marta_inter
05.02.07, 14:53
Witam dziewczyny,
Moja chrześnica (21 lat) rozstała sie ze swoim męzem (23 lata) - chcą wziąć
rozwód. (nie skomentuję tego, bo mnie do dziś trzęsie jak o tym myslę...)
Do tej pory mieszkali z synem (1,5 roku) w mieszkaniu u jego rodziców (mieli
swój pokój ok. 14 m^2). Oboje są studentami zaocznymi, pracującymi w tygodniu
(pensje po ok. 1000 zł).
Chrześnica dostaje 450 zł alimentów (formalnie to jeszcze nie sa alimenty)
miesiecznie.
Problem polega na tym, ze ona wynajmuje 2 pokojowe mieszkanie (40 m), za
które płaci 800 zł za wynajem plus opłaty. No i ona chce od niego więcej.
Czy jest mozliwosc (i szanse wygrania) wyższych alimentów (np. 900 zł)?
Bo z tego co czytałam na forum mozna sie domagać utrzymania takiego samego
standardu zycia, ale jej sie standard zycia "podniósł" - tzn. mieszka teraz w
o wiele większym mieszkaniu.
Sprawa o rozwód jest juz zgłoszona do sądu.
Ja jej radziłam zeby na razie nie zgłaszała o alimenty, bo przeciez eks i tak
wiecej nie zapłaci (bo nie ma z czego) - a te 450zł to chyba dość duzo, jesli
pensji ma 1000 zł (prawie 50% zarobków).
No chyba, ze pozwie tez o alimenty rodziców eksa ?
Co sądzicie ? Walczyć w sądzie czy sobie odpuścić i trzymać to co teraz jest
polubownie i bez konfliktów załatwione ?