pmwk
04.03.07, 21:51
Dziewczyny, jestem z facetem, z niedociętą pępowiną mamusi. Ona mieszka 3
stacje metra od nas, dzwoni do niego bezprzerwy, zna wszystkich jego
znajomych, rodziców jego znajomych, mailuje do nich, spotyka się... Poprostu
koszmar. Robiła mi awantury, że po porodzie (cesarce) przestałam gotować jej
synusiowi, że za mało sprzątałam, i że wogóle wszystko źle robilam po
porodzie. A już najgorsze, że nie chciałam wychodzić z domu, wtedy kiedy ona
chciała (nie mieszkamy razem), chciała CAŁYM MOIM ŻYCIEM KIEROWAĆ. Ja,
oczywiście wkur... się na całego...
i tak samo myślała, ze będzie ze mną...
przebiegu możecie się domyśleć. Mąż chce się ze mną rozwieść... (mamusi się
baardzo nie spodobałam, bo wg niej "znacząco za mało uczestniczy w moim
życiu, co jest skandalem" ). Mamy roczną córeczke.
Czy któraś z Was miała taki problem? Jak sobie radziłyście/ radzicie z takim
wspaniałym mężusiem, co zawsze staje po stronie mamusi, nigdy po stronie żony.
Nie wiem, czy dalej walczyć o to małżeństwo, nie wiem, czy jest jakaolwiek
szansa, żeby mój, jeszcze obecny, mąż się zmienił.
Dzięki dziewczyny za pomoc!!