Hm...

16.03.07, 09:06
"Wspanialy tatus" mojej coreczki zadzwonil po 7 miesiacach spytac sie czy
bede mu utrudniac kontakty z dzieckiem, wyobrazacie sobie nie czy moze
zobaczyc dziecko, nie czy moze do niej przyjechac tylko czy bede utrudniac...
czyli jaki kontakt jak do tej pory nie zrobil nic by ja zobaczyc. Mam byc
mila i zadowolona, ze raz na 8 miesiecy zobaczy dziecko? Wolalabym zeby nie
przyjezdzal wcale, a moze niech ustali sadownie i jak bedzie mial czestsze
sprawdzic jak dlugo bedzie tego "pilnowal"? Czy czekac na szczesliwy dzien,
ktory wypadnie raz w roku?
    • blanka110 Re: Hm... 16.03.07, 10:12
      powedz mu, ze niczego nie mozesz obiecać, bo jak zobaczysz jego ryj to mozesz
      zwymiotować. Powiedz też, ze być moze bedziesz utrudniać bo nei jsteś
      przekonana czy kontakt z palantem bedzie korzystny dla dziecka, które z
      pewnością nie czuje się kochane przez pseudoojca. I powiedz mu też, ze nie
      zyczysz sobie patrzeć na paranoje ojca-bo tragikomedie masz w telewizji.
      • juliana03 Re: Hm... 16.03.07, 16:09
        Takim tekstem to i ja musze chyba pojechac. Moj nie kontaktowal sie z synem od
        dnia wyprowadzki i nagle po 3 miesiacach sie obudzil, zadzwonil, umowil na
        spotkanie i........
        na pol godz przed ustalona wizyta przyslal sms ze nie przyjedzie, bo........
        robi w domu porzadki!!!!
        Sluch po nim zaginal........
        (przy okazji jak twierdzil, w sprawie rozwodu chcial sie dogadac- czytajcie
        naklonic mnie do rozwodu bez orzekania o winie, ktora lezy oczywiscie po jego
        stronie)
        • mammunita Re: Hm... 16.03.07, 16:35
          Niektorzy poprostu nie dorastaja do roli ojcow i chyba juz zawsze pozostana
          dziecmi...
          • kini_m Re: Hm... 16.03.07, 19:57
            Czy gdyby zadzwonił po 9 miesiącach to by Ci lepiej odpowiadało????
            A może po 12 miesiącach? A może po 5 latach?
            • mammunita Re: Hm... 16.03.07, 20:23
              Nie rozumiem??? Bardziej by mi odpowiadalo jakby dzwonil przynajmniej raz w
              miesiacu i tak ja widywal, czy to tak wiele? dzieci szybko rosna, mala ma
              skonczone 7 miesiecy nie sadzisz, ze po 8 dalszych juz go nie pozna i sama
              zmieni sie? Nie rozumiem Twojego ataku.
              • kini_m Re: Hm... 16.03.07, 20:45
                Nie rozumiesz mojego ataku, bo to nie jest atak.
                Jestem rozaczarowany dwiema rzeczami w Twojej wypowiedzi:
                1)mammunita napisała:
                > zadzwonil [...] spytac sie czy
                > bede mu utrudniac kontakty z dzieckiem,

                Czy mam uwierzyć że temat utrudniania kontaktów został przez niego wymyślony??? Czyzbys naprawdę się do tego nie przyczyniła?

                2)mammunita napisała:
                > Niektorzy poprostu nie dorastaja do roli ojcow i chyba juz zawsze pozostana
                > dziecmi...

                Zdecyduj się: Ujadasz na ojca dziecka, czy jest Ci żal tej sytuacji?
                (a może nawet przydałoby się coś REALNIE, nie tylko deklaratywnie- poczynic jakieś kroki w celu urzeczywistnienia kontaktów dziecka z ojcem)

                Owszem, że 7 miesięcy to bardzo ważny moment w życiu dziecka. W tym wieku dziecko bardzo przyspiesza ze swoim rozwojem, z dnia na dzień jest inne. Im lepszy kontakt wytworzy się między z bliskimi osobami, tym bardziej będzie procentowało to w przyszłości.

                Nikla... no dobra, idę. Spałem tylko 2h ostatniej nocy.
                _________________
                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                • mammunita Re: Hm... 16.03.07, 20:55
                  Czlowieku co Ty mi piszesz, jakie utrudnianie? Nie znasz sytuacji, cale 9
                  miesiecy ciazy w depresji czekalam az sie "nawroci", lezalam w szpitalu z
                  zagrozona ciaza, a jego nic nie ruszalo, zero zainteresowania i kontaktu.
                  Urodzilam dziecko nic glupi telefon jak ja nazwalam i przyjechal uznac potem
                  nic, wylaczal telefon zebym nie mogla zadzwonic, wiesz co ja przezylam, w koncu
                  dowiaduje sie, ze inna kobieta spodziewa sie jego dziecka. Moj zal do niego
                  jest uzasadniony. Chcialam zeby byl ojcem bardzo, pisalam, prosilam,
                  zrezygnowalam, a on teraz dzwoni? Nie ja mam dosc i nie chce zeby moje dziecko
                  tez tak traktowal, tak moje! Bo dla mnie On nie moze nazywac sie jej ojcem...
                  Nigdy nie utrudnialam, bo go kochalam. Dzis jest juz inaczej i chce miec
                  poprostu spokoj, nie chce by dzwonil... Czy to takie ciezkie do zrozumienia?
                  • kini_m Re: Hm... 16.03.07, 21:28
                    mammunita napisała:
                    > Czlowieku co Ty mi piszesz, jakie utrudnianie? Nie znasz sytuacji, cale 9
                    > miesiecy ciazy w depresji czekalam az sie "nawroci", lezalam w szpitalu z
                    > zagrozona ciaza, a jego nic nie ruszalo, zero zainteresowania i kontaktu.
                    > Urodzilam dziecko nic glupi telefon jak ja nazwalam i przyjechal uznac potem
                    > nic, wylaczal telefon zebym nie mogla zadzwonic, wiesz co ja przezylam, w
                    > koncu dowiaduje sie, ze inna kobieta spodziewa sie jego dziecka. Moj zal do
                    > niego jest uzasadniony. Chcialam zeby byl ojcem bardzo, pisalam, prosilam,
                    > zrezygnowalam, a on teraz dzwoni? Nie ja mam dosc
                    > Czy to takie ciezkie do zrozumienia?

                    To bardzo zrozumiałe.

                    > i nie chce zeby moje dziecko
                    > tez tak traktowal, tak moje!

                    Nie umiesz oddzielić Waszego konfliktu od spraw dziecka.

                    > Bo dla mnie On nie moze nazywac sie jej ojcem...
                    > Nigdy nie utrudnialam, bo go kochalam. Dzis jest juz inaczej i chce miec
                    > poprostu spokoj, nie chce by dzwonil...

                    I tymi słowami właśnie zaczynasz utrudnianie kontaktów.
                    _________________
                    Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                    • mammunita Re: Hm... 16.03.07, 21:37
                      widac, ze jestes facetem i co bym nie napisala to i tak bedziesz trzymal strone
                      meska, kiepsko wspolczuje kobiecie, ktora bedzie z Toba. Nie wiesz co kobieta
                      moze czuc i jak moze byc traktowana, jak ciezko byc w ciazy, gdy ktos kaze Ci
                      ja usunac,a jednak walczysz o malenstwo ze swiadomoscia, ze gdyby faceci byli w
                      ciazy to tego dziecka by juz nie bylo!!!
                      • kini_m Re: Hm... 17.03.07, 09:37
                        mammunita napisała:

                        > widac, ze jestes facetem i co bym nie napisala to i tak bedziesz trzymal
                        > strone meska,

                        I tu się sromotnie mylisz. Bo bywałem nieraz w sytuacji, gdy broniłem płci pieknej przed facetem/ami Np przyjaciółki exi, gdy ta była zdradzana, a nawet sama exia nie miała odwagi nic powiedzieć w tej sytuacji. Notabene późniaj ta sama kobieta której wówczas broniłem przed przyprawianiem jej rogów, w sądzie kłamała jak najęta robiąc razem z exią ze mnie najgorszego. Więc dobrze posmakowałem ile warte jest pomaganie kobietom. Ale to mnie nie zniechęca, bo nie uczestniczę w walce płci - tak jakbyś chciała to widzieć. Niedawno tez broniłem jednej z tutejszych koleżanek na forum "walczących tatusiów" (osobiście nie preferuje tamtego forum), za co spotkałem się z restrykcją ze strony facetów.
                        Więc sorry.... ale nie zdajesz sobie sprawy co próbujesz wmówić.
                        Zapewne po prostu przyszłaś tu by Cię pogłaskać po głowce w Twej walce z ojcem dziecka.

                        > kiepsko wspolczuje kobiecie, ktora bedzie z Toba.

                        Nie musisz. Bo taka kobieta będzie miała we mnie kogoś do końca oddanego. Ale także rozumnego, a nie ślepego na rzeczywistość.

                        > Nie wiesz co kobieta moze czuc i jak moze byc traktowana, jak ciezko byc w
                        > ciazy, gdy ktos kaze Ci ja usunac,

                        Owszem, nie wiem co to znaczy.
                        Bo ja na wieść o ciąży swej partnerki cieszyłem się bardziej niż ona sama.

                        > a jednak walczysz o malenstwo ze swiadomoscia, ze gdyby faceci byli w
                        > ciazy to tego dziecka by juz nie bylo!

                        Gdyby faceci mogli rodzić, to przynajmniej potrafiliby znacznie częsciej oddzielić własne emocje od skutków konfliktów.... Gdyby.... Gdyby.... Gdyby....

                        Natomiast w Twej wypowiedzi (nawet bez pytania o punkt spojrzenia Twojego exa) widoczne są podstawy do przypuszczenia o utrudnianie kontaktów.
                        Ale jak widać wolisz spychologię, zamiast zacisnąć zęby (co czasem trzeba w zyciu) i odciąć się od destruktywnych emocji.
                        _________________
                        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • m.nikla Re: Hm... 16.03.07, 20:23
              Kini idź spać lepiej
    • jane795 Re: Hm... 16.03.07, 22:43
      Mamunnita droga,kini to forumowy troll,przemocowiec i jedyne co można robić to
      ignorować jego wypowiedzi bo dyskusja z nim tylko go nakręca i powoduje,że jego
      posty robią się kilometrowe.Pozdrawiam
      • mammunita Re: Hm... 16.03.07, 22:48
        Zapewne... wink No nic pora spac. Pozdrawiam tez, no i dobranoc...
        • braktalentu Re: Hm... 17.03.07, 09:08
          Z mojego osobistego doświadczenia (ale to MOJE doświadczenie i nie znaczy, że
          dotyczy wszystkich) wynika, że tatuś, który nie pojawiła się przez 7 miesięcy
          nie pownien być już tatusiem. Być może dorośnie do roli ojca, za rok, za dwa,
          za trzydzieści lat, ale dzieci nie mają czasu czekać ze swoją miłością, aż
          jeden palant z drugim dojrzeją.
          Zamiast skupiać swoje wysiłki na działaniach mających poprawić kontakt ojca z
          dzieckiem, skup je na zapewnieniu dziecku miłości i opieki... być może ze
          strony kogoś innego, nie biologicznego ojca.
          Piszę Ci to z pozycji 30 letniej pasierbicy, która "tato" mówi do ojczyma, bo
          to najlepszy tatuś na świecie.
          A jak Ex dorośnie do roli, to niech sam wytłumaczy dziecku, gdzie był kiedy
          wyrzynały się zęby, nabijały guzy, łamało się serce i sam popracuje nad swoimi
          relacjami z dzieckiem. Jesteś mamą dla swojego szkraba i nie muszisz prowadzać
          za rączkę dorosłego chłopa, który narozrabiał, ani też nie masz obowiązku go
          resocjalizować w imię dobra dziecka. Bo dobro dziecka leży zupełnie gdzie
          indziej.
          W jednym z postów tego forum przeczytałam taką piękną i prawdziwą myśl, że
          rodzina pełna, to rodzina pełna miłości, bez względu na jej skład osobowy.
          I tego warto się trzymać.
Pełna wersja