Takie moje refleksje....

24.07.07, 10:21
Od długiego czasu czytuję to forum, czasami coś napiszę, kiedyś coś się
radziłam. Czytam większość wątków i taka mnie naszła refleksja, że spora
część kobiet, które są samotne, zostały porzucone przez partnera, bądź same
odeszły, jako jedyny lek na wszystko radzą "uciekaj od niego".

Czy Wy nie widzicie, że takimi "dobrymi" radami możecie wyrządzić komuś
krzywdę? Nie zawsze ten facet jest taki zły, często i gęsto jest zagubiony,
należy do niego wyciągnąć rękę, pomóc mu odnaleźć właściwą drogę, a nie od
razu na wstępie problemów go przekreślać.

Kiedyś ludzie potrafili ze soba życ, mimo że przecież tez mieli problemy.
Walczyli o siebie o swoje związki. Na tym forum dla części pań sprawa wygląda
jednakowo - jest problem, to pogonić kota. Tak, tak jest najłatwiej, trudno,
kolejne dziecko będzie z rozbitej rodziny...

A może wynika to z tego, że skoro ja jestem sama, to niech i inne będą??? Nie
tędy droga miłe panie. Dawajcie konkretne porady, jak rozwiązać problem.
Rada "zostaw go" może być udzielana wg mnie w ekstremalnych przypadkach.
    • kicia031 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 10:30
      A moze taka rada dziala jak terapia szokowa? Zacheca do znalezienie powodow, by
      nie przekreslac zwiazku mimo problemow?

      A teraz, ze samodzielne udzielaja rad o zerwaniu zwiazku po to, by "innym tez
      sie nie udalo" jak sugerujesz jest chyba nie na miejscu. Nie przyszlo ci do
      glowy, ze czasami czlowiek, ktory pewnych rzeczy doswiadczylmw zyciu ma
      bardziej obiektywne spojrzenie na problem - dzieki szerszemu spektrum
      doswiadczen wlasnie.
      • mama_ameleczki Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 10:38
        to jest aluzja do mnie po przeczytaniu watku uczuli? jesli tak to przeczytaj
        doklasnie wszstkie moje wypowiedzi na ten temat.bynajmniej nie pisze tego po to
        zeby jej sie tez nieudalo skoro ja jestem sama, ale z troski o nia. przekazuje
        tylko swoje doswiadczenia. ja wiem ze wiekszosc ludzi i tak musi przekanc sie
        na wlasnej skorze ale zawsze dobrze posluchac kogos kto juz to przezyl
        • mamba30 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 10:47
          To nie jest aluzja do Ciebie, tylko ogólna refleksja. Ja też dużo przeżyłam i
          też patrząc z perspektywy czasu na swoje życie, widze sporo błędów, ale to nie
          znaczy, że mam od razu przekreślać inne związki, bo w którymś tam momencie
          nasze historie sa podobne.
        • uczula Re: Takie moje refleksje.... 25.07.07, 20:18
          eee... smilemamo ameleczki - wiesz smilekazdy ma swoje doswiadczenia.
          A to oznacza ze przeciez niekoniecznie musze usluchac rad ktore czytam smile
          napewno warto je przeczytac bo to sa oczy innego czlowieka i warto czasem
          popatrzec na swoje zycie od innej strony.
          ja jestem na tyle uparta zeby jeszcze powalczyc.
          wiec nie bierz tak wszystkiego do siebie big_grin
      • mamba30 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 10:43
        kicia031 napisała:

        > A moze taka rada dziala jak terapia szokowa? Zacheca do znalezienie powodow,
        by
        >
        > nie przekreslac zwiazku mimo problemow?
        >

        Zalezy na kogo. Jeżeli ktoś chce znaleźć wyjście z impasu, to go szuka. Jeżeli
        nie jest pewny, co ma zrobić, bądź swoich decyzji, to się radzi. jeżeli dostaje
        10 rad w stylu "zostaw go", to jak będzie reagował? Jak myslisz?



        > A teraz, ze samodzielne udzielaja rad o zerwaniu zwiazku po to, by "innym tez
        > sie nie udalo" jak sugerujesz jest chyba nie na miejscu. Nie przyszlo ci do
        > glowy, ze czasami czlowiek, ktory pewnych rzeczy doswiadczylmw zyciu ma
        > bardziej obiektywne spojrzenie na problem - dzieki szerszemu spektrum
        > doswiadczen wlasnie.
        >


        Nie chodziło mi o bycie złośliwą, czy urażenie kogoś. Po prostu od długiego
        czasu takie mysli mi przychodzą do głowy, jak czytam te posty.

        Napewno ktoś, kto dużo w życiu przezył ma inne spojrzenie na sprawę, więc tym
        bardziej nie powinien podsuwać ostatecznych rozwiązań. Przykro mi Kiciu, ale ja
        w takich postach widzę mało konstruktywnych rad, bo rada "zostaw go" to dla
        mnie nie rada.
        • mama_ameleczki Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 10:56
          wiesz co. ja tez czesto czytam to formum i nie przypomninam sobie zeby ktoras
          kiedys napisal tylko poprostu zostaw go, niepopartego zadna reflekscja, rada,
          czy czy przemysleniem.
          • mamba30 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 11:01
            przemyslenia sa i owszem, typu "on się nie zmieni", "on nie przestanie" itp.
            itd. Jakby osoba pisząca taki post była jasnowidzem. Zgodzę się, że faceta
            który pije i bije, nalezy jak najszybciej wyeliminować ze swojego życia, ale
            jeżeli ten facet ogólnie jest w porządku i ma po prostu jakieś defekty, to
            warto zawalczyc o taki związek. Rozejść się zawsze można, ale to już
            ostateczność.
            • anetina o jaki defekt faceta ci chodzi? 24.07.07, 11:27
              podaj przykład konkretny




            • kicia031 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 13:48
              przemyslenia sa i owszem, typu "on się nie zmieni", "on nie przestanie" itp.

              No i sa to przemyslenia calkowicie sluszne. Ludzie - kobiety i mezczyzni
              zaznaczam, w wieku doroslym zmieniaja sie w sposob minimalny. nawet
              wieloletnie, profesjonalne terapie przynosza skutki znikome, jesli chodzi o
              trwale zmiany postaw, osobowosci i sposobow postepowania (co nie znaczy, ze
              jestem wrogiem terapii, zwlaszcza takiej ktora nakierowana jest na poradzenie
              sobie z trauma). A mowimy tu na ogol o osobach, ktore w tka terapie sie nie
              zaangazuja, wiec w ogole szanse na jakiekolwiek pozytywne przemiany nalezy
              uznac za nieistniejace.
              Nie trzeba byc w tym celu jasnowidzem, wystarczy leementarna wiedza o ludzkiej
              psychologii.
              Ja jestem za tym, zeby nie rozwodzic sie z powodu zostawiania podniesionej
              deski w klopie, ale wydfaje mi sie, ze wiekszosc piszacych tu ma problemy duzo
              powazniejszej natury.
              Rostanie jest jedynym rozwiazaniem w przypadku jakichkolwiek uzaleznien, jesli
              osoba uzalezniona nie chce podjac terapii. To chyba dla kazdego oczywiste,
              podobnie jak przemoc, drastyczna nieuczciwosc finasowa i pare innych rzeczy.
    • bea53 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 11:26
      Nie zgadzam sie z Tobą mamba, jednak wiekszosc dziewczyn tutaj zosatal po prostu
      porzucona mimo tego ze walczyly chialy i czesto akceptowaly wyskoki eksa.
      Duza czesc tkwi w toksycznym zwiazku i mimo cierpien i ewidentnej szkody dla
      dzieka i siebie nie potrafi sie wydostac ze wspoluzalenienia i to jest insza
      inszosc, wetdy pojawiają sie takie zdroworozsadkowe rady ale wynikaja one z
      opisu sytuacji gdzie kazdy myslacy czlowiek widzie ze bijący delikwent sie nie
      zmieni i jedyne co mozna zrobic to uciekac ale i tak nie sądze zeby jakas mama
      zrobila to po radzie ktorejkolwiek z nas, tez dlatego ze są wspoluzalenione
      psychicznie a tez czesto materialnie...
      Sprowadzanaie naszych dyskusji tylko do rad zosatw go jest duzym uproszczeniem
      bo tak nie jest, zauwaz ze tutaj kobeity przychodza kiedy widza ze jest
      zle..wtedy kiedy sie da walczą a nie piszą na forum samodzielnej...
      Jasne ze jest tak ze ludzie nie rozmawiają i razem nakręcają konflikty,
      przyzyczaja panow do nicnierobienia a potem narzekaja jakie są zaharowane..

    • kajda28 Re: Takie moje refleksje.... 24.07.07, 16:50
      > Kiedyś ludzie potrafili ze soba życ, mimo że przecież tez mieli problemy.
      > Walczyli o siebie o swoje związki. Na tym forum dla części pań sprawa wygląda
      > jednakowo - jest problem, to pogonić kota. Tak, tak jest najłatwiej, trudno,
      > kolejne dziecko będzie z rozbitej rodziny...

      Ja z mojego dzieciństwa pamiętam ogromny żal do mamy że nie zostawiła taty, i
      wcale nie wychowywałam się w patologicznym domu, tata nie bił ani mamy ani
      mnie, po prostu kilka razy w miesiącu pił alkohol. Uważam że teraz kobiety
      zaczeły walczyć o siebie i o swój Dom, już nie pozwalają się upokarzać,
      przestały trwać w imię: "bo co ludzie powiedzą".
      Zauważ też że nigdy nie jesteśmy zdania że każdy facet to drań, bardzo się
      cieszymy jak któraś z nas kogoś znajdzie.
      Co do "zagubionych facetów", to dopóki nie wyciągają rączek i nie nadużywają
      alkoholu czy innych środków odurzających, to chyba nigdzie nie ma wtedy rad
      żeby odejść bez spróbowania rozmowy. Co do w/w to są inne fora, i każdy
      alkoholik Ci powie że od czynnego alkoholika trzeba odejść dla m.in. jego
      dobra, albo radykalnie zmienić postępowanie wobec niego.
      Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś także dawała rady zagubionym kobietom, może
      faktycznie będą lepszym rozwiązaniem od tego co ja piszę, nie przeczę że nie
      zawsze najlepszym rozwiązaniem jest odejście.
Pełna wersja