Ojczym- jaki ..?

21.07.07, 11:54
Witam
mam dylemat
sama wychowuję córeczkę 2 latka,rozstałam się ojcem małej ,co ogromnie bolało
(boli nadal) ale nie w tym rzecz.
myślę o tym że jestem jeszcze młoda i zapewne ułoże sobię prędzej czy później
życie z innym mężczyzną i nie daje mi spokoju myśl jak to jest jak dziecko
wychowuje nie ojciec ?
Konkretnie : można się naczytać i zaobserwować w życiu jak to jest z
macochami, w większości przypadków czyba nic słodkiego.
Nurtuje mnie to czy jak się wychowuje dziecko z "obcym" facetem to są podobne
problemy? Czy może mężczyźni "znoszą to" jakoś lepiej ....?
Strasznie się tego boję bo malutka jest dla nie najważniejsza na swiecie i
nie wyobrazam sobie by ktos mógł byc dla niej niedobry,by facet ją źle
traktował
to jest sytuacja hipotetyczna bo nie mam narazie nawet zamiaru z nikim się
wiązać ale wiem że to kiedyś nastąpi
    • anetina Re: Ojczym- jaki ..? 21.07.07, 12:12
      Maly nie zna ojca
      nie istniał nigdy w zyciu

      a M. traktuje jak tatę
      a M. traktuje dziecko jak synka

      normalna rodzinka
      • kassi_23 Re: Ojczym- jaki ..? 21.07.07, 12:45
        witam,widze ze jednak kobiety same wychowujące dzieci maja swoje obawy.Ja
        chowam Sama 2 latka,i tez sie zastanawiam jak to kiedys bedzie.Jakos narazie
        ciezko sobie wyobrazic kogos kto z Nami bedzie i jakos sie chyba nie zapowiada
        ale chetnie poczytam wypowiedzi osób w tym doświadczonych.Jedno jest pewne z
        pierwszego lepszego faceta nie zrobie ojca,wujka dla Synka.Napewno długi czas
        potrwa za nim kogos do siebie przyjmiemy na stałe,dobro dziecka zawsze bedzie
        dla mnie najwazniejsze wink Pozdrawiam.
        • anetina Re: Ojczym- jaki ..? 21.07.07, 13:09

          • anetina Re: Ojczym- jaki ..? 21.07.07, 13:11
            sorry, za szybko poszło

            są obawy
            wielkie obawy

            tylko ze ja znajomości z M. nie postrzegałam jako szukanie ojca
            zaprzyjaźnił się z dzieckiem
            polubili się, pokochali smile

            to nie był ojciec dla Małego
            ani wujek
            to był tylko M.
            • adsa_21 anetine. a gdzie slubne foty??? 23.07.07, 14:38
    • ddanna Re: Ojczym- jaki ..? 21.07.07, 23:08
      mnie osobiście wydaje się, że to jak "nasz" facet potraktuje nasze dziecko
      zależy tylko i wyłącznie od nas samych - chodzi mi o to, że:
      1. podświadomie raczej nie zainteresujemy się facetem dla którego nasze dziecko
      mogłoby być problemem;
      2. jako dobry człowiek, kochający nas, siłą rzeczy będzie kochał kogoś, kogo my
      kochamy i kto jest częścią nas;
      3. widząc, ze dziecko dla nas jest najważniejsze pod słońcem po prostu od razu
      stawiamy sprawę jasno, i naturalnym jest że on też musi kochać nasze dziecko;
      4. przeciętnie wrażliwy człowiek zwiąże się z dzieckiem z którym na co dzień
      jest, tym bardziej jeśli dziecko go zaakceptuje i obdarzy zaufaniem;
      Oczywiście zawsze istnieje jakieś ryzyko, ale w sumie rodzeni ojcowie też
      krzywdzą wlasne dzieci, więc złotego środka nie ma.
      • mama_ameleczki Re: Ojczym- jaki ..? 23.07.07, 10:00
        ddanna napisała:

        >> 3. widząc, ze dziecko dla nas jest najważniejsze pod słońcem po prostu od
        razu
        > stawiamy sprawę jasno, i naturalnym jest że on też musi kochać nasze dziecko;
        >

        no tym sposobem to chyba mozna odstraszyc kazdego faceta. ja tak ost zrobilam i
        zaluje. nie4 mozna od razu od kogos wymagac ze on musi pokochac dziecko. nic
        nie4 musi na to potrzeba czasu i musi to wyjsc naturalnie samo z siebie.
        • chusteczka1272 Re: Ojczym- jaki ..? 23.07.07, 10:12
          dlaczego żałujesz?
          sądzisz, że nie uciekł by później???
          lepiej, że uciekł od razu niż jakby miał to zrobic np. po roku crying
          to nie Ty go wystraszyłaś, to on nie był gotowy,
          może niezbyt dojrzały, może po prostu nie chciał...
          Dobrze że sprawę postawiłas od razu jasno!
          Przynajmniej szybko dowiedziałaś się na czym stoisz...

          Mój od razu wiedział, że syn jest dla mnie najważniejszy,
          że on nigdy nie bedzie ważniejszy niż mój mały!
          a mimo to nie uciekł...
          wręcz przeciwnie
          powiedział mi niedawno, że byłoby dziwne gdybym gdybym Jego stawiała przed synem...
          on to po prostu rozumie, bo to normalne dla dojrzałego faceta, nie gnojka...
          albo może po prostu bardzo mnie kochał, i to nie była aż taka wielka poprzeczka
          do przeskoczenia...nie wiem
          ale wiem jedno, to nie Twoja wina, że on uciekł...
          po prostu trafiłas na nieodpowiedniego
        • anetina Re: Ojczym- jaki ..? 23.07.07, 12:06

        • anetina odstraszysz każdego, komu na was nie zależy, ale 23.07.07, 12:09
          nie odstraszysz kogoś, kto was pokocha

          mój M. od razu stanął przed tym zagadnieniem
          postawiłam sprawę jasno - nie szukam miłości ani ojca dla dziecka
          najważniejsze jest dla mnie dziecko

          on pierwszy nas pokochał
          ja potrzebowałam czasu
          z czasem pokochałam - i jesteśmy obecnie rodziną
          • mama_ameleczki Re: odstraszysz każdego, komu na was nie zależy, 23.07.07, 13:36
            w sytuacji oktorej mowie jest troche inna sprawa, bo ja z nim kiedys bylam
            jeszcze przed urodzeniem Amelki, wtedy sie kochalismy ale bylismy jeszcze
            niewystarczajaco dojrzali zeby sie porozumiec i w niedlugim czasie po rozstaniu
            z nim zaszlam w ciaze z kims innym. potem rozmijalismy sie 4,5 roku. to dla
            niego tez nie jest latwa sytuacja
    • chusteczka1272 Re: Ojczym- jaki ..? 23.07.07, 07:37
      nie wiem jak to jest u wszystkich ojczymów,
      ale moge Ci napisać jak to jest u mnie....
      Mój synek zna mojego męża niemal od zawsze...
      nie wiem czym sobie na to zasłużyłam, ale czuję jakby Bóg dał mi jeszcze jedną
      szansę...
      Moze to banalne co napisze, ale mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, ciepłym,
      dobrym, o ogromnym sercu....
      Pisze o ogromnym bo naprawdę wierzę, że kocha mojego - naszego synka wink))
      Był taki okres w moim życiu, że nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek będę
      mogła być z kimś...mój synek był i jest dla mnie najważniejszy, zostałam sama
      jeszcze w ciązy, być może dlatego tak silna więź mnie łączy z moim szkrabem! Gdy
      pomyślę o tych wszystkich tragediach w których udział biora ojczymowie ...o tych
      licznych pobiciach, molestowaniu to aż ciarki przechodzą...Te wszystkie tragedie
      przysłaniają coś z czego wcześniej nie zdawałąm sobie sprawy... nie wyobrażałam
      sobie, że można jednocześnie byc z kimś i dziecko może być szczęsliwe
      Bo ja jestem pewna, że mój synek jest szczęśliwy..
      Początki oczywiście były trudne, nie ufałam mu! i chyba nadal nie ufam tak do
      końca...nie chodzi o niego, chodzi o brak zaufania do ludzi! Człowiek który raz
      się sparzy zawsze już będzie uważał...nie ukrywałam tego przed Nim, zawsze o tym
      wiedział, zawsze wiedział, że Jemu i nikomu nie ufam i chyba już nigdy nie
      zaufam i od zawsze wiedział, że to mój syn jest dla mnie najważniejszy nie On. a
      mimo wszystko cały czas był przy mnie...
      Na początku było dziwnie, nie pozwalałam mu nic robić przy małym, zajmowac się
      nim, dziwnie mi było np. przebierać go przy nim, nigdy nie zostawiałam ich
      samych...bałam się...nie wiem czego
      za każdym razem jak mówił, że chciałby bym trochę pozwoliła mu zbliżyć się do
      małego....dla mnie to jakoś dziwnie brzmiało...jakby tylko czekał na to by mu
      jakąś krzywdę zrobić...
      a jednocześnie widziałam jak mały lgnąl do Niego, jak potrzebował kontaktu z
      Nim, jak razem się śmiali, wygłupiali, bawili....w końcu jak przytulali
      Ja się w nim zakochałam później, najpierw zakochał się w nim mój syn!
      Dziwnie to wszystko brzmi, ale tak było ....zostawiałam sobie jakiś chłód ,
      jakiś dystans w razie gdyby mój syn go nie zaakceptował...
      Dziś mój mąż jest nieodłącznym elemenetem naszego życia, to mój maz nauczył
      mojego synka szacunku do mnie, to mój mąż po raz pierwszy zwrócił małemu uwagę,
      że mama też może być zmęczona! pamiętam jak dziś jak mały był zszokowany, gdy
      ktoś mu po raz pierwszyw życiu pokazał że mama jest zmęczona, że czasem i mamę
      trzeba przytulić...nie tylko jego! Do tej pory bylismy sami...ja i mój syn! i to
      tylko ja go przytulałam, to ja byłam otwarta na jego potrzeby, nawet nie
      zwróciłam nigdy uwagi, nawet nie pomyślałam, że mój syn tak to może odbierać...
      Mnie jak jakąś maszynę do spełniania jego potrzeb! To dzieki mojemu męzowi mój
      syn widzi jak mamą też trzeba się opiekować, że dorośli też mają uczucia!!! i
      też je okazują...
      nie wiem jak to opisać, mam nadzieje że zrozumiecie o co mi chodzi...
      Na początku mój syn nie pozwalałam mojemu M. nawet mnie dotknąć, dziś wspólnie w
      trójkę wygłupiamy się, śmiejemy, prztulamy, dziś mój synek mówi, że lubi jak my
      się przytulamy...już nie krzyczy jak zobaczy nas przytulonych tylko przychodzi i
      przytula się z nami wink))
      To od mojego M. nauczył się takich tekstów jak: "kobiety takie są", to mój M.
      pokazuje mu całe ten męski świat....kiedyś myślałam, że będę potrafiła sama mu
      to pokazać...alez byłam naiwna
      Pamiętam jak mój syn był zdziwiony gdy mój M. chodził w lato bez koszulki po
      domu...to wtedy dowiedział się że mężczyźni moga chodzić bez koszulki po domu
      czy nawet po ulicy a dziewczyny nie! bo przeciez mamy nigdy w takich sytuacjavch
      nie widział by paradowała bez koszulki....teraz też tak chodzi i mówi, że jest
      przeciez męzczyzną...wink
      ja bym na to po prostu nie wpadła sama!!! Jest mnóstwo rzeczy których mały może
      nauczyć się jedynie od faceta!!!
      Nie wiem czy wszyscy mężczyźni byliby tacy jak mój M.
      Pewnie to nie kwestia płci, pewnie są kobiety które potrafią pokochać obce
      dzieci tak jak są faceci, którzy to potrafią...
      Nikki28 to normalne, że teraz o tym nie myślisz...bo nie wiesz jak by było, masz
      mnóstwo wątpliwości, bo oczywistą sprawą jest, że nigdy żadnego faceta nie
      będzie się kochało tak jak swoje dziecko...że zawsze dziecko będzie dla nas
      najważniejsze....
      ale mam nadzieję, że mimo wszystko znajdzie się taki KTOŚ kto będzie to
      rozumiał, szanował ... że to nie będzie żadną przeszkodą, że Twoje dziecko nie
      będzie Twoją wadą tylko zaletą, że własnie za to będzie Cię kochał, że jesteś
      taką wspaniała matką a przez to takim wspaniałym człowiekiem...
      Trzymam kciuki by tak było
      pozdrawiam cieplutko
      m
      • anetina pięknie napisałąś, jakbym czytała o swoim M. :) 23.07.07, 08:41

        • chusteczka1272 Re: pięknie napisałąś, jakbym czytała o swoim M. 23.07.07, 08:51
          dzięki anetina;
          a być może wyszło pięknie, bo pisałam co myslę, co czuję, prosto z serca....
          a że tam jest pięknie...hmmm
          cóż....tak wyszło
      • alicja_wk Re: Ojczym- jaki ..? 24.07.07, 15:49
        Mogłabym napisać to samo... dokładnie to samo smile
        Pozdrawiam!
    • magdusia11 Re: Ojczym- jaki ..? 23.07.07, 12:52
      Nasza trójka czyli Młoda R. i ja docieramy się smile

      Jesteśmy czasami trochę zwariowaną ale chyba superowską rodzinką.

      Każdy dzień jest nowym doświadczeniem,jest cudownie i rodzinnie co nie
      znaczy,że nie ma małych spięć,czasami wink

      My z córcią potrzebujemy R,a On potrzebuje nas.
      Jesteśmy sobie potrzebni wzajemnie!!!

      R.wiedział,że Mała była dla mnie najważniejsza na świecie-bo tylko ona tak
      naprawdę się liczyła i była sensem mojego życia.

      W dniu kiedy pierwszy raz powiedziałam mu,z pełną świadomością,że go kocham to
      wyznałam również,że są oboje tak samo dla mnie ważni.
      Powtarzam im to możliwie często-bo taką mam potrzebę.

      I gdyby jakiś czas temu ktoś mi powiedział,że kogoś pokocham równie mocno jak
      moją córeczkę-nie uwierzyłabym.

      Pozdrawiam

      M.
Pełna wersja