widzenia a wakacje

28.06.07, 00:50
dziewczyny...miałam juz sie nie przejmować ale chciałam poznac wasza
opinie

zaplanowałam urlop 2 tyg tak aby to jak najmniej kolidowało z
widzeniami z ojcem dziecka....
jednak dzis dostałam propozycje aby dziecko zostało nad morzem 5 dni
dłużej pod opieką babci i mojej rodziny...
czy mimo iż przedłuzenie wakacji dziecku koliduje z widzeniami z
tatą 14,15 lipiec...zdecywować sie jednak na pozostanie dziecka nad
morzem...
a tate poinformuje o zaistniałej sytuacji...i ewentualnie jak zechce
dogadam z nim zamienne terminy widzeń?
zaznaczam z e tato ma ograniczone prawa..i nie ma przyznanych nocek
ani wakacji z dzieckiem tak wiec te 3 tyg nad morzem beda jedynym
wyjazdem wakacyjnym dziecka.
nie wiem dla czego boje sie z e tato bedzie sie sprzeciwiał ...i
popsuje mi i dziecku wakacje1!!!
wiem z e jak nie zapytam ...to sie nie dowiem...
ale co byscie zrobiły...parły byscie o ten jeszce jeden tydzień
wakacji???
tato widuje sie z dzieckiem w kazdą srode 2-3 h i co 2 weekendy bez
nocy1!!!
    • alexolo Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 09:35
      pytam?
      • kajda28 Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 09:52
        Najlepiej pogadać z nim, uprzedzić że jest taka możliwośc itd. Wiem , że to
        często jest nie możliwe. Ja bym zostawiła dziecko nad morzem te pare dni
        dłużej, a on jak tak bardzo będzie tęsknił niech na widzenie pojedzie do
        dziecka nad morze, podaj mu adres, najlepiej SMS i nie kasuj. Może niech przed
        wyjazdem częściej przychodzi, albo po. Myślę że dla dobra waszych stosunków,
        powinnaś się jego "poradzić", może postanowi być dobrym tatusiem i "pozwoli"
        dziecku być dłużej nad morzem, a ty będziesz miała spokój.
        • alexolo Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 10:03
          moja adwokat...twierdzi ż e wakacje sa tez dla dobra dziecka....że mam
          poinformowac ojca że mały jedzie od do....i nawet nie proponowac
          zamienników...terminów...jesli jednak ojciec zazyczy sobie zamiennych widzeń
          zgodzic sie..
        • alexolo Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 10:09
          czemu wiec mam jakiegos starcha i rodza mi sie w głowie jakieś
          potwory...ż e jego sprzeciw zatruje mi tak oczekiwane wakacje!!!!!
          własnie wysłałm sms z infor... zobaczymy co odpowie...poradze sie was
          jeszcze...
          • kajda28 Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 11:23
            wiesz, eks to też człowiek. Nie wiem jak bardzo się garnie do dziecka, ale
            zawsze... . Prawo prawem, ale to właśnie ty będziesz ponosić skutki jego
            niezadowolenia, nawet jeśli będzie wszystko legalnie. Już się od niego
            uwolniłaś, nie musisz na codzień zmagać się z jego humorami. A raz na jakiś
            czas , dla dobra i uciechy dziecka to sobie poradzisz. Głowa do góry, czekam na
            dalszy ciąg wydarzeń.
            • alexolo Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 11:24
              napisałam sms...ale nastapiło milczenie ......dam znac potem
            • chalsia Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 13:16
              > wiesz, eks to też człowiek. Nie wiem jak bardzo się garnie do dziecka, ale
              > zawsze... . Prawo prawem, ale to właśnie ty będziesz ponosić skutki jego
              > niezadowolenia, nawet jeśli będzie wszystko legalnie. Już się od niego
              > uwolniłaś, nie musisz na codzień zmagać się z jego humorami. A raz na jakiś
              > czas , dla dobra i uciechy dziecka to sobie poradzisz.

              ooo właśnie.
              Nie ma się czym przejmnować.

              Ad rem - jak najbardziej możesz przedłużyć pobyt dziecka, poinformować o tym
              ojca i zaproponować mu terminy zamienne.
              • alexolo Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 16:32
                hiii dzieki ale tatuś nie odbiera telefonów...nie chce być nachalna ..
                poinformowałam sms i zapytałam o ten weekend...bo gdyby nie miał
                zamiaru przyjsć...to ja bym juz w sobote pojechała na wakacje a nie
                wponiedziałek...a on milczy....
                jutro znowu wysle info....



                tak ja za bardzi uczciwa jestem, .bardzo chce aby mnie traktowano
                fear...więc staram sie też taka być w obec ludzi...ale nie wszystkich
                to interesuje.....i po co ja sie przejmuje...że on mi powie że dziecko nie
                może być nad morzem tydzień dłużej?
                rany ...toż on już u nas nie ... czemu ja tak bardzo obawiam sie jego
                reakcji..pzreciez nie wezwie policji ani mnie nie okrzyczy... rany jak
                ja zahukana jestem..... asertywnośc ....kiedy ją pojme w 100%?
                • kajda28 Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 16:41
                  Brawo, tak trzymaj. A uczciwa i w porządku bądź, bo inaczej Cię dopadną własne
                  myśli i obawy, tak jak rano dzisiaj.
                  Jak już pojmiesz tą asertywność to ją tutaj troche powykładaj, przyda mi się .
                  Miłego urlopu życzę.
                • natasza39 Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 16:43
                  alexolo napisała:

                  > hiii dzieki ale tatuś nie odbiera telefonów...nie chce być nachalna ..
                  > poinformowałam sms i zapytałam o ten weekend...bo gdyby nie miał
                  > zamiaru przyjsć...to ja bym juz w sobote pojechała na wakacje a nie
                  > wponiedziałek...a on milczy....
                  > jutro znowu wysle info....


                  A po co?
                  Napisałaś raz, nie odpowiedział. Milczenie zatem oznacza zgodę.
                  Ile razy masz go informować?
                  • chalsia Re: widzenia a wakacje 28.06.07, 17:50
                    > A po co?
                    > Napisałaś raz, nie odpowiedział. Milczenie zatem oznacza zgodę.
                    > Ile razy masz go informować?

                    słusznie. Nic dodac nic ująć. Jak chcesz być bielsza od bieli i dla 200%
                    spokoju sumienia - możesz wysłać jeszcze raz i z info, że brak odpowiedzi w
                    ciągu np. 24 godzin oznacza, ze nie jest zainteresowany terminami zamiennymi
                    czy cokolwiek tam chciałaś z nim ustalić.
                  • alexolo alez 28.06.07, 23:31
                    ja go zapytuje usilnie czy ten weekend spedzi z synem..... bo jesli
                    nie ma takiego zamiaru to ja juz w sobote śmigam.....
                    ale zero odzewu...może jutro!!
    • alexolo dziewczyny... 30.06.07, 00:49
      dzis po 24 godzinie dostałam sms od exa

      " ani 30 06 ani 1.07 nie spotkam sie z dzieckiem,,,nie dam rady, jesli
      musicie jechac na tak długo to trudno...pamietaj tylko ze ja go bardzo
      kocham..i że on jest mną..przemysl to!!"

      czyli tato 12 h przed widzeniem- w nocy ....twierdzi ze nie da rady....a
      ja jutro ide ostatni dzień do pracy...ciekawe co zrobie z dzieckiem?

      nieco sie zdenerwowałam...popłakałam...bo uważam ż e w sms'ie gra na
      moich emocjach i wzbudza we mnie poczucie winy,,,,( udało mu sie)

      miałam ochote odpisać mu cos w rodzaju " tak mały jest toba i to jest
      najtrudniejsze"....chciałam cos zrobic ...coś aby dac mu do
      zrozumienia....że nie tak miało być...że mogło byc inaczej...

      powstrzymałam sie....
      pokazywanie tlącego sie jeszcze we mnie uczucia...na nic nikomu sie
      nie przyda!!!!!
      • christine.p Re: dziewczyny... 30.06.07, 10:04
        "...pamietaj tylko ze ja go bardzo
        > kocham..i że on jest mną..przemysl to!!"


        Co za bzdury!!!
        Wasz syn nie jest ani twoim mężem, ani tobą! Wasz syn jest odrębną istotką, małym człowiekiem - częścią każdego z was, ale nie jest żadnym z was!
        Nie róbcie tego dziecku i przestańcie go utożsamiać z jego ojcem. Pozwólcie dziecko na odrębność.
        Wiadomo, że dopóki jest mały, sam chce się z wami utożsamiać, ale jak zacznie dorastać, zechce więcej indywidualności - nie róbcie więc z niego drugiego "małego tatusia".
        Kochajcie go rozsądnie.
        • alexolo Re: dziewczyny... 30.06.07, 10:32
          ależ ja to wiem....ex ..chyba ma poczucie winy i silną potrzebe
          utoźsamiania siebie i dziecka jako jedność.....


          ja nawet nie wpadłam na pomysł ż e mały jest mna ...
      • kajda28 Re: dziewczyny... 30.06.07, 10:29
        Więc podaj mu adres gdzie syn będzie na wakacjach, pewnie mu będzie miło
        spędzić kilka dni z tatem. Pamiętaj żeby wysłać kartkę i aby synek przywiózł mu
        prezent. I się ciesz że eks bardzo kocha syna, więc pewnie chce aby się dobrze
        bawił i jak najdłużej. Chyba że nad morze wyjeżdzasz parę razy w roku... .
        Myślę że jesteś przewrażliwiona, nie masz powodów aby czuć się winna.

        Właśnie przyszedł mój eks, pijany, nie wiem dlaczego go wpuściłam....Zaraz
        idziemy na dwór z dziećmi, muszę go wygonić. Ręce mi się trzęsą.
        • alexolo Re: dziewczyny... 30.06.07, 16:35
          teraz wpusciłaś pijanego exa...a wczesniej dawałas adresy gdziekolewiek
          jechałaś...kupowałaś dla niego prazenty w imieniu dziecka...wysyłałałaś
          kartki....no no po co ty sie rozwodzilaś?


          I się ciesz że eks bardzo kocha syna, więc pewnie chce aby się dobrze
          > bawił i jak najdłużej. Chyba że nad morze wyjeżdzasz parę razy w roku... .
          > Myślę że jesteś przewrażliwiona, nie masz powodów aby czuć się winna

          miłośc : to bycie razem,opieka...dbałośc łożenie...martwienie sie
          ..teraźniejszoscia i przyszłością ...dbanie o rozwój duchowy i emocjonalny
          dziecka......" w innym przypadku rzucanie słowami "kocham" mija sie z
          prawdziwynm znaczeniem tego słowa....
          i oznacza egoizm "on jest mna .....i dla tego go kocham"

          nie czuje sie winna..tekst w sme miał na celu wzbudzić poczucie winy...ż
          e wogóle wyjeżdzam z małym...to tak na wypadek jak bym sie miała
          zamiar za dobrze bawić...

          ale nic ten post napisałam pod wpływem chwili...teraz juz jestem
          spokojna...i jego tresc jest dla mnie pusta.....
          dla mnie jest wazne że w końcu zdołałam poinformować exa że jedziemy i
          że w trakcie naszego wyjazdu przeleca 2 spotkania ..które bedzie mógł
          sobie potem odrobic ...i kwita.





          • kajda28 Re: dziewczyny... 30.06.07, 17:11
            Masz rację przesadziłam , przecież gdybyście się dogadywali to dalej byście
            byli razem.
            U mnie był po prostu alkohol, jak był i jest trzeźwy to dalej mamy wspólny
            język. Chociaż już chyba nie... .
            Próbuje na eksów patrzeć jak na ludzi którzy chcą dobra dziecka, ale przeważnie
            oni chcą tylko zrobić na złość ich mamie, szkoda.

            A mojego wypchnełam z mieszkania i więcej już nie wpuszczę.
            • alexolo Re: dziewczyny... 30.06.07, 18:04
              eee chyba nie ...mysle ż e exy tez ludzie...tylko ż e inni...
              zwykle to oni zmieniają ..partnera( mówie o exach omawianych na naszym
              forum)..oni rzucaja dom rodzine bo "sie zauroczyli...
              sprawiaja tyle cierpienia..porzewracaja swiat..do góry nogami...
              a na domiar złego nie maja pojecia ..o co nam chodzi...pzreciez tylko
              zmienili partnera...nadal są tatusiami....."możemy byc przyjaciółmi...po co
              ten żal...fajnie jest...."umówimy sie kiedyś na piwo" - zaproponował ex
              ...gdy błagałam go aby wrócił.
              w 2005 roku exa przez rok nie było i dzieckiem sie nie
              interesował...a jak jade na pierwsze od 15 lat wakacje...to on cierpi...i
              przypomina mi że on kocha...i niemal grozi palcem...abym to przemyslała...
              im sie w dupach poprzewracało...
Pełna wersja