kwestie rodzinne w przedszkolu

30.01.07, 22:24
Dzisiaj zapytałam się syna z ciekawości co robili w przedszkolu. Dowiedziałam
się, ze rysowali mamę i tatę. Powiedział to normalnym tonem, tak jakby mówił
o jakimkolwiek innym temacie. Spytałam się, co on narysował.Powiedział, że
mnie narysował i że byłam uśmiechnięta. Sęk w tym, że synek w ogóle nie zna
ojca. Widział go dwa razy jak miał półtora roku.
Z jednej strony rozumiem, że matka i ojciec to taki ważny i powszedni element
w życiu dziecka, że dlaczego by nie miał być tematem rysunku w przedszkolu,
nie może to być temat tabu. Z drugiej strony wściekła jestem trochę
na "kombajnowy" model chowu, jaki przedstawia sobą przedszkole, z
obowiązkowym dniem babci i dziadka, obowiązkowym rysunkiem mamy i taty, a jak
dziecka sytuacja rodzinna nie pasuje do modelu rodziny A, B lub C to jego
sprawa, że może być mu przykro; w przedszkolu jeszcze dodatkowo niechcący
nadepną mu na odcisk.
Nie wiem, czy "zwracać Pani uwagę", iż temat prac mógł być trochę
niedelikatny, czy też dać sobie spokój, biorąc pod uwagę fakt, że dziecko nie
wygląda na poruszone sprawą w jakikolwiek sposób.
Co sądzicie na ten temat?
Pozdrawiam,
    • alexa-75 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 30.01.07, 23:17
      Mój synek jeszcze nie chodzi do przedszkola i nigdy się nie zastanawiałam nad
      tym faktem, ale faktycznie to jest problem. On zna ojca i widuje się z nim, ale
      raczej nie narysuje modelu rodziny: mama i tata trzymający się za rękę. Tak
      przy okazji przyszedł mi do glowy problem religii w przedszkolu. U nas są
      obowiązkowe zajęcia już dla 5-latków. I co ma robić taki 5-latek, który nie
      pochodzi z rodziny katolickiej? Siłą rzeczy uczestniczy w zajęciach, bo nie
      pójdzie przecież sam siedzieć do szatni...
      • kasia.k1 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 31.01.07, 00:03
        U mnie w przedszkolu rodzice musieli wyrazic zgodę na piśmie, że chcą by ich
        dziecko chodziło na religie. Dla dzieci, które nie chodza, są w tym czasie
        organizowane inne zajęcia, a nie jest tych dzieci wcale mało.
        Na wszelkie dni babci,dziadka, matki, ojca i co tam jeszcze, chodzę ja,i nie
        jestem wyjatkiem-na ostatnej imprezie dla babć była tak duża reprezentacja mam,
        że wreszcie ustaliłam, gdzie większość dzieci idzie do szkoły.
        Wydaje mi się, że jeśli dziecko nie widzi problemu w inności swojej rodziny,
        nie ma sensu interweniować.
    • mamaice Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 30.01.07, 23:19
      U mojego malca w przedszkolu dzieci robily prezenty gwiazdkowe w postaci raczki
      odbitej w gipsie piekny prezent byl jeden zapakowany i podpisany dla mamay od
      kocgajacego G. , panie wiedza ze nie zyjemy ze soba ale tez znaja ojca
      dziecka bo przychodzi po syna co drugi weekend ,pomimo tego prezentu nie
      dostal . U nich jest taka zasada ze jesli dziecko nie ma ojca lub jest
      wychowywane przez matke , skupiaja sie tylko na jednym z rodzicow z ktorym jest
      dziecko mam tu na mysli rysunki na ktorych widnieje mama lub tata ale nie razem
      na jednym smile to jest troche pokrecone ale panie wiedza i znaja jaka jest
      sytuacja w domu ,mi sie podoba i odpowiada ten tok myslenia . U mojego syna
      jest 17 dzieci w grupie i 5 pan opiekunek (nie mieszkamy w Polsce )
      • anne1973 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 30.01.07, 23:36
        zazdroszczę wsparcia Pań z przedszkola. Najtrudniej wytłumaczyć dziecku, że
        inni mają tatę..
        • samamama8 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 31.01.07, 07:29
          > Najtrudniej wytłumaczyć dziecku, że
          > inni mają tatę...

          a ja myślę, że trzeba mowić o tym całkiem normalnie, przypadków rozbitych
          rodzin jest coraz więcej, nie ma co robić przed dzieckiem sensacji, moim
          zdaniem dziecko musi wiedzieć, że zdarza się tak, że tata i mama nie mieszkają
          razem, albo, że niektóre dzieci wogóle nie mają taty, są przeciez i takie
          dzieci, które nie mają mamy lub taty nie z powodu rozwodu ale np. śmierci, że
          są też dzieci np. w domach dziecka, które wogóle nie mają nikogo nie tylko
          mamy, taty, ale nawet babci czy cioci...

          Dziecko będzie wtedy wiedziało, że jego sytuacja nie jest jedyna, że tak po
          prostu czasem bywa...
          Warto również, by dzieciom w rodzinach pełnych mówić, że zdarzają się takie
          sytuacje, by w momencie gdy się dowiedzą od równieśników o takim dziecku nie
          robiły sensacji ani się nie dziwiły

          Nie wolno dziecku tłumaczyć, dając mu do zrozumienia, że to coś nienormalnego,
          że normalnie to jest mama i tata, bo nie zawsze tak jest, nie tylko z powodu
          rozstania! Często sami swoją reakcją, swoim zachowaniem, swoimi słowami dajemy
          dziecku do zrozumienia, że to coś nienormalnego. Zamiast mówić, że wszysycy
          mają czy powinni mieć tatę lepiej powiedzieć, że nie masz taty ale masz mamę,
          która Cię bardzo kocha, a niektóre dzieci nie mają ani mamy ani taty


    • pelagaa Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 31.01.07, 07:23
      W szkole przezyjesz jeszcze wielokrotne rysowanie drzew genealogicznych. W tym
      roku mielismy narysowac kolejne, ja nie wiem, czy to tylko nasza szkola taka
      jest, czy to wszedzie tak trenuja genealogie do znudzenia.
      Mysle, ze sa rzeczy (np. brak ojca), do ktorych dziecko musi przywyknac, bo ma
      taka, a nie inna sytuacje zyciowa i nie da sie go przed nia wielokrotnie
      uchronic.
      Mysle tez, ze wielokrotnie czesciej rodzic dostrzega problem tam, gdzie dziecko
      wcale tego problemu nie widzi.
    • anetina Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 31.01.07, 07:58
      dzieci często nie zwracają uwagi na sprawy, któr nam się wydają istotne

      u nas w przedszkolu jest kilka dzieci wychowywanych tylko przez jednego rodzica
      są też dzieci wychowywane przez dziadków

      nie wiem, jak u nas będzie z dniem ojca, ale juz we wrześniu panie miały
      zakomunikowane, że Mały jest tylko ze mną
      ma być pod kontrolą (zdarza się, że przechodząc z sali do sali nie upilnowały
      wszystkie dzieciaki) oraz pod żadnym pozorem wypuszczany z przedszkola z
      kimkolwiek oprócz dziadków i M.

      za pierwszym razem nawet z M. go nie wypuściły big_grin
      szczęście, że zaraz przyjechałam big_grin
    • alabama8 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 31.01.07, 13:57
      Jedni nie mają babci, inni ojca, reszta nie ma psa, kota, królika czy chomika.
      Nie rób z tego problemu, bo dziecko nie odczuwa braku emocjonalnego jeśli się z
      ojcem nigdy nie widziało. Taki brak odczuwa gdy ojciec długo był i zniknoł.
      Mój syn kilka razy mówił że chciałby mieć dziadka (po obejrzeniu jakiegoś
      filmu), ale to było takie marzenie typu "chcę mieć psa, nartosanki, spadające
      małpki i boogiego robaczka"....
      • mamusia-kubusia1 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 06.02.07, 09:24
        Moje dziecko nie jest w przedszkolu tylko w żłobku, ale wyjaśniłam paniom
        sytuację i wiedzą że się rodzina rozpadła. Tata przez nieały rok chodzenia synka
        do żłobka był tam dwa razy: pierwszy raz jak wybieraliśmy żłobek i zapisywaliśmy
        synka, a drugi w zeszym roku żeby sprawdzić czy synek przychodzi zadbany, czysty
        itp (sic!).
      • geve Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 06.02.07, 19:07
        > Jedni nie mają babci, inni ojca, reszta nie ma psa, kota, królika czy
        chomika.
        > Nie rób z tego problemu, bo dziecko nie odczuwa braku emocjonalnego jeśli się
        z ojcem nigdy nie widziało.


        To ciekawa hipoteza...
        wyczytałaś to gdzieś, czy też sama na to wpadłaś???


        Ps. Wydaje mi się jednak, że rola babci a tym bardziej ojca w życiu dziecka
        jest trochę inna niż psa, kota, królika czy chomika. Ale to mój punkt widzenia.
    • papcio210967 Re: kwestie rodzinne w przedszkolu 06.02.07, 12:09
      Myślę, że nie masz możliwości aby posyłać dziecko do przedszkola, w ktorym są
      dzieci wychowywane przez mamy.
      Bo to nie przedszkole jest nienormalne i winne rozpadowi małżeństwa, ale my,
      rodzice.
      A to, że dzieci rysują rodziny, wiedzą, że inne dzieci mają mamę i tatę to dla
      nich korzystne, bo skądś muszą się dowiedzieć jak wygląda normajna rodzina.
      Papcio
Pełna wersja