Alimenty... Wasze doświadczenie...

31.01.07, 17:02
Witam na forum. Podzielcie się proszę swoimi opiniami, doświadczeniem na temat
nieprzyjemnej sprawy alimentów. Czy warto zaczynać takie sprawy? Zwłaszcza
jeśli chodziłoby o najniższą średnią krajową pensję? Czy to faktycznie zmusza
tatusiów do zainteresowania się potrzebami i wspólnego finansowego
utrzymywania Dziecka? Czy to będzie tylko kolejny pretekst do cynicznego
zagrania na nosie? Wyśmiania mnie i zrobienia ze mnie nie powiem kogo?
Pozdrawiam.
    • mammunita Re: Alimenty... Wasze doświadczenie... 31.01.07, 17:15
      Moim zdaniem faceci nie lubia sadow, wiec pewnie kontakty miedzy Toba a nim
      pogorsza sie, jezeli w ogole sa jakies. Uwazam, ze powinnas uregulowac sprawe
      alimentow, bo to zawsze sa dodatkowe pieniadze, ktore naleza sie Twojemu
      dziecku. Moja sprawa trwala zaledwie 10 minut i tak naprawde nie ma sie czego
      bac kilka prostych pytan, ja ubiegalam sie o 500 zl, sedzina spytala sie co ON
      na to, a on ze moze placic 300, wiec sedzia zdecydowala 330 i po wszystkimsmile
      Placi regularnie, ale nie dzwoni i dziecka nie widuje, wiec w tym temacie nic
      sie nie zmienilo. O widzenia sie nie spytal, przed sprawa tylko mi
      powiedzial "Lepiej bys na tym wyszla jakbys mnie do sadu nie podala, a tak
      dostaniesz minimalna kwote". Ja nie zalujesmile Nie musze sie teraz prosic o
      zaden grosz i tym samym odzyskalam spokoj, bo kontakty sie urwaly, a ja sie
      wyciszylam. Zycze powodzenia i radze ubiegac sie o alimenty. Pozdrawiam.
      • papcio210967 Re: Alimenty... Wasze doświadczenie... 31.01.07, 22:46
        Ja uwazam, że obowiązkiem rodziców jest łożenie na utrzymanie swojego dziecka i
        że powinnaś wystąpić o alimenty.
        Papcio.
      • hipopotamama Re: Alimenty... Wasze doświadczenie... 31.01.07, 22:56
        Ty 500, on 300, sędzina 330...ciekawa matematykasmile
        • mammunita Re: Alimenty... Wasze doświadczenie... 31.01.07, 23:20
          co zrobic tak wyposrodkowalawink zobaczymy jak bedzie na sprawie o
          podwyzszenie...
    • bea53 Re: Alimenty... Wasze doświadczenie... 01.02.07, 09:53
      U mnie bylo tak ze jak poszlam do sadu to dostalam 200zl wiecej niz bylo, facet
      płaci regularnie a przedtem jak chcial, lepiej sie z tym czuje bo nie muszę mu
      przypominac o wplaceniu. Ja jako petent a teraz to on musi sie wywiazywac do 10
      tego bo odsetki ustawowe lecą...

      Jesli chodzi o to ze faceci nie lubia sadow to u mnie wyszlo tylko na lepiej,
      bardziej sie mnie boi, stara sie byc miły boi wie ze dopnę swego, jak juz wydaje
      te pieniadze" "inwestuje" w dziecko częsciej sie z dzieckiem spotyka, jak nie
      płacił wcale, nie było sprawy i dziecka. Teraz zajmuje sie dzieckiem 2 razy w
      tygodniu.

      Uwazam ze facet ktory mowi ze bedzie dawal dziecku mniej jak podasz go do sadu,
      szuka tylko pretekstu zeby płacić mniej i chce kontrolować sytuację, bo mu
      wygodniej, jak chce to zapłacę a jak nie to nie...uważam ze lepiej miec wyrok
      sądowy w garści w każdym wypadku, nawet gdyby facet miał poźniej nie dorzucic
      dziecku.

    • samodzielny Re: Alimenty... Wasze doświadczenie... 01.02.07, 10:52
      bluuee napisała:
      Czy warto zaczynać takie sprawy?

      "Zaczecie takiej sprawy" jest moralnym obowiazkiem matki wobec dziecka a "nie
      zaczecie takiej sprawy" jest swiadomym dzialaniem na szkode dziecka!

      Pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja