Mam być świadkiem - poradźcie!

13.04.07, 12:49
Moja bliska koleżanka rozwodzi się. Szkoda, że tak późno, bo facet fatalny,
leń, kobieciarz - same wady.O tym wiem, widziałam.
Adwokat koleżanki prosi, żebym opowiedziała o jego ( nie adwokata, tylko
ojca) stosunku do dzieci. A ja tak naprawdę nie wiem jak jest naprawdę.
Wiem, że wyjeżdżał z babą na wakacje, a dzieci były w domu.
Wiem, że wydawał pieniądze na knajpy , a dzieci miały niezapłaconą zieloną
szkołę.
I.....więcej nic nie wiem. To znaczy wiem z relacji mojej przyjaciółki.
Skarżyła się od lat. Co mi radzicie. Sprawa pilna, niebawem rozprawa.
    • hagond Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 13.04.07, 14:53
      To, co wiesz od niej, bo jak piszesz - skarżyła się od lat, także może być
      dowodem. Sąd Cię zapyta, a ty zaświadczysz, że nie wyssała zarzutów z palca na
      poczekaniu, tylko od dawna miała kłopoty, zwracała się do Ciebie o radę, pomoc
      itd. Spróbuj sobie przypomnieć, jaki był ten facet, kiedy go widziałaś z dziećmi
      - bo pewnie widziałaś.
      Nie rozumiem tylko, po co do im rozwodu świadek od dzieci. No chyba, żeby
      stwierdzić, że jeśli się rozstaną, to dzieciom wiele się nie zmieni (że niby
      ojciec i tak nieobecny czy jak). Na mojej sprawie rozwodowej (bez orzekania o
      winie) zeznawała moja przyjaciółka - sąd prosił o świadka, który często bywa w
      domu. I nie musiała mówić nic nadzwyczajnego. Tyle tylko, że ja się ładnie
      dziećmi zajmuję, a od czasu wyprowadzki mąż utrzymuje jakie-takie kontakty z
      dziećmi i że ona nie uważa, zeby sam rozwód coś zmienił.
      • paula_paulina_10 Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 14.04.07, 17:33
        Nie mam pojęcia po co im świadek od dzieci.
        Facet zajmował się dziećmi w sposób specyficzny - tzn. każdą matkę może szlag
        trafić, natomiast dzieci są zachwycone. Konkretnie - nocne wypady, super szybka
        jazda samochodem ( taka na granicy szaleństwa), pizza zamiast obiadu, lody
        zamiast kolacji, niekoniecznie do szkoły - zwłaszcza gdy tatuś zaśpi.
        Jak ma się zachować świadek na sali sądowej, jak przed salą, czy przywitać się
        ze stroną przeciwną. Dziewczyny poradźcie, bo nigdy w sądzie nie byłam.
        • bzmommy Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 15.04.07, 21:33
          Ja bym się przywitała z nim, bo go znasz. Powinnaś powiedzieć w sądzie wszystko
          to co Ci mówiła koleżanka, wiesz to od niej, owszem, ale może jej to pomóc.
          Zaznacz tylko skąd masz te informacje a będziesz fair w stosunku do dwóch stron.
          Świadek musi być w momencie kiedy dziecko jest niepełnoletnie, żeby sąd mógł
          orzec z kim dziecko jest bardziej związane. To jednak raczej formalność, bo
          zazwyczaj rodzice się dogadują.
          • annakate Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 15.04.07, 22:49
            Świadek od dzieci po to, że jak są małoletnie dzieci to sąd musi prowadzić
            postepowanie dowodowe, nie może sie oprzec wyłącznie na tym, co mówia same
            strony, chocby te najbardziej zgodnie chciały sie rozstać. Przypomnij sobie ile
            masz lat i kim jestes z zawodu (pytają o to i wiele osób w zdenerwowaniu sie
            gubi), słuchaj pytań, odpowiadaj krótko i na temat, chyba, że zostaniesz
            poproszona o rozwinięcie. Zaznacz wyraźnie co wiesz z własnych obserwacji, a co
            od koleżanki.
            • paula_paulina_10 Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 16.04.07, 08:22
              Dzięki. Zaczynam się denerwować. Czy mogę mieć jakieś notatki? Czy mogę
              przytoczyć to co mówiły mi ich wspólne dzieci?
          • paula_paulina_10 Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 16.04.07, 08:24
            Dzięki. Przywitam się - na grzeczności się przecież nie traci. Trzymajcie
            kciuki. Jutro sprawa.
            • bzmommy Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 16.04.07, 09:42
              Nie ma sprawy. Daj tam znać jak poszło.
              • paula_paulina_10 Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 17.04.07, 10:52
                Uff, ja jestem już po wszystkim, ale przed moją przyjaciółką droga krzyżowa.
                Było strrrrasznie!!! W głowie miałam mętlik , bo w obroty wziął mnie adwokat
                męża przyjaciółki. No, ale od początku.
                Weszłam do sądu, gdy obie strony siedziały ze swoimi adwikatami. Ucałowałam
                przyjaciółkę, przywitałam się z jej pełnomocnikiem i podeszłam do jej męża. To
                nieco zdziwiło adwokata i coś burknął, ale nie zrozumiałam co, bo poproszono na
                salę strony. Zostałam na korytarzu, ja i jeszcze jeden świadek. Weszłam
                pierwsza. Zadano pytania, kim jestem, co robię i chyba gdzie mieszkam. Potem
                cała masa o dzieci, co widziałam w ich domu, jakie były ich stosunki, czy
                widziałam pana K po alkoholu itd. Adwokaci ( i ujednej i drugiej strony )
                zadawali mi pytania na które nie umiałam jednoznacznie odpowiedzieć np. czy
                moim zdaniem zachowanie pana K było nie do przyjęcia, czy widziałam , żeby pan
                K coś robił w domu itd.
                Byłam w sądzie tylko jako świadek, ale już po tym wyobrażam sobie jakie stresy
                przeżywają główni bohaterowie.
                I na koniec pytanie - czy sąd może jeszcze coś ode mnie chcieć? Uffff
                • annakate Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 17.04.07, 17:51
                  jesli na koniec padło sakramentalne "dziekuje, jest pani wolna, może pani
                  opuścic sąd " to raczej juz nic. powtórne przesłuchanie jest bardzo mało
                  prawdopodobne.
        • burza4 Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 17.04.07, 13:15
          paula_paulina_10 napisała:

          > Nie mam pojęcia po co im świadek od dzieci.

          jest to dość standardowe postępowanie - nawet jeśli strony są zgodne co do
          rozwodu, i kwestii związanych z dzieckiem - sąd i tak prosi o powołanie
          świadka, który może powiedzieć coś na temat tego jaka jest sytuacja dzieci w
          tym układzie. Sąd pyta takiego świadka, czy ojciec dba o dzieci (czy płaci na
          ich utrzymanie, czy interesuje się nimi), czy matka nie utrudnia kontaktów, jak
          dzieci reagują na rozwód. To tyle.

          Zachowuj się normalnie, tak jak w każdych innych okolicznościach.
          • mama007 Re: Mam być świadkiem - poradźcie! 17.04.07, 22:04
            u mnie tez byl swiadek od dzieci, chociaz wszystko mielismy dogadane. a odnosnie
            tego ze sie zapomina to potwierdzam - ja nie moglam sobie przypomniec ile corka
            ma lat, a moj tato odejmowal sobie na palcach, zeby powiedziec rok urodzenia
            swojego smile))))))
Pełna wersja