Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradzicie?

26.07.07, 13:48
Postanowiłam podzielić się z wami moją sytuacją bo nie wiem czy dobrze
zrobiłam. Teraz mnie to wszystko przerasta choć daję sobie jakoś radę. Nie
wiem tylko czy moja córeczka nie będzie miała do mnie o to pretensji, że nie
pozowliłam jej poznać ojca.

Dwa lata temu poznałam chłopaka, z którym zaszłam w ciążę po tygodniu
znajomości (tzw wpadka). Nie chciałam z nim być i gdyby nie ciąża to już po
miesiącu bym z nim zerwała, nie był w moim typie o czym się przekonałam
dopiero trochę póżńej. Wreszcie zrobiłam wszystko żeby mnie zostawił. I tak
też zrobił, chociaż wytrzymał ze mną pierwsze 4 miesiące ciąży smile I nawet się
bardzo starał. Mieszkam teraz niedaleko rodziców na pomorzu, on jest obecnie
w Irlandii. Po urodzeniu dziecka wytoczyłam mu sprawę o alimenty i
pozbawienie władzy rodzicielskiej. Sąd w zasadzie przyznał mi wszystko tak
jak chciałam. Zabrałam mu wszystko - nazwisko dziecko ma po mnie, włądzę
rodzicielską tylko ja i dostałam wysokie alimenty, prawie tyle co chciałam.
Powiedziałam mu, że jak będzie chciał to może widywać Anię ale on sie więcej
do mnie nie odezwał. A ja nie zamierzam go o nic prosić. Z drugiej strony
wiem, że Ania kiedyś będzie potrzebowała ojca. Obecnie nie mam nikogo. Mam
już za sobą rozwód i inne nieudane związki dlatego wolę być sama. Początkowo
nie chcałam nawet urodzić Ani ale on tak bardzo nalegał...

Ale teraz się nie odzywa, nie interesuje. A nawet jak mu owiedziałąm o tym,
że urodziła się Ania to powiedział, że wątpi aby to było jego dziecko i
musiałam jeszcze po urodzeniu robić badania DNA. No ale cóż tacy oni są
najpierw zrobią a potem się jeszcze wypierają. Jedyne co robi to płaci
regularnie alimenty.

Doradźcie mi co mam zrobić zostawić to tak jak jest czy zadzwonić, napisać do
niego i poprosić aby się zainteresował córką? Może się na mnie obraził a
raczej na dziecko?

Nie robię tego dla siebie tylko dla niej. Ja mogę go wcale nie oglądać byle
mi tylko płacił ale sumienie mnie troche gryzie. A może lepiej niech zostanie
tak jak jest?

Ps. Na początku mówił mi, że mnie kocha i się cieszył ale widać długo to nie
trwało. Co byście na moim miejscu zrobiły? Jak będzie lepiej?
    • anetina Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 14:22
      trudno coś poradzić na odległość
      ja długo żałowałam, że Mały nie poznał ojca i nie miał go przy sobie
      z czasem doszłam do wniosku, ze jest to dla mnie idealny układ
      sama decyzdowałam o dziecku - eks nie kontaktował się, nie utrudniał nam życia

      życzę przemyślanych decyzji
    • kicia031 Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 14:30
      Wiesz co, ja sie nie dziwie, ze facet mial dosyc. Mimo przypadkowej ciazy
      staral sie jak mogl, ale niestety do tanga trzeba dwojga. Kto sieje wiatr,
      zbuiera burze, nie dziw sie, je jest tak jak jest.

      Co teraz robic - trudne pytanie. Ja uwazam, ze dziecku ojciec jest potrzebny,
      ale czy on jeszcze sie przelamie, czy nie zapsulas mozliwosci kontaktu miedzy
      nimi juz na zawsze?
    • derena33 Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 14:40
      Trzeba bylo myslec wczesniej co z Ania.
    • m-jak-magi Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 14:45
      przeprosilabym faceta to po pierwsze.
      za wlasna niefrasobliwosc ( sex bez zabiezpieczenia z przygodnym facetem )
      obarczylas go calkowita odpowiedzilanoscia. jak sama napisalas pozbawilas go
      wszytskiego.
      po drugie facet probowal byc z toba chcial dziecka a ty potrakowalas go jak
      reprodukora i maszynke do pieniedzy.
      skrzywdzilas wlasne dziecko.........
    • ellla6 Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 15:31
      Co z Ciebie za matka...? Nie mnie oceniać twoje postępowanie ale z tego co
      napisałaś to nie chciałaś ani być z nim ani mieć Ani. Piszesz, że odszedł bo do
      tego doprowadziłaś. Zależy ci tylko na pieniądzach? Jeśli ty go odsunęłaś od
      córki to i ty powinnaś o niego walczyć dla niej. Nie dla siebie. Jak widać on
      uciekł przed tym do Irlandii. Może myśli, że tak będzie lepiej ale to dziecko
      na tym będzie cierpiało i pewnie już cierpi tylko jeszcze o tym nie wie.
      Na twoim miejscu zadzwoniłabym, napisała, spotkała się. Zrobiłabym wszystko aby
      poznał małą.
      Mój Jacek umarł. Nie miałam tyle szczęścia co Ty. Bo to, że wyjechał zanczy, że
      kiedyś wróci...
    • lilith76 Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 15:37
      A nawet jak mu owiedziałąm o tym,
      > że urodziła się Ania to powiedział, że wątpi aby to było jego dziecko i
      > musiałam jeszcze po urodzeniu robić badania DNA. No ale cóż tacy oni są
      > najpierw zrobią a potem się jeszcze wypierają.

      Gdybym była facetem, któremu ledwo poznana dziewczyna po kilkunastu dniach oświadcza, że jest w ciąży, a potem mimo prób stworzenia związku pogania w cztery wiatry, to myślałabym podobnie.
      Pisząc w twoim stylu - "one już takie są - najpierw dają bezmyślnie, potem robią z siebie opuszczone ofiary" uncertain


      Na początku mówił mi, że mnie kocha i się cieszył ale widać długo to nie
      > trwało.

      Czegy ty niby chciałaś? Nie był w twoim typie. Wywaliłaś go z życia. Ale boli cię, że jego miłość taka słaba była. Facet miał resztki godności.


      Może się na mnie obraził a
      > raczej na dziecko?
      >

      Niestety, duża część dorosłych traktuje dziecko jak pakiet łączny z rodzicem - może nie obraził się na dziecko, ale czuje niesmak do ciebie. Niesmak tak duży, że nie przełamie się by poznać dziecko, bo to wymaga kontaktu z Tobą. Latami na to pracowałaś.

      Nie wiem co powinnam zrobić, bo może już za późno na cokolwiek.
      Może napisz maila, list, sms-a - że gdyby chciał to możesz podesłać zdjęcie, informacje o córce. Jak nie odezwie się, to wiesz, że za późno i nie ma co taranować zabarykadowanych drzwii.
      Nie mów tylko córce potem, że ojca w jej życiu nie ma, bo to tylko wyłącznie jego wina. Pobrałaś nasienie i już.


      Moja koleżanka jest teraz w bardzo podobnej sytuacji do ciebie, tylko że na początku drogi. Ale ma trochę więcej uczuć - dzieci (to bliźnięta) będą miały nazwisko ojca, będzie miał prawa i udział w opiece nad nimi. Choć związku z tego nie będzie.
    • triss_merigold6 Zdziwiona?! n/t 26.07.07, 18:08
    • mamaice Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 19:07
      Moze to troll?

      Jesli nie to wybacz ale to co opisalas to bardzo dziecinne
      zachowanie ,zastanawialas sie wtedy co Twoj coeczka moze czuc? Co Ona by
      chciala ?
      To ze Ty go nie kochalas i Wasza Ania to wpadka nie znaczy abys utrudniala ojcu
      kontakt z dzieckiem jakie to chore z Twojej strony ,dlaczego?
      Facet sie staral chcial byc z Toba ok.ja rozumiem Ty nie chcialas ale moglas z
      nim porozmawiac i mu to powiedziec ze nie chcesz z nim byc ,ale corka bedzie go
      potrzebowala skoro dostalas to wszystko co chcialas to mysle ze facet nie jest
      zlym czlowiekiem i Twoja coreczka by miala dobrego ojca ,moglas chociaz
      sprobowac dac im szanse poznania sie nawzajem . Co Ty jej powiesz za lat 20 ?
      Nie znasz swojego ojca bo ja mialam takie widzi mi sie....

      Ja tez odeszlam bo nie byl mnie wart ale zasluzyl sobie na to bo mnie nie
      szanowal , ale z dzieckiem ma swietny kontakt i je szanuje i kocha czemu
      mialabym sie odgrywac dzieckiem ?

      Zastanow sie w zyciu roznie bywa ... jak np by Tobie sie cos stalo (nie zycze)
      ale roznie jest to coreczka mialaby ojca bo mysle ze to od nas matek zalezy
      duzo . Jesli ojciec chce sie kontaktowac z dzieckiem a w Twoim przypadku tak
      bylo na poczatku ciazy ,to my matki dajmy im szanse nasze sprawy zostawmy na
      boku a pozwolmy im stworzyc swoj swiat .

      Postaraj sie wyslac mu mejla napisz ze zrobilas zle ze Ci zalezy etc. Wyslij mu
      zdjecia coreczki moze akurat facet wybaczy i zadba o kontak z corka .
      • galateja Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 26.07.07, 21:22
        Przeczytalam twoja wersje i wszystkie wpisy. I wiesz musze sie zgodzic z
        poprzedniczkami. Sama jestes sobie winna. Bez obrazy. Wiem ze nie tego sie
        spodziewalas na tym forum ale taka jest prawda. Nie wyobrazam sobie jak mozna
        bylo dzicku odebrac ojca a ojcu odebrac dziecko. Wiesz oni wszyscy wcale tacy
        nie sa. Nie mozesz generalizowac i oogolniac tematu. Ja raczej podziwialabym go
        za to ze po tak krotkim czasie trwal przy tobie jak uslyszal ze bedzie tata.
        Niejeden by zwial - i tu bys mogla napisac ze oni tacy sa (bo rzeczywiscie jest
        ich wielu). Ale on nie odszedl moze nawet chcial tego dziecka bardziej niz ty.
        Pomyslalas o nim przeciez to i jego dziecko. To ze to ty nosilas je 9 miesiecy
        po sercem nie umniejsza wagi ojca. Ja sie mu nie dziwie ze nie odzywa sie do
        ciebie. A wiesz dlaczego tak jest bo jego strasznie to boli. Zrobilas mu wielka
        krzywde i malej tez. Nie uwazam ze nie zalezy mu na dziecku bo i pieniedzy bys
        od niego nie miala. On zwyczajnie ciebie unika nie corki.
        Teraz co ci radze: napisz do niego ze postapilas niesprawiedliwie, popros o
        adres (chyba ze go znasz) i wykup bilety. Lec do niego z mala (nawet na kilka
        dni). To nie zart, to raczej jedyny sposob by dwie tak bliskie sobie osoby
        spotakaly sie. Jestem przkonana ze bedzie to dla niego szczyt szczescia wziasc
        mala na rece. Gdy ja przytuli to zapomni choc na chwile te okropne dni jaki mu
        zafundowalas. A i mala poczuje ze w jej zyciu jest tez ojciec. Oni oboje tego
        poterzebuja. Nie badz wiecej egoistka i tym razem zrob cos dla innych.
        Zycze powodzenia.
        • m_majka Re: Pozbawiłam go wszystkiegoAle co z Anią Poradz 27.07.07, 13:19
          i ja znam podobną sytuację o jakiej tu piszecie w odpowiedzi na ten smutny
          post - inaczej to trudno nazwać...
          W zasadzie mogłabym napisać dokładnie to co napisała galateja. Tyle, że mój
          znajomy ma synka, którego nigdy nie widział.

          "Niejeden by zwial - i tu bys mogla napisac ze oni tacy sa (bo rzeczywiscie jest
          > ich wielu). Ale on nie odszedl moze nawet chcial tego dziecka bardziej niz
          ty. Pomyslalas o nim przeciez to i jego dziecko. To ze to ty nosilas je 9
          miesiecy po sercem nie umniejsza wagi ojca. Ja sie mu nie dziwie ze nie odzywa
          sie do ciebie. A wiesz dlaczego tak jest bo jego strasznie to boli. Zrobilas
          mu wielka > krzywde i malej tez. Nie uwazam ze nie zalezy mu na dziecku bo i
          pieniedzy bys > od niego nie miala. On zwyczajnie ciebie unika nie corki."

          Chłopak odszedł od dziewczyny bo już z nią nie wytrzymywał. Szantażowała go do
          piątego miesiąca ciąży, że zrobi aborcje, że niechce tego dziecka a z nim
          nigdy nie będzie. Więc odszedł od niej. Po urodzeniu spotkała się z nim dopiero
          na sprawie o ustalenie ojcostwa i alimenty. Teraz on jej tylko płaci. Wie, że
          jej zależy tylko na pieniądzach a nie na tym aby mały miał ojca. Wiem, że jest
          mu z tym bardzo ciężko. Ale mężczyżni czasem wolą od tego uciec. Uważają, że
          tak będzie lepiej dla ich dziecka, co być może potwierdzają częściowo inne
          wypowiedzi.Jeśli ona go nie chciała to dał jej szansę na ułożenie sobie życia
          ale cały czas myśli o małym. Ale wiem też, że gdyby zależało jej na kontakcie
          gdyby pokazała, że mały jego potrzebuje i teraz wyciągneła rękę napisała maila,
          wysłała zdjęcia czy zadzwoniła to z pewnością byłby szczęsliwy.

          Jeśli więc lulu masz sumienie i cię to jednak dręczy to zrób dobrze dla dziecka
          i pozwól ojcu być ojcem. To nie prawda, że ojcem jest nie ten co zrobi ale ten
          co wychowa dziecko. Często można bardzo skrzywdzić w ten sposób samą siebie
          czego ci szczerze nie życzę. Zawieź małą do niego...
          • natasza39 I jeszcze się zastanów nad tym 27.07.07, 14:48
            Co kiedyś powiesz swojej córce, gdy ta zapyta dlaczego zabrałaś jej ojca?
            Zapewniam Cię, że od nikogo, jak od własnego dziecka nie boli takie pytanie.
            • virtual_moth Ludzie no 27.07.07, 15:44
              A sąd to ciekawe z jakiej przyczyny tatusiowi nie przyznał władzy
              rodzicielskiej... Na spółkę z autorką wątku odebrał jej córce tatusia
              bezmyślnie? Musiały być przyczyny a zapewniam, że często wystarczy
              zwykłe "oświadczam, że chcę uznać córkę, kocham ją, chcę płacić alimenty i
              spotykać się z nią", aby sąd tę władzę przyznał.
              • natasza39 Re: Ludzie no 27.07.07, 20:28
                virtual_moth napisała:

                > A sąd to ciekawe z jakiej przyczyny tatusiowi nie przyznał władzy
                > rodzicielskiej... Na spółkę z autorką wątku odebrał jej córce tatusia
                > bezmyślnie?

                Co do "myślności" sądów to mam inne zdanie.
                Wystarczy mieć dobrego adwokata, żeby sprawę wygrać.
                Niekoniecznie wyroki są sprawiedliwe.
                • virtual_moth Re: Ludzie no 27.07.07, 22:47
                  Natasza, jaki adwokat... To jest prosta piłka, władzę rodzicielską odbiera
                  sie/nie nadaje się jej w drastycznych przypadkach. Na przykład brak kontaktu
                  (bo coś tam) - powiedzmy przez pół roku, rok z dzieckiem nie jest przesłanką do
                  odebrania/nienadania władzy rodzicielskiej.

                  Ja uważam, że dziewczyna jest bardzo naiwna, ma tendencję do brania winy na
                  siebie - ewidentnie coś zgrzyta w tym wizerunku skrzywdzonego tatusia, który
                  chciał, a nie mógł.
                  • natasza39 Re: Ludzie no 27.07.07, 22:57
                    Nic nie wydedukujemy.
                    Jedynie autorka wątku może nam wyjaśnić co było przyczyną.
                    Ale zdania na temat "sprawiedliwości" w sądzie mojego i tak to nie zmienismile
                    • mephostophiles Re: Ludzie no 28.07.07, 03:53
                      To akurat jest proste: Ustalono ze facet zostawil matke w 4 miesiacu ciazy, w
                      trakcie procesu kwestionowal swoje ojcostwo (swoja droga moze autorka sama
                      zasugerowala mu ze nie jego w ramach robienia wszystkiego zeby odszedl, skoro
                      na poczatku sie staral zeby w koncu zazadac badan DNA).
                      Sad mogl ale nie musial nadawac mu wladzy rodzicielskiej, sentencja byla zgodna
                      z wnioskami matki.
                      Przegral po calej linii to wyjechal - honorny facet.
                      Praw nie ma, dziecko go nie zna, a matka jest mu niechetna. To co ma jeszcze
                      robic w tej sprawie poza placeniem alimentow ?
                      • virtual_moth Re: Ludzie no 28.07.07, 12:07
                        mephostophiles napisał:

                        > To akurat jest proste: Ustalono ze facet zostawil matke w 4 miesiacu ciazy, w
                        > trakcie procesu kwestionowal swoje ojcostwo (swoja droga moze autorka sama
                        > zasugerowala mu ze nie jego w ramach robienia wszystkiego zeby odszedl, skoro
                        > na poczatku sie staral zeby w koncu zazadac badan DNA).
                        > Sad mogl ale nie musial nadawac mu wladzy rodzicielskiej, sentencja byla
                        zgodna
                        >
                        > z wnioskami matki.

                        Nic tu nie jest proste. Jeśli wypierał sie ojcostwa i żądał badań DNA to sam
                        sobie "odebrał prawa".
                        Autorka wątku może myśli, że skoro wnioskowała o nienadanie wladzy to sąd
                        musiał to klepnąć. Nic nie musiał, jeśli nie byłoby przesłanek do nienadania
                        władzy to facet by tę władzę dostał.

                        > Przegral po calej linii to wyjechal - honorny facet.

                        Taaa, ciekawie pojmujesz "honor". Może nie wiedział, że nie nadanie wladzy
                        rodzicielskiej nie równa się zakaz kontaktów z dzieckiem? Może nie wiedział, że
                        mógł wnioskować do sądu o uregulowanie kontaktów, moze nie wiedzial, że może
                        starać się o sądowne nadanie władzy po jakimś czasie?
                        Acha, no tak - zraził się do matki dziecka, to w zasadzie uniemożliwiło mu
                        jakiekolwiek krokicrying

                        > Praw nie ma, dziecko go nie zna, a matka jest mu niechetna. To co ma jeszcze
                        > robic w tej sprawie poza placeniem alimentow ?

                        Niech idzie się upić ze zgryzoty i "bezsilności"wink
                        • mephostophiles Re: Ludzie no 29.07.07, 01:58
                          > Nic tu nie jest proste. Jeśli wypierał sie ojcostwa i żądał badań DNA to sam
                          > sobie "odebrał prawa".

                          Jakbys miala placic alimenty przez kolejne 25 lat to moze tez bys sie wolala
                          przynajmniej upewnic za co. Tak zeby potem placic z czystym sumieniem. Tym
                          bardziej ze historia nieco byla nieklarowna.


                          > Autorka wątku może myśli, że skoro wnioskowała o nienadanie wladzy to sąd
                          > musiał to klepnąć. Nic nie musiał, jeśli nie byłoby przesłanek do nienadania
                          > władzy to facet by tę władzę dostał.

                          Nie musial, ale nie powiesz chyba ze postawa matki, ktora wyraznie
                          wyartykulowala ze nie zyczy sobie zeby ojcu nadano wladze, nie grala tu roli ?
                          Gdyby przedstawila przed sadem sprawe uczciwie, jak tu na forum, ze ojciec
                          dziecka jest czlowiekiem nawet przyzwoitym i poczatkowo sie staral ale ona nie
                          chciala z nim tworzyc rodziny, to decyzja Sadu bylaby pewnie zgola odmienna,
                          pomimo badan DNA.


                          > Taaa, ciekawie pojmujesz "honor".

                          Ja jak kazdy dobry harcerz stawiam "honor" zaraz przy "Bogu" i "Ojczyznie". Ale
                          tu nie chodzi o mnie tylko o to ze chlopak jest "honorny". Matka go nie chciala
                          ogladac to postanowil nie stac jej na drodze.


                          Może nie wiedział, że nie nadanie wladzy
                          > rodzicielskiej nie równa się zakaz kontaktów z dzieckiem? Może nie wiedział,
                          że
                          >
                          > mógł wnioskować do sądu o uregulowanie kontaktów, moze nie wiedzial, że może
                          > starać się o sądowne nadanie władzy po jakimś czasie?

                          Moze wiedzial ale co z tego jak nie kochal dziecka ?
                          To pewnie wlasnie ten drobny fakt zgrzyta w obrazie kochajacego tatusia: Trudno
                          kochac dziecko ktorego sie nie zna.
                          Tak wiem, jako dla matki zapewne oczywiste dla Ciebie jest ze dziecko jest
                          niewinne i kochac je nalezy. Ale powiedz mi prosze, bo w prostocie swojej pojac
                          nie potrafie - kiedyz to on nagla miloscia rodzicielska powinien zapalac:
                          a) w trakcie pierwszych 4 miesiecy ciazy matki, kiedy ta starala sie od siebie
                          go odgonic,
                          b) w momencie, kiedy autorka oznajmila mu, ze urodzila Anie,
                          c) kiedy otrzymal wyniki badan DNA,
                          czy
                          d) w chwili, kiedy Sad rodzinny wydal wyrok w sprawie o ustalenie ojcostwa ?

                          Gdyby kochal dziecko, to moze jego postawa bylaby inna. Lub chociaz gbyby byl
                          juz ojcem, to moze bardziej zalezaloby mu zeby nawiazac wiez takze z tym drugim.
                          Placic placi, widocznie rozumny jakis i zdaje sobie sprawe ze dziecko jesc
                          musi. Moim zdanim jednak trudno od niego oczekiwac bardziej zaawansowanych
                          krokow determinowanych miloscia rodzicielska, skoro on tej milosci nie poznal.


                          > Niech idzie się upić ze zgryzoty i "bezsilności"wink

                          Pewien nie jestem, ale wydaje mi sie ze to jest troche inna akcja niz z ojcami,
                          ktorzy zawarli zwiazki malzenskie, przez jakis czas wychowywali swoje dzieci,
                          a teraz ich eksmalzonki pozostaja w szczesliwym remarriagu. Z relacji autorki
                          cos mi sie widzi, ze ten chlopak spokojnie moze pic Guinessa na wesolo co tez
                          pewnie czyni,
                          • virtual_moth Re: Ludzie no 29.07.07, 11:02
                            Nie wiemy kiedy odbyly się badania DNA, czy po porodzie PRZED sprawą w sądzie czy na wniosek sądu podczas sprawy. Ze slów autorki wątku wnioskuję, że raczej ta pierwsza opcja i jeśli tak było, to można zadać pytanie dlaczego tatuś nie uznal dziecka normlanie w USC po badaniach.


                            Brak miłości do dziecka miałby coś usprawiedliwiać? To nie jest kwestia milości (która jest przywilejem!), tylko odpowiedzialności za własne czyny i za dziecko, które się powołało na świat, nawet jesli po tygodniu znajomości w ramach wpadki.

                            Facet "wytrzymywał" z dziewczyną 4 miesiace ciąży, podczas której nie miał wątpliwosci czyje to dziecko, dopiero po tym jak go odrzucila i dziecko się urodziło nagle watpliwości nabrał?

                            Tak naprawdę nie wiemy jak to dokładnie wyglądało. Ja tylko próbuję wyjaśnić, że mogło to wyglądać tak jak opisałam (a ZWYKLE tak to wygląda), a wtedy gromy na autorkę wątku byłyby bezpodstawne. Zdziwiło mnie, że praktycznie wszyscy tutaj pojechali po dziewczynie, bez znajomości sytuacji, a przecież wystarczy zadać sobie tylko kilka podstawowych pytań (jak zachowywał się facet przed i w trakcie sprawy o ust. ojcostwa, jak ona przebiegała, kiedy były badania DNA, co dokładnie uczyniła dziewczyna, że "zraziła" go do siebie), aby sytuacja przestała być jednocznaczna, czyli taka, jak widzi ją naiwna, obwiniająca się za samotne macierzynstwo młoda matka.
                            • mephostophiles Re: Ludzie no 30.07.07, 03:01
                              Matka mogla nie byc zainteresowana tym, zeby tatus uznal dziecko w USC, a bez
                              jej udzialu dokonanie tej czynnosci przez tatusia nie bylo mozliwe.

                              Milosc rodzica do dziecka wg mnie nie jest przywilejem tylko stanem normalnym i
                              naturalnym porzadkiem rzeczy. Kto staje na drodze tej relacji
                              (nie wazne czy ojciec wlasnym postepowaniem czy matka, i jakie cele, jakie
                              podbudki nimi kieruja) dziala wbrew temu naturalnemu porzadkowi.

                              Nie sadze zeby dziewczyna byla naiwna, skoro "ma już za sobą rozwód i inne
                              nieudane związki", przeciwnie, mam wrazenie ze to ona rozdawala karty i ona
                              decydowala o losach dziecka, a pozycja chlopaka byla bardzo slaba.

                              Zgadzam sie, ze nie znamy okolicznosci, a jedynie zdawkowa relacje autorki -
                              ale jak widac ta sama relacje mozemy zinterpretowac na bardzo rozne sposoby.
              • m-jak-magi Re: Ludzie no 30.07.07, 08:36
                to co piszesz kompletnie mija sie z prawda. moja kolezanka w imie krucjaty
                przeciwko swojemu partnerowi ( na wiesc o tym ze ma nowa flame ) odebrala mu
                prawa rodzicielskie.
                facet przebywa na stale za granica kraju ale regularnie dzwoni do dziecka,
                wysyla paczki i placi wysokie alimenty ( dobrowolnie bo zasadzone ma jedynie
                500zl )
                i co. kolezanka niezbyt dlugo musiala udowadniac ze ojciec porzucil dziecko i
                nie ma z nia kontaktu bo:
                - telefonow do dziecka rejestrowac sie nie da
                - pieniadze byly przekazywane do reki przez matke kolegi ( potwierdzenia brak )
                - paczki rowniez przekazywane byly przez znajomych
                - pokazala kilka zwrotow pism poleconych do stanow ( adresat nie znany, nie
                rezyduje pod podanym adresem itd ) pismo w ktorym niby poszukuje go przez jakas
                lipna agencje na greenpoincie itd itd
                - wniosek do komornika o sciagniecie aliemntow ( !! )

                skutek jest taki ze ow pan majac dziecka praktycznie go nie ma.

                kolezanka tlumaczy to tym ze bedzie mogla odtad samodzielnie podejmowac decyzje
                dotyczace zdrowia i wyboru edukacji jak rowniez swobodnie podrozowac z
                dzieckiem.
                zapomniala tylko dodac ze do tego wystarczyloby czasowo ograniczyc prawa.

                na moja uwage ze powinna zwolnic niedobrego tate z obowiazku alimentacyjnego
                stwierdzila ze absolutnie bo w koncu jest ojcem.
                • virtual_moth Re: Ludzie no 30.07.07, 15:29
                  m-jak-magi napisała:

                  Piszesz, że "koleżanka odebrała prawa ojcu", a ja się pytam, gdzie był wtedy
                  sąd? A może jeszcze inaczej - gdzie był wtedy ojciec, a może ciężko było mu
                  przyjechać na sprawę o odebranie władzy ze Stanów? Coś mi się zdaje, że tak...

                  Gdybyśmy poznali wszystkie szczegóły tej sprawy może znaleźlibyśmy odpowiedź
                  dlaczego sąd (SĄD, NIE koleżanka) odebrał władzę rodz. ojcu. Owszem, zdarzają
                  się przypadki kobiet, które składają całkowicie fałszywe zeznania, tak jak w
                  przypadku sprawy męża Reksi (facet nawet nie wiedział, że sprawa się odbyła),
                  ale od tego jest apelacja (i zdaje się, że eksowa męża Reksi poniosła
                  konsekwencje)
                  Nie róbmy z sądów bezwładnych maszynek w rękach tych złych pazernych
                  właścicielek dzieci, które wprowadzają sąd w hipnozę, by uwierzył w ich wersję,
                  a ofiarą oczywiście zawsze jest biedny żuczek.
                  • m-jak-magi Re: Ludzie no 31.07.07, 08:47
                    czytanie nie wystarczy trzeba jeszcze rozumiec. napisalam wyraznie ze ojciec
                    dziecka nie mial zielonego pojecia ze sprawa sie toczyla
                    poniewaz "powiadomienia" wysylane byly na nieaktualne adresy.\odpowiadajac na
                    kolejne pytanie jakie pewnie zadasz informuje ze matka dziecka doskonale znala
                    aktualny adres.
                    ja nie robie z sadow bezwladnych maszynek ale tez nie uwazam ze instytucja ta
                    mimo ze do tego powolana ma monopol na prawde i podejmuje jedynie sluszne
                    decyzje. przyklady mozna mnozyc - ten byl jedynie jaskrawym dowodem obalajacym
                    tezy jakie wyglosilas.

                    gdyby nie "nieudolnosc" sadow nie byloby wygranych apelacji.

                    nie twierdze ze ojciec dziecka jest idealem - wyjechal do odelglego kraju i
                    swoj obowiazek traktuje finasowo, prezentowo i telefonicznie - nie sa to jednak
                    jak sama chyba przeyznasz powody do odebrania praw rodzicielskich. jak by sie
                    uprzec mozna je ograniczyc ale nie odebrac.

                    i nie o biednego zuczka tutaj chodzi ale skoro sprowadzasz kwestie to tak
                    trywialnej konkluzji to ja sie wycofuje z dalszej dyskusji.
Pełna wersja