Dlaczego my -kobiety-tak się dręczymy?

IP: *.* 25.03.03, 22:39
Tak sobie myślę-dlaczego?W końcu jakoś dajemy sobie same radę,leczymy rany i uczymy się żyć na nowo.Ale po co tyle złudzeń i nerwów?ja rozstałam się z facetem kiedy byłam ciąży i cały czas myślałam:jak on tak mógł ze mną postąpić?jak mógł mnie zostawić po tym co nas łączyło?dlaczego,dlaczego,dlaczego...podczas gdy on dobrze się miał i dobrze bawił.Jak sobie przypomnę ile zjadłam nerwów ile się naryczałam to nie wiem,czy mam się teraz z tego śmiać,czy płakać.Czytam teraz niektóre posty i widzę dokładnie takie same podejście-złudzenia;może przemyśli?może się zmieni?może jak zobaczy dziecko to wróci?Śmiać mi się chce.
    • Gość edziecko: MagdaK30 Re: Dlaczego my -kobiety-tak się dręczymy? IP: *.* 26.03.03, 14:15
      Masz rację, tak jest, ciągle mamy nadzieję, tracimy cenny czas... Co dziwne jak patrzymy do tyłu to sobie myślimy "Jakie my głupie? Po co" Trzeba było od razu wyrzucić walizki przez balkon i bye-bye".Takie chyba jestesmy, przynajmniej większość z nas kobiet, bardziej wrażliwe z większą wiarą i ufnością, chęcią naprawy i kompromisów.Wolimy coś zmieniać i upiększać niż budować od nowa.Nie warto! Kiedy to w końcu do nas dotrze?PozdrawiamMagda
    • Gość edziecko: agn1 Re: Dlaczego my -kobiety-tak się dręczymy? IP: *.* 27.03.03, 19:36
      Witam,Wiesz co masz całkowtą racje. Ale w nas kobiatach jes chyba jakaś ciągła naiwność, albo co lepiej zabrzmi wiara w dobro drugiego człowieka. Pomimo tego, że generalnie wiem, że nic nie zmieni moich stosunków z ojcem dziecka, ba nawet po roku czasu dojrzałam by złożyć pozew do sądu o alimenty( mom nadzieje, że zrobie to w poniedziałek)- To jeszcze się łudze, że może zadzwoni sam zdeklaruje się, na widzenia z dzieckiem i zrozumie, że pomoc finansowa z jego strony byłaby dla mnie b. przydatna, i wiem, że pewnie bym się na to zgodziła mając świadomość, że za miesiąc znowu byłyby problemy. DLACZEGO???? nie mam pojęcia. Więc ciesze się , że nie zadzwoni i znowu nie okaże swojej słabości. Może to chęć dania dziecku ojca???- ale to bez sensu co to za ojciec.??Ale co fakt to fakt czytając posty na forum utwierdzam sięw przekonaniu, że jednak inaczej myślimy i czujemy niż faceci, no i że mamy podobne problemy. Coż nie odp. Ci dlaczego się TAK DRĘCZYMY??. I chyba trudno na to odp.
    • Gość edziecko: eBeata Re: Dlaczego my -kobiety-tak się dręczymy? IP: *.* 28.03.03, 12:41
      Może dlatego, że rządzą nami najpierw uczucia a potem rozsądek?Może dlatego, że mamy uczucia wyższe w przeciwieństwie do co niektórych ;-).Może dlatego, że chcemy załatwiać sprawy pokojowo a nie mieczem.Może dlatego, że za mało w kobietach wiary w możliwości, dowartościowania itp.Bo zwalamy winę na siebie i oni też na nas zwalają. No to jak taką podwójną odrzucić ;-).
    • Gość edziecko: Karenina Re: Dlaczego my -kobiety-tak się dręczymy? IP: *.* 28.03.03, 13:23
      Cześć,to znowu ja.Co do pana "ex",to złudzeń pozbyłam się w grudniu-a zerwaliśmy we wrześniu(trochę mi to zajęło).Był na tyle "dowcipny" że dzwonił od czasu do czasu aby upomnieć się o jakieś swoje rzeczy(!),które rzekomo u mnie zostawił.Odkładałam słuchawkę nie dyskutując,aż w końcu wysłałam kartkę na adres jego rodzicówsmile)że nie życzę sobie takich telefonów w zaistniałej sytuacji i że życzę mu powodzenia.No i jest CISZA.Ale od paru dni mam strasznego doła-nie przez niego,bo o nim już nawet nie myślę(ewentualnie w kontekście alimentów).Tak ogólnie jest mi przykro,że jestem teraz sama.Mam płaczliwy nastrój,który mnie wykańcza.Pozdrawiam
      • Gość edziecko: agn1 Re: Dlaczego my -kobiety-tak się dręczymy? IP: *.* 28.03.03, 16:04
        Rozumiem Cię, u mnie tel. były co jakiś czas w sprawach zawodowych. Wyobraź sobie, że nie uznał dziecka, nie chce na nie płacić, ale jak chce coś załatwić( nieszczęśliwie spotykamy się zawodowo) to dzwoni??? Mimo wszystko to bezczelność. To fakt przykre jest być same. to dołuje, jednak na dzień dzisiejszy jestem w miare dobrym nastroju, więc Cię pociesze- już wiosna, zaraz będzie lato, może spotkamy kogoś??? - no w to, to nawet ja nie wierze jeśli chodzi o mnie- ale grunt to optymizm. Jakoś to będzie.
Pełna wersja