ojciec ktrego nie ma...a ma byc?

08.06.07, 19:50
Czesc dziewczyny,
Jestem mama 10 cio miesiecznego urwisa. Jego tata nigdy go nie widzial i
raczej nie chce....zupelny brak zainteresowania. Wlasnie dowiedzialam sie ze
sie ozenil...i bedzie ponownie ojcem. Zanim jednak otrzymalam te wiesci
chcialam zalozyc sprawe o ustalenie ojcostwa i o alimenty jednak teraz sie
wacham. Nie bardzo mi w smak naciskac jesli on nie chce...poza tym ma nowa
rodzine i nie najlepiej czuje sie w roli kobiety "problemu", tej drugiej....
Nie wiem co powinnam zrobic. Z jednej strony pomoc by sie przydala a przede
wszytkim moj synek powinien znac swojego ojca, z drugiej jednak strony to
jakos sobie daje rade, nie jest latwo o czym na pewno wiecie. Zastanawiam sie
jednak czego nauczylby mojego syna facet ktory w ten sposob postepuje? Jakie
wartosci mu przekaze? Juz dlugo zyje bez faceta i tak naprawde nie wiem czy
brakuje mi tego w zyciu. mam tak wypelniony dzien ze nie wyobrazam sobie jak
moge znalezc jeszcze miejsce na zwiazek. Ale moze tak dluga przerwa sprawila
ze zapomnialam juz jak to jest i ile trace.....niestety wiekszosc moich
kolezanek, tez mlodych mam narzeka potwornie na brak jakielkolwiek pomocy ze
strony swoich partnerow i czesto mowia ze mi zazdroszcza jednak czy tak
naprawde jest? Jest mi czego zazdroscic? Tak wroslam juz w ten stan singlowy
ze nie wyobrazam sobie inaczej....jak sobie radzicie? Nie pytam o kwestie
finansowe, organizacyjne ale te emocjonalna, uczuciowa strone matkowania w
pojedynke....
    • majka_martyna Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 08.06.07, 20:07
      jakbym widziała siebie samą w tym co piszesz. Wiesz co, mysle ze te alimenty
      przydalyby sie Tobie a bio wiedziałby ze ma obowiazek płacic. Tez miałam
      identyczna sytuacje, podczas gdy nosiłam ciaze,rodziłam Bio ukladal sobie zycie
      (ale nie w kwesti dziecka).Załozylam sprawe o alimenty po roku, i teraz tego
      zaluje. Nie chciał synka to powinnam zachowac godnosc,z drugiej strony uszło by
      mu płazem.\Trudna sytuacja. Masz racje-taki facet nie ma nic do przekazania
      Synowi,czy córce,zadnych wartosci.To zalezy tez czy bardzo chcesz tych
      alimentów ????? z tym ze otrzyma prawa rodzicielskie, ale wcale moze niechciec
      z nich korzystac.
    • majka_martyna Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 08.06.07, 20:08
      co do zycia jako singiel tez nie mam na to czasu sad ale trudno,nie szukam
      niczego-nikogo moze sam sie ktos trafi(normalny).Mozna nauczyc sie zyc w
      pojedynke,tylko dla dziecka ...wink
      • maria515 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 08.06.07, 22:35
        A ja bym postarala sie o to ustalenie ojcostwa i alimenty. W koncu jesli
        Twojemu synkowi moze byc materialnie lepiej, to dlaczego z tego nie skorzystac.
        Na tym akurat dziecko zyska, bedzie rosl, potrzeby tez beda rosly. Co do
        wartosci jakie mialby mu przekazac ojciec, to pewnie nie ma mu szczegolnie duzo
        do przekazania, ale ja mysle ze w tej materii akurat sie nic nie zmieni. Żaden
        sad nie moze zmusic ojca do kontatow i milosci. I chyba Twojemu dziecku w
        przyszlosci bedzie chyba jednak lepiej, zeswadomoscia, ze przynajmniej w
        dokumentach ma ojca. I nie badz taka szlachetna wobec tamtej rodziny. Dziecko
        istnieje, i od tego nie sposob tak do konca uciec.
        • draugdur Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 08:31
          koles wiedzial jak zrobic ale jak pomoc to juz nie...zaloz sprawe o ustalenie
          ojcowstwa bez nadawania praw rodz.i o alimenty
          to jest kasa dla dziecka,nalezy mu sie jak psu zupa
          a tamta kobieta sie nie przejmuj,jej wybor i jej problem ze zwiazala sie z kims
          takim
          • guderianka Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 12:24
            rozumiem cię
          • nenella Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 20:07
            draugdur napisała:

            "zaloz sprawe o ustalenie ojcowstwa bez nadawania praw rodz.i o alimenty"

            Przepraszam, ze się wtrącam do dyskusji, ale jezli istnieje możliwość alimentów
            bez nadawania praw rodzicielskich, to ja tez bym tak właśnie zrobiła. W każdym
            razie na pewno nie pakowałabym się w przyznawanie praw rodzicielskich
            kolesiowi, który nie interesuje się dzieckiem, potem są z tego same kłopoty, o
            czym przekonuję się niustannie na własnej skórze.
        • kasha44 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 13:21
          masz racje....jednak zastanwaiam sie co bedzie trudniejsze: wytumaczenie ze
          tatus jest daleko i ma inna rodzine i ze go po prostu nie ma czy to ze jest,
          istnieje w papierach ale nie che go widziec i znac. To moze wywolac w dziecku
          poczucie winy ze cos z nim jest nie tak skoro tata go nie chcial nawet zobaczyc.
          Wszystko bedzie zalezec od osobowosci malego.....bardzo zgadzam sie z tym co
          napisalas, szczegolnie ze zaden sad nie zmusi ojca do milosci...te slowa
          sprawily ze chyba jednak odpuszcze. Jak chce zniknac to niech znika calkowicie
          i mam nadzieje ze sie nigdy juz nie pojawi!!!!!!!!
    • kassi_23 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 12:42
      wiesz co,powiem ci z doswiadczenia ze jezeli ma miec dziecko byle jakiego ojca
      niech lepiej nie ma zadnego.Nie ma nic gorszego dla dziecka jak tataus który
      dziecko odwiedza raz na 2-3 miechy.Bo to jest trudniejsze do
      wytlumaczenia.czasy mamy teraz fajne,kobieta z dzieckiem to zadna nowosc,moze
      trafisz na kogos kto zajmie sie Toba i Twoim malcem.Zycie jest pełne
      niespodzianek.Pozdrawiam
      • guderianka kassi_23 09.06.07, 14:31
        zgadzam sie w 100%%%%%%%!!!!
        • maria515 tu nie ma latwej odpowiedzi 09.06.07, 17:00
          Tylko, ze ja nie napisalam tych slow o milosci w celu aby Cie odciagnac od tego
          zamiarusmile Ja oczywiscie nie wiem jak bedzie lepiej, bo sama wciaz sie miotam w
          tym temacie. Moje dziecko widzi swojego ojca raz w miesiacu, uwazam ze zenujaco
          rzadko, ale on sie wiecej nie poczuwa. Jedyne do czego sie poczuwa, to czasem
          dodatkowe pieniadze, zreszta te ktore daje systematycznie tez sa bez drogi
          sadowej (bez tych pieniedzy byloby nam duzo trudniej, dlatego nie zachecam Cie
          abys z nich rezygnowala). Moje dziecko jest malutkie, na razie nie ma problemu,
          bo wlasciwie to mam wrazenie, ze zna ojca, ale on nie jest jeszcze dla niego
          zbyt wazny. Mam swiadomosc, ze z czasem problemy beda narastac.Terapeutka do
          ktorej chodze jest przekonana, ze lepszy dla dziecka nawet rzadki , ale mily
          kontakt z ojcem, niz zaden. W zwiazku, ze sama ciagle nie mam zdania, mam te
          uwage w pamieci. Ja wiem, ze zakladajac, ze uloze sobie zycie z kims innym ,
          niech ten ojciec moze i znika, i bedzie ok. Ale jaki ja mam wplyw, czy w moim
          zyciu jeszcze pokocham i bede kochana? Przyklad samotnych matek jaki znam
          akurat nie jest w tym temacie budujacy. Ja jestem sama od roku, tez nic sie
          niedzieje. Nie mam kompeksow na tle wygladu, ale nie mam realnie gdzie kogos
          poznac, chyba ze jakis szczesliwy zbieg okolicznoscismile
          Ponadto wydaje mi sie, ze jesli ojciec musi placic, to trudniej i jemu i jego
          rodzinie wyrzucic dziecko ze swiadomosci. Ja bym sie za szczegolnie nie unosila
          honorem.
          • kassi_23 Re: tu nie ma latwej odpowiedzi 09.06.07, 18:04
            maria515_ ja jestem sama odkad zaszłam w ciaze,niby czasem ktos jest ale to
            tylko na chwile.Jakos nie idzie mi poznac kogos na stałe.I nie chce tez aby tak
            bylo ze ede przyprowadzac Kubie nowych wujków.najwazniejsze jest dla mnie
            jeszcze pobyc z Synkiem i isc do pracy.Reszta sama sie poukłada,o ile sie
            wogole poukłada.Tez nie wiem czy bede umiała zbudowac normalny zwiazek,czy ten
            ktos bedzie umiał kochac Synka mojego na tyle na ile ja bede tego wymagała.Moj
            Syn widuje ojca raz na 2-3 miechy i nie ma tutaj wiezi.Synek bawi sie dobrze
            ogolnie w otoczeniu facetów nie ma tutaj nic bardziej szczgolnego.Chowam go
            sama,nawet jesli bio bedzie zagladał do Nas to na moich warunkach.I on to wie,
            mysle ze godnosci ma tyle aby nie ingierowac w nasze zycie po tym jak nam
            odwinal numer.Pozdrawiam.
    • atrust Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 19:25
      Tyle razy juz na tym forum bylo napisane,ze alimenty sa dla dziecka.Jezeli ich
      nie chcesz,to powinnas chociaz zalozyc sprawe o ustalenie ojcostwa.
      Nie w smak Tobie zaklocac spokoj jego rodziny,a gdzie tu jest dobro Twego
      dziecka.Co mu odpowiesz kiedys,jak zada pytanie-kto jest moim tata?Chcesz zeby
      sie czulo gorsze niz inne dzieci?Wystarczy juz sam fakt,ze bedzie sie
      wychowywalo bez tegoz ojca,po co jeszcze ma przezywac i myslec kim jest jego
      biologiczny ojciec.
      Czytajac co niektore samotne mamy,dochodze do wniosku,ze one mysla tylko o
      sobie,o swojej wygodzie,honorze za nic majac dobro wlasnych dzieci.
      • kassi_23 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 19:38
        atrust_nie zgadzam sie z TObą. Moj dziecko ma alimenty od roku,kasy mi nie
        brakuje a alimenty bio placi po to aby miec pamiatke po "przygodzie" jak to on
        sie okreslił na początku.Matka ktora sama chowa dziecko a ojciec dupe wypina ma
        prawo patrzec na siebie. Mysle o swoim dziecku i wszystko co robie robie z
        mysla o nim ale nie bede mu opowiadac jaki to jego tata jest wspaniałomyslny ze
        placi na niego,łaski mi nie robi.Był czas ze chciałam zrezygnowac z alimentów
        ale wtedy to on wogole bedzie mial wygodna sytuacje.Te pieniadze naleza sie nie
        tylko synkwoi ale mi, za to ze musze go ogladac co jakis tam czas.
      • kasha44 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 21:02
        wiesz ja nie zamierzam ukrywac przed moim synkiem kto jest jego biologicznym
        ojcem. juz teraz ukladam sobie w mysli jak mu przedstawie cale te sprawe aby
        nie zniszczyc obrazu jego ojca w jego oczach a jednoczesnie nie obnizyc jego
        poczucia wlasnej wartosci. cala moja duma polega na braniu kasy poniewaz zawsze
        bylam osoba bardzo niezalezna i jak do tej pory daje sobie rade. Pracuje na 2
        etatach ale na szczescie mieszkam w kraju w ktorym pomoc nie jest tak kosztowna
        jak w Polsce. Moj syn przebywa ze mna 24 godziny na dobe i jesli nie jestem z
        nim to przynajmniej jestem w zasiegu wzroku. no i wlasnie napomnialam Ze
        mieszkam poza Polska, wiaze sie to z tym ze bede musiala pojechac do polski,
        zalozyc sprawe, zmusic go do badan.....nie wiem czy mam na to sile. Widzisz ja
        pochodze z rodziny w ktorej ojciec byl tym zlym i to ja namawialam mame do
        odejscia jako dziecko. Przeszlysmy razem z mama horror. Ojciec mojego synka nie
        jest zlym czlowiekiem. Mysle tylko ze jest strasznym tchorzem.tak wiec naprawde
        mam problem z decyzja czy powinnam zakladac te wszystkie sprawy i ciagac siebie
        i innych po sadach dla kasy ktorej moge nawet nie zobaczyc, ktora przydalaby
        sie na pewno mojemu synkowi ale jaka mam gwarancje ze facet sie nie wykreci?
        Piszesz o dobru dziecka. Jakie dobro ma dac mu papierek o ustaleniu ojcostwa
        skoro ojciec nie chce go nawet poznac?? Wysylalam zdjecia, kartki na swieta,
        proponowalam ugody i nic....brak jakiegokolwiek kontaktu. Kliknij na moja
        galerie a przekonasz sie jaki sliczny jest moj synek i wkurza mnie najbardziej
        to ze facet poprostu nas wydilitowal sobie z zycia! Sorry za chaos ale ten
        temat wciaz wywoluje silne emocje.
        Atrust, moj dzien zaczyna sie o 6 rano i konczy o 24, gotuje malemu a sama
        zjadam co mi wpadnie w reke, czasem nic przez caly dzien, cala moja uwaga
        skupona jest na dziecku....ty naprawde myslisz ze mysle tylko o sobie?
        • kassi_23 do autorki 09.06.07, 21:12
          cytuje : "Piszesz o dobru dziecka. Jakie dobro ma dac mu papierek o ustaleniu
          ojcostwa
          skoro ojciec nie chce go nawet poznac??
          " do kogo sa te slowa skierowane ?????
          napisze tez ze moj syn zostal tez uznany przez ojca w sadzie.To powinien byc
          wstyd dla ojca,przynajmiej dla bio mojego malego,nie miał czasu przez rok
          jechac do USC tylko na sprawie.Taki ojciec to zaden ojciec dla mnie.Owszem sa
          tacy którzy wspieraja matke,kochaja dziecko-pozazdroscic.Dla mnie teraz liczy
          sie godnosc,honor nie bede sie juz osmieszac a Synka wychowam jak bede
          potrafiła najlepiej.Czasy mamy takie ze nie pelna rodzina to zaden wstyd, wazne
          jak sie dziecko wychowa,ktos kiedys napisał ze nie liczy sie ilosc rodziców ale
          jakoscsmile Pozdrawiam
          • kasha44 Re: do autorki 09.06.07, 21:23
            nie wiem czy dobrze cie zrozumialam ale pisalam te opowiedz na slowa atrust.
            Zgadzam sie z toba, twoj poglad brzmi dla mnie bardzo sensownie. Jednak zadalam
            to pytanie na tym formu aby moc przeczytac rozne opinie i poznac rozne inne
            przypadki. Mam nadzieje ze bede mogla wyciagnac z tej dyskusji odpowiednie
            wnioski i podejme decyzje.
            Moj wyjazd do polski coraz bardziej sie zbliza.
            Ja sie wstydu nie boje, moj syn to zaden wstyd mam jednak opory tak jak ty
            przed osmieszaniem sie i zebraniem o to co sie mojemu dziecku nalezy....i nie
            mysle tu tylko o pieniadzach a wrecz przeciwnie. pozdrawiam smilea w jakim wieku
            jest twoje malenstwo?
            pozdrawiam smile
            • kassi_23 Re: do autorki 09.06.07, 21:26
              Synek skonczyl 2 latka .Masz racje na takim forum mozna pozbierac fajne rady.
              Ale decyzja i tak nalezy do Ciebie.Zycze Tobie powodzenia smile pzdr.
        • atrust Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 10.06.07, 00:42
          Wierze,ze starasz sie byc jak najlepsza matka.Jednak kazde dziecko zasluguje na
          to,zeby miec w akcie urodzenia dane swego ojca(chyba,ze bylby on morderca,wtedy
          faktycznie lepiej o nim zapomniec).
          Znam dziewczyne,ktora wlasnie nie ma danych swego ojca w dokumentach.Owszem
          matka podala jej jego dane,ale ona do dnia dzisiejszego nie wie czy ten
          mezczyzna jest na 100% jej ojcem.Nie zdajesz sobie sprawy jak ona to
          przezywa,mimo tego ze jest juz dorosla kobieta,mezatka,matka.Zawsze czula sie
          gorsza od innych dzieci.Wlasna matka zafundowala jej te przezycia.
          Moi rodzice tez sie rozwiedli kiedy bylam dzieckiem.Rzadko widywalam sie ze
          swoim ojcem.Uwazalam,ze nasze sytuacje byly podobne.Jednak to wlasnie ona
          zwrocila mi uwage,ze nasze losy w tym przypadku sa calkowicie rozne,bo ja znam
          swego ojca a ona moze sie tylko domyslac kto nim jest.
    • ddanna Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 21:24
      kasha, musisz sama podjąć decyzję, a przy tej decyzji kieruj się swoim sercem i
      intuicją. Oczywiście najlepiej dla dziecka kiedy chowa się w pełnej, zdrowej
      rodzinie. Ale tak sie zawsze się udaje. Ja też w ciąży odeszłam od ojca mojej
      córki. W sytuacji kiedy od ZAWSZE (dla dziecka) tata z wami nie mieszka dla
      dziecka to będzie sytuacja naturalna. Ja też martwiłam się jak to będzie znosić
      moja córka - a tym czasem to w ogóle nie był dla niej problem. Zawsze szczerze i
      zgodnie z prawdą odpowiadałam na jej pytania, oczywiście bez specjalnego
      tłumaczenia, odpowiednio do wieku, i jakoś to ma w głowie odpowiednio
      poukładane. Choć rzeczywiście - ona zna swego biologicznego (1 raz na 2-3 LATA
      się widują), być może to ma znaczenie.
      Czy będzie się czuł gorszy? Nie wiem, tyle jest obecnie dzieci wychowywanych
      tylko przez matki, że to raczej nie jest już problem.
      Jeśli chcesz żeby dziecko znało ojca, uważasz że tak będzie dla niego lepiej -
      to oczywiście ureguluj sprawy prawne. Alimenty zawsze Ci pomogą, bo honorem
      dziecka nie nakarmisz, ani ewentualnego rachunku w aptece nie zapłacisz.
      Byłam kiedyś u psycholog na konsultacji i po radę. I tak jak Ci już tutaj
      dziewczyna jedna pisała - wg. psychologa ważny jest jakikolwiek kontakt z ojcem,
      nawet kiepskim ojcem, i kiepski kontakt, ale jednak. Tak mi powiedziała - a
      argument,że to kiepski ojciec i nic nie ma jej do zaoferowania (w sensie
      emocjonalnym oczywiscie) zbiła bardzo prosto: prosze pani dzieci mają ojców w
      wiezieniu, morderców, gwalcicieli, i dzieci też kochają takich ojców, bo to ich
      ojciec jest. No więc bio mojej córy gwałcicielem ani mordercą nie jest (mam
      nadziejęsmile więc kiedy zadzwoni od czasu do czasu to pozwalam mu widywać się z
      córką, choć na wakacje w tamtym roku nie puścilam.
      Uczuciowo jest różnie - no w moim przypadku było, bo w tej chwili jestem juz po
      ślubie i mam drugie dziecko. Czasem było mi baaardzo dobrze, kiedy byłam sama, a
      czasem ryczałam w poduszkę, że jestem sama i nikt mnie nie kocha. Każda sytuacja
      ma swoje dobre i złe strony. Obecnie zdarza mi się tęsknić za stanem singlowym,
      I to w cale nie po kłótni z małżem. Zdarza mi się to mniej więcej równie często
      jak tęsknota za dobrym związkiem, kiedy byłam z córeczką sama. Tak że może taki
      moj psi uroksmile)
      A to że wpiszesz biologicznego ojca w papiery wcale nie znaczy, że on bedzie w
      Waszym życiu.
      A w kwestii formalnej: po co zakładać sprawę o ustalenie ojcostwa? Nie wystarczy
      sprawa o alimenty? Albo się zgodzi, czyli automatycznie uzna dziecko, albo się
      wyprze, sąd zleci badania i alimenty zasądzi, a on jeszcze zapłaci za badania i
      całą resztę. Czy on wiedział że jestes z nim w ciaży? Jak się zachowywał
      względem Ciebie? No i uważaj na te prawa rodzicielskie - rzeczywiście taki tatuś
      potrafi skomplikować życie w najmniej odpowiednim momencie. No i pomyśl nad
      nazwiskiem - moja córka ma moje, choć jest uznanym dzieckiem. Ja uparłam się na
      moje nazwisko, ponieważ wiedziałam, że to ja będę z dzieckiem na co dzień, w
      przedszkolu i na wywiadówkach.
      AAAAAAAAAAAle się rozpisałamsmile) pozdrawiam
      Danka
      • kassi_23 ddanna 09.06.07, 21:48
        wiesz co,jak sie zaklada sprawe o alimenty to samo w to wchodza prawa
        rodzicielskie,nie ma czegos takiego jak alimenty od ojca i nie miałby
        praw.Chyba ze matka potem sprawe zalozy i ograniczy,ale to nie łatwa
        sztuka.Kasha nie miałaby problemu z tym, bo bio dziecka ma drugie zycie nie
        interesowalby sie dzieckiem ,ma drugie swoje.Wtedy ona moze miec alimenty ale
        moze pozbawic bio praw.Tak sie tylko wtraciłam wink z tymi ojcami to jednak masz
        racje,kazdy zwyrodnialy rodzic to jednak rodzic.Moj synek ma nazwisko moje zeby
        zadnych problemów nie bylo.Kasha chciałabys aby twoje dziecko miało nazwisko
        ojca ???????
        • kasha44 Re: ddanna 09.06.07, 21:54
          nie no cos ty!!!!!! moje jest ladniejsze smile)))
          to taki zart bo troszke nastroj mi sie dzieki wam poprawil smile
          no wlasnie pisalam ze niby mozna zalozyc sprawe o alimenty z jednoczesnym
          wnioskiem o ograniczenie praw rodzicielskich jako ze bio sie do tej pory
          synkiem nie interesowal. Ja sprawowalabym pelna wladze rodzicielska. nie wiem
          jednak jak to wyglada w praktyce....moze faktycznie jest ciezko jak mowisz.
          • kassi_23 Re: ddanna 09.06.07, 22:02
            mozesz sie prawnika poradzic, ale ty masz dobre podstawy do tego aby mu
            ograniczyc prawa.hehhe a ja i bio synka mamy takie same nazwisko(przypadek) ale
            i tak synek ma moje K a nie ojca K.Tak wyszło smile
            czyli mozesz starac sie o alimenty, z tym ze mozesz sprawowac sama władze
            rodzicielskie- to by bylo bardzo dobre.Ty chowałabys dziecinke abio by łozył bo
            łaski nie robi smile Widzisz,jest wyjscie,glowa do góry smile
            • kasha44 Re: ddanna 09.06.07, 22:07
              wiesz boje sie tylko ze on ma wlasna dzialalnosc i ze uda mu sie uniknac
              placenia jesli juz sie na to zdecyduje. slyszalam ze strasznie kombinuja.....
              hmmmm mam nad czym sie zastanawiac. zobacze czy bedzie jakis odzew na moj list
              wyslany do niego poczta.
              dla rozluznienia zalaczam link do naszej galerii abysmy sie lepiej mogly
              poznacmsmile
              pozdrawiam
              fotoforum.gazeta.pl/5,2,kasha44.html
              • kassi_23 do autorki 09.06.07, 22:14
                jezeli trafisz na taka sedzine lub sedziego jak my mamy nie wywinie sie,dobro
                kobiety jest u nas najwazniejsze.Wiesz mozesz sie poradzic i wtedy bedziesz
                wiedziala czy jest sens startowac i co zyszkasz a co nie.Są tak rozne sytuacje
                w zyciu ze nie masz sie czego obawiac.Pozatym super foteczki,synek swietny i
                niech ojciec głupi żaluje-maluch jak malowany smile
                jak jetam umiesciłas??? mozesz tak nie w temcie ? tez bym tak chciała smile
                • kasha44 Re: do autorki 09.06.07, 22:23
                  o matko skad ja moge wiedziec na jakiego sedziego trafie. martwie sie tez tym
                  ze jak zaloze sprawe to moze sie to wlec w nieskonczonosc a ja moge w polsce
                  zostac tylko 2 tygodnie...wiem ze na badaniach musze byc, kolejne sprawy moga
                  juz byc przez pelnomocnika....masz racje. zycie pisze takie scenariusze ze
                  szkoda tracic czas na ich kreaowanie w swojej glowie. czas pokaze.
                  a zdjecia wrzucasz na Fotoforum/ nasze dzieci.
                  dzieki wielkie za dobre slowo ! smile
                  • kassi_23 Re: do autorki 09.06.07, 22:34
                    sprawa zajmie napewno troche czasu.Za nim zlozysz czekasz 3 tygodnie na
                    rozprawe.
      • kasha44 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 21:49
        super ze sie tak rozpisalas. wlasnie tego mi potrzeba. jestem zahlanna na
        czyjes historie bo to daje mi lepszy wglad w moj problem.
        Facet wypial sie juz na poczatku ciazy, tzn najpierw sie ucieszyl a 3 dni
        pozniej totalna zmiana. ja sama bylam tak przerazona swoja sytuacja ze nie
        mialam sily na sciganie go. Kiedy baylm na terapii na depresje poporodowa to
        terapeutka mowila mi w kwestii ojca tak samo jednak ja wciaz nie jestem
        przekonana.
        Natomiast Pani prawnik powiedziala ze powinnam najpierw dogadac sie poza sadem
        a jesli to nie poskutkuje to wtedy zalozyc sprawe o uznanie, alimenty i
        jednoczesnie ograniczenie praw rodzicielskich. Sugerwala tez wniesienie o zwrot
        czesci kosztow porodu i ciazy. wiesz wyslalam do niego list, juz nie e-mail, i
        mam nadzieje ze sie czlowiek zreflektuje. wiesz co mnie najbardziej wkurza? jak
        mozna spokojnie klasc sie spac co wieczor wiedzac ze gdzies na swiecie zyje
        sobie maly ludzik ktory jest twoja czescia?!
        Co do tesknot to zawsze chcemy tego czego nie mamy smile ale mam nadzieje ze
        dobrze trwfilas i jestes szczesliwa. twoja historia dala mi troche nadziei
        ktorej mi czasem zaczyna brakowac, bo wszystkie wiemy jak trudno spotkac kogos
        nowego jesli cale zycie wypelnia nam praca i dziecko!
        Pozdrawiam goraco! smile
        • kassi_23 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 09.06.07, 22:50
          i ja wkleje zdjecie Synka smile
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,kassi_23.html
          • kasha44 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 10.06.07, 12:14
            wow! widze ze maly globtroter ci rosnie smile)
            moj dopiero stawia pierwsze kroki ale juz wszedzie "wpycha nos" smile
            wiesz wlasnie zastanawialam sie i chyba doszlam do wniosku ze zostawie te
            sytuacje tak jak jest. Nie bede wnosic o alimenty ani o ustalenie ojcostwa. Nic
            na sile, koniec koncem to jego strata ze nie bierze udzialu w zyciu tak
            wspanialego dziecka jakim jest moj maly. Nie bede tez ukrywac przed synem kto
            jest jego bio. Mam zdjecia i jakos mu to wytlumacze zeby nie uszkodzic jego
            psychiki. A jak dorosnie i bedzie chcial go odnalezc to mu pomoge.
            Z kasa jakos sobie daje rade, pracuje na dwa etaty i z jednej pensji splacam
            udzial w firmie. Za 7 miesiecy bede juz wspolwlascicielka i jak dalej bede
            pracowac to bede miala 2 pensje. Wiec mam nadzieje ze kasy nam nie zabraknie.
            Za 500 zlotych nie przehandluje naszego spokoju. Pal to licho! A bio niech
            sobie zyje szczesliwie i mam nadzieje ze bedzie ok dla swojej nowej zony i
            dziecka. Tak jak wspomnialam, koniec koncem to jego strata nie przeliczalna na
            pieniadze! Pozdrawiam goraco ze slonecznego Egiptu!
            • kassi_23 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 10.06.07, 12:47
              egipt ????---pozazdroscic tylko smilewiesz co,na takie sprawy o alimenty i uznanie
              masz jeszcze czas,w przyszlosci i tez mozeszt to zrobic, a moze cos jeszcze
              ulegnie zmianie,moze poznasz kogos kto zaadoptuje twojego SYnka i bedzie dobrym
              ojcem.Masz racje,rozmowa z dzieckiem jest najwazniejsza.Pozdrawiam
    • ddanna :)) 11.06.07, 00:41
      pozdrawiam,
      gratuluję dokonanego wyboru
      Danka
      • kasha44 Re: :)) 11.06.07, 15:21
        Dziekuje Danusiu serdecznie! mam nadzieje ze bede miala takie szczescie jak ty
        i spotkam kogos wartosciowego kto da radosc nie tylko mnie ale i Philipowismile
        tego samego zycze wszystkim tutaj zgromadzonym smile nawet zatwardzialym
        singilekom do ktorych i ja naleze ale powoli sie wylamuje hihihihi
        pozdrawiam goraco
        Kasia i Philip
    • bea53 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 11.06.07, 15:54
      Moim zdaniem powinnas załozyc sprawę o ustalenie ojcostwa i alimenty.
      Raz ze dziecko powinno znac swoją tożsamosc i wiedziec kto jest jego ojcem i
      miec to zapisane w akcie urodzenia.
      Dwa-pieniadze dziecku sie nalezą teraz masz pieniadze jutro moze nie być, mozesz
      je odłozyc na polise dla dziecka i to zawsze coś, honor nic nie ma do tego, to
      pieniądze dziecka!
      po trzecie facetowi tylko ułatiasz ucieczke i brak konsekwencji, niech poniesie
      chociaz pieniezne konsekwencje co miesiąc nawet 500zł niech stanie przed sądem
      spojrzy w twarz sędzinie i Tobie..a tak nikt nic nie wie, tym razem się upiekło
      to zostawie nastepne
      Inna sprawa dobrze zeby Twoje dziecko jednak wiedziało ze ma ojca, czasem
      nieoczekiwanie dobrze wiedziec kto to jest, widzialam w tvn opowiesc jak
      odnalazł się ojciec biologiczny i był dawcą szpiku dla corki i dzieki temu
      przezyła..odpukać puk puk takie historie ale spokrewniony materiał genetyczny o
      ile jest z nim kontakt czasem sie przydaje....


      • kasha44 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 11.06.07, 16:43
        witam i dziekuje za odpowiedz na moj post.
        tak jak wczesniej pisalam, moj syn bedzie wiedzial kto jest jego biologicznym
        ojcem, zobaczy zdjecia i wszystkie szczegoly. jednak nie zamierzam wytaczac
        sprawy ani o uznanie ani o alimenty. wierz mi lub nie ale dzieki roznym opiniom
        doszlam do wniosku ze moj syn tego na razie nie potrzebuje. Kiedy przyjdzie
        taki moment ze bedzie sam chcial to tak jak pisalam pomoge mu go namierzyc i
        zobie to o co poprosi mnie moj syn. zaufaj mi, probowalam nawiazac kontakt,
        wysylalam zdjecia, maile smsy i nic. a pieniadze.....no coz jakos sobie damy
        rade. (w nawiasie powiem ze ustawilam Philipa dzieki dobremu doborowi rodzicow
        chrzestnych i jak by mi sie cos stalo, nie daj boze, to mam pewnosc ze niczego
        razem z wielka miloscia mu nie zabraknie) mimo wszystkio dziekuje Ci oraz
        pozostalym forumowiczkom za cenne opinie. ta wymiana doswiadczen pozwolila mi
        na spojrzenie na moja sytuacje z roznych perspektyw i bylo to dla mnie cenne
        doswiadczenie. pozdrawiam cieplo smile
        • kassi_23 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 11.06.07, 20:53
          Kasha44 widze ze juz podjelas decyzje,jak narazie mysle ze sluszna smile ale
          fakt,bio twojego synka ma bardzo wygodna sytuacje,ominie go konsekwencja
          płacenia.No ale to twój wybór,pozdrawiam ciebie i Synka !
    • jkl13 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 12.06.07, 12:49
      Ja jednak namawiałabym cię, abyś złożyła wniosek o ustalenie ojcostwa i
      alimenty.
      Ustalenie ojcostwa nie wiąże się z nabyciem władzy rodzicielskiej.
      Jeżeli "tatuś" takiego wniosku przed sądem nie złoży, to Sąd nie przyzna mu tej
      władzy. Jeśli zaś taki wniosek złoży, to ty też masz prawo przedstawić
      sytuację, że nie interesuje się dzieckiem, nigdy go nie widział, nie zna go,
      więc władza rodzicielska mu się nie należy.
      Jeśli masz dobrą sytuację materialną, to przyznane alimenty możesz wpłacać na
      lokatę, którą za kilkanaście lat lub w razie pogorszenia się sytuacji mogłabyś
      przeznaczyć na potrzeby dziecka. Byłaby to taka forma rekompensaty od ojca, na
      pewno kiedyś sie przyda. W takich sprawach nie warto unosić się fałszywym
      honorem , bo w ten sposób można tylko dziecku zaszkodzić. Musisz myśleć nie o
      swojej urażonej dumie, ale o dziecku i o tym, by jego ojciec choć finansowo mu
      się przysłużył. Po kilkunastu latach na koncie dziecka uzbiera się całkiem
      niezła sumka, która pomoże mu w starcie w dorosłe życie (np. jako zapłata
      czesnego za studia czy rata za własne mieszkanie).

      A samo ustalenie ojcostwa nie spowoduje, że nagle ojciec zainteresuje się
      dzieckiem i będzie ingerował w jego życie. I tak kiedyś będziesz musiała
      powiedzieć dziecku prawdę o jego ojcu, niezależnie od tego, czy wniesiesz
      sprawę o ustalenie ojcostwa, czy nie. Więc skoro na tym można tylko skorzystać,
      to niewarto z tego rezygnować.
      Powodzenia
      • kasha44 Re: ojciec ktrego nie ma...a ma byc? 13.06.07, 09:17
        hmmmmm masz racje jednak wierz mi to juz nie duma i honor. Te pogrzebalam
        piszac do niego maile, list i sms. Chyba jestem zbyt zmeczona codziennym zyciem
        i nie mam ani sily ani ochoty na tego typu przejscia czy historie...
        czytasz w moich myslach, ewentualna pomoc od niego chcialam ulokowac jako
        polise na nauke dla syna ale coz, facet nie ma elemntarnych odrochow
        przyzwoitosci to czego sie spodziewac po nim jak zaczne drazyc sprawe w sadzie?
        moze sie i boje...sama juz nie wiem....na razie zostawie ten temat tak jak
        jest. czas pokaze.smile dziekuje za udzialsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja