czy mam szanse???

23.06.07, 16:59
Bardzo dawno u Was nie byłam. Pozdrawiam Was wszystkie ciepło.
Mąż jest alkoholikiem i osoba chorą psychicznie. Wyprowadziłam go pod koniec
września, nie leczy się z uzależnienia, nawet podczas przepustki ze szpitala
spił się.
Czy mam szanse na rozwód z jego winy oraz pozbawienie/ograniczenie praw
rodzicielskich?

Czy w wyniku rozwodu będe musiała mu płacić alimenty? Jak moge przed nim
ochronić nasze 18 miesięczne dziecko?
    • agna1 Re: czy mam szanse??? 23.06.07, 18:16
      Jasne, że masz i to bardzo duże szanse.
      Tylko nie rozumiem dlaczego miałabyś mu płacić alimenty? To raczej on Tobie,
      tym bardziej jeśli rozwód będzie z jego winy, to nic mu się nie należy.
      • ela73 Re: czy mam szanse??? 23.06.07, 20:07
        Wyjaśniam sprawe alimentów. Podczas jego pobytu w szpitalu rozmawiał z kobietą z
        opieki społecznej, która oznajmiła, że ponieważ jest chory psychicznie, to ja
        będę musiała mu płacić.
        Tego sie akurat nie boję, bo na to sa małe szanse. Natomiast ja chcę opierac
        pozew na chorobie alkoholowej, nie psychicznej, bo to z tego powodu kazałam się
        wyprowadzić. wiem, że on będzie robił wszystko, żeby wyciagnąc ode mnie
        pieniądze (nota bene, jak zawsze) i zrobi z siebie ofiarę. Czeka mnie długa
        batalia, ale muszę chronić syna, taki "tatuś" to raczej nic dobrego.
        • alexolo Re: czy mam szanse??? 23.06.07, 20:57
          kobito walcz!!!!!!!!!!!!!!!!
          nie wiem jak jest z chorymi......bo jak sie on uczepi choroby
          psychicznej to ty możesz nie dostac rozwodu albo z trudem....miałam
          taki przypadek w śród znajomych.... w końcu udało sie udowodnic ż e
          schizofrenia była by pod kontropla gdyby gagatek brał leki...ale on
          świadomie nie brał i był w starsznym stanie ..i wówczas sad nie
          chciał dac rozwodu!!!!!
          dowiedz sie u prawników
          alkocholizm...nie łozenie na dom ..i nie podejmowanie pracy to ważne
          sprawy które pomogą ci uzyskać orzeczenie winy!!!!!!!!
          a na niego wówczas nic nie bedziesz placić!!!!!!!!!!!!
          ale jesli rozwiedziesz sie "polubownie" ....to mozliwe że bedziesz
          zobowiazana do utrzymywania go!!!( ale to zalezy od wielu czynników)
          co do pozbawienia praw....to musiały by byc drastyczne przewinienia
          wobec dziecka....ale ograniczenie władzy rodz....jest bardzo realne ..i
          dobre dla dziecka i dla ciebie samej)pozdrawiam
        • agna1 Re: czy mam szanse??? 24.06.07, 06:44
          Ale na jakiej zasadzie??? Dziewczyno, przecież on rozbił waszą rodzinę, jest
          alkoholikiem. Masz dowody na to, że pije? Na pewno, nie masz się czym
          przejmować. Jeśli dojdzie do jakichkolwiek rozczeń z jego strony, to tylko on
          wyjdzie na głupka. Ty masz syna i tylko tobie należą się almenty. A jemu niby
          na co? Na alkohol? Na to nie dają.
          • agna1 Re: czy mam szanse??? 24.06.07, 06:53
            A to, że jest chory? To była zciema, czy faktycznie (Z jego strony)?
            • ela73 Re: czy mam szanse??? 24.06.07, 06:58
              Ma depresję maniakalna, stwierdzona przez psychiatrę w lutym 2006. Pić zaczął w
              kwietniu/maju 2005, jak byłam 2/3 miesiącu ciąży.
              Tej choroby nie da sie wyleczyć, można wyrównać stan. są dwa warunki - regularne
              branie leków oraz ani kropli alkoholu (jak pisałam, podczas przepustki tydzień
              temu sie spił).
              Teraz pewnie wywalą go z pracy, tym bardziej, że on wcale nie ma zamiaru
              pracować, co było tak widoczne w szpitalu, że nawet jego lekarka to zauważyła.
              Marzy mu się renta.
              Będę walczyć, głównie dla syna.
              • kajda28 Re: czy mam szanse??? 24.06.07, 09:20
                na "chłopski rozum" powinnaś bez problemu mieć rozwód z jego winy i oto musisz
                walczyć bezwzględnie. Ale w praktyce pewnie nie będzie to takie łatwe. Mam
                podobną sytuację, mój ma wyrok za znęcanie się psychczne i fizyczne, a także
                sądowy nakaz leczenia, niestyty ambulatoryjny, a że z nim nie mieszkam więc
                pani kurator skąd ma wiedzieć że on dalej pije, przecież jak przychodzi do nigo
                to go nigdy nie ma. Niedługo druga sprawa rozwodowa, która na pewno nie będzie
                ostatnia, ale jestem cierpliwa.
                Jeśli chodzi o orzekanie o winie dlatego jest ważna w tym przypadku, bo jeśliby
                go sparaliżowało czy inne takie, to w każdym innym wypadku musiałabyś mu
                płacić, opiekować się... .
                Jeślibyś miała ochotę pogadać i o coś jeszcze zapytać to pisz na gg 9121381
                Trzymaj się.
Pełna wersja