tak się zastanawiam....

IP: *.* 24.01.03, 14:20
czytając coraz to nowe posty na tym forum dlaczego nas tak dużo tzn. że tak duzo dzieje się złego na tym naszym świecie. Może wcześniej nie było tak o tym słychać, nie było takich miejsc jak to gdzie możnaby było się pożalić, poradzić itd.A przecież chyba o jedno nam chodzi o to żeby kochać, żyć szczęśliwie, mieć dzieci i patrzeć jak wspaniale rosną i się rozwijają....Czy to przez beznadziejną sytuację na rynku pracy, pieniądze, zobojętnienie naszych panów czy może wpływ pogody i mniej istotnych czynnikówsmileDlaczego tak dużo par, związków, małżeństw które się dosłownie"kiszą" niewiele mając ze sobą wspólnego?Dlaczego tyle kobiet decyduje się bądź wręcz jest zmuszonych do życia w pojedynkę ze swoją pociechą?Pewnie życie w idealnym świecie byłoby nudne i zwariowałybyśmy z tego szczęścia, ale choć odrobinę nam się chyba należy...A nie tylko szarpanie się czy nasze dziecko będzie szczęśliwe, czy szanowny pan tatuś stanie na wysokości zadania, czy jest sens z nim wogóle utrzymywać kontakt, czy znajdziemy kogoś kto ewentualnie zastąpi tego biologicznego ojca kto będzie wspierał i da nam odrobinę ciepła i przywróci wiarę w ludzi.Zgadzam się, że są większe nieszczęścia, że można być chorym, zgorzkniałym itp.no i powinnam się cieszyć, że mogę mieć dziecko, a niektórzy starają się latami i nic....Tak mnie coś wzięło na refleksję..to chyba wpływ tej pogody w Krakowie...przydałoby się trochę słońca...Ale jutro przecież weekend...Dorka
    • Gość edziecko: Bożena Re: tak się zastanawiam.... IP: *.* 24.01.03, 15:46
      Ja Dorka też się zastanawiam, ostatnio coraz częściej. Jak żyć, aby moje dziecko było szczęśliwe. Jakie podejmować decyzje. Patrzę sobie tak, na samotne matki - piękne kobiety mnie otaczające (np. na moim osiedlu) i widzę jak żyją samotnie bez faceta. I nie wiem dlaczego, ale mi jest przykro. I już niestety straciłam nadzieje na partnerski związek z facetem, który nie będzie mnie unieszczęśliwiał. Coraz bliżej do 40-stki - Dorka boje się samotnej starości. Moja córcia jutro kończy trzy latka - powinnam się cieszyć - a ja coraz bardziej się martwię. Marysia zadaje mi coraz bardziej skomplikowane pytania - bardzo tęskni. Chyba masz racje to ta pogoda, piątek i jeszcze coś... Coraz częściej czuje się samotna (nigdy tego nie odczuwałam do tej pory). Nie wiem co robić ... żyje i wiem, że mam jeszcze bardzo dużo do zaoferowania.Skrzynia
      • Gość edziecko: dorka2 Re: tak się zastanawiam.... IP: *.* 24.01.03, 16:06
        Wiesz co, ja to się tak "sztucznie" pozytywnie nakręcam, coś sobie wmawiam, idę na spacer, chichram się z Kubą i staram się myśleć o dniu dzisiejszym i nie wybiegać w przyszłość za bardzo, żeby nie zwariować....tylko tak czasami nachodzą mnie takie myśli o sens wszystkiego...I przypominam sobie jak na studiach rozmawiałyśmy z psiapsiółkami czego boimy się w życiu. Ja mówiłam że boję się najbardziej że zostanę sama( w sensie że nie będzie faceta przy moim boku)...Czy los nie spłatał mi figla?Może jeszcze dużo przede mną i śmiać się będę z tego że tak myślałam i zastanawiałam się, ale patrząc z perspektywy przeżytych lat nie tak wyobrażałam sobie dorosłe życie, Skrzynko.I ten Kraków już nie jest taki piękny i kochany jak na pierwszym roku studiów(kiedy to było...)I też wydaje mi się że dużo mam do dania i Kuba jeszcze nie zadaje trudnych pytań i nie brakuje mu taty który pójdzie z nim kopać w piłę na przykład...Ale jakoś tak smutno...Słoneczko wychodź jak najszybciejsmileDorka
        • Gość edziecko: rafal.m. Re: tak się zastanawiam.... IP: *.* 24.01.03, 17:20
          tak to jest, że często nie zauważając przebiegającego obok czasu tracimy najważniejsze momenty swojego życia.I ja mam teraz tak i nie mam pojęcia tak naprawdę czym sobie na to zasłużyłem.Mimo to, że macie strasznie trudne życie, mimo że nie zrozumiem tego nigdy, być może nigdy, mimo że jestem facetem, przez co pewnie nie zdaje sobie sprawy z wychowaniem dzieci, bardzo zazdroszczę wam dziecka.Ostatnio dosyć dużo czytałem próbowałem sobie przyswoić parę ważnych rzeczy związanych chociażby z przyjściem na świat dzidziusia i czuję się i myślę tak, że jestem bardzo mały, bardzo mały w tych rzeczach. Dlaczego w ogóle to robię...Urodzi się za kilka miesięcy dziecko i będzie też to moje dziecko. Niestety nie będę przynim tak jakbym tego chciał. Nie mogę, Ona mnie już nie potrzebuję. I nie chcę tego tu Wam opisywać, ale trochę zrozumieć, choć troszkę z inej strony...Pozdrawaim Was z Maleństwami, Rafał.
          • Gość edziecko: bubu Re: tak się zastanawiam.... IP: *.* 24.01.03, 22:31
            Nie wolno nam tracić nadzieji, jeśli tak się stanie choć w najmniejszym stopniu zacznie nas to prowadzić do frustracji, zgorzknialstwu itd. Wiem że to co napisałam to straszne truizmy i tak naprawdę to każda z nas doskonale zdaje sobie z tego sprawę.Myślę, że wszystko co się dzieje w naszym życiu ma jakieś znaczenie, czasem poznajemy je po latach czasem później czasem wcześniej..Pamiętam ( jeszcze)jak moja wychowawczyni z liceum, zawsze kiedy wydażyło się coś przykrego, złego mówiła: ,,trudno, świetnie"" Boże tylko ja wiem najlepiej jak strasznie mnie to powiedzenie denerwowało. Co to wogóle kurde znaczy?. Później zrozumiałam. Sama wielokrotnie prawdopodobnie jak większość z nas zastanawiałam się dlaczego to wszystko mnie właśnie spotkało rozwód, zdrada, ta cała szarpanina, przecież moje życiew miało wyglądać całkiem inaczej ( tak to sobie wyobrażałam)ale ja wieżę w przeznaczenie i w to że wszystko co się dzieje w naszym życiu ma jednak jakiś sens, każde wydażenie jest początkiem czegoś, czegoś nowego. Nie wiem, może właśnie te doświadczenia choć przykre miały mnie nauczyć bardziej doceniać to co już mam lub to co będę mieć w przyszłości... MAM NADZIEJĘJeśli ktoś uznał że to co napisałam to ,,kwach"" to przepraszam.Pozdrawiam.
Pełna wersja