mamba30
24.07.07, 10:21
Od długiego czasu czytuję to forum, czasami coś napiszę, kiedyś coś się
radziłam. Czytam większość wątków i taka mnie naszła refleksja, że spora
część kobiet, które są samotne, zostały porzucone przez partnera, bądź same
odeszły, jako jedyny lek na wszystko radzą "uciekaj od niego".
Czy Wy nie widzicie, że takimi "dobrymi" radami możecie wyrządzić komuś
krzywdę? Nie zawsze ten facet jest taki zły, często i gęsto jest zagubiony,
należy do niego wyciągnąć rękę, pomóc mu odnaleźć właściwą drogę, a nie od
razu na wstępie problemów go przekreślać.
Kiedyś ludzie potrafili ze soba życ, mimo że przecież tez mieli problemy.
Walczyli o siebie o swoje związki. Na tym forum dla części pań sprawa wygląda
jednakowo - jest problem, to pogonić kota. Tak, tak jest najłatwiej, trudno,
kolejne dziecko będzie z rozbitej rodziny...
A może wynika to z tego, że skoro ja jestem sama, to niech i inne będą??? Nie
tędy droga miłe panie. Dawajcie konkretne porady, jak rozwiązać problem.
Rada "zostaw go" może być udzielana wg mnie w ekstremalnych przypadkach.