Do tych, ktorzy nie mieli w dziecinstwie taty!!!

26.05.07, 23:52
Chcialabym zapytac, byc moze miedzy tymi wszystkimi tu wypowiadajacymi sie
osobami jest ktos kto wychowywal sie w dziecinstwie bez taty.
Jakie przezycia i doswiadczenia towarzyszyly wam w zyciu?
czy brak ojca wplynal na wasze dalsze zycie, czy byc moze nowy tatus bardziej
was kochal niz ten prawdziwy?
Sama nie wiem co mam myslec i jak wytlumaczyc to mojemu dziecku kiedy 3 letni
chlopczyk mowi ze jego tato jest glupi i zachowuje sie jak gowniarz bo nie
przychodzi do niego.
    • mamaice Re: Do tych, ktorzy nie mieli w dziecinstwie taty 27.05.07, 00:25
      Ja nie mialam ojca ,odeszdl do innej kobiety jak mialam 3 latka nic nie
      pamietam i nie interesowal sie mna .
      Nie znam tego czlowieka ,mama nigdy nie bronila kontaktow to on nie chcial .
      Teraz jak jestem dorosla kobieta nie chce go znac .
      Jako dziecko przezywalam nie raz brak ojca i wstydzilam sie tego ze nie mam
      ojca , w szkole najczesciej bylo mi smutno i przykro . Mysle ze nie mialo to
      wplywu na moje dojrzewanie brak jego obecnosci .
      Teraz nie przezywam tego , poprostu czasami zaluje ze tak zrobil bo by mial
      cudownego wnuka na stare lata a tak nie zna go . To jego wybor ,trudno . Ja
      wiem jedno ze mam mame i to ona sie zawsze liczyla i zastepowala ojca.

      pzdr.
    • kajda28 Re: Do tych, ktorzy nie mieli w dziecinstwie taty 27.05.07, 11:24
      ja miałam tatę, ale wiele razy się modliłam aby go nie było. Jest alkoholikiem.
      Wpłynął bardzo znacząco na moje życie, destrukcyjnie. Mam problemy z wyrażaniem
      uczuć, brak wiary, niska samoocena,itp. Teraz takiego tate zafundowałam moim
      dzieciom, co prawda odchodzę od niego. Moje dzieci wiedzą że tata nie
      przychodzi bo jest chory, ma to związek z alkoholem, że nie chce się leczyć.
      Dlatego nie mogę zrozumieć kobiety które są nadal w związku z osobami które są
      złe, i właśnie dla dobra dzieci powinny odejść, bo inaczej są współwinne ze
      pozwalają na to wszystko.
    • dyderko Re: Do tych, ktorzy nie mieli w dziecinstwie taty 28.05.07, 12:59
      Chyba Ci nie pomogę, miałam chyba sześć lat jak przestałam ojca widywać... Może
      i dobrze że tak późno bo dobrym ojcem to on nie był, oj nie! Wspomnienia mam
      takie że chyba cieszyłam się że zniknął z mojego życia. Potem kilka razy
      spotkałam go na ulicy – mijaliśmy się bez słów. Było przykro ale jakoś nie
      miałam ochoty by podszedł i zagadał, może dlatego że ja pamiętam jak było
      wcześniej, no i dlatego że w moim życiu był już ojczym – najcudowniejszy
      człowiek na świecie.

      A tak przy okazji, skąd u trzyletniego dziecka takie sformułowania „że tato
      zachowuje się jak gó..arz”?
    • asca25 Re: Do tych, ktorzy nie mieli w dziecinstwie taty 30.05.07, 11:59
      Ja i moja siostra nie miałyśmy taty, zginął pod pociągiem po pijaku jak miałam
      2 latka, a siostra roczek.
      Nigdy nie brakowało mi ojca, czasami myślałam, ale nigdy nie tęskniłam, bo po
      prostu tego nie znałam. Z tego co słyszałam jak już byłam dorosła, dobrze się
      stało, bo potrafił w środku zimy zapomnieć o mnie i zostawić mnie w wózku w
      parku i pójść chlać z kolegami, a mama w sniegu mnie szukała po całym mieście.
      Mama dawała nam ogromne pokłady miłości, więcej nie potrzebowałysmy.

      Potem przez kilka lat miałyśmy ojczyma, który nas przysposobił. Pamietam fajne
      wycieczki, wakacje, jego zabawne opowiadania, żarty. Był czas, że go
      uwielbiałyśmy. Powiedział mamie, że z żadną kobietą nie wytrzymał dłużej niż 5
      lat i tak było, dalsze lata to już awantury i bicie. On zawsze był obok, to my
      w trójkę byłyśmy rodziną. On miał śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację -
      starczało. To był taki niepisany układ, on pomógł mamie nas finansować, ona mu
      służyła. Tak to oceniamy po latach. Przy rozwodzie okazało się, że miał nie
      tylko jedną żonę przed mamą, jak przed ślubem twierdził, było ich znacznie
      więcej tongue_outsmile

      Reasumując. Ojca mi nie brakowało. Już tu kiedyś pisałam, jedyny minus to brak
      znajomości mężczyzn, idealizowanie ich i stąd niemożność ułożenia sobie życia z
      kimś.
Pełna wersja