juliana03
26.02.07, 16:33
W tym miesiacu wystapilam o alimenty, nie mam stalej pracy, maz nie utrzymuje
ZADNYCH kontaktow z dzieckiem, uznalam ze mam prawo, dziecku sie nalezy. Byc
moze niedlugo bede miala stala prace (1200 netto), moze to nie kokosy, ale
pomyslalam sobie ze jesli mi sie uda z ta praca, to wycofam pozew o alimenty,
doszlam do wnoisku, ze jesli maz nie interesuje sie dzieckiem, jego zyciem,
to jego zakichane pieniadze tez nie sa dzieku do niczego potrzebne, niech sie
nimi wypcha. Skromnie ale sama wychowam dziecko, bez laski!!!
Chcialam sie poradzic, czy moja decyzja jest sluszna???
(Nawet na sprawie o alim nie zapytal o dziecko, przyszedl z obstawa, zebym
bron boze mu dzien dobry nie powiedziala, czy co, oklalmal sad (czyt.
dziecko), przedstwawiajac dochody bez uwzglednienia podwyzki (300zl), na
wstepie wymigal sie od placenia tym ze ma zaciagniety kredyt... duzo by
gadac, ale rany jeszcze swieze, nie chce potem ryczec przez pol nocy. Jednym
slowem pieniadze drozsze od wlasnego dziecka!!!
Czy warto brac te pieniadze, zeby fiut potem pzyszedl po dowody wdziecznosci
do dziecka??? Okropnie sie z tym czuje!!!