Pozew o rozwód

15.06.07, 09:18
Słuchajcie, jeżeli chcę się rozwieść z mężem, z jego winy, to czy lepiej
jeżeli ja pierwsza złożę pozew, czy poczekać, aż on to zrobi?
Może wiecie jak patrzy na to Sąd?

I czy wogóle którejś z Was udało sie w sądzie udowodnić winę męża? Czy lepiej
rozejść sie bez orzekania o winie?

A i on już po deklaracji, że nie chce być ze mną i wyprowadzce z domu znalazł
sobie inną panią (bardzo szybko), co uniemożliwiło nam jakiekolwiek próby
ratowania zwiazku, czy to będzie dowód w Sądzie przeciwko niemu?
    • blanka110 Re: Pozew o rozwód 15.06.07, 09:29
      oczywiscie, bedzie miał przepeiprzone. podawaj o rozwód, szczaj na niego z góry!
    • triss_merigold6 Re: Pozew o rozwód 15.06.07, 09:33
      Może zaczekaj aż emocje opadną? Jeśli zależy Ci na alimentach dla siebie to
      oczywiście wnoś pozew o rozwód z winy męża. Jeśli nie to zastanów się czy
      potrzebujesz omawiania na sali sądowej intymnych szczegółów pożycia, świadków,
      dowodów.
      Ten facet nadal jest ojcem Twojego dziecka. Nadal będziesz musiała się z nim
      kontaktować w sprawach dziecięcych. Być może będziecie razem - jako rodzice -
      uczestniczyć w ważnych dla dziecka uroczystościach, świętach etc. Parszywa
      przeprawa rozwodowa komunikacji wam nie ułatwi z pewnością.
      • mrowka221 Re: Pozew o rozwód 15.06.07, 09:46
        No właśnie nie wiem, jakie wynikają z tego korzyści, alimentów na siebie nie
        chcę, ale nie wiem, czy to nie będzie wpływało korzystnie na wysokość alimentów
        dla dziecka.

        Ktoś mi podpowiedział, że jak on już założy nową rodzine z tamtą kobietą, a ja
        będę miała rozwod bez orzekania o winie, to zawsze ja i moje dziecko będziemy
        na przegranej pozycji. Tzn. on może na przykład ubiegać się o zmniejszenie
        alimentów, bo ma juz nową rodzinę na utrzymaniu itp.
        • triss_merigold6 Re: Pozew o rozwód 15.06.07, 09:51
          Na wysokość alimentów na dziecko orzeczenie o winie nie wpływa.
          Jeśli założy nową rodzinę i będzie miał nowe dziecko to może złożyć wniosek o
          zmniejszenie alimentów ze względu na zmianę sytuacji życiowej a Ty możesz
          odpowiedzieć apelacją i sąd wcale nie musi przychylić się do jego wniosku. Dość
          często sądy uznają, że decyzje prokreacyjne w nowym związku nie mogą rzutować
          negatywnie na finanse starszego dziecka/dzieci. Sporo zależy od
          zarobków/mozliwości zarobkowych neksi.
          To wszystko jest bardzo indywidualne i orzeczenie o winie nie ma wpływu na
          dalsze regulacje finansowe.
          BTW zakładając, że Twój eks ponownie założy rodzinę to IMO lepiej, żeby wasze
          wspólne dziecko było z tą rodziną zaprzyjaźnione, odwiedzało, czuło się dobrze,
          było akceptowane a nie przekazywane jak paczka na 2 godziny spaceru z tatusiem.
        • christine.p Re: Pozew o rozwód 17.06.07, 12:23
          Nie słuchaj takich bzdur, że on wystąpi o obniżenie alimentów na dziecko, tylko złóż pozew rozwodowy, z winy męża, prosząc w piśmie o zabezpieczenie alimentów na czas trwania procesu. Wysokość alimentów zawsze podaje się nieco wyższą, niż by sie chciało otrzymywać, bo sąd zwykle obniża podaną kwotę.

          A co to znaczy, że będziesz na przegranej pozycji?
          Według mnie będziesz na przegranej pozycji, gdy przeprowadzisz rozwód bez orzekania o winie. Myślę, że on ciebie tylko tak straszy, żeby cię ogłupić i sklonić do ułatwienia mu pozbycia się większej odpowiedzialności, jaką poniesie po orzeczeniu "wyłącznej jego winy" (bo tak powinnaś napisać w pozwie rozwodowym).

          Nie daj się zastraszyć, ani ogłupić!
          • alexolo bravo!!! 17.06.07, 18:50
      • triss_merigold6 Aha, jeszcze 15.06.07, 09:46
        Poczytaj sobie to co pisze na forum o życiu rodzinnym psycholog Justyna
        Dąbrowska. Oczywiście możesz udowodnić, że eks to świnia i w ogóle dno nie
        człowiek ale zostaje kwestia relacji ojca z dzieckiem. Dla Ciebie ten pan nie
        był odpowiednim partnerem ale dla dziecka jest ojcem i to chyba całkiem
        przyzwoitym. Dla dobra dziecka lepiej powściągnąć urażoną ambicję, zazdrość,
        rozgoryczenie i przynajmniej próbować ułożyć sobie z eksem poprawne kontakty.
        • annakate Re: Aha, jeszcze 16.06.07, 17:28
          Lepsza zła zgoda niż dobra wojna.
          Rozumiem cie na płaszczyźnie emocjonalnej, że to jakos lżej jak można rodzinie
          pokazać - o proszę, to z jego winy, w wyroku napisane! Ale w praktyce znaczenie
          tego orzeczenia jest niewielkie (tylko przy alimentacji pomiędzy małżonakmi)a
          zwykle czyni proces o rozwód długim i niemiłym. Warto?
          • alexolo BZDURY!!!!!!!! 16.06.07, 21:39
            jesli wina jest oczywista ... i sa moralne podstawy do orzekania o
            winie,,,, zawsze warto!!!!!!
            orzeczenie winy..exa ma sie nijak do stosunków ojciec dziecko....
            jak tato naprawde kocha i mu zalezy ( i matka bedzie
            przychylna....)wieź ojca z dzieckiem nie bedzie zachwiana!!!!!!

            orzeczenie winy exa z materialnych punktów widzenia ...faktycznie daje
            ci mozliwość ubiegania ci sie w przyszłosci o alimenty na ciebie

            ( wszyscy to podkreslaja jak by to było najważniejsze...i dla
            niejtórych jest)
            a ja widze inne aspekty materialne zwiazane z orzeczeniem winy exa...które
            moga rzutowac materialnie w przyzszłosci na dziecko!!!!( w moim przypadku)
            dzieki orzeczeniu winy .i przytoczonym dowodom ..zabezpieczyłam siebie i
            dziecko przed finansowa drapieznoscia exa

            ja wykorzystałam moralne prawo do publicznego wtrazenia sprzeciwu i
            braku akceptacji braku odpowiedzialnosci i bezdusznosci exa ...przede
            wszystkim dla siebie ..potrzebowałam tej sprawy...i prania brudów(
            brudów exa!!!) bolało ale było warto!!!!
            orzeczenie winy męza było dla mnie ważne bo wazna była dla mnie
            rodzina która sponiewierał

            hm co do twojej sprawy....jeśli jemu uda sie udowodnic ż e związał sie
            z nexia po ustaniu wiezi z toba ....... jego zwiazek nie moze byc
            przyczyna rozpadu twego małżeństwa.!!!zalezy z czym do śądu pójdziesz

            powiem tak ...jesli facet nie pił ...nie bił...pracował..łożył na dom,
            nie zdradzał ( jak był z toba ) trudno mu bedzie udowodnic wine....
            • alexolo Re: BZDURY!!!!!!!! cdn 16.06.07, 21:43
              OCZYWISCIE to moje skromne zdanie...którego bede bronić jak lwica hihih


            • mephostophiles Re: BZDURY!!!!!!!! 17.06.07, 05:14
              hm co do twojej sprawy....jeśli jemu uda sie udowodnic ż e związał si
              > e
              > z nexia po ustaniu wiezi z toba ....... jego zwiazek nie moze byc
              > przyczyna rozpadu twego małżeństwa.!!!zalezy z czym do śądu pójdziesz


              Zona kochala ? - deklaruje ze kochala, co wiecej - kocha dalej, moze odkocha
              sie dopiero w trakcie sprawy; facet porzucil rodzine ? - porzucil i zamieszkal
              z inna; wystapil wczesniej o rozwod ? - nie. Moim zdaniem zona sklada o rozwod
              z jego winy i facet ma przegrane.

              co do reszty zgadzam sie z triss_m i annakate, gra nie warta swieczki.
              • alexolo Re: BZDURY!!!!!!!!reeeeeeeeee 17.06.07, 09:09
                powiem tak z doswiadczenia wiem że to zalezy od interpretacji ...sedziego
                ... sedzina starej daty w czasie jednej ze spraw ...na której
                starałam sie przeforsować dopuszczenie dowodów z nagrań i zeznań
                detektywa...
                powiedziała mi wprost że te dowody mi nic nie daja ...ponieważ nie
                wykazałam (jeszcze wówczas) związku miedzy rozpadem mojego małżeństwa a
                nowego związku męza!!!!!!!!!!!!

                na szczeście pod koniec sprawy zmieniono mi sedzine!!!! a ta miała
                pogląd taki jjak ty!!!!
                nie ma prawa powstac nowy związek jeśli małżeństwo formalnie istnieje....

                ja dobrze trafiłam ...ale jest wielu sędziów którzy uznaja pierwszą
                obcje....
                • natasza39 Re: BZDURY!!!!!!!!reeeeeeeeee 17.06.07, 11:33
                  alexolo napisała:

                  > powiem tak z doswiadczenia wiem że to zalezy od interpretacji ...sedz
                  > iego
                  > ... sedzina starej daty w czasie jednej ze spraw ...na której
                  > starałam sie przeforsować dopuszczenie dowodów z nagrań i zeznań
                  > detektywa...
                  > powiedziała mi wprost że te dowody mi nic nie daja ...ponieważ nie
                  > wykazałam (jeszcze wówczas) związku miedzy rozpadem mojego małżeństwa a
                  > nowego związku męza!!!!!!!!!!!!

                  I słusznie Cię pytała, bo takie jest orzecznictwo SN.
                  Abstrahując od Twojej i autorki watku sytuacji, trudno sobie wyobrazić, ze
                  przyczyna bezposrednia rozpadu małzeństwa jest osoba trzecia, skoro to
                  małzeństwo nie prowadzi od dawna wspólnego gospodarstwa, nie prowadza razem od
                  lat pozycia. etc.
                  Trudno bowiem wmawiac komuś, że małżeństwo jet skoro zyja na dwóch półkulach
                  albo nawet w innych miastach i od lat się nie widuja.
                  Dlatego słusznie pytała Cię owa sędzina o to czy nastapił i kiedy nastąpił ów
                  trwały rozkład.


                  >
                  > na szczeście pod koniec sprawy zmieniono mi sedzine!!!! a ta miała
                  > pogląd taki jjak ty!!!!
                  > nie ma prawa powstac nowy związek jeśli małżeństwo formalnie istnieje.
                  > ...

                  z tego co opisałaś, to Twój ex poległ nawet nie na tym argumencie, ale przede
                  wszystkim na tym, ze udowodniłaś mu, ze kłamał.
                  Kłamał w kazdej sprawie i wogóle to co mówił w sadzie dyskredytowało go na wejściu.


                  > ja dobrze trafiłam ...ale jest wielu sędziów którzy uznaja pierwszą
                  > obcje....

                  Uznają to zgodnie z wykładnia SN o czym wyżej pisze.
                  I gdyby Twój małzonek potrafił bezspornie udowodnic w sadzie, ze wasze pozycie
                  zakończylo się lat temu 5, a on ma nowa babe od roku, to napewno bys nie wygrała.
                  Ty mu odowodniłaś, ze prowadził gierki na dwa fronty, zgadza się?

                • mephostophiles Re: BZDURY!!!!!!!!reeeeeeeeee 17.06.07, 17:04
                  > powiem tak z doswiadczenia wiem że to zalezy od interpretacji ...sedz
                  > iego


                  Tu nie chodzi o wlasne doswiadczenia, czy o tego lub tamtego sedziego Sadu
                  Okregowego, ktorego wyrok i tak moze zostac skorygowany w Sadzie Apelacyjnym.

                  Oto troche statystyk Ministerstwa Sprawiedliwosci:

                  www.ms.gov.pl/statystyki/stat_rozwody_2004.pdf
                  Z wykresu nr 3, slupek piaty wynika, ze w okolo 77 % rozwodow w 2004 r. z
                  orzekaniem o winie, gdzie byly wspolne maloletnie dzieci zakonczylo sie
                  orzeczeniem o winie meza, 8 % z winy zony - reszta z winy obojga stron, chociaz
                  tendencja w ciagu ostatnich lat powoli spada.

                  W polaczeniu z opisem sytuacji przedstawionym przez autorke watku w tym
                  momencie wg mnie facet przy orzeczeniu o winie na jakies 90 % przegra sprawe i
                  ma jakies 10 % ze "wykreci" to na wine z obu stron.
                  • mephostophiles Re: BZDURY!!!!!!!!reeeeeeeeee 17.06.07, 17:24
                    Jeszcze jedno spostrzezenie - to ciekawe, ze orzeczenie o winie niby nie
                    ma decydujacego wplywu na to ktoremu z rodzicow powierzyc piecze na dzieckiem,
                    ale z wykresu nr 5 wspomnianego raportu wynika, ze panom ktorzy udowodnili wine
                    zonie sad czesciej powierzal dzieci niz matkom. Twardzi goscie. Coz, teraz
                    zaluje ze sam zwatpilem i nie pociagnalem tego do konca.
              • jowita771 Re: BZDURY!!!!!!!! 17.06.07, 17:46
                mephostophiles napisał:

                > Moim zdaniem zona sklada o rozwod
                > z jego winy i facet ma przegrane.

                nie zgadzam się, różnie to bywa.
                Autorko wątku, nie jestem pewna, czy to Twoje posty czytałam na innym forum,
                ale w takiej sytuacji nie będzie Ci łatwo udowodnić winy.
            • natasza39 Re: BZDURY!!!!!!!! 17.06.07, 11:21
              Szczerze powiedziawszy alexolo, to w Twoim przypadku ex bardzo ułatwił Ci
              zadanie o "orzekaniu" bo sam się wyłożył jak na tacy.
              Z Twoich opisów sadząc to zachowywał się w sądzie jak debil.
              Szczytem jego "dania ciała" był wniosek o samoograniczenie praw rodzicielskich.
              Trudno liczyć na to, że każdy się tak debilnie zachowa.
              Osobiście uważam, że o "uznanie winy" powinny walczyć wyłącznie te kobiety,
              które chcą później alimenty na siebie.
              W przeciwnym wypadku szkoda nerwów. Lepiej sie dogadać.
              Po co taki papier? żeby machać nim każdemu, kto ma watpliwości?
              Każda i tak najlepiej wie jak było naprawdę. Potwierdzenie tego w sądzie kosztem
              własnych nerwów?
              Wybór nalezy oczywiście do kazdej która o to walczy.
              JA osobiście uważam, ze dla samej satysfakcji nie warto, bo to satysfakcja zadna.
              • alexolo Re: BZDURY!!!!!!!! 17.06.07, 18:47
                ja właśnie dobrze wiem jak było... i dla tego satysfakcja u mnie
                wielka!!!
                a o alimenty od niego w zyciu n ie wystapie( chyba ż e choroba
                starszna zmozy)
                papier...potrzebny...podnosi na duchu...sprawia satysfakcje i otwiera (
                pomaga otworzyc ) różne mozliwości ...jednoczesnie bedzie hamował
                zapedy exa
                ..nerwy????? przed obrona pracy m. tez sie bałam i miałam ogromne
                nerwy..... ale posdzłam i zdałam!!!!!
                moje zycie i zycie w rodzinie było dla mnie ważne...ex mimo
                zapewnień i obietnic ..wszystko niszczył... to było moje VETO!!!!!!
                • natasza39 Re: BZDURY!!!!!!!! 17.06.07, 19:33
                  alexolo napisała:

                  > ..nerwy????? przed obrona pracy m. tez sie bałam i miałam ogromne
                  > nerwy..... ale posdzłam i zdałam!!!!!

                  Wiesz egzaminu chyba nie można z tym stresem porównać.
                  Dochodzą jeszcze inne rzeczy, jak chociażby fakt, ze czasem nawet na tej
                  rozprawie nie za bardzo chce sie go oglądać.
                  Kazdy przypadek jest inny i kazdy musi sam wiedzieć, czy to wytrzyma i czy
                  czasem nie woli raz się spotkać, góra dwa razy i po sprawie, a nie siedzieć
                  godzinami w sadzie, patrzeć na niego i wysłuchiwać często kłamstw świadków na
                  swój temat.


                  > papier...potrzebny...podnosi na duchu...sprawia satysfakcje i otwiera (
                  > pomaga otworzyc ) różne mozliwości ...jednoczesnie bedzie hamował
                  > zapedy exa

                  JAk mogłabyś rozwinąć ta myśl. Oczywiście jeśli nie chcesz ubiegać się o
                  alimenty na siebie, to:

                  Jakie drzwi może Ci ów "papier" otworzyć?
                  Jakie "zapędy" ewentualne "papier" moze zahamować (poza możliwością alimentacji
                  exa, praktycznie niemożliwej w przypadku facetów)?
                  Jakie możliwości (poza alimentami na siebie samą) daje ów "papier" exi?

                  Autentycznie nie wiem i ciekawa jestem.


                  • alexolo DLA CZEGO warto... 17.06.07, 21:29
                    - satysfakcja, zadowolenie i aspekt moralny i społeczny!!!
                    - znaczne podniesienie swojej własnej samooceny, we własnych i cudzych
                    oczach( za wytrwałosc ... odwage...determinacje ..mimo tlącego sie jeszcze
                    uczucia....(i chyba tylko to bolało...miłosc i nadzieja ...która z każda
                    sprawa była co raz mniejsza!!!)
                    - zwrot kosztów sadowych!!
                    - moż e mieć to znaczenie dla potencjalnego przyszłego partnera
                    (np w biurze matrymonialnym ..klienci pytaja w jakich okolicznosciach
                    doszło do wyroku rozwodowego ( wraz z kol. prowadze takie biuro)
                    - ewentualne alimenty na siebie w przypadku "niemocy"
                    - lepszy start i duży ...ogromny plus w sprawie unieeważnienia slubu
                    koscielnego
                    - obecne wysokie alimenty jak dla bezrobotnego..( w trakcje sprawy
                    udowodniono iż ex nie moze sie zasłaniac wyimaginowana choroba ...i
                    mimo podstawówki ... posiada fach który daje mu możliwości wysokich
                    zarobków
                    ( tu niestety był potrzebny sztab swiadków...i dokumenty, które ujżały
                    swiatło dzienne tylko dzieki sprawie i interwencji sadu)
                    - maz poczatkowo wniósł o ogranoiczenie sobie praw rodzicielskich...w
                    połowie procesu zmienił zdanie twierdzac że go do tego zmusiałam...
                    w trakcie rozprawy dzieki swiadkom... dowodom i dedektywowi pokazałam
                    sedzinie z e ex nie jest odpowiedzialnym.. troskliwym rodzicem.. i
                    ograniczenie praw ojcu wyjdzie na zdrowie dziecku( jednoczesnie widzenia
                    ustallismy :krócej ale czesciej!!!!
                    -
                    orzeczenie winy i uzasadnienie wyroku jak i wszelkie dokumenty zebrane
                    przez sad ( a wczesniej mi niedostepne) wykazują iż ex świadomie i
                    z rozmysłem porzucał prace...zupełnbie nie troszcząć sie o byt rodziny
                    ANI O WłASNE ZABEZPIECZENIE EMERYTURY!!!!! EX MA 36 LAT I 2 LATA
                    PRACOWAł NA EMERYTURE. powyzsze fakty beda dla niego znaczaca
                    przeszkoda w ubieganiu sie w przyszłosci o roszczenia alimentacyjne na
                    siebie od mojego syna!!!!!!!!!!

                    bbb zalezało mi aby wszystkie te sprawy taaak dla mnie wazne
                    próbowac zamknać w jednym procesie!!!!!

                    pewnie jest wiele innych powodów dla których warto...!!!!
                    jeszcze troche pocierpiec i sie przemeczyc
                    a to z e ex kłamał i mówił starszne rzeczy pomogło mi w detoxie od
                    jego osoby!!!
                    • natasza39 Alexolo. 17.06.07, 22:13
                      z wszystkich przytoczonych w poście argumentów przekonuje mnie tylko i wyłącznie:
                      > - zwrot kosztów sadowych!!
                      > - ewentualne alimenty na siebie w przypadku "niemocy" (ale ten argument tez
                      upada, jeśli chcesz unieważnić małżeństwo i układać sobie życie od nowa, czyli
                      zamknąć ten rozdział życia raz na zawsze)

                      No i może jeszcze to:

                      > - znaczne podniesienie swojej własnej samooceny, we własnych i cudzych
                      > oczach
                      Osobiście dla mnie niezrozumiałym jest jak własna "samoocena" ma zalezeć od tego
                      czy sąd napisze, ze byłam niewinna, jesli i tak sama to wiem.Co do "cudzych
                      oczu", to tak jak pisałam na poczatku. Trudno odpis wyroku nosić w torebce i w
                      razie czego pokazywać wszystkim, że jestem "niewinna" bo sąd tak powiedział.
                      I tak ludzie wiedzą swoje. Zaden wyrok nie zmieni ich zdania.


                      Do pozostałych, jak dla mnie, "wina" exa nie jest potrzebna.
                      > - satysfakcja, zadowolenie i aspekt moralny i społeczny!!!

                      "satysfakcja" i "zadowolenie" na krótka metę jeszcze ok, ale aspekt
                      "moralno-społeczny"?
                      Sorry, ale osoba rozchodzaca się ugodowa jest mniej moralna?
                      I co ma tego odbiór społeczny?
                      Czy społeczeństwo inaczej odbiera rozwódkę "niewinna" sadownie od tej, która
                      jest niewinna tylko nie ma tego w papierach, bo nie chciała się użerać?
                      I wogóle to aspekt "społeczny" może i liczy się w społeczeństwie typu mała
                      wiocha w Bieszczadach, a nie duże i średnie miasto, gdzie generalnie ludzie nja
                      w głebokim powazaniu co kto robi, ewentualnie wogóle nie wiedza nic o drugim.


                      > uczucia....(i chyba tylko to bolało...miłosc i nadzieja ...która z każda
                      > sprawa była co raz mniejsza!!!)

                      Udowadnianie sobie uczuć w sadzie to w ogóle novum!
                      Jesli podejmuje się decyzję o tym, że się z kim rozwodzę, to nie muszę się
                      "odkochiwać" w sadzie. Inaczej decyzja o rozwodzie jest nieprzemyslana.

                      > - moż e mieć to znaczenie dla potencjalnego przyszłego partnera

                      Gdyby miało, to lepiej od razu dać sobie spokój z takim pożal się Boże
                      partnerem. Niby jak to sobie wyobrazasz?
                      Otwioerasz się przed potencjalnym partnerem, mówisz mu jak było, a on Ci każe
                      pokazywać sentencje wyroku rozwodowego dla potwierdzenia słów?
                      No to chyba dla 99% normalnych ludzi taki partner byłby skreslony.


                      > (np w biurze matrymonialnym ..klienci pytaja w jakich okolicznosciach
                      > doszło do wyroku rozwodowego ( wraz z kol. prowadze takie biuro)

                      No to jak pytaja, to tylko świadectwo sobie samym wystawiaja.
                      Ewentualnie pytaja, po to, aby dowiedzieć się, czy w razie czego maja
                      doczynienia z pieniaczem czy nie.

                      > - lepszy start i duży ...ogromny plus w sprawie unieeważnienia slub
                      > u
                      > koscielnego

                      A to novum! Uniewaznienie małżeństwa kościelnego wogóle ma się nijak do tego jak
                      wygladał rozwód.
                      W zyciu np. nie dostałabyś rozwodu cywilnego TYLKO z tego powodu, ze koleś był
                      bezpłodny i o tym wiedział przed ślubem, a unieważnienie kościelnego jak
                      najbardziej dostaniesz z tego powodu!


                      > - obecne wysokie alimenty jak dla bezrobotnego..( w trakcje sprawy
                      > udowodniono iż ex nie moze sie zasłaniac wyimaginowana choroba ...i
                      > mimo podstawówki ... posiada fach który daje mu możliwości wysokich
                      > zarobków
                      > ( tu niestety był potrzebny sztab swiadków...i dokumenty, które ujżały
                      > swiatło dzienne tylko dzieki sprawie i interwencji sadu)

                      A co ma wysokosc alimentów płaconych na dziecko do winy, czy niewinności
                      alimentujacego?
                      Wysokosc alimentów jest uzalezniona m.in od mozliwości zarobkowych zobowiazanego.
                      Udowodniłas mu to, ale nie ma to nic wspólnego z tym czy był winny rozkładu.
                      Jak nie miałby takich mozliwości zarobkowych, a okazałby się winny to wcale sad
                      nie dopieprzyłby mu wysokich alimentów.


                      > - maz poczatkowo wniósł o ogranoiczenie sobie praw rodzicielskich...w
                      > połowie procesu zmienił zdanie twierdzac że go do tego zmusiałam...
                      > w trakcie rozprawy dzieki swiadkom... dowodom i dedektywowi pokazałam
                      > sedzinie z e ex nie jest odpowiedzialnym.. troskliwym rodzicem.. i
                      > ograniczenie praw ojcu wyjdzie na zdrowie dziecku( jednoczesnie widzeni
                      > a
                      > ustallismy :krócej ale czesciej!!!!


                      Tez bez związku z wina ewentualnie jej brakiem.

                      > -
                      > orzeczenie winy i uzasadnienie wyroku jak i wszelkie dokumenty zebrane
                      > przez sad ( a wczesniej mi niedostepne) wykazują iż ex świadomie i
                      > z rozmysłem porzucał prace...zupełnbie nie troszcząć sie o byt rodziny
                      > ANI O WłASNE ZABEZPIECZENIE EMERYTURY!!!!! EX MA 36 LAT I 2 LATA
                      > PRACOWAł NA EMERYTURE. powyzsze fakty beda dla niego znaczaca
                      > przeszkoda w ubieganiu sie w przyszłosci o roszczenia alimentacyjne na
                      > siebie od mojego syna!!!!!!!!!!


                      Zyczę Twojemu synowi, aby faktycznie ten nierób i obibok nie ubiegał sie o
                      alimenty w przyszłości.
                      Jednak nie z tego powodu orzeczono, co wynika z Twoich wczesniejszych postów,
                      wina Twojego exa, a zatem, to o czym piszesz też nie ma związku ze sprawą.




                      W przypadku Twojego ex-obiboka jedynym powodem dla którego warto było szarpać
                      się z nim w sądzie było, wg mnie, uniemozliwienie mu ewentualnych roszczeń
                      alimentacyjnych względem własnej osoby.
                      Po prostu nawet jak bedzie kiedys leżał i sikał pod siebie Ty nie będziesz mu
                      musiała płacic zadnych alimentów.
                      Wszystkie inne argumenty sa bez znaczenia.
                      >
                      > bbb zalezało mi aby wszystkie te sprawy taaak dla mnie wazne
                      > próbowac zamknać w jednym procesie!!!!!
                      >
                      > pewnie jest wiele innych powodów dla których warto...!!!!
                      > jeszcze troche pocierpiec i sie przemeczyc
                      > a to z e ex kłamał i mówił starszne rzeczy pomogło mi w detoxie o
                      > d
                      > jego osoby!!!
                      • alexolo Re: Alexolo. 17.06.07, 22:47
                        wszystkie przytoczone argumenty sa dla mnie bbbb wazne.. i mają
                        zanczenie.
                        nie zgadzam sie z wiekszoscia twych wypowiedzi w moim poście...
                        wiekszośc przyoczonych argumentów ..ma ogromne znaczenie w
                        przyszłosci..mojej i dziecka..
                        ja miałam moralne prawo do takiego zakończenia mojego małzeństwa!!!!
                        widocznie było mnie na to stac finansowo i psychicznie...

                        kto twoim zdaniem zasługuje na "orzeczenie winy" i kto ma prawo do
                        wniesienia sprawy z takim zakończeniem?

                        co w małżeństwie musi sie wydazyć aby strona miała prawo ...i twoja
                        zgode na orzekanie o winie?
                        a moż e ta obcje jest zbedna...?

                        • natasza39 Re: Alexolo. 17.06.07, 22:52
                          alexolo napisała:

                          > kto twoim zdaniem zasługuje na "orzeczenie winy" i kto ma prawo d
                          > o
                          > wniesienia sprawy z takim zakończeniem?

                          Każdy, kto czuje, ze jest niewinny ma takie prawo.
                          Tyle tylko, ze nie każdy niewinny odczuwa potrzebę skorzystania z tego prawa.
                          My tu, w tym wątku, przynajmniej tak mi się wydaje, poruszamy "koszty" moralne,
                          meterialne i psychiczne wykorzystania tego prawa, a nie negujemy jego istnienie.
                          • alexolo Re: Alexolo. 17.06.07, 23:38
                            ok

                            czuje sie niewinna upadku mojego małżeństwa...walczyłam o nie do
                            końca jak lwica... rzucano mi ochłapy mąz nazywał to miłościa ..
                            przebaczałam ...a on upakarzał... siegnełam dna rozpaczy żalu ..zdarł z e
                            mnie cały szacunek do siebie samej...i kazał czekac co on
                            postanowi...i ja czekałam...czekałam...czekałam.. gasłam ..marniałam
                            ..czekałam ..
                            a on zapomniał z e ja czekam...historia jak tysiące.....
                            tylko z e ja aby sie podniesc potrzebaowałam czegoś wiecej niz tylko
                            rozwód..podanie dłoni i rozejście sie....
                            ja tego potrzbowałam....jak powietrza...wielkiej grubej kreski...
                            nie liczyły sie żadne koszty...musiałam to wszystko uwignąc ...przemóc
                            ..miłosc starch i ból... to dla mnie miało wymiar symboliczny....
                            w 7 letnim małżeństwie już 3 krotnie po oddaniu spraw do sadu...czy
                            na policje ... ulegałam.. stracholi .. obawom.. i exowi .. zawsze sie
                            potulnie wycofywałam....nabierała wody w usta...i cierpiałam dalej.
                            to musiałao sie skończyć hukiem
                            byłam tak zdespeowana .. kłamstwami... zarzutami i ignorancja exa że
                            poswieciłam wszystko co miałam aby wykazać ż e drań kłamie tylko po to
                            aby uniknac odpowiedzial;nosci!!!.....nie rzałuje choc kredyt spłacam do
                            tej pory.
                            • natasza39 Re: Alexolo. 18.06.07, 00:10
                              alexolo napisała:
                              >byłam tak zdespeowana .. kłamstwami... zarzutami i ignorancja exa że
                              > poswieciłam wszystko co miałam aby wykazać ż e drań kłamie tylko po t
                              > o aby uniknac odpowiedzial;nosci!!!..

                              W porządku alexolosmile
                              Akurat w Twoim przypadku, jak najbardziej miałaś powód, zeby to zrobić, bo z
                              niego ani maz, ani ojciec.
                              Czytałam Twoja historięna tym forum i na "Rozwód i ....".

                              I praktycznie to co teraz napisałas mi przemawia do rozumu. Ten powód.
                              Jakby taka "zemsta", za kłamstwa i upokorzenia.

                              Nie każdemu to jednak jest niezbędne.
                              Decyzja o tym czy rozwieść się z "wina" czy "za porozumieniem", to w sumie
                              rachunek zysków i strat, ewentualnych priorytetów.
                              Dziewczynie, która np. ucieka od przemocowca i go sie najnormalniej w świecie
                              boi trudno jest użerac się z nim przez parę czy parenaście rozpraw i patrzec na
                              niego, bo najchętniej wykresliłaby go ze swojej pamięci.
                              Tak samo z dowodami nie jest łatwo.
                              Nie kazda stać na wynajem detektywa, nie każda ma w ręce świadków, niezbite
                              dowody. Czasem tylko domysły, podejrzenia. Nie kazdy chce być świadkiem w takich
                              sprawach.
                              Często takie "pranie brudów" w sadzie prowadzi do późniejszej polaryzacji
                              rodziny i znajomych.
                              Po prostu często "cena" za np. "udowodnienie kłamstwa", jest tak wysoka, ze się
                              odpuszcza.
                              Sprowokowałaś moze ta dyskusję tym, że "bzdurą jest" samo zastanawianie się nad
                              tym czy warto. Wg. Ciebie bzdurą jest niewnoszenie o winę, skoro jest winny,
                              bo Tobie ta winę udało sie udowodnić.
                              Tobie tak, ale Zosi, czy Krysi się nie udało, a Ani się udało, ale wyszła z tego
                              nie z tarcza ale na tarczy.
                              Alexolo:
                              Nie kazda wojna kończy się zwycięstwem.
                              Nie każda nawet wygrana wojna oznacza pokój.
                              Autorka watku ma wątpliwości czy wnosić o "winę", czy tez nie.
                              Zastanawia się jaka cenę zapłaci za takie, a jaka za inne rozwiązanie.
                              Zawsze trzeba pamiętać, że do sądu idzie się nie po sprawiedliwość ale po wyrok.
                              • alexolo Re: Alexolo. 18.06.07, 08:07
                                rozumiem....ze są rózne sytuacje... i byc może wówczas zalezy tylko na
                                rozwodzie i chęci zapomnienia..
                                .... mężowie mimo niszczenia rodziny i zony nie pozostawiaja śladów
                                .. wydaja sie byc silni...i na wygranej pozycji.....ogarnia wówczas
                                kobiete przerazenie i bezsens walki..o sprawiedliwy wyrok..
                                tak jak napisałaś ja byłam w dogodniejszej sytuacji...bo ex wykazał
                                sie totalnym brakiem inteligencji...
                                pomijajac to ja sobie nie wyobrazam zakończenie mojej sprawy.. pa pa
                                dzieki za wspólprace.. było miło..zostańmy przyjaciółmi...w miłej
                                atmosferze bedziemy wychowywać nasze dziecko....
                                rany .. aby to zakończyc musiałam to wszystko podsumować i wciagnać
                                exa ,,w ta sprawe...aby stał sie czynnym uczestnikiem brania
                                odpowiedzialności za wszystko co sie działo...watpie czy to dla niego
                                jakaś lekcja...raczej spłyneło po nim jak po kaczce...ubodła go sprawa
                                finansowa...ale ja swój cel osiągnełam...mimo miłości do tego gada
                                zmusiłam kazda komórke swego ciała i umysłu do walki o próbe
                                uzyskania sprawiedliwego wyroku.....mi sie udało...
                                a bzdura nazwałam nie podejmowanie walki przez żony o wziecie
                                odpowiedzialności przez exów, gdy wina jest oczywista ......tylko dla
                                tego że bedzie bolało...że straci czas...to dla mnie jakieś wymysły i
                                wytraz słabości....a exowie tytlko na to czekają ...










          • christine.p Re: Aha, jeszcze 19.06.07, 00:20
            annakate napisała:

            > Lepsza zła zgoda niż dobra wojna.
            > Rozumiem cie na płaszczyźnie emocjonalnej, że to jakos lżej jak można rodzinie
            > pokazać - o proszę, to z jego winy, w wyroku napisane! Ale w praktyce znaczenie
            > tego orzeczenia jest niewielkie (tylko przy alimentacji pomiędzy małżonakmi)a
            > zwykle czyni proces o rozwód długim i niemiłym. Warto?

            Warto! Jaki piękny przykład daje zdradzający dziecku - tatuś z kochanką...

            SĄDY OD TEGO SĄ, ŻEBY POMAGAĆ NAM BRONIĆ SWOICH PRAW i jakoś nie zauważyłam, żeby podczas rozwodu bez orzekania o winie było miło... hehehe

            A może bez orzekania o winie serwują kawę i szampana a na koniec wręczają dyplom i gratulują?? smile))

            Rozwód z powodu zdrady (wielokrotnej) nie trwa długo i należy bronić się przed mężem, który nie potrafi rozstać się ustalając właściwą kolejność - 1. rozwód; 2. zamieszkanie z inną kobietą.

        • christine.p Re: Aha, jeszcze 19.06.07, 00:07
          triss_merigold6 napisała:

          > Poczytaj sobie to co pisze na forum o życiu rodzinnym psycholog Justyna
          > Dąbrowska. Oczywiście możesz udowodnić, że eks to świnia i w ogóle dno nie
          > człowiek ale zostaje kwestia relacji ojca z dzieckiem. Dla Ciebie ten pan nie
          > był odpowiednim partnerem ale dla dziecka jest ojcem i to chyba całkiem
          > przyzwoitym. Dla dobra dziecka lepiej powściągnąć urażoną ambicję, zazdrość,
          > rozgoryczenie i przynajmniej próbować ułożyć sobie z eksem poprawne kontakty.


          Przyzwoity ojciec, który grozi konsekwencjami wniesienia sprawy rozwodowej do sądu, obniżeniem alimentów na dziecko... Litości! - Należy tylko współczuć asekuranctwa autorce wypowiedzi...

          Wcale rozwód z orzekaniem o winie nie musi trwać długo, jeśli wina jest ewidentna - a zdrada jest winą, zamieszkiwanie z kochanką podczas trwania małżeństwa, jest potwierdzeniem winy... - Miałam podobną sytuację i rozwód nie trwał długo. Mój ex do tej pory mnie straszy, że wystąpi o obniżenie alimentów, ale i tak nie złoży takiego pisma, bo wie, że sąd nie obniży - puste gadanie...

          Rozwód z orzeczeniem winy nie musi mieć wpływu na relacje z dzieckiem - Dobry ojciec potrafi oddzielić złość do matki od swoich uczuć wobec dziecka... Właśnie po takim rozwodzie możemy przekonać się o prawdziwych intencjach ojca, wobec dziecka. Rozwodzimy się z mężem/żoną, a nie z dzieckiem!
          • alexolo Re: Aha, jeszcze 19.06.07, 08:16
            poooooooooooooooooooooopieram

            100000%racji!!!
    • alexolo Re: Pozew o rozwód 16.06.07, 22:05
      POCZT@
    • christine.p Re: Pozew o rozwód 17.06.07, 12:13
      Byłoby lepiej, gdybyś pierwsza złożyła pozew rozwodowy, z orzeczeniem winy męża.
      Jeśli mąż zdążyłby cię ubiec i złoży pierwszy, to wtedy składasz "wniosek przeciwstawny" (po otrzymaniu kopii pisma rozwodowego męża - przesyła je sąd), ustosunkowujesz się w nim do otrzymanego pisma, stwierdzając, że żądasz rozwodu z orzeczeniem winy męża.

      Jeśli czujesz, że mąż jest winny rozpadu waszego małżeństwa, to dlaczego miałabyś zgodzić się na rozwód bez orzekania o winie?

      Ja mam za sobą rozwód - udowodniłam byłemu, że był winny rozpadu małżeństwa.
    • christine.p Re: Pozew o rozwód 17.06.07, 12:14
      Dodam jeszcze, że jeśli mąż podczas trwania malżeństwa jest już z inną kobietą, to jest to dowód zdrady małżeńskiej i już choćby na tej podstawie możesz uzyskać rozwód z jego winy.
      • alexolo christine.p 17.06.07, 18:49
        WITAJ BRATNIA DUSZO!!!

        mam to samo zdanie...skoro był winny tragedii( rozpadu rodziny) dla
        czego nie orzekac jego winy...
        pozdrawiam
        • christine.p Re: christine.p 19.06.07, 00:26
          Witaj smile

          Wychodzę z takiego założenia - niech ma to, na co sobie zasłużył i nie żałuję tego, że przeprowadziłam rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy exa... Najpierw się pieklił, a na koniec odpuścił. Najbardziej bał się tego, że zażądam alimentów na siebie - miałam 100% szans i prawne podstawy na wywalczenie, ale nie chciałam, żeby twierdził, że po rozwodzie musi "mnie utrzymywać", więc wystąpiłam tylko o alimenty na córkę.

          Pozdrawiam
          • alexolo Re: christine.p 19.06.07, 08:18
            orany .,...twój ex i mój to chyba ta sama kreatura!!!
            mój jedynie co mi powiedział [rzed sprawą " nie pozwole sie wydoić"
    • nenella Re: Pozew o rozwód 17.06.07, 21:01
      Ja chciałam tylko coś powiedzieć na temat pokojowych stosunków z byłym, jeśli
      można. Ja miałam do tego też idealistyczny stosunek kiedyś, fakt, ze to ja
      porzuciłam jego, ale były powody, w każdym razie wyobrażałam sobie jak to
      pięknie bedziemy się potem przyjaźniź, dziecko będzie widywać tatusia i
      wszystko będzie grać i buczeć. Rozwód był bez orzekania o winie (chociaz mogłam
      mieć stu świadków na jego ataki furii), on dostał prawo do odwiedzin i
      wszystkiego co się da, alimentów zasądzono mu 100 złotych (sic!) miesięcznie,
      bo zapowiedziałam, że nie będę go o nie ścigać i tak. Cóż z tego... Juz pomijam
      ten fakt, że nigdy nie dal na dziecko ani złamanego grosza, sama mu
      powiedziałąm, że nie musi i nigdy go o to nie gnębiłam, ale najpierw "nie mógł"
      odwiedzac jej u nas, musiałam ją wozić po jego squatach, bo on się tu "źle
      czuł", a potem juz w ogóle przestał "się czuć" chyba, olał córkę całkiem, chyba
      zapomnial, że ją ma. Ona przecierpiała swoje, przeszła przez etap tęsknoty,
      etap nienawiści, teraz ma etap, ze ma go gdzieś. Dla mnie to lepiej, poznałam
      kogoś z dalekiego kraju, wyjedziemy stąd wcześniej czy później, teraz użeram
      się w sądzie o odebranie mu władzy rodzicielskiej. I teraz z perspektywy czasu,
      myslę, ze trzeba było od razu wystąpić o rozwód z jego winy, z powodu jego
      ataków bezsensownej furii, odebrać mu prawa i jeszcze przycisnąc o alimenty,
      miałabym teraz spokój i jeszcze lżej by mi było przez te wszystkie lata, kiedy
      musiałam jak niewolnik harować, żeby utrzymać dziecko, a ono i tak wiecznie nie
      miało tego czy tamtego, co mieli rówieśnicy. Jasne, że wojna jest zła, a żreć
      się z kimś o pieniądze, czy o to czyją winą było cośtam, jest po prostu
      obrzydliwie, lecz czasem pacyfizm wcale nie popłaca i wcale nie przynosi
      spodziewanych efektów. Nie znam sytuacji koleżanki i trudno mi się odnieść
      konkretnie, ale na pewno nie na każdego byłego można liczyć, że pokojowy rozwód
      z nim, przyniesie jakieś pozytywne efekty.
      • natasza39 Re: Pozew o rozwód 17.06.07, 21:35
        nenella napisała:
        >Nie znam sytuacji koleżanki i trudno mi się odnieść
        > konkretnie, ale na pewno nie na każdego byłego można liczyć, że pokojowy rozwód
        >
        > z nim, przyniesie jakieś pozytywne efekty.

        Oj święta prawda!
        Tym niemniej nie warto również "iść na wojnę" tylko dlatego, ze się niektórym
        dziewczynom udało "wygrać bitwę".
        Bo watek jest zasadniczo właśnie o tym, ze czasem nie warto wygrać "tą bitwę",
        bo rozpoczyna ona dopiero "wojnę".
        Ma w tym wątku dziewczyna różne zdania na ten sam temat, rożne sądy. To ona,
        znajac najlepiej realia i osobowość exa musi podjac decyzję.
        • guderianka Re: Pozew o rozwód 18.06.07, 08:14
          rozwód z orzekaniem o winie moze ciągnąć się dłużej z uwagi na zbieranie
          materiału dowodowego. sąd (ty jako pozywająca) bedziesz musiała powołać
          świadków kórzy potwierdzą jaki to kretyn z twojego exa
          ponadto-sprawa rozwodowa sama w dobie jest cięzkiem przezyciem i dla ciebie i
          dla ex. wyciaganie brudów przy takiej sposobnosci-a w dodatku walka o pokazanie
          że to włąsnie jego wina sprawią ze zaczniecie sie nienawidziec (jesli juz sie
          nienawidzicie to jeszcze bardziej)
          jestem zwolenniekiem patrzenia w przyszłość a nie tylko życia "do rozprawy".
          Może dlatego że w moim przypadku pozew bez orzekania o winie i pokazanie
          postawy bez nienawiści i mściwości sprawiły że ex kanalia skruszał i nie robił
          problemów?
          czasem warto dać dobro w miejsce zła- zrobi to dobrze i tobie i drugiej stronie
          • guderianka alexolo 18.06.07, 08:19
            satysfakcja, zadowolenie i aspekt moralny i społeczny!!!

            a ja mam dokładnie te same i nawet wiecej po rozwodzie bez orzekania o winie.
            Bo ex zobaczył ze cholera-WYBACZAM-on tyle zła a ja mu dobrem . i wiesz co?
            płakał i przepraszał..i wiem że przebaczając i nie dokopując mu tak naprawdę
            zrobiłam więcej. on sam sie pogrązył-bo czekał na wojnę, na złość, na karanie
            go a tymczasem..nic z tego. I nic tak nie dobija człowieka jak brak kary za
            błędy
            • alexolo Re: alexolo 18.06.07, 22:35
              gratuluje!!!!dobry człowiek z tego exa!!

              • natasza39 Re: alexolo 18.06.07, 22:46
                Może nie tyle "dobry człowiek", co na każdego jest jakiś hak.
                Sama napisałaś w poście powyżej, ze po Twoim ex spłynęło jak po kaczce owo
                orzeczenie jego winy. Dotknęło go finansowo, ale nie moralnie.
                Każda powinna najlepiej znać najlepiej swojego exa.
                Ja np. z moim 1-wszym mężem nigdy na taka wojnę bym nie poszła. Dla zdrowotności
                własnych nerwów. Choćbym miała tysiąc papierów, świadków i zdjęć nigdy bym ich w
                sadzie nie pokazała.
                Mój drugi mąż miał niesamowite przeprawy z exia przy rozwodzie.
                Za te cyrki co wyprawiała ma teraz przechlapane u niego.
                Jakby nie odstawiała "niewinnej" i "uciemiężonej", to zyskałaby jego szacunek, a
                tak słyszeć o niej teraz nie chce.
                Wsztsko zalezy od charakteru człowieka.
              • guderianka Re: alexolo 19.06.07, 12:52
                mylisz sie
                nie jest dobrym człowiekiem, wiele zła wyrządzisz mnie ale sobie rowniez
                mogę jednak spojrzec sobie w lustro i nie zobaczyc w swoich oczach nienawiści-
                a to dla mnie największa wygrana
                • alexolo Re: alexolo 19.06.07, 15:40
                  dla mnie równiez moja wygrana jest wielka!!! bo bez nienawiści ,
                  szarpania,, zne4cania i mszczenia sie nad nim i jego nexi( a moja byłą
                  koleżanka )

                  pozdrawiam
          • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 08:23
            u mnie wina exa była ewidentna.....
            zbieranie dowodów które miałay mi pomóc w osiagnieciu celu ,,,było
            PRZYJEMNOśCIą I WYZWANIEM
            nie bałam sie prania brudów bo nie były moje!!!!!!
            ex wiedzac co go czeka nie przystał na szybkie przyznanie sie do
            winy.... moja sprawa trwała oj 1,5 roku ale było tylko 5 spraw .....
            było by znacznie krócej gdybym o detektywie pomyslała wcześniej bo
            gałgan sie wypierał..i nawet niewinna lale na świadka wezwał
            po za tym miałam zmiane sedziego co zawiesiło sprawe na 0,5
            roku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            głupie gadanie co za rróznica 2-3 sprawy a 5!!!!!! i jeszcze z
            takim pozytywnym skutkiem.
      • christine.p Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 00:30
        nenella napisała:

        ale na pewno nie na każdego byłego można liczyć, że pokojowy rozwód
        >
        > z nim, przyniesie jakieś pozytywne efekty.

        Zwykle przynosi exowi uciechę, że wywinął się od obowiązków, ponoszenia kosztów procesowych i udowodnił byłej żonie, że jest bez winy...
        • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 08:25
          i na dokładke cieszył by sie z e wina podzielona po równo....
          a to juz było by przegiecie .....ja nie mogłam nato pozwolić
          • guderianka Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 12:49
            uznanie winy przez sąd nie oznacza że ex poczuje sie winny tongue_out
            • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 15:41
              a co mnie obchodzi co on poczuje ...ważne ż e ja poczułam sie
              lepiej...!!!!!
              • guderianka Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 18:06
                tia
                • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 20:23
                  no tak!!!! gdybym sie nadal martwiła czy on sie wzruszy czy nie ...i
                  czy bedzie dobrym czło\wiekiem czy nie ,....to nadasl była bym zoną
                  • guderianka Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 22:26
                    dżizasss-czemu ty ciągle krzyczysz!!!co!!!! (fajnie sie taki tekst czyta?)

                    to nie kwestia martwienia sie-pewne rzeczy robimy intuicyjnie i w zgodzie z
                    własnym sumieniem. ja nigdy nie byłam mściwa i zawistna, nie pałałam żądzą
                    zemsty ani nienawiścią dlatego nawet przez głowe mi nie przeszło by tak rozwiąć
                    małżenstwo. jak tobie z tym dobrze to dobrze-tylko cholerka- nie krzycz ciągle
                    • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 23:27
                      ja równiez nigdy przenigdy nie byłam mściwa i zawistna, nie pałałam żądzą
                      zemsty ani nienawiścią, byłam / jestem znana jako osoba ciepła rodzinna
                      poswiecająca sie ..robie wszystkim dobrze... dosłownie słyne z tego!!!!
                      i teraz nie żartuje......ale to co przeszłam z exem .. wołało o
                      pomste do nieba!!!!
                      i uwierz ż e nie było nienawiści w tym z e udawadnialam wine exowi!!!!!!
                      no byc moz e on przestał mnie taaak bardzo lubieć ...mnie i
                      znajomych...bo po raz pierwszy usłyszał tak szczera prawde o sobie
                      samym.... był żdziwiony i zły... moż e i pałał zemstą !!!!!
                      słuchaj ja przytoczyłam fakty.... dałam dowody jakie miałam...
                      powiedziałam coi wiedziałam i inni również ....
                      TO SAD WYDAł WYROK!!!( teraz krzycze) BO sąd uznał że to co wyrabiał
                      i nawet z tego co powiedział w sadzie ...wynika ż e człek pozbawiony
                      moralności...zachowań społecznych.. szacunku..umiaru...i wszystkie
                      przypisywane mu czyny...on potwierdził( sadzac ze zdziwieniem ż e przeciez
                      romans w takcie małżeństwa to nic takiego...wynoszenie do lombardu
                      obraczek slubnych - to grzech?)
                      to sad wydał wyrok....ja tylko zwróciłam sie do sadu... o sprawiedliwy
                      wyrok i roztrzygniecie sprawy...tym bardziej z e ex równoczesnie złozył
                      kontrpozew o wyłacznej mojej winie!! ( o winie o której nie potrafił nic
                      powuiedzieć )
                      nie wiem o co ci chodzi....przeciez nie krytykuje cie ż e ci sie nie
                      chciało... nie miałaś siły.. nie mogłas .. tak lubiłas nmmęża że
                      chciałaś mu zrobic przyjemność... a moz e wiedziałas ż e jakas tam twoja
                      współwina jest nawet w 1% i bałas sie ż e on to udowodni....twoja
                      sprawa....

                      prosze nie wmawiać mi cech które sa mi obce,,,, jak nienawisc ..
                      zemsta, zawiść..... jest mi przykro ze trafiłam na takiego człowieka....był
                      ból bo był mi bardzo bliski...i bardzo kokałam...jednak gdy miłosc sie
                      kończy a zaczyna real..i wiedziałam na co exa stac ....musiałam zrobić
                      wszystko aby zakończyc sprawe i zabezpieczyc sie pzred nim z kazdej
                      mozliwej strony.
          • natasza39 Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 13:25
            alexolo napisała:

            > i na dokładke cieszył by sie z e wina podzielona po równo....
            > a to juz było by przegiecie .....ja nie mogłam nato pozwolić


            Sąd nie "dzieli" winy "po równo".
            Uznaje najwyżej współwinę.
            Procentowo może być to 99% do 1%, ale tego się i tak nie określa, jest
            współwina.
            Tak jak współwinnym morderstwa jest ten kto wiedział, a nie zapobiegł, albo do
            niego podgrzewał.

            Zreszta jakie to ma znaczenie. Każdy z nas sam wie chyba jak było naprawdę.
            Ale jak niektórzy musza mieć to napisane, to juz trudno...
            • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 15:47
              no właśnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              sedzina ta stara ...mi bardzo nie przychylna .. powiedziała
              " niech sie pani zastanowi ...bo JAK UDOWODNIMY!!!! pani wine choć w
              1% to wyjdzie na to samo i bedzie pani po prostu WSPółWINNA !!!!!!

              W NOSIE MAM WSPółWINE I KONSEKWETNIE PARłAM DO CELU ...
              wiem jak było i nie było mowy abym nadal miała iśc na reke exowi....


              ...Zreszta jakie to ma znaczenie. Każdy z nas sam wie chyba jak było naprawdę.
              > Ale jak niektórzy musza mieć to napisane, to juz trudno...

              przeciez to nie chodzi o to czy to jest na pismie czy nie... chodzi
              o wyrok i jego konsekwencje!!!!
    • alina66 Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 16:25
      ja tak w kwestii formalnej:
      Kodeks Rodzinny
      "Art. 60. [Obowiązek alimentacyjny] § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie
      został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w
      niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania
      środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom
      uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego."

      A więc bez orzekania o winie można wnosić o alimenty "na siebie". Jednakże cala
      kwestia dotyczy i tak 5 lat po rozwodzie, w wyjątkowych wypadkach jeszcze pieć
      do tego....

      • alexolo Re: Pozew o rozwód 19.06.07, 16:49
        tu chodzi właśnie o współwine!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja