Nie przyjęłam TEJ pracy

20.12.06, 23:30
No cóż, bylam na rozmowie w Krakowie. Super praca, taka o jakiej zawsze
marzyłam, ale niestety nie mogę jej teraz przyjąć. Oprócz przeprowadzki do
Krakowa wiąże się ona z tygodniowymi wyjazdami od czasu na szkolenia do
Anglii i częstymi 2-3 dniowymi wyjazdami do Belgii, Holandii, Niemiec, itd...
Więc musialabym zostawiać mojego synka samego z nianią w Krakowie (tylko jaka
niania na to pojdzie?) lub zawozić go od czasu do czasu do moich rodziców.
Przemyslalam sprawę i stwierdziłam, że nie zostawię go samego. Nie ma pełnej
rodziny i jeszcze matka w rozjazdach... Obecnie dla niego ważne jest poczucie
bezpieczeństwa, przytulenie, wspólna zabawa. A gdybym czasem byla w domu,
potem znów w terenie, mały raz w Krakowie a raz u moich rodziców, to boję się
że mógłby czuć się niekochany, porzucony... No i taki finał mojej historii
dot. pracy w Krakowie smile
    • alicja_wk Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 08:32
      Myślę, że podjęłaś słuszną decyzję i podziwiam Cię za to, że dla dobra dziecka
      potrafiłaś zrezygnować z tego, o czym marzysz. Ale chyba właśnie na tym polega
      prawdziwe macierzynstwo, aby najpierw mysleć o dziecku, a potem dopiero o
      sobie, swoich ambicjach, planach, potrzebach...
      Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz żałowała tej dycyzji, bo przecież dziecko
      będzie zawsze obecne w Twoim życiu, a praca raz jest, a raz może jej nie być, a
      jak nie ta to na pewno inna. Skoro masz dobre kwalifikacje, to na pewno uda Ci
      się znaleźć coś bardziej odpowiedniego dla Twojej sytuacji. Trzymam kciuki i
      pozdrawiam!
      • monika1006 Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 08:51
        W całości podpisuję się pod moją przedmówczynią.
        Tez uwazam ze dobrze zrobiłas, jestes super mamą


        Pozdrawiam
        • megan26 Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 08:57
          ja też podpisuję sie pod dziewczynami!!!! Pozdrawiam cię gorąco i twojego
          maluszka.
          • monika9920 Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 09:35
            Na pewno ciezko ci było odrzucić tą propozycję.... ja miałam troche podobnie...
            na poczatku wrzesnia miałam zrobić taki kurs ktory dał by mi licencje i
            mozliwosc duuzo wiekszych zarobkow (pewnie ok. 2500 netto PLN !) ale zajecia
            odbywały sie przez 2 tygodnie od 8.00 do 18.00 a to miały być pierwsze dni
            mojego małego w przedszkolu....nawet jakbym załatwiła sobię kogoś do odbierania
            dziecka to...czułam ze w tych pierwszych dniach ja po prostu musze go odbierac -
            porozmawiac z przedszkolanka, zobaczyc jak mały się bawi... czy siedzi i czeka
            na mnie, czy wrecz przeciwnie bawi sie tak swietnie ze nie chce wychodzic....
            nie wyobrazalam sobie codziennego wracania do domu o 19.00 w takich chwilach,
            na szczescie mialo byc drugie szkolenia w grudniu, wiec poprosilam szefa, zeby
            pojsc na ten kurs... a w tak zwanym miedzyczasie szef sie zmienil a nowy nie
            wysyła na zadne szkolenia...inni z pracy , którzy poszli na ten kurs sa juz na
            wyzszych stanowiskach za wieksze pieniadze, a ja nie...... hmmm z jednej strony
            troche załuje, ale ... to sa naprawde ciezkie wybory... moim zdaniem praca,
            ktora wymaga az tak czestych wyjazdow , jak ta w Krakowie nie przynosi (poza
            pieniedzmi) wiele dobrego ani dla matki (ktora teskni i sie denerwuje) ani dla
            dziecka (nawet jak siedzi z ukochana babcia), no i ta przeprowadzka, nowa
            niania... nie... bardzo dobra decyzje podjelas, ale wiem tez ze nie byla to
            łatwa decyzja...
            Pozdrawiam
    • edz.anna Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 09:45
      Witaj Alexa,

      trudne są takie decyzje i podziwiam, że tak wybrałaś. Rok temu miałam podobny
      dylemat jak Ty i zdecydowałam, że rozwój zawodowy jest dla mnie zbyt ważny by
      zrezygnować z szansy jaka wtedy przede mną stanęła. Gdy muszę wyjeżdżać na
      dłużej córkę zostawiam u rodziców, krótsze wyjścia załatwiamy wśród znajomych,
      które mają podobną sytuację i wzajemnie opiekujemy się swoimi dziećmi.
      Oczywiście, że bywa trudno i miewam wyrzuty sumienie, że za mało czasu spędzam
      z córką (ma 6 lat). Ale nie żałuję swojej decyzji, mam ogromną satysfakcję z
      pracy i tego że sobie radze sama (choć ostatnio już może nie samawink).
      pozdrawiam i powodzenia, A.
      • karolinka1116 gratuluje 21.12.06, 12:18
        jak samarytanka!
      • jazzy444 Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 19:44
        w maju ubieglego roku wyjachalam na rok z kraju. zostawilam z niania i moja
        mama 2 letnia corke. potem pracowalam jeszcze kilka miesiecy w warszawie.
        dziecko widywalam 1Xw miesiacu przyjezdzalam na 5dni.
        bylo trudno. teraz juz mieszkam z corka, pracuje i robie to co lubie.teraz juz
        wiem ze nigdy nie zostawilabym corki samej, ale wtedy bylam zdeterminowana zeby
        zaczac prace i stanac finansowo na nogach.
        wybor nalezy zalezy od nas samych. jesli nie zalujesz podjelas dobra decyzje
        pozdrawiam
    • anetina Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 12:28
      umiejetność pogodzenia życia domowego i pracy jest anjwazniejsze w zyciu
      samotnej matki
      co z tego, że mama ma sporo kasy, kiedy nie ma kiedy jej wydac
      kiedy nie widuje się z dzieckiem


      gratuluję decyzji
    • escribir Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 14:18
      praca jak nie ta, to będzie inna

      a stracone chwile - nie wrócą wink

      powodzenia życzę!
      • alexa-75 Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 21.12.06, 14:52
        Wszystkim Wam dziękuję! Podniosłyście mnie na duchu, bo czasem nachodzą mnie
        wątpliwości czy dobrze zrobiłam nie chcąc takiej wymarzonej pracy. Podejrzewam,
        że gdyby malego jeszcze nie było na świecie, albo gdybym miała przynajmniej
        faceta, z ktorym spokojnie moglabym go zostawić w domu - to sprawa wyglądałaby
        inaczej.
        Tymczasem akurat w ten dzień gdy miałam rozmowę w Krakowie moj synek nie chcial
        się dać niani położyć w poludnie, co zdarzyło się mu pierwszy raz. Cały czas
        pytal "gdzie mama?", "kiedy przyjedzie mama?" - tak jakby przeczuwał, że ważą
        się moje i jego losy... Jak przyjechałam do domu i usłyszałam jakie cyrki
        odstawiał przy spaniu to pomyslałam, że podjęłam sluszną decyzję. Bo co by to
        było gdybym wyjechała na cały tydzień i nie widziała mojego skarba. Nadal
        szukam pracy, ale raczej stacjonarnej.
        Pozdrawiam wszystkie samodzielne mamy i życzę bardzo udanych i radosnych świąt!
    • monika9920 Re: Nie przyjęłam TEJ pracy 22.12.06, 09:55
      Moze troche nie na temat, mam znajomego, którego rodzice rozstali sie jakos od
      razu po jego urodzeniu - ojciec wyjechał do Stanów - tam założył nową rodzine,
      z synem kontaktował się sporadzycznie, alimentów nie placił, a Tomka
      wychowywała sama mama.
      teraz Tomek jest żonaty i ma rocznego synka i powiedział mi ostatnio
      "teraz rozumiem,że jeżeli matka wychowuje sama dziecko i udaje jej sie to, to
      jest to najwieksze i najpiekniejsze mozliwe poswiecenie sie" dodam, ze on sam
      bardzo pomoaga swojej zonie w opiece nad małym - łącznie ze wstawaniem w nocy,
      zmienianiem pieluch itd... morał z tego taki, ze kiedyś nasze dzieciaki
      zrozumieją, docenią to co byliśmy w stanie dla nich zrobic i z czego
      zrezygnowac, a do tego same w dorosłym życiu beda cudownymi rodzicami smile
      M
Pełna wersja