pogaduchy w piaskownicy itp.

21.05.03, 10:44
ostatnio mało tu postów na temat samych dzieci, ich odczuć, potrzeb,
reakcji.Skupiamy się na alimentach, relacjach z "tatusiem" a mało postów o
tym jak przygotować dziecko do życia bez ojca.
Ja mam dziś taką potrzebę i dlatego postanowiłam napisać co mnie ostatnio
niepokoi.

Otóż Kuba jest już w wieku piaskownicowymsmileno właśnie i tam spotykamy mamy z
pociechami, które bardzo częto wymieniają się swoimi spostrzeżeniami,
zdarzeniami ze swojego życia, z życia rodziny z dziećmi, mamą i tatą.Padają
zdania"ja z mężem, Ola z tatą itp."Ostatnio zauważyłam że nie bardzo sobie
mogę z tym poradzić, oczywiście mina pokerzysty, uśmiech na twarzy a w środku
żal, wycie i smutek. I niby nic się złego nie dzieje, rozmawiamy, usmiechamy
się, stawiamy babki z piasku a ja nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Nie zamknę dziecka w czterech ścianach, chce żeby był otwarty, bywał tam
gdzie inne dzieci.Ale jeżeli ja nie mogę sobie z tym poradzić, to co będzie
jak Kuba zacznie kojarzyc pewne fakty, jak będzie rozumiał...?
O rany jakie to wszystko trudne.

czy wy macie to samo i jak sobie z tym radzicie,
dorka
    • rzena3 Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 21.05.03, 11:44
      Witaj
      JA mam podbne odczucia, równeiż amm dizecko w wiek ukeidy siedzi sie w
      piaskownicy, dlateg o nie lubei tam chodzic . TAk ajk ty peszą mnei takei
      wpowiediz innych mam o swoich meżach i innych dizeci o swoich tatusiach. Dalteg
      o jak przychdoze zpracy biorę dzieck o na spacer ijedziemy wózeczkeim albo
      idziem yna piechotke gdzieś dalej często odwiedzajć inne piaskownice anizeli tę
      któą mamy pod blokiem. A jak jest rozmowa o "tatusiach" t o poprostu biore
      piłke i zaczynam grac z amłym poprostu sie wyłączam , nei ukrywam zes ie troszę
      tego kepuje zeb yktoś przypadkeim mnei o to nei zapytał. Top boli przyznaje i
      nie mam pojecia jak to będzie jak mały dorośniesad
      MB
    • kasiajulia Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 21.05.03, 12:24
      Witaj Dorko. Moja Juleńka ma 2,9 mies., sytuacja w domu nie jest dobra. Do
      piaskownicy nie chodzę jakiś już czas. Mąż zrobił taką na tarasie. Jednak to
      nie jest wyjście z sytuacji. Najchętniej stanęłabym na osiedlu krzycząc, że nie
      ma męża przy mnie i nie uczestniczy w naszym życiu...
      To trudniejsze niż sądziłam, ale czy ktoś nam powiedział że życie ma być łatwe?
      Jestem zawiedziona jak wiele osób tutaj zaglądających. Obojętności nie da się
      nauczyć, więc cieszmy się że dzieciaki mają tę pisakownicę...i nas.

      Dorka buziaki dla Kuby, Kasia.

    • majah76 Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 22.05.03, 00:44
      Witajcie!
      Miałam ten problem bardzo dlugo i chyba przywykłam do tej dziwnej sytuacji. Ola
      ma już dwa latka. I też zawsze sie uśmiecham, rozmawiamy o wszystkim, o
      dzieciakach glównie... Nigdy nie mówilam: "moj mąż" tylko "tata Oli"(gdy ktoś o
      coś spytał), a najlepiej to w ogóle nic o nim. Na początku, Ola niemowlę,
      chodziłyśmy sobie na samotne dłuuugie spacery, daleko, jak najdalej... Potem
      Ola dorosła do huśtawek, potem do piasku. I tak zaczęłam rozmawiać z mamami,
      opiekunkami, ludźmi z dziećmi czy bez. Coraz bliżej naszego bloku. Teraz jest
      świetnie właściwie. Moja Ola nie odczuwa, że jest dziwnie, że czegoś tu
      brakuje. Na razie wystarcza jej "dorywczy kontakt" z dziećmi z placu zabaw. Ja
      nadal się uśmiecham. I daję głowę uciąć, że nikt nie domyśla się nawet że
      jestem z nią sama... Strasznie mi ciężko, czasem chciałabym z siebie to
      wszystko wyrzucić. Ale nadal sie uśmiecham, chcę by Ola miala normalnych
      kolegów, by nikt się dziwnie nie patrzył, np. ze wspólczuciem. Na razie jej
      tego oszczędzam. I... nie mogę w ten sposób z nikim konkretniej się
      zaprzyjaźnić. i tego mi brakuje. Moi znajomi robią kariery i nawet nie myślą o
      pobieraniu się, co dopiero o dzieciach. Brakuje mi mam z małymi dziećmi - jako
      dobrych znajomych. Te spotkania "w piasku" są albo ich nie ma. Ktoś przyjdzie,
      albo nie. I w ten sposób znam wszystkie dzieciaczki z okolicy, jednak już
      imiona mi się mylą, bo boję się poznać bliżej parę mam, zamiast wszystkich, tak
      sobie... Może gdy Ola zacznie chodzić do przedszkola to sie zmieni?
      Rozumiem was i wasze obawy i żal. Ja na razie tłumię to wszystko w sobie - chcę
      by Ola fajnie się bawila na tych naszych spacerkach. Podobno (nawet gdybym się
      otworzyła przed kimś) nie powinno się o takich problemach opowiadać ludziom
      przy dziecku. Ono wszystko wylapuje i potem w najmniej oczekiwanym momencie
      pytanko "dlaczego", a takiemu maluszkowi co powiedzieć? I chcę by Ola widziała
      mnie jako - rozmawiającą "na luzie" z innymi i uśmiechniętą (a gdybym miała
      mówić o naszej sytuacji, nie uśmiechalabym się na pewno i denerwowalabym się
      również...). Tak jest i Ola taka jest. Na razie otwarta i śmieje się do
      wszystkich!Żadnych "kompleksów".

      Życzę wam przyjemnych spacerków, dużo słoneczka!Każda nasza sytuacja jest
      podobna i jakże inna zarazem. Dla dziecka zawsze smutna. Więc oszczędzajmy mu
      tego smutku jak najdłużej.

      Majka, mama Oli.
      • majah76 Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 22.05.03, 00:52
        Acha, Ola ma kntakt z tatusiem (choć rzadko), wie kto to wink
        Ale nie ma porównania i nie wie, że powinien z nami mieszkać. To ułatwia sprawę
        w pewnym sensie. Dlatego może słuchać o innych tatusiach.

        Najsmutniejszy jest moment gdy przychodzi jakiś tata (naszczęście nieczęsto) na
        plac zabaw i ona leci do niego i chce się z nim bawić (nawet ja nie muszę...).
        I nieraz wyrwie jej się "tatuś!", ja czuję się idiotycznie, Oli tłumaczę, że
        owszem to jest tatuś, ale tamtej dziewczynki, a jej jest teraz w pracy (zgodnie
        z prawdą). Miałyście takie sytuacje?
        Najbardziej boję się przedszkola, tam więcej "uświadomią" moją Olę, inne
        dzieci... sad

        M.
        • dorka_mama_jakubka Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 22.05.03, 09:41
          Maju,
          jeszcze nie mam takich sytuacji.Kuba narazie nie mówi bo ma dopiero niecałe 14
          miechów i jego słownictwo jest jeszcze mało zrozumiałesmileZauważyłam że bardzo
          lgnie do ludzi, nieważne jakiej są płci.
          Moim sposobem na brak bratniej duszy w postaci mamy z osiedla jest kumplowanie
          się z mamami tak samo jak ja samodzielnymi, te same problemy, obawy, ale
          wiadomo w przykładowej piaskownicy dzieci są z różnych rodzin.

          I chciałabym tu zaznaczyć że mój problem nie polega na tym że ja komuś
          zazdroszczę i nie potrafię znieść tego że inni mają standardowe rodziny, ale
          boję się sytuacji że kiedyś w trakcie zabawy w gronie dzieci synek zapyta
          mnie "Mamusiu a gdzie jest mój tatuś" i wtedy muszę zachować zimną krew i w
          jakiś sposób mu odpowiedzieć.I nieważne czy to będzie piaskownica, czy urodziny
          jakiegoś dziecka z pełną ilością tatusiów to będzie tak samo trudne i
          bolesne....Serce mi pęka na samą myśl.... Mam znajomych, sąsiadów którzy wiedza
          o mojej sytuacji i nie stanowi to dla nich żadnego problemu i wiem że ludzie
          podchodzą do tego ze zrozumieniem a mimo wszystko czasami bardzo mi ta moja
          sytuacja przeszkadza.

          A te moje refleksje to pewnie przez ten deszcz.Mam nadzieję, że jutro zaświeci
          słoneczko i pójdziemy z KUba na długi spacer zahaczając o piaskownicęsmile

          dorka
    • iberka Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 25.05.03, 09:40
      no to moja sytuacja dopiero jest ....fatalna<?>.otoz opiekuje sie dziewczynka i
      chodze do niej z Kubusim.A kubek bez obciachu wola"tata" na jej tate.wtedy
      dopiero jest mi glupio,nawet nie wiem jak opisac to uczucie ale Kubek tez chce
      na rece itp.....sytuacja baaardzo krepujaca.
      iza
      • majah76 Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 25.05.03, 13:19
        A ja wczoraj (wprawdzie na bardzo odległym placyku zabaw) rozmawialam z pewną
        mamą i okazało się że tez sama wychowuje dziecko. I tak nam się fajnie (ze
        zrozumieniem!!!właśnie) rozmawiało... smile)))Może nawet na wakacje razem
        pojedziemy ("we cztery babki" wink))
        Przedwczoraj rozmowa z mamą na naszym osiedlu i też wypaliłam, ze jestem z Olą
        sama. I co? I nic. Dalej nam się dobrze rozmawialo a maluchy się bawiły.
        Dorka, moi sąsiedzi też wiedzą o sytuacji, to nie o to chodzi. Ale ja nie
        umiałam rozmawiać z innymi rodzicami o tym że sama wychowuję Olę i brakowało mi
        dobrego kontaktu z kimś, kto ma dzieci w podobnym wieku. I bałam sie że Ola
        bedzie słuchać (zawsze słucha wink). I wolałam udawać ze wszystko jest super!
        Na pewno dzieciom które nigdy nie widziały taty jest na początku łatwiej. Potem
        mogą być problemy, właśnie z pytaniem "A gdzie jest mój tatuś?".Bardzo
        zabiegałam o kontakty Oli z jej tatą (wszyscy mnie za to potępiali, rodzina,
        znajomi, "gdzie ty masz honor?!").Ale teraz on przychodzi i czasem nawet
        zabiera Ole (jak dzisiaj). Wiec Ola wie że jej tatuś istnieje, jak pisałam nie
        ma porównania, nie wie że powinien mieszkać z nami.Na razie jest zatem
        dobrze.Problemy są w mojej głowie.
        Mama, z która rozmawialam powiedziała mi że ona mówiła PRAWDE od początku,
        dlaczego wyprowadzają sie od tatusia itd.Dziecko ma 3 lata i jest świetne.Takie
        mądre i spokojne... Może faktycznie trzeba powoli zacząć oswajać dziecko z tym
        że "mamy trochę inaczej"...? 14 miesięczny maluch na pewno nie potrzebuje
        takiej rozmowy, ale dwulatek już może tak... No nie wiem, ja na razie z Olą nie
        rozmawiam, bo nie wiem jak.Jest tak normalnie "tata ma swój domek,a my swój",
        ale normalne to nie jest. I żeby potem nie było "szoku" dla dziecka...

        Iza, no to też masz "wesoło" z tym tatą podopiecznej. Nie wiem co ci poradzić.
        Wiesz, dzieci często powtarzają "tatuś" za innym dzieckiem do innego faceta,
        nawet te z pełnych rodzin. Nie wiem natomiast do kiedy to jest normalne...

        Pozdrawiam wszystkich i jadę SAMA gdzieś, jeszcze nie wiem gdzie. Miałam
        sprzątac, ale co tam...Taka ładna pogoda!

        Majka
    • edz.anna Re: pogaduchy w piaskownicy itp. 27.05.03, 22:49
      u mnie na osiedlu mamy mały klubik - 3 samodzielne z dzieciakami w podobnym
      wieku. Rozmawiam oczywiscie z wszystkimi mamami, ale jakos mi razniej, że nie
      jestem zupełnie sama! Mnie najbardziej bolało gdy Córcia (3 latka)
      rozpaczliwie chciała kogos nazywać tata i wołała tak do tatusiów innych
      dzieciaczków. I jak jej miałam to wytłumaczyć!? - to tatus tego
      chcłopczyka.....- to było najgorsze.

      teraz gdy juz nie jestem taka "samodzielna" nie woła tak. Nadal poprawiam Małą
      gdy chce wołac na mojego (naszego) przyjaciela tato, bo jeszcze za wcześnie.
      Za to dopiero teraz mamy problem na podwórku! Juz nie mówie o gapiacych sie
      sasiadach gdy idziemy trójką! ostatnio gdy byliśmy razem w osiedlowej
      piaskownicy córka sąsiadki pokazujac na moją Małą zapytała przyjaciela
      wprost - czy ty jesteś jej tatą? Wyobraźcie sobie minę sąsiadki i jej purpur
      na policzkach i głupie tłumaczenia! Ozywiście że dziecko mogło samo być
      ciekawe, ale jakos wydaje mi się, ze słyszalo cos od rodziców. Szkoda, ze
      ludzie aż tak bardzo zajmują się zyciem innych!

      Kiedyś przeczytałam bardzo pokrzepiajace zdanie o dzieciach z niepełnych
      rodzin : Dzieci są mocniejsze niz nam się to wydaje. W dzisiejszym swiecie
      mieszkanie z jednym tylko rodzicem jest normalniejsze niz za naszych czasów!

      Pozdrawiam,
      Ania
Pełna wersja