciukiJa za Was trzymama!
          • Gość edziecko: bubu Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 15:27
            Dzięki!Wiem że to co napiszę jest straszne ale niestety to prawda, mój brat, który jest adwokatem przed moją pierwszą sprawą powiedział mi że to jest wojna, w której jeńców się nie bierze i żebym przygotowała się na najgorsze. Tak było w istocie, nie dość, że mój mąż przedstawił fałszywe zaświadczenie o zarobkach, to jeszcze dowiedziałam się, że ma już jedno dziecko na utrzymaniu, o którym zapomniał mi najwyraźniej powiedzieć...Gożka pigółka.
            • Gość edziecko: dorka2 Re: spóźniony tatuś-do bubu IP: *.* 16.01.03, 16:07
              Bubu,a jak to jest jak pan Tatuś ma drugie dziecko na utrzymaniu?Ja się właśnie dowiedziałam że tatuś mojego dziecko będzie miał drugie w styczniu(przeżyłam szok!)ale czy to dyskwalifikuje moje do alimentów w jakimś stopniu.A z tymi zarobkami to podobno sąd to sprawdza w urzędzie skarbowymDorka
      • Gość edziecko: 19751 Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 23:46
        witaj Beata> Nika, a ode mnie dobrych słów nie będzie.> Bo uważam, że źle robisz.a szkoda, ale potrafię to zrozumieć (nie mam spaczonego obrazu pawidłowych relacji jakie powinny być w rodzinie, choćby rozbitej)niestety to nie jest miejsce żeby opisywać wszystko ze sczegółami - a gdybyś je poznała może zmieniłabyć zdanie> Bez względu na powód Waszego rozstania, i Twój żal, mąż jest ojcem Twojego synka. I co najważniejsze chce nim być. Chce opiekować się dzieckiem.> Nie napisałaś jakim ojcem był przez pierwszy rok. Czy jego główną wadą była 12-godzinna praca i studia w weekendy?owszem chce (a przynajmniej tak twierdzi) - tylko czemu właśnie teraz?jakim był ojcem? - wcale nie był - bo kiedy już wrócił z pracy to szedł spać i tyle go widziałam i ja i dzieckoa rano wychodząc do pracy nawet do nas nie zaglądał (spałam z synkiem w oddzielnym pokoju - żeby mu nie przeszkadzać)wolne dni (czyli dwie niedziele w miesiącu) też spędzał na spaniu - bo jak twierdził "on musi bo jest zmęczony"przez cały czas naszego wspólnego mieszkania - dosłownie - bał się jak diabeł święconej wody tego że będzie musiał zająć się małym przez np. 1 godzinę (ja też studiowałam - pobiłam rekord jeśli chodzi o absencję na zajęciach - ale wszystko dobrze się skończyło - miałam jeszcze przecież noce kiedy się przygotowywałam do egzaminów)> Czy przez następne 1,5 roku widywał dziecko?oczywiście że tak - w takich porach jak tylko chciał - a mimo to i tak założył sprawę w sądzie twierdząc że tak się robi (tzn. że to normalne) - nawet nie racząc mnie o tym poinformować (wezwanie do sądu było dla mnie czymś w rodzaju szoku) > Masz do niego pretensje, bo skończył studia, ma więcej czasu i chce go poświęcić dziecku?!tak właściwie to ja mam więcej wolnego czasu - układ z pracodawcą - ale chodzi mi o to że on podczas tych spotkań traktuje syna jak kukiełkę - oprowadza go po swojej rodzinie (zdaje się że jeszcze nigdy nie spędzili czasu sam na sam) pokazując wszystkim i opowiadając jaką to mu krzywdę wyrządzam > Dochodzący tatuś zawsze dla dziecka będzie rozrywką i kojarzył się z przyjemnościami, bardziej niż codzienna, wymagająca mama. Ale Tobie także powinno zależeć na tym aby dziecko zaczęło "kojarzyć ojca jako rodzica". A z Twojego postu wynika /jeżeli się mylę, to przepraszam za niecne posądzenie/, że Ty kontakty starasz się jednak ograniczać. Jż. ojciec miałby wystarczający dostep do dziecka nie musiałby o to walczyć w sądzie. myślę że zanim pójdzie się do sądu - trzeba choćby spróbować porozmawiać - a on od razu poleciał do adwokatai niestety - ale to kwestia jego charakteru - nawet gdybym się zgodziła na wszystkie propozycje - i tak by coś wymyślił nowego > >całe weekendy (od piątku do niedzieli - 2 razy w miesiącu), miesiąc wakacji i tydzień ferii zimowych - a ponadto dodatkowo całą sobotę(np. 2. w miesiącu) i jeszcze wszystkie środowe popołudnia> > Wybacz, ale wcale nie uważam aby to było za dużo. Ty i tak spędzasz z dzieckiem więcej czasu ;-).> Masz rację co do tego, że są dzieci, które nie lubią zmian i w wieku 2,5 roku byłoby najlepiej te zmiany ograniczyć do minimum. Jeżeli synek RZECZYWIŚCIE do takich dzieci należy, porozmawiałabym z jego ojcem. Jeżeli zależy mu na dziecku powinien zrozumieć i z noclegami trochę poczekać. Tak samo z wyjazdem na wakacje. Miesiąc dla takiego malucha bez mamy to zbyt długo.właśnie chodzi mi o te noclegi i o wakacje - co do pozostałych propozycji - jestem skłonna na nie przystać> To, że u taty się moczy, jest objawem jakiegoś stresu. Wpływ na to mogą mieć zbyt rzadkie kontakty z tatą. Dla synka jest "zbyt obcą" osobą aby Mu zaufać, czuć się bezpiecznie i jeszcze dodatkowo nowe miejsce. Dlatego uważam, że powinno Tobie zależeć na jak najczęstszych kontaktach dziecka z tatą, może /jż. synek tak reaguje/ najpierw u Ciebie w domu, ewentualnie wspólne w trójkę spacery. Kiedy synek całkowicie tatę zaakceptuje nie powinno być problemów z moczeniem itp. A nocleg u taty moze stanie się prawdziwą atrakcją. Mój synek w tym wieku uwielbiał zostawać u babci.niestety "on" ani nie chce przebywać w moim towarzystwie ani ze mną rozmawiać (nie jestem dla niego partnerem do rozmowy - tak usłyszałam), a wierz mi że wielokrotnie próbowałam > > chcę podkreślić że nie mam zamiaru zabraniać ojcu kontaktu z synem - ma je i to w bardzo szerokim zakresie > > Wiesz, wydaje mi się że chyba inaczej rozumiemy wyrażenie "w szerokim zakresie". Jak często on teraz widuje dziecko??> > To, że 2,5 letnie dziecko nie odczuwa braku taty w domu jest normalne. Taty praktycznie nigdy nie było. Dla synka byłoby dziwne gdyby tata nagle z Wami zamieszkał :-). Ale nie jest to równoznaczne z tym, że dziecko taty nie potrzebuje i wystarczą mu luźne z nim kontakty.> > Akurat to, że synek od września idzie do przedszkola jest olbrzymim plusem całej sytuacji. Dopiero od września! Do tego czasu powinien się oswoić z wyjściami do taty.> > Jeżeli Twój maż jest dobrym ojcem, chce nim być to powinnaś z tego powodu się cieszyć. A może warto jednak żale odłożyć i próbować rozmawiać z mężem, tak aby obyło się bez sądu?? Bo przecież DZIECKO JEST NAJWAŻzNIEJSZE. A jakiś kompromis zawsze można ustalić :-).> > Pozdrawiam> Beatao zaangażowaniu mojego jeszcze obecnie męża świadczy choćby fakt, że na moją prośbę o pomoc gdy dziecko było chore (i ja pechowo też) odpowiedział że on ma swoje życie i nie będzie spełniał moich "zachcianek"albo czy normalne jest, że przy dziecku zwraca się do mnie "pani", lub to że opowiada mu (pomijam już to że niezgodnie z prawdą) jaka to mama jest zła bo wyrzuciła tatę z domu, że niedługo będzie mieszkał u taty i inne...mam nadzieję że w końcu przestanie udawać i pokaże swoje prawdziwe intencje - bo w jego miłość niestety nie wierzęjeszcze jedno - to że wielu ojców zostawia swoje dzieci (bez komentarza) - nie znaczy że ci którzy ich nie zostawiają są nieskazitelnidziękuję za odzewpozdrawiamNika
        • Gość edziecko: eBeata Re: spóźniony tatuś IP: *.* 17.01.03, 12:15
          Nika, ufff.... ale emocjonalny post ;-).Czujesz się urażona? Weź pod uwagę, że moje słowa to odpowiedź na to co napisałaś. Z całego Twojego postu wręcz wyziera ogromny żal do męża. A oprócz Tego, że pracował i studiował, nie podałaś ŻADNEGO przykładu na to, że jest teraz złym ojcem.Zauważyłam, że nie oddzieliłaś funkcji męża od funkcji ojca i na ojca przenosisz żal na meża. :-) ale namąciłam. :-) > niestety to nie jest miejsce żeby opisywać wszystko ze sczegółami - a gdybyś je poznała może zmieniłabyć zdanieTrochę więcej teraz wiem. Ale nadal zdania nie zmieniam. Może ciągle wiem za mało? > owszem chce (a przynajmniej tak twierdzi) - tylko czemu właśnie teraz?Skacz do góry z radości dziewczyno, że chce właśnie teraz a nie za 8 lat, albo w ogóle.> jakim był ojcem? - wcale nie był - bo kiedy już wrócił z pracy to szedł spać i tyle go widziałam i ja i dziecko a rano wychodząc do pracy nawet do nas nie zaglądał Czy był taki sam przed narodzinami dziecka? Jeżeli tak, to dlaczego na dziecko się zgodziłaś? Jeżeli się zgodziłaś to dlaczego miałaś do niego pretensje? No, chyba, że obiecał Tobie, ze po narodzinach dziecka poświęci Wam dużo czasu i się nie wywiązał. >ale chodzi mi o to że on podczas tych spotkań traktuje syna jak kukiełkę - oprowadza go po swojej rodzinie (zdaje się że jeszcze nigdy nie spędzili czasu sam na sam) pokazując wszystkim i opowiadając jaką to mu krzywdę wyrządzam Sorry. Jeżeli to on Was opuścił, jż. ma dostep do dziecka, to jaką krzywdę mu wyrządzasz?? Bo ja nie rozumiem? A rodzina po której chodzi rozumie?? Czy traktuje go jak inteligentnego inaczej ;-).>pokaże swoje prawdziwe intencje - bo w jego miłość niestety nie wierzęByć może wkrótce Mu się znudzi udawanie o ile udaje.Być może jest niedojrzałym człowiekiem.Ale nadal mam wątpliwości. Bo gdybyś była faktycznie tak łagodna i ugodowa jak piszesz, to po jaką cholerę on by walczył. Z kim?> jeszcze jedno - to że wielu ojców zostawia swoje dzieci (bez komentarza) - nie znaczy że ci którzy ich nie zostawiają są nieskazitelniMasz rację Nika. Ojcowie też walczą z matkami przy pomocy dzieci. Czas wszystko wyjaśni.Ale nawet gdy maż nie jest szczery z tą miłością do dziecka, powinnaś PRACOWAĆ nad tym aby taką miłość w nim obudzić, aby związał sie z dzieckiem.A ja z tego co piszesz widzę, że czujesz się pokrzywdzona, bo sama to dziecko od początku wychowywałaś, a przyznaję, że to bardzo ciężka praca, a teraz nie podoba się Tobie, że mąż przychodzi na gotowe i jeszcze się wtrąca. Takie mam odczucia. Może fałszywe. Nie wiem. Nie znam przecież dokładnie waszej sprawy :-).PozdrawiamBeata
        • Gość edziecko: bridgett Re: spóźniony tatuś IP: *.* 17.01.03, 21:19
          Niko,sorry, że "wetnę się" do Twojej wypowiedzi do Beaty, ale u mnie było podobnie, jeśli chodzi o zaangażowanie tatusia, gdy bylismy jeszcze małżeństwem. Też pracował od ponedziałku do soboty do późnych godzin weczornych (nie na rodzinę bynajmniej) a w niedzielę spał, siedział przed telewizorem albo jechał na wypad w góry z kumplami.Mimo to kocha naszego syna, po rozwodzie tak naprawdę Kuba ma więcej z taty niż przed. Odwiedza go regularnie w każdą środę i niedzielę i do tej pory mu sie nie znudziło. Określiłam pewne granice, których ojciec ma się trzymać (np. dieta czy właśnie jego wypowiedzi przy dziecku na mój temat), sama nie mówię źle przy Kubie o jego ojcu. Nie liczę na jego pomoc w razie mojej choroby, bo nie jesteśmy już małżeństwem, każde z nas ma swoje życie i takie oczekiwania są chyba (?) nierealne.Nie przeszkadza mi, że mój eks jeździ z nim po swojej rodzinie - jego rodzina to również rodzina Kuby, do której "posiadania" i odwiedzania ma naturalne prawo. Nie uważam ich wprawdzie za ideały ale żadną patologia nie są, więc nie przesadzam z tym kloszem ochronnym nad moim dzieckiem. Nie próbuję z moim eks rozmawiać na jakieś "nasze" tematy, bo nie taki jest cel jego wizyt a i ja szczerze mówiąc nie jestem tym zainteresowana. Nie "siedzę" im też na karku, gdy tatus przyjeżdza do nas w odwiedziny, zostawiając im pole do wzajemnego poznawania się i nawiazywania więzi.Ten czas wykorzystuję za to dla siebie. Ostatnio zabrałam się z nimi na krótki spacer: mój synek szedł za rękę ze swoim tatą i żebyś widziała, jaki był dumny(synek), szczęśliwy i ważny, że idzie z tatą! Jak mogłabym mu to zabrać? Mój eks nie jest idealnym tatą, ale kocha Kubę i się stara, i to wystarczy. Gdy się rozwiedliśmy, Kuba miał 2,5 roku, teraz jest rok starszy.Naprawdę warto jest spróbować zadbać o dobre kontakty ojca z dzieckiem. Mam wrażenie (może mylne), że nie dajesz im przestrzeni w ich kontaktach u Ciebie, za bardzo kontrolujesz, albo próbujesz rozwiazywać problemy małżeńskie w czasie tych odwiedzin. Może dlatego wystąpił do sądu?Rozumiem Twoje obawy i rozgoryczenie. Ale nie wszystko musi się rozwijać wg naczarniejszego scenariusza, może Twój jmąż okaże się jednak dobrym, choć spóźnionym ojcem? Daj im szansę!PozdrawiamMonika
    • Gość edziecko: bridgett Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 18:06
      Niko, lepszy spóźniony tatuś niż żaden. Podpisuję się pod tym, co napisała eBeata. Poczytaj sobie starsze wątki na tym forum na temat tych samodzielnych emam, których ekspartnerzy w ogóle nie interesują się swoimi dziećmi i jaka to tragedia dla tych dzieci.Rozumiem wprawdzie Twoje obawy, zwł. że Twoje dziecko jest jeszcze dość małe, ale tym bardziej wielka szkoda, że nie dogadałaś się z mężem bez sądu co do odwiedzin ojca na początek tylko u Was. Nie powinnaś też w czasie takich odwiedzin ojca u dziecka "załatwiać" spraw między Wami jako małżonkami ani specjalnie ingerować w przebieg tych wizyt (wyznaczając wcześnej jakieś akceptowalne przez Ciebie granice). Naprawdę możesz się cieszyć, że tatuś chce się zajmować Waszym dzieckiem. I jeszcze jedno: przedszkole jest znacznie gorsze niż wizyta u kochającego tatusia.PozdrawiamMonikaS
      • Gość edziecko: agacia Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 18:18
        i ja zgadzam sie z Beata i Bridgett..to nie chodzi o to zeby walczyc jak lwica, zeby tylko wyszlo na twoje..musisz zapomniec o swoich zalach i pamietac ze masz synka ktory bardzo bedzie potrzebowal tate-mysle ze juz niedlugo da ci tego znaki-do trzeciego roku zycia to mama jest najwazniejsza-a pozniej przychodzi fascynacja tata. jesli chodzi o sama sprawe rozwodowa to naprawde nie musi ona trwac dlugo-jesli juz zdecydowaliscie ze nie chcecie ze soba byc a twoj maz chce placic alimenty na swojego synka i chce sie z nim widywac to nie rozumiem dlaczego chcecie walczyc przed sadem?!po co?tylko ty bedziesz miala zszarpane nerwy, twoj maz a co najwazniejsze wasz dzieciak. mozna to wszystko zalatwic kulturalnie- zaufaj mi- sama znalazlam sie w takim tyglu. moj partner ze swoja byla zona maja bardzo dobre stosunki- wspolnie decyduja o dziecku, kontaktuja ze soba, oboje sa bardzo z niej dumni bo to ICH dziecko. postaraj sie zeby tak bylo..wiem ze pewnie jest w tobie i w mezu sporo negatywnych uczuc...ale jestem pewna ze z czasem przygasna..i zastanow sie nad tym co napisala Bridgett:tak wiele dzieci cierpi poniewaz ich tatusiowie najzwyczajniej w swiecie o nich zapomnieli...zaufaj swojemu mezowi-on kocha synka, przeciez jest jego, i ma takie samo prawo do spotkan z nim jak ty. a jesli chodzi o wspolne spotkania to mysle ze to nie za dobry pomysl- bedziecie sie klocic, docinac a maz bedzie sie czula nadzorowany- to do niczego dobrego nie prowadzi..wierze ze madrze sobie ze wszystkim poradzisz. jesli masz pytania pisz na privapozdrawiamAgacia
    • Gość edziecko: sammy Re: spóźniony tatuś IP: *.* 16.01.03, 19:05
      Walcz o swoje prawa i nie pozwól na nocowanie waszego dziecka u tatusia. I już Ci piszę dlaczego. Miałam identyczną sytuację z wyjątkiem rozwodu, który wzięłam dużo, dużo później. Ale miałam umowę z moim ex, że bierze córkę na weekendy do siebie. I co? I po trzech razach się skończyło. Potem tylko przychodził, ale też i to się skończyło. Mimo, że prosiłam by spotykał się z dzieckiem. Powiedziałąm dosyć pewnej lutowej niedzieli kiedy to umówił się z małą i powiedział, że przyniesie jej prezent na urodziny. Trzy dni wcześniej kończyła 4 lata. Umówił się z moją mamą, bo mnie wówczas nie było. Dziecko pół dnia przesiedziało w oknie, bo ja głupia ufając mojemu byłemu powiedziałam to córeczce. I co? Nie przyszedł i nawet nie zadzwonił. Gdy następnego dnia zadzwoniłam do niego powiedział, że miał ważniejsze rzeczy na głowie. A na pytanie "dlaczego nie zadzwonił" odpowiedź brzmiała bo nie chciało mi się wydawać pieniędzy na kartę Dziecko potrzebuje ojca. Ale ojca odpowiedzialnego. Ojca, który będzie kochał, a nie ranił. Bo rany w dziecku pozostają bardzo, bardzo długo i dziecko nie rozumie, dlaczego człowiek, którego kocha tak bardzo go rani...Dziecko nie jest lalką, którą można odłożyć jak się znudzi, ani obiektem do eksperymentów.Przepraszam że tak mało optymizmu jest w tym poście, ale ja to przeszłam i drugi raz w żadnym wypadku bym się na to nie zgodziła. pozdrawiamsammy
      • Gość edziecko: bubu Re: spóźniony tatuś IP: *.* 17.01.03, 10:48
        sammy!zupełnie się z tobą zgadzam, oczywiście najlepiej zarówno dla dziecka jak i dla nas byłoby gdyby można było się dogadać ,,z tatuśkiem"", przedewszystkim najlepiej byłoby gdyby bylo się kochającą rodziną!!! ale to jak wiemy nie zawsze jest możliwe. Nie zawsze też można się dogadać, uwieżcie mi czy któraś z nas chciałaby źle dla swojego dziecka tylko dlatego, że mamy żal, czy pałamy zemstą do tatusia. bubu
      • Gość edziecko: eBeata Re: spóźniony tatuś IP: *.* 17.01.03, 12:26
        sammy, Nika ma walcz o swoje prawa i nie pozwolić na nocowanie dziecka u tatusia, bo Twój partner okazał sie draniem???!!!!A co on ma wspólnego z mężem Niki?????Ludzie są różni. Na szczęście :-).I ja Nice i Jej dziecku życzę aby mąż stanął na wysokości zadania.> Dziecko potrzebuje ojca. Ale ojca odpowiedzialnego. Ojca, który będzie kochał, a nie ranił. Tak samo jak potrzebuje kochającej, odpowiedzialnej matki.Ale czasem nawet tacy nieodpowiedzialni rodzice są lepsi niż żadni.
    • Gość edziecko: Kasiulek Re: spóźniony tatuś IP: *.* 17.01.03, 01:14
      Nika. Troszeczkę mnie zastanowił twój list. Nie znam ani Ciebie, ani taty Twojego dziecka. Sądzę, że powinnaś zrozumieć jedno – jeżeli toczycie walkę z Twoim byłym, nie mieszajcie w to dziecka. Dziecko nie powinno być bronią w waszych rękach. Rozumiem, że szczerze nienawidzisz tego człowieka... ale nie powinnaś używać dziecka do wyrażania jej. Faceci niestety mają to do siebie, że muszą do pewnych rzeczy dorosnąć. Może i on właśnie zrozumiał pewne wartości. Powinnaś dać mu szansę. Na początek może byście razem się wybrali na plac zabaw, do parku. Poobserwuj wtedy jakie stosunki panują pomiędzy tatą a synkiem. I choć to trudne postaraj się dać szansę, żeby były mąż mógł stać się dobrym tatusiem. Rozumiem doskonale twoje obawy – nikt przecież nie rozumie dziecka jak jego mama. I wiem, że masz ogromny żal dobytego męża, bo nie było go przy Tobie jak musiałaś sobie dawać radę w trudnych chwilach. Musiałaś liczyć na samą siebie i teraz masz mu to za złe. Ale postaraj się dać szansę, w końcu dziecko powinno mieć obydwoje rodziców. Cóż życie co rusz podsuwa nam jakieś przeszkody, ale w końcu tu chodzi o dobro Twojego największego skarba. I pomyśl, że może za kilka lat Twoje dziecko będzie mogło mieć pretensje do Ciebie, że nie dałaś mu możliwości na złapanie kontaktu z tatą. Trudno mi oceniać Twoją sytuację, ponieważ się w takiej nie znalazłam, ale natomiast wiem, co to wychowywać się bez ojca i nie mieć z nim kontaktu. Uwierz mi, że to jest bardzo ciężkie. Pozdrawiam Kasia.
    • Gość edziecko: feratu Re: spóźniony tatuś IP: *.* 18.01.03, 03:54
      Ja też się wtrącę, jeśli pozwolicie ;-)Doczytałam się w poście Niki następującego zdania:„..albo czy normalne jest, że przy dziecku zwraca się do mnie "pani", lub to że opowiada mu (pomijam już to że niezgodnie z prawdą) jaka to mama jest zła bo wyrzuciła tatę z domu, że niedługo będzie mieszkał u taty i inne..” i dla mnie to niestety, ale nie jest normalne!!! Poza tym myślę, że kochający tata, mówi do matki swojego dziecka z szacunkiem, szczególnie przy wspólnym dziecku. Tak powinno być, to nie jest obca Pani, tylko mamusia, szczególnie dla takiego malucha. A druga kwestia, to moim zdaniem ten facet, oczywiście nie umniejszając jego miłości do dziecka, w która ja niestety również nie wierze, najzwyczajniej manipuluję malcem i wpycha mu do głowy jakieś bzdury. Przepraszam bardzo, ale dlaczego też mężczyzna podważa autorytet matki? Dziecko to nie jest zabawka, dziecko jest człowiekiem i chcąc, czy nie chcąc my ludzie dorośli mamy ogromny wpływ na to, jakim będzie kiedyś człowiekiem. Nie wiem, czy chciałabym żeby taki człowiek miał coś do powiedzenia w życiu mojego dziecka. Ten facet formułując takie zdania i wmawiając je malcowi burzy jego poczucie bezpieczeństwa. Co to za plugawa i niegodna taktyka? Dziś u mamusi, ale jutro nie wiadomo.. może u tatusia! Nie poddawaj się! Nie ograniczaj kontaktów, ale na pewno spróbuj wpłynąć na exa! Rzeczowo i konkretnie wytłumacz, że nie życzysz sobie, żeby wyrabiał Ci szkodliwą opnie szczególnie przy dziecku. Dziecko to nie jest gra! Myślę, że to też może dać odpowiednim ludziom podstawę do tego, żeby jednak nie dawać takiemu człowiekowi dziecka na łapu capu!!! Bo i po co, żeby miał się czym pochwalić.. Pozdrawiam, Feratu :-)
      • Gość edziecko: 19751 Re: spóźniony tatuś IP: *.* 19.01.03, 00:43
        witaj Feratudziękuję za ciepłe słowafaktycznie tak jest jak napisałam - ale niestety z moim eks nie mogę się porozumieć bo traktuje mnie jak powietrz (tzn. nie istnieję dla niego - z dzieckiem widuje się dwa razy w tygodniu a my nie zamieniliśmy ze sobą słowa już od kilku miesięcy)a teraz ogólnie - bardzo dziękuję wszystkim za ciepłe słowa, berdzo tego potrzebowałam choćby dlatego żeby zdobyć nieco więcej pewności psychicznej i opanowania (co mi się na pewno przyda przed rozprawą)dziękuję również Tobie Beato (Twoje zdanie skłoniło mnie jeszcze raz do przeanalizowania całej sytuacji i nadal jestem pewna że coś się kryje za działaniami mojego męża i nie jest to podyktowane jego miłością do syna)ale - spróbuję jeszcze raz dojść z eks do jakiegoś kompromisu - pewnie na sali sądowej - i będę miała na uwadze doświadczenia tych z Was które mają problem odwrotny (kiedy ojciec dziecka ma wszystko w ... - wiecie gdzie)i oczywiście przede wszystkim dobro mojego synka!!!!tak na marginesie - mój mąż rzeczywiście jest inteligentny inaczej - i myślę że nie pozbierał sięjeszcze po naszym rozstaniu i w taki sposób chce się na mnie zemścić(przez dziecko) - ale - o naiwności!!! - mam nadzieję że mu przejdzie i się opamięta i jakoś się wszystko ułożyi jeszcze jedno - zajrzyjcie do odpowiedzi bubu (napisała tam coś bardzo mądrego i ważnego - dzięki)pa pa
        • Gość edziecko: szaszka Re: spóźniony tatuś IP: *.* 20.02.03, 15:20
          Ja też, tak jak eBeata, nie pochwalam utrudniania czy ograniczania konktaktów dziciaczków z Ojcami.Czy któraś z Was chciałaby sprawować władzę rodzicielską widując dziecko u swojego męza np.raz na 2 tygodnie??? Nie sądzę. Czasem może warto stanąć po drugiej stronie. W Hiszpanii, gdzie rozwodziła się moja siostra - z Hiszpanem, sąd jako wyjściową sytuację przyjmuje opiekę naprzemienną, wychodząc z założenia,ze lepszy-ważniejszy dla rozwoju psychicznego dziecka jest RÓWNY kontakt z obejgiem rodziców niż dyskonfort wynikający z tej sytuacji, czyli np.cotygodniowa tułaczka z domu ojca do mamy.Myślę mimo wszystko,że utrudnianie kontaktów to forma odegrania się, lub pokazywania na około: Jaka jestem ważna będąc matką...oczywiście wszystko pod szyldem dobra dziecka.Wiem,ze każde dzieciątko jest inne i inaczej tak trudne sutuacje znosi, ale to normalne,że dzieci sie moczą, płaczą czy spać nie mogą przeżywając stresy nawet w rodzinach nierozbitych z bardzo różnych powodów.Dzieci nie są waszą własnością, tylko małymi ludźmi z prawem do swobodnych kontaktów z obojgiem rodziców, a to że jeden z rodziców dużo pracował i pracuje, itp. to normalny znak czasów i nie powinno to być decydującym argumentem przeciwko jego "kompetencji" rodzicielskiej.Tatusiowie także bardzo kochają swoje dzieci.A ja przerazona obserwuje naokoło jak właśnie rozwiedzione kobitki robia wszystko by zepsuć te bardzo ważne więzi uczuciowe.Pozdrawiam szaszka
          • Gość edziecko: goga Re: spóźniony tatuś IP: *.* 20.02.03, 15:36
            Wiesz, a mi taki sposob sie wogiole ne pododba. Dziecko gdziecs musi sie czuc u siebie. gdziecs musi czuc spokoj , pewnosc i ze to jest jego miejsca. Tak pozbawiony jest tego. Bedac wszedzie nie jest niegdzie. Inne systemy wartosci itd.To wedlug ciebie jeen tydzien ma sie dostosowywac do tych , a drugi do tych.. ?To nie jest rozgrywanie ani nic takiego. Tak w rodzinach tez sie dzieci macza i jakaja itd..Aler ma to podloze nierwicowe i skacs wynika. Wiesz jesli mi ktos jako dziecku zadundowal by cos takiego :jeden tydzien tu drug tu- to czula bym sie jak pilka.Po drugie nikt nie powiedzial , ze dziecko zostaje przy matce a nie przy ojcu. Jesli ojciec udwodni, ze jest bardziej zwiazany emocjonalnie z dzieckiem niz matak, i ze dla dobra dziecka lepiej jest by pozostalo przy ojcu - to tak bedzie.Mag
            • Gość edziecko: eBeata Re: spóźniony tatuś IP: *.* 21.02.03, 09:45
              >Jesli ojciec udwodni, ze jest bardziej zwiazany emocjonalnie z dzieckiem niz matak, i ze dla dobra dziecka lepiej jest by pozostalo przy ojcu - to tak bedzie.Powinno być goga, powinno być...
              • Gość edziecko: goga Re: spóźniony tatuś IP: *.* 21.02.03, 10:09
                MI sie wydaje , ze jest.Takie jest przynajmniej prawo.Nie riozumiem Beatko skad przekonanie , ze nie jest?Mag
    • Gość edziecko: gercia Re: spóźniony tatuś IP: *.* 19.02.03, 14:51
      mój dzięki bogu były mąż,dokładnie tydzięń temu zapadło orzeczenie o rozwodzie a uprawomocni się za jakieś 2-3 tyg,nieważne,aż tak się nie stara żeby widywać się z naszą 2,5 letnią córeczką,zamieszkał właśnie ze swoją ukochaną i nie ma czasu.Rozumiem co czujesz,ja np. wolałabym żeby "tatuś" mojej córeczki zniknął gdzieś i nie wracał,gapcia teskni do niego,płacze za tatą,który mówinp:że jak tylko będzie mógł itd,i w rezultacie się nie pojawia a ona czeka,to okropne co oni robią,są tacy niedojrzali i dzieci mają na pokaz,mój ex ma 23 lata.A to nie koniec bo na dodatek nie płaci alimentów.Współczuje i życzę powodzenia,pozdrawiam,dużo uśmiechu i siły nie będzie łatwo i nie jest.
    • Gość edziecko: olaija Re: spóźniony tatuś IP: *.* 27.02.03, 09:56
      wiesz, ja nie będę obiektywna bo jestem córką psychologa z RODK, ale powiem coś w co wierzę że może pomoże.NIe bój się tak bardzo tego RODK, wizyta tam może mieć całkiem dobry rezultat.Bo to są ludzie specjalnie dobierani, z określonym doświadczeniem zawodowym, którzy nie raz widzieli sytuacje rozgrywek między rodzicami, próby manipulacji, itp.Mama mówi że nie ma problemu z odgadnięciem motywów często niezrozumiałych zachowań.I nikt tam nie decyduje w pojedynkę.Więc może wizyta tam dałaby obiektywną ocenę co jest w interesie dziecka.Nie masz się czego obawiać bo masz jasne i szczere intencje wobec dziecka.Tam ocenią też jakie intencje ma Twój mąż.I tam będzie miejsce i czas na Waszą historię,na Twoje obawy o dziecko, na jego stosunek do Ciebie jako matki, na Stan waszych wzajemnych relacji.I na wnioski.Bardziej obiektywne niż Twoje i Twojego mąża.Wiem że oni potrafią tam pomóc i że chcą pomóc.I przeanalizują sytację dogłębniej niż sędzia
Pełna wersja