galateja
17.07.07, 19:19
Dziś odbyła się nasza pierwsza rozprawa rozwodowa. Z braku oczywistych oznak
rozpadu małżeństwa została zawieszona. Dostała w prawdzie spore alimenty ale
co mi po nich jak facet którego kocham mnie nie chce. Właśnie wróciłam z
synkiem ze spotkania z nim. Płakał rozczulał się nad tym że nam nie wyszło
ale na moje kocham cię odpowiedział twardo: ja ciebie nie. Siedzę i wyję.
Jest mi tak bardzo źle. O dziecku nie wspomnę. Biedny płakał że tatuś nie
wraca z nami do domu. Prosiłam choć posiedź aż zaśnie (mały chodzi wcześnie
spać) jak groch o ścianę. Nie i koniec. Jestem przekonana że ma kogoś. A ja
co rozwodu mi nie dali a męża dalej nie mam. Jutro wyjeżdżam z małym nad
morze on w niedziele wraca do Londynu. Nikt nie wie kiedy znów go zobaczymy.
Chciałabym przestać czuć do niego miłość i zacząć go nienawidzieć za to co mi
zrobił- jednak jeszcze nie potrafię. Co będzię dalej?