lulu744
26.07.07, 13:48
Postanowiłam podzielić się z wami moją sytuacją bo nie wiem czy dobrze
zrobiłam. Teraz mnie to wszystko przerasta choć daję sobie jakoś radę. Nie
wiem tylko czy moja córeczka nie będzie miała do mnie o to pretensji, że nie
pozowliłam jej poznać ojca.
Dwa lata temu poznałam chłopaka, z którym zaszłam w ciążę po tygodniu
znajomości (tzw wpadka). Nie chciałam z nim być i gdyby nie ciąża to już po
miesiącu bym z nim zerwała, nie był w moim typie o czym się przekonałam
dopiero trochę póżńej. Wreszcie zrobiłam wszystko żeby mnie zostawił. I tak
też zrobił, chociaż wytrzymał ze mną pierwsze 4 miesiące ciąży

I nawet się
bardzo starał. Mieszkam teraz niedaleko rodziców na pomorzu, on jest obecnie
w Irlandii. Po urodzeniu dziecka wytoczyłam mu sprawę o alimenty i
pozbawienie władzy rodzicielskiej. Sąd w zasadzie przyznał mi wszystko tak
jak chciałam. Zabrałam mu wszystko - nazwisko dziecko ma po mnie, włądzę
rodzicielską tylko ja i dostałam wysokie alimenty, prawie tyle co chciałam.
Powiedziałam mu, że jak będzie chciał to może widywać Anię ale on sie więcej
do mnie nie odezwał. A ja nie zamierzam go o nic prosić. Z drugiej strony
wiem, że Ania kiedyś będzie potrzebowała ojca. Obecnie nie mam nikogo. Mam
już za sobą rozwód i inne nieudane związki dlatego wolę być sama. Początkowo
nie chcałam nawet urodzić Ani ale on tak bardzo nalegał...
Ale teraz się nie odzywa, nie interesuje. A nawet jak mu owiedziałąm o tym,
że urodziła się Ania to powiedział, że wątpi aby to było jego dziecko i
musiałam jeszcze po urodzeniu robić badania DNA. No ale cóż tacy oni są
najpierw zrobią a potem się jeszcze wypierają. Jedyne co robi to płaci
regularnie alimenty.
Doradźcie mi co mam zrobić zostawić to tak jak jest czy zadzwonić, napisać do
niego i poprosić aby się zainteresował córką? Może się na mnie obraził a
raczej na dziecko?
Nie robię tego dla siebie tylko dla niej. Ja mogę go wcale nie oglądać byle
mi tylko płacił ale sumienie mnie troche gryzie. A może lepiej niech zostanie
tak jak jest?
Ps. Na początku mówił mi, że mnie kocha i się cieszył ale widać długo to nie
trwało. Co byście na moim miejscu zrobiły? Jak będzie lepiej?