Co z wizytami ojca kiedy ja chce z nim wyjechac?

11.03.07, 22:24
Witam, jestem od niedawna samotna mama po rozwodzie sad ustalil kontakty
dziecka z ojcem, ktore sa czeste, jednak nie wiem jak mam sie zachowac w
sytuacji jak chce z dzieckiem wyjechac na kilka dni czy np. na wakacje??? Czy
mam pytac exa o pozwolenie??? Czy on np moze nie wyrazic zgody?? Nie chodzi mi
tutaj o wyjazd zagraniczny tylko krajowy. podpowiedzcie.
    • chalsia Re: Co z wizytami ojca kiedy ja chce z nim wyjech 11.03.07, 22:36
      po prostu informujesz, że wyjeżdżasz - na ile i dokąd.
      Jeśli na dłużej niż tydzień i w międzyczasie wypada "ojcowska" sobota/niedziela
      to warto (ale to nie jest obowiązek) zaproponowac, by przyjechał do dziecka
      odwiedzić je tam, gdzie będziesz.

      I nic ponadto - tzn. nie "odrabia" się kontaktów z dzieckiem z racji Twojego
      wyjazdu z nim na wakacje.
      Chalsia
      • pacia251 Re: Co z wizytami ojca kiedy ja chce z nim wyjech 11.03.07, 22:52
        pocieszylas mnie , moj maz ma kontakt z dzieckiem co drugi dzien w sumie i co
        druga sobote albo niedziele dlatego pytam bo nie wiem czy np. moglby to gdzies
        zglosic jako ograniczenie jego praw
        • chalsia Re: Co z wizytami ojca kiedy ja chce z nim wyjech 11.03.07, 22:56
          zgłaszać to sobie może, ale nic z tego nie wyniknie, bowiem to Ty sprawujesz
          opiekę nad dzieckiem i jego miejsce zamieszkania jest przy Tobie.
          Chalsia
          • cyganka0 do paci 15.03.07, 20:58
            witam, ile twoje dziecko ma lat, ze sad przydzielil takie czeste wizyty? Troche
            dziwne, moze mieszkacie niedaleko? pytam bo ja sama jestem w trakcie sprawy o
            ustalenie kontaktow
            • pacia251 Re: do paci 17.03.07, 15:58
              tak mieszkamy w tym samym miescie a sad ustalil kontakty czesto bo tak
              zaproponowal tato a jak chce to ja nie bede raczej ograniczac bo to dal dziecka
              wedlug mnie krzywdzace, chociaz czasem jestem zla i wiele mi to komplikuje.
Pełna wersja