jenny_curran
27.02.07, 20:18
Od kilku lat widywałam na moim osiedlu pewną kobietę. Piękną, zadbaną o
oryginalnej urodzie. Wyjątkowa piękność, choć absolutnie nie obklejona
błyskotami. Myślę, że ma teraz jakieś 35 lat. Zawsze z małym chłopcem,
synkiem. Wchodziłyśmy do tych samych sklepów, obserwowałam ją, zresztą nie
tylko ja. Na taką kobietę wszyscy patrzą. Dałabym sobie dwie łapy obciąć, że
jest samo/tną/dzielną mamą. Tyle lat tylko z synkiem ją widywałam. Aż tu
nagle któregoś dnia w Blue City w delikatesach patrzę, jakiś facet trzyma ją
za rękę. No dziad taki wizualnie, że aż strach

. I oni tacy w siebie w
patrzeni. I widzę, że mały chłopczyk ten sam z nimi. Słyszę, że mały coś mówi
do niego. I słyszę: tato. Szok. Tak się zawiodłam

))). Ja już prawie jej
pomnik w myslach zbudowałam, że taka zadbana mimo, że sama z synem...
I tak teraz, gdy patrzę wciąż na te same babki z wózkami lub kilkulatkami za
rękę to się zastanawiam: sama czy z kimś?
pzdr same/samodzielne i te (już)z kimś