Drogie panie - pytanie....

06.01.07, 00:45
Wdowiec, 35 lat, 3 dzieci. Żona zmarła na raka. Pracuje np. jako nauczyciel,
nie zarabia wiele, ale ma dzięki temu więcej czasu na opiekę nad dziećmi. Czy
gdybyście były samotne i bezdzietne, zdecydowałybyście się na zamieszkanie z
nim.? Czy potrafiłybyście poświęcić swoje macierzyństwo i realizować sę
wychowując Jego dzieci?
    • chalsia Chyba pomyliłeś adresatki pytania 06.01.07, 01:50
      > gdybyście były samotne i bezdzietne,

      bo MY na tym forum NIE JESTEŚMY z definicji bezdzietne.

      Raczej zadaj to pytanie na forum macochy - one mają - również z definicji -
      doświadczenia z pasierbami.

      Chalsia

      ps. a zwłaszcza rozbawiło i też zniesmaczyło mnie to oczekiwanie / założenie, że
      kobieta decydująca się na bycie calodobową macochą dla trójki dzieci miałaby
      poświęcić swoje macierzyństwo. No takie zupełnie od czapy oczekiwanie ze strony
      skąd inąd dorosłego faceta.
      • wolf1234 Re: Chyba pomyliłeś adresatki pytania 06.01.07, 10:33
        Napisałem "gdybyście"... smile to czas przypuszczający, co by było gdyby?

        > ps. a zwłaszcza rozbawiło i też zniesmaczyło mnie to oczekiwanie / założenie, ż
        > e
        > kobieta decydująca się na bycie calodobową macochą dla trójki dzieci miałaby
        > poświęcić swoje macierzyństwo. No takie zupełnie od czapy oczekiwanie ze strony
        >
        > skąd inąd dorosłego faceta.

        Ależ to właśnie tutaj mase pań wyzywa w ostrych słowach mężczyzn, że nie chcą
        się wiązać z nimi bo mają dzieci....
    • jenny_curran Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 08:28
      Myślę podobnie jak Chalsia, nie wdaję się jednak w dyskusję. Szukaj, może
      znajdziesz. Tylko czy naiwniaczkę czy świętą ...
      • wolf1234 Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 10:34

        > Myślę podobnie jak Chalsia, nie wdaję się jednak w dyskusję. Szukaj, może
        > znajdziesz. Tylko czy naiwniaczkę czy świętą ...

        Mężczyźni decydujący się na związek z kobietami z dziećmi to też "naiwniacy lub
        świeci"?
        • kubowa Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 10:42
          wolf1234 napisał:


          > Mężczyźni decydujący się na związek z kobietami z dziećmi to też "naiwniacy lub
          > świeci"?


          mój jest święty!smile) ale różnie to bywa...wink trzeba dobrze wybrać po prostu, a
          nie jak leci...
          • alicja611 kazdy ma prawo wyboru.... 06.01.07, 12:13
            Powiem tak. Kazdy ma prawo wyboru. Moze wybrac mlodziutka, dlugonoga blondynke,
            be z zobowiazan, ktora potraktuje go jak rogaty bankomat (fochy, kasa, kasa
            itp)i spedzic z nia cale zycie, moze wziac starszawa panienke (czytaj stara
            panne po 30tce) ze swoimi manierami, przyzwyczajeniami, ktora trzeba traktowac
            jak krolowa, albo kobiete po przejsciach z dzieckiem, ktora ma dojrzale
            spojrzenie, jest samodzielna i niezalezna, nie stroi foch, wiele
            zrozumie......Znam takie przypadki z autopsji. Wiem do tego aby wybrac kobiete z
            dziecmi potrzeba odwagi (presja otoczenia, rodzicow), ale kazdy sam kieruje
            swoim zyciem. Na szczescie.
        • kai_30 Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 12:20
          wolf1234 napisał:

          >
          > > Myślę podobnie jak Chalsia, nie wdaję się jednak w dyskusję. Szukaj, może
          > > znajdziesz. Tylko czy naiwniaczkę czy świętą ...
          >
          > Mężczyźni decydujący się na związek z kobietami z dziećmi to też "naiwniacy lub
          > świeci"?

          Jeśli owi hipotetyczni mężczyźni chcieliby mieć własne dziecko, a decydują się
          na związek z kobietą, która "wszystkie swoje dzieci już urodziła", to owszem -
          naiwniacy lub święci. Nie kwestia posiadania dzieci przez partnera/partnerkę
          jest tu istotna, a kwestia oczekiwań, aby zrezygnować z posiadania własnych. Nie
          wróżyłabym zbyt różowej przyszłości takiemu związkowi, i naprawdę płeć nie ma tu
          nic do rzeczy. U mężczyzn instynkt rozrodczy nie jest aż tak silny, jak u
          kobiet, więc w opisanym przez Ciebie przypadku zdecydowanie czarno to widzę.

          Ja bym nie umiała. Co wcale nie znaczy, że nie zdecydowałabym się na związek z
          facetem z dziećmi - bo to zrobiłam. Ale własne dzieci też mam, a gdybym nie
          miała, zdecydowanie chciałabym je mieć. Nie można zastąpić macierzyństwa,
          urodzenia dziecka, wykarmienia go piersią, z macochowaniem dzieciom partnera.
          • jenny_curran Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 16:46
            Ja też bym się zdecydowała na życie z facetem, który ma dziecko, nawet jesli
            sam je wychowuje - nawet lepiejwink. Zwłaszcza, że sama mam synka, z którym
            jestem praktycznie sama. pzdr
        • jenny_curran Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 12:40
          NIe każda ma troje dzieci i kiepskie zarobki. Pozatym facet, który oczekuje, że
          kobieta świadomie zrezygnuje z własnego macierzyństwa, by wychowywać czyjeś
          dzieci to ... właśnie - idiotka czy święta? Bo sytuacja, w której facet takiej
          deklaracji od niej nie oczekuje (rezygnacja z macierzyństwa) jest normalna.
          Wszystko inne w treści Twojego postu jest przygłupie.
        • jenny_curran Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 12:41
          NIe każda ma troje dzieci i kiepskie zarobki. Pozatym facet, który oczekuje, że
          kobieta świadomie zrezygnuje z własnego macierzyństwa, by wychowywać czyjeś
          dzieci to ... właśnie - idiotka czy święta? Bo sytuacja, w której facet takiej
          deklaracji od niej nie oczekuje (rezygnacja z macierzyństwa) jest normalna.
          Wszystko inne w treści Twojego postu jest przygłupie.
    • redtower Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 16:32
      hymmm... ja bym się chyba nie zdecydowała... troje dzieci... ewidentnie nie
      zapowiada się na to, że mieliby jeszcze wspólne dziecko... tyle, że ja już
      swojego Szkraba mam... wiec jakby nie było nie wyobrażam juz sobie życia bez
      własnego dziecka...smile)
    • alicja_wk Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 17:05
      Znam odwrotną sytuację: Ona - 34 lata, 3 dzieci, z poprzednich związków,
      zarabia nie wiele, pracując jako pielegniarka. On - od zawsze kawaler, nie ma
      swoich dzieci, pracują razem w tym samym szpitalu. W ogole mu nie przeszkadzał
      fakt, że ona ma juz troje dzieci, ze nie jest samodzielna, ze malo zarabia.
      Pewnie chcialby miec jeszcze swoje dzieci, ale ona nie protestuje.
      Jak widac, w zyciu bywają rózne sytuacje i okolicznosci. Wszystko jest mozliwe,
      wszystko sie moze zdarzyc, w zaleznosci od tego, jakich ludzi spotykamy na
      swojej drodze, jakie są ich priorytety, zasady, wartosci, marzenia i plany.
      Jednak najwazniejsze w zwiazku jest to, abyście oboje chcieli tego samego, bo
      mozna komus czegos zabronic lub cos nakazac, ale wtedy to nie beda zdrowe
      relacje, dlatego nie mozna od drugiej osoby oczekiwac czegos, co jest sprzeczne
      z jego pragnieniami, albo wręcz żądać czy wymagac, to do niczego dobrego nie
      prowadzi.
      Jednak ja nie skazywalabym tego pana na wieczne osamotnienie, bo moze trafi na
      kobietę, ktora np. jest bezplodna i nigdy nie bedzie mogla miec swoich dzieci i
      np. wlasnie z tego powodu jej maz ja porzucil. Wiec dlaczego nie mialaby
      pokochac dzieci swojego mezczyzny tak jak tych, ktore np. by adoptowala razem z
      męzęm?!
      • jenny_curran Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 17:21
        Ale nie możemy hipotetyzować. On napisał wprost, że chodzi o sytuację, w której
        ona miałaby zrezygnować z macierzyństwa.
      • burza4 Re: Drogie panie - pytanie.... 07.01.07, 18:57
        alicja_wk napisała:

        > Jednak ja nie skazywalabym tego pana na wieczne osamotnienie, bo moze trafi
        na > kobietę, ktora np. jest bezplodna i nigdy nie bedzie mogla miec swoich
        dzieci i > np. wlasnie z tego powodu jej maz ja porzucil. Wiec dlaczego nie
        mialaby pokochac dzieci swojego mezczyzny tak jak tych, ktore np. by adoptowala
        razem z męzęm?!

        bo z męzem adoptowalaby zapewne małe dziecko, które byłoby kształtowane przez
        ich oboje, zgodnie z własnymi przekonaniami i podglądami wychowawczymi. I które
        nie znałoby innych rodziców poza nimi - więc niejako automatycznie odbarzające
        przybraną matkę wzajemnym uczuciem.

        tu zaś mowa o trójce dzieci, już podrośniętych, które matkę miały - i które
        mogą sobie wcale obcej baby w domu nie życzyć, tym bardziej że będzie
        wprowadzać swoje porządki. W społeczeństwie panuje absolutnie idiotyczne
        przekonanie, że dziecko pozbawione na co dzień jednego z rodziców marzy o
        osobie, która tę pustkę zapełni. Cóż - zazwyczaj mija się to z prawdą, taka
        osoba staje się bardziej rywalem do uczuć tego rodzica, który jeszcze pozostał.
        Poza tym znikoma ilość osób jest w stanie pokochać cudze dziecko, tym bardziej
        większe. Sprawowanie opieki nad dziećmi partnera jest znacznie cięższe dla
        kobiety niż dla faceta. Powód jest prosty - w stosunku do kobiet otoczenie ma
        znacznie większe wymagania. Kobieta powinna kochać, opiekować się, troszczyć -
        z natury, tymczasem to przecież obce dzieci, które na uczucie muszą zapracować.
    • burza4 Re: Drogie panie - pytanie.... 06.01.07, 17:05
      wolf1234 napisał:

      > Wdowiec, 35 lat, 3 dzieci. Żona zmarła na raka. Pracuje np. jako nauczyciel,
      > nie zarabia wiele, ale ma dzięki temu więcej czasu na opiekę nad dziećmi. Czy
      > gdybyście były samotne i bezdzietne, zdecydowałybyście się na zamieszkanie z
      > nim.? Czy potrafiłybyście poświęcić swoje macierzyństwo i realizować sę
      > wychowując Jego dzieci?

      będę brutalna - a w imię czego? co kobieta miałaby na takim związku zyskać? bo
      na razie to widzę rolę darmowej gosposi, którą w porywach ktoś dobrym słowem
      wynagrodzi. Facet nie stanowi oparcia, raczej on wymaga nakładów, także
      finansowych, do tego ma WYMAGANIA przez duże W. Nawet nie zamierza udawać, że
      on miałby coś z siebie dać.

      Ona ma zrezygnowac z własnego macierzyństwa na rzecz niewdzięcznej roli cudzej
      sprzątaczki?

      ty serio pytasz? rozwaliło mnie w ogóle takie przypuszczenie, że którakolwiek
      mogłaby być na dłuższą metę tak głupia, żeby w takim układzie tkwić.
      Powodzenia.
    • natasza39 Nie brać worost tego, Drogie panie 06.01.07, 18:54
      Czy zauważyłyście, że wolf pisze:
      > Pracuje np. jako nauczyciel,
      > nie zarabia wiele

      On hipotetyzuje, a zatem pohipotetyzujmy drogi wolfie....


      Samotna wdowa lat 35. Mąż zginął, dajmy na to w wypadku. 3-ka dzieci (w tym 2-
      ch nastolatków). Dajmy na to... np. 95 kg i 160 cm wzrostu (Ty dziewczynom
      wolfie zajechałeś ze słabymi zarobkami, to ja Ci wyjeżdżam z argumentem
      wygladu, bo tak jak dla kobity wazny statut materialny, tak dla faceta
      wizualny). Ale ta kobieta ma charakter anioła, dobra jest, wyrozumiała i wogóle.
      Wychowasz jej dzieci?
      Zdecydujesz się na bycie ojcem zastepczym i nie bedziesz ja juz namawiał do
      rozrodu?
      Poswięcisz się dla niej?

      Moja babka powiadała, ze "co jest komu przeznaczone stoi przed nim rozkraczone".
      Być może i ów hipotetyczny nauczyciel Twojego wymysłu, jak tez mój pasztet (jak
      powszechnie okreslaja wyglad opisanej przeze mnie kobiety faceci) znajdą
      towarzysza zycia, ale ani Twoje, ani moje przytoczone w przykładach "walory"
      nie bedą tym co przyciąga.
      A zatem udowadnianie za pomoca niezbyt górnolotnego przykładu, ze kobitki tu
      piszące są beznadziejne, bo choć (w domysle) sa w podobnej do hipotetycznego
      wdowca sytuacji, to nie wiadomo czego od zycia oczekują, pewnie księcia z bajki
      jest moim zdaniem nie na miejscu.
      Moze i niejedna tu pisząca marzy o "królewiczu na białym koniu".
      Myslę jednak, że dotyczy to naprawde niewielkiej grupy dziewczyn, nieodartych
      byc moze do końca z marzeń.
      Ale zastepowanie rycerza wdowcem-nauczycielem?
      Zamiast "sezamu" pensja nauczyciela?
      Zamiast konia białego 3-ka pasierbów?
      Chyba za wielka skrajnosc, nie sadzisz?
    • maminka_wiktorynki Re: Drogie panie - pytanie.... 08.01.07, 12:29
      czy kobieta (35 lat nauczycielka z trójką dzieci)jest atrakcyjna dla bezdzietnego faceta?

      weź chłopie myśl realnie!

      Nawet dla 'dzietnej' taki facet chyba nie jest najbardziej atrakcyjny smile

      pozdrawiam wink
Pełna wersja