iberka
25.04.07, 16:42
Takie słowa usłyszałam dziś w Krakowie w UM przy ul.Stachowicza. Chciałam
złożyć dokumenty do zasiłku rodzinnego i po bardzo miłej rozmowie w
informacji gdzie dowiedziałam się co i jak pisać i co jest mi potrzebne
podeszłam do stanowiska a tam:
siedziała młoda dziewczyna, obok niej starszy Pan , który ja uczył jak ma
przyjąć wniosek. Po czym spytał czy mam akt ur dzziecka, podałam ,poptarzył i
się zaczęło.
Usłyszałam ,że skoro jestem panną z dzieckiem tzn.że nie jesteśmy rodziną.
Dziewczyna zgłupiała ja też. A on nam wytłumaczył to tak ,że (sprawdził kiedy
poprezdnio brałam rodzinne) w 2004 roku każda kobieta dostawała a teraz już
tak nie jest i teraz aby być rodziną to muszę mieć ojca dziecka razem ze mną,
muzę wiedzieć gdzie on jest ( u nas niestety nikt tego nie wie). W przypdaku
gdy jest nieznany z miejsca pobytu a ja wpisałam w dokumenty: panna ; to
zasiłek się nie należy bo to zasiłek dla rodzin a ja i Kubą nią wg niego nie
jesteśmy. Powiedziałam,że bredzi i żeby podał mi podst prawną. Odesłał mnie
do Pani Kierownik i tyle.
Była w szoku, szłam po schodach i przez te kilka minut zastanawiałam się jak
to możliwe!?
U kierownika pow co usłyszałam na dole a Pani pow tylko żebym poszła do sądu
po pieczątkę o prawomocności wyroku i złożyła dokumenty.
Czułam się tam jak niechciany gość, który przyszedł żebrać o te 40 PLN.
Nie znoszę urzędów

a muszę tam wrócić
Iza