julasek_edziecko
06.04.03, 16:08
Siedzę i ryczę.Właściwie to nie wiem co pisać i jak.Mam cudnego synka,ale
czasem już nie mam siły cieszyć się z jego uśmiechów.
Zaczęło sie zwyczajnie,poznałam "go",myślałam ,że to ten jedyny!Myliłam
się.Kiedy powiedziałam "mu"że jestem w ciąży usłyszałam ,że moim znakiem
zodiaku powinien być pająk,że wszystko to uknułam ,zaplanowałam ,oczywiście
bez jego wiedzy.Pomyślałam sobie ,poczekam ,minie trochę
czasu ,ochłonie ,przyzwyczai się...No i doczekałam się po jakimś czasie
zapewnień ,że mnie kocha ,że chce ze mną być ,ale dziecka nie chce.Więc
odeszłam.Nie byłam wtedy przerażona,miałam własną firmę,jakieś
pieniądze,myślałam ,że sobie poradzę.W 3 miesiacu ciaży poznałam
Sebastiana.Było cudownie,byłam szczęśliwa.Wynajeliśmy mieszkanie,razem
zrobiliśmy remont.
Minęły 2 lata i wszystko się zmieniło.Firmę diabli wzieli,nie powiem jak bo
to temat na osobną historię.Wiem,że już nigdy więcej żadnych spółek nie chcę!
Seby wciąż nie ma w domu ,ucieka ode mnie.Czuję ,że to nie potrwa długo.
A ja właśnie piszę pozew o alimenty,bo tatuś dziecka przez 2 lata nie dawał
na jego utrzymanie ani złotówki.Do tej pory radziłam sobie ,ale jestem już
naprawdę wykończona.Nie daję rady.
Mój tato stwierdził wczoraj,że żeby tak sobie życie zagmatwać to albo trzeba
mieć talent ,albo nie mieć mózgu.
Przepraszam za te żale,ale nie mam z kim pogadać ,mogę jedynie tu napisać.