alexolo
30.03.07, 12:35
dziewczyny za tydzień moja sprawa i mam prosbe ..opisze wam zach
exa wobec naszego synka...pomózcie mi nazwać te zachowania...i ubrać
w słowa prawdziwe oblicze mego meza..
maz od 2001 roku nie pracuje ...podejmuje sie tylko drobnych prac
remontowych...najlepiej jednodniowych...a uzyskane pieniądze traktuje jak
własne kieszonkowe...nie łoży na rodzine.( oczywiście wszslkie potrzeby
domu i rodziny zaspakajałam ja)
pije ..od czasu do czasu narkotyk dla zabawy..
gdy już go na nic nie stać ...dobiera sie do domowych skarbów i
wynosi je do lombardu..częsc wykupuje ...a gdy nie stac go na wykup
prosi o kase matke...w ostatecznosci informuje również mnie ż e jak
nie pożycze mu kasy to obraczki przepadną !!!
jestem w ciąży.... poczatkowo euforia .. remont mieszkania...ale już
w 6 miesiacu przeraża go perspektywa kolejnej osoby w domu...nie
kończy remontu... nie pracuje .... niby podejmuje dorywcze prace ale
jakoś pieniedzu=y nie ma ..znika na noce...moje nerwy
niepokój...pracuje zawodowo do dnia porodu!!!!
no urlop po porodzie tylko 2 miesiące bo trzeba rodzine utrzymac ...on
bywa w domu..ale jak tylko ja jestem czy przychodzi jego matka
...umywa rece i znika...pije..udokumentowane 4 incydenty pijackie w nocy(
przez policje) nie pracuje ..ale za to wdaje sie w romans..
ale dziecko bbbardzo kocha....opiekuje sie nim jak juz nik inny nie
może....!!!zabiera 5 miesieczne niemowle na spotkania z kumplami...(
nie na imprezy- przynajmniej nic o tym nie wiem...ale przy [piwku
sobie siedzą )
albo zabiera małego(6 miesięcy) w nosidełku na godzinny spacer...ale
spotyka kumpla z 8 letnim synem i i jada pograc w piłke ...wracaja
po 5h ...nie musze mówić co przezywałam...bo tatuś nie poinformował
mnie ...i nie zabrał nic do picia dla małego.
w 2004 mały zaczyna chodzic ...staje sie absorbujacy...cos chce ..nie
wystarczy aby dac mu butelke...i połozyć do łóżka...trzeba sie nim
zając poswiecić czas...a to już przerasta exa..jest ciągle
poirytowany...usiłuje coś spzredac na allegro a mały ciągle coś
chce!!!! ciagle choruje (koty w domu) a przeciez jest impreza...on z
niej nie ma zamiaru zrezygnować...wówczas padaja okrutne słowa" jak ty
musisz isc do pracy a ja wychodze na impreze to czas pomyslec o
domu dziecka dla małego".... ja zostaje z chorym synem( zamieniam
dyżury z kolezanka ...za to potem musze pracować 24 h)..on wychodzi
sie bawić...
jest rok 2005 on nadal nie pracuje ...ale zaczyna romans z moja
kolezanką ..która bb czesto bywa u nas ze swoim chłopakiem ...a
przyjacielem meza od 20 lat!!!romans tajny wychodzi na jaw we wrzeńniu
2005 wtym czsie mąz pod pretekstem szukania pracy...ciagle po z a
domem...ja w naiwności wielkiej organizuje opieke synkowi...poracuje
..kończe studia.....mój maz szuka pracy...- nie można mu przeszkadzać!!!
tyle tylko ż e on spotykał sie z kochanica w mieszkaniu swoich
rodziców....rano!!!! bo wieczorem wszyscy spotykalismy sie u nas na
kawce!!!!
w tym czasie maz traktował mnie i dziecko jak balast....dosłownie
mówił z e ja i dom i rodzina to najwieksza głupota w jego zyciu.
oszukiwał nie i dziecko...np obiecywał zabawe w parku i rower w
niedziele a jak tylko wyszłam do pracy 0 7 rano...ok 9 zadzwoniłam
do domu zapytac jak sobie radza z ubieraniem....itp a tu cisza....ok
10 dzwonie zanipokojona do teściów a odbiera mój syn!!!!!!!!!!!!!!!!!!
teściowa mówi ż e ex przywiózł dziecko o 8 rano i pojechał na giełde
samochodowa do lubina!!!!!!kazdy kto choc troche sie interesuje sie
motoryzacją wie ż e giełda w lubinie jest w soboty!!!!
w końcu całe oszustwo wyszło z wora!!!!!!!!!!!!
ma z we wrześniu mimo mego przebaczenia zwiał z domu i do grudnia
2005 przychodził tylko wówczas jak nie miał gdzie spać...zwykle nie
widywał małego..i nie zabiegał o kontakt...olał urodziny syna moje
,,olał swieta i sylwestra...okazało sie ż e od 15 grudnia wraz z
kolezanka wynajeli mieszkanie!!!!.pojawił sie po pierwszej sprawie w
styczniu 2006 niby przeprasza niby bedzie naprawiał...był 5 dni z
przerwami...wyszedł po mleko ...i koniec..
w marcu kolejna sprawa..pojawia sie z adwokatem...żąda wizdeń z
dzieckiem...( bo zona utrudnia kontakty).. mnie obardcza wina za
rozpad małżeństwa..
na pierwsze wyznaczone spotkanie z zynem ...nie przybywa!!!!
potem spotykają sie 2 razy w miesiącu...bardzo nie regularnie....syn
cierpi strasznie( a ja z nim) próbuje usystematyzowac
spotkania....konczy sie na tym z e co 2 niedziele na cały dzień...maz
akceptuje i od wrzeńnia 2006 spotkania przebiegają dośc regularnie...
2 razy maz prosi o dodatkowe spotkania ..uwmawiam spotkanie...ale
maz rezygnuje!!!
no i przychodzi luty 2007 1 miesiąc przed ostatnia sprawa ,,,,mąz daje
mi list o tresci " ze on bbb tęskni ż e bbb cierpi nie widząc
czesto syna...ż e chce o nim wszystko wiedziec ...z e kocha i dla
czego ja jestem taaaka niedobra!!!? i żebym sie odezwała co o tym
mysle jak mi emocje opadną " poniewaz mi emocje nie opadły
zignorowałam ten list...nadal konsekwetnie trzymając sie wyznaczonych
widzeń + 2 dodatkowe spotkania z okazji swiąt i dnia babci.
to nagle maz odkrył ż e jest tel " ja chce rozmawiac z synem..." sms
wysłany o 6-20 rano!!!!!!
zaciskałam zęby i faktycznie w rozsadnych godzinach mały odpowiadał na
tel taty... hmmmmm trwało to 1,5 tygodnia!!!!! i koniec telefonów..ex
nie dzwoni.
no teraz sprawa wobec powyzszych faktów...musze teraz w sadzie
wykazać że stwoierdzenie maza...w pozwie .... " poswieciłem własną
kariere i ambicje aby być z rodzina ...wszystko co robiłem ...robiłem
w imie dobra rodziny".............jest czysta demagogią.
prosze pomózcie mi ..mówcie słowa zdania ..które moge wykorzystać w
sadzie...