kasiajulia
26.06.03, 22:29
Dziś czytałam listy z poprzednich lat, na forum. Są pełne troski, smutku i
rozpaczy. Dziś mnie to wszystko właśnie dopadło, bo nadal nie mam pojęcia co
dalej ze mną będzie. Marazm i miłość, oczekiwanie i nadzieja. Miesza się to
wszystko. Nawet przyjaciele zmęczeni odchodzą, bo nie potrafią pomóc. Julia
śpi, ja po całym dniu spacerków siedzę z kawą przy monitorze. Nic mnie nie
cieszy, ale jedna myśl błysnęła mi na chwilkę: Julia rośnie i jest zdrowa,
mam wspaniałych rodziców i siostrę, która mi pomaga, koleżanki z edziecka i
dwie przyjaciółki, więc nie jest tragicznie. Jedynie mój mąż gdzieś daleko,
odpoczywa od pracy, ode mnie i maleńkiej. Pierwszy rok nowości: samotne
wakacje nad morzem, gdzie córeczka bawiła się w najlepsze, a ja chciałam
wracać...Nawet fotografii nie miałam ochoty robić, a jest to moja pasja.
Gdzie my biegniemy? Po co to wszystko? Czy życie da nam coś jeszcze dobrego?
Przepraszam za marudzenie, ale moje obawy i czekanie na podziały, odejścia i
rozłąki mnie przerastają. Dziękuję, że mogę o Was poczytać, wiem, że nie
jestem sama.
Kasia.