alexolo
02.03.07, 08:14
sam pozbawił sie pełni praw rodzicielskich. trwa przeciw niemu sprawa
rozwodoea z orzeczeniem jego winy!!tatuś /mąz złamaw wszelkie normy
istniejące w małżenstwie( wszystkie po za przemoca fizyczna )
po okropnej podwójnej zdradzie..tatus zwiał do koleżanki...jak zawsze
wykazał sie brakiem odpowiedzialności i wykazał totalny brak
zainteresowania...rodzina i małym...dopiero od 10 miesiecy //od kąd ma
adwokata...jego stosunki z małym sie poprawiły...ale polegały tylko na
zabieraniu małego na 5 h 2x w miesiacu!!!!!
obecnie jestem 1 miesiąc przed końcową sprawą......a tu wybuch
ojcowskich uczuc ...jestesmy nekani telefonami ,,,,nawet o 6-20 rano!!!!
ciągłe pytania gdzie jestes ...czy tam gdzie jestes jest mały...chce
go usłyszeć...co robicie...co bedziecie robić ...itp.
załuzmy ( czysto teoretycznie ....że tato przeszedł metamorfoze...to
bzdura ale niech bedzie) jakie moge postawić granice, cczy ojciec
w każdej minucie każdej doby mam prawo wgladu w moje zycie i w
życie syna? czuje sie manipulowana...sprawdzana i kontrolowana.....on
jest sprawca całego zamieszania i naszej zyciowej tragedi....uwazam że
ustalenie granic jest konieczne...a on dostosowując sie do nich
poniesie konsekwencje swego postepku....tyle tylko ż e dla niego nie
istnieją normy....kompromisy..nakazy..i prosby....on chce i on ma...i
niewazne ż e jego rozmowy tel( najdłuzsza 25s)nic nie wnosza w zycie
syna....ale on chce usłyszeć syna i koniec.
ja i dziecko bardzo ciezko wracalismy do "zdrowia" po jego
odejściu....poukładalismy sobie zycie...spaliłam wszystkie mosty i stare
znajomosci...zostawiając furdke dla ojca...tylko ze względu na
małego!!!!
ale mąz z tej furdki zrobił sobie wielka brame i mimo ustalonych
granic ...wieżdza kiedy chce robiac przy tym wiele zamieszania....
czy macie podobne doświadczenia....jak z tym walczycie!!?