samamama8
02.01.07, 08:21
Na mój post padło mnóstwo zarzutów, że niby utrudniam kontakt mojemu dziecku
z ojcem, że nie robię nic...a przecież powinnam zapraszać tatuśka do domu,
robić mu kawę, udostępniać dom do wspólnych zabaw z dzieckiem, pozwalać
spacerować nawet w nocy, jak dziecko zechce - pozwolić mu nocować...dawać
dziecko najlepiej na cały weekend bo tatuś akurat teraz tak chce ... i że
niby to wszystko dla dobra dziecka! I kiedy ja piszę, że nie można do miłości
nikogo zmuszać, że to on sam OJCIEC musi chcieć, że on musi wykazać się
jakąkolwiek chęcia zainteresowania, że nie można prosić o zainteresowanie
nawet w imieniu dziecka! to Wy piszecie, że chce się pozbyć ojca, że mu
utrudniam itp.
A kiedy september_77 pisze, że ona sama chodzi, prosi się rozmawia z babcią,
nową partnerką aby ojciec interesował się jej dzieckiem piszecie jej, że to
nie ma sensu, że może tylko pogorszyć sytuację i wyrządzić jeszcze większą
krzywdę sobie i dziecku, że nie ma sensu zmuszać i prosić się jeśli druga
osoba nie chce??????
Więc jak to w końcu jest????
zawsze krytykować, zawsze na odwrót, bo tak jest fajnie, bo taka już nasza
natura, żeby krytykować, pouczać tak po prostu dla zasady?????