Jak wy to robicie?

05.08.07, 12:45
Zastanawiam sie jak wy to robicie ze znajdujecie sobie takich wyrozumiałych
facetów, którzy kochaja wasze dzieci? Jak znalazlyscie czas na randki? Ja
spotykam sie z kims od prawie dwoch miesiecy, ale nasze spotkania odbywają
się poznym wiczorem, klade mala spac - ma prawie 6 lat - mieszkam z
rodzicami, wiec wychodze jak mala zasnie ok 21 30 - 22. wtedy z R. idziemy na
kawke, piwko itp. Widzimy sie prawie co dzien. Jednak nie spotykamy sie z
malą. Boję się , ze mała go polubi, a nam sie nie ulozy. Nie wiem, jak wy
rozmawiacie z nimi o dziecku? Jak rozwiewacie obawy faceta? Bo nie wierze ze
ich nie mają. Zastanawiam się czy w ogole powinnam sie z nim spotykac mnostwo
obaw.Jak je rozwiac?
    • anetina Re: Jak wy to robicie? 05.08.07, 14:11
      my nie mieliśmy randek
      zawsze w trójkę
      M. przyjeżdżał do nas 350 km w jedną stronę
      widzieliśmy sie kilka godzin i musiał wracać i tak co tydzień

      był pewny od początku, że chce nas we dwoje
      pokochał Małego jak syna i naprawdę jest prawdziwym tatą

      a Małego poznał razem ze mną
      więc nie było czegoś takiego, że spotykałam się z M. za plecami dziecka
      • nuke2005 Re: Jak wy to robicie? 05.08.07, 14:49
        Banalny początek smile acz jak miły do wspominania smile
        Spotkaliśmy się przez przypadek w autobusie (zagubiona znajomość sprzed x lat).
        Z L. umówiłam się po raz pierwszy u mnie w domu na kawę i pogaduchy i nie była
        to randka, zresztą L. był wtedy związany (nie formalnie), więc od początku
        wiedział, że jest synek. H bardzo polubił L. mówili sobie po imieniu. Pewnego
        dnia L. napisał, że rozstał się ze swoją dziewczyną/kobietą. Przyszedł wieczorem
        do nas no i poleciało smile Stwierdził, że chce być tylko z nami, że nie wyobraża
        sobie inaczej smile
        Jesteśmy już ze sobą prawie dwa lata, od roku ze sobą mieszkamy, odkąd L. się
        wprowadził, H. przy aprobacie L zaczął mówić do niego "tato". Planujemy niedługo
        ślub a za jakieś 3-4 lata drugiego dzidziusia smile

        głowa do góry każdemu się ułoży, musi smile
      • aguska_mala Re: Jak wy to robicie? 05.08.07, 15:21
        no właśnie...a ja to robię wciąż za plecami córeczki. Nie wiem...obawa że go
        stracę, że się przestraszy. To chore. Powinnam mu o tym powiedzieć. Poznałam go
        jak byłam u znajomych, a byłam z małą. to on chciał się spotkac. po kilku
        spotkaniach powiedział mi ze sie tego boi, ze ma obawy. ze go to przerasta na
        chwilę obecną, ale nie wie jak bedzie w przyszlości, byc moze sie to
        zmieni...ale chce sie spotykac, chce sprobowac. Wydaje mi sie ze to wlasnie
        powinno byc tak, ze powinien jednoczesnie starac sie o zlapanie dobrego
        kontaktu z moja corka...tak powinno być, prawda? szczerze nie naleze do osob
        ktore beda za kims biegac i walczyc. meczy mnie o a jednoczesnie boje sie mu
        wprost powiedziec.
        • anetina a pomyslałaś, co będzie, jak się obydwoje 05.08.07, 16:13
          zaangażujecie, a dziecko nie spodoba sie partnerowi albo odwrotnie?
          w takim przypadku wydaje mi się, że dziecko powinno być od czasu do czasu
          wciagane w wyjścia w trójkę
          już nie mówię, że kazde spotkanie

          masz dużą córeczkę
          ona juz rozumuje

          w moim przypadku syn był malutki - nawet etapu zazdrośni nie było, że ja się
          przy nim przytulam do M.
          dla niego było i jest to normalne, że jest mama i M.
        • kicia031 Re: Jak wy to robicie? 06.08.07, 10:14
          po kilku
          > spotkaniach powiedział mi ze sie tego boi, ze ma obawy. ze go to przerasta na
          > chwilę obecną, ale nie wie jak bedzie w przyszlości, byc moze sie to
          > zmieni...ale chce sie spotykac, chce sprobowac.

          I co, bedziesz go tera przekonywac, zeby jednak laskawie zechcial? Mozesz sie z
          tym pacanem spotkac na piwko, ale planow z nim bym nie wiazala. No moze za
          jakies 20 lat, jak corka dorosnie i sie usamodzielni.
          • anetina Re: Jak wy to robicie? 06.08.07, 10:36
            ja bym inaczej słowa odczytała
            facet jest szczery
            otwarcie powiedział, że się boi - a szczere stwierdzenie naprawdę faceta dużo
            kosztuje

            tu miałby u mnie plusa, duzego plusa
            • kicia031 Re: Jak wy to robicie? 06.08.07, 16:01
              No coz szczerosc jest wartoscia, oczywiscie...
              Ale wyobraz sobie sytuacje, ze ktos ci szczerze wyznaje, ze np kogos okradl
              albo zamordowal. Mozesz cenic jego szczerosc i otwartosc, ale raczej nie
              bedziesz wiazac z tym czlowiekiem planow zyciowych, prawda?
              Tu nie mamy tak drastycznej sytuacji, ale ja bym sie mimo wszystko w taki
              zwiazek nie pakowala...
              • anetina Kicia 06.08.07, 16:08
                wolałabyś, żeby facet udawał, że uwielbia twoje dziecko?
                żeby udawał, że lubi się z nim bawić?
                żeby udawał, że da radę z wami być?

                nie, ja bym tak nie chciała
                facet tu pokazał swoje uczucia, że się boi, że nie wie, czy da radę
                jest szczery i odpowiedzialny

                u mnie M. stwierdził od razu, że wie, że będzie ciężko, ale się nie podda
                wie, jaka jest odpowiedzialność mieć dziecko i go wychowywać
                dla mnie to był plus, bo facet nie starał się udawać, a wręcz przeciwnie był
                sobą i był szczery

                i nie porównuj kradzieży czy morderstwa do szczerości
                jeśli masz takie wartości, to ... coś jest nie tak
                • kicia031 Re: Kicia 06.08.07, 16:39
                  nie porównuj kradzieży czy morderstwa do szczerości
                  > jeśli masz takie wartości, to ... coś jest nie tak

                  Po pierwsze naucz sie czytac ze zrozumieniem, to nie takie trudne, naprawde. Po
                  drugie, wara ci od moich wartosci, bo nic o nich nie wiesz.

                  Napisalam - to juz do autorki watku, ze to ze ktos szczerze sie przyznaje do
                  zlych rzeczy nie oznacza, ze te rzeczy mamy akceptowac. Czy jesli partner
                  przyzna sie do zdrady, to juz OK, bo byl szczery?

                  Facet mowi ci otwarcie, ze nie odpowiada mu sytuacja zwiazku z kobieta majaca
                  dziecko. Mozesz albo go posluchac, albo zabrnac w sytuacje bez wyjscia, wybor
                  nalezy do ciebie.
                  • anetina Re: Kicia 06.08.07, 18:07
                    nie chodzi mi o zrozumienie faceta
                    bo i tak nie znam go osobiście


                    autorka wątku napisała:
                    > to on chciał się spotkac. po kilku
                    spotkaniach powiedział mi ze sie tego boi, ze ma obawy. ze go to
                    przerasta na
                    chwilę obecną, ale nie wie jak bedzie w przyszlości, byc moze sie to
                    zmieni...ale chce sie spotykac, chce sprobowac. <

                    czyli facet przyznał się, że się boi
                    ale chce spróbować



                    Kicia, autorka nie napisała, że:
                    tu twoje słowa - nie odpowiada mu sytuacja zwiazku z kobieta majaca
                    dziecko

                    napisała, że facet się boi i chce spróbować

                    więc wydaje mi się, że to ja czytam dobrze smile
                    więc ... smile
                  • mama_ameleczki Re: Kicia 07.08.07, 21:37
                    kicia031 napisała:

                    > przyznaje do
                    > zlych rzeczy nie oznacza, ze te rzeczy mamy akceptowac.


                    o to wlasnie hodzi ze to nie jest nic zlego, wrecz przeciwnie. Facet
                    jest poprostu odpowiedzialny, zdaje sobie sprawe z tego ze taki
                    zwiazek jest trudniejszy niz inne i zastanawia sie nad
                    przyszloscia, ale nie zwial tylko prubuje. moim zdanie smieszne by
                    bylo gdyby ktos po pierwszym spotaniu powiedzial ze pokochal obce
                    dziecko i chce byc jego ojcem. to bylo by nieodpowiedzialne i
                    nieprzemyslane, napewno bylo by to klamstwo. wszystko musi wyjsc
                    naturalnie samo z siebie i na to potrzeba czasu.

                    a do autorki to mysle ze powoli powinniescie zaczac spotykac sie w
                    trojke, powolutku, nic na sile i zobaczysz czy jak sie ulozy, a
                    facet dopiero jak pozna Twoja corke bedzie mogl sie jakos
                    zadeklarowac bo skoro jej nie zna to jak?


                    >
                    > Facet mowi ci otwarcie, ze nie odpowiada mu sytuacja zwiazku z
                    kobieta majaca
                    > dziecko. Mozesz albo go posluchac, albo zabrnac w sytuacje bez
                    wyjscia, wybor
                    > nalezy do ciebie.
                    >
                    z tego co autorka pisala nie wynika ze mu nie odpowieda taki zwiazek
                    tylko ze ma watpliwosci, jak najbardziej uzasadnione.
      • mama007 Re: Jak wy to robicie? 06.08.07, 16:11
        anetina napisała:

        > my nie mieliśmy randek
        > zawsze w trójkę
        > M. przyjeżdżał do nas 350 km w jedną stronę
        > widzieliśmy sie kilka godzin i musiał wracać i tak co tydzień

        ja mam do tej pory co tydzien te 350km w jedna strone sad(
        podziwiam tego mojego chlopa, ze jeszcze nie wymiekl (od grudnia opuscilismy 1
        weekend az do teraz...)
        • guderianka zgadzam się z kicią w 100% 06.08.07, 17:02
          albo wóz albo przewóz
          nie można narażac dziecka na ryzyko
    • escribir Re: Jak wy to robicie? 05.08.07, 21:31
      Ja mojego obecnego męża poznałam dzięki mojej córce. Tak więc od początku
      wszystko było jasne. Dla mnie to był priorytet- oni muszą się zaakceptować o
      polubić!
    • majka_martyna Re: Jak wy to robicie? 05.08.07, 23:13
      przykład z zycia,kuzynka mi bardzo bliska rozwiodła sie,ma 7 letnią
      corke,poznala w pracy chłopaka,są razem 2 lata zaręczyli sie,są szczesliwi
      mieszkaja razem,zawsze tak było ze chłopak siostry widywał jej corke,poznawał
      ją razem gdzies chodzili we trojke i nawet jesli komus sie to nie podobało
      pokochał ją jak własne dziecko.Stworzyli taką fajną rodzine.Czyli to jest
      realne,można to jakos poukładac,dlatego i ja zaczęłam w to wierzyc smile
      powodzenia.
      • guderianka Re: Jak wy to robicie? 06.08.07, 07:56
        jedna randka była bez dziecka -w dzien mała została z psiapsiółą moją a my
        pojechaliśmy na grzyby. a poza tym WSZYSTKIE randki były z małą. on przyjeźdzał
        do nas, razem spedzlaismy czas, chodziliśmy na spacery i na plac zabaw,
        jedliśmy posiłki. Czas tylko dla nas był gdy mała zasnęła. I po tym własnie
        widać że to nie był byle kto ale ktoś kto potraktuje NAS na serio. Nie szukał
        pretekstu -co by tu zrobic byle tylko nie byc z dzieckiem , byle tylko ze mną
        sam na sam. Jak mi potem mówił -zaimponowalo mu że na pierwsze spotkanie
        (poznalismy sie przez net)zaprosiłam go do domu a nie zostawiałam dziecko żeby
        umówić sie w np.pubie
    • wojag Re: Jak wy to robicie? 06.08.07, 13:16
      moja rada - musi poznac Mala i albo obawy znikna, albo niestety sie nasila...
      ale to jedyne rozwiazanie - musi zaczac z Nia przebywac!
    • magdusia11 Re: Jak wy to robicie? 07.08.07, 08:39
      Nasze pierwsze spotkanie z R.-wspólny spacer odbył się w trójkę
      czyli córcia,R. i ja.
      Spacer w takim składzie zaproponował R. a dla mnie to było
      naturalne,że skoro mam dziecko to jest ono częścią mojego życia i
      zabieramy ją ze sobą.
      Bez dziecka byliśmy tylko w kinie-bo film był mało dziecięcy wink
      a tak Mała była z nami zawsze.
      Nie wyobrażam sobie,żeby było inaczej.

      Myślę,że spróbuj zabrać córkę na jedno z takich spotkań idźcie na
      spacer,może do McDonalda bo w przeciwnym razie anie Ty ani
      mężczyzna,z którym się spotykasz nie będziecie mieli możliwości się
      przekonać czy jego obawy są słuszne.
      Chyba im prędzej tym lepiej,zanim zdążysz się poważnie zangażować.
      To dla Twojego dobra i córki-bo nie wyobrażam sobie związku z
      mężczyzną,który nie jest w stanie zaakceptować mojego dziecka.

      U nas,mam wrażenie,że się udało...
      Fajnie patrzeć na Małą i R. jak się wygłupiają,jak ona biegnie do
      niego aby mu "koniecznie" o czymś opowiedzieć,jak razem grają na
      komputerze a ona kręci się jego kolanach...
      Wcześniej tak nie było tzn.z jej biologicznym ojcem.
      Dlatego cieszę się,że dane nam było spotkać R. smile

      Pozdrawiam

      M.
    • wojag Re: Jak wy to robicie? 07.08.07, 10:15
      www.edziecko.pl/rodzice/1,82249,4303458.html
      przeczytaj sobie
    • mama_ameleczki ja juz stracilam nadzeje 07.08.07, 21:58
      wiecie co, ja po ostatnim moim teraz nieudanym zwiazku, stracilam
      juz nadzieje. tzn wiem ze moge spotkac dobrego czlowieka ktory
      bedzie Nas obie kochal ale czy ja go bede w stanie pokochac? watpie.
      tego drania tak kochalam, kocham nadal, bo przeciez to nie
      przechodzi jak katar, ze nikogo innego juz tak nie bede. juz nigdy
      nie bede szczesliwasad
      Ale Wam zycze szczescia
      • anetina nadzieja jest zawsze 08.08.07, 07:39
        ja też kochałam eksa
        potrzebowałam tak naprawdę ponad 2 lata na otrząśniecie się
        nie chciałam juz nikogo pokochać
        nie chciałam być kochana
        miałam dziecko

        i ze swojego doświadczenia i znajomych mogę stwierdzić, że miłość
        czeka na każdego
        trzeba tylko czasu i cierpliwości
        życzę tobie, wam spotkania super faceta
      • nuke2005 Re: ja juz stracilam nadzeje 09.08.07, 09:40
        mamo_ameleczki, nawet nie próbuj tak myśleć. Potrzeba Ci tylko czasu, a nawet
        nie czasu, tylko odpowiedniego partnera, na każdą z nas gdzieś taki czeka smile
        Kiedy ten właściwy będzie już na Twojej drodze, te obawy prysną jak bańki mydlane smile
        Będziesz szczęśliwa, każdy na to zasługuje smile



        A propos randek, nigdy w życiu randka bez synka nie wchodziła w grę, no chyba,
        że na późniejszym etapie. Nasz L wiedział i traktował nas (mnie i synka) jako
        jedno, czyli, albo my (on i nasza dwójka), albo nikt. Jeśli sytuacja jest jasna
        od początku, to, po pierwsze, i mężczyzna się z istnieniem dziecka oswaja i jest
        w stanie je poznać i otoczyć jakimś głębszym uczuciem (czas) i w drugą stronę,
        dziecko ma czas na poznanie ewentualnego partnera i zaakceptowanie, a Ty możesz
        śmiało patrzeć jak ta sytuacja się rozwija, po drugie, tak jak pisała bodajże
        kicia, nie doprowadzasz do sytuacji kiedy Wy już jesteście zaangażowani i nagle
        okazuje się, że partner z dzieckiem nie mogą się nijak dogadać.



        oby do przodu smile
        • mama_ameleczki Re: ja juz stracilam nadzeje 09.08.07, 14:48
          nuke2005 napisała:


          > Będziesz szczęśliwa, każdy na to zasługuje smile


          niestety chyba nie, ale zaczynam sie do tego przyzwyczajac. kobiety
          w mojej rodzinie to albo wdowy, albo rozwodki albo panny, podobno to
          za sprawa dawnego przeklenstwa i chyba zaczynam w to wierzyc.
          bedziecie sie smialy ale niestety fakty za tym przemawiaja.
          >
          >
          >
          >
          • majka_martyna Re: ja juz stracilam nadzeje 09.08.07, 14:52
            mama_ameleczki wiesz co,cos w tym jest, w mojej rodzinie kobiety
            maja pecha do alkoholików,wpierw facet jest OK potem tankuje i
            tankuje.Jak mam miec takie zycie wybieram samotnośc smile
            • nuke2005 Re: ja juz stracilam nadzeje 09.08.07, 14:56
              Dziewczyny opamiętajcie się! O czym Wy w ogóle mówicie. Jaki pech, jakie klątwy.
              WSZYSTKO można zmienić, ale trzeba chcieć.
              Trochę pozytywnej filozofii, książki typu "potęga podświadomości"

              Myśląc w ten sposób, same sprawiacie, że te rzeczy się do Was plączą. sad

              mamo_ameleczki, chcesz pisz na priv smile
              • mama_ameleczki Re: ja juz stracilam nadzeje 09.08.07, 16:35
                nuke2005 napisała:


                > mamo_ameleczki, chcesz pisz na priv smile

                napisalam na maila gazetowego
Inne wątki na temat:
Pełna wersja