Alimenty po 6 latach

03.08.07, 20:12
Witam
Otrzymałam po 6 latach pierwsze alimenty, hmm 200 Pln na dwoje dzieci pomimo
zasadzonych 900 Pln. Nie mniej jednak dobre i to.
"szanowny pan tatus" ma na karku komornika, wyrok pozbawienia wolnosci
(odwieszony) i chyba sie troche przestraszyl. Moje pytanie jest nastepujace,
czy wplacajac ta "zawrotna" kwote "pomogl" sobie, odwlekł sprawe pozbawienia
wolnosci, pokazal "dobra" wole i to jest argument dla Sądu. Jestem
przekonana, ze jego dzialanie jest zaplanowane i przemyslane.
    • annakate Re: Alimenty po 6 latach 03.08.07, 20:49
      Jeżeli ma juz wyrok "odwieszony" czyli skierowany do wykonania, to nic nie
      zmienia wpłata teraz.
    • mephostophiles Re: Alimenty po 6 latach 04.08.07, 02:18
      Wplata kwoty w wysokosci dwustu zlotych po 6 latach, kiedy ma sie kolo stu
      tysiecy (?) dlugu z odsetkami + wyrok zupelnie nie wyglada na przemyslane
      dzialanie.
      Zastanawia mnie zawsze przy podobnym poscie jak latwo przecietny obywatel z
      rodzina, z dwojka dzieci, pracujacy i zarabiajacy srednia krajowa - w pare lat
      po rozpadzie rodziny zostaje przestepca.
      • inezco Re: Alimenty po 6 latach 04.08.07, 08:41
        Wbrew pozorom tak łatwo przestępca sie nie zostaje....
        Przykro mi ale ja juz nie mam skrupułów wobec niego tak jak on nie mial i nie
        ma wobec dzieci. Jakies 5 lat temu nie zarabial sredniej krajowej tylko jakies
        6 tys netto na reke ja skolei 1400, teraz nie wiem jaka jest jego syt.
        finansowa. Prosze nie oceniac od razu jednoznacznie kobiet, które siegaja po
        wszystkie mozliwe narzedzia aby wyegzekwowac alimenty na dzieci. Samotna
        kobieta z dzieckiem/ dziecmi znajduje sie na straconej pozycji na rynku pracy,
        skroro ja pracuje to i on moze.
        • babsik999 Re: Alimenty po 6 latach 05.08.07, 20:54
          No wlasnie,ja musialam wyjechac za granice zeby utrzymac siebie i
          dziecko,kosztem rozstania z nim i co teraz mam miec skrupoly bo on uchyla sie
          od placenia,i do tego oskarza mnie ze wyjechalam dla przyjemnosci,nic z tego
          mam w nosie skrupoly po 6 latach znam go dobrze i juz w zadne klamstawa nie
          uwierze.Dawalam mu szanse wiele razy,chociaz nie powinnam z nim nawet
          rozmawiac.Nadal daje mu szanse za nim podejme radykalne kroki.Mial tez szanse
          obronienia sie w sadzie,ale nie skorzystal.Dlaczego wiec mam miec jakiekolwiek
          skrupoly.
          Wszystkie samodzielne matki nie dajcie wywierac na sobie poczucia winy,przez
          jakichs niedojrzalych tatusiow na tym forum,albo konkubin tych ze tatusiow.
          • mephostophiles Re: Alimenty po 6 latach 06.08.07, 02:05
            > Wszystkie samodzielne matki nie dajcie wywierac na sobie poczucia winy,przez
            > jakichs niedojrzalych tatusiow na tym forum,albo konkubin tych ze tatusiow.


            Nie probuje tu potepiac kobiety, ktora siega po wszelkie dostepne srodki aby
            wyegzekwowac alimenty, gdyz jest to dzialanie uprawnione i w pelni zrozumiale.
            Po prostu przy okazji jej postu pomyslalem sobie, ze pomijajac czynniki zalezne
            od autorki i jej bylego malzonka, to - byc moze - poznali sie w
            nienajfartownieszym kraju z nienajfartowniejszymi, ekstatycznie w sobie
            zakochanymi elitami z prawa, z lewa, i czescia tych intelektualnych tez. Tego
            dotyczyla moja refleksja. A Twoje stwierdzenie:

            > No wlasnie,ja musialam wyjechac za granice zeby utrzymac siebie i
            > dziecko,kosztem rozstania z nim

            - doskonale komponuje sie w ta teze (bo oznacza ze niekoniecznie chcialas
            wyjezdzac, za to tez nie bardzo potrafilas godziwie utrzymac sie w Polsce).
            Co do skrupulow czy tez poczucia winy, to sa to sprawy indywidualne i niech
            kazdy rozwaza ja we wlasnym sumieniu.
            Gdybym ja postawil na brak skrupulow, to wlasnie zaczynalbym sobie ukladac zycie
            w cieplym kraju z dala od Europki (tej wschodniej i zachodniej, z ktorej
            nawiasem mowiac dzwinym trafem coraz ciezej sie na dobre wyrwac), ale uznalem
            ze pomimo wszystkich "za" i fartownosci sytuacji w ktorej moglbym sie znalezc -
            brak skrupulow nie bedzie tu rozwiazaniem dobrym,

            koncze tego przydlugiego, zawilego posta i pozdrawiam,
Pełna wersja