Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje

IP: *.* 17.01.03, 10:41
Jakiś czas już zaglądam na tę stronę.Teraz chciałabym się poudzielać,co nie jest proste z dzidzką na lewym ręku... Wychowuję sama półroczną córeczkę. Jej niedoszły ojciec zostawił mnie w 4,miesiącu ciąży w sposób wyjątkowo ohydny, przy innej okazji wdam się w szczególy, chociaż nie, bo to na pewno wzbudzi pytania("ohydny? TZN?"). W telegraficznym skrócie: znaliśmy sie od roku, mieszkaliśmy razem, ciąża nie była planowana, powiedział, ze się cieszy, ale nic za tym nie przemawiało, bo nie chciał o niej/ o Nas rozmawiać i w ogóle odechciało mu się ze mną spędzać czas. Nie naciskałam, w swej naiwności wierząc, że musi sobie to sam poukładać. A jego złe nastroje, i coraz bardziej upokarzający stosunek do mnie próbowałam przeczekać na zasadzie:" Jeśli wykażę jeszcze trochę cierpliwości, to na pewno będzie dobrze, przecież tak bardzo chcę, żeby było dobrze, więc będzie dobrze, prawda?". Jednak po kolejnym upokorzeniu z jego strony( kazał mi - bezskutecznie!- czekać na siebie całą noc na dworcu w obcym mieście, a potem wracać rannym pociągiem do domu)..no to już przesada, postanowiłam się wyprowadzić i w końcu zająć się sobą i dzieckiem, a nie jego dobrym samopoczuciem, tym bardziej że ciąże znozsiłam bardzo żle,a on miał pretensje,że taka nieruchawa jestem, nie chcę się uczyć tańca brzucha - sorry, miało być krótko i bez zbędnych szczegółów. Tak więc postanowiłam się wyprowadzić. Ale najpierw porozmawiać z nim, dać kolejny raz ostatnią szansę itp.Więc: -Kochanie, tak źle jest ostatnio miedzy nami, proszę, powiedz mi, dlaczego tak się dzieje, myślę o tym, żeby się wyprowadzić... - Spoko, bo wiesz, ja mam nową kobietę. Spoko. Zaczęłam kojarzyć pewne oczywiste fakty: znikanie na całe noce, nagła troska o higienę i czystość w mieszkaniu. Przeczytałam sobie też jego notes i ich SMSy: nowa kobieta wyjątkowo wyluzowana, od początku poznała jego dramat, tzn wpadka z takim potworem jak ja i cóż on biedny może zrobić, mioptając sie miedzy prawdziwą miłością jego życia a poczuciem obowiązku wobec fatalnych wyroków losu. I tekścicki w stylu " ona uważa Cię za współwinnego!?Coż, będziemy kajać się wspólnie, nie mogę sie już doczekać" ,że resztę tego natrząsania się z mej naiwności pominę. No i co ja na to? Jakoś to mi szczególnie oczu nie otworzyło-uwierzycie? Pakowałam się przez 3 dni, licząc jescze(o ma głupoto!!!!) że złapie mnie zarękę i powie nie odchodź.Ble ble ble. Oczywiście nie padło też słowo o moim stanie, który był przez niego uznany za właściwie nieistniejący.A nie dodałam, że w 17. tyg ciązy, gdy moi rodzice, widząc jego nastawienie i zainteresowanie mną zasugerowali sprawę o alimenty, po 5 min szoku przeprowadził ze mną w końcu poważną rozmowę nt"Usuń tę ciążę, tak Ci bęzie wygodniej" No więc pakuję się, wychodzę na zajęcia(bo studiuję),wcześniej wracam z zajęć, a mój Mężczyzna i jego nowa kobieta w moim ponoć jeszcze mieszkaniu ubierają się. Jak myślicie, powinnam ich wyrzucić przez okno? Załuję, jakoś tego nie zrobiłam, pozwoliłam im dokończyć, wyszłam zapalić do kuchni( w ciąży? A fe!). Nowa kobieta stanęła na wysokości zadania, bo przyszła mi się przedstawić: Cześć, Ada jestem. Niekulturalna, nie podałam jej ręki. No i co ja na to? Jakoś mi to szcególnie oczu nie otworzyło, UWIERZYCIE?Więc z tej kuchni: Kochanie..(do niego)Zareagował. -Może chciałbyś się ze mną wybrać na USG? Wiedział, że wczoraj miałam krwawienie i byłam na ostrym dyżurze, nie zgodziłam się zostać w szpitalu na kompleksowe badania...bo nie chciałam się od niego oddalać (jak głupia!).Wyraził chęć. Więc szpital, zagrożenie ciąży, badanie USG.Ja - na dnie rozpaczy, trzęsąca się z płaczu i wyczerpania, przez poprzednie 2 tyg nie byłam w stanie nic zjeśc, schudłam 7kg.Badanie wyszło pozytywnie, co spowodowałou mnie jeszcze większy atak płaczu - z radości, ale ten szok mnie tak osłabił, że omdlałam . No i kulminacja tej historii: ja leże na schodach szpitala, on stoi nade mną i... ubaw ma niezły "co tak ci się nogi rozjeżdżają? Upiłaś się?" Uwierzcie, w końcu otworzyły mi się oczy. Wycięłam go w twarz, on mi oddał i zaczęło się ogólne mordobicie, pielęgniarki wyglądają zza poręczy zbulwersowane, horror-szoł. Wyrwałam się, pojechałam do mieszkania, spakowałam się w 5 min, przy okazji niszcząc te jego sprzęty, które mi wpadły w ręce.{porobił sobie zresztą zdjęcia tego "aktu wandalizmu"). Przygarnęła mnie niemal obca dziewczyna do swojego pokoju. Reszta ciązy przeszła mi na sklejaniu swojej psychiki, by moje dziecko miało w miarę normalną matkę. No i udało mi się. Codziennie dziękuję Bogu, że po tych traumach moja córeczka urodziła się zdrowa. A teraz już praktycznie nie mam zmartwień. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego, teraz widzę jak dobrze się stało, że nie żyję z tym(pół)człowiekiem, choć szkoda, że tak strasznym kosztem. Ale ja juz zapominam.A ona mam nadzieję nie pamięta. Miał być telegraficzny skrót..Well, to pierwszy przyczynek do poznania się. Pozdrawiam Was wszystkich(mamy z dziećmi)serdecznie Kirke
    • Gość edziecko: Renata27 Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 17.01.03, 18:58
      hej biedulko,przezylam podobne chwile co Ty w czerwcu zeszłego roku, boli okrutnie, lecz bol mija, szybko... cztery dni temu urodzilam swe dziecie , jestem szczesliwa.okrutny typ z tego twojego eks. a jak sprawy prawne? uznal ojcowstwo i czy cos placi? ja zaraz mam podjac decyzje co dalej z tymi sprawami i szczerze mowiac nie mam ochoty na to. pozdrawiam cie i twoja coreczkerenata z Gabrysia
      • Gość edziecko: marzanna Re: Renato IP: *.* 18.01.03, 01:30
        Dzięki za odzew i miłe słowa, Fugo i Renato,...zwłaszcza przyjemnie mi było usłyszeć, że z niego bydlak ;0). Renatko, to jesteś zupełnie młodą, czterodniową mamą? Trochę Ci zazdroszczę,kontakt z dzieckiem jest wtedy niesamowicie ..fizjologiczny...organiczny to lepsze słowo. Owszem, złożyłam pozew o ustalenie ojcostwa i roszczenia z tym związane, tzn alimenty, koszty trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu i wyprawki. I Tobie też to radzę mimo pewnego stresu, z jakim się to wiąże, a który tak się kłóci z Twoją obecną radością. Ja denerwowałam się tylko przed pierwszą rozprawą, na której zresztą się nie stawił. Druga to była kupa śmiechu, licytował się o 12zł 50 gr!!! - az sędzina przywołała go do porządku. Nawet jeśli uważasz, że poradzisz sobie bez tych pieniędzy, będziesz mogła je wpłacać np na konto dla swego dziecka. Ale myślę, że pochłoną je bieżące wydatki... chociaż taką odpowiedzialność ten pan poniesie. I tak przez następne 25 lat. Choć faktem też jest, że płacenie alimentów znacznie wzmaga zainteresowanie dzieckiem. Mój ex(oj! jak trudno mi pisać "mój"),gdy spotkałam się z nim w 6. mies ciąży omówić ewentualną ugodę nt finansów, stwierdził, że to w sumie dobrze, ze się nie wyskrobałam, bo 1.żąda, by dziecko nosiło jego nazwisko 2. żąda wpływu na jego imię 3.i na inne ważne sprawy dotyczące jego życia 4. chce z nim spędzać wakacje , ferie i święta 5. i coś tam jeszcze, nie pamiętam. Mniejsza z tym,mam skłonność do dygresji. W każdym razie, to banał co piszę, te pieniądze należą sie Twojemu dziecku, które i tak cierpi z powodu posiadania tatusia takiego właśnie. Porady prawne znajdziesz na pewno na forum, jeśli chcesz, to ja też służę. Nie odpuszczaj tej sprawy. To nie jest takie wszystko straszne, potraktuj sąd jako nowe ciekawe doświadczenie, które może Ci się już nigdy w życiu nie przydarzyć(mam nadzieję). I emocjonujące!! Acha , i jeszcze korzystałam z wszelkich bezpłatnych instytucji stworzonych, by wspierać kobiety. Zwłaszcza pomogła mi wizyta u prawniczki w Centrum Praw Kobiet, ul.Wilcza 60 lok.19 w Warszawie, tel(022)652 01 17. Ich książeczkę nt alimentów noszę wszędzie gdzie się przeprowadzam jak Biblię. A przede wszystkim - nie pozwól, by te kwestie wpłynęły na Twój kontakt z dzieckiem. Potraktuj to jak formalność, która musi być dokonana, tak jak zapisywanie dziecka do Kasy Chorych czy robienie mu zakupów. Nie denerwuj się tym. Nie myśl obsesyjnie. Gromadż rachunki. Życzę dużo, dużo radości z tego cudu, który Cię właśnie spotyka
        • Gość edziecko: Renata27 Re: do Kirke IP: *.* 18.01.03, 11:02
          Dzieki za odpowiedż, chętnie poprosze Cie o porade , tzn mam juz napisany pozew o alimento przeze mnie, ustalenie i odbranie praw - chyba - tylko czy dobrze jest tego nie wiem, choc pewnie odwiedze (przed zlozeniem w sadzie) prawnika. Więc jak mogę to przeslalbym Ci go na priv na początku przyszłego tyg i spojrzałabyś na to?Martwi mnie to ,ze bedzie eks robil biedaka z siebie w sadzie i nic nie dostane. Choc ponoc ponizej 350 zl juz nikt nie dostaje. Cudownie jest byc mamą!Pozdrawiam
          • Gość edziecko: marzanna Re: do Kirke IP: *.* 19.01.03, 03:57
            Hej! nie orientuję się jeszcze, jak forum działa i jak "się wchodzi" na priv. Zatem, na wszelki wypadek podaję swój adres: justem@wp.pl. Co do finansow, "mój" pozwany zadeklarował zero dochodów, a i tak przyznano mi alimenty, nie martw się. Nie ma tu jednak żadnej dolnej ani górnej granicy, wiele zależy od sądu. Co do szczegółów, to jeszcze pogadamy/popiszemy.Pa pa!
            • Gość edziecko: dorka2 Re: do Kirke-"0"dochodów pana tatusia IP: *.* 20.01.03, 15:00
              Kirke,czeka mnie rozprawa wkrótce i p.tatuś wykazał zerowe dochody. Jak to wywalczyłaś że masz te alimenty? Pan miał jakiś majątek czy dobry zawód czy może sąd tak postanowił?Wiem że każda sprawa jest indywidualna, ale ciekawa jestem jak to było w Twoim przypadku.Ja też długo żyłam w przekonaniu że p.tatuś może nie jest taki zły, ale teraz się odkrył, mam jasność sytuacji i nie mam co liczyć na jego miłość do dziecka, pomoc i wsparcie w trudnych chwilach.Pozdrawiam gorąco,Dorka
              • Gość edziecko: agn1 Re: do Kirke-"0"dochodów pana tatusia IP: *.* 27.03.03, 10:24
                Witam,I mnie czeka sprawa o alimenty. I wiem, że "tatuś", też wykaże zerowe dochody(Podobnie jak ty miałam nadzieję, że dziecko powinno mieć ojca, (po roku czasu uznał dziecko) i szłam na pewne kompromisy, teraz wiem, że nie warto ) Z tego co wiem sąd (koleżanka miała podobną sprawe) zdaje sobie sprawe, co "tatusiowie" robią by nie płacić alimentów i robi wszystko by ukazać szanownemu, że to nie możliwe by żył za nic. Pamiętaj by w pozwie podać większą sume alimentów. I wykaż wszystkie, ale to wszystkie wydatki na dziecko i swoje(czynsz itd. itp.) On powinien dawać połowe wydatków na dziecko. Podobno dowiedziałam się tego wczoraj, jednak nie jestem tego pewna minimalna kwot alimentów na dzień dzisiejszy to ok. 350.zł z groszem. Życze powodzenia(nie dziękuj)I mam nadzieje, ze dasz znać jak zakończyła się sprawa.PA
                • Gość edziecko: mikawi Re: do Kirke-"0"dochodów pana tatusia IP: *.* 27.03.03, 11:43
                  nie ma czegos takiego jak minimalna kwota alimentów. Kwota ta zależy od "usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego do świadczeń", co oznacza, że pod uwagę brane są możliwości zarobkowe ojca (w tym wypadku), czyli ile mogłby zarobic gdyby należycie wykorzystał np. swoje wykształcenie. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę sytuacje gospodarczą w kraju i stopień bezrobocia oraz realne pensje na rynku (to że ktos ma wyższe wykształcenie nie oznacza że może zarobić 5000, równie dobrze sukcesem będzie jak znajdzie pracę za 800zł). Pod uwagę brane są rownież zarobki oraz mozliwości zarobkowe matki, gdyż w świetle prawa oboje rodzice są zobowiazani do świadczeń alimentacyjnych na rzecz swojego dziecka.
                • Gość edziecko: eBeata Re: do Kirke-"0"dochodów pana tatusia IP: *.* 27.03.03, 13:15
                  Agnieszko gdyby taka była minimalna kwota alimentów to wiele kobiet odetchnęłoby z ulgą.Minimalna kwota nie istnieje.Rodzice wcale nie muszą płacić po połowie. Mają płacić proporcjonalnie do możliwości zarobkowych.A tak naprawdę często suma alimentów jest związana z subiektywnym odczuciem sędziego/sędziny.
                  • Gość edziecko: agn1 Re: do Kirke-"0"dochodów pana tatusia IP: *.* 27.03.03, 13:35
                    No trochę się podłamałam.- chociaż trochę to było dla mnie nierealne i zbyt piękne).Wprawdzie Ociec ma założoną firme i jeszcze jest zatrudniony na umowe zlecenie(najmniejsza stewka).Jednak na swoim utrzymaniu ma jeszce dwoje dzieci i wiem, że nie ujawni swoich prawdziwych dochodów.Czasami zastanawiam się czy jest sens walczyć z nim i znowu wysłuchiwać jako wyrzutów, że to wszystko moja wina itd. itp., że on taki nieszczęśliwy, - chociaż nie wiem dlaczego. No i wogóle co ja będe opowiadać sama wiesz jak jest.
    • Gość edziecko: dargun Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 18.01.03, 18:07
      witam!!!nie dziwie sie twojej naiwności poniewaz wiem jak to jest kochac nieodpowiedniego człowieka.....podziwiam cie że w końcu od niego odeszłaś....i ze zrozumiałaś że tak jest lepiej...ty jestes kimś , on niczym...ty masz to co jest (przynajmniej dla mnie) celem w życiu kobiety ( człowieka ) - masz dziecko...on nie ma nic....ty będziez w życiu jeszcze bardzo szczęsliwa...a on w pewnym momencie dojdzie do wniosku jak wiele stracił... albo nie dojdzie do takiego wniosku i będzie żył w tym zakłamanym , swoim świecie juz zawsze...nie ma sie co w każdym razie przejmowac jego losem...brak mi słów żeby wyrazić co myśle o tym faceciku...bo to nie jest człowiek ,to nie meżczyzna....jedyne co można to go pożałowac...a Ty zajmij sie dzidzią i sobą - bo to Ty i twoje dziecko jesteście najważniejsze...powtarzam to cały czas mojej koleżance która jest w 4 miesiącu ciązy i jest w dośc podobnej sytuacjii...wierze w was....pozdrawiam gorącopacia
    • Gość edziecko: AnetaByra2 Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 19.01.03, 10:57
      Witaj!Jestem zszokowana!Mam ochotę podzielić się tym co mnie spotkało, ale jeszcze nie dzisiaj. Muszę sobie wszystko poukładać, bo właściwie jeszcze najgorsze mnie czeka, czyli wyprowadzka z Jego domu, alimenty, kontakty z córką, no i znalezienia jakiegoś kąta. Chodzę do psychologa, bo wszystko mnie przerosło!Mieszkaliśmy razem 3,5roku, Hania ma 2,5 roku więc jestem pełna obaw. Muszę zebrać w sobie wszystkie siły żeby wreszcie wszystko zakończyć! A w Twojej sprawie, to śmiech mnie ogarnął na Jego żądania!!!Trafiłaś na wyjatkowego sku...(sorry, ale nie mogłam się powstrzymać). Niestety trudno żyć ze świadomością, że dziecko nie może być kartą przetargową w walce między rodzicami, że kontakty ojca z córką są takie ważne w całym Jej życiu. Jak nauczyć się mówić dziecku, że tatuś jest wspaniały, że kocha skoro nam te słowa nie przechodzą przez gardło? Czujemy, że okłamujemy własne dziecko, ale tak trzeba?Pozdrawiam.Aneta
      • Gość edziecko: marzanna Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 20.01.03, 12:37
        Anetko! a ja wcale nie jestem przekonana, czy moje dziecko powinno mieć kontakt z takim ojcem. Dajmonion podpowiada mi, żeby unikać go jak wściekłego psa.I mam silne wewnętrzne przekonanie, że zrobiłby krzywdę mojej(Naszej???) córce, bo ten człowiek traktuje innych instrumentalnie. Jeśli będzie miał nowe dzieci, dzięki którym będzie mógł pokazać, jaki z niego supertata, nasze(moje) nie będzie mu już potrzebne. I to będzie oczywiście moja wina, tak tak. Ostatnio udowadniał mi, że to moja wina, że nie chce mi płacić alimentów. Temat ten rozwinęłam w wątku "Lepszy ojciec byle jaki...". Wiem,że właśnie podejmuję mocno krytykowaną decyzję. Ale wydaje mi się słuszna. I tyle. Nie martw sie tak bardzo swoim rozstaniem, almentami itp. To konieczne formalnosci, by nie żyć dalej z nieodpowiednim człowiekiem. Powodzenia!!!
    • Gość edziecko: kosovo Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 05.03.03, 17:39
      Witam. jestem na tej stronie po raz pierwszy.. wlasnie zaczyna sie 5 miesiac z bliznietami a od zeszlego tygodnia ich tatus oznajmil ze nic go to juz nie obchodzi.. chyba nie radze sobie z ta sytuacja, mam rozne dziwne mysli.. moi rodzice proponuja nawet teraz na zmiane aborcje i adpocje a ja mysle ze on wroci.. ale wiem ze nie wroci..czy jest ktos kto moze mi powiedziec i pomoc jak sobie poradzic z ta pustka w duszy, zalem, zloscia, bezsilnoscia.. przytlacza mnie bycie samej w domu w ktorym tyle razem przezylismy, planowalismy, w ktorym uslyszalam tyle cieplych slow.. pomozcie mi prosze.. jak sie denerwuje nie moge jesc, wlasciwie od poczatku przybralam moze 1 kg.. martwie sie co bedzie z tymi dziecmi jak moje nerwy sa na skraju .. pozdrawiamdzieki
      • Gość edziecko: ania31 Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 05.03.03, 20:59
        Hej, Do Marzanny - rozumiem twoj poglad dotyczacy kontaktow dziecka z ojcem. Moge ci jednak powiedziec jedno - zadanie alimentow i uznania ojcostwa wiaze sie w przyszlosci (nie mowie ze tak bedzie na pewno) z tym, ze tatus zapala nagle miloscia, czy tez jakkolwiek to nazwac do kontaktow z dzieckiem. A jesli tym bedziesz mu ich zabraniac, bo na przyklad bedziesz wiedziala z jakich pobudek one wynikaja, to ona moze ci wytoczyc sprawe o ograniczanie kontaktow z dzieckiem.I wtedy zacznie sie polka w sadzie. Ja wlasnie doswiadczylam czegos takiego (mam sprawe o ograniczanie kontaktow, chociaz tego nie robilam - tatus przychodzil do dziecka wtedy, kiedy chcial). Poszlo o paszport - ja chcialam jego zgody, a on nie - jak osiol uparty. Wiec wnioslam wniosek o wydanie zgody przez sad na wyjazd dziecka zagranice i dostalam w rewanzu sprawe o ograniczanie kontaktow. Ty masz jeszcze bardzo malutkie dziecko (moja ma 15 miesiecy), ale wydaje mi sie ze im dalej tym gorzej - jak jest ojciec to jest potrzebna jego zgoda chociazby na operacje dziecka (tfu, tfu), czy taki nieszczesny paszport, czy tez wybor szkoly, itd., itd, i to sie wlecze przez cale zycie praktycznie. I to za cene tych cholernych alimentow. Rozumiem, ze nie kazdy moze z nich zrezgynowac... Oczywiscie druga strona medalu to potrzeba dziecka kontaktu z ojcem. Ale kurcze nie za wszelka cene. Ja to sobie mysle, ze moze lepiej jest poczekac na prawdziwego tatusia dla dziecka, a nie wozic sie z takim..nie powiem jakim. W kazdym razie pozdrawiam i trzymaj sie.
      • Gość edziecko: ania31 Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 05.03.03, 21:08
        Chyba z ta aborcja to jakies nieporozumienie? Przeciez to juz dzieci regularne sa w piatym miesiacu.. Ty o siebie dbaj, bo ciaza z blizniakami to nie przelewki sa i jeszcze sobie klopotow narobisz. Tatus moze sie jeszcze za jakis czas opamieta. A jesli nie to, powiedze sobie, trudno. Mysl tylko o tym, co masz w brzuszku, i czego one potrzebuja i ty. Przyjmij najgroszy scenariusz wydarzen i przygotuj sie na niego, tak po prostu w sensie logistycznym (jak sobie zorganizujesz zycie po porodzie, skad wezmiesz kase, kiedy kupisz ubranka, itp.). To cie oderwie od myslenia o tatusiu. Jak bedzie to super, a jak nie to sobie tez poradzisz. Bo musisz. I nie godz sie na zadne adpocje (wydaje mi sie zreszta, ze instynkt po porodzie zwlaszcza jest tak silny, ze ci nie pozowli na to).Pozdrawiam cie (mam nadzieje, ze nie popadlam w mentorski ton). Może jednak wszystko sie dobrze ulozy. Tak czy siak, bedziesz miala blizniaki, czyli podwojne szczescie.
      • Gość edziecko: Renata27 Re: do Kosovo - TERAZ LICZYSZ SIE TYLKO TY I DZIECI IP: *.* 05.03.03, 21:46
        musisz dbac o siebie!!!!!!!!!!!!!!Urodzilam corke w styczniu tego roku, a jej ojciec odszedłode mnie kiedy byłam w drugim miesiącu, choc wczesniej naszzwiazek przebiegal bezkonfliktowo.wAKACJE W CIAZY WSPOMINAM KOSZMARNIE, SAMOTNOSc, POZniej przywyklam do sytuacji i bylo dobrze, choc po wyjsciu ze szpitala nie powitno mnie w domu confetti i balonikami. Ale!........ten typ, który mnie wtedy porzucił, odmienił się. Naprawde.Kiedy gabi miala miala 4 tygodnie,a teraz ma 8, odezwal sie. Byly kwiaty dla nas, pomoc finansowa, prezenty dla Gabi, ale najwazniejsze: teraz kilka razy w ciagu dnia dzwoni czy wszystko w porzadku, codzien przychodzi do niej, martwi sie o nia, w skrócie : NIE TEN CZŁOWIEK. Ciezko to ogarnac, ale ... tacy są faceci. Czy wszyscy? Czas pokaże.Jak mozesz to pisz , mozesz na priv renamar@wp.plTrzymajcie sieRenata
      • Gość edziecko: marzanna Re: Witam Was po raz pierwszy-DO KOSOVO IP: *.* 25.03.03, 01:31
        Kurczaczku mój kochany! Dawno juz tu nie zaglądałam, czasu nie mam, ale to, co piszesz wstrząsnęło mną mocno. Tak mi przykro, że trafiłaś na takiego... może się opamięta... ale nie bazuj na tym. Licz na siebie cały czas.Skup się na tym niezwykłym okresie, jaki przeżywasz. Otaczaj się życzliwymi luźmi - zobaczysz, ile ich jest wokół! To chyba najbardziej pomaga. myśl też o konkretach: jakie łóżeczko, gdzie zamieszkacie etc - to oderwie Cię od rozważań bolesnych.. I pamiętaj, ze to minie i że będziesz szczęśliwA jak nigdy, choć teraz nie jesteś sobie w stanie tego wyobrazić. Już nie będziesz płakać, naprawdę. A wychowywanie dzieci będzie Ci sprawiać znacznie mniej zmartwień niz sprawia Ci teraz myśl o tym. Wierzę w Ciebie mocno. A Ty - uwierz w swą siłę. Czujesz? Jest jej coraz więcej... Chyba jesteśmy tak zaprojektowane ;o) Całuję Cię mocno i Twoje dzidziusie maleńkie
    • Gość edziecko: RenataSt Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 06.03.03, 13:12
      Mi tez bardzo duzo czasu zabralo zrozumienie, ze jasniepan jest zwyklym gnojkiem. Teraz jestem 2 tygodnie po rozwodzie, mam prawie dwuletnia corke Julie. Alimenty sad ustalil na 400 zl choc on nie pracuje. Za to dziecko wymaga stalej rehabilitacji oka. Wydatki na lekarzy i sprzet - bardzo duze. On ma wszystko gleboko - wiesz gdzie. Jest cos co mnie bardzo zaciekawilo: ksiazeczka o alimentach. Bardzo chcialabym blizszych informacji. Nigdy dosc edukacji - czekaja nas przeciez kolejne sprawy alimentacyjne.Z wielka checia popisze wiecej. rekawest@wp.plPozdrawiamRenataSt
    • Gość edziecko: Siunieczka Re: Witam Was po raz pierwszy!I smutne mego losu koleje IP: *.* 01.04.03, 00:42
      Prztulam cię mocno, wysyłam do ciebie dużo ciepłych myśli. One pomagają, naprawdę, tworzą koło ciebie puchaty obłoczek. Pomyśl o nim, gdy Ci będzie smutno. Pa
Pełna wersja