galateja
13.06.07, 19:53
Dzis rano pdczas gdy ja biegam starajac sie wrzucic wszystko co potrzebne
(albo i nie) do torebki moj synek mowi: tesknie za tatusiem (tatus od 2 lat
mieszka w Londynie), a ty? Tak synku tesknie. Synek ciagnie dalej: chcialbym
pojechac do niego kiedy znow polecimy do tatusia? (Mielismy bilety na 21
czerwca ale tatus oswiadzcyl po tygodniowych przemysleniach ze nasze
malzenstwo nie ma sensu, wiec te bilety moge sobie wsadzic.)Ja odpowiadam ze
narazie tatus pracuje i nie ma czasu. Synek mysli i zadaje najgorsze pytanie
tego ranka: mamusie czy wy sie rozwodzicie????????????????? Wcina mnie w
fotel. Zaciskam oczy i zeby i po chwili mowie spokojnym glosem: nie skarbie
nie rozwodzimy sie, wszystko jest dobrze.
Trzy godziny pozniej dzwonie do sadu - pierwsza rozprawa rozwodowa 17 lipca.