czy cos z tym da sie zrobić?

08.05.07, 18:08
jak pisałam wczesnieje jestem w 3 miesiącu ciązy i w burzliwych
okolicznościach rozstałam sie z partnerem. postanowilismy naprawiac nasz
zwiazek. wczoraj spotkaliśmy się i wszystko wyglądało różowo.
po rozstaniu popłąciłam wszystkie nasze rachunki. czynsz, prad, internet itd.
no i skończyła sie moja pensja. partner miał pensję dziś. do wczoraj zapewniał
mnie, ze dostane od niego pieniądze za połowę tych opłat i na leczenie
zwiazane z ciażą.
byłam wczoraj u ginekologa. mam zapisane leki, kolejne badania (w tym płatne
usg) itd. nie mam środków na życie, pomagają mi teraz finansowo rodzice.
na to wszystko dziś od mojego partnera dowiedziałam sie, ze jego nie stać w
tym miesiącu na to, zeby dac mi jakiekolwiek pieniadze. ze on musi za coś żyć
itd. odmówił nawet 50 zł na usg. potem stwierdził , ze sie zastanowi.
jednocześnie mówił o tym, ze chce kupić monitor do komputera. do tego
usłyszałam, ze jestem samolubem
nie wiem, jak rozwiązać tę sytuację. z jednej strony nie chcę zaogniac
sytuacji między nami. z drugiej nie mam środków na zycie i czemu on nie chce
dołożyć się do rachunków, które sam przeciez nabił, razem ze mną??
żadne tłumaczenia nie pomagają. jak na niego wpłynąć? jak dotrzeć do niego? on
mi tłumaczy,z e nie moze trafic pod most, ale nei zastanawia sie co będzie ze mna.
szukam dodatkowej pracy. on tez powinien, skoro nie starcza mu pieniedzy.
nie wiem co robić. jestem w kropce.
mozecie mi coś poradzić?
    • diin Re: czy cos z tym da sie zrobić? 08.05.07, 18:44
      kurcze... dlaczego Ci wszyscy beee faceci przypominają mi mojego byłego?
      Wiesz co? to samolub, nie możesz na niego liczyć - drań jeden
      U mnie było zawsze tak że to ja kombinowałam kasę a on potrafił powiedzieć
      tylo "nie mam" i koniec tematu - kurcze jak mnie to wkurzalo, bo ja też nie
      miałam ale zawsze coś pomyślaam i bylo.
      Niestety mam wrażenie (oczywiście na podstawie tego co tu napisałaś i tylko
      tego) że ten Twój facet to samolub, widzi tylko swój czubek nosa i napewno nie
      nadaje się do życia "na dobre i na złe" bo jak widzisz pierwsze
      niewielkie "złe" a Ty już na niego liczyć nie możesz.
      Współczuję i mam nadzieję że nie jest między wami dosłownie tak jak tu
      napisałaś, a jeśli jest to chętnie powitamy Cię wśród nas Samotnych,
      niezwyciężonych, wspaniałych, cudownych, najlepszych, samodzielnych mamach smile
      powodzenia
      • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 08:21
        niestety tak to wygląda. tłumaczyłam mu wczoraj, błagałam, prosiłam. cały czas
        słysze, ze on rozumie moje argumenty, ale nie moze pod mostem zostać. nie
        wiedziałam,z e monitor lcd jest niezbedny do życia. odwoływałam sie do jego
        odpowiedzialności. nic z tego.
        poddaję sie. już nie mam siły tłumaczyć. i tak to nic nie daje. rozmawiałam z
        prawnikiem. poczekamy jeszcze troszkę a potem będziemy walczyć.
        • braktalentu Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 10:38
          A na co Ty chcesz jeszcze troszkę poczekać? Aż kupi sobie ten monitor? Kochana,
          być może Ty masz jeszcze czas, żeby sobie poczekać (przesuniesz termin porodu o
          2 lata, albo co-smile, ale Twoje dziecko to już raczej nie. Poza tym, ojciec
          Twojego dziecka bardzo się myli. ON MOŻE ZOSTAĆ POD MOSTEM, to Ty nie możesz,
          bo spodziewasz się dziecka i musisz zdrowo się odżywiać i dbać o siebie. Nie
          stać go na opłaty związane ze wspólnym mieszkaniem, TO NIE MIESZKA! Natychmiast
          sięgnij po rozwiązania prawne i uzyskaj od faceta wsparcie materialne. JESTEŚ
          TO WINNA SWOJEMU DZIECKU!!!
          • fishka7 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 11:18
            podpisuję się obiema rękoma pod tekstem braktalentu, też bym nie czekała
            dłużej, skoro nie możesz dogadać się z ojcem, powinnaś bez żadnych wyrzutów w
            inny sposób zobowiązać go do pomocy finansowej, nawet jeśli to by oznaczało
            sprawę w sądzie! Nie ma się co żałować i litować nad gnojem! Myśl o sobie i
            swoim dziecku!
            • evie22 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 12:01
              Witam!Ja mam troje dzieci i szukam mieszkania,bo nie dosyć że wszystko na mojej
              głowie i dzieci i dom,to jeszcze zaczął bić.sad((((((((((((((((Czasu nie
              cofnę,ale muszę walczyć o spokój,bo on na piwo i papierosy ma,na inne rzeczy
              nie,czyli też samolub i egoista.Takiego faceta nie zmienią dzieci,z czasem
              będzie gorzej...życzę Ci wszystkiego naj,oby Ci się ułożyło,ja dla mojego
              związku nie widzę szanssad((((((((((((((((
          • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 12:05
            on sie wyprowadził 2,5 tyg temu zostawiając mi w spadku nasze wspólne rachunki.
            teraz mieszka u matki i jej musi dawać na życie. tym tłumaczy fakt wykręciania
            sie od płacenia. juz nawet nie chodzi o te rachunki, jakos dam radę, ale na
            leczenie i badania powinien mi dac. tak uważam. twierdzi,z e da mi pieniadze w
            przyszłym miesiacu, ale szczerze mówiąc zupełnie w to przestałam wierzyć. nie
            chcę na razie wyciagac najciezszych dział. jeszcze jakoś ciągne. ta kłotnai o
            pieniadze nie jest niczym niezwykłym. w zwiażku wygladało to bardzo podbnie,
            tyle że wtedy mi dawał, tylko jakieś marne grosze, a ja wkłądałam w dom cała
            moja pensję.
            rece mi opadają. i nie mam sił walczyć. mam tyle szczescia, ze świetny prawnik
            pomaga mi w czynie społecznym. mamy zacząć od wezwania do zapłaty z kancelarii,
            potem dopiero sąd. nie chciałąm zaogniać sytuacji, myślałam,ze sied ogadamy. ale
            teraz widze, ze jedyną szansą na dogadanie sie z nim jest całkowite pójscie mu
            na rekę. a ja tak żyć nie bede i nie mam zamiaru.
            jako ciekawostę powiem, ze przede mna był z inną dziewczyną, i po rozstaniu z
            nią bez szemrania płacił jej co miesiac 200-250 zł, zeby sie urzadziła. byli ze
            soba 5 lat, mieszkali razem. zostawił jej pralkę, lodówkę, kupił kompter, zeby
            zabrać swój. ode mnie zabrał wszystko, rozstanei było burzliwe. do tego te
            problemy z pieniedzmi. i co ciekawsze nic do niej nie czuje - kieruje nim
            poczucie winy. mnie kocha itd, ale jakos nie czuje sie winny ani odpowiedzialny
            juz nie mowię za mnie, ale za dziecko. czy ktoś tu zwariował? moze ja...
            • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 12:06
              ps. w tamtym związku nei było ani ślubu ani dziecka. zapomniałam dopisac smile
              • braktalentu Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 13:17
                i być może nie było też tej pralki i komputera i pieniędzy co miesiąc. Wielu
                panów lubi opowiadać co też oni włożyli w poprzeni związek i jak to wyszli z
                jedną walizką i tym usprawiedliwiać swoje gołodupstwo i rozbicie życiowe
                (często idące w parze z rozpiciem życiowym - na które pieniądze zawsze jakoś
                się znajdą). Jak się człowiek bliżej przyjrzy, to często wychodzi na jaw, że
                pan w poprzedni związek to nie włożył nic, poza tym, że "sobie włożył".

                Obawiam się, że uczucia pana wyparują wraz ze skuteczną windykacją jego
                zobowiązań. Najprawdopodobniej ostatnim co uszłyszysz, będzie "jak mogłaś?, ja
                tak Cię kochałem?". I tyle z tej miłości wyniknie.
                • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 14:27
                  naprawdę jej to wszystko zostawił i naprawdę jej płacił alimenty. tylko nie
                  pociesza mnie to, bo mi nie chce nawet 50 zł dac sad
                  • uczula Re: czy cos z tym da sie zrobić? 14.05.07, 12:06
                    to oznacza tylko jedno, ze po tamtym rozstaniu stwierdzil ze "zmadrzal" i
                    placic juz nie bedzie...
                    Facet jest krotko mowiac nieodpowiedzialny.
                    uciekaj od goscia poki jeszcze mozesz, bo bedziesz miala w domu dwoje dzieci do
                    wychowania i opieki, nie jedno.
                    Taki czlowiek nie nadaje sie na partnera.
                    wierz mi.
                    MOj byly jak sie go pytalam o kase na dziecko, to odpowiadal ze " jak bedzie
                    mial to da".
                    smile
                    a jak nie bedzie mial? aha - no to zoladek dziecka na supelek.
                    no ale piwko z kolegami to zawsze sie jakos ukrecilo smile
                    no i tyle - od 2 lat nie mam z nim zadnego kontaktu i wogole za nim nie tesknie.
                    smile
    • asca25 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 13:33
      Z tym można zrobić tylko jedno, odsuwać się i uciec od faceta jak najdalej. Jak
      zacznie się dziecko ruszać, jak będzie się zbliżał poród to samoistnie będzie
      się to działo. Po porodzie będziesz się musiała się odnaleźć, przewartościować,
      duzo sił fizycznych i psychicznych znaleźć, ale potem jak dziecko będzie
      dorastać to będzie już tylko coraz lepiejsmile
      • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 14:28
        no i chyba własnei masz racje
        • maria_rosa Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 14:54
          A masz wogule siłę na walkę z nim?
          Całe życie będziesz się upominać: daj na to, daj na tamto...?

          Szkoda chyba nerwów a tobie takowe są nie potrzebne.
          • braktalentu Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 15:12
            Matka jest prawnym przedstawicielem swojego dziecka. Takim adwokatem w życiu.
            Niejeden adwokat też jest zmęczony swoją robotą i nie ma ochoty szarpać się w
            imieniu klienta. Ale gdyby powiedział "Słuchaj Pan, nie mam już siły na to
            szarpanie się o Pańskie 50 PLN, bo mnie to kupę niepotrzebnych nerwów
            kosztuje", to byłby doopa, a nie adwokat. Co w takim razie myśleć o matce,
            która nie ma siły szarpać się o 50 PLN w imieniu swojego klienta - dziecka.
            Oczywiście adwokat może nie podejmować się sprawy o 50 PLN, ale Matka
            podejmuje się jej z chwilą podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka (zawsze można
            szklankę wody, "zamiast"). Brak odpowiedzialności ojca (który ma te same
            obowiązki, ale się wypina), nie zwalnia z odpowiedzialności matki.
    • madziulec Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 15:43
      Realnie co mozesz zrobic??
      Chyba nic.
      Teraz nic.
      Nie wiem czy w imieniu nienarodzonego dziecka da sie wystapic o alimenty. Ale
      napewno jak sie urodzi to sie da.

      Problem polega na tym, ze ten gosc sie "wypisal" ze wspolnego zycia. I jego nei
      obchodzi to jak chcesz zyc, czy masz co jesc, czy masz za co kupic wyprawde dla
      dziecka, czy masz za co isc na badania.
      On chce miec nowa zabawke. I ogolnie - to jego pieniadze i ... wybac zbrutalne -
      on nie ma narazie zadnego obowiazku sponsorowania.
      Dziecko bedace na swiecie, ktore uznane przez niego, badz sadownie mu
      "przyznane" bedzie mialo zasadzone aliemnty i jzu sprawa bedzie wygladala inaczej.


      Wiem, ze to brzmi strasznie.
      Bo moze ten Twoj facet narobil zakupow, ktore mialy byc dla was, moze
      wynajeliscie wieksze mieszkanie, a tak mieszkalas w mniejszym...
      Wspolczuje Ci...
      Jakis czas temu przeszlam przez to i wiem, ze nie jest latwo.
      • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 16:45
        prawnik mówi, ze są przepisy, które mówią, ze w szczególnych okolicznościach
        ojciec dziecka ma obowiazek łozyc na urzymanie MATKI dziecka 3 miesiące przed i
        3 mesiace po porodzie. czas utrzymania mozna przedłużyć w szczególnych
        okolicznosciach. a ciąza zagrozona, jak moja, jest szczególna okolicznością.
        oprócz tego kazał mi zbierać wszystkie rachunki za leczenie i leki, łacznie z
        zapisaną dietą - jej składnikami i mozna domagac sie od ojca dziecka
        uczestniczenia w kosztach. nawet opłaty za prywatnego ginekologa.
        to samo można zrobić w przypadku rozliczeń miedzy konkubentami. tylko to już
        jest sprawa niezwolniona z opłat sądowych.
        najpierw kancelaria moze wysłac wezwanie do zapłaty, a jesli to niezadziała
        wtedy sprawa idzie do sądu.
        tak mówi prawnik, a ja nie chcę wyciągać jeszcze ciężkich dział.wiadomo, jak
        tego typu postepowanie zaogni sytuacje miedzy nami. chciałabym jakoś do aceta
        dotrzeć po dobroci. tylko zupełnie nie wiem , jak. on ciąglemówi, ze sie
        dogadamy. ale nei widać z jego strony chęci tak na prawdę.
        • madziulec Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 18:46
          Ja rozumiem. Kazdy by chcial po dobroci. Ale po dobroci to znaczy jak???
          Masz za nim z brzuchem biegac i plakac, by byl tak mily i... zaplacil rachunki??? No nie. Bo nie ma takiej opcji.
          Utrzymac ok.
          Masz racje. Mozliwe, ze jest taki przepis - tego nei neguje.
          Pewnie i jest. Mysle, ze nawet to dalo by sie jakos wyegzekwowac. Tylko sadownie, bo widac, ze po dobroci nie da rady.
          A wezwanie do zaplaty gosc oleje - to oczywiste. Bo ogolnie zaprzeczy przede wszystkim, ze to jego dziecko. Powinnas byc przygotowana.
          Oczywiscie, ze przedstawiam czarny scenariusz i nie zycze Ci nigdy, by sie sprawdzil.
          Zycze, by facet oprzytomnial, przeprosil, przyszedl i powiedzial, ze tak naprawde to szok itp. Ze chce sprobowac... ze Cie kocha.
          Ale lepiej byc przygotowanym na najgorsza ewentualnosc.
          A skoro jeszcze mowisz, ze facet mowi, ze sie dogadacie, a jakos nie ma tego pokrycia w czynach to naprawde trudno cos doradzic crying(((

          Co zas do kosztow - tak szczerze Ci powiem - mozesz miec problemy z kosztami. Piszesz o prywatnym ginekologu. On powie, ze jest panstwowy program ochrony kobiet w ciazy i NFZ, gdzie sa bezplatne badania i nie ma zamiaru fanaberii pokrywac, podobnie internetu itp. Wiec oczywiscie moze i za jedzenie czy mieszkanie to tak - to jest utrzymanie.
          Trzeba po prostu przygotowac sie na ciezka walke. Niestety crying(((
          • takajataka1 Re: czy cos z tym da sie zrobić? 09.05.07, 20:28
            mój prawnik jest bardzo optymistyczny. a do tego bardzo skuteczny. znam go od
            lat. pracujemy razem.
            dam facetowi jeszcze troszkę czasu, apotem zobaczymy. jak trzeba będzie to
            niestety bedziemy walczyć sad chciałabym tego uniknąć. nic nie zapowiadało
            rozstania. mam nadzieję jakąś durną, ze on oprzytomnieje. wiem, ze niebardzo mam
            na co liczyć,ale jeszcze kilka dni mu dam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja