wasze doswiaddzenie moż e pomóc

30.03.07, 12:35
dziewczyny za tydzień moja sprawa i mam prosbe ..opisze wam zach
exa wobec naszego synka...pomózcie mi nazwać te zachowania...i ubrać
w słowa prawdziwe oblicze mego meza..

maz od 2001 roku nie pracuje ...podejmuje sie tylko drobnych prac
remontowych...najlepiej jednodniowych...a uzyskane pieniądze traktuje jak
własne kieszonkowe...nie łoży na rodzine.( oczywiście wszslkie potrzeby
domu i rodziny zaspakajałam ja)

pije ..od czasu do czasu narkotyk dla zabawy..
gdy już go na nic nie stać ...dobiera sie do domowych skarbów i
wynosi je do lombardu..częsc wykupuje ...a gdy nie stac go na wykup
prosi o kase matke...w ostatecznosci informuje również mnie ż e jak
nie pożycze mu kasy to obraczki przepadną !!!

jestem w ciąży.... poczatkowo euforia .. remont mieszkania...ale już
w 6 miesiacu przeraża go perspektywa kolejnej osoby w domu...nie
kończy remontu... nie pracuje .... niby podejmuje dorywcze prace ale
jakoś pieniedzu=y nie ma ..znika na noce...moje nerwy
niepokój...pracuje zawodowo do dnia porodu!!!!
no urlop po porodzie tylko 2 miesiące bo trzeba rodzine utrzymac ...on
bywa w domu..ale jak tylko ja jestem czy przychodzi jego matka
...umywa rece i znika...pije..udokumentowane 4 incydenty pijackie w nocy(
przez policje) nie pracuje ..ale za to wdaje sie w romans..
ale dziecko bbbardzo kocha....opiekuje sie nim jak juz nik inny nie
może....!!!zabiera 5 miesieczne niemowle na spotkania z kumplami...(
nie na imprezy- przynajmniej nic o tym nie wiem...ale przy [piwku
sobie siedzą )
albo zabiera małego(6 miesięcy) w nosidełku na godzinny spacer...ale
spotyka kumpla z 8 letnim synem i i jada pograc w piłke ...wracaja
po 5h ...nie musze mówić co przezywałam...bo tatuś nie poinformował
mnie ...i nie zabrał nic do picia dla małego.
w 2004 mały zaczyna chodzic ...staje sie absorbujacy...cos chce ..nie
wystarczy aby dac mu butelke...i połozyć do łóżka...trzeba sie nim
zając poswiecić czas...a to już przerasta exa..jest ciągle
poirytowany...usiłuje coś spzredac na allegro a mały ciągle coś
chce!!!! ciagle choruje (koty w domu) a przeciez jest impreza...on z
niej nie ma zamiaru zrezygnować...wówczas padaja okrutne słowa" jak ty
musisz isc do pracy a ja wychodze na impreze to czas pomyslec o
domu dziecka dla małego".... ja zostaje z chorym synem( zamieniam
dyżury z kolezanka ...za to potem musze pracować 24 h)..on wychodzi
sie bawić...
jest rok 2005 on nadal nie pracuje ...ale zaczyna romans z moja
kolezanką ..która bb czesto bywa u nas ze swoim chłopakiem ...a
przyjacielem meza od 20 lat!!!romans tajny wychodzi na jaw we wrzeńniu
2005 wtym czsie mąz pod pretekstem szukania pracy...ciagle po z a
domem...ja w naiwności wielkiej organizuje opieke synkowi...poracuje
..kończe studia.....mój maz szuka pracy...- nie można mu przeszkadzać!!!
tyle tylko ż e on spotykał sie z kochanica w mieszkaniu swoich
rodziców....rano!!!! bo wieczorem wszyscy spotykalismy sie u nas na
kawce!!!!
w tym czasie maz traktował mnie i dziecko jak balast....dosłownie
mówił z e ja i dom i rodzina to najwieksza głupota w jego zyciu.
oszukiwał nie i dziecko...np obiecywał zabawe w parku i rower w
niedziele a jak tylko wyszłam do pracy 0 7 rano...ok 9 zadzwoniłam
do domu zapytac jak sobie radza z ubieraniem....itp a tu cisza....ok
10 dzwonie zanipokojona do teściów a odbiera mój syn!!!!!!!!!!!!!!!!!!
teściowa mówi ż e ex przywiózł dziecko o 8 rano i pojechał na giełde
samochodowa do lubina!!!!!!kazdy kto choc troche sie interesuje sie
motoryzacją wie ż e giełda w lubinie jest w soboty!!!!
w końcu całe oszustwo wyszło z wora!!!!!!!!!!!!
ma z we wrześniu mimo mego przebaczenia zwiał z domu i do grudnia
2005 przychodził tylko wówczas jak nie miał gdzie spać...zwykle nie
widywał małego..i nie zabiegał o kontakt...olał urodziny syna moje
,,olał swieta i sylwestra...okazało sie ż e od 15 grudnia wraz z
kolezanka wynajeli mieszkanie!!!!.pojawił sie po pierwszej sprawie w
styczniu 2006 niby przeprasza niby bedzie naprawiał...był 5 dni z
przerwami...wyszedł po mleko ...i koniec..
w marcu kolejna sprawa..pojawia sie z adwokatem...żąda wizdeń z
dzieckiem...( bo zona utrudnia kontakty).. mnie obardcza wina za
rozpad małżeństwa..
na pierwsze wyznaczone spotkanie z zynem ...nie przybywa!!!!
potem spotykają sie 2 razy w miesiącu...bardzo nie regularnie....syn
cierpi strasznie( a ja z nim) próbuje usystematyzowac
spotkania....konczy sie na tym z e co 2 niedziele na cały dzień...maz
akceptuje i od wrzeńnia 2006 spotkania przebiegają dośc regularnie...
2 razy maz prosi o dodatkowe spotkania ..uwmawiam spotkanie...ale
maz rezygnuje!!!
no i przychodzi luty 2007 1 miesiąc przed ostatnia sprawa ,,,,mąz daje
mi list o tresci " ze on bbb tęskni ż e bbb cierpi nie widząc
czesto syna...ż e chce o nim wszystko wiedziec ...z e kocha i dla
czego ja jestem taaaka niedobra!!!? i żebym sie odezwała co o tym
mysle jak mi emocje opadną " poniewaz mi emocje nie opadły
zignorowałam ten list...nadal konsekwetnie trzymając sie wyznaczonych
widzeń + 2 dodatkowe spotkania z okazji swiąt i dnia babci.
to nagle maz odkrył ż e jest tel " ja chce rozmawiac z synem..." sms
wysłany o 6-20 rano!!!!!!
zaciskałam zęby i faktycznie w rozsadnych godzinach mały odpowiadał na
tel taty... hmmmmm trwało to 1,5 tygodnia!!!!! i koniec telefonów..ex
nie dzwoni.
no teraz sprawa wobec powyzszych faktów...musze teraz w sadzie
wykazać że stwoierdzenie maza...w pozwie .... " poswieciłem własną
kariere i ambicje aby być z rodzina ...wszystko co robiłem ...robiłem
w imie dobra rodziny".............jest czysta demagogią.

prosze pomózcie mi ..mówcie słowa zdania ..które moge wykorzystać w
sadzie...
    • hagond Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 13:04
      Istnieje taka forma jak "odpowiedź na pozew". Normalnie składasz pismo, w którym
      wszystko to, co napisałaś, tylko ZWIęźLE, bo sądowi nie będzie się chciało
      czytać, rzeczowo, typu "Od dn.XX mąż nie miał stałej pracy, w tym czasie byłam
      jedynym żywicielem rodziny, dorywczo zarobione pieniądze przeznaczał na
      rozrywki." "W czasie XX nawiązał romans" "Ustawicznie uchylał się od opieki nad
      dzieckiem w czasie, kiedy ja przebywałam w pracy" i na koniec "Wobec
      dotychczasowych doświadczeń z powodem nie widzę możliwości wspólnego życia.
      Jednocześnie wnoszę o alimenty (kosztu utrzymania w załączeniu) w kwocie XX i
      zobowiązanie powoda do opieki nad dzieckiem w wymiarze np. trzech popołudniów w
      tygodniu plus co drugi weekend" - to ostatnie może się przydać, jeśli dalej
      będzie się migał od opieki.
      Czytując Twoje posty, zauważyłam, że bywasz popędliwa i gadatliwa, kiedy się
      zdenerwujesz, więc takie pismo pozwoli Ci krótko powiedzieć, co leży na wątrobie
      i nie "zagadać" sądu na śmierć, bo się wkurzy i przestanie słuchać. Pismo
      BIEGIEM składasz w sądzie, żeby się z nim zapoznali (mąż także je dostanie)
      przed rozprawą. W ostateczności możesz wręczyć na początku rozprawy 2
      egzemplarze: dla sądu i dla męża. Przygotuj się też na trudne pytania - zdaje
      się, że kręcił sie koło Ciebie jakiś koleżka. Dla mnie to nic złego, ale mąż to
      może wyciągnąć, żeby zrobić z Ciebie latawicę i winną rozpadu... Zanotuj sobie
      odpowiedzi na oskarżenia o różne grzeszki i o to, co grzeszkami może się
      wydawać. I w ogóle zrób sobie notatki, żeby Cię w zdenerwowaniu nie "zjadło".
      • alexolo Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 13:32
        hihi dzięki za uwagi ...sa prawdziwe!!! jestem gadatliwa i w głowie
        mam tysiace przykładów na głupote exa.... ucze sie jak zwiążle mówic
        na zadane pytania....hihi biporąc pod uwage emocje ...trudna to dla
        mnie sprawa...ale spokojnie ...musze dać rade!!!
        ale sprostuje...
        to raczej moja ostatnia sprawa czyli przesłuchanie stron..
        kontrpozwy systematycznie przekładane sadowi ..zgrabnie pisane przez
        panią adwokat!!!

        czy moge sie opierac na jej słowach pisanych w kontrpozwach...pewnie
        tak....

        ale najgorsze jest dla mnie to..ż e ja bede pierwsza przesłuchiwana...
        a potem ex znając jego zamiary moge sobie wyobrazić co bedzie
        wygadywał....a ja bede musiała siedziec i słuchac i nic nie mówić
        ....jak to znoiiose......to co powie idzie w eter bez mojej
        odpowiedzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! moge to tylko pytaniami korygowac
        ...ale kto wie co on wymysli

        mi
    • chalsia Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 15:12
      > dziewczyny za tydzień moja sprawa i mam prosbe ..opisze wam zach
      > exa wobec naszego synka...pomózcie mi nazwać te zachowania...i ubrać
      > w słowa prawdziwe oblicze mego meza..

      jesli chodzi o zachowania eksa wobec Twojego syna, to z tego co piszesz od
      września 2006 nie za bardzo jest mu co zarzucić.

      A cala reszta - czyli to co było wcześniej to wylewanie przez Ciebie żali na
      eksa - nie mające związku z tym co ma miejsce TERAZ.

      Chalsia
      Jednak niektórzy ludzie to gady.
      • alexolo Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 16:19
        teraz to ja nie wiem co porabia ex co dzieje sie z dzieckiem w
        czasie wizyt....to co było daje mi obraz na to co może byc
        teraz....chyba nie sadzisz że ludzie sie nagle zmieniaja ...ż e
        usztywnia sie im moralny kregosłup ...którego nie mieli...jak i wartosci....

        twoim zdaniem ....moge smiało powiedziec ...

        wysoki sadzie mimo tego co sie działo i tych wszystkich rzeczy które
        wyprawiał ex i wobec wszytkich kłamstw którymi karmi mnie i wysoki
        sad maz jest już wspaniałym ojcem .......od wrzesnia wysyła co 2 ty sms
        z potwierdzeniem że przybedzie i zanbierze dziecko....
        w prawdzie nic po za co 2 niedziele exa syn nie obchodzi...ale
        faktem jest ze dzwonił i rozmawiał z synem pzrez tel....szkoda ze trwało
        to ok 1,5tyg (ok 5 rozmów od 8- do 20 s)
        ooo wysoki sadzie jak powiadomiłam exa o chorobie syna to wysłał sms
        po 3 dniach ...aby zapytać "czy coś trza "
        no wspaniały z niego ojciec i nic nie robi na pokaz ....tak jak
        wysłanie mi listu z e teskni za synem 1 miesiac pzred ostatnią sprawą.
        wysoki sadzie niech ten człowiek który całe swoje dorosłe zytcie tak
        bardzo dbał o rodzine ...poswięcił kariere i ambicje ( kończąc
        podstawówke) kochał syna nad zycie robiąc sobie przerwe od września
        2005 do marxca 2006......wysoki sadzie powierzam tego małego człowieka
        pod opieką dorosłego ojca..niech zabiera go od piątku do
        niedzieli...i jak nie chce nie mówi co z dzieckiem dziac sie
        bedzie....a spanie nie ma sprawy na budowie u konkubiny...która tylko
        kolezanką jest...ale to nic
        i niech syn ma częśty kontakt z ojcem demagogiem... to przeciez
        dziecku potrzebne rozwija sie ...a i niech widuje go kiedy chce...bo
        taki to już jest człowiek ż e robi i mówi co chce i kiedy ....choc
        moż e sie zmienił od wrzesnia!!!!

        dziekuje
        • chalsia Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 16:58
          jak w sądzie będziesz tak gadać, jak tu piszesz, to nic nie uzyskasz. Jedyne co
          można wyczytać w Twoich postach to żale. A sąd się żalami nie zajmuje, jeno
          faktami, dowodami i wynikającymi z nich wnioskami.
          Chalsia
        • jolka.mx Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 18:38
          A nie widziay gały co brały? W tym co piszesz jest też kilka sprzeczności.
          Studiowałaś, pracowałaś, miałaś małe dziecko a jak piszasz po południu u was
          były spotkania koleżanki i chłopaka - skąd tyle czasu? A jego podstawówka i
          brak zawodu nie dawały Ci do myslenia jak zapewnimy byt i warunki rozwoju
          dziecka z czego będziemy się utrzymywać?
          • alexolo @poczta 30.03.07, 19:01
    • joanna9969 Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 16:47
      jak bym czytala historie mojego szwagra i jego rodziny.
      Bo on jest ten sam typ co twoj ex i ja mialam przyjemnosc spedzic
      tydzien czasu w ich domu i powiem ci ze ja to bym z nim nie wytrzymala
      nawet tygodnia .
      Niestety moja bratowa nie ma tyle szczecia co ty , nie jest samowystarczalna
      a oni tez juz ze soba wiele lat i w ogole pewnie sa inne powody dla ktorego ona
      go jeszcze nie kopnela dla mnie calkowicie niezrozumiale.
      A ten typ sie nie zmienia !! , a ty masz juz jedno dziecko i nie potrzebujesz
      wychowywac drugiego "chlopca" bo ty potrzebujesz meza i partnera a nie
      wrzoda na dupie.
      Jestem pewna ze z perespektywy czasu bedziesz bologoslawila dzien w ktorym on
      sobie poszedl , i stwierdzisz ze twoja kolezanka odwalila ci wielka przysluge,
      nawet jak nie bedzie placil i tak warto .

    • megan26 Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 30.03.07, 17:11
      ja na swoich sprawach przedstawiałam konkretne przykłady np takie jak podałas i
      też była przesłuchiwana pierwsza i jeżeli coś z opowieści mojego byłego się nie
      zgadzało to po jego zeznanaiach prosiłam o głos sędzina zawsze mi go udzielała,
      ja mu wtedy zaczęłam zadawać pytania w których oczywiście się gubił zaczynałam
      składać w całośc jego wcześniejsze zeznania które miały się ni jak do tych co
      teraz złożył i miałam gotową odrazu odpowiedź dla sędziny. Każdą sprawe
      wygrywałam w taki właśnie sposób robiłam notatki szłam przed sprawą i czytałam
      akta i znajdywałam wszystko to co było niejasne i sprzeczne no i
      przedewszystkim powoływałam świadków którym również zadawałam pytania których
      odpowiedzi bardzo zaciekawiały za każdym razem sędzine.
      Życzę ci powodzenia i u mnie akurat moja gadatliwość sprawdziła się w 100%
      musiałam zachowywać sie jak prawnik i to było za każdym razem moim sukcesem
      • alexolo Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 31.03.07, 10:57
        powiedz czy oskarzałaś w prost ...np. on jest kłamcą ,...czy raczej
        mówiłaś to co mówił okazywało sie kłamstwem...
        czy mówiąc ..opierałaś sie na dowodach które wczesniej złozyłaś?

        i czy opierałas sie na dowodach które nie złożyłaś a miałaś ????
        np ja mam sms'y pidsane do exa...z próbami namowy go na rozmowe...z
        prosbami aby wrócił...

        jak dawałas sobie rade z emocjami...?
        jak wytrzymac moment kiedy ten człowiek mówi" wszystko co robiłem
        robiłem dla dobra rodziny"
        a w realu niszczył rodzine poniewierał miał za nic..nawet jak sie zapalał
        do czegoś na rzecz rodziny ( remont. pomoc opieka nad dzieckiem...praca) jak
        tylko zapał ostygł zniechecał sie i niweczył wszystko..wpedzając nas w
        długi.. konflikty...rozpacz...płacz....wstyd
        jak to znieść??? ten moment kłamstwa ..pewnie bedzie ich wiele ...co
        wówczas sobie mysleć aby nie wybuchnąć..?
        • megan26 Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 31.03.07, 17:54
          słuchaj jak by powiedziała że wszystko to co robiło było dla dobra rodziny to
          zapytałabym tak: czy dla dobra rodziny robi sie imprezy??, czy dla dobra
          rodziny i dziecka zabiera się je na piwo itp podałabym wszystkie te przykłady
          które podałaś ze znakiem zapytania na końcu a potem bym powiedziała co według
          mnie jest dla dobra rodziny np dla dobra rodziny to mozna odmówić sobie piwa np
          hahahaha. A czy powiedziaałam wprost że on jest kłamcą? nie. przytaczałam kilka
          róznych zeznań które zaprzeczały jedne drugim ( nawet jego ciotka i ojciec z
          siostrą zostali skazani za fałszywe składanie zeznań hahahahah. Tak ich
          urobiłam na tych kłamstwach), robiłam cały czas notatki i zapisywałam jakie
          pytania mogę zadać by zaczął się gubić, przeglądałam akta spraw. ale
          przedewszystkim powoływałam świadków którzy potwierdzili moja wersję.
          Oczywiście powiedz że możesz przedstawić te smsy, a emocje?? wiesz po wszystkim
          jak już sędzina zaczeła mówić płakałam jak bóbr wtedy to właśnie ze mnie
          wychodziło ale w trakcie zachowywałam zimna krew sama nie wiem jak to robiłam
          ale trzęsłam się jak galareta nawe sędzina to zauważyła. Fakt najgorszy jest
          moment kłamstwa nie mogłam tego słuchać płakałam i robiłam notatki i potem
          prosiłam o głos i powoływałam świdków i zadawałam pytania i jemu i świadkom.
          Jeżeli moge ci jeszcze jakoś pomóc to napisz ja chetnie odpowiem i zycze
          powodzenia i zabieraj sie do pracy czeka cię walka którą możesz wygrać ja
          wygrałam wszystkie, zrobiłam z niego i z jego rodziny kompletnych idiotów
          przecież zasłuzyli na to chcąc ze mnie zrobić tą najgorszą
    • julia.68 Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 31.03.07, 16:17
      Strasznie chaotyczne to, co piszesz. Nie wiadomo nawet czego dotyczą Twoje
      sprawy w sądzie, czy rozwodu czy ustalenia kontaktów z dzieckiem.
      Sąd zawsze bada fakty, dokumenty i dowody, a wnioski wyciąga sam, wydając wyrok.
      Fakty są następujące:
      Od 2001 roku masz na utrzymaniu męża. Jeżeli nawet dorabiał, to musi udowodnić,
      że łożył na utrzymanie rodziny.
      Sąd sprawdzi, czy taki stan rzeczy był za zgodą obojga małżonków. W końcu
      gdybyś nie pracowała, a zajmowała sie domem i dzieckiem, byoby to zgodne z
      polsko-katolickim modelem rodziny. Sąd może badać, czy przypadkiem
      taki "nowoczesny" podział ról nie był przez Was akceptowany.
      Powinnaś udowodnić, że jest inaczej, co może być utrudnione, skoto przez 5 lat
      nie podjęłaś żadnych kroków, aby od faceta się uwolnić i tolerowałaś jego
      zachowanie.
      Nie piszesz, jakie były argumenty świadczące o trwałym i zupełnym rozkładzie
      pożycia.
      W każdym razie, Twój problem nie polega na tym, jak nazwać zachowania męża
      (palant, darmozjad, kłamca, narkoman, agresywny alkoholik, ku..arz, nieuk,
      emocjonalny popapraniec), tylko na przedstawieniu faktów i dowodów, których
      celem jest osiągnięcie rezultatu, czyli wyroku po Twojej mysli. W sądzie nie
      pracują kretyni. Jeżeli mąż będzie mówił, że kocha dziecko, to sąd zapyta się w
      jaki sposób to okazuje. Jeżeli powie, że urudniasz kontakty, to sąd zapyta się
      w jaki sposób i ile razy. A Ty powiesz że w okresie od - do spędził z synem
      tyle i tyle czasu a odmówiłaś spotkania w dniu ... z powodu...
      Jeżeli sąd zapyta się, czy ojciec opiekował się dzieckiem właściwie, odpowiesz,
      że nie i podasz przykłady jego nieodpowiedzialności, data (choćby przybliżona),
      wydarzenie. Sąd, jak zauważyłaś protokołuje wypowiedzi stron. Staraj się tak
      mówić, jakbyś dyktowała protokolantce. Nie przerywaj wypowiedzi męża, bo sąd
      tego nie lubi. Mów jak przyjdzie Twoja kolej "nie jest prawdą, że ...." w
      odniesieniu do faktów przedstawianych przez męża, ale nie "to nieprawda, że
      jestem wredna..." bo to jest poziom magla. I nie przejmuj się, choćby Twój mąż
      opowiadał w sadzie niestworzone historie, i zostanie to zaprotokołowane, to nie
      znaczy, że sąd mu uwierzy.
      Jeżeli wyprowadził się z domu po złożeniu pozwu, to nie jest to przyczyną a
      skutkiem rozpadu pożycia i Ty musisz udowodnić, że to on jest winien tego
      rozpadu.
      • alexolo Re: wasze doswiaddzenie moż e pomóc 31.03.07, 22:58
        julia.68 napisała:

        > Strasznie chaotyczne to, co piszesz. Nie wiadomo nawet czego dotyczą Twoje
        > sprawy w sądzie, czy rozwodu czy ustalenia kontaktów z dzieckiem.


        sprawa rozwodowa z orzekaniem jego winy....!!!!!
        > Sąd zawsze bada fakty, dokumenty i dowody, a wnioski wyciąga sam, wydając wyrok
        > .
        > Fakty są następujące:
        > Od 2001 roku masz na utrzymaniu męża. Jeżeli nawet dorabiał, to musi udowodnić,
        tak dorabiał ...pracami jednodniowymi....za 20-30 zł ale szedł na obiad
        i piwo i koniec!!!
        >
        > że łożył na utrzymanie rodziny.
        nie łozył!!!!!!!!!!!

        > Sąd sprawdzi, czy taki stan rzeczy był za zgodą obojga małżonków. W końcu
        > gdybyś nie pracowała, a zajmowała sie domem i dzieckiem, byoby to zgodne z
        > polsko-katolickim modelem rodziny. Sąd może badać, czy przypadkiem
        > taki "nowoczesny" podział ról nie był przez Was akceptowany.



        hihi nie nie ja harowałam aby zdobyc lepsza prace przez 3 miesiące
        ciągnełam 2 etaty!!!!
        > Powinnaś udowodnić, że jest inaczej, co może być utrudnione, skoto przez 5 lat
        > nie podjęłaś żadnych kroków, aby od faceta się uwolnić i tolerowałaś jego
        > zachowanie.

        aaa na szczeście podjełam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        w 2002 wniosłam do sądu sprawe o rozdzielnocs majatkowa ...z powodu
        porzucania przez męza pracy..i zaciągannia długów... nie płacenia kar...
        i umniejszania majatku na który cieżko pracowałam!!!!!!!
        sprawa yrwała 8 miesiecy i poniewaz mąz przyznał sie do zarzutów...i
        przysiegał mi ż e to sie zmieni.... ja oiidiotka wycofałam sprawe(
        miałam kilka dowodów...ale śad uwazał to za niewystarczające kazał
        powołaś\c świadków......wycofałam sprawe)
        ale już wówczas był to sygnał ze cos nie tak i z e podjełam próbe
        aby temu zaradzić!!!!!
        > Nie piszesz, jakie były argumenty świadczące o trwałym i zupełnym rozkładzie
        > pożycia.

        zdrada, opuszczenie, picie, zanik wiezi gospodarczej, nie łożenie na rodzine,
        zanik uczuc z jego strony, brak reakcji na moje propozycje ugody!!!!!
        ja mam na wszytsko dowody!!

        on zarzuca mi zazdrośc!!!!bez dowodów!!!


        > W każdym razie, Twój problem nie polega na tym, jak nazwać zachowania męża
        > (palant, darmozjad, kłamca, narkoman, agresywny alkoholik, ku..arz, nieuk,
        > emocjonalny popapraniec), tylko na przedstawieniu faktów i dowodów, których
        > celem jest osiągnięcie rezultatu, czyli wyroku po Twojej mysli. W sądzie nie
        > pracują kretyni. Jeżeli mąż będzie mówił, że kocha dziecko, to sąd zapyta się w
        >
        > jaki sposób to okazuje. Jeżeli powie, że urudniasz kontakty, to sąd zapyta się
        > w jaki sposób i ile razy. A Ty powiesz że w okresie od - do spędził z synem
        > tyle i tyle czasu a odmówiłaś spotkania w dniu ... z powodu...
        > Jeżeli sąd zapyta się, czy ojciec opiekował się dzieckiem właściwie, odpowiesz,
        >
        > że nie i podasz przykłady jego nieodpowiedzialności, data (choćby przybliżona),
        >
        > wydarzenie. Sąd, jak zauważyłaś protokołuje wypowiedzi stron. Staraj się tak
        > mówić, jakbyś dyktowała protokolantce. Nie przerywaj wypowiedzi męża, bo sąd
        > tego nie lubi. Mów jak przyjdzie Twoja kolej "nie jest prawdą, że ...." w
        > odniesieniu do faktów przedstawianych przez męża, ale nie "to nieprawda, że
        > jestem wredna..." bo to jest poziom magla. I nie przejmuj się, choćby Twój mąż
        > opowiadał w sadzie niestworzone historie, i zostanie to zaprotokołowane, to nie
        >
        > znaczy, że sąd mu uwierzy.
        > Jeżeli wyprowadził się z domu po złożeniu pozwu, to nie jest to przyczyną a
        > skutkiem rozpadu pożycia i Ty musisz udowodnić, że to on jest winien tego
        > rozpadu.

        wiesz co on od wrzesnia 2005 na stałe nie mieszkałl juz w domu....
        przychodził tylko od czasu do czasu... jak sie z kochanica pokłócił...
        pomieszkiwał na mieszkaniu matki ..potem wrócił do domu na moje
        urodziny... 13 grudnia ale 15 grudnia zastałam dom hm chwilwe epo
        bytności kochanków...liczne slady....to było juz ponad moje siły...od 29
        listopada złożyłam w prawdzie wniosek o rozwód ale nie skutecznie
        ...... dopiero po tym okrutnym 15 grudnia.....zapłaciłam za pozew i
        sprawa ruszyła!!!!! on nie wiedział o pozwie a 25 grudnia wynajmują
        mieszkanie ..dowiaduje sie o tym od matki kochanki.
        ja go jeszcze wówczas kochałam!!!!i nawet w marcu 2006 pisze s,ms że
        jeśli widzi szanse niech ratuje rodzine bo my ( ja i syn) jeszcze
        czekamy...pojawił sie ...to było juz zagranie taktyczne...3 dni ..i
        wyszedł na chwilke nigdy nie wrócił..pod koniec marca.. pojawia sie z
        adwokat i z kontrpozwem o wyłącznie mojej winie!!!i tekstem po którym
        otworzyłam oczy i dzieki temu mogłam przestać cierpieć i go kochać!!!
      • alexolo ju;ia 01.04.07, 00:14
        poczta
Pełna wersja