Dodaj do ulubionych

koszty dziecka - krok po kroku

17.03.07, 20:02
Trudno jest kazdemu z was pokazac, w jaki sposob sporzadza sie "formularz" kosztow utrzymania dziecka, w ktorym bylyby ujete koszty zwiazane z rzeczywistym wychowaniem tegoz wlasnie dziecka.
Trudno potem porownywac rozne tereny naszego kraju, sytuacje mieszkaniowe, sytuacje materialne itp.

Dlatego za chwilke pokaze jak takie cos przygotowac, by kazdy w zaciszu domowym mogl sam to zrobic i by moze polowa maili znikla z tytulami "koszty utrzymania 6-latki", "koszty utrzymania 8,5-latka", "koszty utrzymania 3-miesieczniaka".

Do wyliczenia kosztow utrzymania najlepszy jest jakikolwiek arkusz kalkulacyjny - ja osobiscie stosowalam Excel, wiec ten, kto mial mozliwosc dostac ode mnie dostal wlasnie plik w excelu. Z tego co widze Pelagaa, czyli prekursorka tego typu wyliczen i nie ulega watpliwosci, ale osoba, ktora zapoczatkowala bardzo dobra robote - mysle, ze rowniez robila to w excelu z racji prostego potem zmieniania.

Ustwiamy sobie kilka arkuszy takich jak: podsumowanie, czynsz i prad, wyjazdy, inne, ubranie + kosmetyki, inne. Oczywiscie gdy dziecko chodzi do szkoly zakladki (skoroszyty) moga byc powiekszone o zakladke: wydatki szkolne, gdzie wpiszemy koszt wyprawki, koszt komitetu rodzicielskiego itp (nie znam tych wydatkow, wiec podaje z pamieci).

Zakladka prad i czynsz: musimy zrobic srednia: tzn. wpisujemy wydatki na czynsz osobno i na prad osobno ale tu uwaga! aby nasze wyliczenia byly wiarygodne (tu czepianie sie Tatyadriana jest jednak sluszne) bierzemy rok jako okres rozrachunkowy. Wyliczamy potem srednia na miesiac. Srednia oczywiscie wyliczana jest automatycznie przez funkcje programu excel.

W wyzjazdach musimy uwzglednic dwa wyjazdy w roku: jeden zimowy jeden wiosenny. Tu drobna uwaga: dzieci do lat trzech zazwyczaj placa tylko za jedzenie, wiec nie wpisujcie za pobyt, bo sedzia tez to wie. Tak wiec najlepiej spojrzec do gazety: kwatera prywatna: raz gory, raz nad morze. Dzieci starsze mozna wyslac na oboz.
Do tej kwoty musimy dodac kwote dojazdu, dobrze sprawdzic, mniej wiecej. Oczywiscie trzeba dodac swoj pobyt.
Sume dzielimy na 12 miesiecy.

Zakladka ubrania: tu oczywiscie nalezy zachowac umiar. Ale liczymy to mniej wiecej w ten sposob - ile dziecko potrzebuje rocznie danej rzeczy. Wiadomo, ze na sezon: jedne buty zimowe, ale: moze byc kombinezon i kurtka zimowa, sandalki, buty na wiosne i buty na jesien.. Majtki, skarpetki. No wiadomo przeciez co z ubran dziecko potrzebuje.

Zakladka inne: tu wrzucamy kosmetyki, pieluchy itp. Wiadomo dziecko potrzebuje w zaleznosci od wieku czasem proszku do prania dla niemowlat, oliwki, szamponu innego. Tu wrzucamy koszt butelek, smoczkow, sterylizatorow, podgrzewaczy, innych rzeczy o ile jest to niemowle.
Oczywiscie kremy ochronne, chusteczki.
Jesli ktos ma samochod: koszt fotelika samochodowego, to bardzo powazny koszt, a przeciez trzeba co jakis czas zmieniac.

Wracamy do zakladki podsumowanie:
piszemy od gory sobie koszty, ktore wynikaja nam z poszczegolnych zakladek (wygodnie je sobie tak jakby zlinkowac, wtedy kazda zmiana na poszczegolnych zakladkach bedzie owocowac zmiana na glownej stronei naszego formularza):
- czynsz
- prad
- ubrania
- wyjazdy
- inne.
- wakacje dla dziecka

Pod tym dodajemy:
- zywnosc
- przedszkole / zlobek / opiekunka (rozne koszty mamy)
- leki

Jesli dziecko jest przewlekle chore: mozna dodac pod spodem inne wyliczenie, gdyz oplaca sie wtedy pobyt rodzica w szpitalu i wtedy koszt utrzymania dziecka rozklada sie inaczej.

Nie zapomnijmy o prezentach z okazji: swiat, dnia dziecka, urodzin.

Do tego moga byc wydatki inne typu: wyjsci ena basen, wyjscie do teatru, inne (tu zaleznosc od wieku dziecka).


Wszystkie koszty dzielimy na 2 - polowa powinna przypadac na jednego rodzica.

I ta polowa to jest kwota, o ktora pozywamy naszego partnera.


PS
Jesli ktos nadal nie rozumie, przykro mi, bardziej lopatologicznie sie nie da.
-
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: koszty dziecka - krok po kroku 17.03.07, 22:41
      madziulec napisała:

      > Wszystkie koszty dzielimy na 2 - polowa powinna przypadac na jednego rodzica.
      >
      > I ta polowa to jest kwota, o ktora pozywamy naszego partnera.


      Absolutnie nie, koszty utrzymania dziecka nie muszą ( i większoścui przypadków
      tak jest) rozkładać się po połowie pomiędzy rodzicami:
      art. 135, par2 KRiO:
      "Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w
      stanie utrzymać się samodzielnie, moze polegać także, w całości lub w częsci,
      na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie"

      Reszta bez zarzutu, proponuę ten temat "podczepić" do forum, pytania o koszty
      utrzymania dziecka to jedno z najczęsciej zadawanych pytań na forum.
        • virtual_moth Re: koszty dziecka - krok po kroku 17.03.07, 23:11
          madziulec napisała:

          > A przesylanie plikow w excelu chyba mimo wszystko
          > jednak mija sie z celem.

          Widzę, że wymiękłaś i nie dziwię się. Uważam, że większość samotnych matek
          należy do tej grupy społeczeństwa, która nie może się szczycić wyższym
          wykształceniem (w tym jabig_grin), stąd pewnie pewne problemy z rozróżnieniem
          pojeć "przykład" i "gotowe wyliczenie dla konkretnego dziecka", nie mówiąc o
          pojeciach "excel".
          Jednak takie przykładowe wyliczenie by się przydało, nie mysłałaś o
          zamieszczeniu go w necie? Zapisz wszystko w formacie bmp lub jpg i umieść na
          darmowym serwerze (np. imageshack). Służę pomocą jeśli chodzi o konwersję
          plików excelowskich do przydatnego formatuwink
          • madziulec Re: koszty dziecka - krok po kroku 17.03.07, 23:16
            Wiesz, wymiekszalm nie dlatego, ze dostawalam po 10 maili dziennie. To nie jest problem wyslac 10 maili, Wyslanie jednego maila to dla komputera mniej wiecej 10 sekund (odpowiedz, dolacz plik i siup - wyslane).

            Wymieklam, bo wiekszosc tych osob wrec zuwazalo to za moj psi obowiazek przeslanie im ICH wyliczenia, a nie wyliczenia dotyczacego mojego dziecka. Nie wiem skad mialam znac wyliczenia ich dziecka i znalezc zloty srodek i czego sie spodziewaly...

            Co zas do zamieszczenia przykladowego wyliczenia..
            Powiem tak - w przygotowaniu jest strona dla ofiar przemocy w rodzinie, gdzie mam zamiar zamiescic troche roznych pism przydatnych, Niestety praca idzie nam troche jak po grudzie, moze tez i dlatego, ze temat trudny.
            Tam mysle, ze cos takiego zrobie, nawet pusty formularz, ale by tylko wpisac dane samemu - do sciagniecia.
    • madziulec Koszty kredytu mieszkaniowego - czy wrzucac? 17.03.07, 23:18
      To jest odweiczny problem.
      A wiec jesli mieszkanie nie jest na dziecko raczej bym nie zalecala, gdyz ... nie stanowi bezposredniego kosztu utrzymania dziecka.
      Jesli zas w jakis cudowny sposob udalo sie Wam przepisac mieszkanie na dziecko (mozliwa darowizna - mi sie udalo) - mozliwe jest wrzucenie kosztow kredytu mieszkaniowego w kosztu utrzymania dziecka
    • madziulec A co z abonamenntem RTV i internetem??? 17.03.07, 23:21
      Tu zdania sa nieco podzielone.
      Niektorzy twierdza, ze absolutnie nei wrzucac.

      Ostatnio jednak przeczytalam dosc ciekawe opracowanie naukowcow, ze juz 3-letnie dziekco powinno ogladac telewizje. Oczywiscie w odpowiednim wyiarze czasowym i odpowiednie programy (tu zalecano bardzo fajny program Mini-Mini dostepny w kablowkach i na satelicie).

      Tak wiec mysle, ze abonament rtv mozna spokojnie wrzucic od pewnego wieku do kosztow utrzymania dziecka.

      Internet podobnie,a le tu nie ryzykowalabym wczesniej jak od zerowki.
      • chalsia Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 17.03.07, 23:45
        BZDURA. Jak bym była sędzią, to bym natychmiast zakwestionowała, bowiem jest
        mało wiarygodne, że pani Iksińska zakupiła telewizor / komputer oraz płaci
        abonament za RTV / internet tylko i wyłącznie dlatego, że ma dziecko. No
        ewentualnie uznałabym kwestie Internetu, gdyby Iksińska była niewykształconą
        kobietą z dzieckiem około 10-cio letnim.
        Chalsia
        • madziulec Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 18.03.07, 08:05
          Ale nikt nei wrzuca kosztow plazmy i komputera najnowszej generacji wink))

          Dostep staly do internetu to obecnie droga Chalsiu nawet 28 PLN, abonament rtv nie wiem ile (zdaje sie, ze ok. 60), kwestia argumentow.
          Ja podalam swoje.
          Argument 'BZDURA", jest raczej malo przekonuwujacy
          • chalsia Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 18.03.07, 11:33
            Słowo Bzdura jest oceną a nie argumentem, argumentem jest to, co napisałam po
            slowie bzdura.
            Nie jest istotne ILE wynoszą te koszty - czy 25 zł czy 250 zł. Nie są to koszty
            związane z dzieckiem, bowiem nie mając go tez bys je ponosiła i to w tej samej
            wysokości.
            Chalsia
            • papcio40 Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 18.03.07, 13:55
              Wszystko z rozsądkiem.
              Niekoniecznie ktoś ponosiłby koszty internetu, gdyby nie sprawował opieki nad
              dzieckiem. Część rodziców w ramach oszczędnosci mogłoby zrezygnować z
              internetu, aby zaoszczędzić, jednak nie można oszczędzać na dziecku. Również
              koszty ogrzewania, w moim przypadku zwiększyły się nie o 50, a o 70%. Bo ja dla
              siebie samego ogrzewałem 1 pokój a teraz muszę ogrzewać prawie cały dom.
              Dla mnie połowa kosztów internetu jest kosztami utrzymania dziecka, choć w
              koszty tego nie wpisałem a i tak wyszło ok.1100. Syn więcej niż ja z niego
              korzysta.
              Papcio
              • chalsia Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 18.03.07, 14:40
                koszt netu jest (przy stałym łączu) wartością stałą. Jeśli rodzic miał to łącze
                zanim urodziło się dziecko - nie powinien IMHO wliczać tego w koszty utrzymania
                dziecka - bez względu na to kto (rodzic czy dziecko) częściej z tego korzysta.
                Jeśli założył net w związku z tym, że dziecko ma taką potrzebę/chce (bo takie
                czasy są) - można wliczyć. Ale to dotyczy dzieci w wieku szkolnym a nie
                młodszych.

                Koszty ogrzewania - sprawa oczywista - jak z innymi kosztami stałymi (podane
                niżej w watku).
                Chalsia
            • fishka7 Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 30.04.07, 07:29
              Nie są to koszty
              >
              > związane z dzieckiem, bowiem nie mając go tez bys je ponosiła i to w tej
              samej
              > wysokości.


              tak samo jak czynsz? nie mając dziecka też byś musiała gdzieś mieszkać i
              przecież też byś płaciła czynsz, a mimo to dzielisz ten koszt i na siebie i na
              dziecko
            • mama_ameleczki Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 21.05.07, 10:24
              chalsia napisała:
              Nie są to koszty
              >
              > związane z dzieckiem, bowiem nie mając go tez bys je ponosiła i to w tej
              samej
              > wysokości.
              > Chalsia
              Po kim jak po kim ale po tobie nie spodziewalabym sie ze napiszesz takie
              BZDURY!
              to idac twoim tokiem rizumowania zadnych rachunkwo nie powinnno sie wpisywac,
              bo przeciez gdyby matka byla sama placilaby taki sam czynsz, prad i gaz
              rozwniez bo przeciez dziecko przebywa przewaznie w tym samym pomieszczeniu co
              matka i zarowka pli sie nad glowa matki, a jedzenie na gazie tez w jednym
              garnku gotuja! Gdyby matka z tych rzeczy nie korzystala dziecko mogloby
              mieszkac pod mostem?
              • chalsia Re: A co z abonamenntem RTV i internetem??? 21.05.07, 12:59

                > Po kim jak po kim ale po tobie nie spodziewalabym sie ze napiszesz takie
                > BZDURY!
                > to idac twoim tokiem rizumowania zadnych rachunkwo nie powinnno sie wpisywac,
                > bo przeciez gdyby matka byla sama placilaby taki sam czynsz, prad i gaz
                > rozwniez bo przeciez dziecko przebywa przewaznie w tym samym pomieszczeniu co
                > matka i zarowka pli sie nad glowa matki, a jedzenie na gazie tez w jednym
                > garnku gotuja! Gdyby matka z tych rzeczy nie korzystala dziecko mogloby
                > mieszkac pod mostem?

                kwestia gazu, prądu i wody jest inna niż RTV i internetu - gotujesz więcej przy
                dziecku, pierzesz więcej też, i w związku tym prądu tez więcej zużywasz. A jak
                dziecko boi się ciemności to i lampka się całą noc pali. Proste to bardzo jest.
                Chalsia

                ps. no patrz, okazuje się, że nie da się człowieka jednoznacznie zaszufladkować.
                -------------------
                Są tacy co lubią gady, ja nie.
    • chalsia Re: koszty dziecka - krok po kroku 17.03.07, 23:47
      > W wyzjazdach musimy uwzglednic dwa wyjazdy w roku: jeden zimowy jeden
      wiosenny.
      > Tu drobna uwaga: dzieci do lat trzech zazwyczaj placa tylko za jedzenie, wiec
      > nie wpisujcie za pobyt, bo sedzia tez to wie. Tak wiec najlepiej spojrzec do
      ga
      > zety: kwatera prywatna: raz gory, raz nad morze. Dzieci starsze mozna wyslac
      na
      > oboz.
      > Do tej kwoty musimy dodac kwote dojazdu, dobrze sprawdzic, mniej wiecej.
      Oczywi
      > scie trzeba dodac swoj pobyt.

      No wiec nie zgadzam się z dodawaniem kosztów pobytu matki. Bo czy tak czy siak
      zapewne ta kobieta dziecka nie mając, tez by pojechała na wakacje.

      Jedynie w wypadku więcej niż ca. dwóch wyjazdów wakacyjnych w roku I NA DODATEK
      WYNIKAJĄCYCH ze wskazań lekarskich (leczenie klimatyczne, sanatorium) takie
      koszty możnaby było wliczyć w UZASADNIONE koszty utrzymania dziecka.

      Chalsia
      • burza4 Re: koszty dziecka - krok po kroku 18.03.07, 16:35
        po pierwsze - nie zawsze i nie wszędzie dzieci do lat 3 płacą tylko za
        jedzenie. Po drugie - znaczna część ofert typu "dziecko gratis" dotyczy
        sytuacji, kiedy to dziecko jedzie z dwójką dorosłych - jesli samo z mamą to
        zniżki nie ma żadnej.

        po trzecie - kwestia "maksimum 2 wyjazdy rocznie" jest kwestią dyskusyjną. I to
        niezależnie od kwestii zdrowotnych. Jest to przede wszystkim kwestia danej
        rodziny i jej możliwości finansowych.

        Jeśli w przypadku starszego dziecka do zagospodarowania jest 2 miesiące wakacji
        + 3 X ferie (świąteczne, zimowe i wiosenne) - to liczba wyjazdów ma prawo się
        zwiększyć. Z mamą dziecko jedzie na 2 tygodnie, daj boże że na kolejne 2 z
        ojcem - gdzie reszta wakacji? mama w pracy, dziecko samo w domu? chyba lepiej
        na kolonie o ile finanse pozwalają, tym bardziej że odpadnie wynajęcie opieki
        na ten czas. A zielona szkoła/szkolne wycieczki? koszt takiego wyjazdu -
        bagatelka 400-500 zł.
        • madziulec Re: koszty dziecka - krok po kroku 18.03.07, 19:12
          Dlatego nie ma zlotego srodka i ja nie jestem w stanie Ci powiedziec jakie koszty sa przy 7-latku na przyklad, bo mam 3-latka i obudzona w nocy jestem w stanie dokaldnie powiedziec CO wchodzi w sklad jego utrzymania (a wchodzi niemalo).
          Stad wlasnie pomysl tego watku, by kazdy wiedzial co wpisywac w zaleznosci od wieku.
      • fishka7 Re: koszty dziecka - krok po kroku 30.04.07, 07:37
        > tak czy siak
        > zapewne ta kobieta dziecka nie mając, tez by pojechała na wakacje.

        nie czjaę co to za argument? co to sąd obchodzi co ja bym robiła jakbym nie
        miała dziecka???
        Ale mam! Więc po co gdybać...

        chalsia idąc Twoim tokiem myślenia to ja jak nie miałam dziecka to mieszkałam z
        mamusią, pewnie dalej bym mieszkała gdyby nie fakt, że mam dziecko i musiałam
        się wyprowadzić, to oznacza, że gdyby nie dziecko nie miałabym teraz kosztów
        związanych z opłatami za mieszkanie czy choćby wyżywienie ( nie mam jeszcze 25
        lat i studiuję, więc jakby nie patrząc rodzice powinni mnie dalej utrzymywać)
        Czyli do kosztów dziecka powinnam wliczyć sobie i opłaty za siebie, no bo
        przecież gdybym nie miała dziecka płacili by za mnie rodzice???????
      • mama_ameleczki Re: koszty dziecka - krok po kroku 21.05.07, 10:31
        chalsia napisała:

        > >> No wiec nie zgadzam się z dodawaniem kosztów pobytu matki. Bo czy tak czy
        siak
        > zapewne ta kobieta dziecka nie mając, tez by pojechała na wakacje.
        ta sama glupota co wyzej- nie ma co komentowac.

        >
        > Jedynie w wypadku więcej niż ca. dwóch wyjazdów wakacyjnych w roku I NA
        DODATEK
        >
        > WYNIKAJĄCYCH ze wskazań lekarskich (leczenie klimatyczne, sanatorium) takie
        > koszty możnaby było wliczyć w UZASADNIONE koszty utrzymania dziecka.

        czy dzicko nie ma prawa wyjechac na wakacje jesli jest zdrowe? Poprostu na
        odpoczynek? hahahahaah BEZ KOMENTARZA!
        >
        >
        • chalsia Re: koszty dziecka - krok po kroku 21.05.07, 13:01
          > czy dzicko nie ma prawa wyjechac na wakacje jesli jest zdrowe? Poprostu na
          > odpoczynek? hahahahaah BEZ KOMENTARZA!

          nie zrozumiałaś chyba.
          Oczywiście, że dziecko jak najbardziej może jechac na wakacje. Zdrowe też :-
          ))). Tylko, IMHO koszty pobytu matki zdrowego dziecka nie powinny być wliczane
          w koszty jego utrzymania (bo jakby dziecka nie było, to dana kobieta też by
          ponosiła koszty swojego wyjazdu na wakacje).
          Chalsia
          • geve Re: koszty dziecka - krok po kroku 10.09.07, 21:34
            Hmm... jednak nie do końca zgodzę się.
            Małe, kilkuletnie dziecko, nie może samodzielnie jechać na wakacje,
            wymaga stałej, 24-godzinnej opieki. Nie każdy ma tak komfortową
            sytuacje, iż może wymieniać się opieką nad dzieckiem z drugim
            rodzicem, dziadkami, ciotkami, pociotkami. Nie zawsze również ma
            możliwość spędzenia całego pobytu z dzieckiem (dysponuje np. 1
            tygodniem urlopu). Wówczas korzysta z usług opiekunki, której nie
            tylko trzeba zapłacić za pobyt i wyżywienie, ale również za tę 24-
            godzinną opiekę (ile – można sprawdzić na sąsiednim forum - nianie).
            A wtedy na całkowity koszt wakacji składa się koszt pobytu dziecka,
            opiekunki oraz pensja opiekunki. Gro znajomych mi osób korzysta z
            takiego rozwiązania. Tylko, że niektórzy rodzice (tyczy zwłaszcza
            pełnych rodzin) mają nieco inną motywację – pracując i mając
            rodzinę, chcieliby po prostu odpocząć, od pracy, od dzieci również...
            Gdyby kobieta nie miała dziecka, z pewnością wyjechałaby na wakacje,
            tylko inaczej by je spędzała, nie zajmowałaby się bieganiem za
            dzieckiem od rana do nocy a wylegiwała na plaży, zwiedzała, czy też
            oddawała sportom, o których nawet marzyć nie można mając przy boku
            malucha. Dla kobiety samodzielnie wychowującej, stale przebywającej
            z dziećmi (poza czasem spędzonym w pracy), wyjazd wakacyjny z
            pociechami może sprawiać radość, ale, uczciwie mówiąc, wątpliwy to
            relaks.
            • ddanna Re: koszty dziecka - krok po kroku 11.09.07, 07:40
              a to o tym trzeba było pomyśleć przed zachodzeniem w ciażę. Dziecko to radości i
              troski. Uśmiechy i wstawanie w nocy! Ja (i wiele z obecnych tu samodzielnych
              mam) jedzie na wakacje z dziećmi właśnie o to aby z nimi pobyć. W ciągu roku
              zaganianie, praca, zakupy, pranie, sprzątanie, zajęcia dodatkowe dla dzieci
              itp. A na wczasach/urlopie można na luzie po prostu pobyć z dzieckiem. Można też
              z nim zwiedzać, opalać się - wiem co mówię, mam dwoje dzieci. Jeśli chcesz
              prowadzić życie bezdzietnej pani to po co masz dzieci?
    • chalsia podział kosztów stałych mieszkaniowych 17.03.07, 23:51
      nalezy dodać, że koszty czynszu/wynajmu , prądu, gazu, wody, ścieków, śmieci (o
      ile NIE SĄ naliczane ryczałtowo czyli stała kwota niezalezna od ilości - uwaga
      w nawiasie nie dotyczy czynszu/wynajmu ) powinna najpierw zostac podzielona na
      ilość osób mieszkających razem z samodzielną mamą i dzieckiem. Czyli jak mama z
      dzieckiem sama - to dzielimy na dwa, a jak jeszcze np. dziadkowie - to na 4.
      I dopiero wtedy mamy koszty stałe mieszkaniowe przypadające na dziecko.
      Chalsia
    • lacido Re: koszty dziecka - krok po kroku 18.03.07, 11:59
      Super temat.Też jestem za zeby go włączy do pytań najczęsciej zadawanych,
      mimo, że ja na razie nie mam zamiaru pozywać swojego buca to często nachodzi
      mnie ochota uaktualnienia wyliczeń kosztów i wtedy szukam iszukam i kszukam do
      usr..a wątków któe mogłyby mi w tym pomóc.Myśle, że wielu mamom by to pomogło
      Co do wykształcenia samodzielnych mam to akurat skrót mgr przed nazwiskiem w
      niczym mi nie pomaga jeśli chodzi o obsługe excela sad((, moze dlatego że
      humanistka ze mnie smile)) POzdrawiam ciepło big_grinDD
    • martina.15 Re: koszty dziecka - krok po kroku 18.03.07, 17:42
      chcialam przestrzec ze w mojej sprawie o alimenty uznano ze eks ponosi koszty
      utrzymania swojego mieszkania (czynsz, prad itd) a mi odrzucono wydatki na czesc
      na dziecko BO mieszkam z rodzicami (on tez mieszka). wychodzi na to ze nawet
      przy pieknym wyliczeniu to moze nie dzialac- chyba trzeba tak lopatologicznie
      sadom przekazac uncertain
        • madziulec Koszty innych osob w wychowaniu dziecka 23.04.08, 09:50
          Wedlug mnei liczymy ponoszone przez siebie koszty utrzymania dziecka
          i to realne.
          To znaczy wiadomo, mozna wrzucic tam ksiazki dla dziecka, ale mysle,
          ze przegieciem bedzie wrzucanie ksiazek dla siebie, chcoby mialy
          wplyw na wychowanie dziecka.

          Tak samo: koszty ponoszone przez rodzicow, ciotki i inne osoby.
          Przede wszystkim chodzi o koszt mieszkania. Jesli mieszkamy u
          rodzicow to trudno udowodnic, ze dajemy im jakies pieniadze (choc ja
          na przykald mieszkajac u rodzicow i pracujac dawalam dokladnie 1/3
          kosztow, ktore powstawaly w wyniku eksploatacji mieszkania). Sadowi
          pewnie bedzie to trudno wyjasnic w momencie przebywania naszego na
          macierzynskim czy wychowawczym (brak dochodow), ale juz prosciej w
          momencie normalnego zarabiania (tu mozemy powiedziec, ze dokaldamy
          sie do wspolnego gospodarstwa).

          To oczywiscie moje zdanie. I kwestia teraz jak wy to same w sadzie
          przedstawicie
    • madziulec jedna wazna uwaga 18.03.07, 19:17
      Wg mnie (ale to jest tylko moje zdanie) nie jest wazne ile mamy srodkow do dyspozycji by starac si eo alimenty.
      Czyli np. jesli matka zarabia 1000 PLN a jej koszty stale (czynsz, prad itp) wynosza 500 PLN nie oznacza wg mnie, ze nie moze wyliczyc kosztow utrzymania dziecka na 2000 zl.
      Potencjalnie bedac z ojcem dziecka dziecko to mialoby bowiem prawdopodobnie mozliwosci korzystania z tych 2000 zl miesiecznie, korzystania np z nauki jezykow, mozliwosci chodzenia do teatru, zajec dodatkowych itp.
      Chce podkreslic, ze czesto rozstanie dwojga ludzi jest tak jakby przekresleniem dla dziecka uzyskania lepszego wyksztalcenia (bo nei pojdzie do lepszej szkoly, nie skorzysta z dodatkowych zajec), nie ma mozliwosci integracji z rowiesnikami (nie chodzi na zajecia dodatkowe). Automatycznie spychamy go bardzo czesto do gorszej czesci spoleczenstwa.

      Postarajmy sie to tez wykazywac na rozprawach o alimenty, ze dziecko traci swoje zyciowe szanse, ze to nei tylko pieniadze.
    • pelagaa Koszty dziecka - przyklady wyliczen 27.04.07, 07:28
      Wrzucam link, ponownie, choc nie wiem na ile wystarczy mi cierpliwosci, jesli
      ponownie pojawia sie glupie komentarze:
      Przyklady wyliczen kosztow utrzymania dziecka

      Jesli ktos chce pomoc innym, nich przesle mi na priv swoje wyliczenia np. dla
      dwojki, trojki dzieci, dla niemowlaka, studenta, itp., postaram sie zamiescic
      je na stronie. Z plikow prosze powycinac dane osobowe oczywiscie.

      Dodam oczywiscie, ze zestawienia nie sa wyliczeniami zadnych konkretnych
      dzieci, sa przykladami na ktorych mozna sie oprzec, aby sporzadzic swoje
      wyliczenia na podstawie swoich wydatkow na swoje wlasne dziecko.

      Dla oszolomow typu tataadriana dodam tez, ze moze sie nie wysilac i nie
      komentowac tego na swojej stronie, gdyz wyliczenia te nie stanowia wyliczen
      kosztow utrzymania mojego dziecka, gdyz powycinalam z nich wiele roznych kwot i
      pozycji zanim je umiescilam, aby wlasnie uniknac debilnych komentarzy w stylu:
      www.tataadriana.republika.pl/019.html
      • tataadriana Re: Koszty dziecka - przyklady wyliczen 27.05.07, 08:37
        och, jak się pela wzruszyłem. a z tego co pamiętam wyliczenia dotyczyły właśnie
        twoich dzieci. no cóż, zmiana postawy aby uniknąć podejrzeń o chciwośc,
        pazerność, lenistwo i debilizm. pomoc jak nabardziej mile widziana, tylko po co
        zasłąniać się altruizmem?
        życzę szczęścia, powodzenia i dobrego samopoczucia.
        • ddanna Re: Koszty dziecka - przyklady wyliczen 11.06.07, 00:29
          tylko chciałam zauważyć do twoich komentarzy na własnej stronie:
          a. pelaga nie zamyka przedszkoli w wakacje, skoro kupiła wyprawkę do szkoły i
          na świetlicę to jej dziecko zapewne chodzi do szkoły.... a szkoły niestety nie
          mają wakacyjnych dyżurów.... wiem bo sama mialabym problem w wakacje z
          ośmiolatką....(na szczęście mam drugie, więc ze względu na starsze jeszcze przez
          wakacje siedzę w domu a do pracy wracam od wrześnie): albo opiekunka, albo
          półkolonie z nie wiadomo kim jako opiekunem, w sumie koszt podobny!
          b. dwie pary spodni dla dziecka? na rok? a w czym chodzi na podwórko? może
          wchodzić na drzewa? a może pobawić się w piaskownicy? wiesz nie jestem
          rozrzutna, nie kupuję dzieciom markowych ciuchów (a takie na podwórko to często
          kupuję z drugiej ręki) ale krótkie spodenki za 7 zł? powiedz mi gdzie takie
          dostać, to chętnie kupię!
          Poziom życia dziecka jest ściśle uzależniony od poziomu zycia rodzica - i jeśli
          ojca/matkę stać na markowe ciuchy to dziecko też ma prawo w takich chodzić! Tak
          zakłada ustawa. Więc jeśli tata/mama dużo zarabia to powinien mieć zasądzone
          wysokie alimenty, aby poziom zycia jego/jej dziecka był równie wysoki. A jeśli -
          w moim przypadku ojca - boli to że ja wydam kasę na siebie, nie widzę problemu:
          kwotę tą o którą on się tak boi można wydać wspólnie, spotykamy się i idziemy na
          zakupy, ja wybieram - oczywiście przy współudziale córki i bio (w końcu ja
          jestem z dzieckiem na co dzień i wiem czy aktualnie wyrosła z majtek czy też
          potrzebuje kurtki wiosnę) a stary płaci.
          Naprawdę na wszystko jest rozwiązanie, tylko wola musi być z obydwu stron.
      • tautolog Re: Koszty dziecka - przyklady wyliczen 15.09.07, 19:12
        Pelagaa nie przejmuj się tatuś znalazł sens życia w swoich komicznych wywodach,
        a to już wartość sama w sobie.
        Śmieszność hańbi bardziej niż hańba.
        A umieszczenie Twojego nicka na własnym blogu to tylko przejaw kompleksów i
        prostactwa.
    • mrowka221 Re: nie na temat 30.04.07, 13:51
      Ja przykładową kwotę alimentów wydedukowałam w ten sposób:
      całkowity koszt miesięcznego czesnego w przedszkolu - 300 pln (razem z
      angielskim i tańcem)
      + 100-200 pln na jakieś dodatkowe wydatki
      = 400-500 pln

      Oczywiście gdyby pojawiały się nagle jakieś wyjątkowe sytuacje typu pobyt
      dziecka w szpitalu czy np zakup wyprawki do szkoły to myslę, że mimo wszystko
      ex powinien się do tego dołożyc extra.

      Oczywiście mówię o indywidualnych potrzebach mojego dziecka (4 latka).
    • cyganka0 PILNE!!! w tym tyg sprawa 06.05.07, 23:07
      Z Wasza pomoca zrobilam! Dzieki
      Ale oczywiscie mam kilka pytan. Mam rocznego synka i wiadomo rosnie jak na
      drozdzach, czy dobrze mysle zeby w tym zestawieniu napisac ze garderobe malucha
      wymienia sie srednio raz na kwartal?
      Poza tym zrobilam zakladki wydatki miesieczne (pampresy, zywienie itd), odziez,
      i mam problem z "innymi". Jak rozliczyc zakup krzeselka do karmienia czy
      fotelika samochodowego? Czy podzielic na miesiace, bo przeciez to wydatek raz
      na jakis czas.
      • chalsia Re: PILNE!!! w tym tyg sprawa 09.05.07, 12:34
        po prostu pomnóż wydatki na ubrania za kwartał razy 4 (bo 4 kwartały) a potem
        podziel na 12.

        Koszt fotelika podziel na tyle miesięcy ile myślisz, że będzie używany np.
        jesli masz fotelik do 18 kg to sprawdź w tabelach w jakim wieku dziecko będzie
        miało 18 kg i będziesz wiedziała za ile miesięcy będziesz musiała kupić nowy i
        koszt aktualnego fotelika rozdziel na czas od zakupu do zakupu nowego.
        Podobnie z fotelikiem do karmienia.
        Chalsia
    • mama_ameleczki a bilety? 22.05.07, 10:00
      a sluchajcie, wlasnie robi wstepne obliczenia bo sie przymierzam do sprawy o
      podwyzszenie. np jak jade z dzieckiem do kina na bajke(do wiadomosci
      niektorych, gdybym nie miala dziecka nie poszlabym sama na bajke) i u nas jest
      tak ze dziecko placi 12zł a rodzic 15zł, dodatkowo (musze dojechac do miasta) i
      autobusem dziecko nie placi za przejad a ja place. to wliczam te swoje koszty
      tez? No chyba tak, prawda? i to samo jest jak jade z mala na konie to dojazd
      kosztuje mnie tle co jazda wiec to tez wpisuje?
    • geve A co z ratami i kosztami kredytów ? 10.09.07, 21:47
      Zwłaszcza tych mieszkaniowych czy też kosztami zakupu mieszkania,
      gdy wychowujacy samotnie rodzic w 100% finansuje zakup lokum dla
      siebie i dziecka? Zazwyczaj są to niebagatelne kwoty (od kilkuset zł
      do ponad 2000 zł miesięcznie w duzych miestach)?
      • ddanna koszty rat kredytów - NIE 11.09.07, 07:46
        mieszkanie które kupiłaś jest w 100% Twoim mieszkaniem - nie Twojego dziecka!
        Spłacasz swój odrębny majątek. Dlatego Twój ex nie mam obowiązku go finansować.
        Aby od razu uprzedzić kontrargumenty -niekoniecznie Twoje pierwsze dziecko
        odziedziczy po Tobie mieszkanie, bo:
        1. możesz je w miedzyczasie sprzedać, już po spłacie kredytu;
        2. możesz mieć jeszcze piątkę dzieci i każde z nich będzie miało równe prawa do
        Twojego mieszkania.

        No chyba że mieszkanie jest dziecka, w akcie notarialnym, to wtedy i owszem,
        możesz ratę kredytu wliczyć w koszty utrzymania.
        • mamusia-kubusia1 Inne proste wyliczenie 10.11.07, 10:18
          To ja wam teraz powiem jak mi kazał prawnik policzyć. Zgodzicie się z tym lub
          nie, wasza sprawa. To bardzo super prosty łopatologiczny sposób (na chwilę
          obecną synek ma 2,5 roku):
          trzy kolumny, w jednej kolumnie rzeczy które kupiłam dla niego raz przez ten dwu
          i półletni okres, w drugiej takie które kupuję raz do roku, a w trzeciej które
          kupuję raz na miesiąc. Pierwszą kolumnę dzielę na 36 miesięcy, drugą na 12 a
          trzeciej nie dzielę. To co wyjdzie dodaję do siebie.
          Mam zrobić dwie wersje takich wyliczeń. W pierwszej uwzględnić tylko to co
          wyżej, w drugiej dodać koszty czynszu, prądu, tv i innych takich.

          Pozdrawiam serdecznie
    • violeta12 Re: koszty dziecka - krok po kroku 23.02.08, 14:25
      Witamsmile.Ja mieszkam w tej chwili z dwójką dzieci u swoich
      rodziców.Mieszkam tak od przeszło 2,5 roku.A w moim mieszkaniu (jest
      moje od wrzesnia 2007 roku po podziale majątku) mieszka nadal moj
      byly mąż mimo że od sierpnia 2007 r ma równiz nakaz eksmisji z tegoż
      mieszkania.Nie dokonuje żadnych opłat związanych z
      mieszkaniem.Wszystkie opłaty jako właścicielka mieszkania ponoszę ja
      sama,bo nikogo nie obchodzi że komornik nie może poradzić sobie z
      jego eksmisją.Ja i dzieci jesteśmy zameldowani w tamtym
      mieszkaniu.Jak to ugryźć jeśli chodzi o sprawę o podwyższenie
      alimentów???Czy jeśli chodzi o koszty utrzymania dzieci mam wykazać
      oba czynsze?Ten z mieszkania rodziców gdzie faktycznie dzieci
      mieszkają oraz ten z naszego mieszkania,gdzie jak na razie nie
      możemy zamieszkać z powodu zajmowania go przez ich ojca?Bo według
      mnie to on sam świadomie naraża dzieci na dodatkowe koszty
      utrzymania (2 czynsze) nie wyprowadzając się stamtąd.Więc skoro je
      na to świadomie naraża to chyba powinien i odpowiadać za to
      finansowo?Dobrze myślę?Dzięki za podpowiedzi.
          • madziulec Re: koszty dziecka - krok po kroku 23.02.08, 19:49
            No tylko taki moze byc wziety pod uwage, bo przeciez hipotetycznie mozna
            rozwazyc sytuacje, ze matka ma 5 mieszkan (jest to mozliwe), kazde na wynajem i
            przeciez kazde ma czynsz doi oplacenia.
            Dlaczego w kosztach czynszu kazdego z nich ma partycypowac ojciec dziecka?
            • violeta12 Re: koszty dziecka - krok po kroku 23.02.08, 23:43
              Ale jeśli matka ma faktycznie tylko jedno mieszkanie w ktorym jest
              zameldowana razem z dziecmi,i musiala je opuścic razem z dziecmi
              dlatego ze mąz sie nad nia znecal,i robi wszystko żeby tam
              wrócic,ale dopoki on tam jest to nie moze.....a komornik tez sie
              okazuje ze nie moze wiele.....matka placi za to mieszkanie bo
              musi...bo jak jej komornik wejdzie na pensje za nieplacony czynsz to
              koszty komornicze urosna takie,ze i mieszkanie straci bo zadłużenie
              trzeba bedzie spłacić.......a mieszka u rodzicow bo na szczescie
              przyjeli ja razem z dziecmi pod swoj dach,a gdyby nie to to chyba
              mieszkala by pod mostem....a u rodzicow tez musi partycypowac w
              kosztach....jakby nie bylo to trzy osoby wiecej w
              mieszkaniu......Czy w takim razie ojciec nie naraża w ten sposób
              dzieci celowo,tym bardziej że sam nie placi alimentow,na
              uszczuplenie ich środków na życie?....na niezaspokojenie
              podstawowych potrzeb....?
    • izunia_milo Re: koszty dziecka - krok po kroku 23.02.08, 16:17
      madziulec - bosko to przedstawiłaś wink)

      Zrobiłam swoją tabelkę w excelu, ale właśnie mam jeszcze trzy pytania:

      1. Latem chcę jechać z małą na urlop, którego koszt faktycznie będzie pokrywał
      mój ojciec. Robi Małej prezent na roczek wink. Czy wpisać ten wyjazd do tabelki?
      Ja myślę, że tak.

      2. I druga sprawa: Czy mama sama samotna ma prawo do urlopu bez dziecka? Np.
      wysyłam nianię z dzieckiem na tydzień nad morze a sama jadę na tydzień w góry.
      Czy połowę kosztu pobytu niani i dziecka też się wrzuca? Według mnie tak

      3. Ojciec, a w zasadzie "dawca" ma drugie dziecko (już nastoletnie) z pierwszego
      małżeństwa, na które też płaci alimenty ale do tego spędza z tym dzieckiem
      średnio 3 weekendy w miesiącu + urlop (ostatnio 10 dni za granicą i to była
      daleka i dość kosztowna wyprawa). Jeżdżą na wycieczki, chodzą do kina itp. My
      wyszły koszty utrzymania dziecka (ze wszystkim) niecałe 1500 zł, chcę wystąpić o
      70% tych kosztów (ojciec ma pieniądze), czyli powiedzmy ok. 1000 zł miesięcznie.
      Czy mogę argumentować to tym, że tamto dziecko poza alimentami ma wiele innych
      świadczeń (przede wszystkim ojca często) a moje nic? Chciałam to "podeprzeć"
      tym, że JEŚLI bylibyśmy razem, to moje dziecko mogłoby korzystać z pieniędzy
      ojca tak jak teraz korzysta tamto. No nie wiem, czy nie zagmatwałam za bardzo wink))
      • madziulec Iza... 23.02.08, 18:07
        Odpowiem Ci tylko na 3 pytanie.
        Mnie sad uswiadomil w maju zeszlego roku, ze dziecko, ktore w tym momencie jest
        juz dzieckiem pozamalzenskim moze zostac odlozone na poleczke i takiemu dziecku
        sie nic nie nalezy.

        W poczatkowej fazie sad ustalil podzial kosztow: ja ponad 50% (okolo 51 jak sad
        sam stwierdzil, gdzie rzeczywisty wklad pracy wiesz jaki jest), a ojciec
        wiadomo, koszty okolo 49 do tego zero pracy.
        Przy probie podwyzki argumentowalam, ze ja wkladam swoja prace itp, ze to jest
        zgodne z kodeksem...
        Nie ma to znaczenia.
        Ojciec ma drugie male dziecko, okazalo sie, ze tamtemu dziecku wiecej sie nalezy
        (skad znamy argument: "bo on jest maly"...).

        Tak wiec nie przeszlo.
        Nie wazne, ze wzrosly koszty, nie jest wazne, ze ja jestem z dzieckiem prawie
        100% czasu, ze dziekco czesto choruje, przez co zmuszona jestem brac zwolnienie
        (80% wynagrodzenia!! i wzrost kosztow utrzymania bo koszt lekow!!), to wszystko
        jest nieistotne.

        Tak mnie pouczyl sad.
        Jak Ciebie pouczy nie wiem. mam nadzieje, ze inaczej.
        Mnie dzis poinformowala pani psycholog, ze moje dziecko mowi o swoim ojcu oschle
        i ze brak kontaktow dla mojego dziecka nie bedzie stanowilo obecnie zadnych
        problemow. Smutne....
        • izunia_milo Re: Iza... 23.02.08, 19:15
          madziulec, nie pojmuję... przykre to jest

          Chociaż w Twojej odpowiedzi doszukałam się pozytywu dla mnie - moja córka jest
          11,5 roku młodsza od dziecka z pierwszego małżeństwa. Mam zamiar jeszcze
          negocjować bezpośrednio z tatusiem, bo dziś wysłał mi maila: Zdziwisz sie, ale
          mala kocham jak jej rodzenstwo, ale skoro TY KONSEKWENTNIE CHCESZ MI JA ODDALIC,
          robiac np. laske ze mi o niej cos tam napiszesz, TO JA NIEWIELE MOGE W TEJ
          SYTUACJI ZROBIC... Wcześniej napisał maila z zapytaniem co u małej, więc
          napisałam mu, że to, to, to i tamto i jeśli chce, to będę mu np. co tydzień
          pisać co u małej, ale uważam, że to nie jest sposób na ojcostwo, bo przez
          internet, to niewiele kontaktu z nią złapie...

          Zaznaczam, że nigdy mu kontaktu nie utrudniałam. Jak chciał przyjechać i być z
          nią to mógł u mnie nocować, korzystał ze wszystkiego itp itd. Zależało mi na
          tym, żeby był TATUSIEM prawdziwym, a nie tylko na papierze.
          • madziulec Re: Iza... 23.02.08, 19:48
            Tu nie ma pozytywow wink
            Dzieci ze zwiazkow rozwiedzionych rodzicow nie maja pozytywow. Nawet dlatego, ze
            niestety wychowuja sie w rozbitej rodzinie.
            oczywiscie tu zaraz moga sie podniesc glosy o matkach, ktore znalazly drugich
            partnerow.. Wystarczy jednak poczytac wypowiedzi doroslych dzieci rozwiedzionych
            rodzicow, by wiedziec, ze to tez do konca nie jest rozwiazanie super idealne, bo
            dziecko potrzebuje wlasnego ojca a nie czlowieka, ktory pelni jego obowiazki
            (erzace zawsze sa tylko erzacami).

            Problem z ojcami takimi z doskoku tez jest wlasnie czesto taki, ze oni
            zakladaja nowe rodziny. I to naturalne, ze staja sie mniej zaangazowani w zycie
            zarowno matki jak i dziecka. Co do pierwszego to jest to naturalne, choc
            przeciez taki czlowiek jako ojciec dziecka powinien wspierac matke swojego
            dziecka nawet w niektorych sprawach (ja nop. nie moge sie doczekac wsparcia w
            momentach chorob mojego dziecka..). Z drugiej strony czesto druga partnerka
            (mimo bajek ktorymi jestesmy faszerowami) nie ma zamiaru tolerowac znikania
            swojego partnera w swieta i wiele innych dni, co jest najzupelniej naturalne,
            poniewaz ona tez oczekuje "inwestycji" w swoja rodzine, w swoj zwiazek i w swoje
            dzieci, o ile sa.

            I tak to wyglada
            • izunia_milo Re: Iza... 23.02.08, 20:21
              madziulec, tatuś mojej córki nie założył nowej rodziny ani nie wrócił do swojej ex.

              My też nigdy nie byliśmy małżeństwem.

              Wiesz, wstyd się przyznać że byłam związana z kimś takim, ale on wrócił do
              mamusi... sad(((
              • madziulec Re: Iza... 23.02.08, 20:32
                To mozesz jeszcez sie dowiedziec (podobnie jak ja), ze dziecko pozamalzenskie
                jest "mniej warte" niz malzenskie...
                To tez sad mi powiedzial ;0

                kocham sady wink)))
                  • madziulec Re: Iza... 23.02.08, 21:57
                    Ja zaluje, ze tak naprawde to na forum nie ma prawdziwych opowiesci an co mozna
                    byc narazonym na sprawei sadowej, jakie numery moze stosowac eks i jak ew.
                    zblokowac to wszystko.
                    kazda z nas przeszla bardzo wiele i iles spraw moze opowiedziec z wlasnego
                    doswiadczenia.
                    Wtedy by zrobil sie z tego naprawde dobry poradnik i skonczylyby sie alimenty w
                    wysokosci rzedu 200 zl na dziecko, ktore uwazam za uwlaczajae. Podobnie za
                    uwlaczajace uwazam alimenty do wysokosci ok. 1000 zl, bo wg mnie dziekco, ktore
                    zostaje porzucone przez ojca (bo opowiesci jak to porzuca matke, a dalej kocha
                    dziekco mozna miedzy bajki wlozyc) to niech przynajmniej ma rekompensate
                    finansowa. Wiem - pieniadze to nei wszystko, ale przynajmniej niech ta matka nie
                    bedzie juz zajeta zarabianiem na 2 etatach na zycie, niech dziekco ma zajecia z
                    psychologiem (bo to wazne dla dziecka), niech ma dobre warunki mieszkaniowe,
                    niech ma zabawki jak rowiesnicy (niech przynajmniej tym nie odstaje od reszty),
                    niech ma takie same jak rowniesnicy ubrania...

                    Szkoda ze sady tego nei rozumieja.
        • violeta12 Re: Iza... 24.02.08, 00:08
          ...no to mnie madziulec załamałaś że takie podejście może mieć
          sąd....bo wlaśnie zabieram sie do zalożenia sprawy o podwyższenie
          alimentów i będę wnosić zeby to było 70 % kosztów utrzymania
          dzieci,ponieważ ja swój obowiązek alimentacyjny spełniam w części
          osobistymi staraniami,podczas gdy tatus jest rzadko kontaktowy i nie
          interesujący sie za bardzo dziećmi...Aczkolwiek kocha je bardzo jak
          mówi.....w dodatku jest bezrobotny.....uuuuu,już widzę swoje
          szanse.....a raczej szanse dzieci na godziwsze alimenty.....a
          jeszcze jak wyskoczę że z 300 zł na dziecko chcę podwyższyć do
          780,to mnie chyba wyśmieją....sad....Ale walczyć będę.....bo ja do
          cholerki tego nie rozumiem jak sąd nie moze tego rozumieć......skoro
          matka pracuje i caly wolny czas pochłaniają jej dzieci,zaś tatuś
          nawet jeśli pracuje,ale nie zajmuje się dziećmi,to chyba normalne
          jest że ma mnóstwo wolnego czasu...I skoro w jednej pracy zarabia za
          słabo powiedzmy żeby sprostać alimentom na dzieci,to ma mnóstwo
          wolnego czasu na to żeby gdzieś dodatkowo dorobić żeby przynajmniej
          łożyć godziwe pieniądze na własne małe......bo matka dorobić to nie
          ma już nijak......wystarczy jej drugi etat w domu i przy
          dzieciach.....a przespać też się trzeba trochę.....
          • madziulec Re: Iza... 24.02.08, 00:54
            Nie. Nie pochodz tak.
            Z lektury forum widze, ze sa rozni sedziowie i roznie podchodza do tematu.
            Jak juz przejde na emeryture to moze bedzi emi sie chcialo zrobic tak naprawde
            badania statystyczne jak to wyglada w rzeczywistosci i czy sad bierze pod uwage
            te osobiste starania. Ale z tego co widze to sad podchodzi do tego tak, ze jest
            to psi obowiazek, nie za bardzo rozumiejac, ze jest to rowniez psi obowiazek
            drugiej strony.
            Kiedys juz pisalam na tym forum o tym, ze to jest wina wychowywania.

            Moje dziecko, niepelnosprawne, dostaje 800 zl na miesiac i gdy probowalam
            podwyzszyc to wlasnie sad potraktowal mnie jak naciagaczke. Niewazne, ze w tzw.
            "miedzyczasie" dziecko przestalo byc pod opieka dziadkow, chodzilo do zlobka
            (dodatkowy koszt), ze wiecej jadlo, ze musialo miec bardziej urozmaicone
            posilki... To dla sadu jest pikus.
            Moj eks wg sadu ma wyliczone na sprawie w 2005 roku okolo 5000 zl dochodu,
            podczas gdy przedstawial PIT na 1400 zl miesiecznie. Czyli totalne walenie w
            rogi zarowno sadu jak i panstwa, bo przeciez jest to oszukiwanie panstwa na podatki.


            Pisze Ci to po to, bys miala swiadomosc, ze nei zawsze wyglada to kolorowo.
            Sa na forum dziewczyny piszace, ze maja wysokie alimenty. Nie wiem, czy
            rzeczywiscie, bo srednia jest przerazajaco niska, oscyluje rzeczywiscie gdzies w
            granicy 300-400 zl na dziecko. bardzo czesto sa tez kwoty nizsze, wiele
            przypadkow jest w ogole niesciagalnych.

            Ja tylko mowie, ze nie kazda z nas jest Mandaryna (ta na 2 dzieci dostaje 5500
            zl), czy Kinia Rusin (ta ustawila sie o niebo lepiej - na 2 dzieci i siebie
            20.000 zl) czy tez zona posla Palikota (tu an dziecko jest cos kolo 10.000 +
            podobne kwoty na zone... - do tego extrasy).
            nam pozostaje walka, walka i jeszcze raz walka o marne grosze crying
      • madziulec Re: koszty dziecka - krok po kroku 23.02.08, 19:54
        co do pkt. 1 mysle, ze wpisac ten wyjazd, bo w tym roku Twoj tata moze ten
        wyjazd zasponsorowac...

        Podam Ci moj przyklad. W zeszlym roku moi rodzice wyjechali na wakacje z malym.
        Mieli dosc dobre dochody, bo niby oboje emeryci, ale tata dodatkowo zarabial,
        wiec nie narzekali i mogli mi pomagac. W grudniu moj tata zmarl. Nagle. I teraz
        okazalo sie, ze to ja musze mojej mamie pomagac (nie wiem jak to wyglada, lae
        przeciez jest nawet taki obowiazek wewwnetrzny..), a moja mama nie jest w stanie
        mi pomagac i ona napewno nie sfinansuje wyjazdu swojego z malym. Wiec sytuacja
        kompletnie sie odwrocila.
        Alimenty nie sa rzecza weryfikowana co roku, wiec musisz to tak jakby
        przewidziec na dluzszy okres czasu.

        2. To takie pytanie dziwne. Bo teoretycznie nie sprawujesz osobistej opieki,
        wiec sad moze sie przyczepic.. I nie wiem czy nie mieliby racji... Ale no
        kurcez przeciez czlowiekowi tez sie cos od zycia nalezy.. Wszystko zalezy od
        sedziego tak naprawde. Ale moze sie przyczepic.
      • chalsia Re: koszty dziecka - krok po kroku 27.02.08, 11:39
        > 2. I druga sprawa: Czy mama sama samotna ma prawo do urlopu bez
        dziecka? Np.
        > wysyłam nianię z dzieckiem na tydzień nad morze a sama jadę na
        tydzień w góry.
        > Czy połowę kosztu pobytu niani i dziecka też się wrzuca? Według
        mnie tak

        IMHO sąd spokojnie uznałby wydatek na wysłanie niani z dzieckiem na
        wakacje (zwłaszcza, jesli byłoby to wskazane ze względów
        zdrowotnych) jesli Ty osobiscie nie mogłabyś w tym czasie opiekowac
        się dzieckiem (np. wyczerpany urlop).
        Natomiast w sytuacji gdy Ty sobie jedziesz sama wypocząć wysyłając w
        tym czasie dziecko z nianią i chcąc obarczyć ojca 50% kosztu takiego
        wyjazdu - sąd raczej tego nie łyknie - to nie jest konieczność ino
        Twoja "fanaberia" i dlatego cały koszt pozostać powinien po Twojej
        stronie.
        • madziulec Re: koszty dziecka - krok po kroku 27.02.08, 15:34
          Chalsia, ja sie tak zastanawiam.
          Mam przewlekla chorobe kregoslupa (potwierdzona itp_, jestem po
          operacji.
          Mam wskazania do "wiecznej" rehabilitacji, po to by uniknac
          nastepnej operacji(jestem juz po jednej).
          Oczywiscie nei skaldam papierow do sanatorium, bo 3 tygodnie
          rozstania z dzieckiem to chore, ale.. jest mozliwy wyjazd prywatny
          do sanatorium, an 2 tygodnie.
          Idac dalej tym tropem, teoretycznie jest to ze wzgledow zdrowotnych,
          ale ja wykorzystuje swoj urlop, ktory.. no jak nie patrzec powinnam
          z roznych wzgledow poswioecic dziecku.
          jednoczesnie jeesli odpoczne i wykonane zostanie iles zabiegow
          rehabilitacyjnych to bede mogla efektywniej zajac sie dzieckiem (bez
          problemow ze zdrowiem).

          Jak wtedy na to sad spojrzy? Pewnie znow zalezy od "widzimisie"...
          • tu_nia Re: koszty dziecka - krok po kroku 02.03.08, 22:19
            mieszkam na wsi, na terenie gminy nie ma przedszkola ani publicznego -
            zlikwidowali pare lat temu z powodu oszczednosci,ani prywatnego, musze chodzic
            do pracy zeby zarobic, na wynajeta opiekunke mnie nie stac, dzieckiem zajmuje
            sie moja mama, czy moge do kosztow wlaczyc 200-300 zl ktore miesiecznie jej za
            to place, -dodaje do emerytury, wychodzi o wiele taniej niz prywatna opiekunka,
            a jak mowilam do pracy musze chodzic, w tym czasie ktos musi sie dzieckiem
            zajmowac. czy eks - nie ma, nigdy mezem nie byl, moze na sprawie powiedziec ze
            jakby co to on moze sie dzieckiem zajmowac w tym czasie za darmo?
            • chalsia Re: koszty dziecka - krok po kroku 02.03.08, 23:35
              > zajmowac. czy eks - nie ma, nigdy mezem nie byl, moze na sprawie
              powiedziec ze
              > jakby co to on moze sie dzieckiem zajmowac w tym czasie za darmo?

              tak, może. I będzie to miało wpływ na obniżenie wysokość alimentów.
    • 32stokrotka Re: koszty dziecka - krok po kroku 03.03.08, 14:23
      Madziulec - BARDZO CI DZIĘUJĘ
      na rozprawę rozwodową przygotowałam taką rozpiskę kosztów utrzymania
      dwójki dzieci. uwzględniłam wszystko: poczynając od papieru
      toaletowego, poprzez kosmetyki, jedzenie, ubranie, zabawki,
      przedszkole, zajęcia doodatkowe - poprostu wszystko co tylko kupuję
      moim dzieciom i za co płacę.
      zrobiłam to czytelnie w exelu z rozbiciem na miesiące i średnią
      miesięczną z roku. Sędzia była pod wrażeniem. Przygotowywałam to
      starannie przez kilka dni.
      Dzięki temu udowodniłam ze żądana kwota nie pochodzi z kosmosu tylko
      naprawde dziecko tyle kosztuje.
      Dostałam dokładnie tą kwotę o która wnosiłam pomimo strasznej walki
      mojego exa i jego adwokata.
      JESZCZE RAZ WIELKIE DZIEKI.
      • hipopotamama Re: koszty dziecka - krok po kroku 22.04.08, 18:20
        1)Chrzest jest dla dziecka (choć niektórzy mogą się spierać), impreza chrzcinowa
        dla ciotek.

        2)O ile ciotkospęd może być dość kosztowny o tyle za udzielanie sakramentów się
        nie płaci.

        3)Na pytanie czy ciotkospęd jest POTRZEBĄ TWOJEGO DZIECKA odpowiedz sobie sama.
        • jufalka Re: koszty dziecka - krok po kroku 22.04.08, 23:19
          2)O ile ciotkospęd może być dość kosztowny o tyle za udzielanie
          sakramentów się
          > nie płaci.

          nie wiem jak u Was ale u mnie jest zwyczaj że się płaci

          impreza - rzeczywiście może nie koniecznie jest dziecku potrzebna
          • zjawa1 Re: do wirtual- moth!!!!! 17.06.08, 21:25
            Witam Was cieplutko! Widze, ze jest to stary watek, ale jakze
            uniwersalny i potrzebny! Musze przyznac, i po raz pierwszy, ku
            mijemu zdziwieniu stwierdzic, ze akurat w tej sprawie Madziulec ma
            racjesmile oraz dodac, ze jest to swietnie przedstawiony kosztorys!!!!
            Wirtualna napisała, ze nie jest prawda to, ze koszty utrzymania
            dziecka dzieli sie na pol. Otoz Madziulec miała racje. Miesiac temu
            miałam pierwsza rozprawe, na ktorej sedzina wyraznie zaznaczyła, ze
            obowiazek alimentacyjny spoczywa po połowie na kazdym z rodzicow!!!
            Tak to wyglada z reguły w praktyce. Natomiast funkcjonuje na
            sprawach sadowych znamienne zdanie :CIEZAR OSOBISTEGO WYCHOWANIA
            DZIECKA! Jest w nim zawartte miedzy innymi: codzienna opieka nad
            dzieckiem np. karmienie, wymiana pieluszek, odprowadzanie do
            przedszkoli, szkoł itp. To zdanie moze (ale nie musi), miec wpływ na
            wyzsze alimenty z korzyscia dla str. zajmujacej sie dzieckiem. Sa to
            zadkie przypadki, zalezne od sedziego i sytuacji zyciowej. Napewno
            nie jest brane cos takiego pod uwage, gdy ojciec ma władze
            rodzicielska nad dzieckiem i je czesto odwiedza.
            • chalsia Re: do wirtual- moth!!!!! 18.06.08, 00:16
              > Wirtualna napisała, ze nie jest prawda to, ze koszty utrzymania
              > dziecka dzieli sie na pol. Otoz Madziulec miała racje. Miesiac
              temu
              > miałam pierwsza rozprawe, na ktorej sedzina wyraznie zaznaczyła,
              ze
              > obowiazek alimentacyjny spoczywa po połowie na kazdym z
              rodzicow!!!
              > Tak to wyglada z reguły w praktyce. Natomiast funkcjonuje na
              > sprawach sadowych znamienne zdanie :CIEZAR OSOBISTEGO WYCHOWANIA
              > DZIECKA! Jest w nim zawartte miedzy innymi: codzienna opieka nad
              > dzieckiem np. karmienie, wymiana pieluszek, odprowadzanie do
              > przedszkoli, szkoł itp. To zdanie moze (ale nie musi), miec wpływ
              na
              > wyzsze alimenty z korzyscia dla str. zajmujacej sie dzieckiem. Sa
              to
              > zadkie przypadki, zalezne od sedziego i sytuacji zyciowej.
              Napewno
              > nie jest brane cos takiego pod uwage, gdy ojciec ma władze
              > rodzicielska nad dzieckiem i je czesto odwiedza.

              a ja Ci ze swojego (oraz kilkudziestoletniego mojej adwokat)
              doświadczenia napiszę, że to nieprawda tzn. obowiązek alimentacyjny
              nie spoczywa po połowie rodzicach - natomiast spoczywa na oboju
              (ale to nie znaczy, że 50/50). Problemem natomiast jest to czy dany
              skłąd sędziowski stosuje się do litery prawy (gdzie nie jest
              napisane, ze 50/50) czy tez trzeba starać się go przekonać.
              I podobnie ma się sprawa w kwestii osobistego wkładu.
              • zjawa1 Re: do Chalsia!!!!! 18.06.08, 10:57
                Czyli to, ze sedzina zaznaczyła w aktach spr, ze obowiazek
                utrzymania dziecka spoczywa po połowie na kazdym z rodzicow, powinno
                mnie tylko cieszyc i jest dobra wrozba co do finału mojej spr.
                alimentacyjnej? Zdaje sobie sprawe z tego( co zreszta napisałam), ze
                raczej nie jest praktykowane w naszych sadach przeliczenie 50% na
                50.Co gorsze, duze grono kobiet nie otrzymuje nawet 1/5
                od ,,bezrobotnych" tatusiow! Jest to ogromna niesprawiedliwosc! Taka
                kobieta majac 100 zł na dziecko, sama moze stac sie osoba bezrobotna
                i co wtedy ma zrobic? Na jej barkach spoczywa prawie całe utrzymanie
                dziecka. Ale ta kwestia juz nie interesuje nasze polskie sady. Niby
                powstał na nowo fundusz alimentycyjny, ktory zacznie działac od
                pazdziernika, marne pocieszenie dla tych, ktorym zasadzono smiesznie
                niskie kwoty, a raj dla nieudacznikow, ktorzy i tak nie poniasa
                prawie zadnych konsekwencji.
                • madziulec Re: do Chalsia!!!!! 18.06.08, 11:32
                  Zjawo, ja mam w wyroku alimentacyjnym napisane, ze ojciec dziecka, ktory zarabia
                  sporo wiecej ode mnie bedzie ponosil oko 48% kosztow utrzymania dziecka...
                  Ja zapewniam mieszkanie (w calosci), ja zapewniam w wiekszosci opieke (pozostala
                  czesc zwykle byla zapewniana przze moich rodzicow), ja zapewnialam wakacje...

                  I te 48% to meni po prostu diabli brali zywcem wink
                  • chalsia Re: do Chalsia!!!!! 18.06.08, 14:46
                    a ja w wyroku rozowodowym mam zapisane jedynie ile wynoszą alimenty,
                    ale nic na temat tego jaką część kosztów utrzymania dziecka stanowią.
                    A sąd apelacyjny w sprawie o obniżenie alimentow uznał, że kwota X
                    alimentów od ojca wraz z finansowym udziałem matki (który nie został
                    określony), zabezpieczą usprawiedliwione potrzeby dziecka.

                    Ja cały czas przypominam, że tak jak wsród ludzi są ludzie i
                    taborety, tak i w sądach rózni ludzie pracują.
                    Widać Madziulec, Zjawa wyjątkowo pechowo trafiły.
                    A ja nie i tyle.

                    • madziulec Re: do Chalsia!!!!! 18.06.08, 14:56
                      Pechowo tak naprawde trafily osoby, ktore dostaly max. 400 czy 500 zl na dziecko.
                      To wzbudza nawet nei wiem jak opisac co ...
                      Dobre buty kosztuja przeciez ponad 100 zl. Zimowe okolo 200 (mowie o butach dla
                      4-letnieho chlopca).
                      Mozna miec uzywane ciuszki, uzywane zabawki, ja sama mam wiele ksiazek ze
                      swojego dziecinstwa i maly etarz na tym korzysta.
                      Ale nei ze wszystkim sie tak da.

                      I to jest smutne. Naprawde.
    • krolowanocy koszty dziecka 18.06.08, 01:31
      dopiszę coś, co sama niedawno odkryłam, a nie jest wyraźnie opisane w wyliczeniu -
      meble (o tym ktoś wspominał, ale warto przypomnieć)
      poduszka
      kołdra/koc
      pościel
      O.
      • zjawa1 Re 18.06.08, 13:52
        Najsmutniejsze jest to, ze polskie sady, tak naprawde, nie biora pod
        uwage okolicznosciowych kosztow utrzymania dziecka tzn. wakacji,
        zakupu lekow w razie choroby, prezentow z okazji swaiat, urodzin
        itp. Tylko biezace wydatki. A wiekszosc ,,bezrobotnych" tatusiow
        woli jechac na wakacje ze swoimi kochankami niz dac pare groszy na
        wyjazd dziecka!
        • madziulec Re: Re 18.06.08, 14:08
          Wiesz co?
          Tak naprawde majac dziecko nei zdajesz sobei sparwy ile ono kosztuje.
          Majac iels pieneidzy (jesli masz ich sporo, tak jak ja mialam w momencie pelnej
          rodziny) to nei zastanawialam sie nigdy czy szynka kosztuje 20 czy 30 zl za kg.
          Nie wiedzialam, czy buciki dla dziecka kosztuja 100 zl czy tylko 30.
          Podobnie z ubrankami.

          Przychodzilam do domu i stwierdzalam na przyklad, ze dzis zrobie cos tam do
          jedzenia, po czym jechalam do sklepu i kupowalam potrzebne skladniki, rowniez
          nie zastanawiajac sie iel one kosztuja i ile ich potrzebuje.

          To samo jest przy dziecku.
          Gdy czlowiek zostaje sam i jego mozliwosci finansowe staja sie jakso ograniczone
          (bo np zamiast 2 pensji na rodzine ma wylacznie 1 pensje, czasem neizbyt wysoka)
          to zaczyna myslec, ze na zupe to potrzeba moze neikoniecznie kupowac specjalne
          kosci cielece, ze moze wystarczy kupic kurczaka i odciac kawalki (skrzydelka
          itp) i na tym tego kurczaka ugotowac. Zupa na kosciach cielecych jest co prawda
          swietna, ale.. koszty!!
          Zaczyna tez myslec o innych kosztach jedzenia. Zima owoce - moze jablka..
          Sezonowosc..

          I raptem sa odkrywcze posty (przepraszam, nei chce urazic), ale okazuje sie, ze
          dziekco potrzebuje koldry czy poduszki, co kosztuje, a keidys nie bylo problemu
          - szlo sie do sklepu i kupowalo. Teraz zas trzeba z wyprzedzeniem zaplanowac
          kazdy zakup.
          • krolowanocy Re: Re 19.06.08, 01:07
            madziulec napisała:
            > I raptem sa odkrywcze posty (przepraszam, nei chce urazic), ale okazuje sie,
            ze dziekco potrzebuje koldry czy poduszki, co kosztuje, a keidys nie bylo
            problemu - szlo sie do sklepu i kupowalo. Teraz zas trzeba z wyprzedzeniem
            zaplanowac kazdy zakup

            jeśli to do mnie było - nie czuję się urażona smile
            ja akurat związałam się z facetem przy którym biedowałam i to tak ,że dosłownie
            głodowałam czasami, bo żyliśmy na bochenku najtańszego chleba i serkach
            topionych. Więc już wtedy nauczyłam się patrzeć na ceny, liczyć, liczyć liczyć...
            I cholera, jakoś jak go wyrzuciłam z domu i swojego życia to zaczęłam mieć
            więcej pieniędzy. I dużo więcej spokoju.
            A z tą kołdrą to nie jest tak, że mi takie rzeczy do tej pory spadały z nieba,
            koce akurat dostałam od rodziców, ale nawet nie o to chodzi, ale o to, że
            właśnie na ogół takie rzeczy jak kołdry czy pościel to się już ma i nie wpisuje
            tego do wyliczeń kosztów utrzymania dziecka i napisałam żeby przypomnieć innym o
            tym. O.

            Btw, alimentów na 4letniego syna mam 250 złotych :]
            na samo jedzenie idzie więcej
            • madziulec Re: Re 19.06.08, 07:22
              Pisalam kiedys, ze mniej wiecej na wyzywienie (wchodza tu tez chemia gosp, no
              wiadomo) 1 osoby idzie okolo 1000 zl.
              Jesli ktos tego nei rozumie - przykro mi.

              Jesli ktos zna lepsze osoby na oszczedzanie - chetnie poznam.
              Moje dziecko nie lubi klusek, nie przepada za plackami, za to bardzo lubi mieso,
              wiec tu nie da sie oszczedzac. Aha - dziennie potrafi zjadac 4 jablka.. I inne
              owoce do tego.
              • zjawa1 Re: do madziulec 19.06.08, 08:52
                madziulec napisała:

                > Pisalam kiedys, ze mniej wiecej na wyzywienie (wchodza tu tez
                chemia gosp, no
                > wiadomo) 1 osoby idzie okolo 1000 zl
                I tutaj tez sie zgadzam!!! Ja mam dopireo 6 miesieczne dziecko,
                ktore jest alergikiem. Musze jej kupowac dosc drogie kosmetyki, bo
                wszystkie tansze, ktore probowałam uczulaj ja! Srednio co 2 miesiace
                kupuje nowy zestaw ubranek, bo szybko rosnie. Raz kupiłam komplecik
                w sklepie z uzywana odzieza i pojawiła sie wysypka. Pani arelgolog
                odradziła mi zakupow w takich sklepach. Juz nie wspomne o
                przypadkach kiedy w aptece, na przepisane masci wydaje jednorazowo
                po 70 zł!!! No i te wizyty u arelgologa-80 zł jedna. A nie moge
                czekac 3 miesiecy na przyjecie w przychodni, bo tak odległe maja tam
                terminy!!! Gdzie reszta? Wkładki laktacyjne, pampersy koszty
                mieszkaniowe....No i teraz pojawia sie dodatkowe, zwiazane ze zmiana
                diety małej(kaszki, zupki itp.) Powiem wam , ze gdyby nie moi
                rodzice, nie wiem jak bym wyzyła???? A co z tymi kobietami, ktore
                nie moga liczyc na pomoc od rodziny??? Naprawde nie wiem jak one
                sobie radza!!
                • chalsia Re: do madziulec 19.06.08, 12:29
                  > po 70 zł!!! No i te wizyty u arelgologa-80 zł jedna. A nie moge
                  > czekac 3 miesiecy na przyjecie w przychodni, bo tak odległe maja tam
                  > terminy!!!

                  nie przesadzajmy. Mam dziecko alergiczne.
                  Robi się to tak - zapisujesz się do alergologa (byle dobrego !!!!) z NFZ na
                  termin, dajmy na to, za 5 miesiące. W międzyczasie - jesli jest potrzeba -
                  korzystasz z prywatnego.
                  Jak już trafisz pod opieke tego "państwowego" alergologa, to przychodzisz na
                  wyznaczone wizyty co kilka miesięcy. Ale jesli cos się dzieje i nagle
                  potrzebujesz pomocy alergologa, to ten z NFZ swojego już pacjenta wpisze na
                  interwencyjną wizytę szybko, poza ustalonymi wizytami kontrolnymi.
                  • zjawa1 Re: do madziulec 19.06.08, 15:41
                    Wystarczy, ze raz w miesiacu płace 80 zł. Sprobuje Twojej rady, mam
                    nadzieje, ze i u mnie tak bedzie. Wszystkiego trzeba sie nauczyc, ja
                    chodze z mała dopiero od poł roku do lekarzy, wczesniej nie miałam
                    dziecka, a sama tez raczej nie odwiedzałam instytucji medycznychsmile
                    Dla mnie niespodziewany, nezaplanowany wydatek w wys. tak jak
                    podałam 70 zł jest bardzo duza dziura w budzecie domowym!
              • anita_zu Re: Re 22.06.08, 14:36
                madziulec napisała:

                > Pisalam kiedys, ze mniej wiecej na wyzywienie (wchodza tu tez
                chemia gosp, no
                > wiadomo) 1 osoby idzie okolo 1000 zl.
                > Jesli ktos tego nei rozumie - przykro mi.
                >
                > Jesli ktos zna lepsze osoby na oszczedzanie - chetnie poznam.
                > Moje dziecko nie lubi klusek, nie przepada za plackami, za to
                bardzo lubi mieso
                > ,
                > wiec tu nie da sie oszczedzac. Aha - dziennie potrafi zjadac 4
                jablka.. I inne
                > owoce do tego.

                sorry marudzielec i Wszyscy inni, ale ja tu czegos nie kumam. Wierze
                ze na dziecko mozna wydac 1000 zl bez mrugniecia okiem- nie bede z
                tym polemizowala, ale cholera- pochodze ze wsi, z normalnej rodziny
                gdzie bylo troje dzieci, kazde studiowalo, jedynym zywicielem
                rodziny byl ojciec i nie zarabial nawet 1500 zl na reke. Ok, siostra
                studiowala zaocznie, ja potem wzielam kredyt studencki, babcia
                troche dokladala do edukacji. Ja sie teraz zastanawiam jak moj
                ojciec to wszystko zorganizowal, no pytam sie jak? Nigdy sie nad tym
                nie zastanawialam, ale jak czytam takie posty to mysle ze musialy
                sie cuda dziac w moim domu- fakt, mamy dom na wsi, a wiec ogromny
                czynsz odpada- ale nie mamy (i nigdy nie mielismy) gospodarstwa czy
                zadnych zwierzat ktore moznaby bylo na obiad przyrzadzic, wszystko
                trzeba bylo kupowac. I to nie dzialo sie 10 lat temu, tylko jakies
                4-5. Teraz nie wiem, bo ja sie z domu wyprowadzilam, mam meza i
                jeszcze nie mamy dzieci wiec nie wiem jak to bedzie wygladalo, ale
                np. siostra mojej mamy mieszkajaca dwa domy obok- zyje rowniez z
                pensji swojego meza (tzn. cala jej rodzina z tego zyje, wlacznie z
                mezem) - powiedzmy 1500 zl na reke, choc nie sadze ze tyle, ale ok,
                i maja troje dzieci, jedno chodzi do liceum, dwoje malutkich
                jeszcze - 7 letnie i 5 letnie i kurcze oni nie zyja w luksusie, ale
                tez nie przymieraja glodem. A gdzie tu 1000 zl na dziecko i buty za
                200 zl??? Jezu, no nigdy takich miec nie beda, ja tez nie mialam.
                Moj 7 letni kuzyn od pol roku zbiera kase na jakiegos tam lego
                batmana, bo sobie na allegro wyszukal i mu sie taki zamarzyl. Teraz
                bylo zakonczenie jego zerowki, dostal dyplomy i pochwaly i tak
                chrzesna dala mu 20 zl, ja cos rzucilam i pwoli zbiera sobie na tego
                batmana. Ja nie twierdze ze to fajnie, duzo fajniej byloby mu dac
                od razu 100 i powiedziec - kup sobie dziecko, ale nas nie stac (jego
                rodzicow) i on poki co o butach za 200 zl pomarzyc moze (na
                szczescie nie ma takich wybujalych marzen). A jego mala siostra-
                moja chrzesniaczka- jak sie jej zapytalam w zeszlym roku co chce na
                gwiazdke to mi odpowiedziala ze majtki rozowe, no i ok. A ich
                starsza siostra- wiadomo liceum, chlopacy, markowe ciuchy- chcialoby
                sie, ale nie ma, trzeba wykazac sie kreatywnoscia i po ciucholandach
                pochodzic. wiem, wiem, dzieci zasluguja na wszystko co najlepsze,
                ale powiedz mojemu ojcu czy ciotce ze dzieciak to lekka reka 1000 zl
                na miesiac kosztuje, a wprawisz ich w oslupienie albo w
                dezorientacje- nobla z ekonomii powinni dostac. I ja tez mam
                swiadomosc ze na wsi jest inaczej, nie tak "bogato" i da sie w ten
                sposob przezyc- nie ma tenisa, 5 dodatkowych jezykow i basenu pod
                nosem, kina nawet nie ma. ale powiem cos wiecej, gdy w zerowce
                kuzyna organizuja wyjazd do zoo czy kina w miescie, kozysta z tego
                moze 60 % uczniow- bo reszty nie stac (powiedzmy ze wyjazd taki to
                koszt 10-20 zlotych). To sa czesto pelne rodziny. Ok, rozpisalam
                sie, wiem ze nie bardzo moje wywody sa dla Was adekwatne, ale
                wszystko co napisalam to szczera prawda i ludzie tak zyja i nawet
                nie marza o 1000 zl na dziecko. co nie znaczy ze takie zycie powinno
                stac sie standardem i nie to mialam na mysli piszac ten post, po
                prostu sama sie zadumalam jak to jest mozliwe.
                P.S. Oczywiscie jak dzieci mojej cioci nagle zachoruja i trzeba 100
                zl na leki, to ciocia przyjdzie, porzyczy, kiedys tam odda, i tak
                toczy sie to wiejskie biedne zycie- ludzie staraja sie sobie pomagac.
                • madziulec Re: Re 22.06.08, 14:55
                  Ok.
                  Ja tez pamietam czasy (nie tak dawne), gdzie we trojke z rodzicami skladalismy
                  sie na 3 osobowa rodzine po 750 zl.
                  Obejmowalo to czynsz mieszkania, prad i naprawde dosc dostatnie zycie.
                  Do tego wiem, ze rodzice odkladali, bo dzieki temu mama ma teraz po smierci taty
                  pieniadze (i bardzo dobrze).

                  Tak wiec 3 razy 750 to wychodzil;o niecale 2200 na 3 osoby.
                  Ale.. sama niestety wpadlam na opracowania GUS-u, gdzie wyraznie bylo napisane,
                  ze np samo mleko podrozalo o 11 % od zeszlego roku, jablka o 46%..


                  Co zas do tych chorob.. I lekow. Leki kosztuja wszedzie tyle samo. Tylko
                  wezwanie lekarza do domu w nocy w Warszawie rozpoczyna sie od 120 zl...
                  Ostatnio czytalam o specjaliscie za 300, ale jakos nie za bardzo mi sie chce w
                  to wierzyc.

                  PS
                  Aha.. Na wsi masz mozliwosc miec przydomowy ogrodek. Ja na balkonienie wyobrazam
                  sobie hodowania marchewki czy truskawek..
                  • chalsia Re: Re 22.06.08, 22:47
                    Anita-zu jeszcze jednej ważnej rzeczy nie zauważyła, choć o niej
                    pisała. Mianowicie, jesli matka pracuje, to nie ma czasu na
                    chodzenie po secondhandach, targach w dni targowe, szukanie
                    namiętne okazji. Bo tańsze życie kosztuje czas, a samotna
                    praacująca matka go nie ma. A w rodzinach opisanych przez Anitę
                    matki zajmowały się li tylko prowadzeniem domu. No i w rodzinie
                    wielodzietnej, przy stosunkowo niewielkiej róźnicy w wieku dzieci,
                    dzieciaki noszą ubrania itp po starszych. Moje dziecko nie ma
                    rodzeństwa, nie ma po kim "odziedziczyć" ciuchów, butów, zabawek. A
                    tak się na dodatek składa, że moi znajomi albo mają dzieci sporo
                    starsze, alebo w wieku mojego dziecka, więc rzeczy po dzieciach
                    zanjomych tez nie ma.
        • chalsia Re: Re 18.06.08, 14:40
          > Najsmutniejsze jest to, ze polskie sady, tak naprawde, nie biora
          pod
          > uwage okolicznosciowych kosztow utrzymania dziecka tzn. wakacji,
          > zakupu lekow w razie choroby, prezentow z okazji swaiat, urodzin
          > itp. Tylko biezace wydatki. A wiekszosc ,,bezrobotnych" tatusiow
          > woli jechac na wakacje ze swoimi kochankami niz dac pare groszy na
          > wyjazd dziecka!

          jak zwykle - generalizacja jest błędna.
          Sądy, z którymi miałam do czynienia jak najbardziej te koszty uznały
          za zasadne - po prostu koszty wakacji, leków, rozrywki, fryzjera itp
          rozpisałam na 12 miesięcy i już.
          • zjawa1 Re: Re 18.06.08, 19:29
            Hej! Mam nadzieje, ze i ja bede miala taki sad!!! Niestety, z
            doswiadczenia mojej ciotki, ktora mieszka w tym samym woj.( bo byc
            moze i to ma znaczenie), boje sie strasznie wyroku sadu. Moja ciotka
            miała zasadzone na poczatku 100zł, mineły 4 lata, 3 procesy i
            dostała 450zł( poł roku temu). Dodam, ze sytuacja materialna
            tatusia, nie uległa przez te 4 lata zmianie! Trudno tez uwiezyc w
            to, ze sad bierze pod uwage koszty okolicznosciowe, zasadzajac
            alimenty sr. od 100 do 250 zł. Jak kobieta ma z czegos takiego
            odłorzyc na wyjazd ziecka? Po za tym, cos sie obawiam, ze przez
            powrot funduszu alimentacyjnego, zasadzane alimenty, zwłaszcza od ,,
            tych biednych" tatusiow, beda jeszcze nizsze niz wczesniej. Bo
            wiadomo, ze od nich panstwo, raczej nie wyciagna pieniedzy, a i
            perspektywa wiezienia jest bardzo odległa. A z czegos przeciez
            trzeba bedzie wypłacac pieniadze! Prawda? i to najbardziej mnie w
            tej chwili martwi...
            • zjawa1 Re: Re 18.06.08, 19:38
              ... Wiecie o co mi chodziło? Im mniejsze zasadzone alimenty, tym
              mniej obciazony budzet panstwa! Dodam jeszcze, ze ostatnio
              wyczytałam, ze pojawiły sie nowe plany znalezienia pieniedzy na
              fundusz alimentacyjny. Otoz maja byc zniesione wypłaty becikowego na
              potrzet fundusz.
        • rene15 a ja powieję optymizmem 19.06.08, 16:51
          W poniedziałek miałam sprawę o zabezpieczenie alimentów na czas
          rozwodu. Mąż oficjalnie zarabia połowę tego co ja, to znaczy obniżył
          swoje zarobki razem ze złożeniem pozwu rozwodowego. Wyliczyłam
          koszty utrzymania dwóch synów (2 i 4 latka) na łączną kwotę 4600,00
          zł. Zacytuję fragment uzasadnienia wyroku " Ustalone przez pozwaną
          koszty są wiarygodne. Wiek dzieci, zatrudnienie pozwanej w pełni
          uzasadnia konieczność zatrudnienia odpłatnej opieki do dzieci.
          Ustalenie przez pozwaną kosztów wyżywienia dzieci na kwotę nie
          wyższą niż 10 zł dziennie nie budzi żadnych wątpliwości, nawet
          wówczas gdy starsze dziecko uczęszcza do przedszkola. Zasadnie też
          pozwana w kosztach utrzymania dzieci umieszcza opłaty związane z
          utrzymaniem mieszkania, jak również koszty leczenia dzieci, koszty
          związane z wyjazdami urlopowymi"
          Zacytowany fragment uzasadnienia wyroku jest dla mnie pozytywnie
          zaskakujący. Czytając częśc Waszych pozwów myślałam, że sąd
          zakwestionuje część wydatków. Sąd nic nie zakwwstionował. I to niech
          będzie drogowskazem dla wszystkich mam "walczących" o dobro swoich
          dzieci, że warto. Przed mną jeszcze walka o ustalenie alimnetów, ale
          teraz wiem, że dam radę i moje dzieci będą zabezpieczone finansowo.
          Pozdrawiam serdecznie
          • zuza145 Re: a ja powieję optymizmem 19.06.08, 19:00
            to ja jeszcze dowieje optymizmem- w drugiej instancji dostałam
            podwyzkę aliemntów- a raczej zabezpieczenia.
            Otóż skład sędziwski- 3 panów- zauważył co pierwsza instancja
            przeoczyła-średnia wydatków męża była dużo wyższa- a nie wliczył
            kilku pozycji które ja wliczyłam- wliczyłam wszystkie opłaty (kredyt
            też) oprócz ubrań i wyjazdów wakacyjnych-wykazałam średnią niższą
            jak ojciec który nie mieszka z dziećmi.A niewiele wliczył w stosunku
            do tego co ja zmieściłam w dużo mniejszej średniej na osobę.
            Liczyłam przez ponad tydzień- dokładnie.

            Wykazałam i zostało to zauważone oraz opisane- że poziomy zycia
            dzieci i ojca się drastycznie różnią oraz że sprawuję samodzielna
            opiekę- co sąd przełożył ( też w uzasadnieniu pisemnym mam ) na
            sytuacje że nie mogę podjąc dodatkowej pracy- bo samodzielnie- jako
            jedyna- sprawuję opieke i moje wnioski są całkowicie zasadne.
            I dostałam 80% tego o co wnioskowałam.Dla mnie to duża podwyżka- ale
            i tak nie płaci wszystkiego.
            Tym jednak zajme sie po sprawie wrześniowej-bo chyba ostatnia będzie
            już.
            Pamiętajcie- trzeba dokładnie, spokojnie, uczciwie oraz logicznie.
            • chalsia Re: a ja powieję optymizmem 19.06.08, 23:10
              to ja tez dowieję optymizmem smile)
              także apelacja (obustronna) - ale w sprawie o obniżenie alimentów - wygrana
              przeze mnie.
              W uzasadnieniu napisano "Z uwagi na poziom życia rodziców dziecka, może ono żyć
              na stopie wyższej niż przeciętne".

              Powtórzę - nie nalezy się zrażać czarnowidztwem wielu mam, które miały pecha
              trafiając na kiepskich sędziów.
        • zuza145 teorię mam 21.06.08, 19:12
          może "niehalo" ta teoria- ale jakoś tak mi z poczytania oraz
          oczywiście z obserwacji własnej wychodzi- że jak strona jest dobrze
          przygotowana- to osiągnie to o co wnosi lub głosi- to znaczy że
          trzeba się przygotować oraz nie przestraszyć ew. niedopatrzeń w
          sądzie.
          No dobra- naiwniak jestem- wierzę w sprawiedliwość.
          • madziulec Re: teorię mam 21.06.08, 19:17
            JA mysle, ze uzupelnilabym te teorie o jedna rzecz.

            Wazne, by na sprawie byc spokojnym. Oczywiscie jest to bardzo trudne. Bo
            zazwyczaj sprawa o alimenty odbywa sie dosc szybko czy to porozstaniu czy tez po
            zostawieniu matki.
            Tak wiec emocje sa jeszcze bardzo swieze.

            I wtedy w sadzie: matka jest ta strona reagujaca bardzo wlasnie emocjonalnie,
            bardzo nerwowo (bo nei dosc, ze chodzi o pieniadze, czyli srodek niezbedny do
            zycia, to jeszcze dochodza niedawne emocje zwiazane z rozstaniem z partnerem) a
            ojciec podchodzi czesto spokojnie, by nie powiedziec luzacko (on odszedl, czesto
            ma inne "zaplecze")...
            Sad patrzy na to i matka nawet dlatego przegrywa. Chocby nie wiem jak byla
            przygotowana.
            • zuza145 Re: teorię mam 21.06.08, 22:03
              owszem- emocje to zły doradca- ja się ostatnio nakarmiłam Xanacem-
              bez tego bym ryczała- a normalnie to jestem okaz opanowania- co w
              sumie odbija się na zdrowiu- waga mi spda.
              Madziulec- miałam ci napisać juz kiedyś- podczytuję różne twqoje
              wypowiedzi i odczuwam wspólnotę przekonań.
              ?Jedno co mi tutaj pokazano- to to że można się bać ake ten strach
              za pysk należy trzymać.
              To cięzkie oraz niesprawiedliwe- porzucona osoba z dziećmi-
              samodzielnie odpowiadająca a na dokładkę osaczona myślami o
              beznadziejnej sytuacji- potrafi pokonać ten strach- że to nie on
              kieruje a my nim- i wtedy ma sie wieksze szanse.
              Nie wiem jak skończy się moja historia- bo forum pokazuje że bywa
              różnie- ale wiem jedno- będę się bronić- bo jestem konsekwentna i
              zdeterminowana.
              Dodatkowo zaś z głupią się nijak nie mam.
              A to że mi się mąż puścił- to inna para kaloszy.
              Pozdrawiam cię Madziulec serdecznie.
              Gadaj se co chcesz- dla mnie wieje od ciebie optymizmem mimo
              sytuacji jaką czasami dość ascetycznie opisujesz. Twojej sytuacji.
              • madziulec Re: teorię mam 21.06.08, 22:49
                Powiem Ci jak wyglada optymizm wink
                Moje dziecko jest na wakacjach a ja maluje mieszkanie:
                img177.imageshack.us/my.php?image=20080618104ug8.jpg
                img177.imageshack.us/my.php?image=20080618104ug8.jpg
                I zeby nei bylo - mieszkanie wielkosci 60 m pomalowalam sama, wlasnymi rekoma,
                bez faceta.
                Jesli ja jestem w stanei to zrobic to KAZDA z nas jest w stanie gory przestawiac
                wink))
                • zuza145 ooooo 22.06.08, 11:53
                  ciekawie to wygląda.
                  Tylko mnie nie opluj- pierwszy obrazek- ten mały- to przypomina
                  rączke kościotrupa- ale po dogłębniejszej analizie- to widać co jest
                  grane, zdolnaś bestia he he he .
                  A ja muszę zaszpachlować kawałek ściany- co mi dzieiary poobijały
                  krzesłem- już się zapoznałam z tematem położenia gładzi szpachlowej.
                    • tu_nia Re: ooooo 27.06.08, 00:04
                      wnisolam sprawe a alimenty dostalam narazie zabezpieczenie- marne 400zl, sedzina
                      w uzasadieniu napisala ze koszty ubranek 300zl wydaja sie wygorowane-to da sie
                      udowodnic na przykladzie tabelek z wyliczeniem butow, pajacykow, sweterkow itd,
                      ale napisala tez ze z zasad doswiadczenia zyciowego wynika iz takie dzieci-mala
                      ma 3 miesiace, nie wydaja na wakacje 1200 zlotych rocznie. zamierzam z mala
                      pojechac za rok na wakacje nad morze-jestesmy z gor i nasze dzieci potrzebuja
                      jodu-jak wykazac ze wakacje tyle kosztuja, czy wg sedziny mam za rok skladac
                      pozew o podniesienie alimentow bo teraz nie wyjezdzam ale za rok juz na pewno
                      tak,czy tez malej nie naleza sie wakacje o jest za mala? myslalam o wydruku z
                      internetu cen biletu pkp i przecietnych cen kwater z uwzgledneiniem znizek dla
                      dzieci. poradzcie cos, jak z tymi wakacjami..
                      • madziulec Re: ooooo 27.06.08, 07:28
                        Postaram sie zeskanowac artykul, o ktorym mowilam i wrzycic do siebie na serwer.
                        Mowi jak juz tu, na forum pare razy wsominalam, ze gmina przeznacza na dzieci,
                        ktorych rodzice sie wyrzekli 2000 zl...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka