jak się dogadać w sprawie wakacji?!

25.06.07, 12:53
Dziewczyny opiszcie jak sie dogadujecie z ex w sprawie wakacji. Moj ex ma to
gleboko w ... dlatego nie wiem jak bym podeszla do tematu, ale na smyku
przeczytalam dwa takie watki o wakacjach i jak tu sie dogadac w sprawie
alimentow? Co najsmieszniejsze, ze tam jest podobna sprawa na smyku, tylko raz
napisała matka a raz ex, z którym dzieci nie mieszkaja. Czy jak ojciec zabiera
dzieci na wakacje na miesiac to oprocz tego wedlug Was powinien placić
alimenty, bo ja nie wiem co o tym myśleć ehh

ex:
smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=1149&catid=17
mama:
smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=182&catid=17
    • zoskasamoska2 Re: jak się dogadać w sprawie wakacji?! 25.06.07, 16:52
      ahh mamy! Nie wierze, ze nie macie nic do powiedzenia w tej sprawie, myślałam,
      że mnie tu oswiecicie jak powinno się do tego podchodzić...
      • chalsia Re: jak się dogadać w sprawie wakacji?! 25.06.07, 17:02
        zlinkowanych wątków nie czytałam.
        Zgodnie z prawem, przy sądowo przyznanych alimentach, ojciec nie może
        sobie "odjąć" z alimentów kwoty za wakacje - czyli płaci pełne alimenty za dany
        miesiąc i za swoje pieniadze opłaca też wakacje spędzone z dzieckiem.

        A poza prawem - moje stanowisko jest takie:
        - jeśli alimenty stanowią poniżej 50% kosztów utrzymania dziecka -
        nie ma podstaw by oddać ojcu część wpłaconych alimentów,
        - jeśli alimenty stanowią 50%-55% kosztów utrzymania dziecka - można oddać ojcu
        alimenty za okres, w którym dziecko było z ojcem
        - jeśli alimenty stanowią powyżej 55% kosztów utrzymania dziecka - de facto
        matka powinna się dołożyć do wakacji ojca z dzieckiem czyli oddać alimenty za
        okres wakacji i jeszcze dać ponad to
        -----------
        Są tacy co lubią gady, ja nie.
    • magdmaz Re: jak się dogadać w sprawie wakacji?! 25.06.07, 17:55
      Podpisuję się pod Chalsią.
      Czyli jeśli dostaję mało, to przez cały rok. A jeśli uczciwie, to za ten okres,
      kiedy dziecko jest z matką.
      Natomiast jeśli są bardzo wysokie - a pewnie i takie istnieją, a do tego matka
      dobrze zarabia, to nie ma przeciwwskazań, żeby matka dołożyła się do wyjazdu
      ojca z dzieckiem. Ale chyba tylko w przypadku, gdy taki super wyjazd wypada
      całkiem wyjątkowo albo któryś tam z kolei w roku. Bo jeśli ojciec ma zasadę, że
      w każdy lipiec organizuje dziecku odlotowe wypady to:
      - lepiej policzyć utrzymanie w skali roku i kwotę przypadającą na te 11 miesięcy
      podzielić na 12 lub 11, a nie żądać "zwrotu".
      - zastanowić się, czy matkę dziecka stać na fundowanie dziecku odlotowych
      wakacji. Bo być może matka może zafundować tylko dwa tygodnie "pod gruszą", a
      nie podróż dookoła świata.

      Jednym słowem:
      Jeśli chcę dziecko zabrać na wczasy do Hiszpanii to nie żądam na to od ojca
      dodatkowej kasy - zwykłe alimenty jak za utrzymanie w domu muszą wystarczyć,
      jeśli funduję dziecku coś ekstra to znaczy, ze mnie na to stać.
      Jeśli ojciec zabiera dziecko na dwumiesięczną wyprawę dookoła świata to nie żąda
      ode mnie na to kasy - jak by mnie było stać, to bym sama z dzieckiem pojechała.
      (Chyba, ze za nic nie mogę dostać urlopu, a bardzo chcę, aby dziecko ruszyło się
      z domu). Natomiast mogę przez dwa miesiące nie otrzymywać alimentów albo
      otrzymywać je znacznie obniżone. Bo faktem jest, że coś tam zaoszczędzę przez te
      wakacje - koszty wyżywienia, ciepłej wody wink oraz gazetek "Witch", "Scooby-Doo"
      jak również wszystkiego, co się na dziecku podarło i zniszczyło i trzeba szybko
      dokupić.
    • martina.15 Re: jak się dogadać w sprawie wakacji?! 25.06.07, 18:11
      ex moj nie zabiera malej- ma dopiero 17 miesiecy. za to przy okazji nie zgodzil
      sie na wydanie malej paszportu, a klocac sie ze mna i nie majac zazbytnio
      argumentow powiedzial ze owszem, doplaci do jej wakacji. wyliczylam ze polowa z
      dwoch tygodni- wyzywienia, dojazdu itp wyjdzie moze 250 zl wiec tyle niech mi
      da. niezbyt chetny jest teraz bo cos mu z kasa krucho ale sorryyyyy- nie ja to
      wymyslilam, wiec to jego bol.
      w przyszlym roku tez go nie puszcze z mala- nigdy z nami nie mieszkal, nigdy
      nawet jej nie przewinal, widzi sie z nia 2 godziny w tygodniu- to jak mialby sie
      nia zajac 24h/dobe???
Pełna wersja