Towar drugiej kategorii...

27.12.06, 23:58
Witajcie!
Jestem samotną mamą od samego początku (tatuś nawet nie widział małego),
czytam Was regularnie ale nigdy do tej pory nie odważyłam się na tym forum
napisać.
Niedawno coś się w moim życiu zmieniło, to znaczy poznałam (jak mi się
wydawało)wspaniałego mężczyznę.
No i zaczęły się schody. Mam na mysli głównie jego rodzinę, znajomych oraz
złote rady w stylu "jesteś jeszcze młody (ma 28 lat), ułożysz sobie życie, na
co ci kobieta z dzieckiem, małe dziecko to problemy a cudze małe dziecko to
katastrofa..." itp. Na początku P. nie zwracał na to wszystko uwagi (tak
przynajmniej mówił) ale ostatnio zauważyłam, że jakoś baczniej przygląda się
i mnie i mojemu synkowi, tak jakby z rezerwą...
Tak, wiem, może to jeszcze nie ten, może gdzieś są ci bardziej odpowiedzialni
i wyrozumiali ale mnie zastanawia raczej co innego - czy jako samotna matka
mam się czuć jak towar drugiej kategorii???
    • katarzynasg Re: Towar drugiej kategorii... 28.12.06, 00:08
      oczywiście,że nie......
      Nie przestałaś być człowiekiem jakim byłaś przed posiadaniem synka.......
      Sama siebie musisz zaakceptować w nowej roli, w nowy wyzwaniu......
      To,że on może się przyglądać to raczej normalne.Do tego trzeba
      czasu,poznania,zaufania. Dla niego to nowa sytuacja z którą trzeba się
      oswoić,czyli naturalnym zachowaniem jest obserwacja, to dotyczy każdej sytuacji
      nie tylko znajomości z samo mamąsmile
      Więcej wiary w siebiesmile. Jeśli Ty uwierzysz że możesz być szczęśliwa to tak
      będzie , i przeszkody w postaci gadania jego rodziny i znajomych przestaną być
      przeszkodami, oni też muszą Ciebie poznać........
      Wierzę że się ułoży,jak nie tym razem to następnymwink
      • mrs_ka Re: Towar drugiej kategorii... 28.12.06, 01:53
        Dokładnie.
        To, jak siebie postrzegamy zależy wyłącznie od tego...jak siebie postrzegamy.
        Nie spodobaliby mi się jednak tacy znajomi i taka rodzina, bo abstrahując od
        tego, ze nigdy nie czułam się jako matka i kobieta człowiekiem drugiej
        kategorii, to zawsze bardzo ważne było dla mnie to, co widziałam w oczach
        swojego męża: absolutny podziw, absolutną dumę i absolutną wiarę we mnie.
        Jeśli miałby we mnie i w moją wartość wątpić człowiek mi najbliższy, to nie jest
        on godzien tego, aby faktycznie być mi najbliższym człowiekiem.
        Od czasu pierwszego małżeństwa nigdy nie obniżałam poprzeczek i opłaciło mi się
        to, jako kobiecie, matce i- last but not least- człowiekowi.

        To, o czym piszesz- te watpliwości, "życzliwe rady" i tak dalej- są mi znane
        jako sytuacja, która często trafia się samotnym matkom. Uważam jednak, że to
        zawsze powinno dać do myślenia i nie powinno się tego typu uprzedzeń ot tak
        akceptować czy przechodzić nad faktem ich istnienia do porządku dziennego.
        Z perspektywy dwóch małżeństw powiem Ci: przemyśl to, do jakiej rodziny
        wchodzisz. Zastanow się, kim jest Twój partner. Zobacz, jaki ma stosunek do
        Twojego dziecka.
        Pewne problemy z czasem wcale nie maleją, jak myśli wiele kobiet- wręcz
        przeciwnie, powiększają się. Jeżeli jest w Twoim mężczyźnie wątpliwość i
        niepewność, to oczywiście może zdarzyć się cud i obie znikną, ale na ogól jednak
        cud się nie zdarza, więc nie lekceważ tego sygnału.

        Porozmawiaj, daj szansę, spróbuj nad tym popracować, ale miej też świadomośc, że
        jesli będzie stać za tym solidny rodzinny mur uprzedzeń do samotnych matek ( a w
        naszym narodowym zaścianku to się zdarza) to Twoje przyszłe życie będzie mieć
        gorzki smak. Bo Twój mężczyzna, mąż, partner zawsze będzie między emocjonalnym
        młotem a kowadłem, a Ty Będziesz za to płacić niezgodnymi Świętami Bożego
        Narodzenia, Wielkiej Nocy, pogardą w oczach teściowej czy kuzynów, imieninowymi
        westchnieniami, jak to "Krzyś poszedł na zmarnowanie" oraz nierównym
        traktowaniem przyszłych dzieci.
        Na razie wydaje Ci się to niewielką ceną, ale z biegiem lat gorycz rośnie, a
        początkowe uniesienia pokrywają się kurzem.

        Na koniec powiem Ci jedno: tak jak mogę sobie mysleć różne rzeczy na temat
        życiowych wyborów moich znajomych i omawiam je sobie w małżeńskim gronie (tzn.
        ja i mój mąż) tak nigdy, powtarzam: nigdy nie ośmieliłabym się zaprezentować
        swojej opinii samym zainteresowanym , bo mam świadomość, że gó.. mnie to
        powinno obchodzić. Szczególnie, jeśli dotyczy to materii tak delikatnej jak
        zdrady, ciąże, romanse, powroty małżeńskie czy nowe miłości.
        Wtrącanie się kogokolwiek w tego typu sprawy traktuję jako świadectwo braku
        klasy. Ja się z takimi ludźmi nie przyjaźnię.
        Co wiecej: moi znajomi nie mają prawa skrytykowac mojego męza i byłabym pierwszą
        osobą, która wskazałaby im drzwi, gdyby pozwolili sobie na tego typu wyskok.
        Uważam też, że nasi znajomi świadczą o nas i naszych granicach- dlatego
        potraktowałabym całą sytuację jako ostrzeżenie.

        Druga sprawa to ta, że szacunek mężczyzny do kobiety ( i vice versa) jest- moim
        zdaniem- kamieniem węgielnym, na którym powinno się budować przyszłe relacje. W
        dobrym związku muszą być jasne priorytety: jestesmy my, jesteśmy dla siebie
        wszystkim, tworzymy monolit wobec świata zewnętrznego, nikt nie ma prawa wejść
        między nas.
        Męzczyzna, który pozwala swojej rodzinie czy znajomym na tego typu uwagi
        względem jego kobiety/zony/konkubiny nie czując przy tym niestosowności takiego
        zachowania, nie wydaje mi się wart kontynuowania znajomości, bo prędzej czy
        później słabość jego charakteru odbije nam się przykrą czkawką i mokrą od łez
        poduszką.

        Mamy tylko jedno życie, warto szukać złota i nie zadowalać sie tombakiem. Złoto
        istnieje. Naprawdę.

        a.
        • alicja_wk Re: Towar drugiej kategorii... 28.12.06, 11:30
          Popieram! Mrs_ka to mądra kobieta jest!
          A od siebie dorzuce jeszcze tyle, że jesli ktoś wzbudza w Tobie poczucie winy z
          powodu posiadania dziecka, to jak najprędzej sie od niego uwolnij!
          Nie możesz czuć się gorsza tylko dlatego, że masz dziecko, które wymaga troski,
          odpowiedzialności, oddania i przede wszystkim miłosci! Czy lepiej by było dla
          tych ludzi, gdybyś je oddała kiedyś do Domu Dziecka, bo teraz nie mieliby
          żadnych obiekcji co do waszego związku, czy wtedy mysleliby o Tobie lepiej,
          tylko dlatego, że ich syn nie musiałby wychowywać cudzego dziecka?! Przeceiż
          to własnie takie "ekstremalne" sytuacje pokazują prawdziwą wartość człowieka.
    • yoanna_yo Re: Towar drugiej kategorii... 28.12.06, 11:55
      Zgadzam się mrs_ka w całej rozciągłości.
      Jestem teraz sama ,ale spotkałam na swej drodze 2 wspaniałych mężczyzn( już po fatalnym związku z tatusiem). Z różnych przyczyn nam nie wyszło, ale nie było tą przyczyną moje dziecko. Obaj małą uwielbiali z wzajemnością, pozostajemy bliskimi przyjaciółmi do dziś. Nigdy nie byłam przedmiotem dyskryminacji ze strony niedoszłych "teściów" lub ich przyjaciół.

      • mammaciusia Re: Towar drugiej kategorii... 28.12.06, 16:11
        podpisuje się jak wyżej
        chciałam tylko dodać,z ebyłam przez kilka lat sama po pierwszym małzeństwie,
        tzn najpierw sama,żeby odpocząć, a potem jak tylko kogos pozanawałam to zawsze
        od razu przedstawiałam sie że sobie radze, jest ok, mam wspaniałego synka i
        jeśli facetowi to odpowiadało to był a jak nie to do drugiego spotkania nie
        dochodziło i nikt niepotrzebnych nadziei sobie nie robił. Poznałam kilku
        fajnych panów, którzy do tej pory są moimi kumplami (nie udało mi sie w nich
        zakochac i dlatego się nie zwiazalam z nimi), a od 3 lat jestem w nowym związku
        i jest ok. a mam koleżnke która jakby sie wstydziła.że jest po rozwodzie,
        często zwlekała z powiedzeniem że ma dziecko i często doznawała rozczarowania,
        do tej pory jest sama.Uważam ze nie można czuc sie obywatelką trzeciej
        kategorii, wręcz przeciwnie trzeba być dumnym z tego że tak wspaniale sobie
        radzisz i chwalić się jakie masz wspaniałe dziecko. I zawsze głowa do góry.
        • guderianka Re: Towar drugiej kategorii... 30.12.06, 20:06
          to jak sie bedziesz czuła powinno zalezec od wlasnego poczucia wartosci a nie
          od zdania innych. po drugie-spojrz na to "ich"oczami- czy ty bys sie nie
          obawiała gdyby twoj ukochany syn zwiazał sie z kobieta z "garbem".?myslisz ze
          dla matki to komfortowa sytuacja?ze ona sie nie obawia -i te obawy dotycza
          zarówno syna jak i losu twojego dziecka. wiecej luzu zycze cierpilowsci i
          pewnosci siebiewink nie daj sie sprowokoac i badz sobasmile
Pełna wersja