niezadowolony tata..

20.05.07, 21:11
Od rozstania mineło ponad 9 miesięcy, i im dalej w las tym więcej wrogosci i
niecheci taty w stosynku do małej.ostatnio ( miał zły dzien) wycedził,iz jest
niezbyt zadowolony z powodu jej istnienia.zanim przetłumaczyłam sobie,że
powinnam puścic te podłe słowa mimo uszu poryczałam się.oczywiscie po o,,
odłożeniu słuchawki,,- z bezsiły, jakiegos żalu , cholera ,nie wiem
czego.rozumiem ,ze dla obydwojga nas mała była zaskoczeniem- ale tak bywa na
tym swiecie.mała jest obledna a ten fiut pierdzielony widzi czub własnego
nosa, i to ,że mu pokomplikowala zycie pojawieniem się.ma inne dzieci , które
sam wychowuje.moze ma ich za duzo i sam juz sfiksowal , w koncu to TYLKO
facet- wiem wredna jestem, ale juz czasem mam dosyc tej swojej dyplomacji,
pacyfizmu i braku tupetu.
    • anetina Re: niezadowolony tata.. 20.05.07, 22:32
      to eks twój jest samotnym rodzicem?
    • braktalentu Re: niezadowolony tata.. 21.05.07, 10:44
      Generalnie bardzo podziwiam kobiety, które w takich sytuacjach potrafią
      zachować zimną krew i utrzymać język za zębami. Ja jestem w gorącej wodzie
      kąpana. Reaguję natychmiast i potem bardzo żałuję, bo za jedno oko to i zęby i
      ucho naderwać potrafię. Staram się nad tym panować, ale nie zawsze wychodzi. I
      jak czytam o takim Panu, co nagle pożałował, że zamiast patrzeć na czubek
      swojego ... i przystroić go w gumkę, patrzył na czubek swojego nosa, to ciśnie
      mi się na usta: "a ja nie żałuję, że mam malutką. Jej istnienie wynagradza mi
      ten beznadziejny seks z Tobą."
    • kilowisni Re: niezadowolony tata.. 21.05.07, 11:34
      Tak, kiedy poznalam ojca małej, samotnnie wychowywał dwie córki, miał ,,
      gdzies,, syna z młodzienczego krotkotrwałego zwiazku i własnie był wysłał na
      studia przysposobiona córkę byłej małzonki.no i teraz wszyscy sa na jego
      głowie.12 latka, 16 latka i 19 letni syn , pokłocił sie z matka i zacumował u
      starego.a na horyzoncie moja niespelnadwuletnia mała.wiec w sumie....5
      progenitury))))).jedno 23 letnie na studiach.i tez mysle ,ze powinien byl sobie
      pozakladac to i owo - a on swobodnie hasal wiedzac ,ze ja sie nie
      zabezpieczam.obydwoje wykazalismy sie mysleniem naprawde dojrzałym, ironia.teraz
      jest mała i jest super a on chyba dostal wsciku na mysl o tym co sobie zgotował
      , sam jeden i tyle ,, dzieciow,,.wiec pluje jadem i jest obrzydliwy , kąsa jak
      ktos kto sam siebie zniesc nie może.a ja sie przejmuje zamiast olac. i
      chcialabym umiec ostro go potraktowac-no niestety -jestem spolegliwa do bólu.
      a taka była milllosc, taaaaaaaaaaaa.......................
      • hagond Re: kilowisni, żeby nie było, że osądzam 21.05.07, 12:21
        Na samym wstępie, błagam, nie poczuj się urażona.
        Jak to jest? Facet ma na koncie X dzieci z róznymi kobietami, a tu przychodzi
        kolejna i niby wie i rozumie, a jednak leci jak ćma do ognia. To jest również
        historia o mnie i neksi (z którą dzisiaj, odkąd została kolejną eksią, żyję w
        prawie-przyjaźni, kiedyś opowiem), o setkach innych dziewuch, które się nacięły,
        choć przecież "widziały gały co brały". Znam opowieści jeszcze bardziej
        wieloosobowe od Twojej. Czytuję czasem Twoje wypowiedzi i nie wydajesz mi się
        naiwną cipcią, co ma pstro w głowie: jakiś rozsądek przez Ciebie przemawia i
        trzeźwośc sądów. A jednak też odbyłaś jazdę po bandzie i (mimo że mała jest
        super, a Ty - jak mniemam - szczęśliwa) drogo musisz za to płacić. Jak to jest z
        nami babami?
        I czy kiedyś zmądrzejemy? Ja - wątpię. Bo choć niby już wiem swoje, to jednak i
        dziś, kiedy zobaczę bad boya, to mi kolana miękną, a na widok "porządnego"
        faceta czuję nudności. Trochę się boję, że mi kolejny artysta zawróci w głowie i
        dzieciaków narobi, bo się niczego nie nauczyłam.
        Tak tylko się zastanawiam na marginesie.
        • anetina Re: kilowisni, żeby nie było, że osądzam 21.05.07, 12:36
          coś w tym jest prawdy
          ja również zamiast do fajnego faceta, poszłam za złym chłopakiem big_grin
          i jakoś miałam zawsze farta do tego typu facetów

          przeszłam, co przeszłam
          i jakoś nie żałuję już tych wszystkich nerw itp.
          mam wspaniałego syna
          a to nasi ci źli eksowie stracili dużo
          my tylko zyskałyśmy - mamy kochane dzieciaki


          też swego czasu myslałam, że nie zmądzreję
          chociaż już wybrałąm samotność na dalszą drogą
          nic z tego big_grin
          • juliana03 Re: kilowisni, żeby nie było, że osądzam 21.05.07, 12:48
            Wreszcie jakis watek gdzie mimo ze ktos przyznaje sie do bledu i opowiada
            nieubarwiona historie nie zostaje osadzony i podsumowany z ironia. Fajnie!!!

            • chalsia Re: kilowisni, żeby nie było, że osądzam 21.05.07, 13:16
              bo z tekstu jasno wynika, że autorka zdaje sobie sprawę z własnego wkładu w
              stan aktualny, zaakceptowała swój udział, etc, etc (i na dodatek potrafi na to
              spojrzeć z dystansem i autoironią).
              A w wielu innych przypadkach czytamy o "ten straszny facet z uporem maniaka
              starał się zrobić mi dzidzi i w końcu mu się udało, o ja biedna"
              Chalsia
      • mag00sia Re: niezadowolony tata.. 21.05.07, 21:23
        Przepraszam jesli glupio powiem ale jak tak czytalam o tym licznym potomstwie stanely mi przed oczyma sceny z filmu "Testosteron"....
        Chyba Twojemu eks - wisnia powinno sie to zapodac jako lekture obowiazkowa wink)
    • kilowisni Re: niezadowolony tata.. 21.05.07, 15:59
      Ano własnie.Ja mam wytłumaczenie .Zachowałam się jak bezmózg .10 lat w
      przyjacielskim małżenstwie.Rozwód .Którego nigdy nie żałowałam, dzis dalej
      jestesmy przyjaciółmi ale obydwoje mamy juz dzieci.I raptem zjawia się
      ON.Przystojny , inteligentny , dowcipny, kochajacy do szlenstwa , po
      straszliwych przejsciach z byłą , samotny ojciec dwóch córek ( własciwie trzech
      bo jedna , najstarsza przysposobiona jego zony).Mało tego ojciec i syna, ha, a
      co tam, łyknełam i syna wink, syn z mama hen za lasami.Facet z gestem, umysł
      otwarty , poglądy swiatłe , zyjący po swojemu, no książę -pan na ziemi swej i
      królestwie.I ja bezmózg spragniony własnie miłosci i TAKIEGO księcia poszłam jak
      ćma do swiecy.
      I nie pomyslałam że coś nie tak,że takie ideały nie istnieją , albo jesli to są
      psychopatami, że coś nie tak skoro małżonka poszła w alkochol prochy i zostawiła
      ukochane kiedys córki.A dlaczego nie ma przyjaciół?a dlaczego z rodziną coś nie
      za bardzo fajnie.a dlaczego z synem kontaktów nie podtrzymuje i potrafi nie
      widziec i połtora roku.a czy to,ze wynajął nam mieszkanie i sprowadził córki w
      ciagu jednego dnia , mieszkanie obok wtedy jeszcze małzonki .I GDZIE WTEDY
      MIAłAM MóZG?tu ja a obok matka- podobno zła, wredna a może po prostu
      nieszczesliwa i pogubiona.bo co sie musi stac ,że by matka sie odsunęła od
      dzieci .mam swiadomosc ze dałam ciała strasznie , zachowałam sie jak totalny
      głup nieznający zycia .
      tak że widziały gały co brały - z jedną poprawką- dopiero po jakims czasie
      wyszło na jaw ,że facet ma dwie twarze.tę dla postronnych i tę dla bliższych-
      psychopatyczną.uczucie stępiło mi spojrzenie.a teraz jest mała i jest cięzko ,
      ale nie ja jedna tak mam .a nie musze pisac ile oznacza jej kazdy usmiech i nowe
      słowo albo wygłup .albo ładowanie akumulatorów ( jak nazywam) czyli ciągłe
      przytulanie , buziaki i powtarzanie ,, moja muuunia,,smile))))/
      bez komentarzasmilepozdro dla innym muńsmile
      • bea53 Re: niezadowolony tata.. 21.05.07, 16:16
        Spoko cos w tym jest, ja sama jakos uległam manipulacjam rozwodnika z dwojgiem
        dzieci, żona zła kobieta była, dobrze sie zajmował swoimi dziecmi, wydawalo sie
        ze moze i rzeczywiscie z zoną nie wyszlo, moze bardziej on to tak
        przedstawial...no i zona jakas ziejaca jadem fakt była, jak mnie zostawił z
        dzieckiem juz myslalam, kto teraz na niego poleci...

        Kto teraz uwierzy ze narobil tyle dzieci i wszystkie partnerki to jędze ale
        skad, od razu prowadzal sie z nastepną która uwierzyla w złą zone i wrobione
        biedactwo i zla nastepna, bo facet to anioł, o dziwo były to tez kolejne samotne
        matki ktore sie z nim prowadzały...tak więc facet tylko z kobiet kpi i jak mówi
        panie lecą do niego jak do miodu...czyli ma pełną swiadomosc jakiejs swojej
        atrakcyjnosci mimo swoich podłych zachowan..
        głupie jesteśmy oj głupie...
        • kilowisni Re: niezadowolony tata.. 21.05.07, 17:01
          Ale dzioba to by sobie mógł zawiązać kłapiąc ,ze taki niezadowolony z istnienia
          córy.Jeszcze mu mina skwaśnieje bo zycie bywa przewrotnesmile.Oj bywa....
      • asca25 kilowisni 23.05.07, 09:42
        To całkiem podobnie jak u mnie i z uczuciem i "portret" faceta podobny.
        Tylko "mój", z racji wieku, ma dopiero dwójkę dzieci, ale to pewnik, że jeszcze
        ich więcej będzie miał.
        Jego ojciec, którego nie znał, też był taki sam - każde dziecko w innym porcie.

        Oj, głupie my głupie. A tak w niego wierzyłam smile
Pełna wersja