serce mi się kraje.... :(

10.05.07, 10:17
... Jak patrzę na mojego synka 4-letniego, który dzielnie udaje, że nic się
nie stało, choć tata się wyprowadził... Wczoraj jak szedł do przedszkola,
spotkał tatę, dawno go nie widział (bo tatuś pisze pracę dyplomową i nie ma
na razie czasu, by z synkiem choć godzinę spędzić, a ze znajomymi odreagowuje
stres...), wyrwał się do niego, chciał by tata go odebrał z przedszkola..
Później w przedszkolu taki smutny...Wieczorem, jak z nim rozmawiałam o tacie,
czy mu smutno, to powiedział, że nie ale jak ja mówiłam, że mi smutno i
tacie, że oboje go kochamy i zawsze będziemy kochać, to zaczął ciągać nosem,
mało się nie popłakał...i szybko zmienił temat...Nie chcę go zmuszać do
rozmowy na ten temat, ale płakać mi się chce,jak widzę go takiego... sad Czuję
się winna, że przez nas cierpi...Pocieszcie mnie dziewczyny...sad
    • diin łza mi się zakręciła :( 10.05.07, 10:47
      oj szkoda mi Twojego szkraba ale wiesz? Myślę, że nie powinnaś czuć się winna.
      Ja też widzę jak mój mały cierpi bo my nie jesteśmy już razem tylko wtedy myślę
      sobie że cierpiał by bardziej później gdybyśmy byli ze sobą a on wiecznie
      oglądałby jak rodzice się nietrawią a co gorsza - pewno nauczyłby się od nas
      tak beznadziejnego życia w związku i kiedyś w swoim związku miałby tak samo
      nieciekawie... czyli byłby mega nieszczęśliwy...
      więc prosszę nie wiń się...
    • uczula Re: serce mi się kraje.... :( 10.05.07, 12:36
      Wiesz co jest wazne dla tak malego dziecka?
      Zebys zapewniala go, ze to nie przez niego - bo dzieci czesto obwiniaja sie za
      rozstanie rodzicow.
      Naprawde - to irracjonalne, ale tak wlasnie jest.
      On ci tego nie powie. Bo poczucie winy i krzywdy jest tak wielkie, ze nie
      potrafi tego przekazac.
      On musi nauczyc sie reagowac na te sytuacje, a przeciez owa sytuacja raczej go
      przerasta... prawda?
      najgorsza jest bezradnosc - rowniez dla nas a co dopiero dla takiego szkraba.
      JA bym cie jednak namawiala na wrocenie z nim do tematu rozmowy - po to by
      odzyskal chociaz troche radosci.
      Wiesz, chodzi o to by przekazac mu, ze to nie jego wina...ze ludzie czesto sie
      rozstaja, co nie znaczy, ze przestaja kochac dzieci -moze nie potrafia tego
      wyrazic, moze sam widok dziecka przypomina to co bylo i jest zbyt bolesne, ale
      dzieci zawsze pozostaja w serduchusmile
      tak wierze.
      Tak wierze ze tak jest. Nawet dla faceta, ktory opuszcza rodzine.
      Uczucia pozostaja - tylko do odpowiedzialnosci trzeba dorosnac...

      Trzymam kciuki smile
      • misinka81 Re: serce mi się kraje.... :( 11.05.07, 09:33
        On generalnie jest pogodny na codzień, ale unika tematu o tacie, że on już z
        nami nie mieszka, szybko zaczyna mówić o czymś innym. Ma jutro jechać do niego
        na niedzielę, więc może jeszcze z nim porozmawiam... Ale najgorzej, że tata nie
        widzi większego problemu, że teraz nie ma czasu dla niego sad
        • uczula Re: serce mi się kraje.... :( 11.05.07, 13:14
          ech - wiesz, tak mysle, ze przedewszystkim nic na sile.
          Jezeli zmienia temat to znaczy tylko , ze go to boli.
          tak mysle.
          Mysle tez ze trzeba jednak poczekac - poobserwowac dziecko, jak sie zachowuje.
          Byc na "strazy" smile
          By powiedziec w odpowiednim momencie odpowiednie zdanie.
          Zawsze muslalam, ze najwazniejsze to byc dla swojego dziecka przyjacielem.
          A przyjaciel pomaga wtedy, gdy ktos chce tej pomocy.
          Moze po wizycie - cos w dziecku drgnie?
          Wiesz, ja twierdze ze z dziecmi trzeba rozmawiac na trudne tematy.
          TYlko nie wszystko na raz i trzeba wybrac odpowiedni moment - gdy bedzie gotowe
          do takiej rozmowy.
          Jezeli zmienia temat - ja bym poczekala , moze za dzien, dwa cos w nim drgnie i
          bedzie potrzebowal jednego madrego zdania.
          A moze za tydzien albo za miesiac - ale napewno nie wolno zostawiac go z tym
          problem samego - czasem wystarczy przytulic, otrzec lzy.
          TO tez pomaga.
          Wiesz, wydaje mi sie, ze twojemu synkowi jest rowniez ciezko w tej sytuacji.
          A przeciez ma ciebie - do wyjasniania zawilosci smile
          prawda?

          trzymam kciukismile
          • guderianka Re: serce mi się kraje.... :( 11.05.07, 17:17
            musi być mu cięzko sad
    • jenny_curran Re: serce mi się kraje.... :( 11.05.07, 20:26
      Przytulam. Dasz radę. Powtarzaj sobie, że mały przywyknie do sytuacji. Dla
      spokoju wewnętrznego (wcale nie namawiam, abyś nie wsłuchiwała się we własne
      dziecko) staraj się słuchać i filtrować. To, co ewentualnie sprawia Ci
      przykrość, bo odzywają się niepotrzebne wyrzuty sumienia - wypuszczaj drugim
      uchem. Acha, pamiętaj, że 70% z nas ma podobnie.
    • zosiamarysia Re: serce mi się kraje.... :( 11.05.07, 21:26
      i właśnie dlatego ja wciąż jestem z moim mężem... Moj trzyletni maluszek
      uwielbia tatę, a tata naprawdę go kocha. Wiem to. I dlatego nie potrafię
      odejść.
Pełna wersja